sobota, 27 października 2012

13



Moje ciało przeszył okropny ból. „Nie ma to jak oryginalna pobudka” próbowałam żartować ocierając łzy, które napłynęły mi do oczu. Musiałam się obrócić przez sen na plecy. „Niezbyt mądre posunięcie.” Nagle zamarłam. Wydawało mi się, że coś usłyszałam. Jeszcze dwie osoby były ze mną w tym pokoju i cicho pochrapywały. I wtedy wszystko sobie przypomniałam... „Muszę do łazienki” pomyślałam podnosząc się z łóżka. Miałam na sobie swoją starą koszulkę. Jak przez mgłę pamiętałam, że Alex pomagała mi wczoraj się przebrać. Wiedziałam, gdzie są drzwi do łazienki. Zastanawiałam się tylko, czy coś leży mi na drodze. Nie chciałam hałasować, by ich nie obudzić. Mój pęcherz podjął decyzję za mnie i powoli przesuwałam się do drzwi. Z wyciągniętymi rękami badałam przestrzeń dookoła. „Nareszcie” poczułam pod palcami zimną framugę. Weszłam do środka i zamknęłam delikatnie drzwi. Wiedziałam, gdzie jest wanna, ale gdzie może być toaleta... Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. „A jednak ich obudziłam...
- Kate – Liam zapytał cicho. – Mogę wejść?
Wciąż stałam przy dopiero co zamkniętych drzwiach, więc tylko wyciągnęłam rękę i je otworzyłam.
- Przepraszam... – zaczęłam cicho. – Nie chciałam cię obudzić.
- Nie obudziłaś mnie. Ja zawsze tak wstaje – powiedział. – Właśnie szedłem do kuchni i chciałem zajrzeć czy jeszcze śpicie. Alex powiedziała, żeby ci wszystko pokazać... – zawahał się. – No, powiedzieć gdzie co jest.
- Byłoby fajnie... – „Mój pęcherz zaraz pęknie. Proszę, szybciej.
Wszedł do środka i opisał mi całe pomieszczenie z dokładnością prawie do centymetra. „Proszę, idź już... Proszę.” Przebierałam z nogi na nogę.
- To ja cię zostawię teraz. Będę w kuchni – powiedział i skierował się do wyjścia. – Powiedzieć ci jak do niej trafić? – zapytał zatrzymując się w drzwiach.
- Nie trzeba. Pamiętam – odpowiedziałam i nareszcie zostałam sama. „O mały włos” pomyślałam śmiejąc się w duchu gdy siadałam na toalecie. Umyłam ręce i twarz mydłem, które wskazał mi Liam. Wytarłam się i po kilku głębokich oddechach skierowałam się do kuchni.


Siedziałem przy stole i słuchałem jak Liam streszczał mi swoje ostatnie pół godziny. Też nie mogłem dziś spać. Cały czas zastanawiałem się, o której ona wstanie i jak to będzie...
- Dzięki stary – powiedziałem, gdy przyjaciel postawił przede mną kawę. Dziś potrzebowałem jej bardziej niż zwykle. Kątem oka zauważyłem, że drzwi od pokoju Lou się otwierają.
- Idzie – powiedziałem cicho w stronę przyjaciela. Nie spuszczałem z niej wzroku. Delikatnie zamknęła drzwi i przesuwając palcami po ścianie szła w naszą stronę. „Wygląda tak... Tak...” Nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Drobna postać w rozciągniętym czarnym podkoszulku, który sięgał jej do połowy uda i zsuwał się z jednego ramienia. A na przodzie nieźle już sprany napis, którego nie mogłem odczytać z tej odległości. Powoli kierowała się w naszą stronę, a ja bałem się nawet mrugnąć. I nagle oderwała się od ściany i z wyciągnięta ręką zbliżała się do otwartych drzwi. Stanęła w nich niepewnie.
- Wejdź, Kate – przynajmniej Liam tu myślał. Podszedł do niej i wskazał krzesło obok mnie. – Wolisz kawę czy herbatę? A może chcesz coś innego?
- Cześć – odzyskałem w końcu zdolność mówienia. – Wyspałaś się?
- Cześć Zayn – powiedziała cicho ze spuszczoną głową. – Tak, dziękuję. Herbatę poproszę – zwróciła się do Liama.
- Mleka? Cukru? – pytał się.
- Nie, dziękuję.
- Bez niczego? – zdziwił się, ale już stawiał parujący kubek przed nią. – Jesteś pewna?
- Tak, dziękuję – uśmiechnęła się delikatnie do niego, a ja czułem się jakby mnie coś chwytało za serce. Nagle zauważyłem napis na koszulce i mimo, że był ledwo widoczny udało mi się go odczytać. „Jestem dziewicą...ale to bardzo stara koszulka ;)” Wybuchnąłem śmiechem. Drgnęła, ale na szczęście nie uciekła.
- Co jest? – Liam popatrzył na mnie jak na wariata. – Z czego rżysz?
- Świetna koszulka, Kate – udało mi się powiedzieć i wciąż nie mogłem przestać się śmiać. Zauważyłem, że się zarumieniła, ale nie przestała się uśmiechać. Spojrzałem na przyjaciela i on też musiał odcyfrować napis, bo szeroki uśmiech zawitał na jego twarzy. Dziewczyna powoli wyciągnęła rękę i zaczęła szukać kubka. Ujęła go w obie dłonie i napiła się. „Kurcze, gapię się na nią jakby właśnie stawiała pierwsze kroki” przeszło mi przez myśl. Nie mogłem oderwać wzroku od jej ust.  A gdy niepewnie przygryzła dolną wargę po plecach przebiegł mi dreszcz.
- Jest z wami Kate? – usłyszałem zaniepokojony głos Louisa wybiegającego z pokoju. Zatrzymał się w progu i odetchnął z ulga, gdy ją zobaczył. – Ale się wystraszyłem – powiedział. – Myślałem, że uciekłaś. – Na te słowa znów spuściła głowę.
- Po prostu wstała wcześniej – uspokajał go Liam. – Idź i obudzić Harry’ego. Śniadanie już prawie gotowe.
Postawił na stole wielki talerz kanapek. Aż zaburczało mi w brzuchu. Od razu sięgnąłem po jedną i napotkałem jego wymowne spojrzenie. „A no tak...
- Podać ci kanapkę, Kate? – zapytałem, a ona przecząco pokręciła głową. – Masz ochotę na coś innego?
- Nie jestem głodna, dziękuję – usłyszałem słowa ciche jak szept.
- Tylko, że to nie wchodzi w grę – wtrącił się Liam. – Możesz tylko wybrać, to albo płatki z mlekiem. Nic innego nie mamy. Później się zrobi jakieś zakupy.
- Radziłbym się decydować zanim przyjdzie reszta, bo potem to już walka na śmierć i życie – zażartowałem i podałem jej kanapkę. „Ma takie delikatne dłonie...
- Dziękuję – znów dobiegł mnie ten nieziemski szept. Zacząłem się nawet zastanawiać, jak brzmiałby jej głos gdyby zaczęła krzyczeć. Teraz wyglądała na kogoś, kto nie miałby na to siły. Przypomniałem sobie dziewczynę z fotografii. Roześmianą i szczęśliwą. Zupełne przeciwieństwo osoby, która siedziała obok mnie. I wtedy poczułem, że chciałbym chronić ją przed całym złem tego świata i sprawić, by powróciła dawna Kate. Z zamyślenia wyrwał mnie głos przyjaciela.
- Idę obudzić Nialla i sprawdzę, czy Harry się rusza. Jego zawsze trzeba budzić na raty – zaśmiał się wychodząc z kuchni.
Jedliśmy w milczeniu. Wciąż męczyła pierwszą kanapkę podczas gdy ja sięgałem po czwartą.
- Wiesz, że musisz zjeść przynajmniej dwie? – powiedziałem uśmiechając się. – I nie myśl, że ci braknie jak Niall przyjdzie. Już ja o to zadbam.
Uśmiechnęła się jak to ona potrafi i znów zabrała się do jedzenia.
- Jejku, jaki jestem głodny – usłyszałem od drzwi i Niall opadł ciężko na krześle naprzeciw mnie. – Jeść... – dodał jeszcze i sięgnął po kanapkę. – Cześć – powiedział już z pełną buzią.
- Cześć – powiedział Lou wchodząc do kuchni. Usiadł obok Kate, przysunął sobie kubek z herbatą i zabrał się do jedzenia. – Dobrze spałaś? – nie spuszczał z niej wzroku.
- Tak, dziękuję – powiedziała kolejny raz dzisiaj.
- Nie słyszałem jak wstałaś...
- To jest nienormalne wstawać tak wcześnie – marudził Harry wlokąc się za Liamem do kuchni. – Kto to w ogóle wymyślił? Cześć wszystkim – rzucił i zatrzymał się wpatrzony w Kate. Po chwili wybuchnął śmiechem. A gdy on się śmieje nikt nie może pozostać obojętny. Tak więc po chwili śmiali się wszyscy i nawet ona miała na twarzy ten delikatny uśmiech.
- Z czego się śmiejemy? – zapytał Lou próbując się uspokoić.
- Kate – wydyszał Harry, bo powoli zaczynało mu brakować powietrza – ta koszulka jest zajebista. Musisz mi ją kiedyś pożyczyć – śmiał się nadal.
Lou i Niall wychylili się by odczytać napis i wszystko zaczęło się od początku. Sam już nie wiedziałem czy śmieję się z tej koszulki czy z nich. A jak wiadomo śmiech jest zaraźliwy. Można wręcz powiedzieć, że śniadanie należało do udanych...


- Dobra. Koniec tego dobrego – zarządził Liam zabierając pusty talerz. – Za godzinę musimy być na dole więc idźcie się szykować.
- Tak tatusiu – Harry nie mógł się powstrzymać. – Zajmuję pierwszy łazienkę – rzucił jeszcze w moją stronę i wybiegł z kuchni.
- OK – powiedziałem i zauważyłem na sobie wzrok Liama. – Kate, chodź ze mną, to oprowadzę cię po pokojach.
Wstałem i czekałem aż się podniesie. Spojrzałem na jej bose stopy i mój wzrok powędrował wyżej, aż objął całą jej drobną sylwetkę. „Jest cholernie zgrabna” pomyślałem i od razu skarciłem się w duchu. „Co też mi chodzi po głowie?” Delikatnie ująłem jej dłoń.
- Zaczniemy od pokoju i będziesz mogła się ubrać, a potem pokażę ci resztę.
Wziąłem ją za rękę i zaprowadziłem do sypialni. Z łazienki dochodziło wariackie śpiewanie Harry’ego. „Może wszystko będzie dobrze” pomyślałem.
- Tu są twoje rzeczy – powiedziałem kładąc jej torbę na łóżku. – Pomóc ci... – zacząłem niepewnie, bo sam nie wiedziałem jak się do tego zabrać.
- Nie trzeba. Poradzę sobie – powiedziała cicho i wyjęła czarną koszulkę polo i czarne spodnie. Położyła je obok torby i odwróciła się w moją stronę.
- A tak... – nagle mnie olśniło. – Dam ci 5 minut i wracam – powiedziałem kierując się do łazienki. „Mogę się w tym czasie ogolić.
- I jak? – zapytał szeptem Harry.
- Spoko. Zostawiłem ją by się przebrała – odpowiedziałem i stanąłem przed lustrem zaczynając poranną toaletę. – Dajmy jej kilka minut.
- Może powinniśmy zrobić jej miejsce w szafie? – zapytał. – No wiesz... Wypadałoby.
- Może raczej jedną szufladę? Tylko dla niej. Tak chyba będzie łatwiej – zastanawiałem się. – Opróżnij tą górną.
- Nie ma sprawy.
Spojrzałem na zegarek. Pięć minut minęło. Skończyłem myć zęby i wyszedłem z łazienki. Stała w tym samym miejscu gdzie przedtem. Gdyby nie to, że teraz była już kompletnie ubrana pomyślałbym, że nawet się nie poruszyła. Spodnie bojówki sięgały jej do łydki, a po bokach wisiały sznurki, których nie zawiązała. Harry wszedł do pokoju i od razu skierował się do komody. Otworzył górną szufladę, zgarnął wszystko jednym ruchem i upchał to w tej poniżej.
- No, gotowe – powiedział z dumą i skierował się do szafy. Przepasany ręcznikiem w ogóle się nie krepował. W sumie nie miał kogo. Nawet gdyby paradował nago Kate i tak by tego nie zauważyła. Znów dotknąłem jej dłoni, ale tym razem już nie drżała ze strachu. Podprowadziłem ją do pustej teraz szuflady.
- Tu możesz sobie poukładać swoje rzeczy – tłumaczyłem, a ona badała dłonią mebel. – Chyba, że ci pomóc...
- Nie – szepnęła. – Później to zrobię.
Zauważyłem, że Harry nie spuszcza z nas wzroku. Opisałem jej cały pokój podprowadzając ją wszędzie, by mogła sama wszystko poznać.
- Zabrałam ci łóżko... – zaczęła cicho. – Mogę spać na kanapie.
- Daj spokój – wtrącił się Harry. – On od dawna chciał mi się wkręcić pod kołdrę. Eleanor jest daleko, to nie ma go kto przytulic w nocy – nabijał się ze mnie. Nie wiedzieć czemu, ale wzmianka o mojej dziewczynie tylko mnie zdenerwowała.
- Tak – dodałem – nie ma sprawy. A tu będzie ci wygodniej.
- Louis! Czemu się jeszcze nie ubierasz? – Liam wpadł do pokoju zdenerwowany. – Nie możemy się spóźnić.
- Oprowadzam Kate... – broniłem się.
- Ja jej wszystko pokaże, a ty się w końcu szykuj do wyjścia – marudził dalej. – Jejku, Harry, ty też się guzdrzesz. Chłopaki! Wy chcecie mnie wykończyć.
Zauważyłem, ten delikatny uśmiech na twarzy mojego elfa. Z zazdrością patrzyłem jak Liam ujął jej delikatne palce i wyprowadził ją na korytarz. Słyszałem jeszcze jak, zamykając za sobą drzwi, tłumaczył rozstawienie innych pokoi.


W moich uszach zaległa cisza. Ale nie taka normalna, bo wciąż słyszałam tykanie zegara i wiele innych dźwięków. Po prostu po ich wyjściu zrobiło się jakoś tak pusto. Pięciu zwariowanych chłopaków potrafiło wypełnić przestrzeń śmiechem i radością. Gdy wyszli... najzwyczajniej w świecie zrobiło się pusto. Uśmiechnęłam się do siebie przypominając sobie jak się zachowywali wychodząc. Chyba z dziesięć razy pytali się czy na pewno sobie poradzę, a potem każdy z osobna zastanawiał się czego mi jeszcze może być potrzeba. Liam chyba z pięć razy przypominał o zostawionych w lodówce kanapkach, które „koniecznie muszę zjeść”. Wcisnęli mi do ręki jakiś telefon tłumacząc, że pod kolejnymi klawiszami są zapisane ich numery, w tym do Alex i że mam dzwonić gdyby coś się działo. Potem kolejne kilka minut przekonywali mnie, że na pewno nikt nie wejdzie do środka po ich wyjściu. „Zaczynam ich lubić” przemknęła mi miła myśl. W tej samej chwili zadrżałam ze strachu. „Jego też lubiłam. Wszyscy go lubiliśmy...
Otrząsnęłam się z nieprzyjemnych wspomnień i powoli skierowałam się do mojego pokoju. „Mojego?” dziwnie to brzmi. Podeszłam do komody. Szuflada wciąż była wysunięta. Moje palce zbadały ją dokładnie.
- Po co mi tyle miejsca? – mruczałam pod nosem, ale wyjęłam z torby swoje rzeczy i ułożyłam je równo w środku. Mimo, że ułożyłam bluzki, spodnie i bieliznę w osobnych kupkach szuflada wciąż wydawała się pusta. Pomyślałam o wszystkich rzeczach, które straciłam. Przypomniała mi się kurtka, którą podarowała mi Alex. Uwielbiałam ją, ale ona leżała teraz pocięta na strzępy na jakimś śmietniku...
- Co zrobić – westchnęłam tylko zasuwając szufladę. Zabrałam z torby woreczek, w którym przechowywałam szczoteczkę do zębów oraz pastę i pewnym krokiem skierowałam się do łazienki.
- Auć – jęknęłam, bo ledwo przekroczyłam próg, a już się z czymś zderzyłam i to tak porządnie, że aż zakręciło mi się w głowie. Worek upadł na podłogę. Moje ręce teraz już dokładniej badały otoczenie. – Drzwi od prysznica – powiedziałam do siebie. – Następnym razem uważaj – ostrzegłam się wzruszając ramionami. Takich bliskich spotkań miałam już w swoim życiu więcej niż jestem w stanie zliczyć. Odnalazłam swoje rzeczy i już mniej pewnie podeszłam do umywalki. Umyłam zęby. „Takie coś, a cieszy” pomyślałam. W pokoju poprawiłam pościel i postanowiłam posiedzieć w salonie.
- Czym tu się zająć? – zastanawiałam się na głos. Skierowałam swoje kroki tam, gdzie powinny znajdować się drzwi na taras. Wyciągnięta przed siebie ręka w końcu natrafiła na chłodną powierzchnie. Nawet gdybym nie słyszała jak na zewnątrz dudni wiatr, teraz bym to poczuła. Pomyślałam o tym, że gdyby nie oni właśnie siedziałabym na zewnątrz. Skierowałam się w stronę kanapy.
- Wowww – wyrwało mi się z ust, gdy wpadłam na stojącą mi na drodze wielką donicę. – Tylko facet może pominąć taki szczegół jak stojący na środku kwiatek... – powiedziałam, a z oczu popłynęły mi łzy. – Zawsze mówiłam, że mały palec jest tylko po to by boleśniej uderzyć się w stopę.
Usiadłam w końcu na „swoim” miejscu i zajęłam się rozmasowywaniem bolącego miejsca. „To nie był najmądrzejszy pomysł, by chodzić boso” pomyślałam zastanawiając się, gdzie też mogą być moje buty. Z rozmyślań brutalnie wyrwał mnie telefon, który miałam w kieszeni. Wzięłam go do ręki trzymając ostrożnie, by niczego nie nacisnąć. Wibrował i wypełniał pokój jakąś melodią, której nie poznawałam.
- No przestań wreszcie – powiedziałam zastanawiając się, który z chłopców zostawił mi swój telefon. „Mam nadzieję, że to nic ważnego” przemknęło mi przez myśl. Po chwili, która wydawała mi się wiecznością, w końcu zamilkł.
- Błogosławiona cisza – mruknęłam i znów zatopiłam się w myślach. „Ciekawe, gdzie moja torba?” Próbowałam usiąść bokiem, by się oprzeć, ale tak by plecy niczego nie dotykały. „Strasznie długo się goją...” pomyślałam podciągając kolana pod brodę i oplatając je rękami. Mogłam tak siedzieć godzinami i się nie ruszać. I wszystko było dobrze, dopóki w końcu nie trzeba było wstać. Dopiero wtedy czułam jak bardzo ciało potrafi zdrętwieć... Oparłam głowę na kolanach i wsłuchałam się w deszcz, który właśnie zaczął padać. Gdy siedzi się w ciepłym i suchym miejscu jest to najpiękniejsza muzyka pod słońcem. I znów telefon wyrwał mnie z zamyślenia. Dzwonił jeszcze dłużej niż przedtem. Tym razem nawet nie wyciągnęłam go z kieszeni. Potem jeszcze kilkanaście razy czułam na udzie jego wibracje. Za każdym razem przywracał mnie do rzeczywistości. „Coś się musiało stać. Dlaczego ten ktoś nie spróbuje zadzwonić do innego chłopaka?” I znów odpłynęłam w miejsce, gdzie nic złego nie może się przydarzyć...

38 komentarzy:

  1. Jak ja uwielbiam to opowiadanie ;* Jesteś dobra w pusaniu;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się i dziękuję :) ja uwielbiam takie komentarze ;)

      Usuń
  2. Na miejscu Kate, sama nie wiedziałabym jak się zachować. Zapewne usiadłabym na dupie i nic nie robiła, bo bałabym się, że mogę coś rozwalić. Zresztą mam tak, kiedy siedzę u ludzi, których nie znam. Więc w tym ja i Kate jesteśmy podobne (:
    Koszulka dziewczyny jest genialna! Rozładowała tym napiętą atmosferę, która była widoczna, oraz można było ją wyczuć.
    To prawda, że śmiech jest zaraźliwy, a już na pewno śmiech Harrego :D On jest genialny xd
    Louis jak zawsze opiekuńczy i słodziutki :D Liam to samo :D
    Okej.. hmm. nie wiem, co jeszcze mogę napisać. Jak mi się coś przypomni, to napiszę to na twitterze :D

    Pozdrawiam, matrioszkaa! xx
    [chocolattesmile]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i znalazłam kolejną cechę, która nas łączy ;) dziękuję za komentarz :) twoje słowa jak zawsze wiele dla mnie znaczą

      Usuń
  3. Zapewne to właśnie chłopaki próbują się do niej dodzwonić i się martwią :) Coś czuję, że i Louis i Zayn poddali się jej urokowi najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. od razu mi sie humor poprawił , gdy tylko zauważyłam , że dodałaś nowy rozdział . i oczywiście jak zawsze genialny . tak piszesz , że się oderwać nie mozna . zazdroszczę ! :) <3
    życzę wspaniałych pomysłów i co najważniejsze - weny :D
    czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) uwielbiam poprawiać innym humor - cel osiągnięty ;) mogę iść pisać kolejny rozdział

      Usuń
  5. normalnie nie mogłam się powstrzymać ze śmiechu, gdy napisałaś co było na koszulce XD :D
    + zajebisty :*
    ~Kaśka Directioner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, bo wiesz... śmiech to zdrowie :D

      Usuń
  6. Od razu jak tylko zauważyłam że dodałaś nowy rozdział wzięłam się za czytanie a miałam się uczyć ...
    Ale wracając do rozdziału to ci powiem że fajnie czyta się fragmenty z perspektywy Kate xD I nie powiem pomysł z koszulką niezły, też chcę taką :P
    Podobają mi cię chłopcy w twojej wersji są tacy opiekuńczy tacy... prawdziwi, a nie jak jakieś niedorozwinięte dzieci. To właśnie genialne jest twoim opowiadaniu piszesz tak realistycznie, że czasem tak się wciągam i przeżywam wszystko razem z bohaterami, naprawdę masz talent do pisania i to wielki :D
    Życzę weny oczywiście i czekam niecierpliwie na nn xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że dałaś radę z nauką :) ciesze się, że rozdział ci się spodobał, a już najbardziej, że spodobali ci się stworzeni przeze mnie bohaterowie... gdy zaczynałam pisać najbardziej się bałam, że będą za prawdziwi, by ich pokochać...

      Usuń
  7. kocham to opowiadaniee normalnie :)
    pisz szybkoo błagam cię !!
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku jak ja sie cieszę za każdym razem gdy pojawia sie nowy rozdział. Normalnie jak dziecko :) Kocham twoich bohaterów. Stworzyłas prawdziwych ludzi - sympatycznych, zabawnych, z problemami... Cieszę sie ze to nie kolejne opowiadanie o zapijaczonych gwiazdkach. W twoim jest taka głębia, ze człowiek z przyjemnością zatarcia sie w czytaniu. Juz wyczekuje kolejnej części.
    Ania Horan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za twoje słowa :) kocham cię za to, że kochasz moich bohaterów (chciałam to napisać ładniej, ale tak wyszło śmieszniej - masło maślane), bo ja też ich kocham... Zapijaczone gwiazdki? hmmm... coś mi się rodzi w głowie... muszę zapamiętać

      Usuń
  9. Nie wiem co napisać. Genialnie jest czytać z perspektywy Kate i patrzeć na wszystko jej oczami. Jestem ciekawa o co chodzi z tym telefonem. Pomysł na napis na koszulce poprostu rewelacja. Jesteś cudowną pisarką, zastanów się czy w przyszłości nie wydać książki z tym opowiadaniem. Myślę, że młodzież chętnie by się wciągnęła w taką lekturę:-) pozdrawiam M.Payne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy zdajesz sobie sprawę ile znaczą takie słowa z ust kogoś, kogo pisarstwo podziwiam? To wręcz nie do opisania... Dziękuję ci za ten komentarz i za to, że sprawiłaś, iż ten dzień rozpoczął się dla mnie z uśmiechem na twarzy :D

      Usuń
  10. Masakra. Kiedy nastepny rozdział? Nie moge sie doczekac. Tak mnie wciągnął ten blog, że masakra. Mam ochotę na mocną scenkę. Wszystko super, ale to tło mnie przeraża. Te oczy się tak we mnie bacznie wpatrują. :D Proszę cię też bardzo o skomentowanie mojego bloga. Co jest dla mnie super ważne ponieważ dopiero zaczynam. Liczę że mi pomożesz. www.everyoung69.blogspot.com

    xoxo Olivia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mocna scenka? pracuję nad nią, ale niestety jestem trochę do przodu ;)
      lecę czytać twojego bloga :)

      Usuń
  11. Ojeeej, no przepraszam, że dopiero teraz. Przeczytałam, gdy tylko dodałaś, ale jakoś tak się zeszło. Ale ważne, że w ogóle podjęłam się pisania komentarza ;). I co ja mogę powiedzieć.? Jestem zawiedziona. Dokładnie takie odczucie zakiełkowało we mnie po przeczytaniu tego rozdziału. Nie martw się, nie ogólnie tym rozdziałem. Rozdział jest cudowny, jak zawsze zresztą. Moment o doniczce bardzo mnie rozbawił ;). Miło wiedzieć jak Kate postrzega świat, jak musi się do wszystkiego przystosować. I ten fragment z półnagim Harrym chodzącym po mieszkaniu... Rozpaliłaś moje zmysły po prostu ;). Ale mimo wszystko jest mi przykro. Bo ja tu czekam na jakieś romantyczne kwestie w relacji Kate i Lou, a tu nagle... On ma dziewczynę.? Nie podoba mi się to, po prostu mi się to nie podoba. Wiem, że masz na to jakiś swój zamysł, ale jednak... jednak chciałabym jakiś romantyczny wątek.

    Okej, już nie ględzę. Jakoś takie nieskładne to wszystko, więc... Szkoda strzępić język. Także... Pisz dalej. Czekam na kolejny rozdział.

    Pozdrawiam.! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martwić się, nie martwić, martwić... No i zapomniałam co mi wyszło na końcu, a więcej kwiatków nie mam ;)
      Wiem o czym mówisz, bo ja też jestem nieuleczalną romantyczką. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na tyle długo, by rozwiązać zagadkę miłości :D
      A półnagi Harry i na mnie działa ;) Zawsze :D

      Usuń
    2. Możesz dodawać więcej półnagiego Harry'ego, a będę czytać rozdziały i po piętnaście razy ;). Tylko błagam, nigdy nie ubieraj go w różowy sweterek, bo... nie podoba mi się. Oj, to mi się bardzo nie podoba... I nie musisz martwić się o to, czy zostanę. Zostanę na pewno, chociażby dlatego by zgłębić tajniki uczuć Lou ;)

      Usuń
    3. Różowy sweterek? Hmmm... Nie, jednak nie. Fuj! A kolejny półnagi Harry (albo całkiem nagi) już niedługo...

      Usuń
  12. Awww rozdział jak zwykle świetny i cudowny... mam pytanie, chociaż może jak przeczytam powyższe rozdziały to wszystko się wyjaśni, ale co tam pytam:
    chyba w Kate zakochali się Louis i Zayn, tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jedno jest pewne - nie jest im obojętna :) Pewne jest także, że obaj już mają dziewczyny... Ale czytaj dalej, może coś się wyjaśni ;)

      Usuń
  13. Wow. Zazdroszczę talentu. Zarąbiście piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś niesamowita! Słowa dobrane perfekcyjnie, idealne odczucia chłopaków! Coś wspaniałego! Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to,że kiedy czyta się twoje opowiadanie z łatwością można to sobie wszystko wyobrazić, a to zadanie zdecydowanie jest najtrudniejsze. Gratuluje. Mam nadzieję, że 'Moja tajemnicza dziewczyna' kiedyś będzie na wystawach sklepowych. Tego ci życzę i oczywiście wytrwałości i żebyś nigdy nie marnowała swojego wspaniałego talentu. Jesteś inspiracją młodego pokolenia, twoje opowiadanie jest perfekcyjnie. Nic dodać nic ująć. Bardzo się rozpisałam, mam nadzieję, że to nic złego :)

    ~Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli o mnie chodzi, to zawsze możesz się tak rozpisywać ;) Uwielbiam szczere opinie, a już takie komplementy to w ogóle ;)
      Cieszę się, ze opowiadanie ci się spodobało. Mam nadzieję, że kolejne rozdziały również przypadną ci do gustu.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  15. Kochana!
    'Mały palec jest tylko po to by boleśniej uderzyć się w stopę' tą sentencję to sobie chyba gdzieś zapiszę. Kontynuując, boski napis na koszulce :)
    Kate jest bardzo zagadkową postacią. Zastanawiam się teraz, czy zaiskrzy coś pomiędzy nią, a którymś z bohaterów. Z jednej strony mam wrażenie, że nie, ale z drugiej zastanawia mnie Louis i jego postawa. Niby po prostu opiekuńcza, aczkolwiek może kryć coś jeszcze, coś więcej...
    ~prima

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodobała ci się moja teoria odnośnie małego palca? Nie raz ją testowałam i ti zdecydowanie prawda ;)

      Usuń
  16. Postanowione! Kupuję jutro farby do tkanin i robię sobie taką koszulkę jak ma Kate :)
    Kocham :*
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już trzy będziemy miały taki T-shirt ;)

      Usuń
  17. Cudowny blog ! Dziewczyno, masz prawdziwy talent ! ;)
    Zakochałam się t tym blogu ! <3 Ja bym nigdy nie wymyśliła takiego świetnego opowiadania. Powtarzam, masz talent ! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie :)

      Usuń
  18. AAAA!!!
    Co sie dzieje?! Masakra! Kurcze!
    Nie no, odbierz Kate! :o Ale ty zasnęłaś, kurcze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że troszkę wciągnęła cię ta historia ;) Strasznie się cieszę :)

      Usuń