wtorek, 5 marca 2013

44



   - Zayn? – cichy głos powoli docierał do mojej świadomości... – Zayn... – uśmiechnąłem się na wspomnienie tej cudownej nocy. „Tylko dlaczego mnie budzisz tak wcześnie, Kate?” Przeciągnąłem się wydając z siebie bliżej nieokreślone mruczenie. – Zayn!
   - Niall? – gwałtowanie otworzyłem oczy przytomniejąc momentalnie. „O kurwaaa...” przeciągły jęk rozległ się w mojej głowie, gdy doszło do mnie, co się właśnie stało.
   - Stary... – blondyn patrzył się na mnie szeroko otwartymi oczami. – Jeśli mi powiesz, że właśnie miało miejsce, to o czym myślę, że miało... – pomachał rękoma wciąż gapiąc się na mnie z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy. – Boże, to musiało być gorące...
   - Nie wiem o czym mówisz... – mruknąłem próbując ogarnąć rozmiar szkód. „Boże, cały się lepię...
   - O czym mówię? O czym mówię? – przyjaciel świdrował mnie spojrzeniem. – O tym jęku rozkoszy, który swoją drogą zadziałał na mnie lepiej niż budzik i o tej mokrej plamie na prześcieradle, którym jesteś przykryty... Kurwa, to musiał być sen – zaśmiał się wciąż nie spuszczając ze mnie wzroku. – Ja pierdolę, stary... Normalnie nie dam ci o tym zapomnieć do końca życia... – otwarcie się ze mnie nabijał. – Musiało być gorąco... Nie dam ci spokoju dopóki mi nie opowiesz, a teraz, żebyś nie myślał, że jestem aż takim dupkiem bez serca, to pozwolę ci iść pierwszemu do łazienki...
   - Łaskawco... – mruknąłem podnosząc się z łóżka.
   - Stary... – Niall wręcz tarzał się po łóżku ze śmiechu. – Zużyłeś roczny zapas spermy? Kurwa, to wygląda jakbyś się zeszczał...
   Uciekłem pod prysznic licząc, że strumień wody odgrodzi mnie od jego rechotu. „Boże... Mam przerąbane...


   „Boże, za jakie grzechy...” jęknąłem w myślach, gdy obudziły mnie hałasy dochodzące z kuchni. Ktoś za nic miał fakt, że niektórzy jeszcze spali i trzaskał szafkami jakby nigdy nic. Ostrożnie uchyliłem jedną powiekę i orgia barw jaką ujrzałem mogła oznaczać tylko jedno. „Alex...” uśmiechnąłem się do swoich myśli. Słyszałem rozmowy gdzieś w głębi i nawet doszło do mnie rechotanie Nialla. „Ups... Czyżbym zaspał?” Niemożliwe... Liam by mnie obudził. „O wilku mowa...
   - Nie śpisz już? – przyjaciel pochylił się nade mną. – To dobrze. Czas się szykować...
   - Bez kawy nigdzie się nie ruszam – usłyszałem wesoły głos Alex. – Styles, jeśli obśliniłeś mi całą kieckę, to wyślę ci rachunek z pralni...
   Niechętnie uniosłem głowę z jej kolan. „A tak wygodnie się spało...” Zdecydowanie obudziłem się mniej połamany niż wczoraj.  Przeciągnąłem się i usiadłem prosto czekając aż znikną te mroczki przed oczami.
   - Dla ciebie wszystko, skarbie – wyszczerzyłem zęby w uśmiechu. – Ale prawdę mówiąc nie sądzę by ktoś zauważył taką plamkę wśród tych wszystkich ciapek...
   - Sam jesteś ciapek – podniosła się z kanapy i poszła do sypialni. Cieszyłem się jak głupi i sam nie wiedziałem z czego. Jest wcześnie rano, a ja mam humor jak nigdy. „Czy na pewno dobrze się czujesz Styles?
   - Idź się szykuj – Liam przypomniał o swojej obecności dziwnie mi się przyglądając. – Dopakuj resztę rzeczy i przyciągnij tu walizki jak skończysz.
   - Dobrze, tato – westchnąłem podnosząc się. – Nie wierzę, że to już dziś... – mruknąłem pod nosem wchodząc do sypialni.
   - Nie tylko ty... - dobiegł mnie jeszcze głos przyjaciela.
   - Cześć rodzinko – uśmiechnąłem się na widok Kate siedzącej po turecku na środku łóżka i składającej w równe kostki ciuchy Louisa. – Jeszcze nie spakowani? To dlatego Li na mnie nie wrzeszczał...
   - Hej, Harry – posłała mi wesołe „spojrzenie”. Dziwny dreszcz przebiegł mi po plecach. „Boże, te oczy są niesamowite...” – On też jeszcze nie skończył, ale jak się nie pospieszysz, to jeszcze się zdążysz załapać...
   - Jaka ty się dowcipna ostatnio zrobiłaś, Mała – pochyliłem się by pocałować ją w policzek. – Podoba mi się to twoje nowe wcielenie...
   Chwyciłem rzeczy, które naszykowałem wczoraj i pewnym krokiem wkroczyłem do łazienki.
   - Styles! Kretynie! Puka się...
   - Oj tam, oj tam... – rzuciłem ciuchy na szafkę i zacząłem się rozbierać. – Widziałem cię w tych zabójczych śpiochach. Już nic bardziej wstydliwego nie mogę zobaczyć.
   - Co ty robisz? – patrzyła się na mnie z szeroko otwartymi oczyma. – Ja tu korzystam z tej łazienki.
   - Nie przeszkadzaj sobie – powiedziałem zdejmując bokserki i wchodząc pod prysznic. – Nie będę cię przecież podglądał... Nawet pomimo iż ty pożerałaś wzrokiem mój tyłek – zaśmiałem się.
   - Ja nie wiem, co ty masz z tą swoją dupą, Styles, ale zdecydowanie nie jest ona taka cudowna jak ci się wydaje...
   - Ha! Mam cię! – wystawiłem głowę z kabiny. – A jednak patrzyłaś! To może przyjdziesz tu i wyszorujesz mi plecy?
   - A idź się utop – pokręciła głową śmiejąc się i wróciła do nakładania makijażu.

   Ostatni rzut oka na sypialnie i z dumą mogłem powiedzieć, że wszystko spakowane. Zabrałem walizki, by ustawić je w salonie. „Jak pan Liam przykazał...
   - Skończyłeś? – Lou uwiesił mi się na szyi. – Muszę sprawdzać?
   - Lepiej to zrób – Liam pojawił się z kartonem wypełnionym jedzeniem. „Po co nam to?” zdziwiłem się stawiając walizki obok tych, które już były ustawione pod ścianą. – Alex, może weźmiesz te rzeczy? Wszystko jest jeszcze świeże, a niektóre produkty nawet nie są otwarte...
   - Wiesz, że nigdy nie odmawiam darmowego jedzonka, Li – posłała mu wesołe spojrzenie. – Dzięki.
   - Nie ma sprawy – odstawił pudełko na ławę i pewnie wrócił do sprzątania kuchni.
   Mark stał na tarasie i rozmawiał z kimś przez telefon. Rozejrzałem się dookoła. Ani śladu Nialla i Zayna. Kate siedziała na kanapie przytulona do Alex i obie były pogrążone w rozmowie. Nie mogłem się nie uśmiechnąć widząc różnice między nimi. Z jednej strony cicha, drobna, delikatna istotka wzbudzająca we wszystkich jakieś dziwne instynkty opiekuńcze. A naprzeciw niej najbardziej kolorowa postać jaką w życiu widziałem. Głośna, zdecydowanie nie mała i raczej taka, którą chciałbyś prosić, by się tobą zaopiekowała... „Co mi też chodzi po głowie?” Nie mogłem się nadziwić swoim myślom. Sukienka w najbardziej żywym zielonym kolorze jaki można sobie wyobrazić, a do tego wściekle żółty sweterek. Gdyby komuś było mało tych barw, powalała jeszcze różowymi butami na koturnie. „Taaak... Raczej nie ma kompleksów na punkcie swojego wzrostu...” A obok niej Kate w obcisłych dżinsach, czarnej koszulce i białej bluzie Louisa. Czarne znoszone trampki dopełniały stroju. I doprawdy sam nie wiem, która wygląda lepiej. „Tak różne...
   - Dziewczyny... – jak na zawołanie obie odwróciły głowy w moją stronę i mogłem pstryknąć sobie piękne zdjęcie na pamiątkę. W przeciągu sekundy stało się moją nową tapetą. „Sorry, Louis...
   - Jak je wywołasz, to chcę odbitkę – zaśmiała się Alex i wróciła do przerwanej rozmowy.
   Już miałem się zawinąć z salonu, by dać im jeszcze chwilkę, gdy rozległo się pukanie. Zauważyłem, że Kate lekko się spięła, ale to było naprawdę nic w porównaniu z tym, co pamiętałem sprzed kilkunastu dni. Otworzyłem drzwi.
   - Gotowi? – Paul wkroczył do środka pełny energii. „Jak dla mnie za bardzo, jak na tą nieludzką godzinę.” – Cześć wszystkim...
   Zamienił kilka zdań z dziewczynami i poszedł zrobić ten swój tradycyjny obchód. Doszedłem do wniosku, że jednak nie będę mu się plątał przed oczami i opadłem na najbliższy fotel. Podsłuchiwanie wymiany zdań między dziewczynami było nie lada wyzwaniem. Chwilami miałem wrażenie, że mówią jakimś szyfrem, bo mimo iż rozumiałem pojedyncze słowa, to całość była dla mnie niezrozumiała.
   Nalot Paula sprawił, że kilka minut później w salonie pojawiły się kolejne walizki, a na fotelach obok dwie kolejne osoby, z których jedna zdecydowanie oddałaby wiele, by jeszcze pospać. Niall zerkał co chwilę na Zayna i szczerzył się jakby ten miał na czole wymalowane „Nando's”. Mark usiadł na miejscu Liama i znów zajął się telefonem. „Już się stęsknił za dziewczyną? To co będzie w trasie?
   - Wszystko dobrze? – głos Lou wyrwał mnie z zamyślenia. Przyjaciel przysiadł na oparciu mojego fotela. – Rozpracowałeś już ten ich szyfr? – powiedział cicho, a i tak zauważyłem szeroki uśmiech na ustach Kate.
   - Też to zauważyłeś? – zaśmiałem się.
   - Taaak... – przyznał nie odrywając od niej wzroku. – Poddałem się po kilku minutach podsłuchiwania...
   Przyjrzałem się mu i ta miłość bijąca z jego oczu, gdy patrzył na Kate, była wręcz namacalna. „Jak to teraz będzie...” westchnąłem ciężko.
   Gdy znów rozlega się pukanie do drzwi i okazuje się, że to dwaj pracownicy z wózkami na bagaże dociera do mnie, że już czas... Spoglądam na Kate. Już się nie uśmiecha tak jak jeszcze chwilę temu. Paul szybko żegna się z Alex mówiąc jej, że zawsze jest mile widziana i że będzie z nią w kontakcie, po czym przenosi całą swoją uwagę na nasze walizki.
   - I nastała wiekopomna chwila... – zaśmiała się Alex próbując nam dodać otuchy. – Chodź tu głodomorze, niech cię uściskam...
   Pożegnała się z chłopakami, którzy czekali na nas przy drzwiach. Potem porwała w ramiona Kate, która niewątpliwie najbardziej przeżywała ten moment. Czekałem na swoją kolej...
   - Opiekuj się nim, Słońce – usłyszałem jej słowa, gdy Louis stanął za swoją dziewczyną. – Poradzisz sobie. Zawsze sobie dawałaś radę, a teraz masz Lou i tych czterech wariatów i założę się, że Danielle jest tak cudowna jak ją opisuje Liam... I zawsze możesz do mnie zadzwonić... Na was już czas, skarbie... – Kate uśmiechnęła się przez łzy, przytuliła ją jeszcze raz i wpadła w ramiona swojego chłopaka. „Przynajmniej nie płacze ze strachu...” – Czekasz na specjalne zaproszenie, Styles? – puściła do mnie oczko.
   - Nie wiesz, że na najlepsze trzeba poczekać? – zamknąłem ją w niedźwiedzim uścisku. – Jeszcze możesz z nami jechać – powiedziałem cicho przy jej uchu. – Wystarczy jedno twoje słowo. Rzuć to wszystko w cholerę i jedź z nami. Pozwolę ci nawet przemeblować mój dom...
   - Co za poświęcenie – zaśmiała się. – Też będę tęsknić... – dodała ciszej. – Masz mi zdawać relacje na bieżąco...
   - To masz jak w banku – spojrzałem jej w oczy. – Uważaj na siebie...
   - Ty też – uśmiechnęła się smutno. – A przede wszystkim uważajcie na nią...
   - Bez obaw. Nie spuścimy z niej oczu... – usłyszałem znaczące chrząknięcie Liama. – Muszę iść... Nie mogę w to uwierzyć, ale naprawdę będzie mi ciebie brakowało, Tęcza...

   - Czy ta babka z recepcji nie patrzy na mnie jakoś dziwnie? – zapytałem zerkając na nią dyskretnie. A przynajmniej miałem nadzieję, że było to dyskretnie.
   - A jak ma patrzeć? – zaśmiał się Liam. – To jej się wczoraj tłumaczyłeś z połamanego łóżka...Jestem pewien, że długo cię nie zapomni...
   -  Aaa... – w końcu ją sobie przypomniałem, a co gorsze, tą nieszczęsną rozmowę również. I nagle miałem przeogromną ochotę, by zapaść się pod ziemię. Teraz. Natychmiast.
   - Jak w ogóle do tego doszło? – odezwał się Paul. – Gdy Liam zadzwonił wczoraj nie mogłem uwierzyć w to, co mówi... Do momentu, w którym dostałem rachunek myślałem, że to jakiś głupi żart z waszej strony.
   - Nie tylko ty nie możesz w to uwierzyć – parsknął Lou posyłając mi ten swój cwany uśmiech. „Bardzo śmieszne...
   - No przecież mówiłem, że przez przypadek...
   - Jak można „przez przypadek” połamać łóżko w ten sposób? – menadżer spoglądał na mnie z zaciekawieniem.
   - Najwyraźniej można... – mruknąłem pod nosem jeszcze ostatni raz zerkając na kobietę. Wciąż mi się przyglądała. „Boże, szybciej...
   - Wciąż nie mogę tego pojąć... – ciągnął niestrudzenie Liam. – One naprawdę było solidne...
   - Och dajcie już spokój – jęknąłem modląc się o zmianę tematu. Ale w głowie momentalnie pojawił mi się ten niezapomniany widok... – Niechcący się stało...
   - A ta twoja głupia mina świadczy o tym, że może i niechcący, ale działo się tam... – Niall był dziś w zdecydowanie za dobrym humorze. Już wolałem jak się nabijał z Malika.
   - Tak jakoś... – zacząłem, ale sam nie wiedziałem, co zamierzałem powiedzieć. Uśmiechnąłem się odtwarzając w głowie moment, w którym rzuciłem się na Alex i razem z nią upadłem na łóżko. Ten huk był niczym wystrzał z armaty, a gdy po chwili pękła też rama, nie mogliśmy przestać się śmiać. W całym swoim życiu się tak nie ubawiłem. A widząc jak przyjaciółka próbuje się uspokoić, rechotałem jeszcze bardziej. Widok jej miny, gdy w końcu spojrzała na rozmiar zniszczeń, był niezapomniany... „Powinna z nami jechać...” Momentalnie odechciało mi się uśmiechać.


   Teraz, gdy potrafiłabym nawet wyjść z hotelu sama bez zgubienia się, o ile nie byłoby to dla mnie aż tak przerażające, oczywiście już pewnie tu nie wrócimy... Zazwyczaj tak jest, że gdy już zapamiętam odległości i rozkład potencjalnych obiektów, z którymi mogę się zderzyć, to albo ktoś robi przemeblowanie, albo przenoszę się w nowe miejsce...
   Siedziałam w samochodzie wtulona w gorące ciało Louisa. Opierałam się o niego plecami i robiłam wszystko, by nie dać się porwać strachowi... Póki co, jakoś dawałam radę, ale nie da się ukryć, że pomagały mi w tym obejmujące mnie ramiona. „Zdecydowanie dostaniemy mandat, jeśli policja nas zatrzyma i zobaczy jak bardzo nieprzepisowo siedzimy...” W sumie Paul zdążył nam to już powiedzieć kilka razy, ale ta uparta cecha mojego chłopaka stwierdziła, że tak nam jest wygodniej i kropka. „Rzeczywiście było. Przynajmniej mi...” Jakoś nie byłam do końca przekonana, czy opieranie się o okno jest aż takie wygodne. Ale może nie było tak źle skoro Lou drzemał sobie w najlepsze cicho pochrapując za każdym razem, gdy coś go wybijało na chwilę ze snu. Wtedy przyciągał mnie do siebie odrobinę mocniej, jakby upewniając się, że jestem... Całował mnie w skroń i zasypiał ponownie. Zresztą chyba wszyscy oni posiedli niesamowitą umiejętność ekspresowego odpływania w sen. Mimo iż nikt nic nie mówił w samochodzie nie było cicho... Nawet pomijając szum silnika i hałasy dobiegające z zewnątrz.
   Liam zasnął na siedzeniu przed nami słuchając spokojnej muzyki. Mimo słuchawek, wciąż mogłam słyszeć melodię. Tak samo było z chłopakami z tyłu. Każdy słuchał czegoś innego, ale efekt był taki sam. Wszyscy przysypiali. Zastanawiałam się, czy gdyby nie ja, Lou też miałby teraz słuchawki na uszach... „Pewnie tak” uśmiechnęłam się. Pierwszy raz spotkałam ludzi, dla których muzyka znaczy tak wiele.
   Mark siedział obok Liama i chyba zawzięcie z kimś pisał, bo prawie cały czas było słychać cichutkie popiskiwanie klawiszy w telefonie. On pewnie nie może się zdrzemnąć skoro jest w pracy... A może to przy Paulu się krępuje? Menadżer był chyba jedyną osoba pełną energii. I jedyną, która nic sobie nie robiła z tego, że niektórzy jeszcze śpią. Rozmawiał przez komórkę załatwiając jakieś ważne sprawy. Mówił stanowczym głosem, chwilami nawet go podnosząc. Zdecydowanie nie chciałabym go zdenerwować... Ale dla kontrastu mogłam też usłyszeć jak zmienia mu się głos, gdy rozmawia z rodziną. W głowie pojawił mi się wtedy obraz wielkiego pluszowego misia. Zaśmiałam się pod nosem.
   Usłyszałam, że prosi kierowcę, by gdzieś podjechał. Samochód delikatnie skręcił, by po chwili się zatrzymać.
   - Kate, pijesz kawę czy herbatę do kanapki? – usłyszałam słowa menadżera.
   - Herbatę, proszę pana.
   Słyszałam, że składa zamówienie, a jakiś metaliczny głos prosi o podjechanie po odbiór do kolejnego okienka. Uśmiechnęłam się, gdy zdałam sobie sprawę, że nie musi nawet pytać chłopców, co dla nich, bo z góry zna odpowiedź. Próbowałam usiąść, ale nie było to wcale takie łatwe...
   - A ty gdzie? – szept przy uchu przyprawił mnie o dreszcze. A może to ten oddech, który musnął moją skórę...
   - Chciałam usiąść – odwróciłam twarz w jego stronę i prawie natychmiast poczułam gorące wargi na swoich ustach.
   - Mark, podaj do tyłu – głos Paula sprawił, że oblałam się rumieńcem. – Herbata dla naszych gołąbków...
   - Dzięki – usłyszałam i po chwili Lou podał mi gorący kubek.
   - Dziękuję – palcami ostrożnie badałam pokrywkę. Uśmiechnęłam się triumfalnie, gdy namierzyłam „dzióbek”.
   - Lou, możesz tamtych z tyłu obudzić? – menadżer chyba właśnie odbierał kolejne napoje. Poczułam jak Louis spiął mięśnie...
   - Debilu! Co we mnie rzucasz? – Ktoś raczej nie był zadowolony z pobudki. – Masz szczęście, że siedzisz z Katy, bo bym ci oddał...
   - Oddaj, oddaj – zaśmiał się Lou. – Nie będę w jednym bucie paradował.
   - A powinieneś za kare... – mruknął blondyn, ale posłusznie podał mu „zgubę”.
   - Kawa... – Paul powiedział chyba magiczne słowo, bo Niall zerwał się z miejsca budząc przy tym Zayna i Harry’ego.
   - A coś do jedzenia? Będzie? – wprawdzie nie usłyszałam odpowiedzi, ale musiała być twierdząca, bo przyjaciel był ewidentnie zadowolony, gdy odbierał kubki dla siebie i reszty śpiochów.
   - Czy to znaczy, że niedługo będziemy na miejscu? – zapytałam cicho.
   - Jeszcze z jakieś pół godziny, skarbie – Lou założył mi niesforny kosmyk za ucho. – Wszystko w porządku?
   - Tak... – uśmiechnęłam się w odpowiedzi. „Musi być...
   Po rozdaniu kanapek mogliśmy kontynuować podróż. Znów zrobiło się wesoło. Zdecydowanie kawa dokonała niemożliwego... O dziwo, takie śniadanie nawet mi smakowało, ale i tak podzieliłam się moją porcją z Niallem. „Lepiej nie zapychać brzucha za bardzo...” Jakimś cudem mój żołądek całkiem nieźle znosił podróż. Przynajmniej na razie. Po cichu miałam nadzieję, że to mu się nagle nie zmieni. Podróż do Manchesteru miała nam zająć jakieś półtorej godziny. Bardzo szybko to zleciało. „Ciekawe ile się jedzie do Londynu?
   - Już prawie dojeżdżamy – głos Paula przerwał kłótnie Harry’ego i Zayna na temat jakiegoś komiksowego bohatera. Niall stwierdził tylko, że jeszcze mu życie miłe, i odmówił udziału w tej dyskusji. „Czyżby przewidział jej finał?
   Gdy po kilku minutach rozległy się krzyki i piski znów strach wziął mnie w posiadanie. Nagle zrobiło mi się przeraźliwie zimno. „O matko...” w mojej głowie rozległ się jęk rozpaczy.
   - Spokojnie, skarbie... – ręce Lou przyciągnęły mnie do niego. – Będzie dobrze... Teren jest ogrodzony. Musimy tylko przejechać obok...
   - Czy do tego hałasu można przywyknąć? – zapytałam szeptem. „Wydaje się niemożliwe...
   - Czasami jest ciężko – Niall wcisnął się na siedzenie obok mnie. – Kiedyś o mało nie zemdlałem, gdy wychodziliśmy z radia. Jestem prawie pewien, że niektóre fanki potrafiłyby swoim głosem rozbijać szyby – zaśmiał się.
   - Spróbuj się na tym nie skupiać – Lou splótł nasze palce razem. – Wiem, że to nie łatwe, gdy jest tak głośno, ale postaraj się wyłapać jakiś znajomy głos i na nim się koncentruj. Dasz radę...
   - Jasne, że da – przyjaciel objął mnie ramieniem. – W końcu to Katy Zadziwam-Was-Na-Każdym-Kroku... To będzie dla ciebie pestka.
   - Naprawdę tak myślisz, Niall? – miałam wrażenie, że moje oczy robią się niebezpiecznie wilgotne. Zamrugałam kilka razy, by odpędzić zbierające się łzy.
   - Jestem o tym przekonany – powiedział całując mnie w policzek.
   - Mamy ponad pół godziny zapasu – poinformował Paul. – Jeżeli wyjdziecie do fanów teraz, to po nagraniu będziemy mogli od razu jechać... A uprzedzam, że nie skończymy przed drugą...
   - Tak długo? – jęknął Harry. – Czy to nie miał być tylko wywiad?
   - No przecież wam mówiłem, że nie tylko... – Liam westchnął zrezygnowany. Mogłam sobie wyobrazić, że posłał przyjacielowi jedno ze swoich spojrzeń, o których mówił mi Lou. – I przypominam ci, że byłeś przy tej rozmowie. Przynajmniej ciałem – dodał na koniec.
   - Ale dadzą coś jeść? – zainteresował się Niall.
   - Po wszystkim jecie lunch z kilkoma zwycięzcami w konkursie, to się najesz. Tak myślę – znów rozdzwonił się telefon menadżera. Tym razem go zignorował. – Kate, idziesz z nimi, czy wolisz zaczekać?
   - Skarbie? – palce Lou musnęły mój policzek. – Dasz radę pójść ze mną, czy wolisz zostać w samochodzie z Markiem? Tylko, jak sama słyszysz, jest dużo więcej osób niż ostatnio...
   - Jeżeli mogę, to chyba wolałabym nie iść... – powiedziałam cicho.
   - Nie ma sprawy – gorące wargi musnęły moje drżące usta. – To potrwa z pół godziny, więc się nie denerwuj. Może chcesz książkę?
   - Nie, nie trzeba – próbowałam się uśmiechnąć i miałam tylko nadzieję, że nie wyglądało to tak żałośnie jak w mojej głowie.
   Gdy samochód się zatrzymał miałam wrażenie, że hałas naprawdę przekroczył dopuszczalne normy i już chyba głośniej być nie może. Szybko przekonałam się o tym, że jednak nie mam racji. Wystarczyło, że drzwi się rozsunęły i Liam wyskoczył na zewnątrz....
   - Katy, a może chcesz moje słuchawki pożyczyć? – Poczułam na dłoni przedmiot, o którym mówił. – Jeśli Mark siądzie obok ciebie, to chyba nie będziesz się bała, co?
   - Niall, to chyba nie najlepszy pomysł... – odezwał się Zayn.
   - No, ale...
   - Mogę spróbować, dziękuję... – nie chciałam sprawiać mu przykrości, choć szczerze wątpiłam, bym dała radę założyć je na uszy.
   - Panowie, wysiadka – poganiał ich Paul. Samochodem zatrzęsło, gdy kolejne osoby go opuściły. – Louis...
   - Minutka – odpowiedział. – Wiem, że sobie poradzisz. I wiem też dlaczego wzięłaś te słuchawki... Nie musisz robić czegoś, czego nie chcesz, bo obawiasz się, że komuś będzie przykro. On by zrozumiał, gdybyś odmówiła...
   - Wiem, ale może spróbuję... – mruknęłam czerwieniąc się przyłapana. – Tak na chwilkę...
   - Jak chcesz, skarbie – uściskał mnie mocno. – Niedługo będę z powrotem. Gdybyś mnie potrzebowała, po prostu powiedz Markowi, dobrze? – skinęłam głową na zgodę. – Obiecujesz?
   - Obiecuję... – powiedziałam cicho. Dostałam szybkiego buziaka i Lou wysiadł z samochodu. I znów zrobiło się głośniej. Czułam się jakby z każdej strony otaczała mnie ściana krzyków... „Byle nie panikować.
   - Kate? – usłyszałam spokojny głos ochroniarza. – Mogę usiąść obok?
   Uśmiechnęłam się do niego nerwowo i przesunęłam się bliżej okna. Po chwili mogłam poczuć ciepło bijące od osoby obok. Już nie bawił się telefonem... Próbowałam skorzystać z rady Louisa i skupić się na czymś znajomym, ale jak mogłam to zrobić, gdy jedyne co słyszałam, to kakofonia pisków i nawoływań. Miałam wrażenie, że powietrze zrobiło się gęstsze... „Tylko bez paniki...
   - C-co zazwyczaj robisz, gdy musisz czekać tak jak teraz? – zapytałam cicho i byłam prawie pewna, że mnie nie usłyszy.
   - Gdy jestem w pracy i nie mogę się zdrzemnąć? – zaśmiał się, pewnie w odpowiedzi zdziwienie malujące się na mojej twarzy. – Potrafię spać zawsze i wszędzie. Naprawdę.
   - Wierzę ci na słowo, ale raczej w moim przypadku to odpada – uśmiechnęłam się.
   - Dzwonię do Judy, albo piszę – kontynuował. – Czasami po prostu bawię się telefonem, słucham muzyki... Spróbuj. Niall ma naprawdę ciekawy gust muzyczny. Na jego iPodzie znajdziesz wszystko...
   - Nie wiem... – bałam się odgrodzić od wszystkiego, chociaż zdawałam sobie sprawę, że tak byłoby prościej.
   - Te słuchawki się wykręcają – tłumaczył Mark. – Możesz po prostu przyłożyć jedną do ucha, nie trzeba od razu zakładać ich na głowę.
   Ostrożnie zbadałam własność przyjaciela i po chwili już rozumiałam o czym mowa. Idąc po kabelku odnalazłam odtwarzacz... „Czy oni wszystko mają bez przycisków?
   - Włączyć ci? – podałam mu przedmiot kiwając głową. – Ściszę ile się da i sama będziesz mogła sobie pogłośnić. Na kablu masz do tego odpowiednie przyciski – słyszałam jakieś ciche popiskiwania dochodzące ze słuchawek, ale to jeszcze nie była muzyka. „Chyba...” – Będzie wybierało piosenki losowo. Zacznijmy od ulubieńca Nialla... – zaśmiał się. Nawet trzymając słuchawki na kolanach mogłam usłyszeć, że piosenka się zaczęła. – Nie lubisz go? Mogę...
   - Nie... znaczy tak... może być – uśmiechnęłam się biorąc głęboki oddech i przykładając gąbkę do ucha.
   „Nie jest tak źle...” pomyślałam starając się uspokoić. Właściwie, to było zdecydowanie za cicho. Odnalazłam przyciski, o których mówił Mark i udało mi się nawet... ściszyć jeszcze bardziej. „No, nareszcie...” uśmiechnęłam się. Próbowałam się skupić na muzyce, słowach, barwie głosu... Na wszystkim, byle tylko nie słyszeć tego ogłuszającego hałasu na zewnątrz. Rozkładanie kolejnych utworów na części składowe, takie jak wokal, poszczególne dźwięki, wyłapywanie instrumentów sprawiło, że powoli się uspokajałam. Chociaż muszę przyznać, że ręka mi prawie zdrętwiała od trzymania tej słuchawki przy uchu.
   - Chłopcy już wracają – odezwał się Mark akurat w momencie, gdy leciała bardzo fajna piosenka.
   - Już? – zdziwiłam się. – Naprawdę? Tak szybko?
   - Nie wiem czy tak szybko – zaśmiał się. – Minęło nawet więcej niż pół godziny.
   - Kochanie? – usłyszałam głos, którego brzmienie sprawiało, że motyle w moim brzuchu ożywały. – Wszystko dobrze?
   - Tak – uśmiechnęłam się do niego z jakimś dziwnym poczuciem zadowolenia. – Wyłączysz?
   - Naprawdę słuchałaś? – zdziwił się.
   - Jednym uchem – zaśmiał się z mojej odpowiedzi.
   - Gotowa? – ścisnął moją dłoń. – Zimno ci?
   - Nie... – przygryzłam wargę nie wiedząc jak to wyjaśnić. – Nie jest mi zimno. I tak. Jestem gotowa – wzięłam głęboki oddech.
   Wysiedliśmy z samochodu. Momentalnie obok mnie znalazł się Niall ściskając moją drugą dłoń i pytając, czy wszystko dobrze... „Oni zdecydowanie za dużo się martwią.” Mark rozmawiał z Zaynem gdzieś za nami. Słyszałam głos Paula, który akurat z kimś się witał. Nagle zrobiło się ciszej i zdecydowanie byliśmy już wewnątrz budynku. Szepty dookoła, buczenie jakiś sprzętów, trzaskanie drzwiami, co kilka metrów powiew chłodnego powietrza pewnie z wentylatorów, śmiech chłopaków, głos Louisa, gdy odpowiadał na pozdrowienia... I wciąż szliśmy... „Ile jeszcze?
   - Kate! – wesoły głos Lou przebił się przez te wszystkie dźwięki. – Dobrze, że jesteś kochana. Pomożesz mi z tym moim diabełkiem? Tylko uprzedzam, że strasznie dziś marudzi...
   - Ledwo weszliśmy, a ty już ją do roboty zaganiasz? – zaśmiał się Harry. – Dałabyś człowiekowi odsapnąć.
   - Jakie odsapnąć? – zaśmiała się. – Siadaj na fotelu gwiazdo ty moja najjaśniejsza. Zaczniemy od ciebie. Zakrycie tego guza to będzie wyzwanie. Łatwiej byłoby ci zrobić drugiego – chłopcy parsknęli rozbawieni. – Lux! Nie wolno! Ile razy mamusia prosiła? – zadziwiające jak zmienia się barwa głosu, gdy mówimy do dziecka. – Zobacz, kto przyszedł?
   - Uiii! – zawołała i sądząc po reakcji mamy, chyba właśnie rzuciła czymś, czym nie powinno się rzucać.
   - Hej, pączku – Louis pociągnął mnie za sobą. – Popatrz, kogo ci przyprowadziłem?
   - Daj! – poczułam, że dziewczynka wkłada mi coś do ręki.
   - Ja z tobą porysuję, Luxy – Niall chyba postanowił uratować mnie przed kompromitacją w oczach małej dziewczynki.
   Rzeczywiście coś dzisiaj wstąpiło w małego aniołka, bo żadna zabawa zaproponowana przez chłopców nie zainteresowała jej na dłużej. Gdy Liam oberwał szczotką postanowiłam zając ją jakoś inaczej. A skoro tak podobały jej się zabawki mamy, to zabawa we fryzjera wydawała się na miejscu. Tylko, że ubywało nam modeli do czesania, bo Lou powoli szykowała chłopaków do nagrania i ci, którzy byli już gotowi, nie mogli się nam przydać. Sama nie wiem, kiedy minęła ta godzina. I znów poczułam strach...
   - Maleńka... – Louis kucnął przede mną. – Zostajesz z Markiem tutaj, a Paul postawi kogoś przed drzwiami, więc nikt tu nie wejdzie. Wszystko będzie dobrze. Cudownie sobie radzisz...
   - Daj! – Lux rzuciła we mnie drewnianym klockiem.
   - Chyba czeka mnie zabawa w architekta – próbowałam się uśmiechnąć. – Nie martw się. Będzie dobrze...
   - Znów kradniesz mi teksty, kochanie – powiedział cicho, delikatnie muskając moje usta. – Zleci szybciej niż myślisz...
   - Lou, idziemy – menadżer pogonił wszystkich i po chwili zatrzaskiwał drzwi zapewniając nas, że ktoś o imieniu Andy stoi za nimi.
   Louis miał rację, rzeczywiście ta godzina minęła szybciej niż się spodziewałam. Głownie za sprawą małej dziewczynki, którą rozpierała energia i ciężko było jej się skupić dłużej na jakiejkolwiek zabawie. Ale jakoś sobie poradziłyśmy i skończyło się tylko na kilku siniakach... u mnie i Marka. Jeszcze godzina takiej rozrywki i na słówko „daj” będziemy chować się jakby ktoś wrzucił odbezpieczony granat do pokoju. I właśnie w takiej sytuacji znaleźli nas chłopcy. Mark chowający się za kanapa, ja z kurtką Louisa na głowie i Lux bombardująca nas klockami niczym najprawdziwszy karabin maszynowy.
   - Lou, coś mi się wydaję, że twoja córka sterroryzowała tych dwoje – głośny śmiech Harry’ego oznajmił ich powrót.
   - Jejku! Lux! Nie wolno rzucać! Ała! W mamę też nie wolno! Chłopcy, zacznijcie z siebie zmywać makijaż – dodała biorąc córkę na ręce. – Przepraszam was. Nie wiem co w nią dzisiaj wstąpiło.
   - Nic się nie stało – uśmiechnęłam się odkładając kurtkę. – Świetnie się bawimy.
   - No nie wiem kto się bawi... – Mark z jękiem opadł na kanapę.
   - Daj mi ją, Lou – powiedziałam. – Masz dużo pracy, a my coś wymyślimy... – pewnie wzięłam dziewczynkę na ręce. – Prawda Luxy?
   - Ale nie dźwigaj jej, skarbie – troska Louisa sprawia, że naprawdę mięknie mi serce, ale przecież nie jestem kaleką. – Ona swoje już waży, a ty masz chore plecy...
   - Oj tam – machnęłam ręką, ale postawiłam małą na ziemi. „Naprawdę przydawał się dobry słuch, by móc ją śledzić.” Zadziwiające ile energii jest w takiej małej osóbce.
   Kolejny raz udało mi się ją zająć na chwilę zabawą we fryzjera, ale tym razem to ona była modelką. I był to chyba pierwszy raz, kiedy dała radę usiedzieć w jednym miejscu przez dłuższy moment. W międzyczasie chłopcy byli gotowi i Paul zabrał ich na ciąg dalszy nagrań.
   - Daj – Lux wcisnęła mi w dłonie jakiś papier.
   - Chce z tobą rysować – odezwał się Mark. – Ja z nią...
   Niestety jego pomoc przym kolorowaniu nie była tym, co chciała dziewczynka i głośno obwieściła nam swoje niezadowolenie. Przy okazji komuś się też oberwało. A przynajmniej tak mi się wydaje...
   - Daj – kolejne słowo i w mojej dłoni trzymałam kredkę. Usłyszałam, że mała zaczęła rysować...
   - Mark? Czy to jest czysta kartka, czy coś do kolorowania?
   - Czysta.
   - To chodź – uśmiechnęłam się. – Będziesz  robił za podajnik kredek.
   Jakimś cudem rysowanie wciągnęło całą naszą trójkę. I trzeba dodać, że mieliśmy przy tym dużo zabawy. Mark śmiał się na całego próbując do czegoś przyrównać tworzone przez nas kształty. A wymyślał niesamowite rzeczy. Jego rozbawienie udzieliło się mi i Lux, więc nic w tym dziwnego, że po chwili rechotaliśmy wszyscy jak pod działaniem gazu rozweselającego. I naprawdę dużo mi nie brakowało, by popłakać się ze śmiechu...
   - Nie wiem, co braliście, ale też chcę – głos Nialla sprawił, że chwilowo postanowiliśmy się uspokoić. – Jak tam Katy?
   - Wszystko w porządku – posłałam mu szczery uśmiech. – Rysowaliśmy... Hmmm... Coś...
   - Coś? – podchwycił Zayn i podszedł do nas. – Całkiem nieźle wam to wyszło.
   - No wiesz... W końcu my, dwie artystki...
   Lou pogoniła wszystkich i już po chwili posłusznie zmywali z siebie te „tony pudru” jak to fachowo określił Harry. Ona biegała między nimi starając się doprowadzić ich do porządku i sprawić, by wyglądali jak ludzie podczas lunchu ze zwyciężczyniami jakiegoś konkursu. Na wieść o niedalekim posiłku Niallowi ewidentnie poprawił się humor. I gdybym miała być szczera, to mi też na myśl o jedzeniu zaburczało w brzuchu...
   Chłopcy się przekomarzali, Paul narzekał, że jak zwykle są spóźnieni, Lux śmiała się ze wszystkiego i wcale nie pomagała mamie zbierać porozrzucanych rzeczy... Stałam otoczona opiekuńczymi ramionami Louisa i miałam wrażenie, że robię się czerwona jak burak od tych wszystkich podziękowań. „Przecież ja tylko bawiłam się z dzieckiem...” Byłam zawstydzona, ale i dumna. Zwłaszcza, gdy ktoś wyszeptał mi na ucho, że genialnie sobie poradziłam...


   Trzeba przyznać, że cieszyłem się na ten lunch. Oczywiście, o ile będzie mi dane go zjeść bez pisków nad uchem. Mam nadzieję, że te fanki nie sprawią, iż stracę apetyt. Gdy wychodziliśmy z garderoby Kate już się nie uśmiechała. Było widać, że jest zdenerwowana... „Ja widziałem.” Dla postronnego obserwatora, była pewnie nieśmiałą, tajemniczą dziewczyną, która trzymając Louisa za rękę nie podnosi wzroku ze swoich trampek. Z każdej strony śledziły ją ciekawskie spojrzenia. Była tajemnicą, o którą, póki co, nie wolno pytać. Naprawdę nie wiem, jak Paul to załatwił. Chwilami myślę, że jest jakimś pieprzonym cudotwórcą. Za to rozmowa z reporterem przed nagraniem i w trakcie przerw, a także z Paulem i kilkoma innymi osobami uświadomiła nam jedną rzecz. Nikt nie zauważył, że Kate jest niewidoma... „Alex miała rację.” Wiedzieliśmy, że w internecie wrzało. Niall śledził wszystko na bierząco, informując nas o każdym ciekawym wpisie fanów i co raz pokazując nowe zdjęcia Kate. Liam nie był w tym wcale gorszy... Póki co była wielką niewiadomą... Na portalach społecznościowych praktycznie całą dobę trwały przeróżne spekulacje na temat tajemniczej dziewczyny, którą otaczamy taką opieką. Jak na razie fani byli zdezorientowani, więc nie zauważaliśmy żadnej wrogości w stosunku do niej. „Oby tak zostało...” westchnąłem.
   Szedłem za nią słuchając nieprzerwanej paplaniny Nialla na temat jedzenia. Nie spuszczałem z niej wzroku podziwiając każdy jej krok. Była spięta i ostrożnie stąpała, ale mimo wszystko w jej ruchach była jakaś lekkość, która była wręcz nie do opisania.
   Na całe szczęście dla nas, restauracja znajdowała się w tym budynku, na jednym z ostatnich pięter. Czekając na windę niby całkiem przypadkiem stanąłem obok Kate. Odwróciła twarz w moją stronę posyłając mi delikatny uśmiech. Coś chwyciło mnie za serce ściskając je i był to cudowny ból... Przypomniał mi się mój ostatni sen i coś skręciło moje wnętrzności. Widziałem palce przyjaciela splecione z jej drobnymi paluszkami, moje oczy rejestrowały każdy ruch jego kciuka, gdy gładził ją nim w pieszczocie, która powinna być tylko ich... Czułem się jak intruz, ale nie mogłem przestać. Karmiłem się tym widokiem. Katowałem się ich widokiem. To było silniejsze ode mnie.
   - Wszystko w porządku Zayn? – przyjaciel jak zwykle martwił się o wszystkich.
   - Jasne, Li – uśmiechnąłem się, a przynajmniej miałem nadzieję, że wypadło to wiarygodnie. – Umieram z głodu i muszę zapalić...
   - Ja też jestem głodny – jęknął Harry. – Można tak zrobić, żeby najpierw jedzenie, a potem te całe autografy i zdjęcia?
   - Tak! Proszę! Genialny pomysł Hazz – Niall zareagował tak entuzjastycznie, że aż zatrzęsło windą.
   - Zobaczę co da się zrobić – uśmiechnął się Paul. – Ale macie się zachowywać i myśleć, co mówicie...
   - Jak dasz mi jeść, to mogę i myśleć – zadeklarował się blondyn.
   - Tylko nie jednocześnie, zapomniałeś dodać – Lou parsknął śmiechem.
   - Katy, weź mu coś powiedz, bo zaraz się obrażę... – To stwierdzenie rozbawiło wszystkich obecnych, więc wychodziliśmy z windy w wyśmienitych humorach.
   - WOW! Co za widok! – Harry ewidentnie był pod wrażeniem. Zresztą nie tylko on. Wszyscy rozglądaliśmy się zauroczeni roztaczającą się przed nami panoramą miasta. I tylko ona stała ze skromnie spuszczoną głową uśmiechając się pod nosem. Zdenerwowana, ale nie przerażona... Lou opisał jej wygląd pomieszczenia, a także widok zza szklanych ścian. „I gdzie tu kurwa jakaś sprawiedliwość?” Wciągnąłem gwałtownie powietrze próbując się uspokoić. Najnormalniej w świecie zbierało mi się na płacz. „A ona się uśmiechała słuchając jego słów...
   Paul witał się z organizatorami konkursu, którzy czekali na nas przed wejściem na salę. Już tutaj słyszeliśmy podekscytowane głosy fanek. Louis obejmował Kate ramieniem, a ja prawie wcale mu nie zazdrościłem. „Nadajesz słowu prawie całkiem nowe znaczenie...” zaśmiał się głos w mojej głowie.
   - Panowie – menadżer próbował skupić na sobie naszą uwagę. – I panie – dodał powiększając tym uśmiech Kate. – Mamy tu pięć zdolnych reżyserek, które wygrały spotkanie z wami, tworząc małe filmowe cuda o każdym z was... Więc zachowywać mi się, bo nie wiecie, czy przypadkiem nie jesteście nagrywani.
   - Żadnego mlaskania przy stole, słyszałeś Horan? – Harry uwiesił się na ramieniu przyjaciela.
   - Bardzo śmieszne... – mruknął blondyn pod nosem odsuwając się od niego. – Siedzę obok Katy – stanął przy dziewczynie, a ona obdarzyła go przepięknym uśmiechem. „Boże...
   - Ale ja przecież nie mogę z wami... – uniosła twarz, na której miała wymalowane wątpliwości odnośnie wypowiedzi Nialla.
   - Oczywiście, że możesz – odezwał się Lou. – No chyba, że nie chcesz...
   Weszliśmy do środka. Z ulgą stwierdziłem, że czekające na nas fanki były trochę starsze i naprawdę starały się nie piszczeć na nasz widok. Podszedłem się przywitać i już nie dosłyszałem odpowiedzi Kate. Zauważyłem tylko, że podszedł do nich Paul i po chwili Lou odprowadził dziewczynę do stolika przy oknie, gdzie zostawił ją w towarzystwie Marka. Widać było, że nie jest za bardzo zadowolony z takiego obrotu spraw. „I nie tylko on.
   - Nie chciała usiąść z nami? – usłyszałem głos Harry’ego. Tak jak wszyscy zerkał w jej stronę.
   - Trochę się wahała, ale jak Paul powiedział, że będą robić zdjęcia, to odpuściła – uśmiechnął się smutno.
   Dopiero po jego słowach zauważyłem fotografa czekającego gdzieś z boku. Jak się okazało, nie tylko to mogło być powodem takiej decyzji. Stół był ewidentnie przygotowany na dziesięć osób. Paul miał racje... „Trzeba uważać na słowa” pomyślałem widząc wcale nie dyskretnie poustawiane mikrofony i faceta z kamerą, który stał pod ścianą. Jeszcze raz odważyłem się zerknąć w stronę Kate wiedząc, że później nie będę mógł robić tego zbyt często.
   Każdy z nas dostał za towarzyszkę fankę, która wygrała konkurs robiąc filmik o nim. Dziewczyna, którą mi przedstawiono wyglądała jak damska wersja mnie i raczej nie była sobą w tym przebraniu. „Ale przynajmniej nie wygląda na pustą blondynkę” zaśmiałem się w duchu widząc Harry’ego z uwieszoną na jego ramieniu różową postacią. „Dosłownie. Różową. Od stóp, aż po włosy. Masakra.
   Louis usiadł tak, by mieć idealny widok na Kate i Paul widząc, co się święci podszedł do niego i powiedział mu coś na ucho. Jak nic przypomniał mu, że ma nie zapomnieć o dziewczynie obok. O dziwo lunch przebiegał w całkiem przyjemniej atmosferze. I nawet śmiech Lou rozbrzmiewał w powietrzu. Zauważyłem, że Kate uśmiechała się za każdym razem, gdy on rzucał jakimiś kawałami. „I znów ten jej super słuch...” zaśmiałem się.
   - Kim ona jest? – głos mojej towarzyszki sprowadził mnie na ziemię. Spojrzałem na nią jakby nie wiedząc o kogo pyta. – Ta dziewczyna pod oknem... – teraz już nie mogłem udawać, że nie wiem o kogo chodzi.
   - To nasza przyjaciółka – powiedziałem ostrożnie. Zauważyłem, że Liam przysłuchuje się nam z uwagą. – Wraca z nami do Londynu...
   - Jest kimś sławnym? – kolejne pytanie.
   - Nie jest – wtrącił się Niall. – Ale jeżeli o mnie chodzi, to powinna być. Bo w kuchni przyrządza takie pyszności, że niejedna restauracja mogłaby się schować.
   Opowieści Horana o wyczynach kulinarnych Kate, przeniosły temat na ulubione potrawy dziewczyn i po chwili przekrzykiwaliśmy się pomysłami dania, bez których nie można żyć. „Uratowany” odetchnąłem z ulgą. „Chyba nie doceniałem cię przyjacielu...” Mogłem mu w tej chwili prawie wybaczyć to ciągle nabijanie się dziś ze mnie.
   Nie wiadomo kiedy zleciały nam dwie godziny. Od momentu, w którym przez chwilę spanikowałem, już nic takiego się nie powtórzyło. Dołożyłem do tego niezbędnych starań zabawiając dziewczynę i zadając jej co raz to nowe pytania. Na moje szczęście była niezłą gadułą i nie przeszkadzało jej, że nadaje nieprzerwanie przez półtora godziny. Okazała się całkiem sympatyczna, gdy już pozwoliła sobie być po prostu sobą...
   Spotkanie dobiegło końca, ale jeszcze się nie żegnaliśmy. Jednym uchem słuchałem Paula, który kazał się nam zbierać i informował, że samochód czeka na podziemnym parkingu i będziemy mogli spokojnie wyjechać. Oczywiście zasłaniał się tym, że mamy spore opóźnienie. Ale my wiedzieliśmy, że nic już dziś nie mamy w planach, więc ta informacja była dla ludzi z zewnątrz, by nie myśleli, że unikamy fanów wciąż zebranych przed budynkiem. Przy okazji okazało się, że na dziewczyny też czeka tam samochód, który zabierze je do hotelu, gdzie mieszkają podczas swojego pobytu w mieście.
   Tak więc wcisnęliśmy się z nimi do windy, pozwalając ich ekipie jechać drugą. Niall, Mark i Harry praktycznie zamknęli Kate i Louisa w kącie za swoimi plecami. Widziałem ciekawskie spojrzenia dziewczyn posyłane w ich stronę. Trzymali się za ręce i rozmawiali szeptem. A raczej on mówił, a ona tylko kiwała głową lub wzruszała ramionami. I przygryzała wargę, gdy nie wiedziała, co mu odpowiedzieć. A mnie skręcało z zazdrości. Poczułem na sobie zaciekawione spojrzenia Nialla i szybko przeniosłem wzrok na stojące obok mnie fanki.
   - Zayn? – spojrzałem na Paula, który wychodząc z windy wzrokiem wskazywał mi miejsce oznaczone jako strefę, w której można palić. „Nareszcie...” aż zawyłem z radości. Okazało się, że moja towarzyszka także wygrzebała z kieszeni paczkę fajek i stając obok mnie kontynuowała swoją opowieść.
   Rozejrzałem się dookoła. Zdziwiłem się, że parking nie jest zapełniony. W końcu to duży budynek. Moje wątpliwości rozwiały się po chwili, gdy usłyszałem, że to jest jeden z poziomów dla pracowników, a jako, że dzisiaj niedziela, to głownie są to samochody ludzi pracujących w restauracji. Teraz wyglądało to trochę inaczej. „Całkiem sporo osób w niej pracuje...
   Kate i Lou stali naprzeciw mnie oddaleni zaledwie o kilka metrów. „Albo aż...” Ich palce wciąż ciasno splecione znów obudziły tą niechcianą myśl w mojej głowie. „To mogłem być ja...” Dziewczyna stała jak zawsze ostatnio, „patrząc się” w buty i lekko schowana za swojego chłopaka. „Właśnie Malik.” Louis wciąż zajęty był rozmową z wysokim rudzielcem z masą piegów na twarzy. Nie słyszałem o czym rozmawiają, ale Kate uśmiechała się co chwilę, wiec musiało to być coś zabawnego.
   Niall i Harry, ze swoimi paniami, stali przy naszym samochodzie i ten drugi wyglądał jakby marzył o ucieczce. Za to Horanowi zdecydowanie podobała się ta sytuacja. Zaśmiałem się pod nosem. Liam i jego towarzyszka pogrążeni byli w rozmowie, a dziewczyna zawzięcie pokazywała mu coś w swoim telefonie.
   Zauważyłem, że Paul przywołał Marka od siebie i ściszonym głosem coś do niego mówił. Ochroniarz tylko słuchał w skupieniu, co chwilę rzucając szybkie spojrzenie w stronę Kate. „Jak nic przekazuje mu instrukcje na kolejne dni.” Przeniosłem wzrok na dziewczynę kolejny raz nie potrafiąc nazwać swoich uczuć. „Przecież kocham Perrie...” I gdzieś tam w środku czułem, że to jest prawda... W takim razie jak nazwać to, co robi ze mną ten mały elf? Uśmiechnąłem się widząc wesoły błysk w jej oczach, gdy uniosła głowę w reakcji na coś, co powiedział Lou. Potem przygryzła wargę w zawstydzeniu, a ja znów miałem wrażenie, że coś wali mnie po łbie.
   Gdy tak staliśmy pogrążeni w rozmowie kilka samochodów wjechało i wyjechało z parkingu. Pewnie dlatego nikt nie zwrócił uwagi na czarnego volkswagena przemieszczającego się stosunkowo powoli. „Prawdopodobnie szuka swojego miejsca, a widząc nas nie wie co jest grane...” Ziewnąłem przeciągając się. Właśnie rozważałem kolejną fajkę, gdy mój wzrok znów przyciągnął czarny samochód. „Coś jest nie tak...” Oblał mnie zimny pot, gdy uzmysłowiłem sobie czego właśnie jestem świadkiem. Auto jechało prosto na pogrążoną w rozmowie trójkę i nikt nie zwrócił jeszcze na to uwagi. Co gorsze - przyspieszało. „Kate!” W mojej głowie rozległ się przeraźliwy krzyk. Czas stanął w miejscu. Krzyczałem. A może tylko mi się wydawało, że to robię i wszystko działo się w mojej głowie... Wiedziałem tylko jedno. Ona nie może zginąć. I Louis. „Boże...” Rzuciłem się przed siebie w głowie już widząc ich pod kołami pędzącego samochodu. Widziałem przerażenie w tych niesamowitych oczach. Odwróciła głowę w kierunku zagrożenia. Wiedziała. Czuła. „Boże, nie! Ona musi żyć. Dla niego...” Ostatni rozpaczliwy ruch, próba odepchnięcia ich, okropny ból, który wyszarpał mi powietrze z płuc. A w głowie tylko jedna myśl. „Nie Kate! Nie ona!” Słyszałem piski i krzyki, ale wszystko jakieś przytłumione. I ból... Ból był wszędzie i ciągnął mnie za sobą. Próbowałem dojrzeć gdzie oni są, gdzie ona jest... Ktoś mnie dotykał sprawiając, że ból był tylko większy. I wtedy ją ujrzałem. Leżała bez ruchu. Dosłownie na wyciągnięcie ręki, którą akurat z jakiegoś powodu nie mogłem poruszyć. I jedyne co widziałem, to ona na zimnym betonie nie poruszająca się. I krew... „Boże nie! Nie ona! Nie Kate!
   - Nieeee... – jęk rozpaczy wydobył się z mojego gardła zanim zalała mnie ciemność.

185 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że nie zlinczujecie mnie za ten rozdział... Naprawdę się starałam napisać go jak najlepiej. I jest dłuższy, tak jak obiecałam.
    Chciałam w tym miejscu zadać wam pytanie i prosić o odpowiedź w komentarzach...

    NIE MACIE JUŻ DOŚĆ TEJ HISTORII?

    Wiele osób wie jak planowałam skończyć tą opowieść. W międzyczasie przekonaliście mnie, że warto pisać dalej i naprawdę mogę to zrobić, bo w mojej głowie kłębią się przeróżne pomysły. Ale chciałabym wiedzieć, co wy o tym tak naprawdę sądzicie. To już 44 rozdział. Kolejny miał być ostatni... Ale nie musi być. Może być pierwszym drugiej serii. Zastanówcie się, czy macie ochotę na ciąg dalszy tej historii, a może już czas się z nią pożegnać...

    To co zrobiliście pod poprzednim rozdziałem było wręcz niesamowite. Miałam wrażenie, że wystarczyło mi się tylko obrócić na chwilę, a przybywało dziesięć komentarzy! Widziałam coś takiego pierwszy raz w życiu i nie znam słów, którymi mogłabym wam podziękować... Wiele osób domyśliło się, że to był tylko sen Zayna. Zostawiłam wam wskazówki w tekście i sporo dziewczyn je znalazło ;) Brawo! Jeszcze raz za wszystko wam dziękuję. Sprawiacie, że decyzja o założeniu tego bloga okazała się jedną z tych, z których jestem dumna :)
    Kocham Was wszystkie i to chyba tyle w tym momencie...
    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Błaaaaaaaagaaaaammmmm, nie możesz skończyć!!!!!! To jest najlepsze opowiadanie jakie czytałam!!!
    Pluskwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc będzie drugi sezon :) Cieszę się, że opowiadanie ci się podoba...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  3. Rozdział wspaniały !
    Absolutnie nie kończ tego opowiadania, jest cudowne i czytając je przeżywam jak coś prawdziwego.
    Jestem za tym abyś kontynuowała tą historię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Cieszę się, że opowiadanie przypadło ci do gustu... A wiec będzie drugi sezon :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  4. cholera przeczytałam tylko perspektywy Zayna!!! niech to szlag pierwsza i przewinęłam na ostatnio...nie dam dziś rady na więcej... musze przeczytac całośc ale to może jutro..albo pojutrze, serce mi się kraje, ale ledwie widze na oczy.
    pozazdrościć, że 4 rozdział a tyyle czytelniczek i do tego wciąż nie słabnące zainteresowanie. Widziałaś ile było komentarzy pod poprzednim rozdziałem zanim odpowiedziałaś na nie wszystkie..jejku jak one Cię wszystkie kochają... a teraz wybacz muszę iść spać bo rano (bardzo rano) muszę wstać i postarać się nie nie zabić siebie i ludzi, których jutro spotkam na swojej drodze..
    jestem na etapie zapisywania sobie na karteczkach swojego planu dnia, bo w dużym kalendarzu nie ma gdzie słowa upchnąć, ale drukowanymi mam napisane, żeby tu wrócić i zaglądnąć.
    Miałaś fatalny pomysł na skończenie tej przecudnie cudownej historii...czytając "a nie mówiłam" - dotarło do mnie, że już nie potrafię czytać między (twoimi) wierszami...
    Wrócę tu, obiecuję! Skomentuję obszernie (mam nadzieję!)
    Całuski xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście długi rozdział. Twoje zwariowane pomysły powalają mnie na kolana, że jeszcze mi się ciężko podnieść! Dobrze rozegrany, bo zaspokajający ciekawość, niezwykle intrygujący, budzący głód wiedzy, ale i nasuwający pytanie: „co dalej?”

      Jaki był Twój plan? chciałaś Go zakończyć, zabijając Kate. Przy czym rujnując życie chłopakowi.. a także i jego przyjaciół, niszcząc cały wysiłek jaki włożyli w to wszystko? Czy po prostu ona nie miała być, aż tak ważnym aspektem ich życia? I to miała być sobie taka historia ot tak o niczym? Poznają dziewczynę, ta odzyskuje wzrok, oni wyjeżdżają w trasę gdzieś do Ameryki i koniec? Mogłabym się tak głowić i głowić bez końca, ale od tego, aż mnie głowa boli, nie - chciałam powiedzieć, że boli mnie z tej nie wiedzy co planowałaś/planujesz.. Wyobrażasz sobie jakie to jest frustrujące, kiedy się czegoś nie wie, ba nie ma się żadnego wpływu na to. Nie potrafię sobie wyobrazić innego zakończenia tej historii jak tej z happy endem, ale nie wiem czy to może się udać, bo gdzie dziś historia w stylu „żyli długo i szczęśliwie”.

      DOŚĆ TEJ HISTORII? Musiałabyś ją zje…ć porządnie żeby coś mi nie grało. Nie chciałabym żebyś ją teraz kończyła, ale jak już poczujesz, że się wypalasz, tracisz pomysł na dalsze perypetie i nie chcesz kontynuować to daj mi znać wcześniej bym mogła się do tego przygotować!

      Oczywiście, to Ty tu jesteś panią sytuacji i to od Ciebie głównie zależy co zrobisz i jak to zrobisz, ale widząc po ilości komentarzy, wejść i powiększającej się liczbie obserwatorów na Twoim miejscu już dawno bym sobie odpowiedziała na pytanie.

      Wiem przepraszam, ale to tak mnie poraziło… jak piorun (ja wszystko rozumiem, się zapomnieć można, oduczyć itp.), że musiałam na moment przestać czytać.. boże pomyśleć, iż myślałam, że się z tego wyleczyłam, bo człowieka moje zwracanie uwagi na najmniejszy szczegół doprowadzał do szewskiej pasji. Uwierz, że po dłuższej chwili skręcania się i wicia niczym jak opętana, powstrzymywałam się od wycia, zamknęłam oczy, pięć wdechów - postanowiłam wyrzucić z pamięci w perspektywie Harrego ten mały drobny ortograficzny błędzik.

      Ujmę to tak spodziewałam się, że cała ta sytuacja była jedynie snem bądź wyobrażeniem, ale nie mogłam się zdecydować, na którego z nich się uwzięłaś.. przyznam się do tego, że tam gdzieś myślałam, że to Zayn, ale po cichu liczyłam, że Lou śpiąc przy takiej zjawiskowej osóbce miewa niewyobrażalnie „poruszające” sny erotyczne z nią i sobą w roli głównej!! (znowu mnie ponosi…jakieś zboczenie mnie dopadło).

      No okej, postaram się zadowolić namiastką tego co się stało i jak doprowadziło do tego, że te łóżko się połamało. W duchu dziękuję, że jest coś takiego w tych perspektywach, że „słychać” te myśli, które kierują na właściwe tory wyobraźni.

      Skupiając się na kulminacyjnym momencie całego rozdziału muszę powiedzieć, że do końca wypaliłaś dziurę w miejscu gdzie kiedyś miałam jeszcze serce.. wypadek? Krew? Zayn? Kate?

      Nie dość, że potrafisz pisać nieziemskie sceny erotyczne (czy łóżowe, jak kto woli) to jeszcze umiesz wprowadzić nas w trans kina akcji..!!!

      Teraz wracając do tego co napisałam wczoraj: chodziło mi o 44 rozdział. Byłam głodna!
      Co ja za bezsens wczoraj pisałam..chyba naprawdę byłam zmęczona. Wybacz ten bez skład i bezład, ostatnio często mnie dopada, ale muszę przyznać, że dawno nie napisałam tak w miarę długiego i sensownego komentarza!

      Ściskam i całuję!! xx

      Usuń
    2. Dziękuję ci za ten cudowny komentarz i te wszystkie miłe słowa... Cieszę się, że jeszcze nie zanudziłam cię tą historią ;)
      Gdy dodałam ten rozdział zdałam sobie sprawę, że jestem dokładnie w miejscu, do którego zmierzałam. Taki był plan i (oczywiście dopisując milion innych scen) wytrwale dążyłam to tego momentu. Już wiele razy się wygadałam, że to opowiadanie nie miało mieć happy endu. Zayn budzi się w szpitalu, Kate i Louisa nie ma przy nim. Miałam tak cudownie opisany pogrzeb, że sama wyłam, gdy go pisałam ;) Ale już nie będzie mi potrzebny ;) Pokochałam tą historię i nie mogę się doczekać, by pokazać wam jej dalszą część...
      Mam nadzieję, że wyspałaś się choć trochę :) Naprawdę nie chciałabym, by przez mojego bloga ktokolwiek zarywał nocki... Może powinnam zacząć dodawać rozdziały w weekendy? Mam nadzieję, że właśnie odpoczywasz :)
      Całuję xx

      Usuń
    3. Och to ja dziękuję, że nas oszczędzisz.. pogrzeby to nie miłe sytuacje. A już dość wylałam z siebie łez...
      Pierwszy raz nie czuję zadowolenia z Twojej odpowiedzi..kurczę tak mało powiedziałaś, nic nie zdradziłaś!!
      Te dodawanie rozdziałów w weekendy nie jest takie głupie, ale nie wiem czy z wrażenia bym dotrwała do niego!!!
      Ja się nigdy nie wysypiam...masz dobrą nadzieję, tak teraz odpoczywam(bo mi tak kazali), poza tym nie mogę się ruszać, troszkę mnie chirurg pociął na plecach i ani leżeć ani stać. Nic nie czuję, normalnie lewituję, super uczucie :)
      aaa bym zapomniała w takim razie kiedy następny?
      xx

      Usuń
    4. Z całych sił się powstrzymywałam, by z niczym się nie zdradzić... A potem było mi głupio, że tak mało ci napisałam... Wszyscy wiedzą, że gaduła ze mnie i jak już zacznę to nie mogę skończyć ;) I dziękuję za wytknięcie błędu (ale wstyd) - już poprawiony.
      Kolejny rozdział... Mam nadzieję, że w weekend, a dokładniej w niedzielę. Chociaż pewna osoba tak mi dziś poprawiła humor (a był tak beznadziejny, że nawet książką rzuciłam, a u mnie to prawie świętokradztwo), że przysiadłam do pisania i nie mogę przestać ;) Teraz zrobiłam sobie przerwę i stwierdziłam, że może dobrym pomysłem byłoby odpisać na kilka komentarzy...
      Matko Boska! Co ci się stało?!? Jaki chirurg? Jakie pocięte plecy? Czy już wszystko w porządku? Mam nadzieję, że to nic poważnego, chociaż tak brzmi... Tego lewitowania ci zazdroszczę ;) To musi być interesujące wrażenie :D
      Całuję xx

      Usuń
    5. I bardzo dobrze, że było Ci głupio! Mówię Ci jaka byłam nie pocieszona...
      Uznajmy, że ja Go nie widziałam, a Ty Go nie poprawiałaś (nie takie błędy się w życiu popełniało, no nie? ).
      Bez paniki! Nie, nic poważnego, chyba że za dwa tygodnie po wynikach nie dodam kolejnych komentarzy, wtedy cóż - bywa.To tylko pieprzyki...boi jak diabli. Mam mnóstwo szwów na plecach, daję radę,z wrażenia mi kręgosłup wysiądzie. Jedynie czego żałuję, to tego, że ani taki Lou ani taki Harry Styles nie zmienią mi opatrunków. Och...!!! Jaka rozpacz!
      Kurczę niedziela już jutro! Sprężaj się!!! Ciekawa jestem jak sobie Kate poradzi w szpitalu, hm..nawet nie wiem czy jest ranna czy to tylko Zayn..nic nie wiem i to mnie dobija! Niech już będzie jutro! Czekam! xx

      Usuń
    6. Och, nie tylko ty go wyłapałaś, więc będę musiała pogodzić się z tym jakże smutnym faktem, że jednak popełniam głupie błędy... Jak ja to przeżyję ;)
      Cieszę się, że to nic poważnego... Ostatnio trochę panikuję, gdy słyszę słowo operacja, albo cokolwiek związanego z pobytem w szpitalu. I rozumiem twój żal... Jak tylko będę miała okazję natychmiast ci tam któregoś podeślę ;)
      Sprężam się :) Pół nocy tkwiłam przed komputerem. Wprawdzie dużą część tego czasu odpisywałam na komentarze, ale i rozdziału sporo mi się udało napisać. Mam nadzieję, że uda mi się go dziś skończyć. A potem tylko sprawdzić z dziesięć razy i gotowe :)
      Trzymaj się ciepło. Pozdrawiam xx

      Usuń
  5. Uwielbiam to opowiadanie, ale wydaje mi sie ze nie warto ciagnac jednego :p Masz duzo pomysłow mozesz zaczac pisac nowe... Mi osobiscie wydaje sie ze ta historia powinna sie juz konaczyc... ale to tylko moje zdanie :p Nie odbieraj tego osobiscie :p Uwielbiam to co piszesz, po prostu no nie wiem... Dla mnie to opowiadanie zbliza sie ku koncowi :p
    Ale zrobisz jak bedziesz chciała :p
    Twój wybór :)
    Pozdrawiam :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz... Planowałam zakończyć to opowiadanie tym 45 rozdziałem, ale w międzyczasie do głowy przyszło mi miliony pomysłów i postanowiłam stworzyć drugi sezon. Nie wiedziałam tylko, czy wyląduje on w szufladzie, czy będę go wam udostępniać. Pytałam o opinię, by wiedzieć, co byście woleli... Epilog mam już nawet napisany ;) Ale póki co nie będzie mi już potrzebny...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  6. Tak bardzo się cieszę, że dodałaś dzisiaj rozdział! Naprawdę nie mogłam się już doczekać. Cieszę się, że to wszystko okazało się być snem Zayn'a. Hmm... Może dla niego to nic fajnego, ale naprawdę jestem szczęśliwa wiedząc, że między Lou i Kate nic się złego nie dzieje. I ten zawodowy Niall, który musiał śmiać się z Malika. Chociaż pewnie gdybym ja była świadkiem czegoś podobnego nie dałabym tej osobie spokoju do końca życia. :) Szkoda, że Alex nie chciałaj jechać z nimi w trasę, ale mam nadzieję, że szybko się pojawi znowu. Jestem naprawdę dumna z Kate i z tego, jak sobie poradziła tego dnia. Dla niej to naprawdę coś wielkiego. Muszę przyznać, że jest mi żal Zayn'a kiedy czytam wszystkie wykreowane przez Ciebie uczucia. Tak się zadręcza tym, że gdyby zareagował wsześniej, to on mógłby być tym jedynym dla Kate. Ale nie jestem tego pewna. Nie wiem jak ty to byś wymyśliła, ale sądzę, że uczucia Kate względem Zayn'a uległyby niewielkiej zmanie, gdyby to on do niej podszedł. No bo w końcu Louis mógłby opiekować się nią tak samo mocno, jak było już napisane we wcześniejszych rozdziałach, zaraz po tym jak by do nich przyszła. (Nie wiem czy to zdanie miało sens :)). Jadąc dalej- końcówka to był dla mnie komplenty szkok! Niegdy nie spodziewałabym się takiego zwrotu akcji. Teraz tyle pytań nasuwa mi się na myśl. Kto to zrobił? Czemu? Po co? I teraz wprowadziło to mętlik w mojej głowie i najchętniej to poszłabym teraz do Ciebie i wyciągnęła co będzie dalej! Naprawdę narażasz mi się kończąc w takim momencie! :) No i mam do Ciebie jeszcze takie pytania. Czy Zayn'owi udało się kogokolwiek odepchnąć? Co z Louis'em? Mam nadzieję, że na te pytania możesz mi odpowiedzieć :) No i teraz ja jestem winna odpowiedzieć na Twoje: NIE WAŻ SIĘ KOŃCZYĆ TEGO BLOGA!!! Naprawdę! To najlepsze polskie fanfiction jakie przeczytałam, a mósisz wiedzieć, że konkuruje też z wieloma zagranicznymi! Ja to najchętniej kazałabym Ci nigdy nie kończyć tego bloga, ale wiem, że wszystko ma swój koniec... Ale koniec tego może nastąpić dopiero po rozdziale 1000. Chociaż nie obraziłabym się gdyby to trwało dalej. :) No więc- nie mogę doczekać się natępnego rozdziału! Kiedy planujesz go dodać?
    Ps.: Przepraszam, że tak krótko, ale komentuję z telefonu i nieźle się namęczyłam, wpisując tu polskie znaki. :)
    Ps2.: KOCHAM CIĘ!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie wspaniałe słowa :) To niesamowite uczucie wiedzieć, że coś co wymyśliłam może się podobać... Czytając wasze komentarze decyzja była bardzo łatwa :) Niedługo (niedziela lub poniedziałek) pojawi się rozdział 45, ale nie będzie to epilog, a początek nowego sezonu. Czeka nas tydzień w Londynie (gdy już tam dojadą) i trasa po Anglii... Nowe przygody... Nowe postacie i starzy wrogowie... Mam nadzieję, że ci się spodoba :)
      a co do twoich pytań, to odpowiadając na nie zdradziłabym fabułę kolejnego rozdziału... Może powiem tak. Nie będzie tak jak w planowanym przeze mnie epilogu, gdzie Zayn miał odzyskać przytomność i dowiedzieć się, że Kate nie żyje i pogrzeb już się odbył... Mam nadzieję, że spodobają ci się zmiany...
      Napisałaś taki długaśny komentarz z telefonu? Chylę czoła... Ja nie dałabym rady :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  7. o Boże. Nie wierze. Na prawdę nie wierze. Niech to będzie tylko zły sen Zayna, proszę. Niech to nie będzie prawdą. Tyle emocji mam w sobie, że nie wiem już co pisze. Czytałam z zapartym tchem nie mogąc sie oderwać. Proszę nie kończ tego opowiadania. Tak już zżyłam się z Kate i chłopakami no i Alex oczywiście ;c. Wracając do rozdziału. Jest świetny. "Zużyłeś roczny zapas spermy?" uwielbiam Nialla <3. Zaskoczyłaś mnie strasznie tym początkiem! Biedny Zayn. haha. I to pożegnanie Alex ze wszystkimi, myślałam, że się rozpłacze . Miałam łzy w oczach. Już miałam nadzieje, że ona jednak zmieni zdanie i pojedzie z nimi. Byłoby zabawnie, na pewno. Mała Lux i Kate, która się z nią bawi. Spotkanie z fanami. KURDE NO. tyyyyle emocji. Końcówka mnie powaliła. Na prawdę. Po prostu musiałam na chwile przerwać czytanie, bo myślałam ze wybuchnie mi głowa. Zachowanie Zayna, który jest jak sie domyślam zakochany w Kate? Samochód.Wypadek. Kurde no nie mogę. Za bardzo przeżywam. Już wszystko było dobrze, już Kate co raz mniej się bała. Zayn, Zayn, mam nadzieje tylko, ze nic mu nie jest, to znaczy, że nie umrze, że wyjdzie z tego. No i Kate. Kolejny raz cierpi.
    "I jedyne co widziałem, to ona na zimnym betonie nie poruszająca się. I krew.." Gdy to czytam to mam wrażenie, że żołądek podchodzi mi do gardła. Niech ona nie umiera, proszę! Niech wszystko będzie dobrze. Ale co z Lou? Z nim wszystko okej?! Co będzie dalej?! Rozpisałam się, wybacz ;c. Z niecierpliwością na prawdę z niecierpliwością czekam na następny rozdział i jeszcze raz, proszę nie kończ tej historii. Ona na prawdę nigdy mi się nie znudzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie kolejny sezon i mówiąc szczerze już nie mogę się go doczekać. Z pewnością będzie trudniejszy, bo te wszystkie nowe miejsca, nowi ludzie... No i prawda wyjdzie na jaw... Co zrobią fani? Najpierw czeka nas szpital i powrót do Londynu. Nowy dom Kate ;) Tyle nowości... No i będzie więcej perspektywy Kate i Louisa. Przynajmniej na początku... Mam nadzieję, że spodoba ci się kolejny rozdział, a także następne... Chyba trochę właśnie zdradziłam w związku z wypadkiem, ale mam nadzieję, że nie zepsuje ci to przyjemności czytania :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  8. Wiedziałam! Od dziś możesz mi mówić pani detektyw ^^. Prosiłaś żebym napisała jakie były moje domysły, więc o to one: Pierwszy: Zayn śni o Kate i ktoś wołając stara się przywrócić go do świata żywych. Drugi: Lou jest tak zazdrosny,że podczas seksu z Kate ma omamy, że ta woła Zayna. Trzeci: Kate powiedziała Zayn, bo usłyszała, że ten stoi pod drzwiami, czy coś w tym guście. ALE, ty jak to ty musiałaś przypierdzielić czymś, że kompletnie mi kopara opadła i zderzyła się z podłogą. Za każdym razem kiedy później pojawiało się imię "Zayn" wybuchałam śmiechem. "Boże, cały się lepię"- ten tekst zwaliłby mnie z nóg gdybym stała. Normalnie napiszę go sobie na ścianie!
    Jeśli chodzi o końcówkę rozdziału... pewnie masa czytelniczek nie zgodzi się ze mną i powiedzą, że oszalałam, ale myślę, że to( kolejny ) dobry pomysł. Przez większość rozdziałów( nie mówię, że we wszystkich, bo bywało groźnie) panowała sielanka. Nie mówię, że to było złe, ale to zawsze jakaś odmiana. Przykra i tragiczna, ale znając ciebie i twoje szalone pomysły ładnie wybrniesz z tego wypadku. Już mam swoje wizje... no. Kate w wypadku coś tam się poprzestawiało w wyniku czego mogła odzyskać wzrok( ale to tylko moja bujna wyobraźnia).
    A co do kolejnego sezonu... Hmm, myślę że to dobry pomysł... Wróć! Co ja mówię. TO WSPANIAŁY POMYSŁ!!! Mogłabyś w nim rozwinąć wątek przeszłości Kate, a po za tym nadal nie pojawiły się Perrie i Daniele. Oczywiście nie ingeruję w twoją wenę twórczą... Broń boże! Po prostu mam nadzieję, że to cie przekona do kontynuacji bloga. Jestem prawdziwym nałogowcem... codziennie sprawdzam, czy dodałaś nowy rozdział, a jak okazuje się, że nie to odświeżam stronę jeszcze raz mając nadzieję, że to po prostu mój internet się zaciął.
    Tak więc, jeśli wytrzymałaś i dobrnęłaś do końca mojej gadki pisz dalej i proszę, dawaj mi ( i nie tylko) kolejne powody, żebym się mogła jarać jak zapałka kiedy coś dodasz. Pozdrawiam M. xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani detektyw powiadasz... No niech ci będzie ;) Cieszę się, że udało mi się ciebie rozbawić porankiem Zayna ;) Szkoda tylko, że mu nie było tak do śmiechu...
      Ja i moje szalone pomysły? Odzyskanie wzroku? Znów bawisz się w detektywa? Niezależnie od tego, czy masz rację, czy też nie, mam nadzieję, że spodoba ci się kolejny rozdział :)
      Kolejny sezon przed nami... Już nie mogę się doczekać ;) No i jak sama napisałaś, jest jeszcze kilka osób, które jeszcze się nie pojawiły i koniecznie muszę to zmienić ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  9. eee? czy ja dobrze rozumiem, że chcesz zakończyć tego bloga? pewnie planujesz uśmiercić Kate. ANI.SIĘ.WAŻ!
    no raczej, że masz pisać drugą cześć i nawet nie dyskutuj :D
    hmm. od czego by tu zacząć? a może "a nie mówiłam?" wiedziałam, że to będzie sen Zayna, no po prostu widziałam. #WróżkaAnita i masz szczęście, bo jakby się okazało, że to jednak coś innego, to chyba nie ręczyłabym za siebie :)
    wiesz co mi przeszkadzało podczas czytania tego rozdziału i niesamowicie mnie wkurzało? cholerne chrapanie mojego taty w pokoju obok. wprost nie mogłam się skupić! ugh ;_;
    znowu zaskoczyłaś mnie, pewnie jak i wszystkich, końcówką. czy Ty zawsze musisz wymyślić jakieś szokujące albo nieszczęśliwe zakończenie? no i ponownie muszę oczekiwać na kolejny rozdział c:
    jutro zaliczam cały semestr z niemieckiego i jak mi się nie uda, to wiedz, że miałaś na to wpływ. zamiast teraz wkuwać, czytałam Twoje opowiadanie. no ale jak się powstrzymać? trzymaj chociaż kciuki, co? :)
    no i jeszcze jedno. daj mi więcej Kate i Louisa! :D

    pozdrawiam
    @anitka_1D

    http://welcome-in-tomlinsons-house.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna ze zdolnościami paranormalnymi ;) Mam nadzieję, że te twoje cudowne możliwości powiedziały ci już dawno jaka będzie moja decyzja ;) To, że miałam napisać drugi sezon, to postanowiłam już dawno. Nie wiedziałam tylko, czy powędruje on do szuflady, czy może będziecie chciały go przeczytać. No i teraz mogę z całą pewnością powiedzieć, że mój pięknie napisany i cholernie wzruszający epilog powędrował do śmieci, bo póki co nie będzie mi potrzebny ;) Przed nami kolejne rozdziały...
      Mam nadzieję, że jednak udało ci się zaliczyć ten niemiecki... Nie chciałabym mieć twoich ocen na sumieniu ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  10. Ale akcja !! Jestem strasznie ciekawa co dalej. Wypadek. Ranni. Krew. Bol. Ciemnosc. Zayn. Katy. Chce tylko powiedziec ze genialnie napisany rozdzial. Niby taki spokojny a tu taka akcja. Bardzo mi sie podoba . :)
    Co do twojego pytania to : NIE MOZESZ SKONCZYC TEJ OPOWIESCI !!!!!! Przeciez nic nie jest jeszcze wyjasnione. Wyjawilas nam dopiero czesc wczesniejszego zycia Kate dlatego musisz pisac dalej. Ten caly dyrektor i wogole. Do tego dochodzi ten wypadek no i jeszcze uczucieZayna do Katy oraz trasa chlopakow. Mam jeszcze jeden argument zebys nie konczyla tego bloga , a mianowicie to ze ja nie przezyje bez niego !! Zzylam sie z nim i nie wyobrazam sobie ze moglabys przestaniesz dodawac rozdzialy.
    Pamietaj: niesamowicie piszesz i uszczesliwiasz pisaniem ludzi (takich jak ja) !
    Ps . Kiedy kontynuacja ??
    @meow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te przemiłe słowa :) Cieszę się, że moje opowiadanie uszczęśliwia ludzi... O matko! Jak to wspaniale brzmi :)
      Będzie kolejny sezon, bo sama nie wyobrażam sobie, bym miała zakończyć tak jak to początkowo planowałam... Mam nadzieję, że nowe przygody również przypadną ci do gustu :)
      A kiedy nowy rozdział? Prawdopodobnie w niedzielę lub w poniedziałek.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  11. Kate kochanie, nie wiem co mam ci odpowiedzieć odnośnie twojego pytania. tak naprawdę to tylko od ciebie zależy, co zrobisz. my nie powinniśmy wywierać na tobie żadnej presji. autor podświadomie wie, kiedy skończyć opowiadanie. przecież zawsze możesz zacząć następne, prawda? nie warto pisać na siłę, jeśli nie czujesz się z tym dobrze. popatrz na mnie: już kilkukrotnie zmieniłam zdanie co do Niama i w końcu wyszło na to, że kończę po 15 rozdziałach. musisz sama na spokojnie się zastanowić, co chcesz zrobić, wiesz? :) cokolwiek to będzie, jak będę z tobą! x

    co do samego rozdziału, to: serce mi się krajało, kiedy wszyscy żegnali się z Alex, szczególnie gdy żegnał się z nią Harry. rany to było takie urocze! kocham tą dwójkę, są razem cudowni! :) dalej.. to jak Kate słuchała muzyki Nialla. strasznie mi się ten moment podobał. nawet bardzo, podobał. był cudowny. taki.. naturalny i w ogóle. pozytywny! samo spotkanie ze zwycięscami konkursu, ciekawie wymyślone. to jak wymyśliłaś różnobarwne postacie, moim zdaniem było naprawdę fajne. każda z dziewczyn tak inna. zapadła mi w pamięć różowa dziewczyna. musiała wyglądać zabawnie, a jednocześnie uroczo ^^ biedny Zayn. poważnie nie wiem, co mam napisać. współczuję mu, bo widać, że wpadł po uszy. z jednej strony Perrie - jego dziewczyna, a z drugiej Kate - dziewczyna kumpla. jeden wielki miłosny kwadrat, nie uważasz? zdecydowanie sytuacja nie na moją głowę. i tak doszliśmy do ostatniej sceny, niechybnego moim zdaniem, tajemniczego (jak sama bohaterka) wypadku. lubię dramaty (zabrzmi to może okrutnie), ale uważam, że bez dramatu nie ma dobrej historii. po prostu tak sądzę i nic tego nie zmieni.

    na koniec powtórzę swoje początkowe słowa: musisz sama chcieć pisać. my możemy ci jedynie doradzić, ale to tylko i wyłącznie od ciebie zależy, czy będziesz kontynuowała historię czy nie. cokolwiek zrobisz, ja ciebie za nie znienawidzę. czy jesteś na siłach pisać dalej? sama musisz sobie na to odpowiedzieć.

    tyle ode mnie, miłej nocki. kocham cię! :*

    matrioszkaa! xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwij mnie wróżką, ale chyba spodziewałam się po tobie takiej odpowiedzi ;) Sama nie wiem dlaczego... A co do Niama, to ja tam się cieszę, że będzie te 15 rozdziałów. Bo ja tak czekam na ten ich pierwszy... miałam napisać pocałunek, ale rozmowa też by nie była zła ;)
      Co to mojego opowiadania, to już dawno postanowiłam napisać drugi sezon. Tylko, że nie wiedziałam jeszcze, czy wyląduje on w mojej szufladzie, czy może będzie ktoś chciał go przeczytać... Ostatecznie mój cudowny, wzruszający epilog wylądował na stercie papierzysk, bo jednak nie będzie mi potrzeby...
      Podczas pisania tych 44 (wciąż w to nie wierzę!!!) rozdziałów moją głowę wręcz rozsadzały pomysły na kolejne... Byłam bez szans. Musiałam je spisać. Mam tylko nadzieję, że zmiana scenerii i nowe postacie przypadną ci do gustu :)
      Dziękuję za miłe słowa :)
      Całuję xx

      Usuń
  12. O boże. Spokojnie, spokojnie, spokojnie...To bez sensu i tak się nie uspokoję. Dochodzę do wniosku, że czytanie tego przed snem nie było dobrym pomysłem, bo teraz już mam pewność, że nie zasnę przez co najmniej pół godziny, dając mojej wyobraźni oddalić się od ziemi w nieznane krainy w których może znajdę odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Jeszcze co do ostatniego rozdziału to pomysł że to był sen przyszedł mi dopiero potem, kiedy po raz kolejny czytałam końcówkę zeszłego odcinka i faktycznie. A teraz wracając do teraz to ledwo mogę pisać bo moje ręce na prawdę trzęsą się niemiłosiernie i chyba z całych sił próbują mi utrudnić napisanie komentarza.
    A więc...Nie zaczyna się tak zdania, ale to w tej chwili ostatnia rzecz jaka mnie obchodzi...Ten rozdział to było coś...czego nie mogę określić słowami. Naprawę niesamowitego. Kiedy piszesz z perspektywy Zayna czuję jakby jego emocje przepełniały mnie od środka i razem z nim odczuwam zazdrość i ten ból. On musi na prawdę cierpieć.
    Co do zakończenia (wiem że pomijam znaczną część, a właściwie całą resztę rozdziału, ale teraz nie jestem w stanie skupić sie na niczym innym tylko słowie krew...krew, krew, krew. Czy to się nigdy nie skończy (nie chodzi mi broń boże o opowiadanie). Ta dziewczyna tyle przeszła tylko po to żeby teraz stało się jeszcze więcej? Teraz kiedy znalazła osoby które ją tak pokochały? Kiedy Lou i pewnie cała reszta na czele z Zaynem nie mogliby bez niej żyć...NIE. Wyobraźnia mnie ponosi, chyba powinnam potrenować ręce, bo ciężko ściągać jej lejce. Przecież Kate nie umiera. Na razie jest krew.
    To jest niesamowite jak potrafisz mnie zaciekawić. Nie wyobrażam sobie co by było gdybym nie trafiła na twojego bloga...Pewnie żyłabym w nieświadomości, że dosłownie na wyciągnięcie ręki kryje się opowiadanie, które potrafi mnie poruszyć. Jak już wspominałam. Odczuwam wszystko co bohaterowie, a kiedy ten samochód. Wiedziała. Boże...(zaczynam nadużywać wzywania Boga, choć w niego nie wierzę...to dziwne, ale jestem w zbyt wielkim szoku by to zmieniać.
    Wydaje mi się że mało sensu jest własnie w tym co napisałam, ale mam nadzieję że uda ci się to zrozumieć...W każdym razie to jest N I E S A M O W I T E...moocno całuje i czekam na kolejny rozdział...
    PS. Pisz dalej...jeszcze trochę...Nie wiem jak inni, choć wydaję mi się że podobnie jak ja...Będzie mi zbytnio tego brakować...Muszę mieć trochę czasu by pogodzić się z myslą "wow, to już koniec...".

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy akapit, a ja czytam i czytam. Zayn, Zayn, Zayn... ZAYN? I moje pierwsze dwa słowa "Ooo, fuck." Musze się przyznać, że ja się w ogóle nie domyśliłam, że to może być tylko sen. Chyba byłam tak nakręcona, że może w końcu Lou i Kate połączyło coś, czego już nigdy nie zapomną, co zwiastowało już wiele zaistniałych sytuacji, tak wielki dowód miłości i tak się tym zasugerowałam, że stało się dla mnie oczywistym, że to musi być ich "m o m e n t". A tu nagle... Zayn. Po prostu aż mnie wbiło w fotel, że się tak sama wkręciłam. Ale ciekawa scena i bardzo, bardzo wiarygodna! Naprawdę uwierzyłam. To chyba na tyle o tym wielkim szoku, bo czas na komentarz do akapitu ostatniego i wcale nie mniejszy szok.
    W życiu bym nie pomyślała o takim obrocie sprawy... Czarny volkswagen, Kate, Lou, ratujący ich Zayn, beton, a potem krew...? Coś Ty narobiła!! Normalnie zszarpałaś mi emocje, bo tak mnie wcięło, że czytałam to i czytałam, i nie dowierzałam. A teraz? Nie umiem określić co czuje w związku z tym. Chyba muszę ochłonąć jeszcze...
    Myślę, że sam mój komentarz już świadczy, że NIE mam dość tej historii. Nawet nie byłam świadoma, że chcesz zakończyć tą opowieść kolejnym rozdziałem. I szczerze powiedziawszy, od dawna zakładałam, że akcja dopiero rozkręci się na dobre, gdy przeniosą się do tego Londynu. Ale to chyba znaczy tylko jedno - że zawzięcie jestem czytelnikiem najlepszej historii o 1D, jaka powstała. Wszelkie inne przy Twojej, to jakieś bajeczki. Prawdę mówiąc, tylko Twoja jest naprawdę bardzo realistyczna i bardzo emocjonalna. Wszystkie inne, to po prostu ukryte pragnienia tych wszystkich dziewczyn, które swoją historią przekazują to, o czym marzą. Banalne historie, przypadkowe spotkanie, wymiana numerów, miłość od pierwszego wejrzenia, i tak dalej. Chyba każdy wie o co mi chodzi.
    Twoja historia jest inna, całkiem odrębna, niesamowita. Nie wyobrażam sobie, żebyś po "zaledwie" 45 rozdziałach (w ogóle nie odczułam tej ilości), zakończyła nam opowieść, której wciąż czujemy niedosyt. Chcemy więcej i więcej. Zresztą taką historią nie da się zaspokoić. Coś wspaniałego. Budzi podziw, że swoim pisaniem potrafisz tak nami zawładnąć. Dokładnie. I myślę, że historia jest tak znakomita, że wręcz przykro byłoby kończyć ją tak "szybko". Aczkolwiek - Twoja decyzja, chociaż uważam, że jeżeli w Twojej głowie jest jeszcze mnóstwo niewykorzystanych pomysłów, to nie należy ich tutaj nie wykorzystać. Tym bardziej, że widzisz jakie jest zainteresowanie, jak wiele dziewczyn kibicuje tym bohaterom, jak się z nimi identyfikują i jaka to jest odskocznia od tych wszystkich banalnych historii. To opowieść jest za duża warta, żeby miała dobiegnąć końca...
    Przemyśl tą decyzję, bo potem odwrotu nie będzie. I czekam na ten następnym rozdział, a po nim kolejne... Mam nadzieję, że czytając je, znowu poczuję jakbym tam była z nimi i czuła to, czego oni doznają...

    Pozdrawiam gorąco! Buziaki! Xx
    @xx_adeline
    the-boy-from-my-dreams-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa, których mi nie szczędziłaś w swoim komentarzu :) To niesamowite uczucie wiedzieć, że tylu osobom podoba się stworzona przeze mnie historia... Chwilami czuję się jak ten Zayn. Mam wrażenie, że zaraz się obudzę z przysłowiowym kubłem zimnej wody na głowie...
      Mam nadzieję, że ucieszy się wiadomość, że będzie tak jakby drugi sezon :) Nie wiem, czy mogę to tak nazwać... Już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów i mam nadzieję, że ucieszy cie wiadomość, że będzie w nich więcej Kate i Lou... Tak więc kto wie, może kolejna "taka" scena nie będzie już snem ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  14. co do twojego pytania : nigdy nie będę miała dość tej historii i bardzo cię proszę o jej kontynuowanie ...
    a co do rozdziału : kate zlinczujesz mnie jeśli nie napiszę dużo w komentarzy ? bo ja zawsze czuję ten obowiązek , ty taki niesamowity , cudowny , najlepszy rozdział , część historii , a ja co ? Ja tylko mogę napisać ten jeden durny komentarz..
    Ale mnie po prostu , najnormalniej w świecie ... zatkało ? Tak .. zdecydowanie . Ostatnich zdań tej części spodziewałam się , widziałam kiedyś taki podobny zapis u ciebie na zdjęciu na TT .. może kojarzysz ;) no jestem ciekawa co wymyślisz dalej..
    jejku ! przecież teraz będzie jeszcze bardziej się bała . a masz w planach coś , co mogło by spełnić moje marzenie z tym blogiem - kate odzyskuje wzrok ? w tedy nie bała by się tak ... jejku , nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo tego chcę ! ;( cały rozdział po prostu WOW , perspektywa Malika rozwala , dosłownie . a reszta ? można dostać niezłej głupawki czytając to , na prawdę .. szczególnie pierwszą część - pierwszą perspektywę ... co mam ci jeszcze napisać ? że kocham cię za to , że jesteś i poświęcasz swój czas dla nas , że jesteś i piszesz , że chce ci się ! ja nie wiem co zrobię jak zakończy się to opowiadanie ;( życzę Ci moja droga dużo weny i przede wszystkim więcej czasu !
    Pozdrawiam , Klaudia ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kochana... Mam nadzieję, że powinnam to powtarzać w każdym komentarzu :) Dziękuję ci za te wspaniałe słowa :) Potrafisz poprawić humor, nie powiem...
      Oczywiście, że kojarzę to zdjęcie z Instagrama ;) Udostępniłam je też na Twitterze? Zresztą po co ja pytam, skoro prawie zawsze tak robię ;)
      Zwróciłam uwagę na jedno zdanie w twojej wypowiedzi... Naprawdę marz marzenia względem mojego bloga? Kate odzyskuje wzrok... Nie tylko ty tego pragniesz :) To wspaniałe, gdy w ludziach odzywają się te ich dobre cechy... Kto wie? Możliwe, że kiedyś spełnię twoje marzenie ;)
      Póki co, mam nadzieję, że ucieszy cię fakt iż kolejny rozdział nie będzie ostatnim...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. "Póki co, mam nadzieję, że ucieszy cię fakt iż kolejny rozdział nie będzie ostatnim..." - DZIĘKUJĘ ♥
      mam marzenia związane z tym blogiem, to nic dziwnego! Nawet wiesz, że moja wyobraźnia już ułożyła sobie sama rozdział kiedy Kate odzyskuje wzrok? Przecież ona może zobaczyć Lou, całą resztę.. O Mój Boże, ja chce przeczytać TAKI opis w twoim wykonaniu! Chyba by mi powietrza zabrakło, bo przecież ty tak cudownie opisujesz sceny...Co mówi, myśli i czuje? Tak , wiem - dziwne. Ale u mnie to norma :D Jednakże tylko TY możesz podjąć taką decyzję, moim głupim gadaniem się nie przejmuj. Nie chcę wywierać jakiejś durnej presji czy coś, ja po prostu muszę się wygadać, w tym przypadku pisząc.
      Pozdrawiam jeszcze raz, czekam na kolejny rozdział :)
      Klaudia ♥

      Usuń
    3. Cieszę się, że czujesz potrzebę wygadania się :) Naprawdę... Dzięki temu wiem, co mogłoby się wam spodobać i kto wie, może wykorzystam niektóre pomysły.
      Właśnie dla tej całej emocjonalnej otoczki, scena odzyskania wzroku przez Kate wciąż chodzi mi po głowie. To byłoby niezłe wyzwanie opisać moment, w którym pierwszy raz ujrzy Louisa i Alex, a także resztę chłopaków... Kto wie, być może przeczytasz coś takiego w moim wykonaniu :)

      Usuń
    4. na pewno byś temu podołała, to jest oczywiste. ja na pewno bym w tedy płakała. a do tej pory płakałam tylko przy jednym opowiadaniu (99 days without you). coś czuję, że w tedy to dopiero by mnie zatkało....
      no tak, to by było mocne.
      no nic, pozostaje mi tylko czekać i czytać to co uknujesz :D mam nadzieję, że rozdział pojawi się niedługo , Klaudia ♥

      Usuń
  15. Zanim zaczęłam czytać ten rozdział wróciłam na moment do tego poprzedniego..I później przeczytałam ten..Zaazwyczaj czytam rozdziały po kilka razy bo to pozwala mi patrzeć na nie z różnych perspektyw i dostrzec wiele wiele rzeczy :) Jestem pod wrażeniem Twojego pomysłu z tym snem Zayna,naprawdę dostarczyłaś nam dosłownie burzy emocji :) Przynajmniej w moim przypadku tak było :)
    Rozdział jest naprawdę długi i jest tyle rzeczy o których chciałabym napisać ale nie umiem ich ubrać w jakieś sensowne słowa.. Zacznę może od Alex,tu chciałam napisać,że kocham tę dziewczynę.Jejku,jest cudowna!Ma tyle energii, wspaniałą barwną osobowość, jest genialna :) I cieszę się,że losy jej i Harrego potoczyły tak jak się potoczyły, bo według mnie jest idelanie, i jakoś mi tak wszystko bardzo dobrze pasuje ;) I tak trochę szkoda,że musiała zostać..zdecydowanie będzie mi jej brakować :)
    O Lou i Kate nie będę się rozpisywać bo pisałam wiele razy.Jednak Harry wypowiedział w pewnym momencie słowa,że miłość Lou do Kate jest po prostu namacalna.Wiedz,że dzięki Tobie to uczucie,które narodziło się między nami jest namacalne także dla nas, czytelników. Kiedy czytam ten rozdział po prostu jestem w tym wspaniałym, mimo wszystko i nadal tajemniczym świecie ;)
    Zayn- fajnie,że można było znów dowiedzieć się co siedzi w jego głowie.. Kurczę, naprawdę kocham Lou,ale od jakiegoś czasu Zayna jest mi po prostu strasznie szkoda.Chyba po prostu rozumiem to co on czuje w tej sytuacji,i muszę powiedzieć,że go podziwiam. I zdecydowanie uwielbiam jego postać :)

    Nie obyło się też bez wybuchu śmiechu podczas czytania tego rozdziału, moje współlokatorki już się chyba przyzwyczaiły do tego.. ;) Natomiast końcówka..czułam,że coś się szykuje.. za dużo było uśmiechu i szczęścia.. jak zwykle mam mnóstwo "moich wizji" i jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej..W każdym razie nie obyło się bez gęsiej skórki przy ostatnim fragmencie, dosłownie..

    Już się zabieram za odpowiedź na Twoje pytanie :) 44 rozdziały to naprawdę bardzo dużo.W tym przypadku to ogrom Twojej pracy,talentu,serca,uczuć,emocji,łez radości ale też smutku, wspaniałych bohaterów,ale też ludzi czyli nas wszystkich czytelników.Jak dla mnie stworzyłaś taką trochę drugą rzeczywistość,w której żyję za każdym razem czytając to opowiadanie.I jestem przekonana,że ma tak każda inna czytelniczka/czytelnik :) Ja na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie zakończenia tej historii, i była bym przeszczęśliwa jeśli zdecydujesz się kontynuować..Tu tyle się dzieje,że ona raczej nie może się znudzić :) Moim zdaniem decyzja powinna należeć całkowicie do Ciebie, to zależy od Ciebie i czy jesteś w stanie dalej pisać to opowiadanie,wkładać to tyle serducha i życia :) Ja z mojej strony zaakceptuję wszystko, nawet jeśli postawisz na zakończenie bo moim zdaniem dokonałaś czegoś wielkiego i wyjątkowego :)
    Ale z całego serca życzę Ci ogromu weny i trzymam kciuki za napisanie kontynuacji ( II serii/ części ) :))
    To chyba tyle :) Jak zwykle zapomniałam o czym jeszcze miałam napisać,ale podejrzewam, że nie zmieściło by mi się tu wszystko :)

    Pozdrawiam Cię gorąco i przesyłam mnóstwo buuuziaków!♥
    @Paulkaaa_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałaś mi te wszystkie piękne słowa i teraz ja najzwyczajniej w świecie nie wiem, co powiedzieć... Dziękuję ci za twój komentarz. Mogę go określić tylko jednym słowem: piękny. Cieszę się, że nie zanudziłam cię jeszcze moim opowiadaniem :) Mam nadzieję, że jeszcze długo to nie nastąpi, bo mam ogromną ochotę napisać kolejny sezon... Sama nie wiem, czy to dobre słowo ;) Prawda jest taka, że nie mogę się doczekać Londynu, nowych miejsc, nowych ludzi, a przede wszystkim starych wrogów... Aż mnie głowa boli od nadmiaru pomysłów ;) Mam nadzieję, że chociaż połowę uda mi się zrealizować i że wciąż będzie się wam to podobało :)
      Jeszcze raz z całego serca dziękuję ci za ten cudowny komentarz wypełniony takim ciepłem, że naprawdę mogłam je poczuć...
      Całuję xx

      Usuń
  16. No kochana, świetnie wybrnełaś! :) super extra, Zajebiście mi się czytało....o boooże i znowu te twoje zakończenia.....heheheh no mam nadzieje że nic poważnejszego się nie stało, no ale wszystkiego dowiem się w nastębym rozdziale, pewnie będzie w jakiś poniedziałek czy coś takiego nie?! No więc w ogóle jak zwykle zajebisty! I ja chce kontynuować czytanie tej histori więc pisz dalej i przekazuj swoje pomysły ;) czekam z niecierpliwościa xoxo
    JULKA ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Dziękuję za miłe słowa... I masz rację, kolejny rozdział (i nie będzie to epilog) będzie jakoś w niedzielę lub poniedziałek :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  17. Nieee, nie kończ. Twoje opowiadanie jest naprawdę fantastycczne. ;))
    Jejku, co się tam stało? Co to za czarne volvo śmiało coś takiego zrobić? Jeśli coś im się stanie to po prostu je znajde i razem z kierowcą uduszę, zakopię, odkopię, sklonuję, posiekam, utopię i nie wiem co jeszcze. I będzie żałowało (to volvo), że zostało stworzone. Buahahaha. (to miał być złowieszczy śmiech).
    Czyli Alex jednak nie pojechała. A szkoda. Ale za to pożegnanie z Harrym było słooodkie. ;))
    Jestem strasznie ciekawa, jak to będzie z Zaynem. Kurczę, ten chłopak mnie strasznie intryguje. Co zrobi? Co będzie z Perrie? Jak ułoży się sytuacja z Kate? Tyle pytań bez odpowiedzi. Już niedługo; mam nazieję. ;))
    Czekam na następny. Pozdrawiam cieplutko. ;)) xx
    ~ green daisy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście sporo pytań ;) Odpowiedzi na niektóre prawdopodobnie już w kolejnym (nie ostatnim) rozdziale :) Na pozostałe będzie trzeba jeszcze trochę zaczekać.
      Mam nadzieję, że ucieszy cie fakt, że Alex jeszcze kiedyś się pojawi, a tymczasem będą nowe postacie :) Nowe miejsca i niestety... starzy wrogowie. Mam nadzieję, że kolejne rozdziały również przypadną ci do gustu.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  18. O boże...Dodaję ten komentarz drugi raz, bo poprzedni dodał się tylko w niewielkiej części i naprawdę nie wiem jak to się mogło stać...Teraz moje emocje opadły i nie mogę pisać ich tak dokładnie jak wczoraj...Jednak postaram się to zrobić, bo uważam że ten rozdział chyba szczególnie na to zasługuje.
    Kiedy tylko skończyłam czytać, pamiętam w głowie przelewające się przez cały czas słowo "krew". Po prostu wszędzie. Nie mogłam ww to na początku uwierzyć, a zwarzywszy że było to dość późno, czytałam ostatni akapit kilka razy żeby upewnić się czy moja wyobraźnia nie odbiegła zbyt daleko. Niestety...No właśnie nie wiem czy niestety. Fakt że Katy, Zaynowi i nie daj boże Lou coś się stało, trochę mnie przeraża, ale może wszystko się nareszcie wyjaśni?
    A no i jeszcze chciałam powiedzieć o Zaynie. Kiedy czytam z jego perspektywy, po prostu wypełnia mnie od środka ból...To musi być dla niego potworne...
    Ehhh, ten wczorajszy komentarz był zdecydowanie lepszy mimo że plątałam się niemiłosiernie, a ręce tak się trzęsły, że praktycznie nie mogłam pisać. Teraz jest chyba za wcześnie bym mogła myśleć, więc kończę. Mooocno całuję i czekam na kolejny, choć sama myśl o tym przyprawia mnie o zawroty głowy i niepokój co się z tym wszystkim stanie.
    PS. Pisałaś coś o zakończeniu tego bloga? Aż pojechałam na górę i jeszcze raz przeczytałam bo również zrzuciłam winę na późną porę...Proszę NIE! Teraz tak sobie myślę co by było gdybym nie znalazła tego opowiadania...Pewnie bym żyła w potwornej nieświadomości, że praktycznie na wyciągnięcie ręki jest takie N I E S A M O W I T E opowiadanie, które wyzwala tyle emocji. Na prawdę nie wyobrażam sobie jakbym mogła wyrzucić twój blog z tych, na których rozdziały oczekuję siedząc jak na szpilkach? Nie wiem...nie mogłabym. Musiałabym mieć trochę czasu, żeby przywyknąć do tej mysli..."wow to już koniec"...Chyć na razie ni jak nie mogę sobię tego wyobrazić...
    Na koniec jeszcze raz POZDRAWIAM xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugh, zapomniałam o najważniejszym...biedna Katy...Ile można cierpieć? Aż wzdrygam się na samą myśl jak straszne musiało byc jej życie i jak potwornie musiała się czuć...przecież..ohh to takie niespawiedliwe. Ludzie czasem nie zdają sobie sprawy jakie mają szczęście...
      Czasem przyłapuję się na tym, że myslę sobie ile Kate przeszła i co teraz robi, jak się czuje itd, a potem uświadamiam sobie że to tylko...nie AŻ opowiadanie i nie istnieje żadna Katy...A może istnieje? Tylko oni ją chowają przed światem...heh od lektury twojego opowiadania zaczynam mieć problemy z głową...Nie, nie martw się to nie przez to...problemy miałam od zawsze i to jest jeden z ich przejawów. Pewnie spadłam kiedyś z jakiejś karuzeli :)

      Usuń
    2. A i jeszcze jedno...Teraz to już tak bez związku z opowiadaniem, a po prostu muszę trochę pomarudzić...Otóż przez miesiąc nie będę miała komputera, co oznacza aż miesiąc bez Kate i 1D...nie wiem czy to przeżyję, ale mimo że jeszcze mogę sobie wejść na bloga i popatrzeć w te hipnotyzujące oczy, już za nimi tęsknię...A więc "do usłyszenia" za miesiąc...Boże, to będzie dopiero 7 kwietnia...

      Usuń
    3. Dziękuję ci za te wszystkie ciepłe słowa, którymi tak szczodrze mnie obdarzasz. Naprawdę cieszę się, że tak bardzo przypadło ci do serca moje opowiadanie :) Tym bardziej żałuję, że nie będziesz mogła przeczytać kolejnych rozdziałów... Nawet nie wiem, czy zdążę z tą odpowiedzią... Nie potrafię sobie nawet wyobrazić co bym zrobiła, gdyby ktoś zabrał mi komputer na miesiąc... 7 kwietnia... Chyba zaznaczę sobie tą datę w kalendarzu ;)
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że to nie koniec tej historii. Skoro jeszcze nie macie mnie dość, to pomęczę was kolejnymi pomysłami. Mam nadzieję, że będą w miarę interesujące ;)
      Całuję xx

      Usuń
  19. Boże tak długo na niego czekałam ;')

    Jestem cudna po prostu cudna ♥
    Niesamowicie wtapiasz się w bohaterów,co tylko powoduje pozytyw pisania :)
    Nic dodać nic ująć ♥

    Zapraszam do siebie ;)

    http://nicole-and-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że rozdział ci się spodobał... Mam nadzieję, że wciąż tak będzie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  20. Tym razem mój komentarz rozpocznę w nieco innym nastroju- odniosę się do mojej ostatniej opinii, pod rozdziałem 43). Wiesz co, ostatnio naprawdę zaspałam przez twój rozdział do szkoły! Położyłam się po 2 i chyba zapomniałam o budziku. Wstaję, patrzę, a tu 7:56! Ale korzystając z moich paranormalnych zdolności teleportacji, jakie mają tylko czarownice i czarodzieje, znalazłam się na historii zanim wstawili mi spóźnienie :D (Czasem przydaje się mieiszkać 20 metrów od szkoły :D). Rozważając dalej: A NIE MÓWIŁAM? A NIE MÓWIŁAM? A NIE MÓWIŁAM? ODGADŁAM MYŚLI KATE STYLES, JESTEM BOSSEM! :D A tak na serio, to jestem z siebie dumna :D I z Ciebie też, bo fantastycznie to wymyśliłaś i obronną ręką uciekłaś od łomotu, jaki prawdopodobnie spuściłyby ci wszystkie Katis shippers (łącznie ze mną) gdyby scena kończąca poprzedni rozdział wyszła poza podświadomość Zayn'a. A scena rozpoczynająca ten rozdział też jest perełką, chociaż nie wiem czy w przypadku twojego opowiadania możemy je tak nazwać, bo takie "błyszczące" akapity pojawiają się w każdym rozdziale.
    Dalej idąc (czytając?)-Harry obnaża się przed Alex? Na taką właśnie chwilę czekałam dłuższy czas, a szczególnie odkąd rozwalili to nieszczęsne łóżko. Swoją drogą, bardzo chciałabym zobaczyć Harry'ego tłumaczącego się recepcjonistce z zepsucia kolejnego mebla. Musiała być zszokowana jak można tyle zniszczyć :D Wracając do Halex- ich pożegnanie mnie rozczuliło, prawie się popłakałam.
    Kate bawiąca się z Lux? Och, jak ja to uwielbiam! Niewątpliwie ciągnie mnie do małych dzieci, przy niech można zaobserwować czy ktoś jest autentyczny, opiekuńczy. Jak widać Katy, mimo że na pozór to ona potrzebuje opieki, wspaniale zajęła się Lux i chyba znalazła z nią wspólny język- język zabawy.
    To cudne, że chłopcy mogą obserwować jak Kate wyzbywa się strachu i z dnia na dzień jest coraz odważniejsza. Jest to namacalne. Ona każdego dnia próbuje czegoś nowego, pokonuje bariery, pagórki, wielkie góry lęku... I radzi sobie z nimi jak najlepsza Himalaistka.
    A teraz trochę o czymś, o czym trzeba koniecznie się wypowiedzieć, czyli końcówce rozdziału. Po prostu zaczęłam ryczeć. Myślałam, że to po prostu wóz papparazzi, a tu... to. Ta krew... Ból... Twój opis, który wzmocniły jeszcze obrazy Jezusa zamroczonego krwią z filmu "Pasja" na wczorajszej drodze krzyżowej... Mała Kate, wielka kałuża. Mała Kate, wielkie serce. Mała Kate, wielki ból... Zayn... Kochał tak mocno, że nie pozwolił jej zginąć... Uratował... Wyraz największej miłości. Ugh, przez ciebie nie wiem co mam myśleć! Co ja na lekcjach zrobię, jak ja będę cały czas i tym myśleć?! Jak ja sprawdzian z biologii napiszę?!
    Co ja mogę jeszcze powiedzieć? Mogę poprosić, żebyś nie kończyła tego teraz. Historii dziewczyny. Tajemniczej dziewczyny, której tajemnica się jeszcze nie wyjaśniła. Skrzywdzonej dziewczyny, do której los nareszcie się uśmiecha. Wykorzystanej dziewczyny, która na to nie zasłużyła, jeśli w ogóle ktokolwiek jest godny takiego losu.
    Kończę, czekam z zapartym tchem na numerek 45. Mam nadzieję, że nie ostatni. Nie koniec, tylko nowy początek... Całuję, Skwarek xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa są tak przepełnione emocjami, że aż sama się popłakałam... A może to wina tego, że już byłam trochę wzruszona i ty jeszcze mnie "dobiłaś" w tym wszystkim... Dziękuję ci za przepiękne słowa i za to, że wciąż ze mną jesteś i czytasz... To niesamowite jak, bądź co bądź, obcy ludzie potrafią zmienić nasze życie... Czytam te wszystkie komentarze i powoli już nie pamiętam jak to było przed założeniem bloga. Mam nadzieję, że wiesz jak wielki wpływ na mnie mają twoje słowa... Dziękuję ci za każdy twój komentarz. Ale mam nadzieję, że już więcej nie zaśpisz przeze mnie ;)
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że kolejny rozdział nie będzie ostatnim. Mam nadzieję, że okaże się on udanym początkiem nowego "sezonu"...
      Całuję xx

      Usuń
  21. bieżąco, nie bierząco :)

    NIEEEEEE[...]EEEEEE!
    Jak mogłaś uśmiercić Kate? No człowieku no... :< Nigdy Ci tego nie wybaczę. Ale Zayn będzie żył, prawda? Powiedz, że będzie żył. Musi żyć. Chcę zobaczyć reakcję Louisa na wieść, jakie Zayn miał uczucia do Kate.
    Chyba zacznę pisać alternatywę do tego opowiadania, bo nie wytrzymam bez Kate. :< Bo w sumie nawet jakby przeżyła - ale tej krwi było za dużo w sumie :< - to by na wózku jeździła... Matulu, ona umiałaby już tylko słuchać i machać rękoma. :(
    Matulu, miałam nie zaglądać. Zajrzeć, jak będzie 50, żeby mieć co więcej poczytać. Ale dobrze, że jestem. Przynajmniej odciągnę Cię od tego głupiego pomysłu zakończenia bloga.
    no i jak moje poprzedniczka:
    Kończę, czekam z zapartym tchem na numerek 45. Mam nadzieję, że nie ostatni. Nie koniec, tylko nowy początek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki wstyd... Dziękuję, że mi wytknęłaś ten błąd...
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że kolejny rozdział nie będzie ostatni :) I wprawdzie mam pewien pomysł z jeżdżeniem na wózku, ale jak na razie nie mogę nic zdradzić... Powiem tylko, że Zayn będzie żył i od jego perspektywy zacznę kolejny rozdział :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  22. Boże,jak to? Nie,nie mogę w to uwierzyć. Ta historia nie może się tak skończyć...Przecież Kate...ona...ona musi żyć! Przecież tyle jeszcze ma przed sobą,Boże,nie! Nawet nie potrafię składać zdań w logiczną całość przez emocje buzujące we mnie, po przeczytaniu tego rozdziału. Co z Lou?! Przecież on się załamie! A Alex?! Alex jeszcze bardziej...A reszta chłopców?! Oni tak się do niej przywiązali...Matko jedyna. Nie,nie,nie,nie,nie,nie.
    Co do twojego pytania...
    Nie mam dość tej historii. Jest chyba jedyną,którą z pojawieniem się nowego rozdziału, czytam z zapartym tchem! Naprawdę...Mam nadzieje,że numerek 45 nie będzie ostatnim...NIE MOŻE. W sumie, miałam nadzieję na jakąś cud operację, która sprawi, że Katy odzyska wzrok...Tak,to byłoby coś. I w sumie to mógłby być nowy początek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że rozdział 45 nie będzie ostatnim... Będzie po prostu kolejnym i tak jakby zaczniemy nim kolejny "sezon"...
      Cieszę się, że spodobała ci się moje opowiadanie i mam nadzieję, że kolejne rozdziały cię nie rozczarują :) A operacja oczu... Nie powiem, że o tym nie myślę...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  23. nie, nie, nie!
    nie kończ tego tak!
    tak właściwie to nie kończ tego wcale! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny rozdział nie będzie ostatnim...

      Usuń
  24. Nadal nie mogę dojść do siebie, a przeczytałam to już jakieś 30 minut temu... Tak, masz racje. Za ten rozdział Cię zlinczuję. Przecież Kate nie może umrzeć... To takie nierealne... Chce teraz tak wiele napisać, ale nie umiem tego ubrać w jakieś sensowne zdania, więc ten komentarz będzie dopiero chaotyczny.
    NIE, NIE MAMY DOŚĆ TEJ HISTORII. Wybij to sobie z główki. Chcesz młotek czy może wolisz patelnię? Jeżeli skończysz to opowiadanie to będę naprawdę zawiedziona... To nie może się tak skończyć. Czy ja tutaj widzę ten fragment, który był na jednym ze zdjęć, wstawionych przez Ciebie na instagram'a? Tak, chyba tak. Mówiłaś, że użyjesz go dopiero w dalekiej przyszłości, więc sądzę, że powinnaś się wziąć za usunięcie tego rozdziału i napisanie nowego, a ten fragment ma się znaleźć w jakimś 100 rozdziale.
    Czy Ty sobie żartujesz? Ta historia jak dla mnie nie powinna się nigdy skończyć... To teraz zacznę od początku jak to ja..
    Tak jak myślałam, był to tylko sen Zayn'a. Dobrze, że nikt się o tym nie dowiedział, a zwłaszcza Louis i Kate. Naprawdę współczuję Malikowi, gdy musiał znosić te docinki ze strony Niall'a. Sądzę, że z Alex i Harrego będzie niezła para... Są tak do siebie podobni, że po prostu powinni być razem.

    Nie no, nie dam rady.. Wybacz, że ten komentarz nie będzie taki sam jak wszystkie poprzednie, ale nie umiem przestać myśleć o końcówce tego rozdziału, a reszta jego wyparowała mi po prostu z głowy, prócz tej pierwszej części... Bardzo się cieszę, że ten rozdział jest taki długi. Tyle się w nim wydarzyło...

    Naprawdę proszę Cię z całego serca, abyś nie kończyła tego opowiadania.. Myślę, że reszta czytelników myśli tak samo. Posłuchaj się nas i pisz dalej, bo przecudownie Ci to idzie. Chyba na ten rozdział to będzie na tyle... Oby kolejny nie był ostatnim...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dajesz mi wybór? To słodkie... Wolę młotek, bo nie mam i ostatnio musiałam przybijać gwoździa obcasem ;) Ale od razu zapewniam (tak dla mojego bezpieczeństwa), że kolejny rozdział nie będzie ostatnim :) Mam nadzieję, że wytrzymacie ze mną jeszcze trochę... I muszę przyznać, że spostrzegawcza jesteś - to jest ten fragment z Instagrama. Pojawił się wcześniej, ale mam nadzieję, że mi wybaczysz...
      Dziękuje ci za te wszystkie cudowne słowa :) Nawet tą patelnie ;)
      Całuję xx

      Usuń
  25. nie kończy tego opowadania. Tylko 2 seria będzie bardzo dobrym pomysłem. A rodział cudowny.Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się spodobał :) Kolejna "seria" przed nami...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  26. Boże kochany... Już 44 rozdział Kiedy to zleciało?! Muszę Ci cosśpowiedzieć. Jestem uzależniona od tego bloga. Jeśli skończysz za jeden albo dwa rozdział to... się powieszę! :o Po prostu twóje opowiadanie jest... Brak słów. Przecudne, to za mało powiedziane. Załamię się jak skończysz ta historię naprawdę. To nie ma się tak skończyć. Ja chcę przeczytać o dalszych losach Kate i Lou i 1D! Chcę wiedzieć jak radzili sobie w trasie, na koncertach itp. Więc proszę cię! Nie kończ :)
    A co do rozdziału to mogę powiedzieć tylko tyle. Masz talent!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te cudowne słowa :) To niesamowite uczucie wiedzieć, że ktoś czyta moje słowa i jeszcze jest nimi zachwycony... Boziu... Wprost nie mogę w to uwierzyć :)
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że będzie druga "seria". Ja już nie mogę się jej doczekać :) To będzie wyzwanie... Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe życie...
      Dziękuję... i pozdrawiam xx

      Usuń
  27. Szczerze gdyby nie to ze na koncu poprzedniego rozdziału pisało "Zayn" to byłabym zawiedziona że między Lou i Kate nic sie nie wydarzylo ale nie jestem;] Nie koncz prosze. Ona musi żyć. WIesz że gdy minie 3 dni od osttaniego rozdziału to prawie co 10 minut spoglądam czy przypadkiem czegoś nie napisałaś? Hah uzależniłam się od tego opowiadania. Nie uśmiercaj jej bo nie warto moim zdaniem. No chyba że ciebie już to nudzi to co innego. Ale moim skromnym zdaniem pisz dalej. Niech KKate żyje i będzie z Lou i ciągnij to opowiadanie jak najdłużej bo jest tego warte. Piszesz cudownie i nie warto by taki talent sie zmarnowal tym bardziej ze to opowiadanie jest cudne. Ale to zależy również od cb więc cóż...zdaje się na cb. Ufam ci ale szkoda bedzie gdy to tak skonczysz. Tym bardziej ze jeszze nie wyajsnilo sie do konca wszystko z jej historia. Pozdrawiam Xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie miłe słowa i komplementy :) Cieszę się, że spodobała ci się ta historia i ci bohaterowie... Ja też ich uwielbiam i szczerze mówiąc jestem przeszczęśliwa pisząc to opowiadanie :) Nie jestem znudzona. Pisanie nigdy mnie nie nudzi. Czasami wręcz się w nim zatracam i zapominam, że to "tylko" stworzony świat ;)
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że to nie koniec. Przed nami trasa koncertowa i nowe wyzwania... Mam nadzieję, że kolejne rozdziały również przypadną ci do gustu.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  28. Jak zwykle nie wiem co mam napisać :( Na serio. Tyle się działo w tym rozdziale, tyle emocji! No, na serio mnie przerażasz, ale w dobrym sensie :) Sen Zayna? Hehe może być xd Ja mu tam współczuję xd Niall jak zwykle musiał się śmiać xd Że co? Katy?! Ale co jej się stało... EJ nie rób tego! Bo przyrzekam. Wylecę z Polski i Cię znajde, to co, że jestem niepełnoletnia, coś się wykombinuje xd Oraz: NA SERIO NIE KOŃCZ PISAĆ. Stworzyłaś bardzo piękną historię, która wiele osób wzruszyła. Jeżeli teraz skończysz to.. nie wiem... Fakt. Jest dużo rozdziałów, są długie, ALE to dobrze. Naprawdę. Czyta się to, jak naprawdę bardzo dobrą książkę :) Powinnaś zostać pisarką, albo opublikować to opowiadanie jako książkę :) WIĘC NIE KOŃCZ!
    ZRÓB TO DLA NAS :) Ciągle przybywa Ci obserwatorów, masz dużo wejść, A PRZEDE WSZYSTKIM; Masz wielki talent! Naprawdę :) WIĘC NIE KOŃCZ. WIESZZ, ŻE CIĘ KOCHAM? HEHE ZAPEWNE WIESZXD ALE NA SERIOO ;P KOCHAM CIĘĘĘ ZA TO opowiadanie, za to, że jesteś:)
    I dodawaj następny rozdział, bo ja tutaj umieram z ciekawości xd
    Mogłabym tutaj pisać w nieskończoność, ale decyzja zależy od Ciebie ;p Jeżeli o mnie chodzi to chcę, abyć kontynuowała to opowiadanie, bo jest na pierwszym miejscu w moich ulubionych :) Naprawdę :) Więc... zostaniesz? Proszęęęę
    Trzymaj się :) Dobra muszę iść, bo mi brat nad uchem skrzeczy, na dodatek muszę odrobić z lekcje z matmy, a to dla mnie dosłownie czarna magia :(
    Pozdrawiam :)
    KOCHAM CIĘ XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostanę... Jak mogłabym nie zostać? Czytam te wszystkie komentarze i jedyne czego żałuję, to że nie kupiłam jednak tego pudełka chusteczek ostatnio... A teraz by się przydało ;)
      Dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa :) Ja też cię kocham... I mam wrażenie, że powtarzam się co komentarz ;) Mam nadzieję, ze ucieszy cię fakt, że kolejny rozdział będzie tak jakby początkiem nowego sezonu... Przed nami trasa koncertowa i jeszcze jakiś milion innych wyzwań ;) Niestety zaczniemy... w szpitalu...
      Całuję xx

      Usuń
  29. Uf... Czekaj jestem tak podjarana tym rozdziałem, że...
    Wdech wydech... okey już dobrze :P
    MATKO BOSKA CZĘSTOCHOWSKA! Ty chcesz żebym ja zawału dostała? Tą końcówkę czytałam na wdechu i prawie bym zemdlała... Ale doczytałam. A to co potem mnie ogarnęło... Jaki wypadek!? Co z Kate?? A co z Zaynem? Nie uśmiercaj jej. Nie uśmiercaj go! I nigdy NIGDY przenigdy nie kończ pisania! Masz taki talent, że uff... Dobra spokój... A wracając jeszcze do początku... To kamień spadł mi z serca z tym Zaynem. Już myślałam, że by coś... ale na szczęście nie. To tylko sen. Patrz a raczej czytaj co ze mną zrobiłaś! Nie dość, że uzależniłam się od twojego boskiego opowiadania, to jeszcze teraz będę sprawdzać bloga co 20 minut, żeby sprawdzić czy przypadkiem nie dodałaś...A teraz jak nie dodasz szybko rozdziału to cię znajdę ( :D ) i coś zrobię... Albo jednak ci nic nie zrobie, bo byś nie mogła pisać. A jak byś nie mogła pisać to ja bym już dawno umarła >.< Ah... Niesamowite :P KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ?? Ja się chyba powieszę jak szybko nie dodasz... KOCHAM CIĘ normalnie ;)
    To do rozdziału, całuję Ewka :*
    AHHHHH no! Zapomniałabym... Super, że taki długi rozdział i mam nadzieję, że następny będzie równie długi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak spodobała ci się ta historia i jej bohaterowie :) Ja też ją uwielbiam i dlatego... będę pisać dalej :) Właściwie to już zaczęłam.
      Kolejny rozdział powinien pojawić się w niedzielę :) Mam nadzieję, że ci się spodoba i że będzie to w miarę udany początek nowego sezonu :)
      Całuję xx

      Usuń
  30. Nawet nie myśl o zakończeniu opowiadania. Nie przeżyłabym tego. Pokochałam tego bloga. Nie mogłabym żyć gdyby zabrakło Kate, Louisa, Alex, 1D i reszty tej super ,,rodzinki";d Dla mnie dzień jest stracony gdy nie dodasz w nim rozdziału, a co dopiero gdybyś miała go zakończyć. Zrobiłabym wszystko żebyś tego nie robiła. Mogłabym nawet do końca życia nie zjeść ani jednego żelka:D Wszystko byle byś go nie kończyła. Ale ta druga seria to nawet dobry pomysł. Na pewno będę czytać;)
    A wracając do rozdziału to wiedziałam że to sen (a przynajmniej tak podejrzewałam;D) Hahahahahahaha... Nie mogłam ze śmiechu gdy to czytałam. Hahahahahahahahaha... Nie dziwie się Niallowi, że tak się nabijał;D Ale dziwne, że nie powiedział o niczym chłopakom. Wtedy Zayn by się chyba zapadł pod ziemie ze wstydy xd Hahahaha.
    Harry znowu o swoim tyłku:D
    ,,Ja nie wiem, co ty masz z tą swoją dupą, Styles, ale zdecydowanie nie jest ona taka cudowna jak ci się wydaje...
    - Ha! Mam cię! – wystawiłem głowę z kabiny. – A jednak patrzyłaś! To może przyjdziesz tu i wyszorujesz mi plecy?
    - A idź się utop"
    Hehe, jak dla mnie najlepsza część tej ich, jak że inteligentnej rozmowy:D Ich chyba naprawdę coś łączy, no bo wiesz, nie rozbiera się do naga przez byle kim:D A do tego jak się żegnali*.* Nie wierze, że to już tak szybko zleciało. Już jadą w trasę? A raczej już są w trasie? Najbardziej mi przykro, bo wiem że teraz będzie mniej Alex:( A ona jeszcze w ogóle pojawi się w opowiadaniu? (Mam nadzieję ze tak:)) A jak już wspominam o Harrym i Alex, to w końcu wiemy jak złamali to nieszczęsne łóżko xd Ciesze się, że tak szybko to zdradziłaś:D
    A na koniec do komentowania zostawiłam sobie końcówkę. Dlaczego chciałaś zabić Zayna? Przecież... przecież on musi żyć. Nie może umrzeć. No po prostu nie może. Jest ważną osoba w tym opowiadaniu. Bez niego to już nie będzie to samo. Ale zachował się bardzo odważnie. Gdyby nie on, możliwe ze Katy by już nie było.(Co ta miłość robi z człowiekiem;D) No ale co za idiota chciał ją przejechać? Może to ten koleś co ją tak skrzywdził? Ale jakim cudem Louis tego nie zauważył? Pewnie będzie miał wielkie wyzuty sumienie. Dobrze ze Zayn ma ,,lekką" obsesię na punkcje Kate i ciągle się na nią paczy. A swoja drogą to musi mu być bardzo ciężko, bo nie ma komu się z tego zwierzyć tylko musi to dusić w sobie. No bo komu ma powiedzieć? Chłopakom? Kate? Heh a może Perry?;d Musi być mu bardzo ciężko. Ale wracając do końcówki to czy Kate coś się stało? Bo pisało, że leżała na ziemi w... krwi? O boże, ale to nie od tego że wpadł pod samochód tylko dlatego, że Zayn ją odepchnął i upadł na ziemie co nie? No bo nie może jej się nic stać. Nie przeżyłabym tego. Naprawdę. Wolałabym, żeby coś mi się stało, niż jej. Masz naprawdę wielki talent. Zazdroszczę ci. Może sie nim troche podzielisz co?:D Byłabym bardzo wdziecznaxd
    Kiedy dodasz NN? Nie mogę się już doczekać. Oby jak najszybciej:D
    Ps. Nigdy nie kończ tego opowiadania:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani jednego żelka!?! Nie, tego nie mogę ci zrobić :) Nawet wrogowi bym tego nie zrobiła ;) Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że kolejny rozdział nie będzie ostatnim... Skoro jeszcze się mną nie znudziliście, to muszę to wykorzystać :) A kto wie? Może kiedyś będę o tym wnukom opowiadać...
      Co do Alex, to mogę cię zapewnić, że ona jeszcze nie raz się pojawi... Może nie w najbliższych rozdziałach, ale będzie w kontakcie ;)
      Uwielbiam jak dzielisz się ze mną fragmentami, które ci się podobają :) Dzięki temu wiem, że często wybieramy te same fragmenty ;)
      A końcówka... Przez chwilę myślałam, by nie odpowiadać na te wszystkie pytania... Taki mętlik jest jak najbardziej wskazany i sprawi, że (tak mi się wydaje) powinien zainteresować cię kolejny rozdział. Ale na kilka mogę odpowiedzieć... Lou nic nie widział, bo stał plecami do pędzącego samochodu. I by cię uspokoić powiem, byś przeczytała sobie jeszcze raz samą końcówkę... Tam nie pisze, że Kate leży we krwi ;) Dobrze, więcej nie zdradzę. Kolejny rozdział powinien być w niedziele.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  31. aaaaaaa... prosze nie koncz tej historii. Kate nie moze umrzeć . Nikt nie chce abyś jej konczyła . Tak bardzo zajebiscie piszesz ! Kurde nie wiem co mam napisac .... Nie mamy Cie dość ! Kurde chyba sie uzależniłam <3 Normalnie kocham Cie za tego bloga ;* NIE KOŃCZ GO !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te miłe słowa :) Tyle komplementów... Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że nie kończę jeszcze tej historii. Zapraszam w niedzielę na nowy sezon ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Kurcze już się nie mogę doczekać . Myśle , ze bedze tak samo zajebisty jak wcześniejszy ^^

      Usuń
  32. Nie nie i jeszcze raz nie! Nie możesz skończyć tego opowiadania tak szybko! Ale to oczywiście zależy od Ciebie i Twojej wyobraźni.;)
    A rozdział jak zwykle świetny.;*
    Czekam na następny.<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kończę... Jeszcze trochę będziecie musieli się ze mną pomęczyć ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  33. Umarłam i nie iwem co jest grane nie uśmniercaj jej błagam cie jesteś boska i kocham to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie umieraj... Musisz przecież przeczytać kolejne rozdziały. Sezon drugi oficjalnie zacznie się w niedzielę ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  34. Teraz właśnie myślę, co ja mam Ci w sumie napisać. To, że jesteś genialna już wiesz- i uważam, że nie musisz udawać skromności w tej sprawie, bo jesteś świetna. Najbardziej chciałabym Ci powiedzieć, że ten rozdział zadziwił mnie bardziej, niż myślałam, że może mnie zadziwić. Zupełnie inne spojrzenie Zayna na Kate bardzo mi się spodobało. Mam nadzieję, że Zayn nie umrze. Jeżeli miałabym wybierać, którą postać pokochałam, to właśnie Zayna. Nie Kate, nie Louisa, ale właśnie Zayna.

    Oczywiście ubóstwiam wszystkich, ale Zayna trzeba wyróżnić. Twoja historia, którą przedstawiasz na tym blogu jest wprost cudowna, a ja codziennie wchodzę i patrzę - jest coś nowego, czy nie. W poprzednim poście postanowiłam pierwszy raz napisać do Ciebie i nawet nie wiesz jaką radochę sprawiło mi to, że Ty (autorka tego wspaniałego bloga) odpisałaś. Gdy zobaczyłaś jakie słowa skierowałaś właśnie do mnie poczułam euforię i do końca dnia chodziłam jak debilka z f=głupim uśmiechem na twarzy.

    Mam tylko prośbę: Jeżeli zakończysz tego bloga, to głęboko wierzę, że w wielkim stylu. Nie można Ci tego zabronić, bo to twoja indywidualna decyzja, którą możesz podjąć tylko ty. Proszę cię tylko, żeby Lou na samym końcu nadal był z Kate, a Zayn... Niech Zayn znajdzie nową dziewczynę lub odbuduje miłość do Perrie. Wiem, że być może dla Ciebie taki happy end jest zbyt przereklamowany, ale ... może chociaż w połowie spełnisz moją prośbę?

    Chciałabym Ci również powiedzieć Dziękuję, za to że przynosisz tyle emocji wraz ze swoimi postami. Pozdrawiam cie i ściskam bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże... jaki ten komentarz nie składny...'
      Gdy zobaczyłaś jakie słowa skierowałaś właśnie do mnie poczułam euforię... '
      Chciałam napisać, że gdy JA ZOBACZYŁAM.

      Usuń
    2. Zawsze myślałam, że jestem skromna... Kiedy trzeba ;) Ale w sumie może masz rację i tylko mi się tak wydawało... i cały czas udawałam ;) Chyba muszę poddać się analizie :D Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa... Ale ja naprawdę nie jestem genialna i na potwierdzenie tego zrobiłam nawet błąd ortograficzny (!!!) w tym rozdziale. Ale mi wstyd. Muszę w końcu sobie kupić program, który będzie sprawdzał mi pisownie...
      Cieszę się, że pokochałaś tą historię i jej bohaterów, bo dzięki temu nie jestem w tym sama... A tak przy okazji - uwielbiam spełniać prośby :) I te wielkie i te maleńkie...
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że będzie drugi sezon, choć nie wiem, czy to dobre określenie... Ruszamy w trasę! Oczywiście dopiero, gdy zaliczymy szpital...
      Całuję xx

      Usuń
  35. Boże, co ty zrobiłaś?
    Kurwa, nie no rozdiał jak zawsze wyśminity, ale czemu? Teraz musisz dodać rozdiał w weekend bo nie wytrzymam! Czy louisowi tez coś się cos stało? Może to koeljny sen Zayna? hahahahaha nie no raczej wszytko jest takie realistyczne! Boże! I nie nie kończ pisania bo sie zabije. tak zabije. Tym bardziej sie zabije jak nie dodasz rozdiału w weekend, najlepiej to jutro. Boze ale Kateeee i Louis prawdopodobnie też i ta fanka. Ni eiwem cholera pisz rozdiał bo cie na tt zaspamujeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Szybko kocham kocham kocham Bożeeeeeeeeeeeeee! A może dis jeszce dodasz :> Dobra no cholera jasna!
    Pzdr. Kiwcia xxx.
    aaaaaaaaa szybkooo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie w weekend. Niedziela, to wciąż część weekendu, prawda? I mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że kolejny rozdział nie będzie ostatnim :) Jedziemy do Londynu, a potem trasa... Oczywiście najpierw szpital.
      Cieszę się, że mimo wszystko rozdział ci się spodobał... Mam nadzieję, że kolejne też przypadną ci do gustu :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  36. O rany. Cudowne. Więc...Fajnie, ze to był tylko sen naszego Zayn'a. Bo tak jak pisałaj poprzednio-nie potrafię wyobrazic sobie tego jak wielka by musiała byc potem awantura. Oczywiscie bardzo podobały mi sie fragmenty, w ktorych Zayn tak jakby wypowiada sie o uczuciach do Kate. A najbardziej spodobało mi sie 'Ona musi życ...dla Niego'. Doprawdy urocze ? Moze nie urocze bo te wydarzenia wywarły na mnie wielkie wrazenie. Mam nadzieję, że nic im bron boze nie będzie. A jak pisałas ze to miał byc ostatni rozdzial to pojawialy mi sie straszne scenariusze, typu Kate nie żyje. Nie wiem czy tak miał sie skonczyc ten blog. Chciałabym by nie bo byłabym lekko zawiedziona tym, iż dziewczyna, ktora nie miała lekko w życiu dopoki nie spotkała chłopcow miałaby umrzec. Mimo tego wyraznie napisałas ze masz jeszcze wiele pomysłow, więc jestem jak najbardziej za dalszym kontynuowaniem tego bloga. Wystarczy tylko spojrzec na te motywujące komentarze. Ludzie Cię kochają Kate ! :) A mnie jest miło twierdzic ze jestem tu z Tobą prawie ze od początku. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłaś! Mam ochotę cię wycałować! Umieściłam tam te dwa małe słówka licząc, że ktoś je dojrzy. I kilku osobom się udało :) "Dla niego..." Nasz Zayn ma wielkie serce...
      Gdy czytam te wszystkie komentarze naprawdę żałuję, że nie kupiłam ostatnio tych chusteczek. Nie siedziałabym teraz i nie wycierała łez wzruszenia w rękaw. Z waszych słów bije tyle ciepła, że po prostu brak mi słów. Kocham was wszystkich. Podarowaliście mi coś niesamowitego...
      Mam nadzieję, że ucieszy cie fakt, że mój epilog właśnie wylądował na dnie szuflady, a ja zabrałam się za kolejny rozdział :) Kierunek Londyn! I trasa. No, ale najpierw szpital...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  37. Radziłabym ci się schować gdzieś pod ziemią, bo zaczynam poszukiwania twojej osoby za to, że scena z Kate była tylko snem i za tą końcówkę. Nie no dziewczyno! Jak mogłaś to zrobić?! Pytam się! Jak?!
    Wyślę list gończy z twoim zdjęciem którego nie mam... Ale dasz mi nie? No, bo jak nie to nie będę miała jak cię zabić xd Albo nie! Bo jak ja cię zabiję to nie będzie rozdziałów no nie? Aa to jeszcze trochę pożyjesz ;) Masz szczęście. ;p
    Oby i ta końcówka była tylko snem Zayna, bo jak napisałaś - miał wrażenie, że dostał w łeb. Może stracił przytomność i coś takiego ujrzał.
    Co do twojego pytania to jeżeli chcesz już skończyć to skończ, ale ja mogę to czytać z uśmiechem na twarzy cały czas. Nawet ten sam rozdział kilkanaście razy. Ale jak skończysz to byłoby miło gdybyś zaczęła pisać kolejnego bloga no, bo taki talent nie może sie zmarnować! A jak byś postanowiła zakończyć po tym blogu historię z publikowaniem w internecie tych cudownym opowieści to masz gwarantowaną śmierć w męczarniach u mnie w piwnicy xd ;D Tak, tak to jest groźba xd ;d A no i ostrzegam! Ostatnio widziałam w niej wielkiego szczura xd
    Muahahaha
    Pozdrawiam Mila z the--end-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własny list gończy? Gdzie mam wysłać zdjęcie? Ale poproszę jeden na pamiątkę. Mam nadzieję, że one wyglądają tak jak w tych wszystkich westernach... O matko! I jeszcze zapraszasz mnie do siebie do domu! Jesteś cudowna :) Kiedyś miałam "KLUB" w piwnicy... Ale się tam działo ;) Tylko tego szczura musisz eksmitować, bo ja jestem straszna panikara i nawet gdyby to był chomik, to też piszczałabym jak opętana :D
      Mam nadzieję, że fakt iż będę pisać to opowiadanie dalej sprawi, że dostane odroczenie wyroku :) Nie mogę ci nic zdradzić, ale czy nie za dużo byłoby tych snów na jawie Zayna?
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Myślę, że Zayn by się mógł wykończyć, a Niall umrzeć ze śmiechu xd
      A co do tego szczura to chyba już go nie ma, bo jak byłam ostatnio ktoś rozsypał wszędzie trutkę, a gryzonia nie było.
      Kiedyś miałam szczura, ale zdechł. Szkoda, bo fajny był.
      A więc skoro zdecydowałaś prowadzić tego bloga dalej to jeszcze pożyjesz xd :)
      Pozdrawiam Mila.

      Usuń
    3. Uprzejmie dziękuję za odroczenie wyroku ;)

      Usuń
  38. Zakończyłaś w takim momencie. Cieszę się, że jednak był to sen, mimo iż Zayn jest moim ulubiencem wolę aby Kate była z Lou. Nie mogę doczekać się kolejnego roozdziału - mam nadzieję, że nie będzie to ostatni;)) Ja osobiście od początku opowiadania czekałam na powrót do Londynu i trasę koncertową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny rozdział nie będzie ostatnim... Ten cały powrót do Londynu i trasa koncertowa tak mi naprodukowały pomysłów, że chwilami mam wrażenie, iż głowa mi eksploduje. Nie nadążam z ich spisaniem...
      Poza tym doszłam do wniosku, że skoro jeszcze nie macie mnie dość, to muszę to wykorzystać ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  39. nie mogę się doczekać następnego ;p
    to był sen - spodziewałam się tego ale że był by to sen Lou.
    rozdzial jak zawszę świetny i ciekawe zakończenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  40. Boże. Proszę Cię. Nawet nie mów tak. Musi być kolejna część. Przecież ja umrę bez niej :o Błagam - nie rób mi tego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie kolejna część, a jej pierwszy rozdział już w niedzielę :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  41. KURWA ZADŹGAM CIĘ KURWA JAK KURWA SIĘ KURWA POKAŻESZ KURWA JEŚLI KURWA ZAMIEŻASZ KURWA SKOŃCZYĆ! NIIEEEEEE! ZŁA! OGAR! Nie widzisz ile osób cię kocha? Moja BFF are razy dzinnie do mnie :,,Dała rozdział? Dała?" A to dlatego, że nia ma neta, a ja do tego nie moge wchodzić, a teraz weszłam bo rodziców nie ma.... Zabije cię, jebnę patelnią w ryj, potrące czarnym samochodem (xd) zrobie teksańską masakre piłą mechaniczną i bóg wie co jeszcze! Masz pisać dalej! Ten blog jest jednym z moich naj i jest na 1 miejcu! Wiesz jakie to trudne? Nie możesz tego tak zakończyć! Nie możesz tego wg zakończyć! Twój talent i pomysł na to opowiadanie jest taki duży jak (cenzura) chłopaków! No masz to pisać! Nigdy jeszcze nie znalazłam osoby tak utalentowanej jak ty. Nigdy. Więc mi tego nie rób..... Proszę.....
    Pozdro Is.Izkaxxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW! To było mocne... A najbardziej spodobała mi się cenzura chłopaków ;)
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że kolejny rozdział będzie po prostu kolejnym rozdziałem ;) Epilog wylądował na samym dnie szuflady i raczej już nie będzie potrzebny ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  42. super..ale w takim momencie ? A co powiesz na to aby Kate przeżyła i jakimś cudem odzyskała wzrok ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z odzyskaniem wzroku przez Kate już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie... Jakże by inaczej skoro praktycznie pod każdym rozdziałem jest o tym wspomniane przynajmniej w jednym komentarzu ;) Póki co nie mogę nic zdradzić, ale naprawdę się nad tym zastanawiam...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  43. aksfjkalsfahsdfjha <3
    boże boże to jest piękne.

    KOŃCZYĆ W TAKIM MOMENCIE?! NO WIESZ?

    zdecydowanie teraz cię kocham. przez ciebie na końcu każdego rozdziału skacze mi adrenalina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogę przyczynić się do wzrostu ciśnienia ;) Miło, że ktoś lubi mocne zakończenia...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  44. Prozę nie kończ pisać tej historii.To jest jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałam. Proszę pisz dalej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te cudowne słowa... Postanowiłam napisać jeszcze jedną część, a kolejny rozdział będzie jej początkiem :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  45. BłAGAM PISZ DALEJ !!!!Przepraszam za brak komentarzy ale nie mam internetu a na dodatek opowiadania czytam na komórce a komentowanie na niej to masakra bo nie dość , że nie ma polskich znaków to jeszcze 98% moich długaśnych komentarzy zawsze mi się jakoś usuwa przy dodawaniu :/ Także wiedz że ja czytam KAŻDY twój rozdział ;))))
    N@kao-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że tym razem napisałaś ten komentarz :) Ja też nie lubię pisać na komórkach, więc doskonale cię rozumiem... Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie i mam nadzieję, że ucieszy cię fakt iż będzie druga część... Ja też nie potrafię się rozstać z tą historią :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  46. aaa! matko dziewczyno! co Ty robisz?! ;o ta końcówka! niech to nie będzie prawda. odpowiadając na Twój komentarz: domyśliłam że to może to być sen Zayn'a ta scena łóżkowa w poprzednim rozdziale wyszła rewelacyjnie! ;D NIE możesz zakończyć tego opowiadania. na pewno nie w takim momencie. uwielbiam Twoje opowiadanie i jeśli je zakończysz to będzie mi brakowało nowych rozdziałów. rozdział jak zwykle genialny! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te cudowne słowa :) Cieszę się, że moje opowiadanie ci się spodobało... A skoro jeszcze was nie zanudziłam, to będę pisać dalej. Już się nie mogę doczekać. owe miejsca, nowi ludzie, nowy dom... Ale najpierw... szpital.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  47. Siedzę teraz z otwartą buzią i nie potrafię jej zamknąć, nie dość, że początek rozwiązał że tak powiem problem to koniec ich namnożył... Bohaterom chyba się nic nie stanie prawda? Nie może przecież...
    Boję się tylko bardziej jednego, że Kate będzie się obwiniała za wszystko, bo mam wrażenie że ten zamach był na nią, tak czy inaczej ciekawa jestem czy dalej tak chętnie będzie chciała uczestniczyć w życiu chłopców..
    Eh miało być tak pięknie, ale jak zwykle zaskoczyłaś mnie tak że takiego obrotu akcji się nie spodziewałam ;P
    Czekam na kolejny dodaj szybko, bo przez takie zakończenia ty aż kusisz los aby też nie zostać potrącona przez samochód xDD
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę zacząć uważać przechodząc przez ulicę... Jeszcze mnie ktoś potrąci ;)
      Cieszę się, że zarówno poprzednim rozdziałem jak i tym udało mi się ciebie zaskoczyć :) No i mnożenie problemów, to moje ulubione zajęcie ;) Oczywiście nie mogę nic zdradzić, ale mam nadzieję, że wiele wyjaśni się w kolejnym rozdziale, w szpitalu...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  48. NIEEE! NIE KOŃCZ TEGO OPOWIADANIA, BŁAGAM! Jedno z najlepszych, jakie czytałam i jeśli to skończysz, to chyba dostane załamania nerwowego :p uzależniłam się, tyle Ci powiem... I KATE Z ZAYNEM NIE MOGĄ UMRZEĆ! No i to pewnie ten debil co ją skrzywdził...
    Kocham Cie, pisz dalej xxx
    @chocolate_tommo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że będę pisać dalej... Sama nie potrafiłabym rozstać się z tą historią. A skoro jeszcze nie macie mnie dość...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  49. Przeczytałam już na prawdę dużo opowiadań o chłopakach i uważam że to jest najlepsze. Proszę ... NIE KOŃCZ go tak wcześnie :) W tym opowiadanku jest coś co sprawia, że chce się go więcej i więcej, nie można przestać czytać. Każdy rozdział jest inny i trzyma czytelnika w niepewności do ostatniej chwili :) Jak jednym słowem określić twoje opowiadanie ? Hmmmm ... Nie da się ale chyba najbliższe to FENOMEN <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku! Takie wielkie słowo... Dziękuję ci za te cudowne słowa. Sprawiłaś mi nimi wiele radości :) Skoro jeszcze nie zanudziła was ta historia, to ja będę ją pisać dalej. Już nie mogę się doczekać :) Tyle nowych wyzwań...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  50. Wow, genialny rozdział! Co prawda nie domyśliłam się, ze to był sen Zayna, ale na szczęście teraz wszystko się wyjaśniło :) Boże, dlaczego tak cudownie piszesz? Po prostu zachwycam się każdym zdaniem, dosłownie! Uwielbiam, kiedy dajesz perspektywę Kate, bo wtedy łatwiej wczuć się w sytuację niewidomej dziewczyny. Ostatnio polubiłam również czytać z punktu widzenia Malika, ponieważ próbuje się przekonać, że nić nie czuje do dziewczyny Lou, ale... coś jednak go do niej przyciąga, zresztą gdyby szczerze kochał Perrie, to by jej powiedział o Kate, prawda? Ja mogłaś zakończyć w takim momencie?! Sądziłam, ze Zayn odepchnie Louisa i Kate, samemu wpadając pod koła tego samochodu. Oczywiście nie chciałam jego śmierci, broń boże! Po prostu mam wrażenie, że on by się z tego jakoś wylizał, a Kate przecież tyle w życiu przeszła... Nie wiadomo na ile ją jeszcze stać. Mam nadzieję, iż wyjdą z tego cało, bo chyba nie zniosę ich śmierci. W innym razie będziesz miała grono zapłakanych czytelniczek :'( I błagam, napisz jeszcze kilka rozdziałów. Nie mogę się uwolnić od tej historii, zbytnio ją kocham <3 Jestem tak cholernie ciekawa następnego rozdziału, że zapewne z moich ust wydobędzie się okrzyk radości, jeżeli dodasz nexta :) Kocham twój styl pisania, jest taki naturalny, a zarazem idealnie dopracowany. Naprawdę, nie mam pojęcia, co ty robisz, że tak piszesz. Świetnie opisujesz perspektywy chłopaków (!!!) i niewidomej dziewczyny, to jest na serio talent. Nie mogę przestać zastanawiać się nad losami tej trójki (bo Lou też został potrącony, tak?). Zapewne znów nas zaskoczysz w następnym rozdziale i mam nadzieję, że będzie to miał niespodzianka ;) Pozdrawiam i życzę dużo weny x

    + Zapraszam na opowiadanie o Larrym, które prowadzę razem z przyjaciółką :) i-just-wanna-hold-ya.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za ten cudowny komentarz i te wszystkie wspaniałe słowa i komplementy, którymi tak szczodrze mnie obdarzasz... Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie, a zwłaszcza bohaterowie :) Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt iż to jeszcze nie koniec... Nie chciałam was zanudzać, ale skoro okazało się, że nie macie nic przeciwko, to będę pisać dalej :) Schowałam epilog na dno szuflady, bo już nie będzie mi potrzebny.
      Co do wypadku i jego następstw, to na razie nie mogę nic zdradzić... Ale wiele wyjaśni się w kolejnym rozdziale (nie wszystko). Jedziemy w trasę! To znaczy najpierw musimy zaliczyć szpital i wrócić do Londynu, ale wszystko przed nami...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  51. o matko, właśnie , tylko nie Kate ! powiedz mi że to sen, jakies myśli... o matko... biedactwo.. i co teraz? przeciez wszyscy sie załamią, ona tez.. CO ZA CHUE POTRĄCIŁY JĄ ?!! (I ZAYNA ..??)

    alee !! jaka szkoda że to sen Zayna ! ale ..spuścił sie :D ja to mysle że ona jemu sie podoba, że ma takie noo "wahania uczuciowe " (:D), ale kto tam wie.. :)
    Harry i Alex muszą być razem ! :) Haroldek tęskni za nią i nie uśmiecha mu sie siedziec bez niej... ;]

    i jeszcze raz powtórze: CO ZA CHUJE JĄ/ICH POTRĄCIŁY ??!! I nieważne czy to one bo to napewno one , ale i tak chuje :D:D
    i przepraszam za wyrażenia ;]
    pozdrawiam., xx

    Klaudia Citylondon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, kto ich potrącił wyjaśni się w najbliższych rozdziałach (prawdopodobnie). Na razie owiane jest to wielką tajemnicą, a to znaczy, że właśnie to obmyślam ;)
      Zayn i jego mała/wielka obsesja. Ale gdyby nie ona... Stop! Nie mogę nic zdradzić. Wszystko po kolei :)
      Jeżeli chodzi o Harry'ego i Alex, to zobaczymy jak ta rozłąka na nich wpłynie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Ty to dopiero jestes taka nasza mała tajemnicza dziewczynka :D
      czekam xx

      K.CL

      Usuń
  52. Napiszę Ci to szczerze !
    Ten blog jest jednym z najciekawszych blogów jakie dotychczas czytałam :)
    Najciekawsze jest to, że główna bohaterka opowiadanie nie wiedzi. Lou stara się jej pomóc w tym wszystkim. Nie dawno zaczęłam czytać to opowiadanie więc gdybyś zakończyła teraz to opowiadanie czuła nm tak niesmak. Strasznie polubiłam to opowiadanie, jest bardzo, bardzo, bardzo ciekawę i nie mam nic do zażucenia. Jeszcze tylko że by międzie Zaynem a Perrie było wszystko tak jak dawniej a Kate przeżyła. W niektórych momętach czuję ciarki na całym ciele gdy czytam. Albo motyle w brzuchu :) Jest zajebiste i proszę, nie kończ go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te piękne słowa :) Cieszę się, że moje opowiadanie ci się spodobało... może ucieszy cię fakt, że jeszcze go nie kończę. Kolejnym rozdziałem rozpoczniemy nowy etap. Przed nami nowe miejsca, nowi ludzie, nowy dom... Nowe życie... Wiele się teraz zmieni i mam nadzieję, że nie rozczaruję cię kolejnymi rozdziałami :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  53. Mysle ze opcja z druga seria jest duuuzi lepsza ;-) fantastycznie piszesz. Czytam i nie moge sie oderwac od tej historii. W sumie to musze ci powiedziec ze troche mi ona pomogla. Pokazuje ze wszystkie przeszkody sa do pokonania, a problemy, ktore wydaja sie byc duze, w porownaniu z innymi sa blache.takie mam przynajmniej odczucia :-)
    Fajnue by bylo jakby kate moze odzyskala wzrok, ze ten wypadek dal mozliwasc uleczenia... W sumie obojetnie, co kolwiek wymyslisz, bedzie dobre ;-)
    Wierna i oddana czytelniczka
    Zosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że opcja z drugą serią ci się podoba, bo właśnie to zamierzam zrobić :) Chcę nadal pisać tą historię. Nie mogę się oprzeć temu wyzwaniu... Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe życie...
      Nawet nie wiesz ile radości sprawił mi twój komentarz... To jest wręcz nie do opisania jak się czuję, gdy piszesz, że moja historia w pewien sposób ci pomaga pokonywać przeszkody... Zawsze wydaje nam się, że nasze problemy są ogromne, ale prawdą jest, że wszystko zależy od perspektywy i zawsze znajdzie się ktoś, kto chętnie by się z nami zamienił...
      A więc kolejna osoba, która chce, by Kate widziała... Nie powiem, ze to jest niemożliwe. Od jakiegoś czasu chodzi mi ten pomysł po głowie, ale wszystko dopiero przed nami ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  54. Witam ♥
    Rozdział czytałam wczoraj, ale ledwie na oczy patrzyłam, a co tu dopiero mówić o opisaniu tej całej wariacji, która pląta się w mojej głowie ;)
    Mam nadzieję, że wybaczysz mi nieskładność tego komentarza i tą moją niekulturalność, bo zacznę od końca...
    Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem. Pozytywnie! Cieszę się, że pytasz Nas o zdanie, a nie tak po prostu kończysz tą piękną historię. To miłe z Twojej strony i na prawdę to doceniam. Ale teraz przejdę do treści ów pytania... Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby następny rozdział miał być tym ostatnim. Moje serce i umysł nie pozwalają na przyjęcie tego do świadomości, więc moja odpowiedź brzmi: Nie, nie mam dość Twojego opowiadania, jak mogłaś tak pomyśleć?
    Wiem, że to się kiedyś będzie musiało skończyć, bo pewnie Ty, jak i my, nie chcemy z tego robić Mody na Sukces, ale uwierz mi - do tego jeszcze spory kawał drogi. Jest tyle rzeczy i przygód, które możesz opisać, tylu tajemnic jeszcze przed nami nie odkryłaś...

    Nadszedł dzień pożegnania, a ja czuję się tak, jakbym to ja się żegnała z Alex... To niesamowite, jak potrafisz opisać te wszystkie sceny, czuję się tak, jakbym była bohaterem Twojej historii. Każdym bohaterem po kolei, zależnie od perspektywy, którą aktualnie przedstawiasz. Harry będzie bardzo tęsknił za tymi ich wspólnymi wygłupami, za droczeniem się, dokuczaniem. Jestem ciekawa, czy w ich przypadku przysłowie "kto się lubi, ten się czubi" będzie trafnym określeniem, jeśli wiesz, co chcę przez to powiedzieć :) I w końcu doczekałam się mojej upragnionej "Tęczy" - uwielbiam to określenie.
    Kate zadziwia mnie coraz bardziej, świetna dziewczyna! I to jak Lou się o nią troszczy... Uwielbiam to, jak dokładnie opisujesz ich pocałunki i uczucia im towarzyszące. Może to dlatego, że jestem niepoprawną romantyczką? Kto wie... :)
    Zastanawiam się czasami, skąd się u mnie wzięła ta wrażliwość na subtelne sygnały miłości. Ostatnio doszłam do wniosku, że to prawdopodobnie przez moją dawną fascynację serią Ani z Zielonego Wzgórza. Kilka książek przepełnionych takimi szczegółami i poetyckimi rozmyśleniami bohaterki dają o sobie znać. Swoją drogą, to niesamowite, że książki tak bardzo wpływają no ludzką psychikę, prawda? :)
    Dobra, kończę tą paplaninę, bo opiszę Ci wszystko, co jest na pozór banalne, a w czym widzę głębszy sens. Chyba za dużo rozmyślam przed snem...
    Co do ostatniej sceny, to nie wiem co myśleć... Może ten wypadek ma coś wspólnego z odzyskaniem wzroku przez Kate, jak czytałam w którymś komentarzu powyżej? Pewnie dowiem się w następnych rozdziałach...

    Teraz moja teoria, którą zostawiłam na koniec z premedytację. Trafiłam idealnie, może jednak mam coś z czarownicy, jak to mówi mój kolega?
    Obstawiałam sen Zayna, ponieważ:
    - Była ta przerwa, po której zazwyczaj następuje zmiana perspektywy.
    - Louis szedł spać w samych bokserkach, nie dresie.
    - Kate usypiała w ramionach Louisa.
    - To Zayn kład Kate do łóżka, tak jak było w śnie.
    Ciekawi mnie, czy trafiłam z tymi dowodami i czy wymieniłam wszystkie... Uchylisz mi rąbka tajemnicy i zaspokoisz moją ciekawość? :)

    Mogłabym uzyskać odpowiedź na kolejne pytanie? Jaki masz kolor oczu? Wiem, że zawsze paplam Ci o oczach, ale nie mogę się powstrzymać.
    Plus moje standardowe pytanie: Kiedy mogę się spodziewać kolejnej dawki tej niesamowitej historii? :)

    Pozdrawiam serdecznie ♥
    Lena:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tak sobie patrzę i nie mogę uwierzyć, jaka ze mnie znieczulica! Chodzi mi o wypadek... Oczywiście mam nadzieję, że nikomu nic się nie stało. Tak się przyzwyczaiłam do Twoich bohaterów, że ich cierpienie mnie zasmuca. Och... nie podejmuję pochopnych wniosków, po prostu poczekam na następny rozdział i wtedy będę miała pewność, zamiast tych wszystkich nieskładnych myśli kołaczących się w mojej głowie...

      Usuń
    2. Może zacznę od wyrazów uznania dla twojej spostrzegawczości. Zgadłaś wszystko. Początkowo zastanawiałam się nad tą podwójną przerwą, którą robię, gdy zmieniam perspektywę. Wiedziałam, że to spore ułatwienie, ale z drugiej strony, gdyby jej nie było też nie wyglądałoby to najlepiej :)

      Przyznam ci się, że podjęłam decyzję już dawno... Wiedziałam, że napiszę drugi sezon, bo ten ogrom pomysłów prawie rozsadzał mi głowę i muszę je wykorzystać... Nie wiedziałam jednak, czy nie trafi to do mojej szuflady... W końcu ponad czterdzieści rozdziałów, to naprawdę dużo. Niektóre blogi kończą się po dziesięciu. Nie chciałam was zamęczać. Ale skoro okazało się, że jeszcze nie macie mnie dość, to schowałam mój piękny i wzruszający epilog na samo dno wspomnianej szuflady i zabrałam się z uśmiechem na ustach za pisanie kolejnego rozdziału :) Już nie mogę się doczekać tych nowych wyzwań. Mam tylko nadzieję, że nie rozczaruję was nowymi pomysłami :)
      Całuję xx

      Usuń
  55. Jak jeszcze raz powiesz że nie wyszedł ci rozdział to ci coś zrobie obiecuje;) ten rozdział jest cudowny, fantastyczny itd. co do odpowiedzi na twoje pytanie NIE NIE MAMY DOSYĆ TWOJEGO OPOWIADANIA TEN ROZDZIAŁ TO DOPIERO POCZĄTEK I MAM NADZIEJE ŻE NIE SKOŃCZYSZ TEGO BLOGA BO BĘDĘ PŁAKAĆ ;) ogłoszę wtedy żałobę hahah ;D Słońce ty moje kiedy następny rozdział??? ;*
    KOCHAM CIĘ ! <3
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jeżeli będziesz płakać, to tylko łzami szczęścia :) Kolejny rozdział powinien pojawić się w niedzielę i będzie to początek nowego sezonu... Chociaż nie wiem, czy to dobre określenie :)
      Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa i cieszę się, że opowiadanie wciąż ci się podoba...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  56. powiem tak albo napisze...
    nie kończ tego bo ten blog mnie wciagną wiem kiedyś bedzie musiało sie skończyć ale jeszcze nie teraz ;P
    pewnie masz wiele pomysłów wiec mozesz tez zacząć pisac inne :p
    a myślę ze tak tym autem jechał albo ten facet który ja prześladuje lub Eleonor bo sie dowiedziła ze on ja dla Katy zostawił :P
    i mam nadzieje ze nic sie im nie stało szkoda e teraz bo było tak db ona sie juz nie bała a teraz znowu wróci ten strach i wgl....
    szkoda naprawde mam nadzieje ze sie ułozy....
    A co do Zayna to to tylko zauroczenie ;p
    niech on bedzie z perry :P
    Paula ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt iż nie kończę jeszcze tego opowiadania... Bałam się, że już macie mnie dość po tylu rozdziałach, ale skoro zniesiecie jeszcze kolejną porcję mojej pisaniny, to nic mnie nie powstrzyma ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  57. hej haj heloł . otóż tak weź sobie kubek czegoś ciepłego ;D czy tam zimnego jak wolisz ;d i uwaga uwaga zapraszam do przeczytanie komentarzu o wychwalaniu Twojej boskiej osoby i Twojego nieziemskiego talentu :D serio mówię. czytam Twoje opowiadanie no już jakiś czas, ale ze względu na to że zazwyczaj czytam je na telefonie i zanim bym naskrobała co tak naprawdę o Tb myślę to by mi zajęło z godzinę, dlatego zazwyczaj pisze bosko cudo i mega itp ;D jednak to nic nie odzwierciedla całej prawdy :D dlatego proszę Cie nie kończ tego opowiadania, napisz że odzyska wzrok, dzieci i te sprawy ale nie kończ. jak Cię proszę ;d Dasz radę Dasz radę i tak zawsze takie emocje i w ogóle budujesz w nas że to jest niewyobrażalne ! dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, i pisz dalej ! bo przecież w jednym rozdziale nie podsumujesz wszystkiego a jest trochę tego :D no bo wiesz Alex <3 jak ja ją uwielbiam no to jest niewyobrażalne jest taką osobą, taką radosną i aż uśmiech się na pyszczku pokazuje jak o niej jest ! no i może coś z Harrym no wiesz ten tego :D poradzisz sobie wierzymy w Ciebie ! no i nie uśmiercaj Kate! ona jest taką osóbką ! żeby coś więcej było żeby wiesz Zayn i Niall się wreszcie określili co i jak ;D no wiesz ! poradzisz sobie ! ale nie kończ! zobacz ile osób jest za tym żebyś nie kończyła :D Zrób jakoś drugą część czy coś ;d ale nie kończ ! no i ogólnie boska jesteś ;D i patrz ile masz wielbicieli i podoba mi się że tak opisujesz te postacie bo wiesz chłopaków znamy znaczy wiemy jak wyglądają ale Kate i Alex to jest tylko nasze wyobrażenie i bardzo dobrze że nie przypisałaś im zdjęć ! bo by już mniej ciekawie było :D no i już bd kończyć ;D ale jeszcze powiem Ci ze jesteś boska, kochana, super, mądra, utalentowana i zajebista :D no i kiedy ciąg dalszy ? czekam wytrwale na kolejną dawkę emocji :D

    INKA <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za ten cudowny komentarz i te wszystkie wspaniałe słowa... Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie :) Mam nadzieję, że również ucieszy cie fakt, że to jeszcze nie koniec... Bałam się, że 44 długie rozdziały, to za dużo i może macie już dość, ale skoro macie ochotę na więcej... Ruszamy w trasę! Wprawdzie najpierw szpital i jeszcze powrót do Londynu, ale wszystko zmierza ku zmianom... Nowe miejsca, nowi ludzie...
      Kolejny rozdział powinien być w niedzielę i mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  58. rewelacyjna rewelacja ! nie kończ ! proszę nie kończ !
    ~ lenka ~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I to jeszcze nie koniec... W niedzielę zaczynamy drugi "sezon" ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  59. Nie mozesz zakończyć tego bloga, nie rób mi tego , proszę. Mam nadzieje ze sie zlitujesz i przeczytam jeszcze wiele rozdziałów na tym blogu :)
    Piszesz świetnie, kocham to czytać. Masz wielki talent :)
    Już nie moge się doczekać następnego rozdziału:)
    Mam tylko pytanie, kiedy można się spodziewać następnego rozdziału ?
    Pozdrawiam Paulina :* Twoja wielka fanka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa :) Tyle komplementów... WOW! Cieszę się, że spodobała ci się ta historia i mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że to jeszcze nie koniec :) Skoro nie macie mnie jeszcze dość, to ja was tym bardziej ;)
      Kolejny rozdział w niedzielę.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  60. To opowiadanie jest niesamowite!!!!!! Ten rozdział to jakaś magia…. Ktoś miałby się znudzić tą historią??????? HAHAHAHAHAHA nie rozśmieszaj mnie, to jeden z najlepszych blogów jakie w życiu czytałam. Napisałaś najcudowniejsze opowiadanie o 1D w całym, nieskończonym Internecie!!!! Nie wiem dlaczego ale od oczątku skrycie kibicowałam Zaynowi. Jest tutaj taki biedny z tą jego niespełnioną miłością. I jaszcze to jak się zachował w tym odcinku. Nie myślał o swoim bólu tylko martwił się o to czy z Kate wszystko w porządku. Mam nadzieję że nic im się nie stało. Już nie mogę się doczekać nowego odcinka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje opowiadanie przypadło ci do gustu :) Dziękuję za te wszystkie piękne słowa... Naprawdę brak mi słów, gdy czytam te wypełnione ciepłem komentarze... Mam nadzieję, że ucieszy cie fakt, iż to jeszcze nie koniec. Kolejny odcinek będzie pierwszym nowego "sezonu" i mam nadzieję, że nie rozczaruję cię nim...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  61. To już 44 rozdział *.*
    Kocham tego bloga, ma w sobie tyle emocji i w ogóle to wszystko jest takie ........ magiczne ? Chyba tak, choć trudno mi to określić słowami. Masz wielki talent i nie powinnaś przestawać pisać. Wiem, że myślisz nad napisaniem książki, albo przynajmniej tak pisałaś mi na TT ;) I jeśli o to chodzi to popieram Cię w 100% ;*
    Proszę nie przestawaj pisać tego bloga ♥


    Rozdział cudowny <3
    Pożegnanie z Alex musiało być dla nich wszystkich strasznie trudne, a szczególnie dla Kate. Będzie mi brakowało jej rozmów z Hazzą.
    I wcale ta historia mi się nie znudziła, a wręcz przeciwnie jestem ciekawa jak poradzi sobie Kate już bez Alex, w innym mieście i wgl w innym otoczeniu.


    Czekam na następny rozdział, ale nie ostatni oczywiście :) Życzę weny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wspaniałe słowa :) Mam wrażenie, że słowo "magiczne" nigdy mi się nie znudzi... To cudowny komplement. Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie. Mam nadzieję, że kolejna jego część również przypadnie ci do gustu :) Nie kończę pisać. Nie chciałam was zanudzać, ale skoro wytrzymacie ze mną jeszcze trochę, to ja z przyjemnością będę pisać...
      Mam nadzieję, że ucieszy cie fakt, że Alex jeszcze pojawi się w opowiadaniu, Może nie w najbliższych rozdziałach, ale będzie :)
      Tak wiec czeka nas nowa przygoda... Nowe miejsca, nowi ludzie... Nowe życie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  62. Ty chyba jesteś nienormalna!
    Nie możesz tego skończyć!
    Jesteś cudowna w tym co robisz!
    I wszyscy tutaj zebrani mówimy stanowcze NIE KOŃCZ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam ten ogrom słów i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie kończę :)
      Dziękuję za miłe słowa, a przy okazji - nie jestem nienormalna. Jestem po prostu z edycji limitowanej ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń

  63. Ten rozdział jest wspaniały kilka rozdziałów temu miałam ci za złe że Zayn zakochał się w Kate i może wszystko zepsuć , ale teraz wiem ,że tak musiało być i sie cieszę bo to on w ostatniej scenie wszystko zauwazył był na miejscu i starał sie ją uratowac a gdy przeczytałam ten fragment „Boże, nie! Ona musi żyć. Dla niego...” poczułam słone łzy na policzkach.
    jestem dziwna i nadal mi sie płacze

    pierwsza scenka jest zajebista boże jak sie uśmiałam z tych zgryżliwych komentarzy Naila do Zayna
    Nial is the BOSS haha
    i bardzo mi sie podobało to jak wszyscy sie żegnali wiem że rozstania sa trudne ale mam nadzieję że teraz wszystko potoczy się lepiej
    Alex i Harry ja nie wiem jak oni sobie bez siebie poradzą sa kochani . Podoba mi sie to ,że wszyscy się tak bardzo troszczą o Kate
    nastepnie słodka ma ła Luż zrobiała atak terrrorystyczny na Kate i biednym Marku biedaaczek musiał ukryc się za kanapę
    a mamycia dostała w głowe
    hahahhahha i nasz głodomorek Nail który zawsze wie jak wybrnac z sytuacji


    Kocham po prostu kocham ciebie i ten blog
    bardzo ale o bardzo bardzo ładnie cię proszę abyś go jeszcze nie kończyła pliissssssssss !!!!!!!!!
    przepraszam za mój nieuporzadkowany komentarz mam nadzieję że coś z niego zrozumiesz z niecierpoliwościa czekam na kolejny
    pozddrawiam :)
    kate2777xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham cię! Kolejna osoba, która zwróciła uwagę na te dwa malutkie słowa, które specjalnie tam ukryłam :) "Dla niego..." Cieszę się, że wybaczyłaś mi już te zakochanie Malika. I idealnie to określiłaś: "tak musiało być..." Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja płaczę czytając opowiadania ;)
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że to jeszcze nie koniec... Kolejny rozdział już w niedzielę, a wraz z nim rozpoczynamy drugą serię :) Nowe miejsca i nowi ludzie, a przede wszystkim nowe życie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  64. Właśnie sprawiłaś, że popłakałam się jak dziecko. To nie może się tak skończyć bo chyba pękłabym z rozpaczy. Kate nie może zginąć ! :3 Boże, czemu ja ryczę, jeszcze na początku rozdziału tarzałam się ze śmiechu ze słonymi łzami na policzkach czytając ' "małym wypadku" Zayna XD A teraz płaczę bo... Och no nie możesz jej tego zrobić ! Mi nie możesz tego zrobić.
    Czuje się jak narkoman, po prostu wydaje mi się niemożliwym czas, w którym to opowiadanie się skończy i nie będę mogła zaspokoić swojej potrzeby czytania twojego dzieła. Właśnie tak mogę nazwać to opowiadanie, jest idealne w każdym calu. Ty jesteś idealna, sposób w jaki opisujesz wydarzenia... WOW... Oddajesz tyle emocji, aż brak słów. Więc proszę nie kończ tego. Ja, narkomanka nie chce jeszcze iść na odwyk XD
    Na prawdę nie mam pojęcia jak doczekam się kolejnego rozdziału, nie wytrzymam no po prostu nie wytrzymam :D :3
    No ale nic innego mi nie pozostało jak tylko spiąć poślady i czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja płaczę czytając opowiadania ;) Cieszę się, że udało mi się też ciebie rozbawić. Zasmucanie kogokolwiek nie było moim zamiarem...
      Mam nadzieję, że spodoba ci się fakt, iż kolejny rozdział, to nie będzie epilog :) Skoro jeszcze nie macie mnie dość, to ja was tym bardziej. Pokochałam tych bohaterów i niezależnie od waszej decyzji powstałaby kontynuacja. Po prostu nie wiedziałam, czy macie ją ochotę czytać... A skoro tak, to w niedzielę rozpoczynamy kolejny "sezon". Nowe przygody :)
      Dziękuję ci za wszystkie cudowne słowa. Strasznie się cieszę, że moje opowiadanie tak bardzo ci się spodobało :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  65. Cudo cudo *.*
    Nie kończ i pisz dalej c;

    onlyyouharrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie kończę... Nowy rozdział już niedługo ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  66. Oficjalnie, bardzo poważnie i strasznie dogłębnie rozważam zamach na Twoją Osobę gdybyś przez zupełny przypadek zaprzestała publikować nowe posty, powyższej historii:) - Ot taka sobie luźna refleksja nawiedziła mój umysł po przeczytaniu twojego wpisu:) Wraz z moim przyjacielem Jaggerem, który jest rasową psią maskotką, stwierdziliśmy, że jesteś takim małym wampirem, który wysysa krewkę nie robiąc dziurki:) Taka niepozorna….. a lubisz się znęcać nad czytelnikiem! Między wierszami zdradzasz (w komentarzach wszelakich), co by było gdyby….i raptem hyc…. Zabierasz marchewkę:) Nie ładnie, koleżanko, nie ładnie;) Jednakże jestem masochistą-optymistą (zazwyczaj bliżej piątku) dlatego też wiem, że nas nie zostawisz, z wszelakimi znakami zapytania. I jak zwykle przywdziejesz swoje genialne pomysły w wyszukane słowa, i uraczysz nas swym małym dziełem (który ja osobiście wolę nazywać małym kawałkiem ciasta - na poprawę dnia) Oczywiście mogłabym odnieść się stricte do poszczególnych scen umieszczonych w czterdziestce-czwórce (jednakże jak nigdy przelatywały mi przez palce - i nie umiem znaleźć wytłumaczenia na tę okoliczność) Jak ja uwielbiam mówić „a nie mówiłam” - wiedziałam, że to był sen! Końcówka…przypuszczam, że poruszyła nas wszystkie, i pozostawiła niedosyt. Myślę, że nie tak wyobrażałyśmy sobie zakończenie, i dlatego też oficjalnie zwracam się do twojego przewrotnego sumienia - powszechnie wiadomo, że nie można egzystować bez słodyczy, a przecież warto istnieć, aby poznać wszelkie smaki życia! Ta historia, która w moim przypadku czytana jest zazwyczaj pod koniec dnia, delikatnie je osładzała - cóż wiele można przypisać magii słów nieprawdaż?:) A po ostatnim komentarzu sama wyobrażam sobie własny jacht, na którym wyleguje się (zapominając o nieludzko gównianej pogodzie za oknem) i czytam pewną dobrze znaną historię, wyrazistych bohaterów, o wielkim sercu! Tak! Niech twoje sumienie przemyśli wszelkie za i przeciw. Pozdrawiam Cieplutko z kubkiem czekolady i toną nudnawych papierzysk przed sobą D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę, że dochodzi trzecia w nocy pewnie mój zasób słów diametralnie się skurczy... Bo naprawdę nie wiem, co mogę napisać, po takim jakże pięknym komentarzu :)
      Dziękuję ci za to, że wciąż ze mną jesteś i czytasz, a także komentujesz... Twoje słowa zawsze sprawiają mi nieopisaną przyjemność :)
      To co zdradzałam w komentarzach wszelakich nie było kuszeniem... Nazwałabym to raczej efektem mojego gadulstwa i chęci dzielenia się wszystkim... Już jakiś czas temu postanowiłam, że będę pisać dalej. Nie wiedziałam tylko, czy będę to publikować... Wydawało mi się, że po tych ponad czterdziestu rozdziałach możecie mnie już mieć trochę dosyć. I stąd to pytanie pod poprzednim postem. Ale skoro jeszcze was nie zanudziłam, to schowałam głęboko mój piękny i bardzo wzruszający epilog (nie będzie już potrzebny) i zabrałam się za pisanie kolejnego rozdziału. Dodam, że z uśmiechem na ustach :)
      Nie mogę się już doczekać tych nowych wyzwań... Mam szczerą nadzieję, że kolejne moje dziwaczne pomysły będą nadawały się jako deser do kawy ;)
      Całuję xx

      Usuń
  67. I oto ja powróciłam zza światów... Przepraszam Kate, z za moją nieobecność po raz kolejny... Teraz mam trochę czasu i na szczęście u ciebie nadrobiłam już wszystkie zaległości.
    Kiedy czytałam ostatni akapit w poprzednim rozdziale to zastanawiałam się co się dzieje :) A zakończenie... O rany, co się działo w mojej głowie. Miałam przeróżne wersje tego co się mogło stać i dlaczego pojawiło się imię Zayna. Oczywiście pojawiła się też w mojej głowie taka kwestia, że to sen Zayna i sprawdziło się :)
    Biedak z niego i naprawdę jest mi to szkoda... To jak reaguje na Kate wiadome, że nie jest zależne od niego. To jak on jest rozdarty wewnętrznie i jakie katorgi przechodzi... Ciekawa jestem co zrobi w związku z Perrie. Czy z nią porozmawia? Ale co on mógłby jej powiedzieć? To jak reaguje na Kate? Bardzo jestem ciekawa co zrobi i jak sobie poradzi z tą wewnętrzną rozterkę. Ja trzymam za niego kciuki, bardzo mocno.
    Pożegnanie z Alex... Ech, serce mi się krajało, kiedy to czytałam. Pożegnania są tak straszne... Gdy czytałam pożegnanie Harry'ego z tą kolorową osóbką to pomimo tego, że zaczęłam się wzruszać to uśmiech i tak pojawił się na mojej twarzy, jak zawsze kiedy czytam o nich :) Obydwoje są tak strasznie zwiariowani, że nie można się przy nich smucić :) A wracając do tego momentu, kiedy złamali łóżko... Do tej pory śmieję się do siebie, bo mam przed oczami to, jak wszyscy płaczą ze śmiechu :) Nie mogę się doczekać tego, jak zobaczą się po tej długiej rozłące, bo jak to mówią, tęsknota zbliża ludzi. Bardzo podoba mi się ta relacja pomiędzy nimi :)
    Bardzo podobał mi się też moment, kiedy Kate została w samochodzie z Markiem i jednak zaczęła słuchać muzyki. Bardzo podoba mi się jego postać, nie wiem czemu i podoba mi się to jak Kate coraz bardziej przekonuje się do niego i tworzy się między nimi naprawdę dobra relacja. W ogóle jestem pełna podziwu dla tej dziewczyny. To jak jest coraz bardziej odważna, jak odważne kroki podejmuje, jak coraz bardziej się otwiera... Brakuje mi już chyba słów, aby ją opisać :) Podoba mi się jak ten nasz Mały Elf ma coraz więcej pewności siebie. Jest niesamowita.
    Chyba nie muszę wspominać o Kate i Lou, jaką są parą. Serce mi rośnie jak czytam i widzę, jaka miłością darzą się wzajemnie, troską, zaufaniem... Wymarzona miłość :)
    Końcówka rozdziału... Wow... Zamarłam. Ten moment zamroził mi krew w żyłach. A w dodatku, gdy napisałaś o zakończeniu tej historii. Kate, ja już mówiłam ci wiele razy, że tak mnie wprowadziłaś do takiego "swojego świata", że ja nie chciałam myśleć o momencie, w którym będzie musiał nastąpić koniec tej historii. Ja z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej wczuwałam się w to, co przeżywali bohaterowie. Czułam się tak, jakbym była koło nich i jak taki duszek :) Jednak to, czy powinnaś to zakończyć powinno być tylko i wyłącznie twoją decyzją, taką pewną i zdecydowaną. My nie możemy ci niczego nakazywać, jedynie doradzić :) A co ja mogę powiedzieć? Mam nadzieję, że nic poważnego się nie stanie w związku z tym wypadkiem, bo nie tak wyobrażałam sobie koniec tego opowiadania. Napewno nie tragicznie, bo moim zdaniem Kate już tyle w swoim życiu przeszła, że los właśnie teraz powinien jej to wynagrodzić dając jej właśnie tych wariatów i najwspanialszego chłopaka pod słońcem, który tak bardzo się o nią troszczy. Nie mogłam sobie wyobrazić, żeby to mogło zakończyć się tragedią, nieszczęśliwie... Ja bym chyba tego nie przeżyła, myślę jak większość z nas i wierzę, że nam tego nie zrobisz. Kate, jeśli czujesz się na siłach, aby to kontynuować i cały czas masz pomysły na to opowiadanie to kontynuuj i nie przestawaj. A jeśli czujesz i coś podpowiada ci, aby to zakończyć to tak też zrób. Zawsze możesz pisać kolejne i mam nadzieję, że niezależnie od tego kiedy zakończysz to opowiadanie, to nie przestaniesz dla nas pisać :) To jest tylko moje zdanie, a ty powinnaś sama podjąć decyzję.
    +


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + Przepraszam, że taki może trochę nieskładny ten komentarz, ale nie chciałam o niczym zapomnieć i starałam się jakoś troszkę od siebie dodać. Dla mnie niezależnie od tego, co zrobisz będziesz niesamowitą pisarką i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Jak dalej potoczy się wypadek, co się stanie i jaką decyzję podejmiesz.
      Pozdrawiam gorąco i przesyłam buziaki! xx

      http://sensitive-loving-nasty.blogspot.com/

      Usuń
    2. Dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa... I w tym momencie muszę wspomnieć, że mój przyjaciel po przeczytaniu twojego komentarza rzucił tylko "Mądrze mówi... i zabrał się do poprawiania moich nieudolnych projektów. Architektem to ja nie będę ;)
      Masz rację co do tego, że decyzja należy do mnie i przyznam ci się, że podjęłam ją już jakieś dziesięć rozdziałów temu. Już wtedy wiedziałam, że napiszę tak jakby kolejny sezon, bo za dużo pomysłów wypełniało moją głowę. Nie wiedziałam tylko jednego. Czy nie macie mnie już dosyć... W końcu za wami 44 długie rozdziały... No ale skoro najwyraźniej jeszcze was nie zanudziłam, to nigdzie się nie wybieram z tą historią. Wyrzuciłam mój jakże wzruszający epilog i zabrałam się za kolejny rozdział.
      Mam nadzieję, że kolejne moje "genialne" pomysły was nie zniechęcą i nowe możliwości zachwycą was co najmniej tak jak mnie chwilami przerażają ;)
      Całuję xx

      Usuń
  68. Krótką

    Dzisiaj krótko tak jak zresztą poprzedni no ale po prostunie mam czasu aby nawet dobrze clprzsczytqc rozdział. Bardzo bym chciałaby żeby ta historiacsie jeszcze nie kończył z. Każdym rozdzlem pojawianie uśmiech na mojej twarzy a le to jest twoja decyzja. I musisz ją podjac sama ją będę czytała. Ta historię jeśli postanowili ją dokończone albo
    Będę czytać nowa jeśli tak postanowisz każda sytuacji ją pojawiające się w tym rozdziale jak i opowiadaniu sprawia że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Mam nadzieję se nikomu nic się nie stało bo naprawdę przywiązania się do tych bohaterów. Jak dla mnie najlepsze było pożegnanie Karnego z Alex. Oni są tacy zwariowany nawet pożegnanie unici jest radosne. Teżymańczyk za ciebie kciuki i będęcięwspierać niezależnie od tego jaką postanowiszndecyzje








    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te miłe słowa... Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt iż kolejny rozdział to nie będzie epilog :) Skoro jeszcze was nie zanudziłam, to nigdzie się nie wybieram. Założenie tego bloga, to był genialny pomysł (tak Alex, wiem, że twój) i pisanie tego opowiadania sprawia mi wiele radości. Teraz przede mną nie lada wyzwanie... Nowe miejsca i nowi ludzie... Mam nadzieję, że uda mi się w dalszym ciągu zaciekawić was tą historią...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  69. Yhhhh....... BŁAGAM NIECH TO TYLKO NIE BĘDZIE KONIEC TEGO OPOWIADANIA. Jeej o.o

    Ale tylko nie uśmiercaj mi tu jej xd

    I oczywiście rozdział CUDOWNY jak zawsze *.* < 3 Kocham :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że rozdział ci się spodobał... Niedługo kolejny i nie będzie to epilog :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  70. Nie, nie. Ja nigdy nie będę miała dość tego opowiadania. Tego nigdy. Więc błagam, proszę Cię. Nie kończ z tym. < 3 Bo nie przeżyję :CC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kończę... Skoro jeszcze nie macie mnie dość, to nigdzie się nie wybieram ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. To dobrze *.* Jak dla mnie to opowiadanie mogłoby trwać wieczność < 3

      Usuń
  71. ACH! Proszę, niech oni wszyscy żyją długo i szczęśliwie, bo si porycze. Ten blog jest jedynym blogiem, który tak bardzo mi przypadł do gustu. Jest niesamowity, więc prosze nie zjeb tego uśmiercając np. Kate.
    Oczywiście wiem, to twoja historia, i będę ją czytać niezależnie od tego co się stanie, ale jakoś tak będzie smętnie. Więc PROSZĘ, NIE UŚMIERCAJ ŻADNEGO BOHATERA!
    Wiem, że to nie najmilsze z mojej strony, że tak piszę, ale strasznie mi na tym zależy. Dla mnie para Kate i Lou jest nieziemska. Kocham ją i uwielbiam czytać, jak małymi kroczkami posuwają się coraz dalej, jak znajdują się w niezręcznych sytuacjach, lub choćby jak rozmawiają. To oczywiście twoja zasługa, że tak to pięknie opisujesz.

    Dziękuję ci za to, że utworzyłaś tego bloga (tak mnie wciągnął, że przeczytałam go całego dwa razy rozkoszując się, jak główna bohaterka zaczyna ufać 1D), jesteś niesamowita


    Taki ogólny komentarz dodam pod następnym rozdziałem. Komentuje pierwszy raz, ale jestem z tobą już od dłuższego czasu. Nie komentuję, ponieważ chodzę do szkoły muzycznej i codziennie wracam do domu o 9 wieczorem, a wtedy jestem już strasznie padnięta. Z góry ża to przepraszam i obiecuje, że postaram się poprawić.


    +WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA KOBIET! <3


    Juź na zawsze Twoja, @teenkq (to mój Twitter :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za ten wspaniały komentarz. Sprawiłaś mi nim wiele radości. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że spodobała ci się wymyślona przeze mnie historia. To naprawdę niesamowite, co mogą sprawić słowa...
      Doskonale rozumiem twój brak czasu i zmęczenie... Wprawdzie nie chodzę do szkoły muzycznej, ale chwilami czuję, że wzięłam za dużo na swoje barki. Praca, staż, studia... Czasami jest ciężko i człowiek marzy tylko o własnym łóżku. Tym bardziej doceniam fakt iż napisałam ten piękny komentarz.
      Mam nadzieję, że ucieszy cie wiadomość, że to nie koniec tej historii :) Kolejny rozdział będzie zaledwie początkiem nowych przygód. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe życie...
      Całuję xx

      Usuń
    2. Dziękuję ci za to bardzo. Jesteś niesamowita. Pewnie się powtarzam, ale taka jest prawda. Wymyśliłaś świetną historię, a do tego twój styl pisarski jest powalający. Odezwę się jeszcze ;)

      See U, @teenkq

      Usuń
  72. Moje serce rucha płuco.
    Nie moge sie uspokic! Nie wierze ze to zroblias!
    Jak moglas!?
    Prosze cie, Kate musi zyc! Po prostu musi!
    Zniscczylas mi psychike!

    Nie koncz tego opowiadania! Prosze cie napraw to!
    Kate zyje, Lou tez.... Albo dzieki wypadkowi Kate odzyskuje wzrok (?)
    Wszystko jedno, ale ona MUSI zyc!


    troche dziwny komentarz, ale na nic innnego teraz mnie nie stac.
    Mam nadzieje ze nie zaprzestaniesz na ten tragedii ale uratujesz nasza kruszynkę.


    Pozdrawiam.
    angelisirresistible.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Wiedzialam ze o czyms zapomnialam!

      Opowiadanie jest nieziemskie! Kazdy rozdzial wywral jakis znak w moim sercu, przynajmniej kilka razy dziennie mysle o kazdym z nich i co by bylo gdyby...
      Nie mozesz go skonczyc!!

      Z tego wszystkiego zapomnialam cie pochwalic! No...
      Masz nuesamowity talent i mam nadzije ze pozwolisz nam czyta swoja tworczosc.

      Juz widze te tytuly "Nowa ksiazka...t.i." w ksiegarniach na calym siwecie "... Przetlumaczona na wszystkie jezyki."
      ... I tego Ci zycze - abys wydala ksiazke i cala ludzkosc mogla przeczytac to dzielo ;)

      Mam nadzieje ze nie zaprzestaniesz pisania.
      Pozdrawiam poraz drugi. xoxo

      Usuń
    2. Dziękuję ci za całego serca za te cudowne słowa... Własna książka na półce w księgarni... To byłoby spełnienie marzeń :)
      Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt iż kolejny rozdział nie będzie ostatnim :) Skoro jeszcze się mną nie znudziłyście, to postanowiłam napisać tak jakby drugi sezon... Ruszamy w trasę! Mam nadzieję, że cieszysz się tym tak samo jak ja :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  73. Nigdy nie piszę komentarzy ale tu muszę ;) Twoja powieść jest przepiękna i mówi o tym ,że nie można się poddawać . i trzeba szukać szczęścia a los się do nas uśmiechnie ♥ Kocham to i proszę nie przestawaj ;) PS . Mam nadzieję, że katy odzyska wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te przepiękne słowa... Nazwanie mojego opowiadania powieścią, to ogromny komplement :) Cieszę się, że czytają to osoby, które potrafią odnaleźć w moich słowach te przesłanie... Przecież nie na tym życie polega, by się poddawać. Nie bez walki...
      Najprawdopodobniej w niedzielę zapraszam na kolejny rozdział (nie ostatni).
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  74. Zacznę od początku tego rozdziało, bo inaczej się pogubię xd
    Haha początek mnie rozwalił :D Biedny Zayn haha. Oh, ten Niall. Mógł powstrzymać te wredne komentarze ^^ Ale jego teksty powalały :D Sama śmiałam się jak głupia ^^
    Potem pożegnanie ... Prawie sama się nie popłakałam. Wielka szkoda, że Alex z nimi nie pojechała. Miałam taką cichą nadzieje, że nasza Tęcza w ostatnie chwili zmieni zdanie. Niestety, tak się nie stało.
    Za to połamane łóżko znowu spowodowało, że brzuch mnie bolał ;D I nareszcie się dowiedziałam jak do tego doszło :)
    Dzielna Kate :D Wysiedziała w samochodzie, słuchając muzyki przez słuchawkę :) Potem dzielnie bawiła się z Lux, która ją i Marka bombardowała ;D Ta scena mnie rozwaliła hahhah ^^
    Cudo <33
    Co by ta dalej? Hm,a no tak! Spotkanie z zwycięzcami :D
    Ta Zayn'a to była ...:D Dobrze, że chłopcy sprytnie wyminęli odpowiedzi ^^ Różowa dziewczyna, którą miał Harry. Już ją sobie wyobrażam ;)
    A teraz czas na koniec...Serce mi prawie wyskoczyło! Jestem w tak wielkim szoku i, mimo że czytałam to dwa dni temu(ale nie napisałam komentarz, bo nie miałam czasu. Wybacz;*)nadal nie mogę w to uwierzyć.
    Ból, który tam opisałaś z perspektywy Zayn'a powoduje, że wydaje mi się,że to on został potrącony, a nie Kate.
    Ale ta krew, ona się nie rusza... Pogubiłam się!
    Mam podejrzenia kto mógł spowodować tą katastrofę. Oczywiście nie chodzi mi tutaj o ciebie, chodzisz to ty ją wcieliłaś w życie w tym rozdziale;P
    Wydaje mi się, że to ten dyrektor tej placówki. Nie wiem, czy mam dobre myślę, cz też nie.
    Eh, aby się tego dowiedzieć musisz dać szybko rozdział :D
    A co do twojego pytania...Chyba sobie kpisz! :D Ja chce jeszcze z tysiąc rozdziału, więc następny to niech będzie, bardzo proszę, początkiem drugiej serii ^^
    Z niecierpliwościom czekam na już 45. rozdział.
    Jejku, ale to szybko minęło. Wydaje mi się jakby był dopiero 5. rozdział :P No, ale tyle się wydarzyło, że głowa mała :D
    Czekam na nexta z niecierpliwościom ;)
    Pozdrawiam, Jula ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie się cieszę, że udało mi się ciebie rozbawić tym rozdziałem :) Przynajmniej jego częścią, bo końcówka raczej nie skłania do śmiechu...
      Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa i za to, że jesteś, czytasz... To wspaniałe uczucie wiedzieć, że jeszcze nie macie dość mnie i moich bohaterów :) Mam nadzieję, że ucieszy cię fakt, że to jeszcze nie koniec...
      Póki co nie mogę nic zdradzić odnośnie twoich przypuszczeń, ale mam nadzieję, że niedługo się dowiesz...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  75. FACEPALM DLA MNIE.
    JA JUŻ TU MYŚLAŁAM, ŻE COŚ ZASZŁO MIĘDZY ZAYNEM A KATE, A ON TAK PO PROSTU SOBIE SFAPAŁ, NO NIE WIERZE, NIE WIERZE,NIE WIERZE :C
    rozdział bardzo fajny, ale nadal czekam na komplikacje (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komplikacje... Zobaczymy jak mi pójdzie ich tworzenie :) Cieszę się, że rozdział ci się podobał mimo wszystko, no i że udało mi się ciebie czymś zaskoczyć ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  76. Co to za pytanie: "NIE MACIE JUŻ DOŚĆ TEJ HISTORII?" Chyba żartujesz! Twoje opowiadanie uzależnia jak narkotyk. Z każdym rozdziałem chce się coraz więcej i częściej :) Ale muszę się szczerze przyznać, że zaczęłam się zastanawiać, czy chce aby to opowiadanie było dalej kontynuowane…. Wiem, wiem, ja która chciała zrobić z tego opowiadania Modę na sukces nagle ma takie myśli. Ale ta jakże powalona myśl trwała bardzo krótko. Naprawdę zakochałam się w tej historii i nie wyobrażam sobie, że nagle nie byłoby kolejnych rozdziałów. To byłby prawdziwy koniec świata. Ponadto jak Ty chcesz kończyć opowiadanie, a gdzie moje obiecane zakupy w Londynie? Poznanie Danielle? Seksowana bielizna Kate? Chyba nie umieściłabyś tego wszystkiego w jednym rozdziale? :) Czyli kolejny rozdział to tak naprawdę pierwszy drugiej części? Czy Kate po tym uderzeniu odzyska wzrok? Co z moim ciasteczkiem Malikiem. Jak przeczytałam koniec rozdziału to o mało nie zeszłam na zawał. Czy Ty chcesz mnie zabić? Tak się nie robi  No i jeszcze jedno gdzieś powyżej przeczytałam w jednym z Twoich komentarzy, że planowałaś uśmiercić Katy (dobrze że nie Zayn’a), dziewczyno dobrze, że zmieniłaś zdanie, bo chyba popadłabym w depresję :)

    Liczę na Twoją bujną wyobraźnie i czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały, kolejne wybuchy śmiechu i łzy wzruszenia.

    Ten rozdział znów był naszpikowany takimi emocjami, że aż mnie skręcało gdy to czytałam. Najpierw płakałam ze śmiechu - ach ten Zayn i te jego sny – później wzruszyłam się przy pożegnaniu Alex, ach ten Harry. No i końców rozdziału – mogłabym wtedy zanucić „Heart Attack” naszych chłopców. Tylko Zayn wyczuł niebezpieczeństwo czy to nie świadczy dobitnie, że jakaś niewidzialna nić łączy go z Katy? To musi coś znaczyć? Prawda? Może w drugiej części uczucia Katy powinny zwrócić się w jego stronę? I najważniejsze pytanie, kto siedział za kółkiem samochodu? Logiczne by było, że Pan Dyrektor, pewnie zobaczył ją na którymś ze zdjęć z chłopakami. Ja jednak obstawiam El, zazdrosna, a do tego porzucona kobieta jest zdolna do wszystkiego.

    Pozdrawiam i do następnego.

    PS. Coraz bliżej koncert, liczę na długą i wyczerpującą relację z niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to skoro już wiesz, że to nie koniec tej historii, to pewnie cieszy cię fakt, że te wszystkie obiecane zakupy i inne historie dopiero przed nami... Już nie mogę się doczekać :)
      Cieszę się, że ten rozdział wywarł odpowiednie wrażenie... Przekaz emocjonalny był, więc jestem zadowolona :)
      A to moje pytanie... chciałam po prostu wiedzieć, czy po 44 rozdziałach jesteście na siłach na kolejne :) I muszę przyznać, że odzew mnie miło zaskoczył...
      A co do tego, kto siedział za kierownicą tego czarnego samochodu... No przecież wiesz, że ci nie powiem ;) Wszystko w swoim czasie.

      Czekam na ten koncert jak na pierwszą gwiazdkę ;) I jak nigdy, dni mi się ciągną, że to aż niemożliwe...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  77. Chcesz doprowadzić do zbiorowego samobójstwa? Bo pewnie jak byś skończyła tą cudowną historię tak by się stało !!! Czytając nie wiedziałam czy oddychać czy połknąć cole czy zaciągnąć się papierosem :) Zawsze wprowadzasz mnie taki jakby stan jak po jakimś dobrym towarze :P jestem tylko ja i ta historia i nic więcej. Pewnie gdyby się pali to najpierw musiałaby doczytać do końca a później się ratować :))) Ostatnio stwierdziłam, że jeśli się zgodzisz wydrukuje sobie wszystkie rozdziały i zrobię z nich książkę dla siebie :P . Mogę ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie odradzam samobójstwo ;) Chociaż zawsze uważałam, że w piekle jest ciekawsze towarzystwo niż w niebie ;) Bardziej rozrywkowe... Ale i tak warto poczekać na zaproszenie ;)
      Po twoich słowach stwierdzam, że powinnaś sobie zamontować alarm przeciwpożarowy w komputerze, by zamykał ci stronę z opowiadaniem i kazał dokończyć na zewnątrz... Tak w razie pożaru ;)
      A co do twojego pytania, to oczywiście, że możesz :) Choć będzie to sporo stron... Jeśli to zrobisz, to mam nadzieję, że przyślesz mi zdjęcie :) Tak na pamiątkę...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  78. Hello :) Komentuje dopiero pierwszy raz. Ale czytam prawie od początku . nie komentowałam z braku czasu ale jak dzisiaj przeczytałam że chcesz zakończyć tą historię to stwierdziłam że muszę napisać. . Nie możesz przestać pisać tego opowiadania Na co ja będę czekała codziennie jak nie na twój rozdział?
    Przy końcówce przeszła mi gęsia skórka.Boże mam nadzieje że nic się poważnego nie stanie. A za kółkiem w aucie może siedzieć Drektorek tak mi się wydaje.
    Czytałam komentarze innych i twoje odpowiedzi na nie. I ja się pytam . Jak nowy do Kate? Zdala od chłopców? No nic tego dowiem się pewnie w kolejnych rozdziałach . Pozdrawiam i weny życzę .
    Ps. Fajnie by było jak by Kate odzyskała wzrok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bym zapomniała : Słodko było jak Niall dał Kate swoje słuchawki. Jezusie uwielbiam tego blondaska;)
      W ogóle przy tym rozdziale co Alex i Harry rozwalili łóżko to tak ryłam,że nie jestem w stanie tego opisać póżniej cały dzień sobie to wyobrażałam. Albo jak chłopcy po kolei rozwalali krzesła w hotelu w kuchni hah . A tekst Nialla w tym rozdziale ''Stary zużyłeś roczny zapas spermy'' Powala na kolana.. coś czuję że to też bd sobie wyobrażała cały dzień hahah. zobacz ile rzeczy zapomniałam napisać w pierwszym komentarzu. Zapominalska ja. Zayn jakie poświęcenie dla Kate i Lou . Lubię w tym opowiadaniu bardzo rolę Nialla jego opsesje na punkcie jedzenia i Harrego - jego zboczone myśli ale oczywiście na pierwszym miejscu Kate i Lou .
      Wgl skąd pomysł na takie opowiadanie akurat o niewidomej?
      Teraz chyba już naprawdę skończyłam mój jakże wyczerpujący komentarz . ;d
      Ps. Zapraszam do mnie : http://memories-maja-niall-louis.blogspot.com/
      Więc teraz się pożegnam ale mam nadzieje że przywitam się jutro z tobą pod nowym rozdziałem :)

      Usuń
    2. Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa :) Cieszą tym bardziej, że pierwszy raz postanowiłaś do mnie napisać. Dziękuję ci za to :) Zawsze wzruszam się jak głupia, gdy kolejna osoba mówi, że podoba jej się moje opowiadanie... Niby widzę ilość obserwujących, ale ta liczba jest jakaś nierzeczywista dla mnie. Jest tam mnóstwo ikonek i nazw, ale nie kojarzą mi się z konkretnymi ludźmi, z ich słowami...
      Ja też lubię Nialla :) Jest chyba najbardziej pozytywną i beztroską osobą w moim opowiadaniu. I w dodatku ma serce na właściwym miejscu. Często za tymi jego żartami kryją się mądre słowa... I taki podoba mi się najbardziej :)
      Zresztą co tu dużo gadać - kocham wszystkich bohaterów. W końcu sama ich wymyśliłam ;)
      Nowy dom Kate... Rzeczywiście wystarczy poczekać i wszystkiego się dowiesz. Może nawet w dzisiejszym rozdziale?
      A co do twojego pytania... Dlaczego akurat opowiadanie o niewidomej dziewczynie? Zaczęłam je pisać dość dawno temu. I początkowo o wymyślonym zespole rockowym. I wszystko przez dziewczynę, którą poznałam... Judy jest niewidoma i wspaniała. Idzie przez życie jak burza ;) To mnie zainspirowało. Oczywiście wszystko w opowiadaniu to fikcja literacka, ale wiele zdarzeń opartych jest na prawdziwych sytuacjach. Czasami je tylko ubarwiam w odpowiedni sposób...
      Całuję xx

      Usuń
  79. Z góry przepraszam, że nie dodałam komentarza pod ostatnim postem, ale mam tyle nauki, że wszystkie blogi czytam w biegu... :)
    Kaśka, błagam Cię.. nie żartuj, że miałaś w planie zakończyć opowiadanie na 45 rozdziale... :) Jeżeli tylko masz czas i przede wszystkim chęci, to oczywiście - kontynuuj! :) Historyjką z Kate umilasz czas nie tylko mnie, ale i setkom innych osób! Nawet nie wiesz, jak bardzo lubię Ciebie i tego bloga. Nie jest on taki jak większość... Wszystko jest tu dopracowane od A do Z! Dosłownie! Nie wyobrażam sobie dnia, żebym tu nie zaglądnęła :)

    Pozdrawiam gorąco!
    @Scream_PL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja chyba oszaleję... :D Pomyliłam się i dodałam komentarz pod rozdziałem 44 zamiast pod 45... :D
      Przepraszam.. :)

      @Scream_PL

      Usuń
    2. Doskonale rozumiem cię z tym nadmiarem nauki. Sama nie wiem, czy sięgać po kolejne notatki, czy po prostu iść i liczyć na zmiłowanie... Nie wyrabiam w ostatnich dniach...
      Wierz lub nie, ale naprawdę miałam zamiar zakończyć strasznie łzawym epilogiem w 45-tym rozdziale... A przynajmniej taki był plan na samym początku. W między czasie postanowiłam pisać dalej, ale nie wiedziałam jeszcze, czy chcielibyście dalej to czytać ;) A moja szuflada "łyka" wszystko ;)
      Dziękuje ci za te piękne słowa... Cieszę się, że moje opowiadanie tak ci się spodobało :)
      Całuję xx

      Usuń
  80. No teraz to już całkiem zrobiłam... xD Jednak jest pod dobrym rozdziałem.. xD

    @Scream_PL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha... Ktoś tu chyba jest przemęczony ;)

      Usuń
  81. Co ty ze mną wyprawiasz ???
    O mało nie spadłam z krzesła czytając kocówkę o___o
    Mam nadzieję, że nic poważnego nie stało się ani Kate ani nikomu..
    Podejrzewam, że ten ktoś w aucie to tak naprawdę facet, który chce dorwać Katy... Oby tylko mu się to teraz nie udało !!!!
    Mam nadzieję, że ktoś go dorwie, wszyscy zeznają przeciwko niemu i pójdzie siedzieć, a reszta będzie mogła spokojnie pojechać w trasę ;)
    Oczywiście to tylko płonne marzenia, ale jednak mam małą nadzieję, że się spełnią xdd

    @enough_strong__

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miał być przedostatni rozdział... Potem planowałam już tylko epilog. Kiedy to było? Na szczęście czytelnicy ubłagali mnie, bym napisała drugi sezon, więc przynajmniej na razie nikt nie umrze...
      A czy masz rację w swoich przypuszczeniach, niedługo sama się przekonasz ;)

      Usuń