piątek, 15 marca 2013

46



   Sam nie wiem, co mnie obudziło. Może to było to cudowne łaskotanie włosów na mojej szyi, a może te delikatne paluszki rysujące jakieś tajemnicze znaki na moim brzuchu... Zresztą nie ważne, co to było. Ważne, że znaczyło, iż ona naprawdę jest tu ze mną... „Przez chwilę myślałem, że to tylko piękny sen...
   - Dzień dobry – powiedziałem wciąż zaspanym głosem. Przeciągnąłem się, ostrożnie przytulając ją do siebie.
   - Dzień dobry – uniosła głowę i „spojrzała” na mnie uśmiechając się, a moje serce fikało właśnie koziołki...
   - Dobrze spałaś? Pierwsza noc w nowym domu... – założyłem jej kilka kosmyków za ucho. – Coś ci się śniło? – momentalnie jej policzki zrobiły się cudownie czerwone. Zadrżałem, gdy przygryzła dolną wargę w zawstydzeniu. „O Boże... Nie rób mi tego na dzień dobry, kochanie...” – Coś przyjemnego? – drążyłem pogłębiając tylko jej rumieniec. – Powiedz... Nie daj się prosić... – przejechałem kciukiem po tych ustach, które doprowadzały mnie do szaleństwa. Zauważyłem wesoły błysk w jej oczach. Uśmiechnęła się zbliżając swoją twarz do mojej.
   - Domyśl się – szepnęła tuż przy moich ustach.
   Milion pomysłów wypełniło moją głowę w ułamku sekundy, ale przecież ona na pewno nie miała na myśli czegoś takiego. „No raczej” odezwało się moje drugie ja. „Tylko ty masz tu takie zboczone pomysły...” Uśmiechnąłem się unosząc głowę, by złączyć nasze wargi w delikatnym pocałunku. Aż jęknąłem z rozkoszy, gdy poczułem jej język nieśmiało zapraszający mój do wspólnego tańca. Przejechałem palcami wzdłuż jej pleców. Czułem, że zaciska piąstkę na mojej koszulce. Przekręciłem nas i teraz to ja pochylałem się nad nią. Drżała w moich ramionach, gdy głaskałem dłonią delikatną skórę jej ud. Jej piękne ciało tuż pod moim... „Boże, jestem w niebie...” Pogłębiłem pocałunek w momencie, gdy poczułem jej paluszki nieśmiało wślizgujące się pod moją koszulkę. „O, tak!” zawyłem z radości. „Takie poranki, to ja rozumiem...” zaśmiał się ten wredny głos w mojej głowie, gdy jej biodra uniosły się lekko. Jęknąłem prosto w jej usta.
   - Kate... – wyszeptałem próbując ubrać myśli w słowa. – Jesteś... – moją jakże elokwentną wypowiedź przerwał dźwięk, którego nie mogłem zignorować. Chociaż naprawdę, naprawdę chciałem... – Jesteś głodna – uśmiechnąłem się wciąż nie odrywając wzroku od jej twarzy. Te czerwone wargi kusiły mnie, przyzywały... „Zdecydowanie muszę się ruszyć, póki jeszcze jestem w stanie to zrobić” zadecydowałem. „Jeszcze chwila i rzucę się na nią jak jakieś wygłodzone zwierzę.” – Muszę przyznać, że ja też. Chodź. Poszukamy czegoś nadającego się do zjedzenia...
   - Powinnam się ubrać... – powiedziała przeciągając się pode mną. „W najbardziej podniecający sposób jaki można sobie wyobrazić...” Właśnie zbliżałem się niebezpiecznie do poziomu wrzenia...
   - Później... – podniosłem się szybko ciągnąc ją za sobą. – Teraz idziemy jeść – zadecydowałem skradając jeszcze jednego całusa. – Potem będziesz mogła wziąć prysznic, ubrać się i co tam jeszcze chcesz... A następnie twój osobisty przewodnik zabierze cię na wycieczkę, po tym wciąż jeszcze czystym domu...
   - Wciąż jeszcze? – zaśmiała się splatając nasze palce i dając mi się prowadzić. – Ma się to zmienić w najbliższym czasie?
   - Goście przychodzą wieczorem – przypomniałem kierując się do kuchni. – Więc jakby co, to zwalę wszystko na nich...
   - Taki z pana spryciarz, panie Tomlinson? – posłała mi buziaka. – Goście w końcu pójdą, a ty zostaniesz z bałaganem do sprzątnięcia. A do piątku daleko...
   - Mówiłem, że jeśli trzeba, to może przychodzić częściej? – rozejrzałem się po pomieszczeniu. – To zobaczmy, co mamy do jedzenia...
   Zacząłem przetrząsać szafki szukając czegoś, co mogłem zaserwować na śniadanie. Prawdę mówiąc coś czułem, że skończy się na płatkach z mlekiem, ale jeszcze nie traciłem nadziei, że uda mi się znaleźć coś innego. Usłyszałem ciche syknięcie i odwróciłem się gwałtownie. Cały czas myślałem, że Kate stoi obok mnie, ale jak się okazało wybrała się na samodzielne zwiedzanie kuchni.
   - Nic mi nie jest – uśmiechnęła się rozmasowując bosą stopę. – Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, po co nam są te małe palce u nóg? Gdyby nie one, uniknęlibyśmy wielu bardzo bolesnych spotkań...
   - Myślę, że bolałoby równie mocno, gdybyś uderzyła się w inny palec – zaśmiałem się nad tym jej pomysłem. – To skoro już sprawdziłaś na własnej skórze, że mamy wyspę pośrodku kuchni, to może chcesz zapoznać się z resztą pomieszczenia? No chyba, że będziesz dalej sprawdzać tą swoją teorię w praktyce...
   Opisałem jej dokładnie wszystko, co tylko przyszło mi do głowy, kładąc jej dłoń na wymienianych przeze mnie elementach. Zachwycała się każdym nowo odkrytym przedmiotem. Zajęło to dosłownie kilka minut i z dumą mogłem patrzeć jak napełnia czajnik wodą i ostrożnie kładzie go na podstawce.
   - A gdzie masz herbatę? – odwróciła się w moją stronę posyłając mi wesołe „spojrzenie”. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. „Ani cienia smutku, czy strachu...” Tak bardzo chciałem, by tak już zostało. – Śpisz?
   - Nie... – podszedłem do niej i zamknąłem w mocnym uścisku. – Zastanawiam się po co nam herbata do płatków... – powiedziałem cicho wprost do jej ucha przygryzając je delikatnie. Zadrżała w moich ramionach, a ja cieszyłem się jak dziecko z tej reakcji. Odnalazłem te słodkie wargi i już nic nie mogło mnie powstrzymać przed ich posmakowaniem. Uśmiechnąłem się, gdy odwzajemniła pocałunek równie żarliwie co poprzednio. Przeniosłem dłonie na jej talię, by po chwili unieść ją i posadzić na blacie. Pisnęła cicho prosto w moje usta, gdy jej rozpalona skóra spotkała się z zimnym kamieniem. Stanąłem między jej nogami pieszcząc palcami gładkie uda. W duchu dziękowałem Horanowi za to, że koszulka, którą podarował Kate okazała się być taka krótka. Gdy stała, sięgała jej ledwo za pupę. Teraz... „Pewnie i tak zaraz ją z niej zedrzesz...” I znów ten głos, ale trzeba mu przyznać, że coś takiego właśnie miałem w planach. Wsunąłem dłonie pod jej kolana pokazując, by objęła mnie nogami. Zrobiła to tak ochoczo i jednocześnie przyciągając mnie do siebie, iż byłem prawie pewien, że mój przyjaciel drgnął z tej radości jaka mnie wypełniała. „O matko...” Zabłądziłem dłońmi pod materiał jej bluzki czując pod palcami fakturę opatrunków. Dotykałem jej tak delikatnie jak tylko potrafiłem cały czas zatracając się w naszych pocałunkach. I chciałem więcej. „Dużo więcej” dodało to wredne ja, ale tym razem również musiałem się z nim zgodzić. Poczułem jak przeszył ją dreszcz i przywarła mocniej do mojego ciała. „O tak...
   - Lou... – wyszeptała mi prosto w usta sztywniejąc w moich ramionach. „Co jest...
   - Niespodzianka! – głośny okrzyk bliźniaczek wprawił mnie w osłupienie. „O ja pier...” zawyłem z rozpaczy. Kate zamarła w moich ramionach. Trzęsła się, ale naprawdę miałem nadzieję, że to efekt naszych pieszczot, a nie strach przed dziewczynkami. Oparłem czoło o jej próbując się uspokoić, bo w tym momencie naprawdę miałem wielką ochotę wskazać gościom drzwi. „Zmienić kombinację. Zabrać klucze...” w głowie robiłem listę niezbędnych „ulepszeń”.
   - Louis? – zdziwiony ton głosu mojej mamy wyrwał mnie z tego transu, w którym byłem jeszcze przed chwilą.
   - Wszystko dobrze, kochanie – szepnąłem Kate do ucha próbując ją uspokoić. – Mamo... – odwróciłem się zasłaniając sobą dziewczynę. Wiedziałem, że jej policzki płoną teraz najprawdziwszą czerwienią. Zacisnęła palce na mojej koszulce jakby chciała mi dać do zrozumienia, że mam się nie ruszać. Spojrzałem w szeroko otwarte oczy mojej rodzicielki. Zauważyłem również zaciekawione spojrzenia posyłane przez moje siostry i to bynajmniej nie w moją stronę. – Rzeczywiście niespodzianka – uśmiechnąłem się. „Jak cholera.” – Nie mówiłaś, że przyjedziecie...
   - Tak... – wpatrywała się we mnie uważnie jakby chciała w mojej twarzy znaleźć odpowiedzi na te wszystkie pytania, które pewnie kłębiły jej się w głowie. – Dziewczynki przeczytały, że mieliście wypadek. Wprawdzie Paul nas uspokoił mówiąc, że nic ci się nie stało, ale chciałyśmy same się przekonać... – tłumaczyła zerkając co chwilę za moje plecy. – Mogłam zadzwonić, przepraszam...
   - Nic się nie stało – uśmiechnąłem się sięgając do tyłu po dłoń Kate i ściskając ją delikatnie. Odwzajemniła uścisk. – Jesteśmy cali i zdrowi. W sumie dzięki Zaynowi. On najbardziej oberwał, ale tak go nafaszerowali lekami przeciwbólowymi, że pewnie nawet tego nie czuje... – zapewniłem ją jednocześnie pomagając swojej dziewczynie stanąć na nogach. Objąłem ją ramieniem przytulając mocno do siebie. – Mamo, dziewczyny... Poznajcie Kate. Skarbie... To moja mama, Jay i moje siostry... Lottie, Fizzy, Daisy i Phoebe... – „Czy można sobie wyobrazić bardziej niezręczny moment na przedstawienie rodzinie swojej nowej dziewczyny?” jęknąłem w myślach. „Nie sądzę, stary...
   - Miło mi was poznać... – powiedziała uśmiechając się nieśmiało. Na jej twarzy wciąż gościł rumieniec. „Muszę ją stąd ewakuować zanim moja mama się rozkręci...
   - Nam też bardzo jest miło... I przepraszamy, że tak z zaskoczenia...
   - Właśnie mieliśmy zrobić śniadanie... – zacząłem i od razu poczułem zaciskające się palce Kate. Mogłem zauważyć jak pogłębia się jej rumieniec, a mina mojej mamy tylko potwierdziła mi to, co moja dziewczyna chciała mi przekazać. – To może my pójdziemy na górę się ubrać, a wy się rozgośćcie...
   - To całkiem dobry pomysł – zaśmiała się Lottie, ale umilkła, gdy posłałem jej najbardziej mordercze spojrzenie z mojego repertuaru.
   Nie wypuszczając ani na chwilę dłoni Kate okrążyłem wyspę z drugiej strony tak, by nie przeciskać się między moją rodziną. Gdy tylko wyszliśmy z kuchni usłyszałem podekscytowane szepty. Po chwili byliśmy w sypialni.
   - Wszystko w porządku, kochanie? – ująłem ją pod brodę. W jej oczach szukałem odpowiedzi. Wzięła głęboki oddech.
   - Jak ja się teraz twojej mamie na oczy pokażę? – powiedziała cicho i przygryzła wargę.
   - Nic się przecież nie stało – posadziłem ją na łóżku i ukląkłem na dywanie przed nią. – W sumie to mieliśmy szczęście, że bliźniaczki wpadły przodem z tą niespodzianką...
   - Szczęście? – zdziwiła się.
   - Chwilę później nie miałabyś już na sobie tej bluzki – zaśmiałem się. – Dokładnie w tamtym momencie rozważałem zerwanie jej z ciebie. Pomyśl, co wtedy by było...
   - Lepiej nie – uśmiechnęła się i w końcu mogłem zobaczyć ten wesoły błysk w jej oczach. – Czyli miałam szczęście, tak?
   - Ogromne – zapewniłem ją, delikatnie całując. – Chociaż wciąż mam ochotę zedrzeć z ciebie tą koszulkę...
   - Innym razem – puściła do mnie oczko. – Ale tylko pod warunkiem, że ja będę mogła pozbawić cię twojej...
   - Na takie warunki muszę się zgodzić – zaśmiałem się. „Powinieneś dodać, że o niczym innym nie marzysz...” znów ten głos. „Niech, ktoś go wyłączy... Błagam...” Skradłem jeszcze jednego całusa. „Chciałbyś.

   - Gdzie dziewczynki? – zapytałem wchodząc do kuchni. Wiedziałem, że nie minie mnie ta rozmowa i chciałem mieć ją jak najszybciej za sobą. Najlepiej jeszcze zanim Kate zejdzie na dół.
   - Miały iść się przejść... – zaczęła mama posyłając mi rozbawione spojrzenie. – Ale gdybym miała obstawiać, to właśnie nas podsłuchują...
   - Wcale, że nie! – usłyszałem oburzony głos siostry dochodzący zza barku.
   - Daisy... – jęknęła Lottie prostując się.
   - To już się nie chowamy? – zapytała konspiracyjnym szeptem Phoebe.
   - Już nie musicie – zaśmiałem się. – Kryjówka spalona.
   - To twoja nowa dziewczyna? – Fizzy postanowiła od razu przejść do rzeczy. – Ładna...
   - Tak – uśmiechnąłem się do siostry. – Jest ładna... – „Piękna...” sprostowałem w myślach. Spojrzałem na mamę, która przyglądała mi się z zaciekawieniem. – I jest moją dziewczyną.
   - Wiedziałam! – wykrzyknęła Lottie ciesząc się jakby właśnie wygrała milion funtów. – Mówiłam wam! Od razu jak zobaczyłam te zdjęcia w internecie! Mówiłam! A wy mi nie wierzyłyście! I kto miał rację? No kto?
   - Ty miałaś – westchnęła mama uśmiechając się do niej. – A teraz, czy mogę w końcu porozmawiać z waszym bratem? – dziewczynki wyszły z kuchni i po chwili dało się słyszeć dźwięki dobiegające z telewizora. – Od kiedy jesteście razem?
   - Od niedawna... – odpowiedziałem wymijająco. Znałem tę kobietę równie dobrze jak siebie. Wiedziałem na co się zanosi. – Zakochałem się...
   - Nie wiedziałam, że rozstałeś się z Eleanor. Nic nam nie powiedziałeś... – wbiła we mnie to swoje przenikliwe spojrzenie dając mi do zrozumienia, że zataiłem coś tak ważnego. – Gdy Lottie pokazała mi te zdjęcia, nie wiedziałam co myśleć. Były takie oczywiste... – westchnęła. – Aż dziw bierze, że wasze fanki jeszcze na to nie wpadły.
   - W końcu się domyślą – uśmiechnąłem się. – Zresztą nie mam zamiaru tego ukrywać. Nie chcę rozmawiać o Els, mamo. To już zamknięty rozdział. Od dawna nam się nie układało. Po prostu nie wyszło nam – wzruszyłem ramionami. – Za to Kate... – odetchnąłem pełną piersią wiedząc, że pewnie wyglądam właśnie jak zakochany idiota szczerzący się do swoich myśli. „Ni mniej, ni więcej...” – Jest niesamowita... – spojrzałem w oczy mojej matki. – To najcudowniejsza osoba jaką w życiu spotkałem i jest moja... – odetchnąłem ze wzruszenia, gdy głos załamał mi się na ostatnim słowie. – Potrafisz sobie wyobrazić jaki jestem szczęśliwy, że pokochała mnie po tym wszystkim co przeszła?
   - Nie potrafię sobie wyobrazić, że ktokolwiek mógłby cię nie pokochać, synku – objęła mnie ramieniem.
   - Mówisz tak, bo musisz – zaśmiałem się przytulając ją do swego boku. – W końcu jesteś moją matką.
   - Nie. Mówię tak, bo to najprawdziwsza prawda. I... – uśmiechnęła się mierzwiąc mi włosy – bo jestem twoją matką.
   - Przepraszam, że ci nie powiedziałem – westchnąłem. Wiedziałem, że właśnie to zabolało ją najbardziej. – Dużo się działo w ostatnich tygodniach i prawdę mówiąc nie pomyślałem nawet o tym... – Teraz było mi strasznie głupio z tego powodu. No, ale przecież czasu już nie cofnę... – Mieliśmy dużo pracy i poznałem Kate i... – uśmiechnąłem się do swoich myśli – i...
   - Zakochałeś się... – słysząc te słowa w jej ustach momentalnie wyszczerzyłem zęby w jeszcze większym uśmiechu. – To widać, Lou. Nawet ślepy by to zauważył. Promieniejesz... – zadrżałem na te słowa. „Ona nie wiedziała...
   - Nie mów tak... – powiedziałem cicho.
   - Jak? – zdziwiła się. Patrzyła teraz na mnie w skupieniu nic nie rozumiejąc z mojego zachowania. Spojrzałem w jej oczy...
   - Ona...
   - Gdzie dziewczyny? – Lottie zdecydowanie ma niezłe wyczucie czasu, to muszę jej przyznać...
   - Przecież były z tobą... – spojrzałem na nią zdezorientowany. Gdy dotarło do mnie znaczenie jej słów, zerwałem się na równe nogi i pobiegłem na górę przeskakując po dwa stopnie. Wpadłem do sypialni prawie wyrywając drzwi z zawiasów. – Kate?


   Opierałam czoło o drzwi łazienki i zastanawiałam się, czy nie dobrym pomysłem byłoby zostać w niej dopóki rodzina Louisa sobie nie pojedzie. Słyszałam głosy dochodzące z sypialni i po prostu panikowałam na samą myśl, że miałabym stanąć twarzą w twarz z jego siostrami. „Przecież to tylko dzieci, głupia...” Zacisnęłam dłoń na klamce jeszcze raz szukając w głowie dobrego powodu, by nie opuszczać tego pomieszczenia. „Idiotka... Rusz tyłek, to tylko dziewczynki, a nie diabeł wcielony...” Czasami sama nie wiem, czy te moje drugie ja jest całkiem normalne. Otworzyłam drzwi...
   - Nareszcie... – ktoś najwyraźniej się niecierpliwił. – Ile można siedzieć w łazience?
   - Cicho bądź, głupia... – siostry najwyraźniej nie szczędziły sobie komplementów. Stałam przed nimi wycierając spocone dłonie w dżinsy. – Jestem Daisy, a to Phoebe. Pograsz z nami?
   - Miło mi was poznać dziewczynki – próbowałam uśmiechem pokryć zdenerwowanie. – Ja jestem Kate...
   - No przecież wiemy... – zaśmiała się jedna z nich. – Lou rozmawia z mamą. Strasznie długo to trwa... Nudzimy się. To zagrasz z nami?
   - Nie wiem, czy będę potrafiła... – odpowiedziałam powoli, w głowie cały czas mając słowa dziewczynki. „Lou wciąż rozmawia z mamą...” powtórzyłam w myślach. „O Boże! A jeśli ona mu powie, że powinien mnie odesłać tam gdzie mnie znalazł?” zatrzęsłam się ze strachu. „Tyle razy mówił, jakie to one są dla niego ważne... A która matka by chciała dla swojego syna takiego kogoś jak ja?” Prawie wyskoczyłam ze skóry, gdy jedna z dziewczynek wsunęła swoją dłoń w moją.
   - Na pewno sobie poradzisz – zapewniła mnie ciągnąc w stronę drzwi. – Phoebe zawsze jest w drużynie z Fizzy i mnie ogrywają, a z tobą przynajmniej będę miała jakieś szanse...
   - Żebyś się nie zdziwiła... – mruknęłam pod nosem posłusznie idąc za nią i modląc się w duchu, by na drodze nie wyrosły żadne przeszkody. Raczej nie miałam dzisiaj w planie złamać sobie karku.
   - Co? – Daisy prowadziła mnie przez górny salon, by po chwili otworzyć jakieś drzwi i prawie wepchnąć mnie do środka.
   - Nareszcie... – Fizzy chyba już nie mogła się nas doczekać.
   - Wydaję mi się, że nie będę bardzo pomocna – uśmiechnęłam się. „Po prostu powiedz jej, że jesteś ślepa jak kret i większe szanse będzie miała jak będziesz w zespole z jej siostrą” ten głos w mojej głowie naprawdę potrafi podciąć skrzydła. – A co to za gra?
   - Stoisz przed nią – zaśmiała się Phoebe. „Lou... Gdzie jesteś?” Wyciągnęłam przed siebie dłoń od razu natrafiając na zimną powierzchnię. – My gramy białymi.
   - My chcemy! – zawołała Daisy. – Dlaczego zawsze ja muszę grać niebieskimi?
   - Bo tak mi się podoba. – „Idealna odpowiedź, nie ma co” nie mogłam się nie zaśmiać z tej ich logiki. „Co to za gra?” – Grałaś kiedyś w piłkarzyki, Kate?
   - Niestety nie... – odpowiedziałam powoli. „Już poległam...” – A wasza siostra nie byłaby tutaj bardziej pomocna? – zapytałam. Zapadła dziwna cisza i byłam prawie pewna, że dziewczynki posyłają sobie jakieś wielce wymowne spojrzenia.
   - Jeśli nie chcesz się z nami bawić, to nie musisz... – Daisy brzmiała na bardzo zawiedzioną. „Brawo! Prawdziwa mistrzyni z ciebie. Pięć minut i już zniechęciłaś do siebie trzy osoby...
   - Bardzo chcę. I naprawdę chcę być z tobą w drużynie – uśmiechnęłam się do niej tak szczerze jak tylko potrafiłam. – Tylko naprawdę nie wiem, czy sobie poradzę... – „No po prostu to powiedz... Przecież to nie są małe dzieci.” – Do tej gry raczej potrzebny jest dobry refleks i oczy...
   - No... – potwierdziła. – Damy radę.
   - Nawet bez moich oczu? – zapytałam.
   - Co? – usłyszałam zdziwiony głos Fizzy, a także kroki i wiedziałam, że ona właśnie okrąża stół, by podejść do nas. Gdy poczułam powiew powietrza na twarzy byłam pewna, że najstarsza z sióstr już się domyśliła. – Naprawdę?
   - Naprawdę – pokiwałam głową starając się być tak przyjazną jak to tylko możliwe. – Chętnie z wami zagram, ale wydaje mi się, że będę bardziej przeszkadzać, niż pomagać.
   - Nie możesz grać, bo jesteś ślepa? – Phoebe miała cudowny charakter. „Cały Louis...” Mówiła to, co akurat pomyślała.
   - Nie mówi się ślepa, bo to brzydko – poprawiła ją cicho Fizzy.
   - Mogę grać, tylko raczej jesteśmy bez szans, bo nie zobaczę piłki... – tłumaczyłam.
   - To lepiej dla nas – ucieszyła się bliźniaczka. „A nie mówiłam? Mała wersja brata...
   - Zdecydowanie macie wygraną w kieszenie – zaśmiałam się. – Daisy, a może jest jakaś inna gra, którą lubisz? Coś z czym sobie poradzę?
   - Rycerze! – zawołała Phoebe.
   I znów byłam ciągnięta przez salon w kierunku kolejnego pomieszczenia. „Boże, ten dom jest ogromny...” jęknęłam w myślach. Przy okazji zaliczyłam bliższe i bardzo bolesne spotkanie z szafką i jestem pewna, że pozostanie mi po nim niezły siniak. „Dobrze, że przynajmniej w niewidocznym miejscu” pomyślałam masując udo i powstrzymując cisnące się do oczu łzy.
   - Przepraszam, że cię tak ciągnęłam... – Daisy stała przy mnie zmartwiona. – Nic ci się nie stało, Kate?
   - Wszystko w porządku – wyciągnęłam do niej dłoń. – Co to za rycerze?
   - Zaraz się przekonasz...
   Kolejne drzwi i kolejny tajemniczy pokój. Tu także pachniało kwiatami. Zdążyłam już zauważyć, że cały dom był przesiąknięty tym zapachem...
   - Trzymaj – Fizzy wcisnęła mi w dłonie jakiś plastikowy przedmiot, po czym włączyła telewizor i po chwili dało się słyszeć jakąś melodię rodem z horroru. – Gracie pierwsze. A my będziemy wam pomagać.
   - Co to jest? – zapytałam badając gładką powierzchnię. – Jak pomagać...
   - To miecz – Daisy stanęła obok mnie. „I to niby ma być gra bardziej dla mnie?” Bałam się, że mama Louisa będzie mnie chciała wysłać jak najdalej stąd, ale wychodzi na to, że szybciej jego siostry skrócą mnie o głowę... – Idzie się przez labirynt i zabija potwory.
   - Ale przecież ja ich nie zobaczę – jęknęłam obracając się w stronę starszej dziewczynki.
   - Daisy też ich nigdy nie widzi na czas, wiec będziemy wam krzyczeć z której są strony, wy tylko machajcie mieczami – tłumaczyła Fizzy. „Hmmm... To brzmiało nawet prosto...” przyznałam w myślach. „Za prosto...


   Gdy zobaczyłem pustą łazienkę, a także ani śladu Kate w sypialni już byłem pewien, że porwały ją moje siostry. Mama patrzyła na mnie zdziwiona jakby chciała zapytać, dlaczego tak panikuję, ale wciąż jeszcze się powstrzymywała. „Ale już nie długo...” Widziałem to w jej oczach.
   Huk dobiegający zza drzwi jednej z sypialni, a po chwili głośny śmiech powiedziały mi, gdzie są dziewczyny. Pytanie tylko, czy Kate była z nimi... „No raczej nie uciekła...” Dopadłem klamki dosłownie w dwóch susach i prawie wpadłem do pokoju, który umownie należał do Lottie i Fizzy. Oparłem się ciężko o drzwi i nie mogłem się nie zaśmiać na ten widok, który miałem przed oczami. Kate i Phoebe stojąc plecami do siebie dzielnie walczyły z potworami wymachując mieczami jak opętane. Pewnie zamiarem pozostałej dwójki było im podpowiadać, ale przekrzykiwanie siebie komendami raczej na niewiele się zdało.
   - Skaleczyłaś ją w ramię! – krzyknęła Daisy podskakując na łóżku pod oknem. – Jesteś ślepa? Nie masz zabić Kate!
   - To niechcący – tłumaczyła się zaczerwieniona od wysiłku Phoebe nie przestając machać kontrolerem. – Nic ci nie jest?
   - Wszystko dobrze – wysapała Kate uśmiechając się do niej. – Nie ma krwi, więc nie jest źle. To tylko draśnięcie.
   Roześmiały się obie po tych słowach, ale momentalnie przerwały, gdy głośny pisk Daisy obwieścił pojawienie się kolejnych przeciwników.
   - Przed tobą, Kate! I za tobą! Z lewej! – krzyczała wciąż skacząc po łóżku. „Aż dziw bierze, że jeszcze go nie połamała” zaśmiałem się.
   - Z prawej – poprawiła ją Lottie przechodząc obok mnie i siadając na oparciu fotela obok siostry.
   - No przecież mówię, że z prawej! – machała rękoma. – Zabij go! Nad tobą! Szybko! Phoebe, rozwal go! Ale nie Kate! No i co zrobiłaś?! – zawyła zeskakując z łóżka i biegnąc do mamy.
   - Chyba twój własny pomocnik cię rozwalił, skarbie – odezwałem się podchodząc bliżej i odbierając zabawkę z jej rąk. – Ale i tak jestem pod ogromnym wrażeniem. Trzeci poziom? No, no... Kto by pomyślał, że masz zadatki na rycerza...
   - Dzięki – roześmiała się. – Ale to ja byłam pomocnikiem. Phoebe była dowódcą.
   - No właśnie – potwierdziła moja siostra obejmując Kate w pasie. – Ale fajnie się z tobą grało.
   - Bardzo fajnie – dziewczyna posłała jej uśmiech pełen szczęścia. – Jesteś dobrą nauczycielką.
   - Się wie – ucieszyła się i pobiegła do mamy, która wciąż stała w drzwiach. – A wiesz, że Kate jest ślepa?
   - Phoebe... – jęknęła Fizzy.
   - Ups... – zawstydziła się. – Przepraszam... Niewidoma...
   - Nie wiedziałam... – usłyszałem cichy głos mojej rodzicielki i poczułem, że wbija we mnie zaciekawione spojrzenie. Kate ścisnęła moją dłoń i to w jej oczy teraz się wpatrywałem. Zamknąłem ją w objęciach i złożyłem delikatny pocałunek na tych drżących wargach. Byłem prawie pewien, że to ze zmęczenia. „Prawie...” – To co z tym waszym śniadaniem?
   - Obawiam się, że są tylko płatki – w końcu odważyłem się spojrzeć na mamę, a ona stała w drzwiach i uśmiechała się. „Może nie będzie tak źle?” – Tylko, że mleko jakoś wyparowało...
   - Zdecydowanie potrzebujecie iść na zakupy – stwierdziła zaganiając dziewczynki na dół. – No już... I nie marudzić mi tu. Gdzie miałyście siedzieć?
   - Ale mamo... – jęknęła Phoebe. – Chciałyśmy tylko ją poznać...
   - To poznałyście, a teraz poznacie się jeszcze raz przy herbacie i ciastku – więcej im nie trzeba było. Prawie pozabijały się zbiegając po schodach i pędząc do salonu. – Może wolisz kawę, Kate?
   - Nie, herbata brzmi wspaniale... – posłała mojej mamie nieśmiały uśmiech.
   - To idźcie usiąść dzieci, a ja zaraz wszystko podam...
   - Może pani pomóc? – zapytała cicho, a ja kolejny raz mogłem poczuć na własnych palcach, że jest zdenerwowana.
   - Nie trzeba, kochanie – widziałem, że moja mama stara się nie pokazać po sobie, że nie ma pojęcia jak miałaby ta pomoc wyglądać. – I jaka pani? Mów mi Jay.
   - Chodź, skarbie – pociągnąłem Kate w stronę salonu. – Gdy mama obejmuje rządy w kuchni lepiej się ewakuować.
   Dziewczynki rozsiadły się na dywanie i z zaciekawieniem wpatrywały w telewizor. Ledwo usiedliśmy na kanapie, a już bliźniaczki zajmowały miejsca obok nas. Nie mogłem nie zauważyć, że Daisy spogląda na moją dziewczynę z zaciekawieniem, ale i z sympatią. Phoebe nie inaczej. Je dwie już do siebie przekonała. Założyłem jej kilka kosmyków za ucho za co zostałem obdarowany promiennym uśmiechem.
   - Wszystko w porządku? – zapytała szeptem.
   - Znów podkradasz mi teksty – zaśmiałem się otaczając ją ramieniem. – W jak najlepszym. – Widziałem powątpiewanie w jej oczach. – Naprawdę. Mama była trochę rozczarowana tym, że o kilku rzeczach jej nie poinformowałem... Ale sama wiesz jacy byliśmy ostatnio zabiegani. Nie chcę się tłumaczyć, bo powinienem był chociaż zadzwonić, ale już jest wszystko w jak najlepszym porządku – skradłem jej buziaka wywołując tym samym chichot dziewczynek. – Albo prawie, bo grozi nam śmierć głodowa. Zdecydowanie trzeba wybrać się na zakupy. Dobrze, że mama przywiozła jakieś smakołyki.
   - Masz szczęście, że domyśliłam się, że możesz mieć pustą lodówkę po tak długiej nieobecności – odezwała się stawiając tacę na ławie. – Ale jak tylko wypijesz herbatę, to jedziesz do sklepu. I to bez gadania – dodała, widząc, że chcę coś powiedzieć. – Zrobisz zakupy, a my sobie posiedzimy w babskim gronie – poczułem, że Kate zadrżała i jakby bardziej wtuliła się we mnie. Mam ją zostawić z moją mamą? „Nieciekawie...


   Byłam przerażona... Ale to był inny rodzaj strachu. „I doprawdy nie jestem całkiem przekonana, czy nie gorszy...” Wiedziałam, że nic mi nie grozi, ale tak naprawdę wcale nie miałam tej pewności. Czy coś z tego ma sens? Miliony myśli w mojej głowie sprawiały, że miałam ochotę stąd uciec i zaszyć się w najgłębszej dziurze. Jednak pewnie skończyłabym tylko rozpłaszczona na najbliższej ścianie. Gdy Louis razem z Lottie i z listą najpotrzebniejszych rzeczy pojechali na zakupy, pomyślałam sobie, że wcale nie jest tak źle. Dziewczynki wciąż oglądały bajki, głośno je komentując, a przy okazji wciągając mnie w dyskusję. Jay wtrącała coś od czasu do czasu, ale głównie milczała. Przerażało mnie to... Czułam się oceniana i po prostu wiedziałam, że nie mogłam wypaść dobrze... Gdybym choć miała czas poznać dom, a zwłaszcza kuchnie... Mogłabym coś upiec lub ugotować i może miałabym szansę zdobyć jakieś dodatkowe punkty, a tak... Byłam nikim... Nie miałam nic... Co ja mogłam ofiarować komuś takiemu cudownemu jak Louis? Nic... „Boże, co ja tu robię?
   Gdy dziewczynki pobiegły na górę pograć w piłkarzyki siedziałam niczym sparaliżowana. Teraz dopiero byłam przerażona. Strach w czystej postaci. Panikowałam. „Może jak jej obiecam, że zniknę z jego życia, to...
   - Cieszę się, że cię poznałam, Kate – jej głos przerwał moje rozmyślania. Brzmiało to tak... „Przyjaźnie...” – I naprawdę jestem zadowolona, że przyjechałyśmy tu dziś bez zapowiedzi – zaczerwieniłam się na wspomnienie sceny w jakiej nas zastały. – Mogłam zobaczyć na własne oczy jak mój syn wydoroślał... – usłyszałam ruch i po chwili kobieta siedziała obok mnie, a ja cała spięłam się do ucieczki. – Chciałam ci chyba tylko powiedzieć, że bardzo cieszę się z waszego związku... – ujęła moją lodowatą dłoń. – Uszczęśliwiasz go skarbie, a to wszystko, o co mogę prosić jako matka – wzięła głęboki oddech. – Nie będę cię oszukiwać... Przez chwilę naprawdę się przeraziłam... W głowie miałam tak wiele myśli... Jak wy to sobie w ogóle wyobrażacie? Jak to ma się udać? Jak sobie poradzicie? Jak ty sobie poradzisz z tym całym szaleństwem dookoła zespołu? – ścisnęła moje palce. – Ale teraz już wiem, że to się uda. Widzę to... Witaj w rodzinie, Kate – powiedziała przytulając mnie ostrożnie. – Każdy kto uszczęśliwia moje dziecko staje się jej częścią...
   - Dziękuję... – szepnęłam zbyt wzruszona, by wydobyć z siebie coś więcej. Czułam, że w oczach zbierają mi się łzy, a naprawdę nie chciałam się teraz rozpłakać. – Ja... Dziękuję...
   - Wiem, że wiele w życiu przeszłaś... – zaczęła Jay, a ja uniosłam głowę zastanawiając się, co Louis zdążył jej powiedzieć. – Lou nic mi nie powiedział... – dodała cicho. – Nic poza tym, że nie miałaś łatwego życia, skarbie. Nie musiał nic mówić... Może kiedyś... Gdy już poznamy się lepiej, opowiesz mi wszystko...
   - Ja... – naprawdę żałowałam teraz tego, że zaplotłam włosy. Przydałoby mi się schować za ich kurtyną. – Dziękuję...

   Leżałam na łóżku ze stopami wciąż zanurzonymi w miękkim dywanie. To był naprawdę dzień pełen wrażeń, a kolejne dopiero przede mną. „Danielle...” Po tych wszystkich opowieściach Liama i po tym jak słyszałam fragmenty ich rozmów telefonicznych, byłam jakoś dziwnie spokojna przed spotkaniem z nią. „Na pewno okaże się cudowna...” Uśmiechnęłam się do swoich myśli. Jedyne co mnie trochę martwiło to fakt, że przecież ona może nie polubić mnie...
   - O czym tak dumasz kochanie? – Lou opadł obok mnie ciężko wzdychając i od razu poczułam jak splata nasze palce razem.
   - Myślisz, że Danielle mnie polubi?
   - Co? – wydawał się szczerze zdziwiony tymi słowami. – Skąd takie pytanie? – wzruszyłam ramionami przygryzając wargę. Po chwili poczułam jego wargi na moich i fala gorąca przeszła przez moje ciało siejąc w nim prawdziwe spustoszenie. – Ale jak tak sobie myślę – odezwał się, gdy już oderwał się od moich ust. – To nie jestem tak całkiem pewien, czy cię polubi... Bo moim zdaniem – kontynuował – ona cię wręcz pokocha – zaśmiał się pochylając nade mną, by znów złączyć nasze wargi w delikatnym pocałunku. Po chwili opadł z powrotem na miejsce obok mnie. Usłyszałam ciche ziewnięcie...
   - Zmęczony?
   - Chyba trochę – przyznał. – To był długi dzień...
   - To prawda... – uśmiechnęłam się na wspomnienie niezapowiedzianej wizyty jego rodziny. – Ale jaki przyjemny...
   - Fakt – zaśmiał się. – Wciąż mi nie powiedziałaś z czego tak rechotałyście z moją mamą...
   - To tajemnica – uśmiechnęłam się na samo wspomnienie ciekawostek z dzieciństwa mojego chłopaka, którymi bardzo hojnie uraczyła mnie Jay. – Byłeś naprawdę uroczym dzieckiem, Boo Bear... – zachichotałam.
   - O nie... – jęknął. – Tylko nie brudy z dzieciństwa...
   - Nie wiem dlaczego tak marudzisz – zaśmiałam się. – Kiedyś nie byłeś taki wstydliwy... Wiesz ile mam rzeczy, którymi mogę cię szantażować?
   - Och ty... – pochylił się nade mną i zaczął mnie łaskotać. – To ty taka jesteś? A ja ci właśnie własną garderobę oddałem...
   - Nie! Przestań! – śmiałam się tak, że powoli zaczynałam czuć ból w policzkach. – Proszę...
   - A co za to dostanę?
   - Co tylko chcesz – zapewniłam go od razu.
   - Hmmm... – udał, że się zastanawia. – Zgoda.
   Ledwo to powiedział poczułam jego usta napierające na moje. Początkowo delikatnie, ostrożnie, by po chwili zatracić się w namiętnym pocałunku. I znów tornado porwało wszystko na swojej drodze. Byliśmy tylko my dwoje i to niecierpliwe uczucie, które nas wypełnia... Czułam jego gorące dłonie przesuwające się po moim ciele i było mi z tym cudownie. Chciałam więcej. „Dużo więcej...” Próbowałam naśladować jego ruchy pozwalając moim palcom błądzić po jego skórze. I chciałam jeszcze więcej... Czułam się cudownie. Tak blisko człowieka, którego kocham. I chciałam być jeszcze bliżej, choć wydawało się to niemożliwe...
   - Jesteśmy! – głośny okrzyk Nialla rozniósł się echem po domu sprawiając, że od razu przerwałam pocałunek.
   - Co się stało? – zdziwił się Lou. – Coś ci zro...
   - Goście przyszli – uśmiechnęłam się do niego skradając jeszcze jednego całusa. – Chyba powinniśmy do nich zejść.
   - Ty i ten twój super słuch... – zaśmiał się pomagając mi wstać. – Gotowa poznać Danielle?

131 komentarzy:

  1. Jak wrażenia po kolejnym rozdziale? Przepraszam, że nie było w nim Danielle, ale wpadł mi do głowy ten pomysł z niespodzianką i jak się rozpisałam, to nie mogłam skończyć ;) Chyba nie muszę mówić, że Dan będzie w kolejnym rozdziale... Już się nie mogę doczekać, bo ją uwielbiam :)

    Mam nadzieję, że nie rozczarowałam was za bardzo tym, iż pozwoliłam, by Kate i Lou zdominowali ten rozdział... Będzie teraz trochę więcej z ich perspektywy, ale pozostali chłopcy też będą mieli coś do powiedzenia ;)

    Dziękuję wam za tą ogromną ilość komentarzy pod poprzednim rozdziałem i te wszystkie piękne słowa... Przepraszam, że tak długo zajęło mi pisanie odpowiedzi na nie. Ten tydzień zdecydowanie mnie przerósł... Obiecuję poprawę :) I jeszcze raz, dziękuję za wszystko...

    !!!Happy RED NOSE DAY !!!

    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, ja tak chciałam,żeby na samym początku doszło do czegoś więcej między Lou i Kate, a tu taka niespodzianka! Wrrr,mam nadzieję,że niedługo nam to wynagrodzisz,haha
    Ogólnie to cieszę się,że jest więcej z perspektywy Lou i Kate, bo zawsze uwielbiałam czytać, co im tam po głowie chodzi...a szczególnie Kate.
    No i nie mogę się doczekać w jaki sposób zaprezentujesz nam postać Danielle...
    czekam na kolejny świetny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, nie jesteś osamotniona w tym pragnieniu... Myślę, że znalazłoby się tu więcej osób im kibicujących ;) A najbardziej, to już chyba Lou nie może się doczekać...
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Mam nadzieję, że spotkanie z Danielle uda mi się opisać w miarę ciekawie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  3. Boże rozdział piękny.

    Ten moment gdy do domu wpada rodzina Lou. Bezcenny.
    I jeszcze ta gra z dziewczynami. Boski.

    Trzeba mieć dar, żeby wymyślać coś takiego.

    Cud, miód, malina. czy jak to się piszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za miłe słowa... I bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  4. Przepraszam,ze wcześniej nie skomentowałam, ale jestem zabiegana jak nie wiem. Przepraszam...
    Cieszę się, że dalej piszesz to opowiadanie, bardzo się do niego przywiązałam.
    Ah, te chwile Louisa i Kate. No masz Ci los, rodzinka! Mówiłam , że cie wielbię? Trzeba by założyć jakiś fanclub, czy coś. Zostaje twoją oficjalną fanka ever....! Czy ja tego już nie pisałam? A tam, trudno. Poleciłam twojego bloga koleżanką, są zachwycone. Bliźniaczki skradły moje serce, całkowicie. Kurczę jeszcze Niall im przerwał! My się chyba tej sceny nie doczekamy...:) Niedługo pozna pozna Daniell. Osobiście ją ubóstwiam i wiem, że ty coś tam znowu namieszasz i w ogóle. Hahah, przepraszam za taki nieskładny komentarz, ale to już koniec tygodnia, i no wiesz :)
    Jesteś niesamowita, Kate!
    Nie mogę doczekać się następnego!
    Pozdrawiam Hessa.
    http://my-red-sky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to strasznie się cieszę, że wciąż znajdujesz chwilkę na to moje opowiadanie... Mimo tego całego codziennego zabiegania. To naprawdę wiele dla mnie znaczy...
      Dziękuję ci za to, że polecasz mojego bloga znajomym... WOW! To coś niesamowitego, gdy pojawia się nowa osoba i pisze, że ktoś jej powiedział, że warto przeczytać moje opowiadanie. Chwilami to wręcz zastanawiam się, czy to wszystko to nie tylko piękny sen...
      Mam nadzieję, że kolejny rozdział również ci się spodoba i może tym razem nikt im nie przerwie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Ah, Kate, no! Jak możesz? Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! "Może ktoś im nie przerwie?" Umieram i budzę się na nowo *.*

      Usuń
    3. Pewna scenka właśnie się pisze ;) Może tym razem...

      Usuń
    4. Oho, już czekam. Kiedy kolejny?

      Usuń
    5. Ktoś tu nie ma spania ;) Ja niestety mam za sobą bezsenną noc i jedynym tego plusem jest prawie skończony rozdział :) Mam nadzieję, że uda mi się go dzisiaj dopracować. Jeżeli nie, to pewnie dodam rozdział jutro...

      Usuń
  5. Awww <3 Cześćććć ;) Zaczynając od końca, to ja też bardzo, ale to bardzo ją lubię ;) Moim zdaniem Danielle i Liam bardzo do siebie pasują :) Więc myślę, że spotkanie się z dziewczyną Liama będzie spoko ;p
    No i jak zwykle zastanawiam się, skąd ty dziewczyno bierzesz te wszystkie pomysły ;) Po prostu rozwalasz system swoim pisaniem ;p Naprawdę :)
    Hehe ;) Zawsze musi im ktoś przerwać xd To wręcz niedorzeczne ;) Louis ciągle się rumieni ;p Ale to dobrze ;) Biedak zapewne ani jednego dnia nie wytrzymałby bez Katy. Co ja gadam! Ani godziny xd Ciągle o niej myśli ;p Słodkooo :)
    Obawiałam się mamy Louisa, ale jak widać polubiła Katy. Miała wątpliwości, ale najwyraźniej zrozumiała, że Katy daje Louisowi szczęście :) Ciesze się bardzo ;p
    I dobrze, że bliźniaczki nie przyszły później, bo wtedy zapewne zrobiłoby się niezręcznie ;p
    Katy jako rycerz? Brzmi interesująco ;p Bliźniaczki rozwalają system, nie ma co ;) Nie wiem czemu, ale zawsze, gdy czytam u ciebie rozdziały to wydają mi się jakieś takie krótkie :) Nie żebym marudziła ;) Po prostu bardzo przyjemnie się je czyta i nawet nie zauważam, że już czytam końcówkę ;) Naprawdę świetnie piszesz xd A widziałaś Louisa w czerwonym włosach? xd Ja się zastanawiam czy to farba, czy raczej sprej xd Ale jak farba to chyba szybko zejdzie ;p I tak wygląda bardzo dobrze, hehe :)
    Mi się podoba, że w tym rozdziale dominują '' zakochańce'' myśli Louisa o Katy zawsze mnie rozbrajają ;p Nie wiem czemu, ale zawsze mówi o tym swoich wrednych myślach, to zawsze się śmieję i uśmiecham xd Stwierdzam, że chyba uzależniłam się od tego opowiadania ;) Naprawdę! Tak sobie dzisiaj myślałam o nowym rozdziale i wchodzę na bloggera, a tam właśnie dodałaś! ;) Zaciesz, jak zawsze ;) Naprawdę świetnie piszesz ;) Jestem wniebowzięta ;)
    Dobra, nie przynudzam już xd
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, coś Louis nie ma szczęścia... Biedaczek, wciąż skazany na zimne prysznice... Może w kolejnym rozdziale mu się poszczęści i tym razem nikt im nie przerwie... Trzymaj kciuki ;)
      Myślałam nad tą rozmową Jay z Kate... Ale nie chciałam zrobić z mamy Lou jakiegoś potwora. Wydaje mi se, że każda matka miałaby pewne wątpliwości, ale w końcu ma dorosłego syna i powinna jemu pozostawić decyzje...
      Cieszę się, że nie przynudzam na tyle, by rozdziały wydawały się za długie ;) Skoro wydają się krótkie (a nie są), to znaczy, że nawet mi się jeszcze udaje napisać coś ciekawego :)
      Louis w czerwonych włosach? Kochana, ja bym go wielbiła ubranego w worek na ziemniaki i z gumową rękawiczką na głowie :D Pewnie już wiesz, że to tylko szamponetka była, bo już na wieczornym koncercie po czerwonych włosach nie było śladu...
      Dziękuję ci za te wszystkie miłe słowa, którymi tak szczodrze mnie obdarzasz pod każdym rozdziałem. Uzależniłam się od nich ;) A co tam, nie tylko ty popadłaś w uzależnienia ;)
      Całuję xx

      Usuń
  6. Danielle na pewno ją pokocha, jak tu nie kochać Kate :)

    Akcja z familią Tomlinsonów świetna, hahaa ;) Czekam z niecierpliwością na nexta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że wciąż podobają ci się moje pomysły... A jak to będzie z Danielle? Dowiesz się już w kolejnym rozdziale :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  7. To jest... to jest cudowne. I ta scena rano, a potem ta następna <3 mam motylki w brzuchu... no ale czy każdy musi im przerywać w takich momentach. Ja chcę żeby to w końcu zrobili no! Nie umiem się wypowiedzieć. No ale rozdział wyszedł Ci genialnie i chce więcej Kate i Lou. Żyję tym opowiadaniem, zabijasz mnie (w pozytywnym sensie). Uzależniłam się, potrzebuję więcej. Weny Ci życzę, i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy @pioneczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te cudowne słowa :) Cieszę się, że rozdział ci się spodobał...
      Co do tego przerywania, to rzeczywiście coś nie mają szczęścia... Może w kolejnym rozdziale? Chyba muszę się pospieszyć z tym wszystkim, bo jak jeszcze ktoś im przerwie, to nie ręczę za Louisa i jego mordercze instynkty ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  8. dlaczego w tym momencie gdy miala poznac Daniell;p
    aa wizyta rodzinki zajebista laska:P
    normalnie nie mogłam z tego jak dziewczynki sie Ładnie zachowały ahah :P
    Lou jest bardzo opiekunczy a jego mama od razu polubiła Katy bo kto by jej nie polubił ;P
    a teraz chce juz kolejny jak poznaje Daniell noo dlaczego teraz urwałaś;P

    paula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za przerwanie w takim momencie, ale po prostu nie dałam rady więcej napisać... A poza tym myślę nad tym spotkaniem i myślę i chyba rozdział mi z tego wyjdzie ;) Mam nadzieję, że jakoś doczekasz do następnego...
      Cieszę się, że ten mimo wszystko też ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  9. Hihihihi kocham cię <3 Kochhham cięęę <3 Proszę dodaj szybko kolejny rozdział bo cię kocham <3 i kocham i kooocham no i kochhham <3 i w ogole. hihi kocham cię. Dobra rozdiał cudowny jak zawszeee <3 hihi kocham cię. W ogole no kocham no i kocham to i wszytko i cudo
    :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, ile miłości w jednym komentarzu ;) Cieszę się, że rozdział ci się spodobał.
      I też cię kocham :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  10. AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW
    super dzisiaj jest mój szcześliwy dzień bie był w szkole bo nas śniegiem zasypało cały dzień leniuchowałąm oglądałąm film aż tu nagle wpadłam na pomysła aby sprawdzić kiedy następny rozdział i sprawdzam a rozdział juz jesta padłam na zawał ze szczęścia hahha
    Dzisiaj nie bedę się długo rozpisywać chcę ci tylko powiedziec że jestem dumna z ciebie i z twojej twórczości matko jak ja bym chciała być tak pomysłowa
    Rozdział jest fenomenalny jak to stwierdził Lou wspaniaz poranek pelen ciekawych zdarzen
    te fragmenty jak zostawali sam na sam i nagle ktos im przerywal hhaha
    pierwsza scenka w kuchni i rozmowa o tym małym palcu (tak szczerze toteż się nad tym zastanawiałam wypadki ) rozwaliłaś mnie wym jak Kate i Louisa zaskoczyła rodzinka Tomlinsonów i jak ich zastała już sobie wyobrażam minę Kate i mamy Lou ,masakra i ten komentarz Louisa jak byli sami w pokoju ze dobrze że nie przyszli pózniej no było by bardzo ale to bardzo niezręcznie plus te komentarze w głowie Lou zajebiste
    rozdział wspaniały świetnie przedstawiłaś siostry Louisa
    Następnie rozmowa Kate z Jay i to co powiedziała mama Lou wspaniałe
    potem rozmowa naszej ślicznej parki w pokoju ciekawią mnie te tajemnice i przeszłość Lou teraz Kate może go szantazować hahahah
    na koniec te przemyślenie Kate o Danielle napewno ją polubi kto by nie polubiłą uroczego ELFa hahahha
    zniecierpliwoscią czekam na kolejny
    pozdrawiam :):*
    kate2777xd
    ps : przeprasza za błędy



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniegiem was zasypało?!? Gdzie ty mieszkasz dziewczyno? Ale fakt, dzień spędzony na leniuchowaniu w ciepłym domku, gdy za oknem zima na całego, to brzmi jak marzenie... Też chcę tak leniuchować. No może tylko bez tego śniegu, bo w Anglii ledwo trochę posypie, a ci przeżywają jakby nie wiem co się stało. Pewnie gdyby ich zasypało, to panikowaliby jak małe dzieci...
      Cieszę się, że udało mi się sprawić miłą niespodziankę nowym rozdziałem :) I strasznie mi miło, że ci się on spodobał... Coś mi się wydaję, że Lou dużo już tego przerywania mu w istotnych momentach nie wytrzyma... No, ale zobaczymy. Może powiedzie mu się następnym razem ;)
      Mam nadzieję, że nie rozczaruję cię kolejnym rozdziałem. Muszę się przyznać, że trochę się stresuję pisaniem go, bo tyle osób czeka na Danielle... Ale cóż, zobaczymy...
      Dziękuję za te wszystkie cudowne słowa i za to, że wciąż jesteś i czytasz...
      Całuję xx

      Usuń
  11. JESTEM!
    Piszę ten komentarz już drugi raz, bo mój pojebany laptop się wyłącza -,- Doceń moje starania, bo jestem osobą wybuchową xd Zaraz coś chyba rozpierdolę. Już piąty raz dzisiaj. Gradobicie z niego i tyle (a ma dopiero cztery lata) cały czas wyskakuje mi to pojebane ''Brak pamięci wirtualnej''. -,- Niech się pierdolą cepy walone. No, ale koniec o tym xd
    Hahaha nie ma to jak niespodzianka i przybycie gości w takich momentach xd To się nazywa pech. ;d Ale nie martw się! Detektyw Mila dowie się czy ta dwójka nie przechodziła pod jakąś drabiną xd ;d No i przy okazji może dowiem się gdzie przebywa ten serdel xd (zarażę cię tym sedelem xd Już niedługo xd Muahahaha ;d)
    Czaisz! Oglądałam (już się skończyło) ukrytą prawdę na tvn i tam było, że matka Klary przyłapała jej ojca jak ją zdradza. Potem Klara dowiedziała się, że jej ojciec jest gejem i zdradził jej matkę z jakimś tam gejem. Potem była ze swoim chołopakiem (tak ona ma chłopaka) u niego w domu i jego ojciec zaczął gadać, że nie lubi gejów i coś tam coś tak, a o na uciekła. Jej chłopak za nią no i jak byli już u niej w domu to ona pokazała mu zdjęcie swojego ojca, a ten zwiał. Na drugi dzień z nią zerwał i był ze swoją byłą, a potem jak ta Klara poszła pijana do ojca to przyłapała go w łóżku z.... uwaga, uwaga! Ze swoim byłym! Rozumiesz to?! Po prostu dla mnie to jest pojebane tak samo jak ''Moda na sukces''. xd
    Jestem ciekawa czy coś z tego zrozumiałaś xd Napisałam ci to, bo pisałaś, że nie masz naszej polskiej telewizji xd chciałam być miła xd ;d ahaha ja taka wredota miła xd no, ale cicho xd
    Matko co to będzie, co to będzie?! Kate i Danielle<3 Już nie mogę się doczekać nowego rozdziału. Po prostu jajo zniosę jak nie sto xd Otworzę sklep z jajkami xd ;d hahah
    Kurwa, a teraz na polsacie leci ''Dlaczego ja?'' xd haha gdzie nie przełączę to ''trudne sprawy'', ''ukryta prawda'', ''szpital'', ''kocham.enter'' i to co oglądam teraz xd A no i jeszcze ''rozmowy w toku'' xd ;d
    Ale ludzie czasem mają tam takie zwalone problemy, że głowa mała o.O xd ;d Boże ja i to moje uzależnienie od ''xd'' xd Kurwa mać! ;d xd No widzisz?! Nie da się od tego od uzależnić! Jestem skazana na ''xd'' do końca życia :((
    Jej jak ja się cieszę, że mama Lou tak ciepło przyjęła Kate :) Matko jak ja się bałam!
    Albo kiedy dziewczynki grały z nią w tą grę z mieczami xd To było super xd Ciekawe jak Kate wtedy wyglądała.... xd ;d
    Ona powinna widzieć! To jest nie sprawiedliwe! Niech ja tylko spotkam tego serdela to mu coś zrobię z jego parówką! xd (tak kurde teraz o parówce xd ;d) jezu ze mną jest coś nie tak xd
    Hahaha, ale się dzisiaj nauczyciele w mojej szkole skarcili! xd Zwolnili nas z lekcji, bo niby, że wieje bardzo i może wiać jeszcze bardziej no i śniegu napadać może więcej, a jak wyszliśmy ze szkoły to nie wiało ani nie padało xd ahaha xd dalej się z tego śmieje ;d
    Okej kończę ten komentarz, bo muszę jeszcze napisać rozdział na swojego bloga xd ;d
    Pozdrawiam Detektyw Mila z the--end-of-love.blogspot.com/
    Za wszystkie błędy przeeeeeeeeeeepraszam xd ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tak nie potrafi popsuć humoru jak problemy z laptopem. Wiem coś o tym, a na tą pamięć wirtualną to pomoże tylko formatowanie... Niestety już mam to za sobą i póki co mój nowy laptop ma inne problemy ;)
      Rzeczywiście odnoszę wrażenie, że Lou ma niezłego pecha. Za każdym razem, gdy już myślę, że to może być ten moment... Bum! I ktoś im przerywa. Nie żebym to nie była ja ;) Ale może w kolejnym rozdziale mu się uda...
      I szerze, to mam wielką nadzieję, że nie zarazisz mnie ani tym "serdelem", ani innym głupim tekstem ;) Ja już mam kilka złych nawyków, z których nabijają się znajomi i naprawdę nie potrzebuję kolejnych.
      I Jak tak czytam twoje opisy, to jednak podziękuję za tą polską telewizję. Właśnie doszłam do wniosku, że jej nie potrzebuję i przypomniałaś mi dlaczego. Dziękuję bardzo :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  12. Kocham kocham kocham, rozdział rewelacyjny i ta wpadka w kuchni , hahah piękne . Juz nie moge sie doczekac nastepnego rozdziału, mam nadzije ze sie juz niedługo pojawi , bo jak nie to chyba tego nie przezyje. całuje ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za miłe słowa i strasznie się cieszę, że rozdział ci się spodobał :)
      Kolejny rozdział będzie najpóźniej w piątek.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  13. super rozdział jak zawsze :)
    mam pytanie kiedy będzie następny rozdział bo nie mogę się doczekac :)mam nadzieje że będzie będzie coś również z perspektywy zyana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się spodobał :) Następny będzie najpóźniej w piątek, ale mam nadzieję, że uda się mi go wcześniej napisać. Niestety nie mogę obiecać, czy będzie coś z perspektywy Zayna, bo po prostu jeszcze tego nie wiem...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  14. Zacznę od tego, że mnie zaskoczyłaś, jak zawsze zresztą...
    Rodzinka Louisa to coś, czego najmniej się spodziewałam. Co ja gadam? Nawet mi to do głowy nie przyszło! Uśmiałam się niezmiernie.
    Kate wojowniczka... I nie chodzi mi tu wyłącznie o grę.
    Ciesze się, że mama Lou polubiła Kate niemal tak mocno, jak sami bohaterowie. Dziewczynki to prawdziwy wulkan energii i nie wiem jakby mogły nie pokochać tego małego elfa. Nie mogę się doczekać zwiedzania domu i najwyraźniej nie jestem w tym osamotniona.
    No i spotkanie Danielle! Tu też pewnie pokazałby się las rąk, które ciekawi przebieg ów wydarzenia.
    Wiesz, może zabrzmi to jak kwestia Nialla ale lubię, gdy Kate gotuje. I mogę sobie tylko wyobrazić jej zagubienie w tym ogromnym domu...
    Mam nadzieję, że z tej imprezy dom wyjdzie cało, a i Louis niech nie ma dużo sprzątania ;)
    A co do dominacji Louisa i Kate nad tym rozdziałem, to się nie rozczarowałam. Uwielbiam tą rozkoszną parkę...
    Właśnie, Zayn... Martwię się o dalszy rozwój tego niewyjaśnionego uczucia gromadzonego w jego sercu, a w mojej głowie pojawia się myśl "Perrie, ratuj!", gdy tylko czytam jakie katusze przechodzi.
    Obiecałaś mi, że Harry zadba o to, żeby Alex znów zawitała na stronicach tego opowiadania, a ja trzymam Cię za słowo i wyczekuję mojej Tęczy niecierpliwie ;)
    Och, zapomniałabym! Boo Bear - jak ja uwielbiam to określenie. I chętnie dowiedziałabym się jaki to były "brudy z dzieciństwa"... Mogłabyś nam uchylić rąbka tajemnicy? ;)
    Miałam napisać coś jeszcze ale bardzo prawdopodobne jest, że przypomni mi się gdy już opublikuję komentarz.
    Przeczytałam 46 rozdział to teraz mogę zabierać się za imagin. Z weny trzeba korzystać, tak szybko odchodzi...

    Kończę już, bo zaraz mleko przypalę i będzie! Mam jeszcze tylko jedno pytanie: kiedy pojawi się kolejny rozdział? :)

    Całuję ♥
    Lena:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że po 46 rozdziałach wciąż jeszcze udaje mi się ciebie zaskoczyć :) Mam nadzieję, że jeszcze kilka razy mi się to powiedzie ;)
      Muszę ci się przyznać, że przez chwilę chodziło mi po głowie inne zakończenie tego spotkania, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie będę robić z mamy Lou potwora...
      Z tym zagubieniem w obcym miejscu, to trafiłaś w sedno... Według mojego informatora, to najgorsze, co może być. A on wie co mówi ;) Postaram się temu zaradzić, ale raczej nie opiszę wszystkiego krok po kroku, bo bym was zanudziła. Postaram się dodać wraz z kolejnym rozdziałem plan domu i przynajmniej wam rozjaśnić obraz :)
      Muszę ci się też przyznać, że strasznie się boje kolejnego rozdziału. Tak wiele osób czeka na spotkanie z Danielle, że najzwyczajniej w świecie mam stracha ;) Ale zobaczymy, co to będzie...
      Perrie ratuj? Hmmm... Zayn i jego wciąż odkładana rozmowa... (jakieś 20 minut później) Czasami jak mnie chwyci na napisanie czegoś, to masakra. Nie wiem, czy jestem tak do końca normalna. Miałam tylko coś zanotować a skończyło się na pięciu stronach ;)
      Brudy z dzieciństwa? Kto wie... Może kiedyś wypłyną ;) Chociaż nie wiem, czy Kate zechce się ze wszystkimi podzielić tym, jakim to Lou był słodkim bobasem ;)
      kolejny rozdział będzie najpóźniej w piątek. Tak sobie myślę, że co tydzień, to będzie mój taki ostateczny termin. Przynajmniej do czasu aż nadrobię zaległości na uczelni...
      Całuję xx

      Usuń
  15. Jej, to wszystko jest zniewalające!
    Mam nadzieję, że spotkanie z Danielle potoczy
    się dobrze. W końcu Kate chciała Ją poznać :)
    Caroline. x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba :) A co do spotkania, to ja też mam taką nadzieję ;) Oby tylko chłopcy nic nie nawywijali ;) I może bez niezapowiedzianych gości...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  16. niesamowity rozdział :) <3 całkowicie zaskoczyłaś mnie pojawieniem się mamy Lou i jego sióstr :D od razu je polubiłam :) czuję, że będą cudownymi postaciami <3 czekam niecierpliwie na kolejny rozdział, dziękuję również, że tak szybko dodałaś ten :)

    pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku :) Strasznie się cieszę, że udało mi się ciebie czymś zaskoczyć :) Oby jeszcze kilka razy mi się to udało ;)
      Dziękuje ci za to, że jesteś i wciąż czytasz... I za jeszcze kilka rzeczy :)
      Całuje xx

      Usuń
  17. Ja chcę więcej *.* Dużo więcej .. xDD
    Cudowny ^.^ Czekam na następy ;D I MAM NADZIEJĘ, ŻE W KOŃCU ZROBISZ SCENĘ SEEEEKSU XD Nie wierzę, że to napisałam....... ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) A co do tej sceny seksu, to pracuję nad nią... To nie moja wina, że non stop ktoś im przeszkadza. No dobra, może i moja ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  18. God,rozdział jak zwykle cudny. Nawet nie wiesz jak bardzo ucieszyłam sie gdy zobaczylam że jest nowy rozdział. Ciesze się że Jay ją polubiła. Bałam się że tego nie przyjmie i wgl ale poszło gładko. Kate nawet nie spinała się jakoś bardzo. Ej a wgl to te plecy już ją nie bolą? Bo nie ma nic o tym..... Zresztą to nawet dobrze.... Nie wiem czemu ale mam wielką ochote przeczytać o jej kolejnym wielkim koszmarze nocnym... Ostatnio spała dośc dobrze nie uważasz? Wiem wiem jestem okrutna.... Ciesze sie ze nadal ciagniesz to opowiadanie. Uwielbiam cię za to normalnie. Czekam na c.d.. Pozdrawiam Xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za miłe słowa... Strasznie się cieszę, że rozdział ci się spodobał :) Trochę wahałam się nad sceną z Jay, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie chcę robić z mamy Louisa potwora...
      Rzeczywiście Kate w towarzystwie Lou i w bezpiecznym miejscu radzi sobie zdecydowanie lepiej (zamierzone). Co do pleców, to niedługo ściągają jej szwy, więc jest zdecydowana poprawa :) Mówisz, że śpi za dobrze? Czy może chodzi o kolejne wspomnienia? Hmmm... Czym by tu aktywować te złe sny? Pomyślę nad tym ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  19. Mogę uczciwie przyznać, że uzależniłam się do tego opowiadania :) Jak tylko włączam komputer to sprawdzam czy dodałaś nowy rozdział! Niesamowite opowiadanie, świetny blog i wielki talent!
    A co do rozdziału to co tu dużo mówić... Oczywiście genialny! Już nie mogę sie doczekać z Danielle. Naprawdę lubię tą dziewczynę <33
    Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie :) To niesamowite, że moja pisanina cię zainteresowała... Dziękuję za cudowne słowa :)
      Danielle... Uwielbiam ją i przyznam się, że trochę się denerwuję, czy sprostam waszym oczekiwaniom...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  20. Jestem. Znów rekord, bo nie wiem czy kiedyś przeczytałam rozdział równie szybko. Musze powtarzać że jak zwykle niezwykły, czy jest to już zbędne, biorąc pod uwagę że tyle razy już to pisałam. W sumie mogłabym to powtarzać bez końca bo opowiadanie na pewno na to zasługuje...Autorka tym bardziej ;)
    No to zaczynamy:
    1. Pięknie, po prostu pięknie. Sama się czerwieniłam kiedy rodzinka Lou wpadła do domu. Potem gra w "Rycerzy" i Boo Bear po prostu się uśmiałam.
    2. Perspektywy Lou i Kate NIGDY nie będzie za dużo (przynajmniej dla mnie). No i jeszcze Zayn. Kiedy czytam jego przemyślenia, mój mózg też się rusza choć czasem myślę że jest bardzo leniwy ;D
    3. Nie mogę się doczekać Danielle. Chcę ją już poznać...to znaczy twoją wersję jej :)
    mało kreatywnie, ale jestem zmęczona...Ciężko kliknąć na ten czerwony krzyżyk u góry, ze świadomością ze następny raz spojrzę na te oczy w kwietniu...Chyba że uda mi się ponownie włamać :) Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa, którymi tak szczodrze mnie obdarzasz :) Cieszę się, że udało ci się przeczytać rozdział... Właściwie, to dwa ;) Agent z ciebie ;) Ale uważaj, by nikt cię nie przyłapał :) W razie czego, zwal winę na mnie. Jakby co, to cię osłaniam :)
      Cieszę się, że lubisz perspektywy Louisa i Kate, bo jeszcze kilka ich będzie...
      Danielle już w kolejnym rozdziale i mam nadzieję, że również ci się spodoba :)
      Całuję xx

      Usuń
  21. Nikogo nie rozczarowałaś, na pewno nie mnie *.*
    Cudny ci ten rozdział wyszedł i czekam na ten z Danielle. c;


    onlyyouharrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że tak myślisz... Mam nadzieję, że kolejny rozdział cię nie rozczaruje...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  22. Cudowny rozdzial! Taki slodki przede wszystkim. :) Kate i Lou to na prawde swietna para. Bardzo spodobala mi sie ta niespodzianka rodziny Louisa. Z niecierpliwoscia czekam na to jak przedstawisz Danielle. I wogole jestem ciekawa dalszych losow bohaterow.
    Kiedy nastepny ??
    @meow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) No i że nie przeszkadza ci ta ilość Kate i Louisa. Mam nadzieję, że uda mi się napisać kolejny rozdział równie ciekawie. A kiedy będzie? Najpóźniej w piątek.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  23. Och! Ach! Suuuuupeeeer, noooo. Co mogę więcej powiedzieć....jak zwykle zajebisty. Nie przejmuj się tym że jest dużo Kate i Lou bo o to chodzi!!!! No i dawaj gorącą scene z ich udziałem koneicznie!!! No i czekam na Dan :) no ogólnie super extra zajebsity rozdział jak zwykle <3 czekam nastepny...pewnie będzie w jakiś wtorek....może środe?! Pisz szybko <3 czekam koooooochaaaam :3
    JULKA xx ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja cały czas się staram z tą gorącą sceną między Kate i Lou, ale non stop ktoś im przeszkadza ;) Wiem, że ja ;D Może w kolejnym rozdziale Lou dopnie swego...
      Dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) A kolejny będzie najpóźniej w piątek, ale może uda się szybciej. Zobaczymy jak mi uczelnia pozwoli ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  24. Dzisiaj znalazłam Twojego bloga i jest przewspaniały, przestudiowałam wszystko, od deski do deski i zakochałam się od pierwszego wejrzenia :3 Lou i Kate... Ah <3
    Piszesz przepięknie, nienagannie...
    Pozdrawiam, czekam na nn i zapraszam do mnie see-my-dreams.blogspot.com (pewnie i tak nie zobaczysz tego komentarza, ale trudno) mam nadzieję, że kiedyś bd pisać tak jak ty...
    L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widzę wszystkie komentarze :) Zawsze... No, może te pod starszymi rozdziałami mi umykają, ale raczej staram się być na bieżąco :)
      Dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że moje opowiadanie ci się spodobało :) Podziwiam wytrwałość. Przeczytać wszystko w jeden dzień, to wyczyn godny podziwu. Dziękuję, że poświęciłaś swój czas na moją pisaninę.
      Chętnie zajrzę na twojego bloga w wolnej chwili. Dziękuję za zaproszenie. A co do twoich umiejętności pisarskich... Praktyka czyni mistrza :) Inaczej się nie da.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  25. Rozczarowałaś? No co ty! Rozdział jak zwykle cudowny :) Nareszcie dużo Kate i Lou! Na to czekałam. Nie będę Cię teraz zanudzać tym jak to jesteś wspaniała i jaki masz talent, bo dobrze to wiesz! :D
    Hm... Rodzinka...Nie spodziewałam się. Taka nagła wizyta w dość nietypowej sytuacji :)
    Nie doczekam się następnego, bo ja też uwielbiam Danielle. Kocham Cię, wiesz <33 za to, że piszesz tak świetnie. Za tego boskiego bloga.
    Do rozdziału, który mam nadzieję pojawi się jak najszybciej! Całuję xx
    Ewka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te cudownie miłe słowa i bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :) Czytanie komplementów na mój temat nigdy mnie nie znudzi ;) Oczywiście żartuję ;) Dziękuję ci za te słowa. To cudownie, że po tylu rozdziałach jeszcze udaje mi się ciebie czymś zaskoczyć... Mam nadzieję, że jeszcze nie raz mi się to powiedzie :)
      Całuję xx

      Usuń
  26. Kate skarbie <3 piękne to jest :D to jest arcydzieło, nie to nie arcydzieło to jest 100 razy lepsze niż arcydziełko. brak słów co to jest <3 wiem że jest to coś cudownego, co uwielbiam czytać. wchodze tutaj codziennie i kukam czy czegoś nie ma :D dlatego pytanie kiedy next? oby wkrótce ;d i pamiętasz ze ja liczę na opis imprezy stulecia i duużo śmiechu ;D huhuhuh <3 i wiesz jakieś takie namiętne wątki Lou i Kate też mogą być ;D nikt się nie obrazi :D hahhahhah

    dobra kończe kochanie Ty moje ;D pisz dalej, weny weny i jeszcze raz weny <3

    INKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanotowałam... Coś śmiesznego...Coś namiętnego... Coś imprezowego... Mam nadzieję, że kolejny rozdział sprosta twoim wymaganiom :)
      Dziękuję ci za te wszystkie wspaniałe słowa... Bardzo się cieszę, że wciąż udaję mi się zaciekawić cię moim opowiadaniem :) Kolejny rozdział będzie najpóźniej w piątek. A może i wcześniej o ile moi profesorowie nie zawalą mnie nauką. To chyba brzmi lepiej niż: mam multum zaległości do nadrobienia ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  27. jak zawszę boski <3
    ta scena w kuchni i te piłkarzyki, heh
    szkoda że ktoś ciągle im przerywa ;p
    czekam na nn ;)
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też to zauważyłam... Jak to jest, że za każdym razem, gdy Lou zabiera się do rzeczy, ktoś śmie mu przeszkodzić. W końcu się chłopak wykończy, albo co najmniej jakiegoś zapalenia płuc się nabawi ;) Może poszczęści mu się w następnym rozdziale?
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  28. Och Kate, "Kate... Co ty ze mną robisz?"- ot, taki cytat z Louisa mi się nasunął. Nie śpię, czekam, trzęsę się i sama nie wiem jak jeszcze reaguję na Twojego bloga.
    Zaczynając od początku- romantyczne sceny. Moje serce rozochocone tym 'chodźmy do łóżka' z poprzedniego rozdziału zaczęło bić mocniej, a puls chyba się podwoił. Dodam, że wredne ego Louisa górą! Potem 'niespodzianka'. Ja kiedyś zawału przez Ciebie dostanę, wrrr. Ale warto się poświęcić. Przez chwilę miałam Cię ochotę ukatrupić, ale szybko porzuciłam ten pomysł, bo kto by pisał w taki sposób?! no bo raczej nie ja. A więc kiedy przestałam się zastanawiać gdzie zostawiłam siekierę i ochłonęłam po rozpoczęciu rozdziału zaczęłam pochłaniać sceny o zabawie Katy z dziewczynkami. Kiedy padło słowo 'ślepa' znowu zaczęłam wypatrywać jakiejś piły albo tasaka, tym razem na Daisy (a może Phoebe?). Jednak znowu się opanowałam i do repertuaru epickich scen z grami wideo, obok Marka ratującego świat, dołączyłam Kate wymachującą mieczem. To jest niewiarygodne tak bardzo, że aż trudno mi to sobie wyobrazić, ale powoli przyzwyczajam się do tego, źe elfik dokonuje niemożliwego. Następnie, rozmowa Kate z Jay- prawie się poryczałam. Mam nadzieję, że Joannah będzie dla Kate jak matka i przyjaciółka. Chciałabym usłyszeć kilka anegdotek z dzieciństwa Lou, oj bardzo bym chciała ;) Na koniec, kiedy znowu amorki zawisły nad głowami, sypiąc z nieba płatki róż, pojawia się Niall. Harry, bliźniaczki, Niall... Kto jeszcze, ja się pytam?! Oni chyba już wyczerpali limit pecha, przynajmniej mam taką nadzieję ;) Narobiłaś mi wielką chętkę na wyczekiwaną od zamierzchłych czasów Danielle, więc, Cudotwórczyni, zobowiązuję Cię do jak najszybszego wstawienia kontynuacji :p
    W tym momencie żegnam się, do stópek kłaniam, rączki całuje i wypatruje nowego rozdziału za widnokręgiem, Skwarek xxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za ten cudowny komentarz... I za te wszystkie miłe słowa. Mam nadzieję, że ta siekiera, piła, czy też tasak... A zresztą mam nadzieję, że wszystkie potencjalnie niebezpieczne dla mnie przedmioty w magiczny sposób zniknęły z twojego otoczenia. Och, jak by mi się teraz przydał taki Harry Potter...
      Ty też zauważyłaś, że non stop coś im przeszkadza? Dasz wiarę? Jak to możliwe? Mam wrażenie, że gdy tylko robi się za gorąco, włącza się jakiś alarm i od razu ktoś się pojawia, by pomóc im ochłonąć. Louisowi, to już niedługo nawet zimny prysznic nie podoła i coś czuję, że jak jeszcze raz ktoś mu przeszkodzi w dotarciu do upragnionego celu, to od będzie pilnie poszukiwał ostrych narzędzi ;) Może w kolejnym rozdziale się mu powiedzie... Kto to wie? No wiem, że ja, ale i tak nie powiem ;)
      A co do bliźniaczek, to z Phoebe zrobiłam małego Louisa ;) Imię Daisy jest takie śliczne, że ona musiała być po prostu tą wrażliwszą :)
      Gdybyś ty widziała mnie wymachującą mieczem, to dopiero byś nie mogła uwierzyć w to co widzisz. I nie mam tak dobrego usprawiedliwienia jak Kate. Znajomi mi powiedzieli, że wyglądałam jakbym się przed komarami odganiała ;) I potem się dziwią, że nie chcę z nimi grać...
      Jeszcze raz ci dziękuję, że jesteś i wciąż czytasz...
      Całuję xx

      Usuń
  29. uwielbiam, wprost kocham, gdy rozdziały są z perspektywy Lou albo Kate, więc uważam, że był to jeden z fajniejszych rozdziałów :)
    no nie powiem, ale ta niespodziewana wizyta rodziny Louisa zaskoczyła mnie całkowicie. już sobie wyobrażam, jak bardzo speszyła się Kate!
    no i widać, że się zmieniała. nie wiem czy to przez Lou czy ogólnie zaczęła się przyzwyczajać do takich sytuacji, bo jeszcze niedawno, gdy spotykała nową osobę i trzęsła się z przerażenia, a teraz poradziła sobie wspaniale
    oj, no i jestem ciekawa co wymyślałaś z tą Danielle. nie mogę się doczekać!

    pozdrawiam
    @anitka_1D

    http://welcome-in-tomlinsons-house.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Uwielbiam pisać z perspektywy Louisa i Kate, więc cieszę się, że fakt iż będą oni trochę częściej cię nie zmartwił zbytnio ;) No a już najbardziej się cieszę z tego, że po ponad czterdziestu rozdziałach wciąż mi się udaje ciebie czymś zaskoczyć ;)
      Dobrze zauważyłaś, że Kate trochę się zmieniła. a właściwie bardzo w porównaniu z tym, co było. Czy to zasługa tego, że ma przy sobie Louisa? A może tego, że czuje się bezpiecznie w nowym domu? Chyba zostawię to bez odpowiedzi i może coś na ten temat pojawi się z kolejnych rozdziałach...
      Danielle... Nie powiem, że następny rozdział trochę mnie nie przeraża... Wszyscy tak bardzo na nią czekają, że strach się zabrać za pisanie ;) Ale mam nadzieję, że jakoś sobie poradzę.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  30. to oczywiste że Danielle ją pokocha, jest zaa wspaniała, tak wspaniała jak Kate. jeszcze raz Ci dziękuje że Dani nie jest tu taką wredną i chamską osóbką ;)
    nie zapowiedziana wizyta?? hmm.. me gusta ! :D (jak zwykle robi mi sie gorąco tak samo jak Louisowi i Kate gdy sie całują xD), poznanie jego rodziny to cos wspaniałego. :) Jay jest super matką, nie dziwie sie że ją polubiła, bo wkońcu daje to co każda matka chce dla swojego syna- szczęście :) każde z nich daje to szczęście każdemu :) a dziewczynki były urocze , zwłaszcza ta podobna do Louisa :D
    haha, i jak każda matka lubi poopowiadać troche o swoim synku , jego dzieciństwie xD
    pozdrawiam xx

    Klaudia Citylondon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak pozytywnie odbierasz Kate :) Sama ją wręcz uwielbiam i strasznie mi miło, gdy czytam, że nie tylko ja :) Moja Danielle nie może być wredna, bo przecież jestem jej największą (według mnie) fanką :) Tak więc nie musisz mi za to dziękować :)
      Przyznam się bez bicia, że przez chwilę chodził mi inny scenariusz po głowie jeżeli idzie o poznanie Jay. No ale ostatecznie stwierdziłam, że nie mogę zrobić z kobiety potwora...
      Dziewczynki, a zwłaszcza bliźniaczki były wdzięcznym tematem do opisania. Phoebe awansowała na małego Louisa, tylko dlatego, że imię Daisy mi się tak milutko kojarzy ;)
      Dziękuję za to, że wciąż jesteś i czytasz...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. zawsze będę <3
      oczywiście że Jay to nie potwór, a Daisy rzeczywiście tak milutko sie kojarzy :) i oczywiście że Danielle nie może być wredna ! pff..ona nie może byc po prostu wredan! :D
      ale musze Cię zmartic..to jest jeszcze druga fanka Danielle, tak wielka a może nawet większa od Ciebie... to jestem ja ! :D tak tak, podbudowałam napięcia wiem (lol xD) :D nienawidziłam jej na początku przyznam sie bez bicia.. ale później zaczęłam ją lubic, a teraz wręcz kochać :)

      K.CL

      Usuń
    3. Myślę, że mogę się podzielić tym pierwszym miejscem ;) Danielle jest boska :)

      Usuń
    4. aww, no ja tez mysle że mogę sie podzielić i że jest cudowną dziewczyną! kocham Liama and Danielle :)

      K.CL

      Usuń
  31. Nie wiem, czy mój plan się powiedzie, ale chcę stworzyć najdłuższy komentarz, jaki w ogóle istniał na tym przecudownym blogu. Jeżeli nie chce Ci się czytać tego długiego tekstu, to możesz skończyć już teraz, gdyż od razu mogę powiedzieć "Wspaniale!" :)

    Ale jeżeli wolisz dłuższą wersję, to oto tutaj proszę ;D
    Uwielbiam, no po prostu kocham. Kate jest przewspaniałą osobą, która za każdym razem, gdy opowiada historię ze swojej perspektywy, wzbudza we mnie tornado emocji. Chłonę każde słowo, jakby była uzależniona od tego opowiadania. A nie, przepraszam, jestem uzależniona.
    Louis... nie wiem, co napisać. Brak słów. Wydoroślał, zdecydowanie wydoroślał. A te jego napalenia są po prostu wspaniałe :D Za każdym razem, gdy ma ochotę zerwać koszulkę z Kate, przeskakuję wzrokiem kilkanaście linijek w dół, żeby zobaczyć, czy jednak moje żądania zostaną spełnione i wynagrodzisz mu te wszystkie katusze :) Kocham go całym sercem.
    Masz cudownych bohaterów. Mają wady i zalety, przez co naprawdę można się w nich zakochać. Mam już dość przesłodzonych osóbek, które zawsze wszystko robią dobrze. Dosyć z tym! Ludzie, dajcie trochę naturalności. U Ciebie jest jej po brzegi. Gdyby ktoś zupełnie inny pisał to opowiadanie, pewnie po drugim rozdziale Kate już byłaby w ciąży i zostałaby uznana za najbardziej optymistyczną osobę na świecie. A u Ciebie co? 46 rozdział, a w niej wciąż siedzi ta skryta, torturowana Kate. Chociaż przyznaję - ubóstwiam jej nowe wcielenie. Te podteksty i wgl. Cudo.
    Komentarz nie wyszedł długi, więc moje plany legły w gruzach. Ups, przepraszam. Ach, jeszcze jedno - mogłabyś odpisać mi na Twitterze? Już kilka razy do Ciebie pisałam, ale niestety nie doczekałam się odpowiedzi, a bardzo chciałabym z Tobą popisać. Na gg Cię nie ma, więc mam problem. Cóż tu dalej... oczywiście żądam sceny Katis! I nie odpuszczę! Nie myśl sobie :)
    Strasznie kocham Katis i całe opowiadanie.
    Nie ma osoby, która pisałaby wspanialszego bloga od Ciebie. Zasługujesz na Oscara.

    Coco ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ambitnie podeszłaś do komentowania :) Dziękuję ci za to. A tak na marginesie, ja uwielbiam czytać komentarze i nie ważne jak długie by nie były :)
      Dziękuję ci za te wszystkie przemiłe słowa i strasznie się cieszę, że spodobało ci się moje opowiadanie :)
      Nawet sobie nie wyobrażasz ile radości sprawiłaś mi swoimi słowami... Tym jak odbierasz stworzone przeze mnie postacie... To cudownie wiedzieć, że nie tylko ja pokochałam je jakby były prawdziwe...
      Scena Katis? Naprawdę próbuje. Ale co ja mogę poradzić na to, że non stop ktoś im przerywa? Może w kolejnym rozdziale im się uda ;)

      A co do drugiej części komentarza, to muszę powiedzieć, że gapię się w ekran i nie wierzę... Przepraszam cię bardzo jeżeli nie odpisałam ci na Twitterze, ale naprawdę nie wiem jak to możliwe. Zaglądam na niego praktycznie bez przerwy i a nawet gdy akurat nie, to powiadomienia o nowych wiadomościach do mnie wyskakują mi na ekranie telefonu. Ja naprawdę zawsze odpisuję na każdego twitta i jedyne wytłumaczenie tego, że się nie odezwałam do ciebie, to że najzwyczajniej nie dostałam twoich wiadomości? Może to wina Twittera? Nie wiem, ale obiecuję, że odpiszę na każą jaką mi wyślesz.
      A co do GG, to najczęściej jestem niewidoczna, ale jeżeli napiszesz, to z pewnością się odezwę. Nie przepadam za GG i założyłam je głownie po to, że łatwiej tam prowadzić konwersacje niż na Twitterze. Tak wiec naprawdę bardzo mi przykro, że wyszło jak wyszło. Mam nadzieję, że w końcu uda nam się porozmawiać :) To do napisania...
      Całuję xx

      Usuń
  32. *.* więcej Kate i Lou? chyba pokocham to opowiadanie jeszcze bardziej ;p
    genialny pomysł z tą niespodzianką ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myślisz :) No i że niespodzianka mi wyszła...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  33. Cudowny rozdział. Po prostu brak mi słów żeby go skomentować. Ta niespodziewana wizyta była świetna. Siostry Louisa są takie same jak on. Czyli najpierw mówią, a potem myślą. Pewnie Kate musi byś ciężko. Bo to ich pierwsze spotkanie w kuchni było troszkę... krępujące? Tak to chyba odpowiednie słowo.
    Strasznie nie mogę doczekać się następnego rozdziału bo:
    1. Będzie biba stulecia (jak to skromnie stwierdził Niall :D)
    2. Kate pozna Danielle
    3. Kate+Louis+wolna sypialnia=długo wyczekiwana scena łóżkowa;D
    Co ty na to? (Mam na myśli punkt 3, bo 1 i 2 mam już na 100% załatwione XD) Napiszesz to? Pewnie nie tylko ja czekam na ta scenę, więc nie tylko mnie uszczęśliwisz opisując to;D
    Ciesze się, że teraz będzie więcej o Kate i Louisie. Ostatnio nie było o nich dużo, więc bardzo ciesze się, że to się zmieni. Ten rozdział podobał mi się w szczególności dlatego, że było w nim o nich dużo. Dużo... to za mało powiedziane. Ten rozdział było cały o nich. Wspaniale. Mam nadzieję, że będzie takich więcej.
    Mogłabym zadać ci trzy krótkie pytania? (Oczywiście jak nie chcesz to nie musisz odpowiadać;p)
    1. Czy mogłabyś dodać na bloga jakieś swoje zdjęcie? Albo zamiast zdjęcia chociaż opisać swój wygląd w kilku zdaniach. Bo jestem strasznie ciekawa jak wyglądasz. Czasem się zastanawiam czy przypominasz wyglądem Kate, czy raczej Alex.
    2. Mogłabyś wstawić jakiś plan domu Louisa? Będzie można sobie wszytko lepiej wyobrazić.
    3. Kiedy następny rozdział? Nie mogę się go doczekać:D
    Miałam się jeszcze o coś spytać, ale zapomniałam o co:D
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci z całego serca za te wszystkie cudowne słowa... I bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :) No i ta niespodzianka w postaci rodzinki Louisa ;)
      Co do twoich oczekiwań odnośnie kolejnego rozdziału, to oczywiście będzie imprezka (ale czy stulecia?), no i na pewno Kate pozna Danielle, a co do punktu trzeciego, to nie jestem pewna tego łóżka... Może kanapa, albo pod prysznicem, a może skończą na dywanie? Kto to wie? No wiem, że ja, ale skoro jeszcze tego nie napisałam, to chyba mogę tak to sformułować ;)
      A co do twoich pytań... Może zacznę od końca, bo tak będzie łatwiej ;)
      Kolejny rozdział najpóźniej w piątek. O ile nie przygniotą mnie obowiązki, to może nawet uda się wcześniej. Piątek to ostateczny termin.
      Plan domu Louisa już się robi i prawdopodobnie podam linki do mojego Instagrama, tak jak ostatnio, gdy pokazywałam plan apartamentu. Muszę przyznać, że zabawiłam się w projektanta. Przeglądając miliony zdjęć w internecie. Alex stwierdził, że moje plany są beznadziejne i obiecał je poprawić (nie moja wina, że zapomniałam o schodach na piętro). Kosztowało mnie to tylko tydzień stania przy garach. Mam nadzieję, że będą tego warte ;)
      Moje zdjęcie? Naprawdę? Kiedyś mój kochany przyjaciel wstawił bez mojej wiedzy zdjęcie na Instagrama... Nie pamiętam, czy już je usunęłam... Jejku, naprawdę chcesz mnie oglądać? Zobaczę, co da się z tym zrobić ;) Ale raczej tu go nie wkleję, co najwyżej znów podam wam linka...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Naprawdę pytasz czy chcę zobaczyć jak wygląda moja idolka, autorka najlepszego bloga na świecie o którym myślę 24 godz na dobę? Dziewczyno... Ja tylko o tym marze. Nie mogę doczekać się aż cię zobaczę. Kiedy najprędzej będziesz mogła dodać zdjęcie? (Mam nadzieję że już jutro:D)

      Usuń
    3. Kurde jaka ja jestem mądra:D Proszę cię żebyś wstawiła zdjęcie, a przecież mogę sobie je poszukać na Instagramie (czy jak to się tam piszę:p)Przepraszam. Jak zwykle nie myślę i przy okazji robię ci kłopot. Moja mądrość czasem mnie przeraża:D Daj mi chwile idę poszukać...
      Już znalazłam:D I to nie jedno tylko 2 :D Wow. Nie dość że jesteś taką wspaniałą pisarką to jeszcze jesteś jaka ładna. Chociaż nie... Ty nie jesteś ładna. Ładna to za mało powiedziane. Ty jesteś śliczna. (Przeciwieństwo mnie;D) Szkoda tylko, że zdjęcia są czarno-białe. Nie można zobaczyć jakiego koloru masz paczałki. Szczelam, że są... Hmmm, niebieski? Pewnie nie trafiłam ale zawsze można spróbować :D
      Jeszcze raz przepraszam za kłopot. Do następnego rozdziału;*
      Ps. Mówiłam już, że jesteś śliczna?

      Usuń
    4. Na pewno nie jestem... Ale dziękuje... I nie zgadłaś ;) Są piwne...

      Usuń
  34. strasznie fajny ten rozdział. taki lekki, pozytywny, z mnóstwem śmiechu i szaleństwa. podobał mi się! :D oj, niezapowiedziane wizyty rodziny mnie zawsze denerwują. ale rodzinka Louisa, jest kochana. no i bliźniaczki, które potrafią rozładować każde napięcie - podobnie co Harry! :D cieszę się, że tą część Kate ma już za sobą! zdaje sobie sprawę, że przed takimi akcjami zawsze jest stres, a ona, mimo że na początku się denerwowała, dała sobie radę. Jay razem z młodszymi siostrami Louisa pokochały ją i jeszcze te słowa "witaj w rodzinie", no rozpływam się nad nimi! ^^
    tak! w końcu pozna Danielle! nie mogę się doczekać :D mam jednakże nadzieje, że w niedługim czasie rozwiążesz także sytuację między Zaynem, a Perrie bo to mnie niesamowicie ciekawi :)

    pozdrawiam i życzę duuuuuużo weny, oraz czasu i chęci na pisanie! matrioszkaa. xx

    [chocolattesmile]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał, mimo iż był troszkę inny od poprzednich... Niezapowiedziane wizyty mojej "ukochanej" rodzinki zawsze doprowadzały mnie do szewskiej pasji, ale teraz są chwile, gdy mi tego brakuje... To zadziwiające, jak zmienia się nam punkt widzenia, w zależności od okoliczności :)
      Chyba rzeczywiście nadszedł czas, by zakończyć trasę koncertową Little Mix i ściągnąć dziewczynę do domu ;) Zobaczymy co z tego wyjdzie...
      Dziękuję, że wciąż tu jesteś i czytasz...
      Całuję xx

      Usuń
  35. Boże to było cholernie cudowne.
    Jednak wolałabym więcej pikanterii o wiele wiele więcej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej pikanterii? Hmmm... Postaram się w kolejnym rozdziale. O ile znów ktoś im nie przeszkodzi ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Dopisałam do listy życzeń ;)

      Usuń
  36. Nie będę się rozpisywać ;D
    Napiszę tylko,że jesteś genialna,boska,uwielbiam Ciebie Twoje pomysły i wgl wszystko ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te cudowne słowa :) Cieszę się, że moje opowiadanie wciąż ci się podoba...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  37. Przegapiłam inaugurację nowego sezonu,…ale z uśmiechem na ustach nadrabiam zaległości:) Jesteś moim zbawieniem po 12-godzinnym locie kochana:)

    Pozwolisz, że cofnę się do poprzedniego rozdziału, który sam w sobie (pomimo licznych emocjonalnych przejść) był sam sobie strasznie przyjemny:) Moment przebudzenia się, Zayana o dziwo był leciutki tzn. zabawny w swojej tragedii. Przez co całkowicie dopełnił resztę. Horan i Doktor Styles…. Ta dójka raczej nie może normalnie przejść obok, nie siejąc popłochu:D Liczyłam, co prawda na szkody w salonie (przyszłościowe rzecz jasna), ale wózki też się całkiem nieźle sprawiły jak widać:) Oni na siebie zdecydowanie nie zarobią:) Ogólnie cała akcja powrotu do (nowego) domu, przemyślenia bohaterów jak najbardziej przywołały na usta przyjacielski i ciepły uśmiech, co nie umknęło uwadze mojego chłopaka, który z ciekawości (konspiracyjnie przez ramię) czytał fragment twojej historii:) i zarzucił mi gamoń, że do niego się tak nie uśmiecham (czego nawet nie skomentowałam).

    A na czterdziestkę-szóstkę nawet nie wiem jak zareagować. Chyba tylko z przeogromnym, cwanym (czego dopatrzyło się „jego” cyniczne oko) uśmiechem:) Sebastian stwierdził, że tak liczne grono przyjaciół, tudzież opcjonalnie rodziny działa jak najlepszy środek antykoncepcyjny toteż postanowił zaraz po rychłym (który wcale taki rychły nie będzie) powrocie zmienić zamki w drzwiach swojego domostwa:) No popatrz jak to płeć przeciwna myśli podobnie (przezornie, pewnie też pasuje:)). A propo myśli - Louis przechodzi sam siebie (mistrz po prostu), i chyba za niedługo będziemy musiały się wstawiać za biedakiem do twojego przebiegłego sumienia, o spełnienie jego pragnień, bo chłopak się wykończy (a my razem z nim:P) Cały post jest tak strasznie…nie wiem jak go opisać….przywołuje na myśl jeden z poranków nowożeńców:) A jeśli odnosimy mylne wrażenie to na nasze usprawiedliwienie możemy powiedzieć, że sami znajdujemy się w słodkim po-wakacyjnym letargu i odbieramy świat (jeszcze) w różo/słodkim świetle.

    Spotkania…nowe znajomości. Widzę, że Kate poznała przyszłą teściówkę (nie zazdroszczę okoliczności, jednak zawsze mogło być gorzej) a reakcja samej kobiety dopełniła obraz sielanki. Nie mogę doczekać się pojawienia Danielle, także czekam na to spotkanie z niecierpliwością:)

    PS. Ja nie wiem jak „ta” spec-grupa wytrzyma w trasie. I komu współczuć w pierwszej kolejności…im samym, współpracownikom, czy obcym jednostką, które będą ich otaczać:)
    Pozdrawiam cieplutko z uroczym towarzyszem przy boku (który sam się tak tytułuje i również serdecznie pozdrawia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie wspaniale słowa, z których aż bije ciepło... Biorąc pod uwagę, że jest prawie trzecia w nocy nie powinnam mieć tak dobrego humoru, ale inaczej się nie da. Gdy czytam twój komentarz szczerzę się do monitora jak głupia ;) I niestety moi znajomi nie omieszkali mnie o tym poinformować. Dlaczego oni nie mogą być równie uroczy, co twój Sebastian?
      Niezmiernie się cieszę, że spodobał ci się poprzedni rozdział :) Muszę się przyznać, że z przyjemnością wrzuciłam mój łzawy epilog w czeluści szuflady, by napisać coś mniej tragicznego ;)
      A więc wy też zauważyliście, że zdecydowanie za licznymi zimnymi prysznicami Louisa nie stoi Kate, a raczej nadmiar bliskich, którzy najwyraźniej walczą o główną nagrodę w konkursie na najgorszy możliwy moment ;) Rzeczywiście panowie myślą podobnie... No cóż mi pozostaje? Chyba tylko życzyć Louisowi by poszczęściło mu się w kolejnym rozdziale ;)
      Przyznam ci się, że scenariusz spotkania z Jay zmieniłam całkowicie w trakcie pisania. Jakoś mi się odwidziało robienie z kobiety potwora. Jeszcze pojawią się inne... I chyba nie wyszło tak źle?
      Prawdę mówiąc sama się zastanawiam jak to będzie w trasie. Po przestudiowaniu strony internetowej producenta tourbusa oraz sprawdzeniu wymiarów powierzchni użytkowej (uwielbiam bawić się w detektywa) mogę stwierdzić jednoznacznie, że to będzie wyzwanie. Zamknąć ich wszystkich w takiej małej przestrzeni... Już się boję ;) I na chwilę obecną najbardziej współczuje... sobie ;D
      Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa i gorąco pozdrawiam waszą uroczą dwójkę :)
      Całuje xx

      Usuń
  38. Sama siebie zlinczuję za to, że tak późno zabrałam się za ten rozdział... Będziesz musiała mi to wybaczyć, ale jakoś nie mogłam do tego podejść, byłam trochę rozbita. Musisz mi też wybaczyć to, że komentarze są tak krótkie, ale ja naprawdę nie wiem jak mam już komentować to cudo...
    Naprawdę nie wiem jak mam to skomentować, bo powoli brakuje mi słów... Z rozdziału na rozdział zaskakujesz mnie jeszcze bardziej tym jak świetnie idzie Ci pisanie tego cuda. Świetnie? Powiedziałam świetnie? Wspaniale, tak że... bigvkjlermjdsijojoimgjwjmoiv... Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. ;d Naprawdę cieszę się, że Kate poznała już rodzinę Lou. Nawet to w jaki sposób i w jakich okolicznościach się stało mnie zaskakuje... Cała ta opowieść mnie zaskakuje i wywołuje u mnie tyle emocji... Nawet sobie nie wyobrażasz co czuję czytając każdy rozdział i czekając z niecierpliwością na kolejny...
    Związek Kate i Lou jest taki niesamowity, wszystko co tutaj się dzieje jest naprawdę cudowne i niepowtarzalne, nie wyobrażam sobie tego opowiadania bez nich. Naprawdę jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej. Wiadomo, że teraz będzie bardzo dużo pisane z perspektywy naszych zakochańców, ale mam nadzieję, że reszta chłopców nie zostanie pominięta. Impreza w wykonaniu chłopaków? To będzie coś, już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. No i z niecierpliwością czekam na Danielle.
    Pozdrawiam. x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już poradziłaś sobie z tym spadkiem formy... Życzę ci wielu uśmiechów. Ich nigdy za dużo :)
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał, a chyba jeszcze bardziej, że wciąż udaje mi się ciebie zaskakiwać :) WOW! To już 46-ty rozdział i naprawdę mam ochotę skakać z radości, że jeszcze mnie nie przejrzałaś :)
      Rzeczywiście będzie teraz trochę więcej naszych "zakochańców", ale postaram się i o innych nie zapomnieć... Spróbuję już w kolejnym rozdziale ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  39. Haha, Kate po prostu mnie rozwaliłaś! Ta scena z wejściem rodzinki... a było już tak blisko...
    Wiedz, że masz jeszcze szansę na moją wizytę w Telford!
    Jak dobrze, że Ty cały czas dodajesz rozdziały... Podziwiam cię, że dodajesz je tak często i tak długie, podczas gdy na przykład ja dziś dodałam dużo krótszy po 1,5 miesiąca... (jest w nim Ziall ;))
    Ech... Muszę już iść, a koniecznie chciałam coś dodać... No cóż, musi Ci to wystarczyć ;)
    Cudownie, jak zwykle ;)
    Pozdrawiam :*
    @Anniie_Poland
    uwannasaygoodnight.blogspot.pl
    youbringmesadness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem na co ty czekasz... Ale nie możesz mi zarzucić, że się nie staram. Naprawdę próbuję ich zaciągnąć do łóżka, ale co ja mogę, że wciąż ktoś im przeszkadza ;) Powoli zaczynam być sfrustrowana jak Louis. A co do twojej wizyty... Zaproszenia nadal aktualne :)
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał, a jeszcze bardziej się cieszę, że nareszcie mogłam przeczytać o moich ulubieńcach ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  40. super rozdział i w ogóle. :D:D
    no i nie mogę doczekać się tego spotknia ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że ci się spodobał...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  41. Cudo ;) Rozdział rewelacyjny! Czekam na next!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  42. taki rozdział był potrzebny, w porównaniu z poprzednimi to mało się działo. ale chyba, nie mogę tak napisać. tak, na pewno nie mogę !
    no po prostu nie da rady, w końcu Kate poznała rodzinę Lou, a w dodatku wszyscy ją zaakceptowali.
    co ja gadam ! inaczej nie mogło być!
    rozdział jak zwykle fantastyczny, zaskakujesz z każdym nowym rozdziałem moja droga :)
    kiedyś myślałam, że żaden blog nigdy nie zdoła zająć pierwszego miejsca zamiast bloga Kai, wiesz co? myliłam się. przeczytałam na prawdę ogromną ilość blogów, nie ma szans żeby je zliczyć. Dlatego, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ten blog jest NAJLEPSZYM jakim do tej pory udało mi się przeczytać, jestem po prostu zaszczycona, że mogę śledzić dalej tą historię, która uwielbiam ♥
    Dlatego Kate, dziękuję ci z całego serca, że jesteś, tworzysz i poświęcasz dla nas swój czas. Życzę dużo weny i czasu , Klaudia ♥
    P.S. Wiem, że to tak nieładnie, ale mogę wiedzieć czy w przyszłym tygodniu będzie nowy rozdział? W prost nie mogę się doczekać, kiedy Dan i Kate się poznają *.*

    Ja już zmykam i nie męczę Cię moimi wypocinami :D
    PA! xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam tylko zaznaczyć, że takie męczenie, to nie męczenie ;) Raczej czysta przyjemność...
      Cieszę się, że rozdział, mimo iż nie było w nim mrożących krew w żyłach scen, przypadł ci do gustu... Przyznam się, że przez chwilę myślałam, by inaczej pokierować spotkaniem z mamą Louisa, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że nie mogę zrobić z niej potwora... Włożyłam jej w usta obawy każdej matki (tak myślę), ale przecież Lou jest dorosły i sam powinien decydować, przy kim znajduje szczęście...
      OMG!!! Postawiłaś moje opowiadanie na pierwszym miejscu... O matko! Oddychać... Tylko oddychać... Dziękuję ci za te cudowne słowa. Co ja piszę? Wspaniałe słowa! Genialne! Och... Kocham cię po prostu :) I to ja jestem zaszczycona, że poświęcasz swój czas i czytasz to moje opowiadanie... Dziękuję. za wszystko :)
      Nowy rozdział na pewno będzie w przyszłym tygodniu. To masz jak w banku. Mimo iż ostatnio cierpię na brak wolnego czasu rozdziały będą się pojawiały najpóźniej co tydzień. Więc kolejny - najpóźniej w piątek :) Mam nadzieję, że spotkanie dziewczyn cię nie rozczaruje...
      Całuję xx

      Usuń
  43. No i rozdział jak zwykle cudowny :) Uwielbiam twojego bloga i całą twoją twórczość i zawsze kiedy czytam kolejny rozdział dodaje go do moich ulubionych i z każdym nowym rozdziałem moje top ileś tam się powiększa :). Ach ci nasi zakochańce, wszędzie by się całowali... I jeszcze pewnie inne rzeczy by robili gdyby nie niespodziewana wizyta. Swoją drogą to był świetny pomysł. Cieszę się, że mama Louisa nie ma żadnych zastrzeżeń co do Kate. I że dziewczynki ją polubiły. Nie mogę się wprost doczekać spotkania Danielle i Kate. Mam nadzieję, że wszystko jednak będzie dobrze i Kate nie ma się o co martwić. Jezu, ale się powtarzam w tym komentarzu. Jak by to zobaczyła moja polonistka, już by mi tłumaczyła do czego są synonimy... :) Pochwalę ci się też, że często wieczorami se myślę co by się tu mogło stać, no i czasem moje podejrzenia się sprawdzają :). Ostatnio też pomyślałam sobie, że do Kate i Louisa bardzo pasuje piosenka Last Firt Kiss. No bo w końcu Kate po raz pierwszy całowała się z Louisem no i może ostatni pocałunek też z nim będzie. Och... to by było słodkie gdyby Louis zaśpiewał jej tą piosenkę, albo zadedykował na koncercie... no i znowu piszę nie na temat... Ale taka już jestem :) Tak więc ubóstwiam cię i twojego bloga i nie mogę się już doczekać następnego rozdziału :) A tak w ogóle to kiedy planujesz go dodać? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te cudowne słowa... Strasznie się cieszę, że jeszcze cię nie zanudziłam moim opowiadaniem ;) Mam nadzieję, że to się jeszcze długo nie stanie...
      Wydaję mi się, że masz racje... Kto wie, do czego doszłoby w kuchni, gdyby nie ta niespodziewana wizyta... No a później? Może gdyby goście przyszli trochę później... No, ale tego już się nie dowiemy :) Za to może w kolejnym rozdziale Louis doczeka się małego sam na sam z Kate i być może tym razem się uda ;)
      Czasami się zastanawiam, co by moja polonistka powiedziała... Zwłaszcza po przeczytaniu tych kilku bardziej namiętnych scen ;) Nie wiem, czy chcę to wiedzieć ;)
      Last First Kiss... Właśnie sobie przesłuchałam jeszcze raz tą piosenkę wsłuchując się uważnie w słowa... Nie żebym nie robiła tego wcześniej już jakiś miliard razy ;) Dziękuję za świetny pomysł :) Mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli kiedyś go wykorzystam. Bo przyszła mi do głowy świetna scena i zaraz się za nią wezmę :) Mam tylko nadzieję, że potem uda mi się ją wpasować w opowiadanie...
      A co do nowego rozdziału, to pojawi się najpóźniej w piątek :) Choć mam nadzieję, że uda mi się go wcześniej napisać...
      Całuję xx

      Usuń
    2. Jak mogłabym się obrazić?! To będzie dla mnie zaszczyt jeśli umieścisz w swoim opowiadaniu coś co wymyśliłam! :D

      Usuń
  44. Ha ha właśnie przeczytałam i dalej się śmieje :P haha akcja w kuchni bomba :) chcemy więcej :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się spodobało :) A że udało mi się ciebie rozbawić? Sama sobie przyznałam nagrodę ;) Jakby ktoś pytał to potrójne Bounty :D I od razu zaznaczam, że się nie dzielę z nikim.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  45. To ja ta od powieści pamiętasz ? ;) Napisałam tak ostatnio (Twoje opowiadanie jest powieścią)♥ Znowu nie wytrzymałam i piszę komentarz ;D Świetne ,świetne ,Świetne . ;) Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że kolejny rozdział również ci się spodobał...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  46. Hey.
    Rozdział przeczytałam już w piątek,ale nie miałam czasu,aby skomentować.
    Zacznijmy od Lou i Katy po prostu przesłodko. Jak ja kocham te parę. Idealna z nich para.
    Zaskoczyłaś mnie wizytą rodziny Louis'a. Nie spodziewałam się tego. Wyszło bardzo ciekawie. Kate świetnie sobie poradziła z dziewczynkami i ich zabawami. Zresztą z mamą Louis'a też jej dobrze poszło. Słowa mamy Louis'a mnie wzruszyły.Cieszy mnie fakt,że mama Louis'a. Matko,jak ja się powtarzam.
    Szkoda,że karzesz nam czekać na spotkanie Katy i Dan. Ja od samego początku czekam na to spotkanie.Gdy zobaczyłam,że zakończyłaś rozdział słowami "Gotowa poznać Danielle" to nie ukrywam moja ciekawość poszybowała do góry. Czekam na ten moment z wielką niecierpliwością. Mam wrażenie,że mój dzisiejszy komentarz nie będzie miał najmniejszego sensu.
    A cały rozdział strasznie słodki i czekam z wielką niecierpliwością na dalszy ciąg tej pięknej historii.

    Ściskam
    Kasia xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapomniałam. Wiesz,że z Twoich odpowiedzi na komentarze byłby ciekawy rozdział. To na tyle.

      Usuń
    2. Dziękuję ci za to, że znalazłaś chwilkę, by zostawić ten komentarz :) Nie tylko ty masz wrażenie powtórzeń. Ja tak sobie myślę, że praktycznie w każdej odpowiedzi piszę to samo i choćbym nie wiem jak się starała używać innych słów, to i tak efekt jest zawsze taki sam...
      Ty też czekasz na Danielle? Jejku... Ja już naprawdę zaczynam się stresować tym kolejnym rozdziałem... No, ale wciąż mam nadzieję, że się nim nie rozczarujesz.
      A co do moich odpowiedzi... Naprawdę? To nawet zabawne.... Jakoś nie zwróciłam na to uwagi. Zawsze po prostu starałam się zawrzeć w nich wszystko, co akurat przyszło mi do głowy po przeczytaniu danego komentarza... Hmmm... Ale strasznie mi miło, że w ogóle czytasz te moje odpowiedzi, bo często mam wrażenie, ze piszę je głównie dla siebie...
      Całuję xx

      Usuń
  47. OOOO to takie słiiit xd może skrobniesz coś z perspektywy Niall'a ? PLISSSSSSS :>)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może w kolejnym rozdziale. A raczej... Jest duże prawdopodobieństwo ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  48. kolejny raz oczarowałaś mnie swoim talentem ;* ten rozdział jest cudowny i w końcu Katy poznała rodzine Lou, hahah jego siostry są najlepsze ;D niestety nie mogą się sobą nacieszyć ;( myślałam że w tym rozdziale Katy pozna Danielle... i tu mnie zaskoczyłaś słoneczko ale pozytywnie zaskoczyłaś, oczywiście ;D komentuje jak moge, a czytam w ten sam dzień co wstawiasz rozdział, ale coś się dzieje i na telefonie nie mogę komentować ;( ale ty wiesz że czytam i jak moge to zostawiam po sobie ślad ;D no normalnie kocham cię, a gra Katy z siostrami Lou w rycerzy jest booska ;D
    "Kate i Phoebe stojąc plecami do siebie dzielnie walczyły z potworami wymachując mieczami jak opętane. Pewnie zamiarem pozostałej dwójki było im podpowiadać, ale przekrzykiwanie siebie komendami raczej na niewiele się zdało.
    - Skaleczyłaś ją w ramię! – krzyknęła Daisy podskakując na łóżku pod oknem. – Jesteś ślepa? Nie masz zabić Kate!
    - To niechcący – tłumaczyła się zaczerwieniona od wysiłku Phoebe nie przestając machać kontrolerem. – Nic ci nie jest?
    - Wszystko dobrze – wysapała Kate uśmiechając się do niej. – Nie ma krwi, więc nie jest źle. To tylko draśnięcie.
    Roześmiały się obie po tych słowach, ale momentalnie przerwały, gdy głośny pisk Daisy obwieścił pojawienie się kolejnych przeciwników.
    - Przed tobą, Kate! I za tobą! Z lewej! – krzyczała wciąż skacząc po łóżku. „Aż dziw bierze, że jeszcze go nie połamała” zaśmiałem się.
    - Z prawej – poprawiła ją Lottie przechodząc obok mnie i siadając na oparciu fotela obok siostry.
    - No przecież mówię, że z prawej! – machała rękoma. – Zabij go! Nad tobą! Szybko! Phoebe, rozwal go! Ale nie Kate! No i co zrobiłaś?! – zawyła zeskakując z łóżka i biegnąc do mamy.
    - Chyba twój własny pomocnik cię rozwalił, skarbie – odezwałem się podchodząc bliżej i odbierając zabawkę z jej rąk. – Ale i tak jestem pod ogromnym wrażeniem. Trzeci poziom? No, no... Kto by pomyślał, że masz zadatki na rycerza...
    - Dzięki – roześmiała się. – Ale to ja byłam pomocnikiem. Phoebe była dowódcą."
    HAHAHAHA to jest CU-DO-WNE <3 <3 <3
    mówiłam ci już że cię kocham? nie? a więc mówię ;D KOCHAM CIĘ <3
    ojojoj jaki mój komentarz jest chory, chyba musze iść do psychiatryka, hahahaha ;D
    Kocham cię słońce... KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ ???
    Dobra już kończe ten dosyć zakręcony komentarz ;D
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa i za to, że wciąż tu zaglądasz i czytasz... To wspaniale, że rozdział przypadł ci do gustu :) No a Danielle... Będzie już w kolejnym :)
      Cieszę się, że dzielisz się ze mną fragmentami, które spodobały ci się bardziej... Dzięki temu wie, że to co piszę ci się podoba :) No a jak jeszcze wyławiasz moje ulubione momenty, to już w ogóle cieszę się jak głupia...
      Kolejny rozdział będzie najpóźniej w piątek, ale mam ogromną nadzieję, że jednak wcześniej.
      Całuję xx

      Usuń
  49. Wiesz, że uwielbiam Twoje opowiadanie? :). Być może ostatnio tego nie okazywałam, ale musisz mi uwierzyć na słowo. Szaleje za nim:). Jest fantastyczne, cudowne, zabawne i... skończyły mi się chyba przymiotniki. Wszystko wyczerpałam na tą przeklętą szkołę...
    Słowo daje, jeszcze chociażby jeden taki dzień i pójdę na stację, kupię benzynę i wszystko puszczę z dymem. Żebym ja nie miała czasu spokojnie przysiąść i przeczytać nowego rozdziału? No w głowie się nie mieści! Aż mną trzęsie, bo nie wiem z kim tam znowu Hazza szaleje! No bo co to ma kurczę być, że ja jestem tyyyyle rozdziałów do tyłu? Aż sama się sobie dziwię, że tyle czasu wytrzymałam bez wybryków tych pięciu idiotów w Twoim opowiadaniu...:)
    Oni zawsze tak skutecznie poprawiają mi humor, a bez nich... jest mi zwyczajnie smutno. Ciągle myślę jak to Lou kolejny raz będzie uwodził Kate, a ona będzie się słodko rumienić, kiedy Liam znowu straci nerwy i będzie musiał pilnie porozmawiać z Danielle, jak Zayn znowu będzie zarzucał sobie, że niedostatecznie dobrze traktuje Pezz, co nowego Niall wymyśli, żeby zapchać się żelkami:). No i nie ma co ukrywać... Co nowego Hazza znów zmaluje, co głupiego palnie, jakie dziewczyny będzie bajerować na "Doktora Stylesa" (a ja znowu będę żeby wbijać w ścianę z zazdrości...), kiedy znowu będzie paradowac z gołym tylkiem... Swoją drogą ostatnio coraz rzadziej mu się to zdarza, nie żebym coś sugerowała...:)
    Dobra, goły tyłek Hazzy, a ja odbiegam od tematu... To o czym to ja...?
    A, brak czasu:). Może nie jestem jeszcze w pełni swobodnym człowiekiem, ale w końcu znalazłam chwilę na wyrażenie tej swojej opinii. Musisz mi wybaczyć, bowiem tak strasznie dawno tego nie robiłam i chyba zapomniałam jak to się robi, więc może być to trochę mało składne... Ale mam nadzieję, że coś tam jednak z tego zrozumiesz:).
    Ale może tak w końcu przejdę do rzeczy, co jak zwykle się rozpiszę o niczym i zanudzę Cię już na samym początku. Wcale się nie zdziwie, jeśli nie dotrwasz do końca tych moich wywodów, ale jeśli tak, to... Po prostu podziwiam Cię dziewczyno:).
    No dobra... To jak to zwykle ja, muszę się trochę pozachwycać Lou i Kate:). On jest wobec niej taaaaaaaaaki troskliwy... No po prostu nie mogę się naczytać jak on się o nią martwi, jak opieprza chłopaków, gdy znowu coś głupiego zrobią, jak o niej myśli, jak na nią patrzy... Jeśli to w ogóle możliwe, to ja się po prostu zakochałam w tym ich uczuciu:). Za każdym razem, gdy czytam myśli Lou o Kate przechodzi mnie taki dreszcz... Ahh, po prostu brak mi na to słów!:).
    No to po prostu inny świat. Tak cudowny świat:). Nie wiem jak Ty to robisz, ale ten Twój sposób pisania taki mi to ich uczucie materializuje w mojej głowie, że prawie chodzę jak pijana. Zupełnie jakbym upajała się ich szczęściem:). No, to chyba widać po tym co tu wypisuje, ale to nic. Mówiłam Ci, że się odzwyczaiłam, więc proszę, nie czepiaj się...:)
    No dobra, teraz trochę poważniej... Zayn mnie nieco martwi. Ja wiem, że może być rozgoryczony, zawiedziony, nieszczęśliwie zakochany... Te wszystkie myśli o Kate, gorycz, że to jego kumpel trzyma akurat tą dziewczynę w ramionach... Szczerze mu współczuję, ale jednocześnie jestem pełna podziwu. Mi by chyba serce pękło jakby miała patrzeć jak moja koleżanka przytula się beztrosko do Hazzy, a on... A on dzielnie się trzyma. No i kurczę... Należy mu się taaaaaaaaaaaaaaaki buziak!:)
    Od dzisiaj Zayn jest oficjalnie moim bohaterem!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą, jak Ty to zrobiłaś, że nawet tak smutną sytuację w szpitalu przekształciłaś w coś zabawnego?:). Prawie padłam, gdy Paul oznajmił, że ma kolejny rachunek do zapłacenia...:). Wyścigi na wózkach... Hazzę i Nialla to po prostu trzeba zamknąć w klatce i nie wypuszczać aż zmądrzeją...
      Taaaa, co ja się oszukuje...
      A wracając do Zayna... Ekhm. Te jego... "nocne przypadłości"... No dobra, może i mam wypaczoną wyobraźnię, ale gdy czytałam o tym jego śnie, zarumieniłam się tysiąc razy bardziej niż Louise przez cały swój żywot w moim opowiadaniu. Jeśli tak opisujesz wyimaginowane szaleństwa Zayna, to ja już się doczekać nie mogę jakiejś chwili zapomnienia ze strony Lou i Kate...:). Tylko, żeby mi do pokoju wtedy Hazza nie właził!Już i tak za dużo go w takich momentach...
      A skoro już jestem przy Hazzie, to sobie spokojnie do Liama przejdę:). Sytuacja z pakowaniem walizek mnie po prostu rozwaliła...!:). Prawdziwy Daddy, nic dodać, nic ująć:). Jak on wytrzymuje z tymi czterema pozbawionymi wizji konsekwencji swoich czynów kretynami, to ja nie mam pojęcia. Ja bym wszystkich wybiła po minucie, a ten... Cierpliwość ma złotą, to trzeba mu przyznać:). I nie wiem czy o tym wspominałam, ale uwielbiam te jego nieustanne telefony do Danielle:). Swoją drogą, z niecierpliwością czekam na jej spotkanie z Kate. Coś czuje, że się dogadają:).
      Dobra... Lou, Kate (a, miałam wspomnieć, że podziwiam jej wolę walki z własnymi lękami i odwagę. Rozumiem, że dla miłości można zrobić wiele...:)), Zayn, Liam...
      Niall!:)Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam jego miłość do jedzenia!:). Moment, gdy prawie zwiał ze sceny dla żelek... Jak zwykle ryczę ze śmiechu:). Brak mi słów na to jego głodomorstwo i... ehh. Czasami zastanawiam się po prostu skąd on się urwał:).A kłótnia o białe żelki z Kate mnie po prostu rozwaliła!:)No i Hazza... Czekałam na ten moment, oj czekałam...:)
      Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, gdy miałam to szczęście po 42 zaraz przeczytać rozdział 43... Te sekundy, kiedy przewijałam kursor i wczytywałam się w literki z nieludzką gorliwością, by upewnić się, że Hazza i Alex nie tego, były najgorszymi w całym moim styranym życiu.
      No masz szczęście, po prostu masz szczęście:). Ale faktu, że mi serce zwyczajnie wtedy zamarło to już nie zmienisz. Miej tą świadomość co Ty ze mną robisz...:).
      Ale w ogóle ta ich znajomość... Śpią razem na kanapie, że już nie wspomnę już w jakich pozycjach. Macają się po tylkach. Włażą sobie do łazienki. Piszą ze sobą non stop. Że o tym łóżku to ja już nie powiem.
      I powiedz Ty mi jak ja niby mam nie być zazdrosna? No sorry, ale nie da rady. Mów co chcesz, nazwij mnie wrednym człowiekiem, ale kurczę... Jakże ja się cieszę, że oni już wrócili do Londynu!:)
      O pożegnaniu chce zapomnieć, nie będę o nim więc mówić. Cieszę się jedynie, że Alex ma tą swoją pracę...:)
      Przynajmniej próby rozwikłania skrótu VIP wzbudziły we mnie pewną nadzieję...:). Niech sobie Hazza pozostanie tym pierwszym, co on tam wymyślił, ja narzekać nie będę:). Co do mówienia... No tego mu nie zabronie, ale przecież... "Krowa, która dużo ryczy...":)
      No i całe szczęście, jest ta sąsiadka Alex:). Dzięki niej zawsze się uśmiechnę:). Normalnie to już prawie moja ulubiona postać:)
      A, no i dziękuję Ci za te małe scenki z Larrym!:).Gęba tak mi się śmiała, gdy czytałam jak Lou nosił Hazzę na plecach...:)Ahh, aż się rozmarzyłam:).
      Dobra, teraz powyższy rozdział... No ty sobie chyba żarty stroisz! Taki krótki?! Ja tu już liczyłam na ten wieczór z gośćmi, a tu dupa, parafrazując do mej ulubionej reklamy. I teraz muszę czekać, no... Jak ja tego nie lubię!
      Ale nie powiem... Rodzinka prawie jak z piekła rodem:). Jestem szalenie dumna z Kate, że przeszła tą... poranną próbę z nagłym atakiem bliźniaczek na kuchnię. A potem dzielnie z nimi wytrzymywała...:). No i kurczę... Powitanie w rodzinie Tomlinsonów... Taki zaszczyt!:)

      Usuń
    2. Ehh, wygląda na to, że wyczerpałam na dzisiaj zasoby mojej niby weny. Wyszło co wyszło, mam nadzieję, że jakoś dojdziesz z tymi moimi wynurzeniami do ładu:). Nie pozostaje mi już nic innego jak podziękowanie Ci za te cudowne rozdziały i przeprasiny za długą nieobecność. Poprawie się:).
      Buziaki xx
      PS: i jak to Harry oddał Kate swoją koszulkę z Ramones?! To ja ją chciałam...

      http://boy-from-bakery.blogspot.com/

      Usuń
    3. WOW! To chyba najdłuższy komentarz jaki w życiu widziałam! Chylę czoła i cieszę się jak głupia, że jest skierowany do mnie :) Zapewne moja odpowiedź będzie wyglądać jak krótka notatka, ale raczej nie zbliżę się do twojego wyniku ;)

      Dziękuję ci z całego serca za te wszystkie cudowne słowa, którymi twój komentarz jest naszpikowany. Strasznie się cieszę, że moje opowiadanie jeszcze ci się nie znudziło :) Czytając to czym postanowiłaś się ze mną podzielić odniosłam wrażenie pewnego podsumowania i cudownie spędziłam czas zapoznając się z twoimi słowami. Jest po trzeciej, a ja zamiast spać szczerzę się do laptopa ;) Chyba nie do końca wszystko ze mną dobrze ;)
      Muszę też przyznać, że z przyjemnością przeczytałam o twoich "problemach sercowych" po jednym z rozdziałów (czy to robi ze mnie sadystkę?) ;) Uważam, że to niesprawiedliwe, że nie mogłam cię pognębić dłużej, tylko od razu sięgnęłaś po kolejny rozdział... Moja strata... Wyobrażam sobie jaki być wtedy mi komentarz napisała... Pewnie nakryłabym się nogami ;)
      A na pocieszenie powiem, że Harry ma jeszcze koszulkę z Ramones, więc jeszcze możesz się załapać ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  50. JA CHCE KOLEJNY ROŹDZIAŁ <3 zajebiście piszesz :* ta akcja z rodzinka Tommilsona *,*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba :) A kolejny rozdział już niedługo...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  51. W sumie to ja już nie wiem co mam pisać. Bo ile razy można pisać to samo :) Rozdział uroczy, Kate i Lou są uroczy w tym swoim odkrywaniu siebie :) No i wielki szacun dla Lou za tą jego silną wolę (której ja nie posiadam :))
    A najazd rodziny Lou (czyt. kobiet) bomba. Szczena mi opadała gdy czytałam jak Kate tylko z lekką obawą dała się porwać zabawie. Z zapartym tchem czytam kolejne rozdziały i obserwuje przemianę Katy.

    Rozumiem że w kolejnym rozdziale długo wyczekiwane spotkanie z Dan? Czy Zayn również będzie na spotkaniu? Zdaję sobie sprawę że naszpikowany jest środkami przeciwbólowymi, ale znając jego stosunek do Katy, to on jest tam wstanie się przyczołgać :)
    Brakowało mi go w tym rozdziale :)

    Pozdrawiam i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój dzisiejszy komentarz to jeden wielki chaos.

      Usuń
    2. Ktoś tu się stęsknił za Zaynem... W takim razie chyba wyciągnę to jego poobijane ciało z łóżka i dostarczę na imprezkę ;) Tak, już postanowione. Dla ciebie wszystko :) Ale nie licz, że będzie bardzo w nastroju do balowania...
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał, chociaż rozumiem, że brak pewnego przystojniaka działał na jego niekorzyść ;)
      Chyba rzeczywiście już więcej nie będę tego przeciągać i pojawienie się Danielle w kolejnym rozdziale jest już przesądzone. Mam tylko nadzieję, że nie będzie potem zbiorowego rozczarowania... Dziwnie się stresuje tym spotkaniem...
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa i że wciąż jesteś i czytasz...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  52. Zaszalałam ostro! zabawiłam się przez 4 dni w księżniczkę uwięzioną na ósmym piętrze wielkiego wieżowca czekająca, aż uratuje ją natłok obowiązków. Nic się takiego nie stało.. ale myśli i zmartwienia dają o sobie znać ze zdwojoną siłą.

    Rozdział przeczytałam wieki temu (niby parę dni, a mam wrażenia jakby to było dawno). Nasuwa się pytanie dlaczego dziś piszę? Hm..nie wiedziałam, nadal nie wiem co napisać. Nic mi się nie klei.

    Więc tak, Kate & Lou przez cały rodział – super.

    Pierwszy raz tak jest.

    Nawet mi się to podoba, e znowu nie te słowo wtrąciłam, genialnie mi się podoba! Niesamowite, wystarczy zmienić słowo, a bezsens zdania nabiera rumieńców.

    MOMENT NA BLACIE W KUCHNI!!! No no to jest coś…ja już coś tam kiedyś napomknęłam o miłosnych szaleństwach na blacie kuchennym (przynajmniej tak mi pamięć podpowiada, że tam cos takiego ujęłam.. ale w mojej wizji to odrobinę inaczej wyglądało, wróć tego tutaj nie ma!) Niespodziewana wizyta mamusi? Już to lubię. (teraz w duchu dziękuję, że mi się to nigdy nie trafi.. z dala od rodziny!)
    Siostry musza być super.. szczególnie młodsze, jak to jest je mieć?

    Muszę przyznać 10 pkt dla Kate, że z taką subtelnością udało jej się wybrnąć z nieciekawej sytuacji, jak powiedzieć komuś, że jest się chorym? Cóż wystarczy polegać na swoim poczuciu humoru. Dystans to jest to co w dzisiejszych czasach ludziom nie przychodzi z łatwością. Tak samo jak zrozumienie, że człowiek jest tylko głuchy czy ślepy, a nie trędowaty.

    Brudy z dzieciństwa matko boska oby nikt nie poznał
    moich! Starczy mi upokorzenia we własnych oczach.. a co dopiero dopuścić, by mnie ktoś tym szantażował. Brrr…

    Kiedy dokładnie na koncert chłopców się wybierasz, bo idziesz nie?? To już na dniach! Liczę, że zaspokoisz moją ciekawość szczegółami!!!!

    Miało być krótko, bo na nie szybciej odpisujesz, ale po tyylu dniach to powinnam się spodziewać odpowiedzi w ekspresowym tempie!!!!

    Tym razem zrobię wyjątek nie dopytam co? jak?kto ? gdzie? kiedy? naprawdę będzie już spotkanie z Dan? czy będzie Zayn? Czy będzie też może Perrie? Czy coś się wyjaśni? Co w ogóle będzie?? by Cię nie kusiło! (tak liczę, że się zdradzisz!!!) Poczekam na kolejny rozdział. Czuję, że będę nim zachwycona!!!

    Buziaki xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo iż jest w pół do czwartej nad ranem zrobiłam sobie pysznej kawy i porwałam kilka ciastek. Teraz mogę zabrać się do przeczytania twojego komentarza... Brzmi znajomo? Chyba stanie się to moją tradycją :)
      Gdybym wiedziała... To za pewno wysłałabym kogoś na ratunek :) Pamiętaj o znakach dymnych następnym razem ;)
      Sama nie wiem, czy skoro pierwszy raz tak jest, to powinnam się z tego cieszyć, czy raczej zastanowić, co mogło być tego powodem... Cieszę się, że mimo iż rozdział był troszeczkę inny, to ci się spodobał :)
      Czyli przygotowywanie śniadania nie wyszło wcale tak źle? Kamień właśnie roztrzaskał mi się pod nogami ;) Niestety nie mam pojęcia jak to jest mieć siostry... Chociaż czasami sobie myślę, że na całe szczęście... No i chyba nikt nie uciekła tak daleko przed niezapowiedzianymi wizytami rodzinki jak ja :D Chyba właśnie sama sobie wręczyłam złoty medal ;)
      Masz rację, że spojrzenie na siebie z dystansem, to coś, co ludziom nie przychodzi łatwo... A o ile wszystko byłoby wtedy prostsze...
      Wiesz, że mogłabym skopiować i wkleić twoje słowa odnośnie brudów z dzieciństwa? Ale udajmy, że o tym nie wspomniałam, bo jeszcze ktoś zechce je upublicznić, a tego bym nie przeżyła ;)
      Byle do weekendu!!! W piątek olewam zajęcia i już zamieniłam się na zmiany w pracy i nic mnie nie powstrzyma przed dotarciem do Birmingham. To będzie niezapomniany weekend! Już ja się o to postaram. No i może chłopcy mi w tym trochę pomogą ;)
      Tyle pytań, które nie padły ;) Ty po prostu już mnie rozgryzłaś widzę... Kusiło mnie, by może poprzeciągać, ale nie. Danielle się pojawi :) Co do Zayna, to obiecałam już pewniej osobie, że wyciągnę jego poobijany tyłek z łóżka i doprowadzę na imprezkę... Perrie... Trasa powoli się kończy ;) Czy coś się wyjaśni? Hmmm... Może to, że niektórzy po prostu mają ogromnego pecha... Albo, że dziwne upodobania jednego z chłopców sprawiają, że sama się czerwienie... Albo, że pewna mała pchła jest sprytniejsza niż by się wydawało... Kurcze, nie wiem czego by miało dotyczyć to pytanie...
      Ciastka mi się skończyły :( Jak to jest, że tkwię w kuchni wieki, by je upiec, a potem dosłownie znikają w oczach? I kawa już zimna... Chyba pora kończyć. I budzik zadzwoni za kilka minut. Kolejny dzień czas zacząć...
      Dziękuję ci za wszystkie miłe słowa i za to, że wciąż jesteś i czytasz...
      Całuję xx

      Usuń
    2. Ja poprzedniej nocy o tej porze kiedy Ty odpisywałaś leżałam w łóżku i nadawałam jak opętana. Gadałam o wszystkim, zastanawiałam się nad przyszłością, robiłam listę planów na dzień następny..(wypiłam 3 kawy, co przecież kawopijcom nie jestem; ale dzięki nim przetrwałam poniedziałek).

      Mówisz tradycja? No cóż ja powiem, że zawsze jak się biorę za czytanie to jem (czy to śniadanie obiad czy kolacja...albo coś pomiędzy niedozwolonym a tuczącym), a czasem będąc w miejscu publicznym z kubkiem przepysznej latte (często na wynos)i telefonem w ręce. aaa…nie wspominając o wypiekach na twarzy czytając rozdział.

      Czy Ty aby przypadkiem się z niczym nie zdradziłaś? Czyj pech?? mała pchła to któraś siostra Louisa? Jakie upodobania? a teraz najważniejsze pytanie: Którego z nich?? Pytanie było ogólne, może teraz, gdy już cos tam zdradziłaś nie zdradzając niczego wolałabym żeby było to pytanie retoryczne? niezaspokajające mojej ciekawości i pozostawiające aurę tajemniczości tej historii.. kurczę!

      Doszłam do wniosku, że zamiast nazywać to opowiadaniem, będę używać słowo „historia”. cóż za MAGIA!!

      Jak to jest, że wszystko co dobre i sprawia przyjemność kończy się tak szybko? Cóż trzeba zacząć się delektować i nie patrzeć na zegarek. To powinno przedłużyć rozkosz przyjemności. Ale czy mamy na to czas?

      Porwij dla mnie wszystkich, no ewentualnie i w ostateczności mogę zadowolić się jednym…!!

      Udanego koncertu i nieziemskich emocji!!

      Oczywiście nie obrażę się jeśli zamiast następnego rozdziału będzie pełna relacja z wrażeń!

      Ściskam!!

      Usuń
    3. Właśnie siedzę na w miarę ciekawym wykładzie z kubkiem pysznej latte... Co ja bym zrobiła bez tej Costy na rogu? Wykład może i ciekawy, ale jakoś nie mam dziś głowy do nauki. Pewnie taki będzie cały tydzień ;)
      Kusiło mnie, by potraktować twoje pytania jako retoryczne, ale potem wyszło ze mnie to moje wredne ja i postanowiłam coś jednak zdradzić nie zdradzając niczego... Wszystko w kolejnym rozdziale, który chyba będzie już całkiem niedługo ;)
      Chciałabym kiedyś spróbować życia bez tego ciągłego spoglądania na zegarek... Ciekawe jak by to było? Bez budzika, kalendarza i sterty karteczek przypominających o milionie rzeczy do zrobienia... To byłoby życie...
      Z tym porwaniem, to wiesz... Pracuję nad tym. A może tak ich oszołomie moją osobą, że pójdą po dobroci? Och, marzenia...
      Buziaki xx

      Usuń
  53. Świetne, niebędę się za bardzo rozpisywać jak moje poprzedniczki :D
    przepraszam tylko za spam, ale jak znajdziesz chwilkę to wpadnij

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://loveissomethingmorethanfriendship.blogspot.com/

      Usuń
  54. Dopiero odkryłam tego bloga, a zakochałam się w nim bez pamięci. Rany boskie dziewczyno, ty masz cholerny talent! :O Uwielbiam tą złośliwą "część" Lou, świetny pomysł. Dialogi są obłędne, a ta scena na blacie zwaliła mnie z nóg, ja tu liczę na jakąś gorącą scenę, a tutaj proszę......... niespodzianka ... :/ ^^ Mam nadzieję, że dokończysz w kolejnym hahah ! <3
    uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam :* OCZYWIŚCIE dodaję się do obserwatorów i zapraszam do siebie, na dużo mniej profesjonalne opowiadanie. Liczę na szczery komentarz z twojej strony <3 pozdrawiam gorąco! xoxo

    luckymemory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i bardzo się cieszę, że moje opowiadanie przypadło ci do gustu :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń