wtorek, 30 października 2012

14



Denerwowałem się coraz bardziej. Wszystkim powoli zaczynało się to udzielać. Próbowaliśmy się dodzwonić chyba ze sto razy.
- Dlaczego ona nie odbiera? – Lou mówił do słuchawki, gdy kolejny raz próbował się połączyć. – Może coś się stało?
- Nie kracz, co miałoby się stać? – uspokajał go Harry, ale jego mina mówiła co innego. Też się martwił. – Może zasnęła...
Raczej nie zabrzmiało to przekonująco” pomyślałem i spojrzałem na swój telefon. Jeszcze nigdy wyświetlacz nie wydawał mi się taki pusty.
- Alex dzwoni – Liam wpadł do garderoby prawie z drzwiami. – Cześć. Wszystko w porządku?
- Daj na głośnik – rzucił Lou odkładając swój telefon.
- No właśnie chciałam się tego dowiedzieć – zaczęła. – Mam chyba ze sto połączeń nieodebranych i zawaliliście mi skrzynkę.
- Martwimy się. Byłaś u Kate? Próbowaliśmy do niej dzwonić... – Louis wyrzucał z siebie słowa z prędkością karabinu.
- A powiedzieliście jej, że zadzwonicie?
Popatrzyliśmy po sobie i nasze miny mówiły same za siebie. „Kretyni z nas” krótko podsumowałem w myślach.
- Nieee... – powiedział Lou na wydechu.
- To powiedzcie mi proszę skąd ona ma wiedzieć, że to do niej. Pewnie myśli, że ktoś z waszych znajomych się dobija.
- Masz rację – powiedział cicho Liam. – W ogóle o tym nie pomyśleliśmy. Byłaś może u niej?
Proszę powiedz, że tak” błagałem w myślach, bo teraz to już na serio zacząłem się martwić.
- Nie mam jak – powiedziała i tymi słowami sprawiła, że zdenerwowałem się jeszcze bardziej. – Szef jakoś dowiedział się, że wczoraj byłam po pracy w hotelu i dziś nie spuszcza mnie z oka. Ale koleżanka ma oko na wasze piętro i mówi, że nikt tam się nie kręci. „Ale w środku nie była” pomyślałem.
- Dobre i to – powiedział Niall.
- Nie martwcie się. Jest u was bezpieczniejsza niż kiedykolwiek – uspokajała nas Alex. – Nie będę do niej nikogo obcego wysyłała, bo tylko się przestraszy, a i tak nie otworzy. Więc już do niej nie wydzwaniajcie – dodała jeszcze.
Żołądek ścisnął mi się z nerwów. Jak mogliśmy o tym nie pomyśleć wcześniej. „Dlaczego Liam na to nie wpadł?” pomyślałem, choć wiem, że nie jest to dla niego sprawiedliwe.
- Co tu się dzieje? Dlaczego się nie przebieracie? – menadżer wparował do garderoby. – Wszyscy na was czekają. Nie możemy przeciągać sesji, bo za godzinę musimy być w centrum. Ruszać się. Liam, z kimkolwiek rozmawiasz, kończ. Czas nas goni!
- Muszę kończyć, Alex. Zdzwonimy się później.
- Pa – i koniec rozmowy. Niby powinienem się uspokoić, ale w mojej głowie wyobrażałem sobie moją „tajemniczą dziewczynę” samą w pustym apartamencie. To wcale nie pomagało.
- Zayn! – Paul wyrwał mnie z odrętwienia. – Czy muszę ci wysłać jakieś specjalne zaproszenie? Co się z wami dzisiaj dzieje, chłopaki?

Dzień ciągnął się niemiłosiernie. Jak na złość końca nie widać. Miałem ochotę walić głową w ścianę, co było trudne zważywszy na to, że właśnie siedzieliśmy w samochodzie, w drodze na kolejny wywiad i sesję.
- Jak mogliśmy o tym nie pomyśleć – wkurzałem się na wszystkich. – Co z nas za głąby? A jeśli coś jej się stało?
- Lou, ona przecież nie pierwszy raz jest sama...
- Niall, nie pomagasz – przerwał mu Liam. – Wszyscy się denerwujemy. Musimy jakoś dotrwać do końca. Jeszcze jedna sesja...
- Bóg wie jak długa... – ich gadanie wcale mi nie pomagało.
- Jeśli damy z siebie wszystko, będzie krótka. Zaufaj Alex. Słyszałeś żeby ona się denerwowała? – ciągnął. – Śmiała się z nas. Będzie dobrze. Masz rację. Nikt nie pomyślał, żeby jej powiedzieć, że będziemy dzwonić. Nikt jej też nie powiedział, że to nowy numer i tylko my go znamy. Daliśmy ciała, ale naprawimy to po powrocie i jutro będzie już lepiej. Więc, panowie, uśmiech na twarz. Dojechaliśmy.

Nareszcie!” Miałem ochotę pogonić kierowcę, bo wydawało mi się, że strasznie się wlecze. Z trudem panowałem nad sobą. Już nie pamiętam kiedy się tak denerwowałem.
- Louis, połamiesz mi rękę!
- Sorry, Harry. Nie chciałem – ocknąłem się i spojrzałem na niego przepraszająco. – Po prostu strasznie się wleczemy.
Próbowałem się trochę uspokoić, ale raczej przynosiło to odwrotny efekt. Spojrzałem na twarze przyjaciół. Wszyscy się martwili. Pierwszy raz nikt nie myślał o niczym innym, tylko by znaleźć się wreszcie w apartamencie. Zayn zaciskał szczękę. Wkurzał się nie mniej ode mnie. Liam siedział zamyślony i gapił się przez okno. Nawet Niall smutny gapił się przed siebie z nieotwartą paczką czipsów w ręce. „I oni mi mówili bym się uspokoił.
Gdy ujrzałem tłum fanów przed hotelem, aż jęknąłem. „Dlaczego dziś?” wyłem w duchu. Wiedziałem, że się z tego nie wywiniemy. Normalnie uwielbiam takie sytuacje. Po prostu dziś był wyjątkowy dzień. Dziś chciałem tylko pobiec na górę sprawdzić czy wszystko dobrze.
- Chłopaki... – zacząłem.
- Nawet o tym nie myśl – Liam spojrzał mi w oczy. – Wszyscy czujemy, to co ty. Dziesięć minut.
- Ogarnijmy się chłopcy, bo wyglądamy jakbyśmy na pogrzeb jechali. – Cztery pary oczu zmroziły go wzrokiem. – Sorry, nie tak to miało zabrzmieć.
- Już lepiej nic nie mów, Harry – syknął Zayn przez zęby.
Gdy wysiadaliśmy, na naszych twarzach gościły uśmiechy. Każdy lubił spotkania z fanami. Tylko dziś wyjątkowo...
- Liam, mów co chcesz, ale za minutę się zwijam – powiedziałem mu na ucho uśmiechając się do kolejnej fanki. Konsekwentnie kierowałem się do wejścia. Skinął tylko głową na znak, że usłyszał.
- Dzięki kochani! – zwróciłem się do licznej grupy. – Niestety my naprawdę musimy już iść. Mam nadzieję, że jeszcze się nie raz spotkamy.
Na te słowa rozległy się jeszcze głośniejsze piski, ale my już zmierzaliśmy do wejścia. Pomachaliśmy jeszcze na do widzenia i weszliśmy do holu. W drodze do windy mijaliśmy kolejnych fanów. Więc ucieszyliśmy się dopiero, gdy zamknęły się za nami drzwi windy. Harry naciskał przycisk z numerem 10 jakby od tego zależało jego życie. „Sam bym tak pewnie robił.” Winda jechała jakoś wolniej niż zazwyczaj.
- No, szybciej – usłyszałem jak Zayn mówi sam do siebie. „Właściwie, to do windy.
Gdy w końcu się zatrzymała praktycznie biegliśmy do drzwi. Jakaś starsza para popatrzyła się na nas ze zdziwieniem.
- Śpieszy nam się do toalety – wyjaśnił im Niall. – A mamy tylko trzy w apartamencie...
- Liam, co jest? – zdziwił się Harry, bo temu tak trzęsły się ręce, że nie mógł otworzyć zamka.
- Daj tą kartę – warknął Zayn i sam otworzył drzwi.
Wpadliśmy do środka. Moje serce waliło  jak po jakimś szaleńczym biegu. Ktoś zapalił światło. I wtedy ją zobaczyłem...
- Kate... – wysapałem. – Wszystko dobrze? Nic ci nie jest?
- Wszystko w porządku?
- Dobrze się czujesz?
- Co tam?
- Cześć.
Wyrzuciliśmy z siebie wszyscy w tym samym momencie. Sam nie wiem kto o co zapytał. Muszę przyznać, że gdyby nie to, że bardzo się martwiliśmy, byłoby to nawet zabawne. Odwróciła się w naszą stronę i obdarzyła chyba najpiękniejszym uśmiechem na świecie.
- Cześć – powiedziała cicho. – Wszystko dobrze...
- Chyba nie do końca – zauważył Zayn. – Co ci się stało w głowę?
Od razu rzucał się w oczy pokaźnych rozmiarów siniak na jej czole. „Musiało boleć” pomyślałem odkrywczo podchodząc do niej i siadając obok.
- Nic takiego – wzruszyła ramionami. – Wpadłam na coś. Często mi się to zdarza.
- Na co? – Liam usiadł na „swoim” fotelu i wpatrywał się w nią wyczekująco. – No powiedz.
- Na drzwi od prysznica – westchnęła i spuściła głowę.
- O ja kretyn! – usłyszałem słowa Harry’ego. – Musiałem ich nie zamknąć rano... Przepraszam.
- Nic się nie stało. Naprawdę – powiedziała cicho. – To nic takiego.
- To jak ci minął dzień? – zapytał Niall. – Robiłaś coś ciekawego? – W odpowiedzi dostał wzruszenie ramionami.
- Rozpakowałam się – powiedziała to tak cicho, że mimo iż siedziałem najbliżej, ledwo ją usłyszałem.
- To dobrze – powiedziałem. – A jadłaś coś? Bo ja jestem głodny...
- Ja też umieram z głodu – „Nic nowego akurat w twoim przypadku.” – Zamówmy kolację. Kto co chce?
I znów wywiązała się głośna dyskusja, kto co powinien wybrać. Zauważyłem, że Liam przygląda się jej badawczo i nad czymś się zastanawia.
- Kate? – zaczął. – Czy jadłaś coś dzisiaj jak nas nie było?
Po tych słowach zapadła taka cisza, że aż dzwoniła w uszach. Wszyscy spojrzeli na dziewczynę w oczekiwaniu, co odpowie. Nie wiem skąd mu przyszło do głowy o to zapytać, ale gdy zobaczyłem rumieniec na jej policzkach, przeraziłem się. „Mój Boże, nie było nas ponad dwanaście godzin!” Niall wyszedł do kuchni. Po chwili wrócił i tylko pokręcił przecząco głową.
- Kate? – delikatnie ująłem jej dłoń. – Musisz jeść. Nie było nas cały dzień. Nie możesz tak robić.
Wprawdzie nie było to żadne pytanie, ale oczekiwałem jakiejkolwiek odpowiedzi z jej strony. Siedziała ze spuszczoną głową i czułem tylko jak zaczyna coraz bardziej się trząść. „Ze strachu?
- Dobrze. Skończmy ten temat na razie – powiedziałem, by ją uspokoić i spojrzałem wymownie na chłopaków. – Niall, idź już zamów tą kolację. Trzeba się ogarnąć po całym dniu. Akurat się wyrobimy nim ją przyniosą.
Chyba zrozumieli o co mi chodzi, bo nagle salon zrobił się pusty. Spojrzałem na dłoń Kate w mojej i odruchowo zacząłem ją głaskać kciukiem. Czułem, że powoli się uspokaja. Uniosła głowę i spojrzałem w te cudowne piwne oczy. Byłem tak blisko, że widziałem nawet te miodowe plamki, których wcześniej nie zauważyłem. „W tych oczach można utonąć” przeszło mi przez myśl. I chyba rzeczywiście, bo nagle brakowało mi powietrza.
- Siedziałaś tu przez cały dzień... – zacząłem cicho.
- Prawie – Nie jestem pewien czy usłyszałem tą odpowiedź. Może po prostu odczytałem ją z ruchu warg.
- Nie czytałaś swojej książki? Nie włączyłaś sobie telewizora? Dlaczego? – „Wygląda to tak jakby patrzyła prosto na mnie. Jakby zaglądała mi w samą duszę.” Przez ciało przebiegł mi dreszcz. – Możesz mi odpowiedzieć?
- Nie wiem, gdzie jest. I nie umiem włączyć telewizora – powiedziała cichutko, a do mnie właśnie dotarł sens tych słów. „Nie ma co, jeszcze długa droga przed nami.” Zauważyłem kątem oka, że Niall przemyka do swojego pokoju.
- Dobrze. To zróbmy to od razu – powiedziałem i sięgnąłem po pilota. Włożyłem go jej w dłoń. – Czujesz ten większy okrągły przycisk na samej górze? Naciśnij go. – I po chwili salon zalała kakofonia dźwięków z telewizora. – Dobrze. A teraz... – pokierowałem jej palec we właściwe miejsce – te przyciski są inne i układają się w krzyżyk. No spróbuj – sprawdziła ich działanie. – A teraz wyłącz – znów cisza. – To co w sprawie telewizora? Będziesz umiała go włączyć?
- Tak...
- A pilot zawsze leży na stoliku. Przynajmniej przez większość czasu – dodałem. – Bo może jeszcze leżeć na którymś z foteli lub kanapie, ale postaramy się go odkładać na miejsce. A teraz chodź do pokoju – podniosłem się i pociągnąłem ją delikatnie za sobą. Zachwiała się wstając. „No i mamy skutki niejedzenia.
Weszliśmy do sypialni. Od razu zauważyłem jej torbę. Leżała obok stolika nocnego. Podniosłem ją z podłogi i podałem Kate.
- Proszę. To może połóż ją sobie teraz tak, żebyś jutro wiedziała gdzie jest.
Podeszła do komody i otworzyła szufladę. Położyła torbą na wierzchu. Zajrzałem do środka. „Przecież ona praktycznie nic nie ma” zdziwiłem się.
- Czy jeszcze czegoś nie mogłaś znaleźć? – zapytałem, gdy odwróciła się w moją stronę. W tej samej chwili z łazienki wyszedł Harry i skierował się do szafy.
- Prysznic zamknięty – zameldował z uśmiechem i zaczął się ubierać w ogóle się nie krępując swojej nagości.
- To jak? – zapytałem ponownie.
- Moje buty – powiedziała cichutko, a ja rozejrzałem się po pokoju. Jeden stał obok szafki, ale drugiego nigdzie nie było widać. Zajrzałem pod łóżko. „Jest!” Pewnie sam go tam kopnąłem. Podałem jej trampki, a ona ustawiła je obok komody.
- Coś jeszcze? – zapytałem spokojnie.
- Już nie, dziękuję – powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, a ja znów poczułem się jakoś tak dziwnie.
- To chodźmy do kuchni. Zaraz będzie kolacja...
- To może ja z nią pójdę – zaproponował Harry – a ty się przeproś z łazienką, bo najdelikatniej mówiąc, to śmierdzisz Louis.
- Co ty nie powiesz? – zaśmiałem się, a widząc delikatny uśmiech na jej twarzy, podjąłem grę. – Może masz rację, nie będę wam odbierał apetytu. Co ty na to, Kate? Pójdziesz z tym wariatem? – skinienie głowy musiało na razie wystarczyć.
Zobaczyłem jeszcze jak wziął ja za rękę i zamknęły się za nimi drzwi.



Weszliśmy do kuchni. Przy stole siedział Niall i zajadał kanapki. Musiał się śpieszyć z tym prysznicem, bo z włosów skapywała mu jeszcze woda mocząc bluzę.
- Czym się już zapychasz? – zapytałem odsuwając dziewczynie krzesło. – Zaraz będzie kolacja.
- Głodny jestem, a skoro Kate nie zjadła, to szkoda żeby się zmarnowało... – tłumaczył się z pełną buzią.
- Jakby przy tobie mogło to być możliwe – popatrzyłem na przyjaciela z uśmiechem. Nawet dziewczyna się uśmiechnęła.
Popatrzyłem na jej czoło. „Niezłego guza jej sprawiłem.” Wstawiłem wodę na herbatę i sięgnąłem po kubki. Gdy stawiałem je na stole wszedł Zayn i usiadł na tym samym miejscu co rano. Wpatrywał się w Kate jak zaczarowany. „Chyba na wszystkich tak działa...” Wcześniej tego nie zauważyłem, ale teraz przyszło mi do głowy, że zazwyczaj siadaliśmy na tych samych miejscach. „Dziwne, na co człowiek czasami zwraca uwagę.” Akurat gdy sięgałem po dzbanek wszedł Liam.
- Zostaw, zrobię herbatę – powiedział i zabrał się do roboty.
- Dzięki – powiedziałem i usiadłem na „swoim” miejscu. Teraz ja też zacząłem wpatrywać się w Kate. – To jak tam? Opowiesz co dziś robiłaś ciekawego? No, bo że biłaś się z drzwiami, za co jeszcze raz cię przepraszam, to już wiemy. Swoją drogą nie jestem do końca pewny, kto wygrał...
- Nie ma za co – powiedziała cicho. – Przecież nic się nie stało.
- Kate – zaczął Liam – chcieliśmy cię też przeprosić za tą sprawę z telefonem. Nie chcieliśmy cię wystraszyć...
Zauważyłem jej zdziwioną minę. Widok bezcenny. Kompletnie nie wiedziała, co on chce powiedzieć. Czyli Alex miała rację co do tego, że pomyślała iż to telefon jednego z nas. Wyjęła go z bocznej kieszeni spodni i położyła na stole.
- Bo to my wydzwanialiśmy – powiedziałem. – Martwiliśmy się jak sobie radzisz, a potem martwiliśmy się jeszcze bardziej, że nie odbierasz.
- Myślałem, że coś się stało... – powiedział Lou cicho. Ciekawe jak długo tam stoi? – Wszyscy tak myśleli – dodał i usiadł obok niej.
- Przepraszam – szepnęła. – Nie wiedziałam... Odebrałabym, ale...
- No przecież wiemy. Po prostu zapomnieliśmy ci powiedzieć, że to taki zapasowy telefon, a numer znamy tylko my – wyjaśniałem.
- Damy go jeszcze Alex – powiedział Liam stawiając na stole dzbanek z herbatą. – Czyli od jutra jak ktoś będzie dzwonił, to będzie tylko sześć możliwości.
Zauważyłem wesoły błysk w oczach Lou. „Ciekawe co on znów wymyślił?” Pewnie w końcu się dowiemy.
- Tak i błagam cię następnym razem odbierz, bo jak będziemy mięli jeszcze jeden taki dzień jak dzisiaj, to Paul nas w końcu zwolni – zaśmiał się Niall przeżuwając ostatni kęs kanapki. Rozległo się pukanie. – No nareszcie. Umieram z głodu – powiedział i pobiegł odebrać nasza kolację.
- Czy mi się wydaje, czy on właśnie zjadł te wszystkie kanapki? – zapytał się Liam kręcąc ze zdziwienia głową. – Gdzie on to wszystko mieści?
- Trzeba mieć dobrą przemianę materii – odezwał się głos w drzwiach. – Jedzonko przyjechało.
W całej kuchni rozeszły się cudowne zapachy. Zaburczało mi w brzuchu tak głośno, że aż wszyscy się zaśmiali.
- Mój żołądek przyjął do wiadomości tą informację. Dawaj moje spaghetti – powiedziałem ściągając pokrywkę z pierwszego talerza. – To nie moje. Kto zamawiał kotleta?
- Ja – Liam odbierał ode mnie talerz. – Dzięki.
- Kate – Niall postawił przed nią miseczkę z zupą, a ja wychyliłem się by podać jej łyżkę – zamówiłem ci same pyszności, więc wcinaj. I chce szczerej opinii czy ci smakowało.
Zdziwiłem się na widok tej zupy. Spojrzałem na olbrzymi talerz makaronu leżący przede mną, a potem na małą miseczkę przed nią. „Czy ona ma się tym najeść?” Zauważyłem, że Zayn i Lou wpatrują się w Nialla ze zdziwieniem. Ten jednak nic sobie z tego nie robił i podawał im ich dania.
- Niall... – zaczął Louis głosem tylko na pozór spokojnym.
- Tak, Lou? Chciałeś czegoś?
Coś mi się wydaje, ze jeśli blondas szybko się nie zorientuje w temacie, to Lou zrobi mu krzywdę. I wygląda na to, że Zayn mu w tym pomoże.
- O jest! – powiedział podnosząc kolejną pokrywkę. – I drugie danie – położył kolejny talerz przed dziewczyną. – No jedz zupę, bo ci zapiekanka wystygnie.
Jednak wyrok odroczony” zaśmiałem się widząc, że zarówno Lou jak i Zayn uśmiechają się pod nosem.
- I moje pyszności – powiedział stawiając olbrzymi talerz i siadając. – To co? Smacznego.
Zabraliśmy się za opróżnianie talerzy. Liam nalał wszystkim herbaty i odstawił pusty dzbanek za siebie. Jadłem nie spuszczając wzroku z Kate. Zayn wziął ją za rękę i wcisnął w nią łyżkę. Lou  chwycił jej drugą dłoń i pomógł zlokalizować miseczkę. W głowie zapaliło mi się światełko ostrzegawcze, ale zanim zdążyłem się zorientować o co chodzi, zgasło.

39 komentarzy:

  1. Poprostu cudowny, jak zawsze zresztą:-) nie mam pojęcia co napisać, w końcu doskonale wiesz, że kocham Twoje opowiadanie:-) więc napisze tylko, dziewczyno pisz dalej i nigdy nie przerywaj :-) kocham Cię normalnie. Pozdrawiam M.Payne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie cudowne słowa ze strony kogoś, kogo twórczość sama podziwiam są dla mnie największą radością. Też cie kocham :) I wręcz ubóstwiam twoje opowiadanie

      Usuń
  2. Nie chcę Cię już męczyć na Twitterze wiec pisze tu:) rozdział cudowny, jak zawsze...ohhhh przeciez wiesz, że nie mogę rozgryźć o co w tym wszystkim chodzi, torturujesz mnie:)
    @SayMyName92

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko praca i szkoła mnie męczy ;) wszystko inne sprawia, że mam siły na te dwa mniej przyjemne zajęcia ;)

      Usuń
  3. no Harry... niech ci się ta żarówka poświeci trochę dłużej, bo to widać gołym okiem:D rozdział świetny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) ale wiesz, Harry... uwielbiam go :)

      Usuń
  4. jak zwykle świetny . oby tak dalej , kocham to opowiadanie ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, takie słowa sprawiają, ze mam siłę się uśmiechać :)

      Usuń
  5. ok Hazza Hazza! żaróweczka się przepaliła?
    to trzeba szybciutko ją wymienić bo to co się dzieje w serduszku Zayna i Lou widać gołym okiem! może ty jednak potrzebujesz okularów Styles....;)
    Madeline

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że tak szybko dodajesz rozdziały. Jeden z najlepszych blogów z opowiadaniami na jakie wchodziłam! Ostatnie zdanie - świetne, żaróweczka mu się przepaliła, ojć...;D To wiesz...życzę ci dużo inspiracji do pisania kolejnych, tak samo świetnych rozdziałów. Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się cieszę czytając takie słowa :) dziękuje za życzenia - na pewno się przydadzą :)

      Usuń
  7. Tak, Harry kretyn, to chyba jasne ;). Uwielbiam, po prostu kocham tego kretynka.! Resztę oczywiście też, ale Harry. Zakochałam się, po prostu na nowo się zakochałam *,*. Jak w ogóle można mieć aż taki talent.? Świat, który stworzyłaś jest taki... realny. Nic nie jest przesadzone, wszystko w dobrym guście. Wszystko składa się w ogólną, logiczną całość i cóż... pasuje do siebie. Także ten... twórz dalej i dodawaj rozdziały. A na pewno jeszcze tu wrócę ;)

    Pozdrawiam.! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejny raz twoje słowa sprawiły mi wielką radość :) jesteś dla mnie bardzo hojna w pochwałach i dziękuję ci za to :)

      Usuń
  8. Hahaha rozwaliło mnie ostatnie zdanie no ale co się dziwić to geniusz Harrego :P
    Fajnie, że szybko dodałaś ten mam nadzieję, że weekend też dla nas znajdziesz czas i coś napiszesz :DD Tak, tak wiem męczę cię, narzekam i smęcę ale cóż tak już chyba moja rola... ktoś to musi robić prawda ? xDD
    Już cię tu nie zanudzam napisze tylko że czekam na następny oczywiście !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podoba mi się ta twoja rola ;) nawet bardzo :) to żmudna robota, ale ktoś to musi robić ;)
      wciąż piszę... i dzięki dziewczynom takim jak ty, wciąż kocham to robić :) dziękuję

      Usuń
  9. No ja nie mogę *.* jesteś taka niesamowita, że poświęcasz czas na tego bloga (a pewnie bardzo dużo na niego idzie ;) ) i uszczęśliwiasz nas tym :* Każdego dnia zaglądam tu i patrzę czy dodałaś następny.
    Dziś było tak, że miałam zły humor i weszłam tu i patrzę dodałaś, i od razu banan na twarzy :D
    Kocham Cię ♥
    ~ Kaśka Directioner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to teraz ja siedzę z bananem na twarzy :D wspaniale się czyta takie słowa i dziękuję ci za to z całego serca.

      Usuń
  10. Blog świetny. Na razie tylko Oliwia dodawała komentarze ale powiedziała, że twój blog jest super więc postanowiłam sprawdzić. Na razie przeczytałam jeden rozdział ale i tak mi się bardzo podoba. Twój styl pisania. Trochę nie rozumiem o co chodzi w tym opowiadaniu. Ale mam nadzieję, że po przeczytaniu całego bloga przekonam się o tym. Dziękuje również za to, że dodajesz komentarze do naszego bloga. Są świetne. Jak już Oliwka wcześniej wspominała oprawa graficzna jest okej ale te oczy mnie przerażają. Zwłaszcza jak czytam to w nocy. Rozdział całkiem fajny a teraz próbuje rozgryźć o co chodzi w tym opowiadaniu. Na podstawie tego rozdziały mogę powiedzieć, że piszesz naprawdę fajnie. Bez powtórzeń. Na koniec dodam, że ostatnie zdanie jest genialne i tego się trzymaj. <33
    /Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za odwiedziny i uwagi :) to mój pierwszy blog i jeszcze nie za bardzo wiem jak to wszystko działa dlatego bałam się wklejać nie wiadomo jakie zdjęcia i po prostu użyłam rysunku... tak mi pasowało do fabuły... może rzeczywiście trochę strasznie mi wyszło, a nie zwróciłam na to uwagi, bo patrząc na nie widzę postać, którą stworzyłam... Zastanowię się nad tym :) Dziękuję za miłe słowa

      Usuń
  11. Może i Harry jest kretynem, ale to słodki kretyn, więc można mu wybaczyć. Tak jak i pozostałym, że nie poinformowali Kate, że zadzwonią. Dobrze, że Alex ich uspokoiła, inaczej gotowi byli roznieść studio :D
    Moim zdaniem powinni trochę wyluzować, bo przecież Kate nie jest małym dzieckiem, ona tylko nie widzi. Jestem pewna, że z czasie poczuje się przy nich pewniej i bez skrępowania, będzie jadła to co im zostawią (:

    Weny na kolejne, matrioszkaa! xx

    [chocolattesmile]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak wszyscy wiedzą, ci kochani kretyni są naszymi ulubieńcami ;) pozdrawiam

      Usuń
  12. o boże *_*
    co mogę powiedzieć o Twoim blogu? chyba tylko że jest zajebisty. nie piszę tego abyś weszła na mojego bloga, wręcz przeciwnie. czy ty zrobisz czy nie to już Twoja opsobista sprawa. ale wracając do Twojego bloga to przeczytałam całego i ... no coż słów mi brakuje. Ile ty masz lat wgl?? bo piszesz naprawdę wow... naprawdę Twoje opowiadanie wyróżnia się czymś, jest takim punktem na całym morzu takich opowidań o On direction:)
    naprawdę wow:)
    a tak wgl to sorry że tak długo, ale musiałam się wypisać:)
    czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musisz przepraszać, bo każde twoje słowo ma dla mnie wartość złota :) dziękuję ci za te słowa... Stara jestem ;) mam 19 na karku i niestety czuję każdy jeden rok w kościach ;) a tak na poważnie, to oczywiście, że zajrzę na twojego bloga, bo po prostu zawsze to robię... już taka moja ciekawska natura...

      Usuń
  13. Kurczaki... Weszłam na Twojego bloga po tym, jak zostawiłaś swój komentarz u mnie i... jeeeju, tak mi się spodobał!
    niby taka jego melancholijna natura, ale jednak te wplątywane przez Ciebie (bardzo umiejętnie, muszę dodać) humorystyczne teksty! no po prostu świetny!

    +obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ci bardzo i strasznie się cieszę, że ci się spodobały moje wypociny ;)

      Usuń
  14. Zapraszam na 1 rozdział na blogu : http://meet-dreams.blogspot.com/ wcześniej był on zdany jako we-could-be-homeless, zapraszam do czytania i komentowania. Twój komentarz zależy od tego czy dalej mam prowadzić bloga .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy mogę się oprzeć takiemu zaproszeniu? Ja zawsze odwiedzam osoby, które mnie o to proszą :)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Widzę, że wytrwale czytasz :) Nawet nie wiesz ile sprawiasz mi tym radości...

      Usuń
  16. Mam już za sobą wszystkie z października. moja opinia wciąż nie uległa zmianie. Gratulacje. Udało ci się mnie zaciekawić, choć jest to bardzo trudne ;) ps. niezwykle podoba mi sie tło na twoim blogu. Mogłabym cały czas patrzeć w te oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedzę, że nieźle się zawzięłaś :) Dziękuję ci bardzo, że czytasz...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  17. Kochana!
    Te wszystkie sytuacje związane z jedzeniem i Niall'em są strasznie zabawne. Fajnie, że wprowadzasz tak dużo elementów humorystycznych oprócz tej tajemniczości.
    Jestem naprawdę wniebowzięta, czytam rozdział za rozdziałem jak zaczarowana. Pozdrawiam. ~prima

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu nie samymi mrocznymi tajemnicami się żyje ;) Mam nadzieję, że uda mi się was czymś rozśmieszyć od czasu do czasu ;)

      Usuń
  18. Super rozdział, masz świetny styl pisania i super pomysły ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Harry? Co ty tam myślisz? Hłehłe ja już chyba się domyślam w jakim sensie ostrzegawcze. ;3
    Chociaż za pewne znów coś sobie wymyślam. ;p
    Dobra, lecę czytać następny.. ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do rozmyślań Harry'ego, to czasami lepiej ich nie znać ;)

      Usuń
    2. Czasem strach wiedzieć, co on ma pod tym czerepem. ;p

      Usuń