sobota, 20 października 2012

10



Siedzieliśmy w salonie świeżo po rozmowie z Lou. „A więc przyjedzie” pomyślałem. „I z nami zamieszka.” Sam nie wiem dlaczego konkretnie, ale byłem z tego faktu bardzo zadowolony. „Będę ją miał obok siebie. Dosłownie na wyciągnięcie ręki...
- Głodny jestem – odezwał się Niall, a reszta tylko się zaśmiała.
- Jak zawsze – dodałem.
- Przez tą całą burzę mózgów zgłodniałem – marudził dalej. – Nie ma nic gotowego, a robić mi się nie chcę...
- No ja raczej ci nie zrobię – powiedziałem.
- Na mnie też nie licz. Muszę ogarnąć resztę. – Liam podniósł się z fotela. – Niedługo przyjadą. Zobaczymy co ta cała Alex nam powie, ale na wszelki wypadek idę posprzątać u siebie.
- To może ja ogarnę kuchnię – powiedział Niall ciężko wzdychając – już nawet zacząłem...
- I pewnie teraz ja powinienem posprzątać ten syf u nas – zaśmiał się Harry. – Bo raczej jeszcze tylko mój i Louisa pokój wchodzi w grę.
- Chyba tak – Liam spojrzał na mnie wymownie.
Może udać, że nie wiem o co mu chodzi?” pomyślałem. Ale wcale nie miałem na to ochoty.
- To ja ci pomogę – zwróciłem się do Harry’ego i polazłem za nim do pokoju. Zdążyłem jeszcze zauważyć, że Liam uśmiechnął się pod nosem i już go nie było. „Co on tam idzie sprzątać skoro zawsze ma porządek?” przemknęło mi jeszcze przez myśl.
W pokoju Harry już zaczął zbierać porozrzucane na podłodze ciuchy. Co się dało upychał w szufladach, a resztę po prostu wrzucał do otwartej na oścież szafy. „To się nazywa ekspres” zaśmiałem się w duchu.
- To ja ogarnę łazienkę – zaoferowałem się i przemknęła mi myśl, że może być tam nieco czerwono zważywszy, że Kate z niej korzystała.
Przestąpiłem próg łazienki i rozejrzałem się. Oprócz kilku elementów garderoby, które od razu wrzuciłem do kosza z brudami, łazienka lśniła czystością. Wanna błyszczała jakby ją ktoś dopiero umył. Tylko na lustrze widać było jakiś tłusty ślad. Wytarłem je szybko, ale przez myśl przemknęło mi, że ona raczej nie będzie go potrzebować.
- Zayn – Harry wszedł do łazienki – co mam z tym zrobić? Dać do prania?
Spojrzałem na niego. W dłoniach trzymał biały szlafrok i bluzę Lou. Obie rzeczy były zabrudzone krwią.
- Krew się chyba w zimnej wodzie moczyło, ale w sumie nie wiem... – zacząłem. – Wrzuć do brudów. Później się pomyśli. Albo zapytaj Liama – powiedziałem wzruszając ramionami.
- OK – powiedział i wepchnął obie rzeczy do kosza przy drzwiach. – Na sam widok tej bluzy robi mi się słabo. Teraz kumam dlaczego miała czarną bluzkę.
- Tu nie ma co sprzątać – rozejrzałem się jeszcze raz po łazience. – Louis musiał już wcześniej to zrobić.
- Już szybciej Liam. Chociaż kto tam wie. – Harry zamykał kosz i z powrotem kładł na nim czyste ręczniki. – Pokój już też w miarę wygląda.
- Chłopaki... – Niall wpadło do środka i zatrzymał się zdziwiony na nasz widok. – A co wy tak obaj w łazience...
- Nic takiego. Po prostu już skończyliśmy. A gdzie się pali? – zaśmiał się Harry.
- Bo tak mi przyszło do głowy, że raczej powinniśmy uzupełnić zapasy, bo ona raczej nie będzie nic zamawiała pod naszą nieobecność. A kuchnia świeci pustkami. Jak myślicie?
Już miałem się zaśmiać, że tylko jedzenie mu w głowie, ale przecież on ma racje. Trzeba coś tam kupić.
- W sumie masz rację – zacząłem – ale może powinniśmy zaczekać, aż przyjadą. Może dowiemy się co konkretnie Kate lubi, albo coś w tym stylu.
- No ale to by znaczyło, że ktoś będzie musiał jechać do sklepu i ją zostawić... – zasmucił się Niall.
- Stary – spojrzałem na niego – przecież nie będziemy nad nią siedzieć wszyscy. A jutro to nawet samą ją zostawimy, bo o 8 mamy być w radio.
- No niby wiem, ale i tak bym nie chciał...
- To pójdzie ktoś inny, albo się po prostu zamówi. Żaden problem – klepnąłem go po ramieniu. – Chodźmy do salonu, albo zobaczyć czy Liamowi nie trzeba pomóc.
- To ja idę do kuchni, bo jeszcze nie skończyłem.
Skierowaliśmy się do pokoju na końcu korytarza. Zastaliśmy przyjaciela zamyślonego w łazience. Zarówno ona jak i sypialnia świeciły czystością.
- O czym tak dumasz? – zapytał Harry uprzedzając pytanie, które właśnie miałem zadać. Liam drgnął.
- Chyba jednak mój pokój odpada – powiedział cicho. – A raczej łazienka – dodał.
- A co z nią nie tak? – zdziwiłem się rozglądając się dookoła. „Idealnie czysta.
- Nie jest przystosowana dla...no wiecie – zaczął. – U nich jest wanna z uchwytami i można bezpiecznie usiąść. I prysznic chyba też jest inny. Bez takiego progu jak ten tutaj – kontynuował.
- Dajmy sobie spokój na razie, co – powiedziałem. – Najlepiej będzie chyba zaczekać i zapytać się tej całej Alex, bo i tak nie mamy o tym zielonego pojęcia.
Skierowaliśmy się do salonu.
- I tak sobie pomyślałem, że przydałoby się wyskoczyć na małe zakupy – ciągnął Liam, a my z Harrym tylko spojrzeliśmy na siebie.
- Niall już wpadł z tym pomysłem – powiedziałem – i doszliśmy do wniosku, że też warto najpierw zapytać, co ona lubi i z czym sobie poradzi sama, gdy my będziemy musieli wyjść.
- W sumie racja  - przytaknął. – Może trzeba mu tam pomóc... – zaczął, ale w tej samej chwili Niall wyszedł z kuchni.
- Skończone – dodał z uśmiechem.
Rozłożyliśmy się w salonie. „To czekanie mnie wykańcza.
- Mogliby już przyjechać – powiedział Harry, a wszyscy mu przytaknęliśmy. – To czekanie mnie wykańcza.
- Nie tylko ciebie - zaśmiałem się – Wszyscy siedzimy jak na szpilkach.
- Powinniśmy spróbować zachowywać się normalnie – powiedział Liam. – Chyba nie będziemy cały czas siedzieć i się na nią gapić.
- To co do normalnego zachowania, to ja idę zapalić póki jeszcze ich nie ma – powiedziałem podnosząc się z kanapy.
- Zrobię sobie kanapkę – usłyszałem jeszcze słowa Nialla wychodząc na taras.
Cholernie zimno” pomyślałem gdy podmuch wiatru uderzył we mnie. Spojrzałem na plaże. Woda niespokojnie obmywała brzeg. Moje oczy skierowały się w wiadome miejsce. Ledwo mogłem coś dostrzec w tych ciemnościach. Zapaliłem papierosa i oparłem się o barierkę. „Jakbym dorwał tego skurwysyna, który jej to zrobił, to bym go chyba zabił” pomyślałem. Przywołałem obraz Kate siedzącej na plaży. Przypomniałem sobie jak każdego dnia ją obserwowałem i nagle przyszło mi do głowy, że przecież prawie codziennie padało choć przez chwilę.
- Kurwa, jaki kretyn ze mnie – powiedziałem do siebie ze złością. – Trzeba było gapić się dalej i czekać aż zamarznie idioto.
Teraz gdy już wiedziałem, że to nie jest pierwsza lepsza laska z ulicy tylko ktoś, kto naprawdę potrzebuje pomocy, było mi tak strasznie głupio. Dorabiałem sobie jakąś porąbaną filozofię zamiast już pierwszego dnia pójść tam i to sprawdzić. Jak ja teraz zazdrościłem Lou, że jest tam z nią. Ale z drugiej strony cieszyłem się, że jest jaki jest. Bez zastanowienia do niej pobiegł. I to okazało się bardzo mądrym posunięciem. Usłyszałem, że Liam odbiera telefon. Zamarłem.
- To Danielle! – krzyknął, bo zauważył nasze spojrzenia. – Zaraz wracam – dodał i skierował się do kuchni. – Cześć kochanie. Co u ciebie?
I znów zacząłem oddychać. Fale uderzały o brzeg, a wiatr nieustannie dął sprawiając, że przeszywał mnie chłód. „Stoję tu kilka minut, a już trzęsę się z zimna” pomyślałem i trwałem tak nadal jakby próbując się ukarać. Znów przywołałem obraz Kate. Takiej jaką ujrzałem w drzwiach, gdy Louis przyprowadził ją do nas. Ledwo sięgała mu do ramion. Mokre kosmyki przylepiały się jej do twarzy, a z kucyka kapała woda. Jasnoniebieskie dżinsy i czarna koszulka z długim rękawem nie mogły jej ochronić przed deszczem. A mokre trampki bardziej szkodziły niż pomagały. Cała była przemoczona. Liam mówił, że jej ciuchy można było wykręcać.
- A ty stałeś i się gapiłeś baranie – znów nie mogłem się powstrzymać, by sobie tego nie powiedzieć.
- Wiesz, że to nie twoja wina – usłyszałem za plecami. Niall oparł się obok mnie z kanapką w ręku. – Nikt z nas nie mógł nawet domyślać się czegoś takiego.
- Wiem – rzuciłem przed siebie resztę papierosa – ale aż boję się pomyśleć... Gdyby nie Lou...
- To już mamy za sobą. Teraz musimy tylko zapewnić jej tu jak najlepsze warunki. A od tej plaży wszystko będzie lepsze – powiedział. – Chodź do środka. Nie chcesz chyba się rozchorować.
- Wisi mi to.
- Ale w środku raczej nie chcesz wyziębić – nie poddawał się Niall.
- Nie... – zacząłem powoli i ruszyłem do salonu. – Od kiedy ty się taki mądry zrobiłeś? – zażartowałem obejmując go ramieniem.
- Zawsze byłem, ale przebywając w jednym pokoju z Liamem trudniej się wybić – teraz już obaj śmialiśmy się wchodząc do środka. Zamknąłem drzwi. „Koniec z fajkami na dziś.
- Harry włącz telewizor, bo nie będziemy przecież tak siedzieć i gapić się na siebie – dodał jeszcze. – Przyjdą to się wyłączy.

24 komentarze:

  1. wszyscy się o nią martwią, to dobrze:) jestem ciekawa dalszej akcji:D co do Twojego stylu pisania to bardzo mi się podoba, nie doszukałam się żadnych błędów a wszystko opisujesz dość ciekawie. Czekam na następny:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję i mam nadzieję, że dalszy ciąg cię nie rozczaruje

      Usuń
  2. jeej db czekam na kolejny rozdział paula

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, kurczę, jacy oni wszyscy troskliwi:P Ale to dobrze, widać, że mają serca. Szkoda, że w tym rozdziale nie pojawiła się Kate, akcja składa się głównie z chłopaków. Bo ja wciąż jestem ciekawa co ona za tajemnicę ukrywa. Rozwiąż ją szybko, bo mnie ciekawość zeżre;P

    Zapraszam też do mojej Piekarni ;)

    http://boy-from-bakery.blogspot.com/

    Nowa część ;p
    Pozdrawiam.! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam rozwiązywać tajemnice... niestety powoli ;)
      a twoja Piekarnia jest po prostu cudowna :)

      Usuń
  4. Kurde już nie mogę się doczekać aż Lou z Kate przyjadą już się zastanawiam co wymyślisz xD Chłopcy się stali strasznie opiekuńczy ale ci powiem spodobali mi się tacy :P
    Ale wiesz znalazłam w twoim opowiadaniu najbardziej nurtującą mnie rzecz chyba z kim może być Kate ? Jak widać każdy ją lubi ... ale Zayn z Lou jakoś bardziej specyficznie... Ja tam bardziej skłaniała się do Lou ale chyba tylko dlatego że mam do niego za dużą słabość xD No ale wszystko zostaje w twoich rękach i wiem że na pewno mnie nie zawiedziesz :P
    Pozdrawiam i weny życzę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam słabość do Lou ;) ale żeby Kate mogła być z nim lub Zaynem musiałabym się pozbyć ich dziewczyn... no i właśnie nie wiem...

      Usuń
  5. to jest genialne.. dziewczyno jestes wspaniała że wymyśliłaś coś takiego .. :))...

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW. Nie potrafię z siebie nic więcej wydobyć. Czekam na kolejne rozdziały<3 (wybacz, jestem kiepska w pisaniu komentarzy)

    m.stylinson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam ten sam problem, dlatego tym bardziej cieszę się, że zmusiłaś się do napisania tych kilku słó. dziękuję

      Usuń
  7. Jesteś niesamowita <3
    ~Kaśka Directioner

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha, "zawsze byłem, ale przebywając z Liamem w jednym pokoju trudniej się wybić'', rozwalło mnie to xd

    a tak na serio, świetny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super masz tego bloga, masz wielki talent :) Czyta to się jak lekturę tylko, że bardzo przyjemną i pouczającą :) Skąd Ty bierzesz pomysły??? Te twoje teksty są genialne najlepsze było:,, zawsze byłem, ale przebywając z Liamem w jednym pokoju trudniej się wybić,,
    No i fajnie, że chłopacy tak się o nią martwią :)

    Pozdrawiam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się podobał ten kawałek :) Bardzo się cieszę, że spodobało ci się moje opowiadanie. Ale lektura? Wtedy nikt by nie czytał. Zresztą sama bym nie przeczytała, no przynajmniej nie wtedy kiedy byłoby trzeba ;) Zawsze miałam lepsze książki...
      W sumie za te pomysły, to chyba trzeba winić moją zwichrowaną wyobraźnię. Czasami nawet mnie przeraża ;)
      Pozdrawiam i dziękuję...

      Usuń
  10. Kolejne. Nie mam uż pomysłów na komentarze, więc chyba juz nie będę komentować każdego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlaczego tak długo? Argh.. Doczekać się nie mogę,kiedy przyjadą. *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niecierpliwa? Pomyśl sobie co by było, gdyby trzeba było czekać tydzień na kolejny rozdział ;)

      Usuń
  12. Te opowiadanie jest inne bo od poczontku jest ciekawe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że tak uważasz :) Starałam się...

      Usuń