niedziela, 16 czerwca 2013

61




   Głośne pikanie aparatury sprawiło, że wprawdzie bardzo niechętnie, ale przerwałem pocałunek. „O kurwa... I co teraz?” wciągnąłem gwałtownie powietrze, starając się uspokoić oddech. Milion myśli i uczuć przeleciało mi przez głowę. „Najwyżej da mi po mordzie...” Odważyłem się na nią spojrzeć. „W końcu nabrała kolorów...” zauważyłem rumieńce na jej poranionej twarzy. Wpatrywała się we mnie szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami. Oddychała równie ciężko co ja, prawie jak po szaleńczym biegu, a aparatura monitorująca jej serce wciąż okropnie hałasowała.
   - Wow... – usłyszałem, a w jej głosie było słychać niedowierzanie. Wciąż próbowałem uspokoić oddech, ale może powinienem zacząć od mojego dudniącego w piersi serca. „Może jeszcze jest szansa, że nie utnie mi za to jaj...” uśmiechnąłem się, czekając czy doda coś więcej do tej swojej wypowiedzi.
   - Wow? – spojrzałem na nią rozbawiony. Podobała mi się jej reakcja. Wciąż czułem mrowienie na swoich wargach. I miałem więcej niż chęć, by to powtórzyć. – Bo jeszcze... – moją wypowiedź przerwało pojawienie się zaniepokojonej pielęgniarki.
   - Wszystko w porządku? – odezwała się, sprawdzając wskazania aparatury i w końcu ją uciszając. – Dobrze się pani czuje? – Alex nieznacznie pokiwała głową, nie przestając się we mnie wpatrywać szeroko otwartymi oczyma. Kobieta spojrzała na mnie wymownie, opierając dłonie na biodrach. – Miał pan dać swojej dziewczynie odpocząć, panie Styles, a nie podnosić jej ciśnienie...
   - On nie... – zaczęła Alex, ale najwyraźniej sama nie wiedziała co chce powiedzieć. – My tylko... Ja nie...
   - Tylko ją pocałowałem... – wyszczerzyłem zęby w uśmiechu. – Co ja poradzę, że tak na nią działam? – pielęgniarka próbowała schować rozbawienie pod maską profesjonalizmu.
   - Tak... – zacisnęła usta, by się nie roześmiać i przestawiła coś na urządzeniu. – Następnym razem proszę poprzestać na buziaku w policzek, panie Styles. W trosce o serce pana ukochanej...
   - W trosce o jej serce, wszystko – obiecałem, unosząc dłoń jak do przysięgi. Kobieta uśmiechnęła się i opuściła pokój, przypominając mi jeszcze, że czas odwiedzin już się skończył.
   - Jesteś walnięty... – Alex kręciła głową z niedowierzaniem, ale na jej twarzy wciąż gościł delikatny uśmiech. – Wiesz co będzie jak to się wyda?
   - Nie opędzimy się od dziennikarzy – wzruszyłem ramionami. – Kogo to obchodzi? I tak są wszędzie...
   - Może mnie to obchodzi? Nie pomyślałeś o tym?
   - Daj spokój... – machnąłem ręką, przysiadając na skraju materaca i chwytając jej dłoń. „Teraz już rozumiem dlaczego Lou tak lubi bawić się palcami Kate...” – Co najmniej przez kilka tygodni nie wyjdziesz z łóżka. Jedynym kto ci może zrobić zdjęcia, będę ja – puściłem jej oczko, po czym dodałem, udając rozczarowanie. – Chociaż jak na razie do rozbieranej sesji się nie nadajesz...
   - Idiota... – westchnęła, uśmiechając się pod nosem.
   - Jak to możliwe, że w twoich ustach brzmi to jak słodki komplement? – spojrzałem na nią ruszając wymownie brwiami.
   - Bo jesteś walnięty – parsknęła, przymykając powieki i krzywiąc się z bólu. „Takich worów pod oczami nie miała nawet po podwójnej zmianie...” zauważyłem.
   - Jesteś wykończona... – stwierdziłem oczywiste i podniosłem się. – Pójdę już i pozwolę ci odpocząć...
   - Łaskawco... – uśmiechnęła się, zerkając na mnie. Zapatrzyłem się w jej czekoladowe oczy... „Czy ona zawsze tak na mnie patrzyła?
   - Przyjdę jutro – powiedziałem, przenosząc wzrok na jej usta. „Ostatecznie nie urwała mi jajek, więc może...
   - Wiedziałam, że nic co piękne nie trwa wiecznie... – westchnęła, zwilżając wargi językiem. „Rób mi tak jeszcze...” jęknąłem w myślach, pochylając się nad nią. – C-co ty wyprawiasz, Styles?
   - Sprawdzam, czy ta aparatura... – zawisłem milimetry od jej ust – wciąż działa...
   Tym razem to ona pocałowała mnie...

   Coś mokrego i obślizłego wylądowało na mojej twarzy, wyrywając mnie z zamyślenia. „A może śniłem na jawie?” Rechot Nialla szybko wskazał winowajcę.
   - Co jest? – spojrzałem na blondyna, unosząc brwi. – Czego chcesz?
   - Szybko wczoraj wróciłeś... – zauważył Liam, dolewając sobie herbaty. Pewnie jego radar się włączył, mówiąc mu, że nie jestem w nastroju na głupie żarty blondyna i postanowił odwrócić od niego moją uwagę.
   - Pielęgniarka mnie wywaliła – uśmiechnąłem się, przypominając sobie spojrzenie, jakim mnie obrzuciła, gdy drugi raz przybiegła, zaalarmowana pikaniem aparatury.
   - A co zrobiłeś? Obmacywałeś się z Alex? – parsknął Horan, ale dość szybko umilkł, wpatrując się we mnie uważnie. – Serio?
   - Co? Nie...
   - Już ci wierzę...
   - Zajmij się lepiej swoim śniadaniem – mruknąłem, zerkając w stronę wejścia do restauracji. – No proszę, nasze śpiochy! – zawołałem, a pół sali obejrzało się w stronę drzwi. – W ostatniej chwili. Jeszcze moment i Niall pożarłby wszystko...
   Obserwowałem jak przyjaciel trzyma Kate za rękę i idą w naszą stronę. Uśmiechnąłem się, widząc na jej twarzy nieodłączny rumieniec. „Poranek musiał być niezwykle udany...” Przywitali się z nami i wcisnęli obok Zayna, który wydawał się nagle bardzo ożywiony. „Czy on jeszcze przed chwilą nie wyglądał, jakby spał z otwartymi oczami?
   - Dzień dobry wszystkim – Paul oparł się dłońmi na ramionach Liama. – Wypoczęci? Lepiej nie odpowiadajcie – zaśmiał się, słysząc jęki co po niektórych. – Autokar już czeka. Za pół godziny ruszamy... – spojrzał na mnie. – Andy z tobą zostaje. Tylko bez żadnych numerów, Harry. Jutro punkt dwunasta widzę cię na próbie i nie radzę się spóźnić, bo inaczej pogadamy...
   - Uuu... – zawył Niall, sięgając po kolejną kanapkę. – Czy to nie podchodzi pod groźby karalne?
   - Ja ci zaraz pokażę, co podchodzi – Paul rzucił w niego czapeczką. – Czy nie powiedziałeś mi, że tym razem nic nie zostawiłeś w pokoju?
   - No przecież trzy razy sprawdzałem! – bronił się Horan. – To jakiś spisek! Ktoś musiał to podrzucić...
   - Taaa, ktoś... – zaśmiałem się.
   - Nie jedziesz z nami Harry? – Kate wbiła we mnie to swoje przeszywające „spojrzenie”. Dreszcz przebiegł mi po kręgosłupie. „Jak ona to robi?
   - Nieee... – uruchomiłem dodatkowe szare komórki, by przypadkiem nic nie chlapnąć. – Umówiłem się... Dojadę do was jutro, Mała... A co? Będziesz tęsknić?
   - Za tobą? – parsknął Louis. – Jeszcze czego...
   - Będziesz może miał czas, by odwiedzić Alex? – zapytała cicho. „Gdybyś tylko wiedziała...
   - Właściwie mam to w planach – uśmiechnąłem się. – Myślałem, żeby jej podrzucić kilka rzeczy do szpitala – powiedziałem. – Masz jakiś pomysł, co może być jej potrzebne?


   Patrzyłem jak wiatr rozwiewał włosy Kate, tworząc wokół jej głowy czekoladową aureolę. Wyglądała przepięknie... Siedziała przy otwartym oknie, zaciskając palce na kamiennym blacie i z zamkniętymi oczami wystawiała twarz na działanie świeżego powietrza. Uśmiechała się w ten typowy dla siebie sposób, ledwo unosząc kąciki ust. W takich chwilach najbardziej przypominała leśnego elfa... Okupowałem kanapę, trzymając stopy na fotelu obok niej.
   - Może jednak weźmiesz tą pastylkę? Po co masz się męczyć? – zaproponowałem. Uśmiech rozświetlił jej twarz. Uniosła powieki i całą sobą odwróciła się w moją stronę, kładąc nogi miedzy moimi.
   - Nie trzeba – zrzuciła baleriny ze stóp, a mój wzrok od razu powędrował na pokryte czerwonym lakierem paznokcie. – Mark powiedział, że to mniej niż godzina jazdy. Wytrzymam...
   - Ja nie wytrzymam... – jęknął Niall, odstawiając pustą butelkę po wodzie. – Dlaczego tu jest tak gorąco? Normalnie spodnie mi się lepią do tyłka...
   - Trzeba było nie zakładać tych dżinsów – rzucił Liam, który do tej pory zajęty był pisaniem z Danielle. - Zawsze możesz iść się przebrać...
   - Nie chcę mi się... – burknął blondyn, zerkając z wyrzutem w stronę klimatyzacji. Po chwili podniósł się z głośnym westchnieniem i poszedł bez słowa na górę.
   - Macie jakieś plany na dziś? – Liam zerknął w moją stronę. – Może wybierzecie się ze mną...
   - Przykro mi przyjacielu – przerwałem mu nim dokończył. – Zabieram moją dziewczynę na romantyczny spacer śladami Beatlesów... – Zauważyłem, że Kate uśmiecha się szeroko, znów odwracając twarz w stronę otwartego okna. – Możemy wieczorem coś porobić razem...
   - Jasne...
   - Od razu lepiej – Niall opadł na siedzenie obok mnie i szczerzył się przy tym niemiłosiernie. – Pierwsze co zrobię, gdy dojedziemy do hotelu, to prysznic.
   - Może pójdziesz ze mną na zakupy? – zaproponował Liam. – Chcę zaliczyć ten sklep, o którym mówił Andy...
   - O ile zaliczymy też Nando's – Payne wzruszył ramionami. – W takim razie prysznic zaczeka...

   - Czuję się prawie jak na podwójnej randce – zaśmiałem się, wręczając lody Prestonowi. – W sumie to nawet ładnie razem wyglądacie...
   - Bardzo śmieszne – mruknął Mark, ale raczej nie wydawał się urażony. – To gdzie chcecie usiąść? – rozejrzałem się dookoła. Wyszczerzyłem zęby w uśmiechu, znajdując idealne miejsce.
   - My, tam – wskazałem głową zacieniony trawnik pod drzewem. – A wy się nie krępujcie... – pociągnąłem Kate za sobą. – Potrzymasz, skarbie? – podałem jej mojego loda i rozsiadłem się wygodnie, opierając o pień.
   - Lou! – pisnęła, gdy pociągnąłem ją za biodra i posadziłem sobie na udach.
   - Masz za jasne spodnie do siedzenia na trawie – powiedziałem, skradając jej całusa i odbierając moją porcję pyszności. – A poza tym, mogę sobie ciebie bezkarnie pomacać... – jej policzki momentalnie zmieniły kolor. – Uwielbiam te twoje rumieńce... – szepnąłem jej do ucha, przygryzając je lekko. – Nawet sobie nie wyobrażasz jak to strasznie mnie kręci...
   - Naprawdę? – zauważyłem rozbawienie w jej oczach. I coś jeszcze. „Pożądanie?” zgadywałem. „Komuś tu się marzy...” usłyszałem moje drugie ja. Nachyliłem się widząc, że teraz ona chce mi coś powiedzieć na ucho. – A co jeszcze cię kręci? – wciągnąłem gwałtownie powietrze i prawie zakrztusiłem się własną śliną, a to zboczone coś w mojej głowie właśnie rozwinęło, niczym dywan, całą listę możliwości... Zerknąłem na jej minę niewiniątka. Może i bym w nią uwierzył, gdyby nie ten psotny błysk w oczach i ta przygryziona warga, która niezmiennie doprowadzała mnie do szaleństwa...
   - Mógłbym ci powiedzieć, kochanie, ale obawiam się, że miałbym wtedy spory problem i doprawdy nie wiem jak miałabyś mi pomóc go tutaj rozwiązać...
   - Ja? – zdziwiła się rozbawiona. – Ale to przecież byłby twój problem... – zapatrzyłem się na jej język, prześlizgujący się po zimnej powierzchni loda. „Stary... Tylko sobie wyobraź...” odezwał się ten wredny głos w mojej głowie. „Nie! Nie rób tego!” przeniosłem wzrok na ochroniarzy, próbując wyrzucić niechciane myśli. Rozmawiali zawzięcie, jednocześnie omiatając spojrzeniami ludzi dookoła. „Za późno...” znów rozległo się w mojej głowie i momentalnie pojawiły się w niej obrazy, na które zdecydowanie nie był ani czas, ani miejsce. Ująłem brodę dziewczyny i wpiłem się w jej usta, smakując ich wnętrze i starając się zastąpić obrazy w głowie innymi.
   - Lou!!! To Louis! Lou!!! Lou! – dziecięce piski zdecydowanie pomogły mi ochłonąć. Oderwałem się od słodkich ust Kate i spojrzałem na trzy dziewczynki, biegnące co sił w naszą stronę.
   - No i to by było na tyle, jeżeli chodzi o urocze sam na sam... – mruknąłem, kiwając uspokajająco chłopakom. – A do naszej problematycznej rozmowy wrócimy później – zdążyłem jeszcze szepnąć Kate do ucha i wywołać kolejny uroczy rumieniec, nim dorwały nas rozentuzjazmowane fanki.


   - Ja ciebie też... – powiedziałam do telefonu, żegnając się z przyjaciółką. – Do jutra...
   - Już? – usłyszałam rozbawiony głos Louisa tuż przy moim uchu. Przez całą rozmowę opierałam się o niego plecami, a on obejmował mnie w pasie, cierpliwie czekając, aż skończę. – Jak ona się czuje?
   - Mówi, że dobrze... – oddałam mu komórkę. – Właśnie Harry do niej przyszedł... – dodałam, odtwarzając w głowie słowa, którymi się z nią przywitał, nie wiedząc, że słyszę. „Koniecznie muszę ją o to zapytać następnym razem...” postanowiłam, uśmiechając się. „Kto by pomyślał...
   - Wcale mnie to nie dziwi – zaśmiał się głośno. Splótł nasze dłonie razem i mogliśmy kontynuować spacer po parku.
   - Nie?
   - Nie. Polubił ją... – musiał przerwać wypowiedź, by zamienić kilka słów z kolejnymi fankami. Po kilku minutach kontynuował. – Jestem prawie pewien, że został tam tylko dla niej. A przynajmniej nic mi nie wiadomo, by miał mieć jakieś inne powody...
   - Alex też go bardzo lubi... – powiedziałam, uśmiechając się i odpowiadając na pozdrowienia kolejnych wielbicielek Louisa. Wsłuchiwałam się w wesołe wymiany zdań między nimi, a moim chłopakiem „Zdecydowanie jest w swoim żywiole...
   - Katy, czy to prawda, że nie widzisz? – zamarłam na chwilę, słysząc słowa dziewczynki. Chyba przyzwyczaiłam się, że ostatnimi czasy nikt już nie zwracał na mnie uwagi, a przynajmniej nie zadawał pytań tak bezpośrednio.
   - Tak, to prawda – uśmiechnęłam się.
   - Jak to się stało? Nie można tego wyleczyć? Dlaczego? Co? To niesprawiedliwe... – wszystkie zaczęły mówić w tym samym momencie i dopiero Lou jakoś je uspokoił.
   - Miałam wypadek, jak byłam mała – odezwałam się, wciąż uśmiechając się do nich przyjaźnie. – Niestety nic nie można z tym zrobić...
   - W ogóle nie widać, że nie widzisz – zapewniła mnie szybko jedna z nich. – Gdy Rachel nam powiedziała, to najpierw wcale jej nie uwierzyłyśmy...
   - A ty jak się domyśliłaś? – wtrącił się Louis, obejmując mnie ramieniem i całując w czoło.
   - Właściwie, to się nie domyśliłam... Mama mi powiedziała.
   - A ona skąd wiedziała? – zainteresował się Lou.
   - Pracuje jako nauczycielka w szkole, do której chodzą dzieci niewidome i nie tylko... – powiedziała. – Słuchałyśmy razem audycji w radio i potem chciałam jej pokazać jak wygląda Katy, więc znalazłam jakiś filmik w internecie... Jakoś się domyśliła...
   - A to tajemnica? – zapytała jej koleżanka.
   - Nie, żadna tajemnica – zapewniłam ją, uśmiechając się. – Raczej nie da się ukryć czegoś takiego...
   - No nie wiem – zaśmiała się. – Całkiem dobrze ci to wychodzi. Naprawdę nic nie widać...
   Pół godziny później było czuć w powietrzu zbliżający się deszcz. Pożegnaliśmy się z kolejnymi wielbicielkami zespołu i ruszyliśmy przed siebie...
   - Miało być romantyczne sam na sam, a wychodzi na to, że spędzamy dzień z fankami... – westchnął Louis. – Chyba kolejnym razem muszę wymyślić coś innego...
   - Dlaczego? – zdziwiłam się. – Mi się ten dzień bardzo podoba...
   - Jesteś za dobra... – przyciągnął mnie do siebie i otoczył ramionami. – Założę się, że nasze zdjęcia rządzą dziś w internecie – szepnął mi do ucha.
   - Co? Ale... – przerwał mi, zamykając usta swoimi.
   - Dajmy dziewczynom jakieś naprawdę dobre fotki – zaśmiał się. – Chodzą za nami od kilku godzin...
   - Co? – zdziwiłam się, jednak szybko zrozumiałam, gdy tylko usłyszałam zbliżające się kroki i podniecone szepty. – Czyżby w końcu się odważyły? – zapytałam.
   - Na to wygląda – ucałował mnie w czubek nosa i znów splótł nasze dłonie. A potem kolejny raz dzisiaj otoczyli nas jego fani. Dopiero deszcz sprawił, że pożegnaliśmy się z dziewczynami i zdecydowanie szybszym krokiem poszliśmy dalej.
   - Chyba czas wracać... – powiedziałam, unosząc twarz ku górze.
   - Najwyraźniej... – zgodził się ze mną. – Preston, pójdziesz po samochód? Zaczekamy przy schodach... – szłam obok Louisa, wsłuchując się w dźwięki dookoła mnie. Deszcz był zbawieniem po tym upalnym dniu. Miałam wręcz wrażenie, że czuję iż ziemia paruje w kontakcie z nim... – Schody przed nami, skarbie – usłyszałam ciepły głos, który za każdym razem sprawiał, że cudowne dreszcze przepływały przez moje ciało. – Dużo schodów...
   „Kiedy to się stało, że Lou tak doskonale potrafił się odnaleźć w świecie, gdzie musiał być moim przewodnikiem?” uśmiechnęłam się do swoich myśli. Pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że odruchowo zwolnił, gdy doszliśmy do pierwszego stopnia. A może wiedział, że to mi wystarczy... To i mocniejsze uścisk jego dłoni... Czułam obecność Marka za plecami. Udało nam się pokonać ledwo kilka schodków, gdy znów zostaliśmy otoczeni wianuszkiem zachwyconych fanek. Mówiły jedna przez drugą, a w ich głosie było słychać wielką radość i podniecenie. Uśmiechałam się, słysząc dowcipne odpowiedzi Louisa na niektóre ich pytania. Puścił na moment moją dłoń, by złożyć tak bardzo upragnione przez dziewczynki podpisy.
   A potem poczułam tylko mocne szarpnięcie. „A może ktoś mnie popchnął?” Wyciągnęłam ręce przed siebie, próbując jakoś zamortyzować upadek, który niewątpliwie będzie bolesny. Moją głowę wypełniły przeróżne dźwięki... Przerażony głos Luisa, krzyki dziewczynek, zdenerwowany Mark... Wszystko od razu przestało mieć znaczenie, gdy pierwsza fala bólu uderzyła w moje ciało. Ale nie to było najgorsze. W końcu nie przewróciłam się pierwszy, ani ostatni raz. Najgorsze były słowa mężczyzny pochylającego się nade mną.
   - Widzę cię...
   I tyle. Dwa słowa i wszystko inne przestało mieć znaczenie. „To niemożliwe...” oddech uwiązł mi w płucach, a serce tłukło się w piersi. Próbowałam przekonać samą siebie, że to nie może być prawda, podczas gdy Lou ostrożnie brał mnie na ręce, delikatnie sprawdzając bolesne obrażenia...
   - Samochód już jest – odezwał się cicho Mark. Starałam się uśmiechnąć, uspokoić, ale te dwa słowa dudniły w mojej głowie, mrożąc krew w żyłach. Słyszałam je tak głośno i wyraźnie jak wtedy... I były równie przerażające.


   Opierałem się o metalową balustradę, ziewając i kończąc kolejnego papierosa. Zauważyłem nasz samochód, z którego szybko wyskoczył Mark i Louis. Fani za ogrodzeniem momentalnie zwiększyli decybele. Gdy Lou wziął Kate na ręce i pognał do wejścia, poczułem, że włosy jeżą mi się na karku. „Coś się stało...” wyrzuciłem niedopałek i pobiegłem zaczekać na nich przy windzie. Otworzyła się dosłownie dwie minuty później, a moim oczom ukazał się zdenerwowany Louis w pokrwawionej i brudnej koszulce i Kate... „O Boże...
   - Co się stało? – wykrztusiłem, idąc za nimi.
   - Otworzysz? – Lou spojrzał na mnie pytająco. – Klucz mam w tylnej kieszeni...
   - Co się stało? – powtórzyłem pytanie, robiąc to o co mnie prosił i puszczając ich przodem.
   - Przyniosę apteczkę – odezwał się Mark i wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi.
   Lou posadził Kate na kamiennym blacie w łazience i od razu zabrał się za przemywanie jej skaleczeń mokrym ręcznikiem. „No kurwa, czy ktoś mi w końcu może odpowiedzieć?” byłem już równie zdenerwowany, co on.
   - Co...
   - Spadłam ze schodów – odezwała się cicho Kate, przygryzając wargę.
   - Ten idiota cię zepchnął! – warknął Lou, mocząc kolejny ręcznik w ciepłej wodzie. – Normalnie popchnął ją z całej siły, gdy byliśmy na tych wysokich schodach obok parku! – aż otworzyłem usta zszokowany, gdy uzmysłowiłem sobie, gdzie to miało miejsce. – Dlaczego puściłem twoją dłoń? Boże... – sięgnął po kolejny ręcznik.
   - Nawet tak nie myśl – Kate delikatnie dotknęła jego policzka. – Przecież nic mi się nie stało... – patrzyłem na jej zdarte do krwi kolana i dłonie... „Nie wiem, czy to takie nic...” Poszedłem otworzyć, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Wróciłem już w towarzystwie ochroniarza. – Daj mi tą apteczkę, proszę – dziewczyna wyciągnęła poranioną dłoń i odebrała czerwoną torbę. – Dzięki, Mark. Idź odpocząć. Już dzisiaj nigdzie nie będziemy wychodzić...
   - Na pewno? Mogę...
   - Na pewno – odezwał się Louis. – Dzięki stary...
   - Nie ma za co. To dobranoc. I dzwońcie jakby co... – pożegnał się i po chwili znów zatrzaskiwał za sobą drzwi.
   - Oddaj mi to – wyjąłem jej apteczkę z dłoni i zacząłem przeglądać zawartość. – Chyba będzie szczypało – powiedziałem, podając przyjacielowi odpowiednią buteleczkę i opatrunki.
   Patrząc na niego widziałem, że był na siebie wściekły, ale każdy jego dotyk, gest w stronę Kate, był delikatny i przepełniony miłością. Odetchnąłem głęboko, podając mu maść na skaleczenia i śledząc wzrokiem jak ostrożnie wciera ją w rany na ciele dziewczyny. Wciągnąłem gwałtownie powietrze, gdy moje myśli zawędrowały za daleko... Zabrałem się za sprzątanie powstałego bałaganu, podczas gdy Lou zabrał Kate, by przebrała się w coś czystego. Gdy skończyłem porządki, przeniosłem się na kanapę. Po chwili pojawił się Louis, w szarych dresach i podkoszulku.
   - Ten dzieciak zrobił to specjalnie – powiedział, sięgając do lodówki po napój. – To w najmniejszym stopniu nie wyglądało na wypadek – spojrzał na mnie, a w jego oczach widziałem, że jest pewny tego, co mówi. – Jak to możliwe?
   - Myślisz, że to on? – zapytałem szeptem, nachylając się w jego stronę. – Ale skąd wiedział, gdzie będziecie?
   - Pół kraju wie, że jesteśmy w Liverpoolu... – warknął. – Może przesadzam, ale to nie był przypadek... Boże, gdybym tylko nie puścił jej dłoni...
   - Lou... – zacząłem.
   - Puściłem ją tylko na moment, by podpisać się tym fankom – przeczesał nerwowo włosy palcami. – To była dosłownie minuta...
   - To nie twoja wina... – odwróciłem się, słysząc głos Kate. Wyglądała na jeszcze drobniejszą w za dużym podkoszulku Louisa. Miałem ochotę się skopać, gdy pierwszą moją myślą było to, czy ma pod spodem jakieś szorty... Podszedł do niej i zgarnął ją w ramiona, a ja z całej siły starałem się odwrócić wzrok od unoszącego się brzegu koszulki. Raczej mi się to nie udało, skoro zdążyłem zauważyć czarną lamówkę króciutkich spodenek. „Weź się w garść idioto!” Spoliczkowałem siebie kilka razy w myślach, ale na niewiele to się zdało, bo nadal pożerałem wzrokiem jej tyłek, podczas gdy oni szeptali coś sobie po cichu. „Chyba powinienem się stąd ewakuować...” podnioslem się z kanapy. – Obejrzysz z nami film, Zayn?
   - Co? – jej propozycja była zdecydowanie nie na miejscu. „Czy ona nie wie, że powinna mnie stąd wywalić na zbity pysk?” – Film?
   - O wampirach... – posłała mi uśmiech, od którego moje serce tłukło się w piersi jak szalone.
   - Ten co ostatnio? – zapytałem, próbując wymyślić pretekst, by odmówić. „Choć Bóg mi świadkiem, że nie chciałem odmawiać.
   - Nie – roześmiała się radośnie, a ja już byłem stracony. „Już wiem, jak kusiły syreny...” westchnąłem. – Drugą część. Skończyłam czytać książkę i Lou obiecał, że poświęci się i obejrzy ze mną – spojrzałem na przyjaciela, który najwyraźniej wciąż w głowie przeżywał dzisiejsze wydarzenia. – Dasz się też potorturować? Może nawet będą jakieś piękne wampirzyce... – kusiła i nawet nie zdawała sobie sprawy, że dla niej zgodziłbym się na wszystko.
   - No, ewentualnie... – westchnąłem przesadnie. – Myślę, że Lou będzie potrzebował męskiego wsparcia w tych męczarniach...
   Wiedziałem, że błędem było się zgodzić. Ale jaki wielki błąd popełniłem, zdałem sobie sprawę dopiero wtedy, gdy zaciągnęła mnie do sypialni. „Zwiewaj, póki możesz...” dobre rady od mojego sumienia. „Dlaczego ja nigdy nie potrafiłem z nich mądrze skorzystać?” Stałem niczym sparaliżowany, patrząc jak dziewczyna wdrapuje się na łóżko i opiera o jego wezgłowie. Louis podłączał właśnie laptopa do telewizora wiszącego na ścianie i po minucie dały się słyszeć pierwsze dźwięki odtwarzanej płyty.
   - No, chodźcie... – Kate uśmiechnęła się pięknie, klepiąc miejsca obok siebie z jednej i drugiej strony. Lou ułożył się obok niej z uśmiechem na ustach i od razu otoczył ją ramieniem, mrucząc pod nosem coś o tym, jak to się musi poświęcać... Nie mogłem tego zrobić. Nie powinienem. Stałem niepewny kombinując, jak by tu zwiać. „Czy on nie zdaje sobie sprawy, że kiedy ją obejmuje, to ta koszulka unosi się zdecydowanie za wysoko?” – Zayn?
   - Może wolicie zostać sami? – zapytałem niepewnie licząc, że zboczone ja Louisa zrozumie do czego zmierzam.
   - Chodź... – Kate wyciągnęła do mnie poranioną dłoń, a ja nie moglem zrobić nic innego, jak ująć jej drobne palce. Przyciągnęła mnie do siebie i po chwili siedziałem obok niej, opierając się o poduszki i zastanawiając, jak do tego doszło i jak to się skończy. – A teraz cicho, bo się zaczyna...
   - To jeszcze reklamy, kochanie... – powiedział Lou i w końcu szczerze się uśmiechnął.
   - Ale też są ciekawe... – ułożyła się wygodnie, oparta o niego i otoczona jego ramieniem.
   Skłamałbym, gdybym powiedział, że zwróciłem uwagę na choćby sekundę odtwarzanego filmu. Zbyt byłem skupiony na jej bosych stopach, szturchających mnie delikatnie za każdym razem, gdy się poruszyła. I za bardzo byłem skoncentrowany na tym, by nie gapić się na jej zgrabny tyłeczek wystający spod zdecydowanie za krótkiej koszulki. Powinienem stąd wyjść już wtedy, gdy zorientowałem się, że zasnęła wtulona w Louisa. Zamiast tego udawałem, że oglądam film i katowałem się ciepłem jej ciała, które czułem przez materiał spodni w miejscu, gdzie dotykały mnie jej wypięte pośladki. „W o wiele za krótkich szortach...


   Z całej siły napierałam na drzwi szarpiąc w panice klamkę. Ani drgnęły. Miałam wrażenie, że to miejsce kpi sobie ze mnie, tak jak potwór, do którego należy. Motałam się w poszukiwaniu wyjścia z tej pułapki. Ale z każdym uderzeniem serca szanse były mniejsze. Strach nie pozwalał mi trzeźwo myśleć, a moje niby wyostrzone zmysły na nic się zdały w tej jego chorej grze...
   - Widzę cię...
   „Boże, niech on przestanie...” błagałam w myślach, modląc się do wszystkich świętości. Odepchnęłam się od drewnianej powierzchni i próbowałam uciec od niego jak najdalej, jednocześnie szukając czegokolwiek, co mogło by mi w tym pomóc. Ryk telewizora sprawiał, że nie miałam zielonego pojęcia, gdzie on się znajdował. Nie słyszałam jego kroków, a w chwilach, gdy postanowił się odezwać, zawsze okazywało się, że jest przerażająco blisko...
   Kolejny mebel na mojej drodze i kolejne bolesne uderzenie. I jego śmiech... Grał ze mną w jakąś chorą grę i najwyraźniej przegrywałam. „Boże... Proszę... Niech on przesta...” wpadłam w biegu na krzesło, przewracając się razem z nim i boleśnie przygryzając wagę.
   - Stąd nie ma ucieczki, Kate... – usłyszałam z lewej strony. Zerwałam się na nogi walcząc z bólem i uciekając w przeciwnym kierunku. Wyciągniętymi przed siebie dłońmi, próbowałam zapewnić sobie choć minimum bezpieczeństwa, ale to miejsce musiało przypominać graciarnie, bo nie mogłam zrobić kroku, by na coś nie wpaść. Nagle głośna muzyka ryknęła mi prosto w twarz tak, że mogłam poczuć nawet podmuch powietrza wprawionego w drganie przez głośniki. Krzyknęłam przerażona.
   - Przestań! Proszę... – wiedziałam, że to na nic. Sama nie wiem, dlaczego wciąż błagałam... Coś stuknęło z prawej strony, więc próbowałam uciec w lewo, nieustannie szukając miejsca, gdzie będę mogła się schować. Choć na chwilę. By pomyśleć... Kolejny bolesny upadek. Tym razem przeleciałam nad pufą, która podcięła mi nogi. Kontynuowałam ucieczkę na kolanach, by podnieść się po chwili. Znalazłam wnękę w ścianie i skuliłam się w niej próbując złapać oddech. Czułam, że krew powoli tworzy skorupę na mojej skroni...
   - Widzę cię... – i znów ten jego złowieszczy rechot. Miałam ochotę zatkać sobie uszy, ale przecież nie mogłam tego zrobić. – Nie możesz się przede mną schować, Kate...
   Pisnęłam przerażona, gdy coś uderzyło mnie w głowę. Wymachiwałam w panice rękoma, by to zrzucić, ale okazało się, że walczę z małą poduszką. „Widzi mnie... Boże...” Opuściłam złudne schronienie szybciej niż się w nim znalazłam. Przez ten wszechogarniający hałas nic nie słyszałam. Nic, oprócz szaleńczego bicia mojego serca. Je słyszałam aż za bardzo. Tłukło się w piersi, jakby miało zamiar z niej wyskoczyć. Było mi zimno i gorąco jednocześnie. Strach wiązał mi nogi i sprawiał, że poruszanie się po tym domu, było strasznie bolesne. Trzaśnięcie drzwi przede mną. „Boże, biegnę prosto na niego?” Wyhamowałam gwałtownie, lądując na podłodze i zdzierając sobie przy tym kolana. Odwróciłam się tak szybko, jak tylko mogłam i próbowałam biec w przeciwnym kierunku. Początkowo podpierając się rękoma, a potem z dłońmi wyciągniętymi przed siebie. Nie udało mi się zrobić nawet pięciu kroków, gdy z całym impetem wpadłam na niego i momentalnie poczułam jego palce, boleśnie zaciskające się na moich ramionach.
   - Uwielbiam się z tobą bawić... – usłyszałam jego przerażający głos przy uchu. – Ale już mi się znudziła ta gra. Pora na inną – powiedział i pchnął mnie z całej siły tak, że wylądowałam na ścianie, z impetem uderzając w nią czołem. Nawet nie zdążyłam się od niej odbić, gdy jego dłoń zacisnęła się na moim karku i docisnęła mnie do zimnej powierzchni. I znów poczułam jego oddech na skórze, a dreszcz przerażenia przebiegł mi po kręgosłupie. – Mam nadzieję, że nie przestaniesz walczyć do samego końca... – jego druga dłoń boleśnie zacisnęła się na mojej piersi. – Nawet nie wiesz, jak na mnie działa twój strach... – szamotałam się, próbując się wyrwać, ale jedyne co osiągnęłam, to mocniejsze zakleszczenie się jego paców. – Zapamiętaj sobie jedno... – drżałam z przerażenia. – Ja widzę wszystko... – usłyszałam szczęk zamka i skrzypienie drzwi obok mnie. – A teraz się zabawimy... – oderwał mnie od ściany i pchnął do kolejnego pomieszczenia. Tym razem upadek nie był bolesny, ale jeszcze bardziej zmroził mi krew w żyłach. Łóżko. Zatrzasnął za sobą drzwi i znów usłyszałam szczęk zamka. „Przynajmniej hałas już nie dudnił mi w uszach...” Przeturlałam się w lewo z całym impetem wpadając na stojącą tam komodę, przy okazji zrzucając z niej jakieś przedmioty.
   - Nieee! – zawyłam przerażona, gdy zdałam sobie sprawę, że zagonił mnie w róg pomieszczenia i nie było stąd ucieczki. Próbowałam znaleźć coś czym mogłabym się bronić, ale jak na złość moje dłonie nie mogły na nic natrafić.
   - I co teraz, mądralo? – śmiał mi się prosto w twarz. „A mówią, że potwory nie istnieją...” Był blisko. Tak blisko, że słyszałam jego przyspieszony oddech. Odepchnęłam się od ściany, licząc chyba na to, że go jakoś zaskoczę i może zdążę doskoczyć do drzwi. „Może mogłabym go tu zamknąć...” Tak samo szybko jak w mojej głowie pojawiła się ta myśl, tak szybko zniknęła, gdy poczułam jego palce boleśnie zaciskające się na moim łokciu. – Zaczynasz mnie denerwować... – warknął, rzucając mną przez pokój niczym workiem kartofli. Nie zdążyłam się nawet podnieść, gdy był już przy mnie i znów próbował wcisnąć mi głowę w ścianę. – Znudziła mi się ta pogoń – wykręcił mi ręce do tyłu i unieruchomił . – A teraz przeproś – ponownie uderzył mną w twarda powierzchnię.
   - Jesteś chory... – załkałam, mimo iż wszystko w środku mnie krzyczało, by go przeprosić. By błagać o wybaczenie. Nawet lizać mu buty, jeśli będzie trzeba.
   - Nie ładnie... Nie ładnie... Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak podnieca mnie fakt, że jesteś taką zadziorą... – przywarł do mnie całym ciałem i mogłam poczuć, że jego słowa są przerażająco prawdziwe. „Przeproś!” krzyczało moje drugie ja. „Natychmiast!
   - P-Przepraszam... – powiedziałam, trzęsąc się ze strachu.
   - Przepraszam, panie dyrektorze...
   - Przepraszam, p-panie d-dyrektorze... – powtórzyłam licząc, że może to coś zmieni.
   - A jednak potrafisz, kiedy się postarasz... – roześmiał się, cały czas ocierając się o mnie swoją erekcją. – A jak mi to wynagrodzisz? – przejechał językiem po mojej szyi. Po czym oderwał mnie od ściany i pchnął na łóżko. – Rusz się tylko, a zerżnę cię tak, że nie będziesz mogła chodzić – warknął, a jego słowa sprawiły, że zastygłam w miejscu, szczękając zębami z przerażenia. – Grzeczna dziewczynka... – ucieszył się. Leżałam na gładkiej pościeli i bałam się nawet oddychać. Teraz żałowałam, że hałas z sąsiedniego pomieszczenia tu nie dociera. Słyszałam jak kolejne części jego garderoby opadają na podłogę. Strach mnie sparaliżował. Powinnam uciekać, walczyć, a tymczasem leżałam jak kłoda. – Usiądź – rozkazał. „To nie mogłam być ja...” próbowałam sobie wmówić. Przecież nie wykonywałabym jego chorych poleceń... A tymczasem właśnie to robiłam... – Otwórz buzię – „Co? Nie! Nie, nie nie...” – No dalej – warknął i z całej siły uderzył mnie w twarz. – Powoli kończy mi się cierpliwość... – boleśnie chwycił mnie za szczękę i wepchnął mi palca do ust. – A teraz ssij – „Boże, nie...” – Nie każ mi się powtarzać, bo dopiero wtedy zaboli... – zrobiłam co kazał, z całej siły walcząc z wymiotami. Łzy spływały po moich policzkach, ale już nie umiałam nad nimi zapanować. – Dobrze... Trochę mocniej - zabrał dłoń z mojej twarzy. To, co po chwili usłyszałam, przeraziło mnie jeszcze bardziej. – Daj rękę – zacisnęłam palce na pościeli. – Dawaj! – pochylił się i złapał mnie za nadgarstek. Z całej siły zaciskałam pięść i nie pozwalałam mu rozprostować palców. – Ostatni raz ci mówię – warknął.
   - Proszę, nie... – błagałam o litość. Już chyba wolałabym, by mnie zatłukł na śmierć. – Nie rób tego... Proszę...
   - Zamknij się! – ryknął i kolejny raz jego dłoń wylądowała na mojej twarzy. Pchnął mnie do tyłu i opadł na mnie całym swoim ciężarem. – Sam tego chciałaś...
   - Nie! – krzyknęłam, okładając go pięściami, ale szybko unieruchomił mi ręce nad głową, miażdżąc nadgarstki w mocnym uścisku. Poczułam jego dłoń majstrującą przy moich spodniach. Szamotałam się, próbując się wyswobodzić, ale on tylko śmiał się z moich wysiłków.
   - Spodoba ci się... – nachylił się nade mną i szepnął mi do ucha. – Nauczę cię, jak sprawić mi przyjemność. A jak będziesz grzeczna, to może i tobie będzie dobrze... – wsunął mi dłoń w majtki i chyba dopiero wtedy, mój mózg postanowił zebrać się w sobie i zawalczyć jeszcze raz. Zacisnęłam uda z całej siły. Słyszałam jak sapał mi obrzydliwie przy uchu, co chwilę przejeżdżając językiem po mojej skórze. Ledwo mogłam oddychać, przyciśnięta jego cielskiem.
   - Aaa!!! – zawył, gdy w ostatnim przebłysku odwagi z całej siły zacisnęłam zęby na jego uchu.  Poczułam metaliczny smak krwi w ustach. Tym razem nie mojej. – Ty dziwko! – ryknął, odrywając się ode mnie. Wiedziałam, że za to oberwę, ale wszystko jest lepsze... I momentalnie wściekłe uderzenia zaczęły spadać na moją głowę i ciało. – Kurwa! Ty jebana... – szarpnął mnie za włosy i pociągnął do siebie. – Zatłukę cię za to! – pchnął mnie na ścianę tak mocno, że aż zadudniło. Od razu mnie dopadł i zacisnął dłonie na mojej szyi. „Udusi mnie?” Nie wiem dlaczego ta myśl wydawała mi się zabawna. „Wybrałam śmierć w męczarniach, a on tak po prostu chciał mnie udusić...” Płuca paliły mnie żywym ogniem, a palce bezskutecznie próbowały poluzować jego uścisk. Nie wiem, po co walczyłam. Przecież tak było lepiej. Jeszcze chwila i wszystko miało się skończyć. Jeszcze tylko ostatnia myśl zabłysła w mojej głowie. „A więc jednak ktoś tam na górze czuwa nade mną...” I koniec. Ciemność. Nic. Wszystko.

133 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że rozdział was nie rozczarował... Niektórzy tak na niego niecierpliwie czkali, że prawie czułam ich oddech na karku ;) Zdecydowanie muszę obmyślić jakieś terminy, dające mi czas na spokojne wprowadzanie poprawek...

    Jak wrażenia po lekturze?

    Nie będę się dziś rozpisywać, bo jeszcze chciałabym skończyć odpowiadać na komentarze pod poprzednim rozdziałem. Coś mi się wydaje, że trochę ich doszło w ostatniej chwili... Dziękuję wam bardzo za te wszystkie miłe słowa...

    Strój Kate z rozdziału: http://instagram.com/p/anv86JHddO/#

    A to taka mała niespodzianka. Dla mnie była nawet ogromna ;) Okładka, zaprojektowana przez @Asia_Rysunkowa: http://instagram.com/p/agxGNPndWp/#
    Jak wam się podoba? Ma dziewczyna talent, nie da się ukryć. A pomysły ma wręcz nieograniczone...

    Życzę wszystkim udanego tygodnia...
    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaraz przeczytam, ale chciałam tylko powiedzieć, że wreszcie jestem pierwsza i że cholernie się cieszę na ten rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten rozdział jest cudowny, serio ♥
      Perspektywa Zayna-KOCHAM KOCHAM KOCHAM
      Harry i Pocałunek z Alex... albo raczej Alex całująca się z Harrym! O Boże, cudownie to opisujesz :) Współczuję tylko tej pielęgniarce, hahaha :)
      A gdy Kate została popchnięta, spadła ze schodów i ten "ktoś" wyszeptał jej do ucha "widzę Cię", zamarłam. Już myślałam, że jej się coś stało... ale na szczęście to tylko skaleczenia... ufff....
      A końcówka? O Boże! ARCYDZIEŁO ♥ Dawno nie czytałam chyba czegoś tak dobrego. Jednocześnie miałam ochotę po prostu zabić tego człowieka. JAK MOŻNA BYĆ TAKIM DRANIEM?!
      Niemal czułam to co Kate czytając ten fragment. To w jaki sposób się nią "bawił", było straszne. O Mój Boże... Co za frajer!
      A potem ta scena w sypialni? Kiedy opisałaś jak kazał jej... O Boże... Miałam ochotę zwymiotować... Biedna Kate....
      Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ♥
      Życzę Ci dużo weny :)
      I love you and best regards x

      Usuń
    2. PS-Jak możesz tak męczyć Zayna? Biedaczek musi znosić te wszystkie cierpienia... Oby zostało mu to kiedyś wynagrodzone :)

      Usuń
    3. Pierwsza to zawsze jestem ja :D Tak jakby ;) Raz mi się nie udało, ale wtedy zrezygnowałam z napisania komentarza...
      Dziękuję ci, że wciąż ze mną jesteś... Mam nadzieję, że nigdy nie zmienisz ikonki, bo dla mnie ona jest już nieodłączną wizytówką ciebie... Uśmiecham się, gdy tylko ją widzę. Jeszcze zanim przeczytam, co napisałaś :)
      Jejku! Naprawdę rozdział ci się spodobał? Ufff.... Strasznie się bałam jaka będzie reakcja na tą końcówkę... A ty mi tu piszesz, że arcydzieło! Dziękuję za te piękne słowa... Jak zawsze wiesz, co powiedzieć, bym szczerzyła się jak głupia do ekranu :)
      Cieszę się, że perspektywa Zayna przypadła ci do gustu. No i Alex i Harry...
      Scena z ostatniego akapitu, to było kolejne niemałe wyzwanie... A teraz, gdy czytam twoje słowa jak odebrałaś ten akapit to wiem, że się udało... I nie mogę być szczęśliwsza :)

      Wiem, że trochę znęcam się nad Zaynem, ale co ja mogę na to poradzić... Mam go pobić, by się opamiętał? Hmmm... Właściwie... Chyba właśnie rozbudował mi się rozdział...
      Postaram mu się wszystko wynagrodzić. Kiedyś...
      Dziękuję ci, że jesteś i czytasz ♥
      Całuję xx

      Usuń
  3. Ojejku wspaniały rozdział! Jestem zachwycona Twoim stylem pisania. Ale mam nadzieję, że to co się dzieje z Kate to tylko jej sen... Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa... Cieszę się, że podoba ci się moje opowiadanie :)
      A odnośnie ostatniej perspektywy... Wszystko stanie się jasne w kolejnym rozdziale...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  4. Cudowny rozdział :) Nie wiem jak mam komentować ,żeby się nie powtarzać .
    Co za bydlak zepchnął Kate ze schodów .
    Jeju jak Louis się obwinia ,to nie jego wina przecież :c
    A ta końcówka to sen ,wspomnienie czy rzeczywyistość ?
    Masz naprawde talent do pisanie :)
    Czekam na następny .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) I dziękuję za miłe słowa... A tak swoją drogą, to ja powtarzam się w każdym jednym komentarzu ;)
      Kto zepchnął Kate? Pewnie znów ktoś wynajęty... Ten cały chory człowiek, tak naprawdę jest zbyt wielkim tchórzem...
      Oczywiście, że to nie jest wina Louisa, ale chyba każdy na jego miejscu by się obwiniał...
      A końcówka... Cóż, przekonasz się w kolejnym rozdziale...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  5. O moj boze ! Wlasnie na to czekalam. Czy ta koncowka to sen Kate czy to sie stalo naprawde ?
    Musze przyznac ze genialnie piszesz! Kazdy rozdzial jest niezwykly. Nigdy nie wiadoko czego sie spodziewac. Kiedy mysle ze wiem o co ci chodzi i co sie stanie w nastepnym rozdziale ty mnie zaskakujesz i piszesz cos zupelnie innego. Harry i Alex ? Chcialabym zeby byli razem. Ich zwiazek napewno bylby bardzo kolorowy ;) Co do Zayna i jego milosci do Kate... Kurde chcialabym zeby Zayn ja przynajmniej pocalowal ! Nie zrozum mnie zle, bardzo lubie zwiazek Kate i Lou ale chcialabym zeby pojawily sie jakies akcje z Zaynem. Co do tego 'dyrektora'. Skad wzielas pomysl na cos takiego ?! Pomysl jest orginaly i sam w sobie wspanialy. Wydaje mi sie ze domyslam sie co moze sie stac kiedy ON dopadnie Kate ale pewnie jak zwykle mnie zaskoczysz. Ugh chcialabym chodziaz raz zgadnac co bedzie dalej ale pewnie nigdy mi sie nie uda :/ Czekam na kolejny rozdzial z niecierpliwoscia ;) @hope_official15

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co byś powiedziała, jeśli ta końcówka to jedno i drugie? Ale tak naprawdę przekonasz się w kolejnym rozdziale...
      Dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa. Nie potrafię wręcz wyrazić tego, jak wielką radość czuję, gdy podoba wam się moja pisanina... A fakt, że po 61 rozdziałach wciąż udaję mi się was czymś zaskoczyć, to nagroda sama w sobie... Mam nadzieję, że jeszcze nie raz mi się to uda ;)
      Czy Harry i Alex będą ostatecznie razem? I czy Zayn dostanie ten swój wymarzony pocałunek? Wszystko przed nami, a ja jeszcze kilka razy mogę zmienić zdanie ;)
      Skąd wzięłam pomysł na dyrektora? Jak źle o moim zdrowiu psychicznym świadczy fakt, że wzięłam to z mojej głowy? Ale w razie czego, mam zaświadczenie, że jestem normalna ;) Cokolwiek to znaczy...
      Intrygują mnie twoje domysły... Koniecznie będziesz musiała się nimi podzielić. I daj znać, gdy w końcu uda ci się zgadnąć. Mam tylko nadzieję, że nie zamontujesz mi podsłuchu ;)
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Pewnie nigdy nie zgadne :( Ale moze w koncu mi sie uda, jesli tak bedzie to napewno sie o tym dowiesz ;)

      Usuń
  6. Chyba jednak bardziej mi odpowiada długość poprzedniego rozdziału... ;P

    Powiem Ci szczerze, że nie wiem, co teraz napisać. Bo nie chcę się powtarzać, a to opowiadanie jest cały czas wspaniałe, wciągające i równie zabawne co dramatyczne.

    Ale muszę powiedzieć, że bardzo ucieszyło mnie to, jak się potoczyła akcja z Harrym i Alex - "miłoooość rośnie wokół naaaas...". Czytając każde zdanie miałam na twarzy wielkiego banana.

    Louis i Kate w fazie początkowej rozdziału - sweetness overload :P I szkoda mi Zayna... Oszczędź go już!

    "Widzę cię..." - to chyba będzie mi się śnić dzisiaj w nocy. Muszę przyznać, że akurat tego i upadku to się w ogóle nie spodziewałam.
    A ten sen (przynajmniej mam taką nadzieję, że sen) na końcu? Brrrrr. Dziewczyno, rzuć fotografię, weź się za pisanie scenariuszy horrorów! :P


    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie żartuj z tą długością ;) Musiałabym się chyba z pracy zwolnić, żeby podołać...
      Powtarzając za tobą, powiem ci szczerze, że ja powtarzam się co komentarz, a wy najwyżej co rozdział ;) Zdecydowanie przebijam wszystkich ;)
      Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa... Bardzo się cieszę, że moja pisanina przypadła ci do gustu :)
      "miłoooość rośnie wokół naaaas..." Czyżby? Zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie... Jak na razie wydaje się, że nie są sobie obojętni ;) Ale czy można zbudować na tym związek?
      Oszczędzić Zayna? Daj mi jeszcze kilka rozdziałów się nad nim poznęcać... Przecież nie wycierpiał tyle na darmo ;)
      Mam nadzieję, że nie miałaś koszmarów przez mój rozdział...
      Pisanie scenariuszy horrorów? Tak... Mogłabym to sobie nawet wyobrazić... Niestety aparat już mi przyrósł do dłoni ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  7. Hey.
    Nie wiem co mam napisać. Łzy leją się strumieniami z moich oczu. A ja cała się trzęsę ze strachu. Ten rozdział to zdecydowanie EMOCJE,EMOCJE i jeszcze raz EMOCJE.Czytając ostatni akapit ręce trzęsły mi się ze strachu. Mówiąc krótko jestem cała roztrzęsiona,ale od początku.
    Pierwszy akapit,perspektywa Hazzy. Rozbawiła mnie i też bardzo ucieszyła.Jak wiesz,jestem wielką fanką duetu Harry+Alex=♥. Więc moja reakcja na drugi pocałunek to wstrzymanie oddechu i wielki uśmiech na twarzy. Dziewczyno KOCHAM CIĘ!!! Nie powiem sytuacja z pikającą aparatura i z przybyciem pielęgniarki mnie rozbawiła. Cudownie. Czekam na więcej takich momentów.
    Zayn i jego myśli. Z rozdziału na rozdział co raz bardziej boję się,że w końcu nie wytrzyma i wyzna miłość Kate,a tego szczerze mówiąc nie zniosłabym.Moje serce jest zdecydowaniem za Katy i Lou razem. Oj,ale Zayn nie ładnie tak patrzeć na tyłeczek dziewczyny swojego przyjaciela.Oj,nie ładnie.
    Katy i Lou ta dwójka sprawia,że mój humor zdecydowanie się poprawia o 100%. Cieszę się,ze fanki 1D są miłe dla naszego elfa,ale bardziej cieszę się z tego,że Katy potrafi przełamać swój strach i z nimi normalnie rozmawia. Mówiłam Ci już,że uwielbiam czułości i okazywanie miłości Katy i Lou. W tych momentach mam motyle w brzuchu. Coś pięknego.
    Dzisiejszy rozdział przyprawił mnie o niezły strach. Najpierw facet popchnął Kate ze schodów,a potem opisy sytuacji,która zmroziła mi krew w żyłach.Jakim trzeba być człowiekiem,aby tak skrzywdzić niczemu niewinną dziewczynę. No jakim? Nie ma słów. Aż boję się pomyśleć co będzie dalej. Nie potrafię opisać tego co czułam czytając i co czuje w tym momencie. Biedna Katy.Przecież ona na to nie zasłużyła. Ja Cię proszę niech ten bydlak (innego określenia na takiego człowieka nie ma,przynajmniej w miarę kulturalnego) Zgnije w więzieniu.Niech on już nigdy nie skrzywdzi Katy. Proszę Cię o to z całego serca.

    Podsumowując rozdział dostarczył mi pełno emocji od wielkiej radości po euforię i strach aż do przerażenia. Mimo,że jest to tylko opowiadanie (genialne opowiadanie) to ja losy bohaterów przeżywam bardzo mocno. I nie wyobrażam sobie,że Kate,Alex lub któremuś z chłopaków mogłoby się coś stać.

    Jesteś fantastyczną,genialną pisarką. I naprawdę kiedy wydasz książkę ja ją od razu kupię.Nawet minuty nie będę się wahać. KOCHAM CIEBIE I TWOJE OPOWIADANIE.

    P.S. Strój Katy jak zwykle rewelacyjny.Cóż pięknemu we wszystkim ładnie. Czekam z wielką a to wielką niecierpliwością na kolejny rozdział.Mam cichą nadzieję,że pojawi się niedługo.

    Ściskam
    Kasia xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę twoją ikonkę i już szczerzę pyska, a jeszcze nawet nie zaczęłam czytać ;) Ale co ja poradzę, że tak na mnie działa twój Louis...
      Cieszę się, że sercowe perypetie Harry'ego i Alex dostarczają ci przyjemnych wrażeń :) Zobaczymy, co to w końcu z nimi będzie...
      Zayn... Trochę go torturuję, ale myślę, że już niedługo... Tylko, że nie mogę jeszcze zdradzić, w którą stronę to wszystko pójdzie...
      Lou i Kate... Jak ich nie lubić? Po tamtym niezbyt przyjemnym spotkaniu z "fankami", musiałam pokazać Kate, że nie tylko takie sytuacje mają miejsce... A opisywanie tych drobnych gestów między nią a Louisem, to naprawdę sama przyjemność :)

      Z jednej strony czuję ogromną potrzebę, by cię przepraszać za te wszystkie łzy, które niejako przeze mnie wylałaś, ale z drugiej - cieszę się jak diabli, że udało mi się opisać ten nastrój i te emocje... Nie powiem, nie było łatwo... Poprawiałam tą część chyba dłużej niż całą resztę, ale ostatecznie jestem z niej zadowolona... A już w ogóle takich reakcjach jak twoja :)
      Dziękuję ci za te wszystkie komplementy :) Dzięki takim ludziom jak ty, mam dla kogo pisać, a to znaczy, że jedno marzenie już mi się spełniło :)
      Z tymi strojami to masz racje... Piękna dziewczyna nawet w porozciąganych ciuchach wygląda atrakcyjnie... Ach... Mieć figurę Kate...
      Całuję xx

      Usuń
  8. wspaniały jak zawsze <3 tylko szkoda,ze dodajesz je tylko co tydzień :c wiem, ze nie masz czasu no, ale szkoda, bo nie moge sie doczekać następnego. Jestes najlepsza ;* - kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział przypadł ci do gustu... Wierz mi, wolałabym pisać niż robić te milion innych rzeczy, które niestety trzeba zrobić...
      Kiedyś dodawałam rozdziały częściej, ale były krótsze, no i wtedy zazwyczaj byłam sama na zmianie w pracy, więc mogłam pisać całymi dniami...
      Dziękuję za miłe słowa...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  9. Rozdział jak zwykle bardzo przeze mnie wyczekiwany. Już nie mogę się doczekać następnego ^^ Dałoby radę, żeby było więcej Harry'ego i Alex ;> jakoś nie nasyciłam się nimi dzisiaj ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę aż tak wyczekujesz na moją pisaninę? Jejku! Dziękuję :)
      Zobaczę, co da się zrobić w sprawie Alex i Harry'ego, bo po tej końcówce... No cóż... Planowałam więcej Kate i może Zayna... Ale zobaczymy...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  10. I znowu muszę się powtarzać... chyba kupię sobie słownik wyrazów bliskoznacznych, bo raczej nie doczekam się momentu, w którym będę mogła napisać coś innego niż "zachwycająco i cudownie" ;p

    Fantastycznie potoczyła się 'akcja' z Harry'm i Alex i mam nadzieję, że przez dłuższy czas będzie tak przyjemnie ;)

    Co do dzisiejszego rozdziału mam tylko dwa 'ale':
    1) za szybko się skończył
    2) przez to całe "widzę cię..." i sen Kate na końcu nie będę dziś mogła zasnąć... (chociaż w sumie nie wiem czy zaliczać to do "minusów", bo przynajmniej trochę się pouczę w nocy ;p)

    Mam nadzieję, że nie obrazisz się za oklepane "kocham Twoje opowiadanie" i "jesteś cudowna", bo to najszczersza prawda :)

    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)

    Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam lubię powtórzenia... Ale tylko w komentarzach, żeby nie było, że namawiam do złego ;) Bardzo się cieszę, że wciąż jeszcze udaje mi się czymś cię zaciekawić i jestem wprost zachwycona, że podoba ci się ta moja pisanina...

      O tak, Harry i Alex są stworzeni do 'akcji' ;) Zobaczymy co im z tego wyjdzie...

      Z pokorą przyjęłam twoje 'ale'... I o ile w przypadku pierwszego, mogę doradzić tylko wolniejsze czytanie ( :D ), to co drugiego mam jednak ogromną nadzieję, że jednak nie miałaś koszmarów, gdy już w końcu poszłaś spać... Nauka po nocach? Taka z ciebie pilna studentka?

      Ja bym się miała obrazić na ciebie za takie cudowne słowa? Nie ma mowy! Co najwyżej mogę się obrazić za to, że zakończyłaś rozdział w takim momencie i za to, że nie dałaś znać, że masz jeszcze jednego bloga! Wiesz jaki szok przeżyłam?
      Ale i tak się nie obrażam ;)

      Całuję xx

      Usuń
    2. Niestety nie umiem wolniej czytać (przynajmniej Twojego opowiadania ;p), a koszmarów na szczęście nie było (z tą pilną studentką to lekka przesada... po prostu we wtorek egzamin a jak się nie chodziło cały semestr na wykłady, to jest co nadrabiać...)

      Przepraszam za tą nieszczęsną końcówkę (wcale nie ;p), a co do drugiego bloga to muszę powiedzieć, że powstał dość spontanicznie. Kilka osób wyraziło chęć poczytania czegoś więcej niż opowiadanie, a jako że shot'ów mam całą szufladę, to nic tylko przepisywać ;) Plus robię wszystko, byle się nie uczyć... ;p

      Usuń
    3. Coś mi się wydaję, że mamy podobną taktykę odnośnie uczenia się ;) Albo nieuczenia :D

      Usuń
  11. Przyznaję się szczerze i bez bicia, że ten rozdział mnie przestraszył, a szczególnie ostatnia część. Matko kochana... Aż coś mnie tam zabolało. Biedna Kate. Ile ona musiała wycierpieć :C
    Kate i Lou oni zawsze poprawiają mi humor. Są tacy słoooodcy. C:
    Alex i Harry... piękna para, której chcę więcej :D

    Co do rozdziału - Nie mogę uwierzyć, że masz tyle pomysłów! To już 61 "odcinek", a ja czytam każdy jeden z zapartym tchem, mimo że wcześniejsze przeczytałam w sumie chyba 5 razy jeszcze raz(W szkole na lekcjach) to są one ciekawe, bo wyszukuje się nowych wydarzeń, których wcześniej się nie wyłapało.

    Czyli podsumowując:
    Pisz dziewczyno jak najdłużej i nie myśl o zawieszeniu albo nie daj boże zakończeniu bloga!!!

    Czekam na następny :)

    Pozdrawiam
    Marzena :*

    Ps. (SPAM) Zapraszam do mnie http://anita-jenifer-story-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam ci się (też bez bicia), że ta końcówka miała wywołać mocne emocje... A przynajmniej właśnie takie coś próbowałam ubrać w słowa... Czytając wasze komentarze, cieszę się, bo chyba się udało :)
      Masz racje... Kate przeszła w życiu prawdziwe piekło i wciąż nie wiemy wszystkiego... Jest zadziwiająco silna, bo nie poddała się.
      Mamy kilka par w opowiadaniu i kto wie, może tworzy się nam kolejna? Zobaczymy...
      Ja sama nie mogę uwierzyć, że wciąż piszę tą historię. Ale cieszę się, że nie uśmierciłam Kate, tak jak początkowo planowałam...
      I widzę, że nie tylko ja, czytając kolejny raz wyłapuję nowe szczegóły ;)
      Dziękuję ci za te wszystkie miłe słowa... Bardzo się cieszę, że podoba ci się to co piszę :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  12. Nie ukrywam, że najbardziej wyczekiwanym akapitem był ten Harry'ego :DD
    Ale i bez tego serce waliło mi jak biednej, albo i nie, Alex. Kurde ... Poczynając od sceny w szpitalu do, mam nadzieję, wspomnień Katy, którym podniosłaś mi ciśnienie jeszcze bardziej. Przez to z powrotem zaczęła mnie boleć ta nieszczęsna kostka. Wiedziałam, że ON namiesza w szczęściu Lou i Kate ale żeby tak szybko?
    Boże, którego nie ma (a przez Ciebie zostałam zmuszona użyć tego sformułowania) nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mi się ręce trzęsą. Ledwo piszę ten komentarz i boję się iść siku, bo nie utrzymam kuli jak cywilizowany człowiek. Co Ty ze mną robisz? Z resztą myślę, że nie tylko na mnie działa to opowiadanie.

    PS. A teraz, po 10 minutach uspokajania siebie, idę siku ;p

    KOCHAM CIĘ!
    You're my love forever!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej wyczekiwałaś na Harry'ego? No to miałam szczęście, że jednak go dodałam, bo początkowo miałam was trochę potrzymać w niepewności ;)
      Gdy pisałam końcówkę tego rozdziału miałam wielką nadzieję, ze uda mi się ubrać w słowa, to wszystko, co stworzyłam w głowie. Chciałam stworzyć konkretny klimat i pokazać kolejne oblicze tego człowieka... Czytając twój komentarz, a także wiele innych, cieszę się, bo wiem, że dałam radę... Nie było łatwo, ale się udało!
      Oczywiście strasznie mi przykro, ze musiałaś testować wytrzymałość pęcherza ;) Mam też nadzieję, że z kostką już lepiej...
      Dziękuję za miłe słowa :)
      Całuję xx

      Usuń
  13. miałam tu opisać wiele rzeczy co do rozdziału, ale ta końcówka mnie wybiła i aktualnie jest to jedyna rzecz, którą mam w głowie. Matko, to jest przerażające. Mam nadzieję że to tylko sen, potworny koszmar. Chociaż nawet jako sen jest to makabrycznie straszne.
    Dobra, potrzebuję chwili żeby dojść do siebie.
    Ok. Powiedzmy, że już, choć nie do końca...
    Po pierwsze: Harry i Alex <3 <3 <3 Już mówiłam, że ich uwielbiam, prawda? To się powtórzę ;p Kocham ich :D A ten ich pocałunek *.* I potem jeszcze drugi <3 Cudo :)
    "Czuję się prawie jak na podwójnej randce – zaśmiałem się, wręczając lody Prestonowi. – W sumie to nawet ładnie razem wyglądacie..." haha mistrzostwo ;D
    I ach Lou i te jego myśli i wyobrażenia ;)
    Czy to naprawdę ten psychol ją zrzucił ze schodów? Kiedy zaczęłam czytać o tym wyjściu Lou i Kate miałam takie złe przeczucie, że coś złego się stanie i niestety miałam rację. Ten psychol nie może jej dorwać! I tak już za dużo wycierpiała.
    Zayn... wciąż nie wiem co o nim myśleć... A w ogóle co z Perrie? Po tej ich kłótni w ogóle nic o niej nie wiadomo. Co z nimi? Wciąż są razem?
    Szczerze powiedziawszy to wątek Zayna chyba najbardziej mnie ciekawi, bo kompletnie nie mam pomysłu jak ty to dalej chcesz rozwinąć. O ile każdy inny wątek jakoś sobie wyobrażam jak to może być dalej to z tym nie wiem co zrobić. Oczywiście moje domysły co do reszty nie zawsze się spełniają, albo tylko w niewielkiej części, ale tu kompletnie nie mam pomysłu jak zamierzasz to dalej pociągnąć.
    No dobra, koniec ;p Czekam na kolejny :)
    Pozdrawiam <3
    P.S. Acha, fajna ta okładka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za ten cudowny komentarz i te wszystkie miłe słowa... Cieszę się, że mimo przerażającej końcówki, rozdział ci się spodobał :)
      Starałam się wyważyć trochę emocje, więc początek rozdziału był zdecydowanie lżejszy... Kolejna fanka Harry'ego i Alex? Więc raczej cię nie martwią sprawy między nimi ;)
      Lou, mimo iż ewidentnie się zmienił i jest bardziej opiekuńczy, to wciąż pozostał tym zwariowanym chłopcem z dziwnymi pomysłami i śmiesznymi odzywkami... A przynajmniej staram się go tak ukazać :) Mam nadzieję, że mi się udaje...
      Muszę ci jedno wyjaśnić... To nie ten dyrektor ją zrzucił ze schodów, ale najprawdopodobniej znów wynajął kogoś, by odwalił za niego brudną robotę. Tak jak z tamtym poprzednim wypadkiem...
      Co z Perrie? Najwyraźniej po ostatniej kłótni mają z Zaynem ciche dni... Nie ciągnę wszystkich wątków w każdym rozdziale, ale na pewno wszystkiego się dowiesz... I to chyba całkiem niedługo :)
      Zdaję sobie sprawę, że trochę męczę Zayna, ale coś się wkrótce zmieni... I mam nadzieję, że choć trochę cię zaskoczę..
      Cieszę się, że okładka ci się spodobała. Asia ma genialne pomysły i przede wszystkim umiejętności, by je realizować :) Nie mam pojęcia jak ona to robi...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  14. fjndekfjbedfbgrejhgbwkjherbgwkejrhbgwkerjhgbwkehrjgbw *___________________________________*
    normalnie nie wiem, co mam napisać, wiesz? XD
    dobijasz mnie (w dobrym znaczeniu tych słów) każdym swoim kolejnym rozdziałem. no ja pierdzieeeeeleeeee :D
    pierwsza część rozdziału... pierwsza część... ta cholernie idealna pierwsza część...
    no nie wytrzymam... jhrenfjhrnbfjahrfjqhr... kiedyś mi napisałaś 'jaram się jak pochodnia'... ja mogę teraz napisać to samo XD
    no normalnie mnie to rozwala! tak bardzo ich kocham! najlepszy związek w jakimkolwiek opowiadaniu, który bym aż tak shipowała! :D kurde... są tak cudowni, że brak mi słów... to wręcz nie do opisania!
    "Tym razem to ona pocałowała mnie..." tu umarłam... i czytałam dalszą część w grobie <3
    mam ochotę znowu opublikować jakiś cytat... nie wiem czy mogę... ;D <3
    dzień 'sam na sam' Lou i Kate... może nie wyszedł tak, jak Louis chciał, ale... jak dla mnie, było cudnie :>
    tylko kuuuuuuuurde... ten koleś doprowadza mnie do szału! sama zaczynam się bać! teraz będę się bała schodów XD
    ale ta ostatnia perspektywa Kate... nie wiem, co mogę Ci napisać... jest perfekcyjna, jeżeli interesuje Cię moja nawet nie amatorska opinia... jakbym to widziała... na własne oczy... ryczeć mi się chce, to straszne...
    i Zaynee... biedak. biedak, biedak, biedak... a co bolało mnie bardziej... mam ostatnio dokładnie takie same odczucia, jak on... i wiem, jakie to ciężkie i jak bardzo ciężko czasem to znieść... ucałuj go... gdybym mogła, to sama bym to zrobiła... może nawet rozryczała w jego ramionach. on by mnie pewnie zrozumiał <3

    cóż więcej mogę rzec... jak zwykle. dziękuję Kate. że jesteś, że tworzysz, że piszesz, że dzielisz się z nami czymś takim. to niesamowite i takie... magiczne. DZIĘKUJĘ <3
    pozdrawiam.
    życzę Ci weny i... spokoju ;)

    całuję,
    @musicGirl_xx

    [one-shots-1d.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy twój komentarz sprawia, że szczerzę się jak wariatka :D Jak ty to robisz, zawsze poprawiasz mi humor? Może ktoś powinien to jakoś opatentować i "rozdawać" cię w butelkach? Bzdury gadam, wiem ;)
      Tak bardzo się cieszę, że wciąż podoba ci się to moje pisanie... Dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa i komplementy, a przede wszystkim za uśmiech, który zawsze mi towarzyszy, gdy je czytam...
      Rzeczywiście niezła z ciebie shipperka ;) A więc Halex? I mnie tam możesz zawsze cytować, gdzie tylko chcesz ;) Zobaczymy jak się potoczą losy tej dwójki...
      Chciałam trochę początkiem zrównoważyć emocje z końcówki... Było to kolejne wyzwanie, ale strasznie się cieszę, że udało mi się oddać ten nastrój strachu i przerażenia... Pierwszy raz pisałam coś takiego, więc jestem z siebie wręcz dumna ;)
      Biedak... Wiem, że trochę torturuję Zayna, ale jeszcze trochę i wszystko się skończy... Przynajmniej mam taką nadzieję. Nieodwzajemnione uczucia bolą podwójnie... Mam nadzieję, że i w twoim życiu się wszystko ułoży...
      Dziękuję ci za to, że jesteś...
      Całuję xx

      Usuń
    2. w tym momencie mam łzy w oczach.. nie wiem czemu.. tak po prostu się wzruszyłam :')
      pierwszy raz ktoś pisze o mnie w taki sposób.. haha, jesteś niesamowita :D ja w butelkach? nie zmieściłabym się. ale to miłe.. naprawdę miłe :D <3
      chciałaś, to masz. zaraz wstawiam jakiś cytacik na tublra. czuwaj! :D
      HALEX FOREVER!
      to, w jaki sposób opisujesz wszystkie koszmary/wspomnienia Kate, jest niesamowite, naprawdę. potrafisz się w to wczuć, dzięki czemu ja to potem odczuwam ze zdwojoną siłą. jesteś wielka <3
      Zayn jest mocny, wiem to na pewno. da sobie radę. ucałuj go! <3
      dziękuję za te ostatnie słowa. też bym chciała, żeby się ułożyło.. :3
      I TO JA DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚ, KATE <3

      lots of love xx

      Usuń
    3. Myślę, że coś byśmy wymyśliły, by jakoś cię jednak "upchać" w tych butelkach ;) Mówię ci, to byłaby żyła złota!
      Widziałam cytacik ;) Jesteś kochana ♥
      Wszystko się ułoży... wszystko zawsze się układa...
      ♥♥♥

      Usuń
    4. dziękuję Ci, Kate. kurcze.. jesteś wielka, co ja Ci mam innego powiedzieć.. dziękuję <3

      Usuń
  15. MAMUNIU !GENIUSZ PO PROSTU GENIUSZ.KOCHAM CIĘ ZA TO OPOWIADANIE JAK I RÓWNIEŻ ONO SAMO ALE BOŻE TY TO MASZ MÓZG KOBIETO.
    HARRY I ALEX = Awwwww *-*
    kATE -MAM NADZIEJE, ŻE TO SEN :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci z całego serca za te miłe słowa :) Cieszę się, że moje opowiadanie przypadło ci do gustu...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  16. Wiesz co..........?
    Doszłam do wniosku, że to nie późna pora uaktywnia moje ADHD, TYLKO KURDE TY I KURDE TWOJE KURDE OPOWIADANIE !!

    Ugh.. Laska.. Miało był cału cału a jest jakby kot napłakał.. No ja chcę więcej Haleeeeeeeeeeeeeeex ! ;))

    Ugh kurde jade se do Londynu na początku wakacji i już obmyślam nasze wspólne chwile z Hazzą.. Oh..
    Ale kapujesz laska ?
    No popacz.. Wyobraź sobie takie małe Hazziątka.. Pierwszy będzie chłopczyk a dziewczynka młodsza. Będą miały kręcone włoski, zielone ocka, tylko nie bęą miały tych pieprzonych dołeczków !
    Chyba, że odziedziczą o tatusiu..;)
    Ouh.. Obaj jesteśmy wysocy, lubimy koty, banany oby dwa (lol..) Jesteśmy zboczeni (haha co ? Nieee..) No i kurde kocham go.. Jezu zaraz się połaczę..

    Boże.. Mam się wypowiadać o rozdziale a nie..
    Masakra. I to przez Ciebie !
    No to z wyjątkiem tego, że pragnęęęęęęęęę Halex, to ugh.. Nie wiem jak to połączyć.. Bo jak tak, To by wyszło.. Kuis ? A jak inaczej to Late ? Tak Ta kawa dobra rzecz.. Joł men. Ja z Harrym będę Carry, a to Late, gościu ! ;D
    Haha Boschee.. Tak, czy inaczej są słodziaśni *.*

    A tak w ogóle, to mi się też chce strasznie sikać..

    I ta ostatnia perspektywa.. Ona przeżywała takie katusze.. Przemyślałam to.. Ciebie wyślę w kosmos, a tego chuja wsadzę w puszkę po konserwach. Pasuje ? ;D
    A co do tych masztów.. Widzę, że moje zboczenie jest zakaźne, ale to dobrze ;) Porombańcy są cool ^^

    No i pamiętaj.. Carry. Bęziesz Carry shipper ?

    Hue hue idę sikać. W ogóle ten komentarz był porąbany. Nie miał nic wspólnego w opowiadaniem. Ja cała jestem porąbana. Dziękuję. Dobranoc.

    Kocham ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow... Chyba pierwszy raz nie za bardzo wiem, co powinnam napisać w odpowiedzi na komentarz... Ty rzeczywiście masz ADHD ;) Musiałam sobie kilka razy przeczytać twoje słowa, by wszystko zrozumieć ;) Mój kolega też tak ma i postanowił zostać drugim Phelpsem, więc może i na ciebie czeka wielka przyszłość :)
      Cieszę się, że jesteś Halex shipper ;) Może i mało ich było, ale ona w tym szpitalu ledwo zipie, więc raczej nie będzie dużo więcej w najbliższym czasie... Może coś się zmieni w Londynie? O ile oczywiście Harry'emu uda się namówić ją na ten wyjazd ;)
      Kate i jej koszmary, które zazwyczaj okazują się przerażającymi wspomnieniami... Może tak będzie i tym razem. Mnie wyślesz w kosmos? Wow! To będzie jak spełnienie marzeń... I w końcu będę miała mnóstwo czasu na pisanie i nikt mi nie będzie przeszkadzał ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  17. Rozdział naserio niesamowity <.3 Scena z ALex i Harrym BOMBA . Zadziwia mnie , to z jakim spokojem i uśmiechem Kate odpowiada tym fanką , że naprawde nie widzi.;) Zayn , oooojjj ten biedaczek , to się męczy męczy , noi jak pisała tutaj jakaś dziewczyna też mam nadzieję , że zostanie mu to wynogradzone.
    + perspektywywa Zayna , bardzo mi się podobała. Gdy przeczytałam , że ktoś zepchnął Kate ze schodów , to zamarłam . I tysiąc myśli w mojej głowie Co , jak i wg. Masz talent ! Ale scena Kate i tego obleśnego typa przeraziła mnie. Poczułam się jagbym była Kate w tej sytuaji , i prawie zaczełam płakać. No cóż , ja musze spadać do Gimbazy , więc jeszcze tylko pare słów do cb .:) Jesteś najlepsza w tym co robisz i masz o tym pamiętać. Uwielbiam czytać twoje opowiadanie .:)

    Kocham i POzdrawiam <3 Klaudiia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam że tak z błedami , ale się spiesze i nie sprawdzałam czy dobrze napisaałam i pisze na tel ;) Jeszcze raz pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dziękuję ci za te miłe słowa i bardzo się cieszę, że podoba ci się to moje opowiadanie :)
      Myślę, że tajemnicą spokoju Kate jest to, że pogodziła się ze swoją ułomnością... Przy Louisie czuje się bezpiecznie, więc i dzień z fankami nie był dla niej stresujący. Jak bardzo się zmieniła od pierwszych rozdziałów?
      Wiem, że trochę męczę Zayna, ale może już niedługo... I postaram mu się to jakoś wynagrodzić ;) Jeszcze nie wiem jak, ale może coś wymyślę...
      Ostatnia perspektywa to było coś, co i dla mnie stanowiło wyzwanie. Starałam się wszystko opisać jak najlepiej, by nie przekoloryzować, a raczej oddać ten cały strach... Cieszę się z twojej reakcji, bo ona oznacza, iż mi się to udało...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  18. Piszesz obłędnie, jesteś fantastyczna :)
    Reakcja Alex na pocałunek trochę mnie zaskoczyła, pozytywnie oczywiście. Scena - majstersztyk.
    Za każdym razem gdy czytam o reakcjach Louisa na Kate, one i jego 'drugie, zboczone ja' mnie rozwala :D
    Tak samo jak Zayn - biedaczek, kiedy w końcu mu przejdzie..?
    Gdy Kate zleciała ze schodów - i ten tekst - i potem na końcu ta scena... Aż się sama przestraszyłam, że w ogóle tacy ludzie istnieją.
    pozdrawiam cieplutko xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podoba ci się moja pisanina :) Dziękuję bardzo za miłe słowa... One naprawdę wiele dla mnie znaczą :)
      Zayn i jego sercowe rozterki... Kiedy mu przejdzie? Hmmm... Mam nadzieję, że całkiem niedługo, ale zobaczymy...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  19. Oj co za rozdział...
    ciekawe oo i Harry z Alex awwww....podoba mi sie :)
    A Kate tak mi szkoda czemu ona musi tyle przechodzić ...
    niech ten typ zdechnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w końcu twoje życzenie się spełni? Kto wie...
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  20. Harry i Alex są tacy cudowni, haha, tak się świetnie przekomarzają a są tacy słodcy razem :)
    A Kate i Louis to już w ogóle <3

    Perspektywa Zayna, była świetna! Kiedy wreszcie mu przejdzie (o ile w ogóle mu przejdzie) męczy się biedaczek :) Oby nie zrobił nic głupiego!

    Końcówka... Nie wiem co myśleć.. Jak w ogóle może istnieć ktoś taki?! Jak może żyć?! A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? To że to nie jest tylko twój wymysł. Tacy ludzie na prawdę istnieją... :c

    Nie mogę się doczekać kolejnego, buziaki <3

    @NowSuitUp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zayn i jego rozterki... Może kiedyś mu przejdzie ;) Pytane tylko, czy stanie się to, zanim postanowi zrobić coś głupiego... Widzę, że myślimy podobnie ;)
      Do tego, że Kate i Louis są czasami słodcy do przesady, to już wszyscy wiedzą. Ale że Alex i Harry? Hmmm...
      Końcówka, to było wyzwanie... Ubrać to wszystko w słowa, by oddać ten cały strach... Chyba się udało... I masz rację. Najgorsze jest to, że takie potwory żyją wśród nas...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  21. Harry i Alex są tacy słodcy...będą cudowną parą ; )), Ale nie cudowniejszą od Kate i Lou.
    Żal mi Zayna, biedaczek się męczy...mam nadzieję że mu przejdzie.
    Biedna Kate potukła się przez tego idiotę, ciekawi mnie rozwinięcie tej sprawy.
    A końcówka, daje do myślenia, aż trudno uwierzyć że w naszym świecie istnieją takie potwory, przez które dziewczyny takie ja Kate muszą cierpieć.
    Czekam na kolejnego.
    Buziaki Em. : **

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry i Alex będą parą? Hmmm... Zobaczymy, co z tego wyjdzie...
      Rzeczywiście Zayn przechodzi katusze... Cóż mogę powiedzieć? Już niedługo? W każdym razie mam taką nadzieje ;)
      A końcówka... Miała dać do myślenia. Ukazać ból i strach... I o ile lepszy byłby świat, gdyby takie potwory były tylko wytworem wyobraźni?
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  22. ooo... no to ja się czuję wbita w fotel. Lou z Kate w parku... słodko, miło i przyjemnie, ale jak to wiadomo - nic nie trwa wiecznie, czyż nie.? fanki... no trudno, Kate nawet sobie jakoś poradziła. ale potem, to zamieszanie... ja też czułam wyrzuty sumienia, identyfikując się z Louisem. no ale trudno, całego świata nie zbawi... chociaż to fantastyczne, że aż tak się o nią martwi. jestem pod wrażeniem mocy jego uczucia... szkoda tylko, że i Zayn to wszystko dostrzega... no ja mu współczuję, o czym zresztą już mówiłam.
    ale końcówka... weź zamieść jakieś ostrzeżenie NA POCZĄTKU, że w rozdziale są takie sceny. bo ja się wzięłam za czytanie w publicznym miejscu. i w tym publicznym miejscu się poryczałam. aż się chłopczyk zapytał co mi jest. wyobrażasz sobie.? żeby dziecko do mnie gadało.? do mnie.? człowieka, który nie przepada za dziećmi.? trochę mi głupio było, ale cóż, emocje wzięły górę. i szczerze mi się nie podoba to wszystko. w sensie... no wiesz, opisane jest oględnie, emocjonalnie, tajemniczo. idealnie. w Twoim stylu. ale wydarzenia... no cóż, nie mogę chyba powiedzieć, że mi się to podoba.? bo mi się nie podoba. bardzo mi się nie podoba, że Kate musi przez to wszystko przechodzić. poza tym, jestem skołowana. ja już nie wiem czy to sen, czy rzeczywistość... potrafisz zaburzyć myślenie. to chyba idzie na plus, ale biorąc pod uwagę ten kocioł w mojej głowie...
    no dobra, nie będę się dłużej produkować, gdyż i tak z moich myśli niewiele wynika. masz wielki talent w dziedzinie mącenia ludziom w głowach, mówię Ci. mogę mieć tylko nadzieję, że nie wykorzystasz tego w perfidny sposób...
    to cóż... do następnego.!
    pozdrawiam.!

    http://boy-from-bakery.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja cię strasznie przepraszam za brak znaków ostrzegawczych. Następnym razem (o ile nie zapomnę) umieszczę jakąś tablicę, by nie czytać w miejscach publicznych ;)
      Przyznam ci się szczerze, że ta końcówka nie było napisana po to, by się podobać, ale by wzbudzić konkretne emocje. I twoja reakcja jest dla mnie najpiękniejszym dowodem na to, że się udało. A wierz mi, nie było łatwo stworzyć tego akapitu.
      Twoja historia z tym chłopczykiem przypomniała mi jak oglądałam bajkę "Mój brat niedźwiedź" i wyłam jak idiotka, a mały chłopiec pogłaskał mnie po ręce i powiedział, że to "nie dzieje się naprawdę..." Po jego słowach wyłam jeszcze bardziej ;)
      Moja kochana przyjaciółko Zayna... Chyba powinnaś przy nim być w kolejnych rozdziałach ;) Wiem, że go męczę, ale czy on narzeka? Zadziwiająco dobrze to wszystko znosi... Może już wystarczy? Zobaczymy...
      Dziękuję ci, że wciąż jesteś i czytasz...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Normalnie jestem skołowana jak nie wiem... Dałabym sobie rękę uciąć, że pisałam już odpowiedź na twój komentarz. Wczoraj. Dzisiaj zaglądam na chwilkę, czy coś mi odpisałaś, a tu d... nic. Moja odpowiedź zaginęła w Matriksie...
      Normalnie jestem wściekła, bo za drugim razem nigdy nie jestem zadowolona z pisania...
      Postaram się pamiętać o tych ostrzeżeniach, choć różnie może z tym być, bo ostatnio zapominam nawet nastawić budzik i w efekcie smacznie sobie śpię, zamiast być w pracy ;) Cud, że zdążyłam do niej dotrzeć przed szefem ;)
      Ta twoja przygoda z chłopczykiem przypomniała mi, jak urwałam się z lekcji do kina ;) "Mój brat niedźwiedź". Cala sala dzieci, a ja wyłam jak nienormalna. A gdy pięciolatek pogłaskał mnie po ręce mówiąc: "nie płacz, to nie dzieje się naprawdę" , to Ocean Spokojny był małą sadzawką przy moich łzach ;) Te dzieci czasami mnie przerażają ;)
      Cieszę się, że końcówka ci się nie podoba, bo nie powinna... Miała za zadanie wywołać emocje i sądząc po twoich słowach, spełniła swoją rolę znakomicie :)
      Zawsze chciałam mącić ludziom w głowach :) Oczywiście tylko moim pisaniem. I z ręką na sercu - nigdzie indziej tego nie wykorzystam ;)
      Trzymaj się ciepło (a może lepiej nie, bo podobno w Polsce upały) i wszystkiego dobrego...
      Całuję xx

      Usuń
  23. Świetny rozdział i oczywiście nas nie rozczarował przynajmniej mnie. Fajnie że potoczyła się sprawa tak Alex z Harrym. i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :D kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤ Bardzo się cieszę, że rozdział ci się podoba i wciąż jeszcze nie zanudzam cie moją pisaniną...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  24. Witaj kochana :3 dziś nie będę dużo pisać tworzę na telefonie. Rozdział jak zwykle świetny a ja siedzę i się do tego mikroskopijnego ekraniku śmieję, a właściwie uśmiecham przez te pocałunki Harrego z Alex ;) a potem...o mój boże, to okropne, przerażające i obrzydliwe. Chyba na całe życie a przynajmniej na jakiś czas, uraz przez tego całego 'dyrektorka'. Jak można być tak pojebanym??? Ehh no dobrze kończę, jak zwykle z wielkim podziwem dla twoich umiejętności ;3 całuję kochana xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa pod moim adresem ❤ Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Widzę, że nie tylko ja czytam z nosem wciśniętym w ekran telefonu... Jednak ja w przeciwieństwie do ciebie, nie mogę się zmusić, by pisać na nim komentarze. Może brakuje mi jakiegoś genu odpowiedzialnego za umiejętne pisanie na dotykowych telefonach? Tak, to na pewno jest wyjaśnienie tej zagadki ;)
      Spodobały ci się szpitalne pocałunki w towarzystwie pikającej aparatury? Super!
      Końcówka przerażająca, wiem... Taka miała być... Może w końcu będzie lepiej?
      Całuję xx

      Usuń
  25. ooooooo! ten rozdział jest taki emocjonujący... nic dodać nic ująć. Pozdrawiam :*
    http://you-and-me-equals-we.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myślisz ❤
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  26. O ! JA ! PIERDOLE !
    Zajebiste !
    Harry i Alex .. musiałam , aż na chwilę przerwać czytać . Świetne . Kocham ich . Mogłabym prosić o troszkę więcej o nich ? ;>
    Lou i Katy , no po prostu słiiiiitaśne na początku , ale później się spierdoliło przez tego jebanego skurwysyna ;/ Nienawidzę go ! Jak można być takim jebniętym ?! Tylko zabić ! Albo nie .. To byłoby zbyt proste ..
    Perspektywa Zayna jest mega . Świetnie to opisujesz . Ciekawe kiedy i czy w ogóle powie Louisowi , że czuje coś do Katy ..

    Cały rozdział zajebisty .. Wiem , że się powtarzam , ale no moje słownictwo nie zawiera zbyt dużo wyrazów ;D

    Czekam na następny ;*

    xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że aż tak ci się spodobało :) Dziękuję za te wszystkie pełne entuzjazmu słowa...
      Harry i Alex... Będzie o nich troszkę więcej, ale dopiero za jakiś czas... Zresztą chłopak teraz i tak niewiele zdziała skoro ona jest po poważnej operacji ;)
      Lou i Katy... i Zayn. Trzy imiona razem już nie brzmią tak atrakcyjnie i uroczo ;) Myślę, że niedługo już Malik będzie trzymał język za zębami... Ale czy powie Louisowi? Zobaczymy...
      Końcówka jak widzę wywołała mocne emocje... I w sumie takie było jej zadanie. A nienawiść do kogoś takiego, to jak najbardziej trafne uczucie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  27. Kochana Kate.
    Mam na imię Malwina. Podpaliłam psa, kota i mieszkanie. Zdaje się nawet, że upiekłam złote rybki i to jest pierwszy list, który do Ciebie wysyłam, bo jak dotąd z powodu nauki nie miałam czasu...
    Na początek opowiem Ci anegdotę. Na angielskim ostatnio mieliśmy opowiedzieć jaką książkę czytaliśmy i o czym ona jest. Jako, że teraz nie mam czasu na czytanie książek (nad czym bardzo ubolewam), to opowiedziałam, że czytam bloga. Nauczycielka zdziwiona pyta mi się dlaczego tak. A ja odpowiedziałam jej coś w stylu: "Wolę przeczytać opowiadanie wartościowej, tajemniczej i utalentowanej blogerki, niż czytać niektóre książki znanych pisarzy, które są napisane dla komercji." Nauczycielka była tak bardzo zadowolona z mojej wypowiedzi, że mam u niej dużego plusa. ;)
    Tak, więc DZIĘKUJĘ, że mogę czytać te opowiadanie, bo naprawdę warto.
    A co do rozdziału..
    Awwwwww! Alex i Harry *_* Zaczynam się powoli martwić, że ta para wciągnie mnie bardziej niż Kate i Lou. ;) Ale postaram się nad tym panować. Genialnym pomysłem było wplecenie jego myśli. Umarłam, kiedy przeczytałam o tym urywaniu jajek. :D
    Kiedy czytałam część K. + L. na spacerze zaczęłam się zastanawiać, kiedy coś złego się stanie. Niestety moje przeczucia się sprawdziły. Miło, że Lou nie powiedział czegoś na "odczep się" do fanek, bo był z Kate. No i sama ona jak reagowała na nie wszystkie mniej lub bardziej zainteresowane nią sama.
    Co tam jeszcze było?
    A no tak! Moment, kiedy ona spadała ze schodów widziałam w swojej wyobraźni w zwolnionym tępię. Gdyby nie to, że czytałam to wczoraj w nocy, to zaczęłabym krzyczeć "Kate! NIE!". Niech to jak najszybciej się wyjaśni i ten gościu pójdzie do więzienia lub cokolwiek, aby jej nie zagrażać.
    Zayn.. Zayn.. Zayn! Och! Dodaj już mi ten rozdział z tym coś na B.( nie pamiętam nazwy miejscowości), bo ja tu wyzionę ducha.. :D
    Troszeczkę się rozpisałam. A chciałam oszczędzać Twój wzrok.. Ble Malwina. ;) Wybacz błędy.
    Ściskam!
    M.
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idiotka! Idiotka! Idiotka!
      Zapomniałam skomentować ostatniego fragmentu.
      Idiotka! Idiotka! Idiotka!
      Ja tam nie wiem co to było, ale moim zdaniem to był sen. No bo... Po prostu tak wole myśleć, ok? ;)
      Ale to było strasznie. Jak to czytałam to byłam cała sparaliżowana strachem. Nie o siebie tylko o nią. Serce biło m chyba szybciej niż powinno, a każde kolejne słowo wywoływało u mnie normalnie "Heart Attack". Liczę, że był to sen.. Tej! A może to było wspomnienie? Teraz mi to przyszło.
      Ale mimo wszystko wolę myślę, że mimo wszystko był to sen. Biedna Kate. Ona tyle przeszła, a życie nadal rzuca jej kłody pod nogi..
      Ściskam!
      M.
      xoxo

      Usuń
    2. Widzę, że nie masz szczęścia do zwierzątek... Ja jak na razie "tylko" pozwoliłam złotej rybce zjeść inną ;) I po okresie żałoby stwierdziłam, że nie będę jej na siłę szukała towarzysza... Po co ma go znowu pożreć ;)
      Wow... Czuję się zaszczycona, że zdecydowałaś się wspomnieć o moim blogu. Wyobrażam sobie początkowe zdziwienie nauczycielki ;) Ale nie może być najgorsza skoro tak podeszła do twoich wyjaśnień, które tak w ogóle sprawiły, że prawie się popłakałam ze wzruszenia :) Jesteś kochana...
      Kolejna fanka Harry'ego i Alex? Cieszę się, że spodobały ci się ich szpitalne pocałunki ;) Ale czy coś z tego będzie, to się dopiero okaże...
      A więc szósty zmysł? Randka Kate i Lou była za udana i musiało się coś stać? A może domyśliłaś się dlatego, iż pojawił się dyrektor w poprzednim rozdziale?
      Ta miejscowość to Birmingham i już całkiem niedługo tam będą... A póki co, to jeszcze trochę pomęczę Zayna ;)
      Ostatni fragment, to było nie lada wyzwanie... Nie pisało się tego łatwo, ale i nie miało... Cieszę się, że udało mi się przekazać ten cały strach i ból. Właśnie na tym mi zależało najbardziej. Sen? Wspomnienie? A może jedno i drugie? Zobaczymy...
      Całuję xx

      Usuń
    3. Och nie! Ja kocham zwierzęta. To jest fragment z "Oskar i Pani Róża" i zawsze go chciałam gdzieś wykorzystać i tak sobie pomyślałam, że może tutaj. :D Teraz mam kotka- Klakiera, a mój piesek niestety zmarł w Nowy Rok. Och... :(
      Masz rację, lepiej niech rybka nie dokarmia się innymi rybkami. :)
      Dobrze, że się nie popłakałaś. Nie lubię jak ludzie płaczą, nawet ze szczęścia. :) A to co napisałam to czysta prawda i myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi.
      Fanka? Jak nazwać fandom Harrego I Alex? :D Założę im konto na TT. :P
      Chyba bardziej mnie tego życie nauczyło, że nic co piękne nie trwa wiecznie. ;]
      Wybacz, ale i tak nie zapamiętam nazwy miejscowości. Mam pamięć do liczb, ale nie do miejscowości. Powiem Ci w tajemnicy, że mieszkam w miasteczku (około 10 000 mieszkańców) a ja nie znam ulic w mieście. :D
      Już się nie mogę doczekać dalszych 'tortur' Zayn'a. ;)
      Nie dziwie się, że było to wyzwanie. Zauważyłam, że lepiej się piszę rzeczy zabawne, bo są lekkie, a rzeczy takie jak ostatni fragment wymagają nie lada zdolności, których Tobie nie brakuję. :)
      Zmieniam zdanie. Przemyślałam sprawę i stawiam, że... (werble).. Jej śniło się wspomnienie! Tadam! :D
      Geniusz Mali aktywny. ;)
      Ściskam!
      xoxo

      P.S.
      Wiesz, że po każdym rozdziale nie mogę się doczekać, aż odpiszesz mi na komentarz? Uwielbiam z Tobą pisać. O ile mogę to nazwać pisaniem.

      Usuń
    4. Oczywiście, że możesz to nazwać pisaniem ;) I ja też uwielbiam z wami pisać (ale "natrzaskam" powtórzeń). Żałuję tylko, że nie mam więcej czasu, by sobie z każdym tak dłużej pokonwersować :)
      Geniusz uaktywniony ;) Zobaczymy w kolejnym rozdziale, czy masz zadatki na Dextera ;)
      Całuję xx

      Usuń
  28. Ohh nie mogę się doczekać jak będzie więcej Zayna i Kate! No i oczywiście czekam aż wkroczy Eleanor :) X

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli doczekasz do kolejnego rozdziału, to znaczy, że jednak możesz ;) Nie wiem, czy będzie Eleanor, ale więcej Zayna i Kate to z pewnością ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  29. Pisałam Ci już jaką niespodziankę mi sprawiłaś tym rozdziałem. Wczoraj wygrzewałam się w słońcu i nadrabiałam twojego bloga, a wieczorem ( ponieważ nie lubię pisać na telefonie) miałam w planach skomentowanie. A tutaj proszę! Kolejna porcja wrażeń. Wcale mnie nie zamęczasz, to był słaby żart z twojej strony! Zamęczać? Kpina!
    Nie chciałabym za bardzo wracać w tym komentarzu do poprzednich rozdziałów, wolę skupić się na najnowszym. Jednak muszę wspomnieć, że jeden dialog z rozdziału 59 totalnie mnie rozwalił.
    "-Mózg mnie boli... – westchnąłem, mijając go i pochylając się nad lodówką z napojami.
    - On tylko przypomina ci o swoim istnieniu"
    W tym momencie wyplułam wodę, którą miałam w buzi!
    Pamiętam również, że gdy kończyłam 60 i przeczytałam, jak Harry pocałował Alex, zrobiłam jakiś dziwny, nagły ruch ręką, mówiąc do siebie „ jest, jest,jest”. Całe szczęście, że nikogo nie było wokół mnie. Mogłoby to wyglądać trochę dziwnie nie uważasz? Zastanawiam się tylko gdzie podziała się Louise. Był moment, gdy wydawało się iż Harry naprawdę się do niej zbliżył, stał na rozstaju dróg, nie wiedząc w którą stronę pójść - w stronę Alex lub jej. I nagle ni stąd ni zowąd ona zniknęła, uciekła i ulotniła się niczym dym. Może to kwestia tego, że on już zdecydował, ale mimo wszystko jakoś dziwnie jej zabrakło. Nie żebym tęskniła, bo kibicuję Hazzie i Alex, ale tak po prostu sobie o niej przypomniałam , zastanawiając się co się z nią stało.
    Uwielbiam moment, Loczka i pani Kolorowej w szpitalu. Mam wrażenie, że ten drugi pocałunek był przypieczętowaniem czegoś. Zastanawiam się kiedy otwarcie powiedzą, że chcą być razem, bo to że coś do siebie czują już jest raczej oczywiste. Śmieje się na samo wyobrażenie reakcji Nialla na tą wiadomość. Aczkolwiek wydaje mi się, że dostarczysz nam jeszcze wrażeń i nie wszystko między nimi pójdzie tak pięknie i gładko.
    Czuję obrzydzenie. Autentycznie gdy czytałam myśli tego potwora, brutala, bydlaka( żadne słowo nie wydaje wystarczające, ale każde z nich w tym momencie jest pełne pogardy) zbierało mi się na wymioty. Mało powiedziane, że to jest chore, to nawet nie jest ludzkie. Aż ciarki mnie przechodzą na ciele, gdy zdam sobie sprawę, że istnieją tacy ludzie na świecie. Prawdą są słowa , że lepiej dla człowieka gdy nie wie kogo mija na ulicy. Kiwam teraz głową z niedowierzeniem , mam dreszcze i wewnętrzny dyskomfort, na samo przypomnienie przeżyć Katy oraz tego, że coś takiego rzeczywiście ma miejsce, a ktoś w tym momencie może coś takiego przeżywać. Naprawdę chcę to wyrzucić z głowy. To stanowczo okropne uczucie.
    Mam dziwne przeczucie, że jemu się uda porwać Katy, że w jakiś sposób do niej dotrze, poczeka na odpowiedni moment. Jednakże jego radość pewnie nie potrwa długo. Jestem pewna, że Louis i reszta chłopaków szybko ją odbiją, albo jego zabiją.
    Czekam na kolejny rozdział i wakacje bym znalazła wolny czas by czytać i komentować regularnie!
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    ~Eirene.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę cieszę się, że nie zamęczam cię długością moich rozdziałów... Zdaję sobie sprawę, że nie samymi blogami człowiek żyje. Choć czasami fajnie by było ;) No cóż... Moje żarty z reguły bywają słabe ;)
      Uwielbiam, gdy mogę przeczytać w komentarzu, które fragmenty się podobały :) Ból mózgu? To tylko Horan ;) No i ewentualnie mój Alex, chociaż udaje, że tego nie pamięta ;)
      A więc ty też kibicujesz Alex i Harry'emu... Duże grono zwolenników tu się zebrało :) Gdzie się podziała Louise? Obóz językowy się skończył i pojechała do domu... Harry nie stawił się na umówionym spotkaniu, bo akurat wtedy zbierano go z podłogi w szpitalu u Alex... Ale masz rację, nie wspominałam o niej ostatnio. Ostatni raz wtedy, gdy mówił, że pojedzie z nią porozmawiać, gdy będą w Manchesterze... Może jeszcze coś wspomnę...
      Harry i Alex oraz ich szpitalne pocałunki przy romantycznym dźwięku pikającej aparatury... Przecież wiesz, że ja nie zdradzę jak to z nimi będzie ;) Chyba, że się gdzieś przez przypadek wygadam ;)
      Twoja reakcja na ostatni akapit jest dla mnie najwspanialszym komplementem. Nie było łatwo napisać tą część tak, by oddać te wszystkie emocje, nad którymi mi zależało. Trochę też nie byłam go pewna, ale to jak odebrałaś to wszystko, starczy za milion słów... Tak więc dziękuję za nie wszystkie :)
      Ściskam xx

      Usuń
  30. Na początku od razu przepraszam, że tak dawno nie komentowałam rozdziałów, ale wiesz nie miałam za bardzo czasu, poprawiałam się i pisałam artykuły do gazety i tak w kółko więc nie miałam czasu ani siły, ale nie myśl sobie, że nie czytałam tych cudeniek (rozdziałów) bo byś była w błędzie żonko ;) jestem na bieżąco i cholernie chce żebyś już dodała nowy rozdział tylko błagam nie Katy się nic nie stanie i masz szczęście że nie uśmierciłaś Alex. Ten jebany (przepraszam za słownictwo) psychopata wrócił, no k*rwa mać boje się o tego uroczego i słodkiego Elfa ;) och tak Alex i Harry się pocałowali ooo tak tylko błagam niech jej serducho nie stanie, hah ;) Szkoda, że okłamują Katy, ale wiem że jak by jej powiedzieli to by się za wszystko obwiniała i mogła by się w sobie zamknąć, a tego w końcu nie chcemy ;) Boże El się pojawiła, bleee xd serio ona coś z Perrie kombinuje? zabije je, obiecuje ;) Jak widzisz przeżywam wszystko na bieżąco ;) nawet jak chcesz to możesz mnie odpytać z treści rozdziałów, przyznam się, że znam je prawie na pamięć ;D Strasznie cię kocham skarbie i masz wielki talent do pisania, wykorzystaj to, ale pamiętaj, że ja jako pierwsza chce twoją książkę z autografem i specjalną dedykacją ;* Pisze ten komentarz teraz bo zapewne później nie miała bym czasu a dzisiaj nie byłam w szkole bo była taka burza, że masakra. Akurat jak z domu wyszłam to zaczęło padać i to nie byle jak to była ulewa więc se odpuściłam szkołę jutro też nie idę bo oceny już wystawione więc nie ma sensu chodzić i się nudzić ;D Jutro idę z koleżanka na zakupy, zabij mnie błagam, nienawidzę zakupów jeszcze z tą kobietą to już w ogóle. Jaram się że 27 czerwca (dzień mojego zakończenia) jadę do Wawy na koncert ROOM 94, och ach ech ;D Jadę z koleżanką i w Warszawie czekają nas kolejne zakupy, weź mnie serio zabij... No nic ja ci tu już nie truje bo po co masz tracić swój cenny czas na mój denny i głupi komentarz? KOCHAM CIĘ NO I ROZDZIAŁ JEST CUDOWNY, TROCHĘ STRASZNY, ALE CUDOWNY ;* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cię nie będę, kochanie, przepytywać... Wierzę ci na słowo. W końcu w związku najważniejsze jest zaufanie ;)
      I wiesz, że nie musisz przepraszać... Ja doskonale rozumiem, że nie samymi blogami człowiek żyje... Mam nadzieję, że w szkole udało ci się popoprawiać wszystko tak, jak chciałaś.
      Zakupy? Gdybym była na twoim miejscu i miała takie plany, to pewnie wysłałabym ci wiadomość o treści: "weź, mnie zabij ;) " Nie tylko ty nie jesteś fanką zakupów...
      Jedziesz na koncert Room 94? Zazdroszczę, ale i cieszę się z tobą :) Wybaw się za wszystkie czasy, a jak dorwiesz chłopaków, to ucałuj ich ode mnie :) Tylko mocno, tak by zapamiętali ;) Jest to nawet warte tych męczarni podczas zakupów ;)
      Cieszę się, że wciąż podoba ci się ta moja pisanina i że mimo nawału obowiązków znajdujesz czas, by czytać :)
      Całuję xx

      Usuń
    2. Na czytanie tego arcydzieła zawsze znajde czas ;D ooo tak możesz być pewna wycałuje ich za ciebie ;D to nic że do Warszawy musze jechać z 3-4 godziny, warto dla nich jechać ;3 Na szczęście przetrwałam te zakupy... A dziś byłam na meczu piłkarskim i mam zdjęcie z piłkarzem i zarazem moim dobrym kolegą, ale on jest bez koszulki i strasznie jaram się tym zdjęciem, hahhaha ;D

      Usuń
  31. Co tu dużo mówić, rozdział genialny, zresztą jak wszystkie poprzednie i następne z pewnością też takie będą :)
    Alex i Harry ; Harry i Alex * . * Uwielbiam tą dwójkę, i czekam na dalszy rozwój ich znajomości, mam nadzieję z happy endem ^^ Oni są po prostu niezastąpieni :D
    Jak ja nie trawię tego "dyrektora", jak w ogóle taka osoba może być dyrektorem i mieć styczność z młodzieżą.?! Ahhh -.- Pokroić i zakopać to za mało. : |
    Biedna Kate, przeszłość teraz do niej teraz wraca, a tyle przeszła już w życiu ;c
    Dobrze, że ma u boku Louisa, Alex i resztę chłopaków :)
    Lou i Kate jak zawsze niesamowici. Na pewno każdy by chciał przeżyć taką miłość, i tego wszystkim życzę :D ^ ^
    Zayn.. A się chłopak męczy, biedaczek ;c Życzę mu szczęścia, i żeby znalazł sobie tę jedyną! :]
    Ściskam i pozdrawiam,
    Aleksandra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :) I dziękuję za wszystkie miłe słowa i za to zaufanie, jakie we mnie pokładasz... Mam nadzieję, że cię nie rozczaruję :)
      Harry i Alex, to rzeczywiście para, której ciężko nie polubić ;) Ale czy ich przyjaźń zamieni się w coś więcej? Zobaczymy...
      JEGO nie można trawić. To potwór. Uspokoję cie jednak, że on już nie jest dyrektorem, bo po tym jak zginęła Lily został zawieszony/zwolniony. Ale ile zła narobił zanim to się stało, tego nikt nie wie...
      Kate zawsze była silna i może teraz będzie jej łatwiej? Ma przy sobie wiele osób, które ją kochają. Musi być łatwiej...
      Zayn i jego sercowe rozterki... Wiem, że trochę go męczę, ale takie życie niestety...
      Całuję xx

      Usuń
  32. A ja pierdole… ta końcówka to po prostu mnie dobiła… jacie, on naprawde jest psychiczny… nawet nie mysle co bym zrobiła gdyby taki psychol mi się trafił w Zycie… a nawet jeślibym o tym pomyślała, to i tak nie jest to samo jak samo przezycie. Boże broń od takich ! po raz kolejny moje mysli zabijają…
    ale od początku… bo zaczynając czytac aż uśmiech sam wkrada się na twarz :) no nie uśmiechaj się, gdy słyszych takich kochanych, słodkich zboczuszków, całujących się + głosna aparatura ;) no nie bądź szczęśliwy ! ;D
    achh, mysli Zayna… ale przyznac trzeba, ładnie o niej mysli ;)
    najlepsze są te małe pociechy, te kochane słodkie fanki, które wiedzą co powiedziec aby człowiekowi na twarz wyszedł uśmiech :)one nikogo nie krzywdzą , nie chcą tego robic ba! Nawet nie wiedzą jak to zrobić :)
    ten psychol przeraża…

    Klaudia CityLondon

    p.s niestety, rozdział przeczytany był wczoraj, ale z uwagi na słaby zasięg neta co o dziwo ostatnio za często się zdarza, nie mogłam dodac rozdziału :( rysunki cudowne, rodział jak zawsze xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) I dziękuję za te mile słowa... I za to, że wciąż ze mną jesteś :) Sprawiłaś, że wyczekuję już na twoje komentarze i gdy widzę podpis, to uśmiecham się jak głupia...
      Alex i Harry i ich szpitalne pocałunki... A w tle romantyczna melodia rodem z horrorów ;) A jak się to dalej potoczy, to się dopiero okaże...
      Nie wszystkie fanki są takie, jak te dwie ostatnio i to też chciałam pokazać :)
      No a Zayn... Myślę, że więcej nam "pokaże" w kolejnym rozdziale ;)
      A końcówka dokładnie takie miała zadanie. Przerazić...
      Całuję xx

      Usuń
    2. A wiesz kiedy mi sie wkrada usmiech na twarz automatycznie ? Kiedy dodajesz kolejny rozdzial i odpisujesz mi na komentarz :) widac,ze pisanie,rysowanie daje Ci mega frajde. No i komentarze ;)
      Zayn nam cos pokaze w kolejnym rozdziale? O kuzwa,to sie jaram i przerazam xD

      K.CL

      Usuń
  33. urocze, te pocałunki, awwww <3 uwielbiam, naprawdę;D taakie ahh :D ale to jest pocałunek albo szczęście albo zginiesz ;D Harry musiał zaryzykować, bo albo Alex się on spodoba albo np mógł stracić jaja xd naprawdę wszystko urocze ale było. do momentu aż niezdarzył się "wypadek" Kate i nie było według mnie wspomnień człowiego pierdolniętego!, czyli dyrektorka ;/ ale on jest wredy ale on umie zamętać, coś masakrycznego, przykrego i podłego. Ale mimo tego rozdział mi sie bardzo podobał i dalej zaskakujesz :D weszłam sobie ostatnio na Twojego aska i ktoś wspomniał o mnie i o moim komentarzu. Jak Cię zachwalałam i do tego mam dwie sprawy . Pierwsza to taka że mówiłam prawdę, bo Cię ubóstwiam i uwielbiam :D a druga to taka że Cię zapraszam na mojego bloga z cytatami;D tak tak to jest autoreklama xd a więc możesz na nim znaleźć coś o miłości, radości, przyjaźni, 1D, i wiele tego typu podobnych rzeczy, także gorąca zapraszam:) A i jeszcze ostatnio weszłam sobie na Twojego instagrama i się zachwycałam, jeju nie dość że masz talent to jeszcze taka śliczna jesteś :D :* pozazdrościć :) czyli podsumowując dziękuje, zapraszam i pozdrawiam xx :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci kochana za te wszystkie przemiłe słowa... Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :)
      Nasz nowa, urocza para... Zobaczymy, czy uda im się zbudować miłość na tej przyjaźni...
      Przyznam się bez bicia, że końcówka do łatwych nie należała, ale cieszę się, że udało mi się ubrać w słowa ten cały strach...
      Z chęcią zajrzę na twojego bloga :) Uwielbiam dobre cytaty...
      Z jednym tylko nie mogę się zgodzić, a mianowicie z użyciem przez ciebie słowa "śliczna" w odniesieniu do mnie... Dziękuję za komplement, ale daleko mi do ślicznotki... Całe mile ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  34. Witaj Katee :*
    Na wstępie chcę Ci bardzo podziękować za te ciepłe słowa, które napisałaś mi pod poprzednim komentarzem. Zazwyczaj podziękowania piszę na sam koniec, ale Twoja wypowiedź sprawiła mi naprawdę wiele radości i wciąż uśmiecham się na ich wspomnienie :)
    Rozdział obłędny. Wzbudziłaś we mnie wiele emocji. Słodkie chwile Harry'ego i Alex oraz moment zgrozy Kate. Wszystko napisane w taki wciągający sposób,że naprawdę trudno było się pogodzić z myślą, ze już koniec.
    Dziękuję Ci za te wrażenie jakie wywiera na mnie Twoje pisanie, wtedy naprawdę czuję się mega szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie, że i mi udało się wywołać uśmiech na twojej twarzy :)
      Dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa i naprawdę strasznie się cieszę, ze rozdział ci się spodobał :)
      Emocje... To coś, co uwielbiam wywoływać w czytelniku ;) I tak naprawdę nie ważne, czy to będą łzy, czy szczery śmiech. Grunt, że się udało ubrać uczucia w słowa tak, by każdy mógł je poczuć...
      Całuję xx

      Usuń
  35. Dotarłam i ja ^^ Cieszysz się? Mam nadzieję, gdyż jak zwykle nie mam pojęcia, jak zabrać się za pisanie komentarza. Czy wspomniałam już, że naprawdę nie umiem tego robić? Hahaha! Wiem, powtarzam się xD Dobra, może przejdziemy do rzeczy, huh? Po to właśnie tutaj jestem, chociaż... Przyszłam też, żeby sobie pisać głupoty. Wiem, że to lubisz je czytać, Kaś. Oj wiem to! muah! :*
    Tak swoją drogą, to... Pisałam już to, więc znowu się powtórzę - kocham Twój styl pisania. Serio. Pewnie słyszysz/czytasz to nieraz, ale musisz to wiedzieć. Naprawdę musisz. Okej, a teraz na serio zabierzmy się za komentowanie, bo jak tak dalej pójdzie, zabranie mi miejsca i będę musiała dodać II komentarz, LOL :D
    Wspieram uczucie Alex i Harrego. Cała ta sytuacja między nimi, dzieje się powoli. Akcja rozwija się z czasem, każdy kolejny - nawet minimalny - element układanki, znajduje swoje miejsce. Ich pocałunek był takim wielkim puzzlem, który wypełnił dość sporą część obrazka. To jak się na siebie patrzyli, jak się uśmiechali, jak rozmawiali. Rozpływam się. Zdecydowanie. Mam nadzieje, że nawet jakby jednak nie byli razem, wciąż będą świetnymi przyjaciółmi. Życzę im tego.
    Dzień "sam na sam" skończył się "sam na sam + kilka fanek". Zawsze to jakaś rozrywka, nie? Och i to jak fani się zachowali w stosunku do Kate. Aww! Rozpłynęłam się. Serio. I ona też była miła. Zresztą czego innego można by się po niej spodziewać? Ma złote serce i to widać jak na dłoni. Dla każdego miła, uśmiechnięta. To skarb. Rozumiem obawę Louisa o Kate i rozumiem to, że ktoś specjalnie ją popchnął, ale.. może to zabrzmi źle, jednak moim zdaniem, Louis troszeczkę przesadził z tą reakcją. Tak minimalnie, ociupinę.
    Ostania scena... WOW! Kaś, sprawiasz, że zachorowanie na jakąś psychozę, staje się co raz łatwiejsze. Poważnie! Jednak mimo ich brutalności, podobają mi się. Okej, to było złe sformułowanie. Mam na myśli to, że, to jest potrzebne. Taka brutalność w pewien sposób równoważy nam tą sielankę, która dzieje się co rozdział.

    Naprawdę mocno Cię przytulam i całuję. Życzę dużo weny, a jednocześnie mam prośbę: nie zapomnij odpoczywać i się wysypiać, dobrze? Kocham Cię, Kaś! :*

    matrioszkaa! Xx

    [chocolattesmile]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się cieszę. Czy w ogóle spodziewałaś się innej odpowiedzi? Przecież ja cieszę się jak głupia, że wciąż czytasz moje opowiadanie i zawsze zostawiasz po sobie szczere komentarze...
      Co to będzie między Harrym i Alex, to oczywiście w końcu się okaże... Pewnie w kolejnych rozdziałach ;) Na pewno nie będą się spieszyć, zwłaszcza że dziewczyna ledwo zipie... Cieszę się, że podoba ci się to ich "niepewne" posuwanie się naprzód, bo właśnie na tym mi zależało... By ukazać ich niesamowitą przyjaźń i to jak (i czy w ogóle) będzie rozkwitać w coś innego...
      Życie gwiazdy zobowiązuje... Fani są wszędzie. A po ostatnim spotkaniu Kate z tymi dwoma "sympatycznymi" dziewczynami, chciałam tym razem pokazać, że nie wszystkie wielbicielki chłopaków są takie same...
      Louis przesadza ze swoją nadopiekuńczością? Co ja poradzę, że przy niej zmienia się w trzęsącą się kwokę ;)
      Ostatnią sceną chciałam wam pokazać trochę inne emocje, a przede wszystkim zacząć już wyjaśniać, co tak naprawdę skrywa przeszłość Kate... No i przy okazji rzeczywiście zrównoważyć "lekkość" rozdziału...
      Dziękuję ci za te wszystkie miłe słowa... Za wszystko. Za to że jesteś...
      Całuję xx

      Usuń
  36. Jestem ciekawa jak się rozwinie sprawa z Zaynem , czy się odkocha w Kate czy będzie się w końcu o nią starał ale to może się wiązać z utratą przyjaźni i rozpadem zespołu a tego przecież nie chcemy. I powiedz że ost. perspektywa to tyle jej sen albo jakieś wyobrażenia i ze jej nie znalazł.

    Mówiłam Ci już że w ciągu tygodnia między jednym egzaminem a drugim i nauką do nich czytałam zawzięcie Twoje opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak to będzie z Zaynem i jaką decyzję ostatecznie podejmie... Mogę tylko powiedzieć, że powinno się to stać całkiem niedługo ;)
      Cóż mogę powiedzieć... Przecież on ją znalazł. W poprzednim rozdziale stał w oknie i na nią patrzył. Ale czy ostatnia perspektywa to sen, przekonasz się w kolejnym rozdziale. A może to wspomnienia?
      Mam nadzieję, że udało ci się pozaliczać śpiewająco egzaminy :) Naprawdę nie chciałabym, by moje opowiadanie stanęło na drodze twojej edukacji ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Wszystki oprucz jednego udalo mi sie zaliczyc tylko nie wiem czemu ten jeden mi nie poszedl skoro wszystko napisalam...no ale nie wazne sie poprawi:) i nie przejmuj sie w tym roku koncze swa edukacje chyba ze w koncu wybiore sobie jakas magisterke ale nie mam na siebie pomyslu...

      Usuń
    3. Jak to dobrze, że są poprawki ;) Trzymam kciuki, by się udało...
      Z tym pomysłem na życie, to nigdy nie jest łatwo... A gdy już wybierzesz, to nagle coś innego bardziej kusi... A może to tylko ja tak mam?

      Usuń
    4. Uwierz że nie tylko ty :) Ja co 5 min zmieniam zdanie a jakoś nie chce za bardzo od rodzinnego miasta wyjeżdzać na studia, ale mam jeszcze czas do września żeby się sama ze sobą ogarnąć jakoś

      Usuń
  37. Wybacz że tak późno komentuję, ale byłam zajęta składaniem pewnej gazety - taka już moja praca :D
    Dziś krótko, ale mam nadzieję, że zrozumiesz :)

    Kochana Kate :)
    Zacznę od pewnego pytania: Dlaczego jeszcze nie opowiedziałaś całej swojej historii Louisowi ? Rozumiem, że ciężko Ci o tym mówić, ale może poprzez wyrzucenie z siebie tych wspomnień. Choć może się to skończyć tym, że Louis nerwowo nie wytrzyma i będzie chciał za wszelką cenę dopaść sprawcę. Wiem, że masz na duży wpływ, wierzę, że uda ci się go jednak przez tym powstrzymać :) Tak czy siak na razie nie masz się czym przejmować, jesteś pod dobrą opieką :)

    Alex !!!
    Mam nowinki i wiem coś czego ty jeszcze nie wiesz ( ewentualnie możesz się domyślać, a ja ci nie powiem :D Coraz bardziej mnie kobieto zaskakujesz :) Mogła bym sobie wyobrazić wszystko, ale to że TY pocałowałaś Harrego nie mieści mi się w głowie :)

    Louis & Zayn :)
    Panowie ... pozwólcie że się powtórzę - miejcie oczy szeroko otwarte!
    A tak wracając do bardziej przyjemnych spraw: Podobno udzielacie jakichś wywiadów do jakiegoś magazynu ?
    Jak tam filmy o wampirach ?? :D :D:D:D:D:D:D

    Harry !!
    Brak mi na ciebie słów młody :) Ty się teraz dobrze zastanów czy to tylko przyjaźń czy może miłość :**

    Niall & Liam :P
    Kocham was ;** ja wiem, że to mało konkretna informacja, ale jest streszczeniem wszystkiego co chciała bym o was powiedzieć. PS Niall !! masz u mnie tort za to że jakimś cudem nadal trzymasz ozór za zębami :)

    Autorko ty moja przecudna ;**
    Czym ty nas jeszcze zaskoczysz ? Odkrywasz przed nami coraz to więcej z przeszłości "tajemniczej dziewczyny". Po mimo tego, że czyny których dopuścił się dyrektor były ohydne, chcę wiedzieć co się działo dalej !!!

    Całuję i pozdrawiam ;** Czarodziejka ;**

    OdpowiedzUsuń
  38. Cholera! Usunęło mi pierwszy kom.! Ugh...

    Dobra, a teraz o rozdziale...
    Jak zwykle był cudowny! Po prostu ... Aww... *.*
    Do Hazzy:
    Jak tam pocałunek? Chciałbyś jeszcze jeden, co? Doktor Styles... Oj, Harry... Ty lepiej zostań przy śpiewaniu... (puszcza oczko) I co? Myślisz, że Alex zgodzi się na wycieczkę w Twoje 'skromne' progi? Zazdroszczę jej (rumieni się)... Ale i tak życze szczęścia... Podoba mi się to, że nie zachowujesz się jak większość facetów. Sercem a nie oczami... W moim przypadku by się przydało... (szept)
    Do Alex:
    Jak się czujesz? Lepiej? Myślę, że pocałunek poprawił samopoczucie, co? Harry chyba przekona Cię na wprowadzkę do jego domu... (szept)
    Do Marka:
    Rzadko do Ciebie iszą, więc zrobię wyjątek. Pozdrów swoją narzeczoną i miej oko na Kate. ; )) Pozdrawiam Xx.
    Do Lou:
    Często to mówię (nie tylko ja): Pilnuj Katy!
    P.S. Masz rację... On zrobił to specjalnie... (szept) Umm... To znaczy.. Ja nic nie mówiłam...
    Do 'Dyrektora':
    Jesteś kompletnym dupkiem, wiesz?! Kretyn... Nie chciałabym Cię spotkać... Jak ty wogóle śmiesz nazywać siebie dyrektorem? Takich jak ty wsadza się za kratki na dożywocie! Powiedziałabym, że zabija, ale nie jestem taką sadystką i psychopatką jak ty! Współczuję Kate, że kiedy kolwiek Cię spotkała... Brzydze się Tobą.
    Do Liama:
    Co tam? Jak u Dan? Pozdrowisz ją? Dobrze Wam się układa?
    Do Zayna:
    Nie sądzisz, że powinieneś pogadać z Pezz? Jak nie chcę Cie pouczać, ale, no wiesz... Ja się lepiej nie odzywam... Palnę coś głupiego i co?... (szept i rumieńce)
    Do Nailla:
    Emm... No i co ja mam Ci powiedzieć, Nialler? Gdybyś miał dziewczynę byłoby prościej.. Ale nic na siłę... Choć z tego co wiem masz dużo kandydatek i to ładnych (o wiele bardziej ode mnie)... Zastanów się. Pozdrawiam Xx.
    Do autorki:
    No i co ja mam powiedzieć? Że świetnie piszesz, że rozdział jest cudowny? Piszę to zawsze... Nawet nie ma się do czego przyczepić, ale to akurat dobrze. ; )) . Chciałabym Cie poznać w realu, wiesz? (mimo różnicy wieku...) Alex musi być dumny, że ma taką cudowna przyjaciółkę. Nie będe już nudzić. Pewnie tam zasypiasz... Do następnego!
    P.S. Ostatnim razem się nie podpisałam... Sorry... Pewnie i tak nie zwracasz na to uwagi... Kurde dużo się tu rumienię. Mam podobną tendencję do Katy. tylko, że ja mam to nawet częściej niż ona...
    \ Wikaa S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i że jeszcze nie zanudziło cię moje pisanie... Ufff... Ulżyło mi, że nie masz się do czegoś doczepić. To naprawdę dobrze ;)
      Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo chciałabym poznać was wszystkich... Mam nadzieję, że gdy w końcu przyjadę do Polski, to będę mogła spotkać się choć z kilkoma osobami. Czekam na to z niecierpliwością. A różnica wieku, to przecież nic takiego...
      Alex zmusił mnie do założenia tego bloga, więc nie ma wyjścia i musi być dumny ;) Zresztą zawsze wspierał moje pisanie...

      Harry:
      Wezmę to za pytanie retoryczne (puszcza oczko). Ona musi się zgodzić i dobrze o tym wie. Ale pozwolę jej jeszcze się pozłościć - uwielbiam się z nią droczyć.

      Alex:
      Pocałunek był... Był... Tak... (rumieni się). Czy Harry mnie namówi na wyjazd? A czy mam jakieś wyjście? Nie chcę, by mieszał w to Kate, a ten idiota jeszcze gotów to zrobić...

      Mark:
      Dziękuję. To mój obowiązek, więc bez obaw...

      Louis:
      Jak oka w głowie... Nie pozwolę temu psychopacie znów się do niej zbliżyć. Po moim trupie.

      Dyrektor:
      Już ja bym cię nauczył szacunku... Kilka lekcji i chodziłabyś jak szwajcarski zegarek...

      Liam:
      Wszystko dobrze, dziękuję. U Danielle też. Właściwie, to powinna niedługo przyjechać. Jak tylko skończą nagrywać program dla telewizji.

      Zayn:
      Jestem pewien, że czeka nas z Perrie poważna rozmowa, ale póki co, prosiła mnie o czas, by sobie przemyśleć pewne sprawy i zamierzam go jej dać...

      Niall:
      Byłoby prościej, gdybym miał dziewczynę? A ja myślałem, że dopiero wtedy zaczynają się komplikacje (śmieje się). Ja tam nie zamierzam się spieszyć. Wolę poczekać na moją księżniczkę i jestem pewien, że okaże się tak cudowna jak Katy...

      Całusy xx

      Usuń
  39. OMG zajebisty rozdziała!! nadrobiłam wszystkie i stwierdzam, że ten blog to mistrzostwo świata, normalnie mogłabyś książki pisać serio <3 czytałam go w każdej wolnej chwili i nie żałuje, że poświęciłam na niego czas... tak mnie to wciągnęło że przeczytałam go szybciej niż moja koleżanka od której dostałam link :D już się nie mogę doczekać kolejnego... podoba mi się to jak piszesz i to, że rozdział jest konkretny i wyczerpujący, a jednocześnie nakręca do przeczytania kolejnego.... odkąd zaczęłam czytać stał się moim ulubionym blogiem. zazdroszczę ci talentu i to cholernie, choć w połowie chciałabym mieć taki :D dobra kończę bo przynudzam, a więc pozdrawiam i życzę weny <3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo za te wszystkie przemiłe słowa i komplementy :) I za to, iż uznałaś, że warto poświęcić swój czas na moją pisaninę... Strasznie się cieszę, że przypadła ci do gustu i mam nadzieję, że to się nie zmieni w kolejnych rozdziałach :)
      Podziękuj ode mnie koleżance, bo poniekąd dzięki niej się teraz szczerzę jak głupia do monitora ;)
      Całuję xx

      Usuń
  40. Jestem z Tobą od początku istnienia tego bloga, jednak nie komentowałam wcześniej Twoich rozdziałów. Powiem tylko jedno. Fenomen. To opowiadanie to F E N O M E N. Uzależniające. Ciekawe. Zabawne. Trzymające w napięciu. Zaskakujące. Po prostu mistrzostwo! Ślę w Twoją stronę wielkie pokłony, za to wspaniałe opowiadanie. Jesteś niesamowita w tym co robisz, często nawet mam wrażenie, że żyję życiem Kate i spółki, zamiast swoim, haha :D Bardzo mi się podoba sposób, w jaki ukazujesz postaci, każda z nich jest wyjątkowa i niepowtarzalna :)
    Droga Kate, cóż mogę więcej powiedzieć, skoro wszelkie wyrazy uznania i miłości złożyli Ci inni czytelnicy Twojego bloga? Mi nie zostaje nic innego, tylko dołączyć się do Teamu Kate i pogratulować takiego ogromnego talentu, którego tak strasznie Ci zazdroszczę! :)
    Uwielbiam Cię i uwielbiać będę always and forever :)
    Pozdrawiam i śle miliardy uścisków i buziaczków z Bristolu :D



    + jeżeli miałabyś chwilkę zajrzyj: hello-horan.blogspot.com :) bardzo bym chciała poznać Twoją opinię na temat mojego pisania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że w końcu postanowiłaś zostawić po sobie te kilka słów... Sprawiłaś mi wiele radości swoim komentarzem :)
      Dziękuję ci za te wszystkie komplementy i mile słowa... To niesamowite, że moje opowiadanie ci się podoba :)
      No i polubiłaś moich bohaterów! Jejku, tyle radości na raz ;)
      Team Kate? O kurcze! Naprawdę z całego serca ci dziękuję, że ten komentarz wypełniony tyloma cudownymi słowami...
      Całuję xx

      Usuń
  41. Nareszcie zebrałam się do skomentowania. Odpuściłam sobie komentarz pod ostatnim rozdziałem, ale muszę się usprawiedliwić sajgonem w szkole. Teraz już po wystawieniu ocen, wakacje. Ostatnio mi poradziłaś, żebym pomyślała nad własnym blogiem właśnie w czasie lata. Myślę i myślę, ale zanim wymyślę, to pozostanę na stanowisku fanki Twojego opowiadania. I oczywiście jak zawsze cudowny rozdział. Przyznam, że mnie jakoś nie jara Harrex, Halex, Arry(?), nie dlatego, że ich nie lubię razem, tylko jakoś do mnie nie trafili, tak jak chociażby Louis i Kate czy Zayn i Kate (*.* oni razem to moje marzenie), może dlatego, że Alex jest dla mnie trochę jak Jesy z Little Mix, kolorowa i lekko przy kości, i takie wyobrażenie jej postaci mi pasuje, a jednocześnie jej i Harry'ego po prostu razem nie widzę. Wiem, że fani Alex i Harry'ego są przeszczęśliwi, że tak naturalnie i lekko uchwyciłaś ich "moment", ale ja czekam na jakieś "bum", bo coś czuję, że oni razem to nie to czego szukasz, bo to by było... zbyt oczywiste? Przyjemnie się o nich czyta, ale zbyt przyjemnie, coś nam szykujesz, wiem to ;)Jak zawsze zabawny Niall, słodcy i uroczy Kate i Louis. Scena randki jest taka... no kurczę, jakbym sama na niej była. To jest najlepsze, bo jak piszesz, to ja automatycznie jestem na miejscu zdarzeń. I to, że ktoś zepchnął Kate ze schodów, cała ta sytuacja. No nie wiem jak to robisz, że w upadek potrafisz włożyć tyle emocji, przeczuć, napięcia. Z upadku robisz UPADEK. Mam nadzieję, że choć trochę zrozumiesz o co mi chodzi :) Jestem oczywiście meegaa fanką Zayna, kibicuję mu, dlatego jego emocje i niepokój, które tutaj opisałaś, zadziały na mnie bardziej, niż sam wypadek Kate. Jego zagmatwany umysł, takie rozbicie. Kreujesz tę postać w taki sposób, że to nieważne, że nie gra tutaj głównej, głównej roli, i tak jego wątek mnie intryguje bardziej od pozostałych. No może z małym wyjątkiem, jeśli chodzi o wątek dyrektora-psychola. Pewnie odnoście ostatniego akapitu słyszysz "o matko", "nie wiem co napisać", "nie mam słów", "cała się trzęsłam" i inne emocjonalne wypowiedzi i się nie dziwię. Bo mnie serce biło jak oszalałe i do końca nie wiedziałam, czy zgwałci ją, czy też nie. Nie wiem, czy to był sen, wspomnienie, pół na pół, co nie zmienia faktu, że w pewnym momencie chciałam, żeby ten najgorszy scenariusz się spełnił, bo wtedy stanęłabyś chyba przed jednym z trudniejszych literackich wyzwań, jakim jest temat gwałtu. Ale i bez tego, zakończenie jest epickie, to chyba był najbardziej przyspieszający bicie serca fragment w całym opowiadaniu. Przynajmniej jak dla mnie. Lepszy nawet niż pierwszy raz(y) Kate i Louisa. Trudny temat, ale uchwyciłaś go w dobrym, dramatycznym i przeszywającym tonie. Ciary! Zostawiłaś sobie milion furtek na następny rozdział, chociaż pewnie masz już koncepcję, tak samo zajebistą (sorry, ale to słowo mimo, że nieładne, tak wiele oddaje) jak zawsze. Dlatego czekam z niecierpliwością. Buziaki
    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał... Mam nadzieję, że to się nie zmieni w najbliższym czasie ;) Dziękuję za te wszystkie piękne słowa. Sprawiłaś mi nimi wiele radości :)
      Fajne w ludziach jest to, że wszyscy jesteśmy różni i co innego się nam podoba... Harex, jak wiele osób nazywa związek Alex i Harry'eho, to przede wszystkim przyjaźń. Może i zawiązała się dość szybko, ale ewidentnie jest to szczera, prawdziwa przyjaźń. Teraz są na etapie sprawdzania, czy będzie z tego coś więcej. A jak się to skończy, to wiem chyba tylko ja ;) Może masz rację i coś dla nich szykuję... Zobaczymy ;)

      Nieszczęśliwe zakończenie randki dla Kate i ten UPADEK... Cieszę się, że udało mi się dobrze to opisać. Starałam się zrobić to jak najlepiej :) Ale prawdę mówiąc dopiero ostatnia perspektywa była prawdziwym wyzwaniem. Zdecydowanie nie jest łatwo ubrać w słowa strach. Zwłaszcza, gdy nie można posłużyć się zmysłem wzroku...
      Gdy czytam w komentarzach, że ten fragment wywołał szybsze bicie serca, łzy, dreszcze... Kurcze, jestem z niego naprawdę dumna. A przez chwilę zastanawiałam się, czy jednak z niego nie zrezygnować...
      Nowy rozdział już się pisze... Nie wiem, czy czymś cię zaskoczę, ale naprawdę mam taką nadzieję :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  42. Nominowałam cię do LBA!
    Szczegóły na moim blogu...
    recenzowniamimi.blogspot.com

    Mimi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci z całego serca za to wyróżnienie, ale niestety tym razem nie bawię się w to... Najzwyczajniej nie mam na to czasu...
      Całuję xx

      Usuń
  43. Nareszcie znalazłam chwilkę, aby dodać kometarz :D Mam tak zawalone dni, że to jest jedna wielka masakra. Przeczytać, przeczytałam rozdział już daawno, ale jakoś tak nie było okazji, aby wyrazić opinę... W drodze do szkoły czy po, nie chciało mi się załadować na komórce...Złośliwość rzeczy martwych. Ale dobra, lepiej późno niż wcale :]
    To może od początku. Pocałunek Harrego i Alex był taki słodki ♥ A potem jeszcze Styles sprawdzał czy aparatura działa :>
    Fajnie, fajnie :D
    Jejku... Ten wypadek Kate... Masakra po prostu... I jeszcze te słowa: widze cię... No kurczę, coś czuję po kościach, że kiedyś coś tam będzie z Katy i tym dyrektorem... Nie chcę, żeby on jej znowu coś zrobił... I tak już za dużo przeszła przez niego... Oni jej źle pilnują... Ja wiem, że to była tylko chwila, ale Lou mógł bardziej uważać...
    Wieczór... Kate, Louis i Zayn... Chciałabym, aby Zayn zajął się bardziej Perrie niż nią? Chyba tak.. Wiem, iż Kate nigdy nie zdradziłaby Lou, ale jakoś tak niepewnie sie czuję czytając co myśli Malik... A może Edwards go będzie zdradzać? A on żeby się zrewanżować też to zrobi? Tylko nie z Kate. Hahaha Wymyślam jakieś nowe historie :]
    No i ostatni, czyli sen Kate. Ja i moja skleroza... Naprawdę powinnam coś z tym zrobić, bo to aż wstyd zapominać takie istotne rzeczy... A może to dlatego, że już dawno nie było tych jej koszmarów? Taaaak, teraz jeszce szukam sensownego wytłumaczenia XD Dziękuję, że uświadomiłaś mi, a raczej odświerzyłaś pamięć? Nie mam pojęcia... Ale zapamiętam sobie raz na zawsze, że sny Kate są wspomnieniami z przeszłości...
    Zastanawia mnie jedno, czas tych wydarzeń, tych z koszmaru... Domniemam, że to wydarzyło się jeszcze przed tym jak była w piwnicy? Ja i moja pamięć... Bo przecież wtedy ją bił, a teraz normalnie sie poruszała... A sama już nie wiem... Mam stanowczo za dużo na głowie i wszystko mi się miesza... Coraz bardziej zaczynam nienawidzić tego gnoja-dyrektora. Wiesz co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Że dyrektor SP, w której czekam codziennie na autobus do gimnazjum [dojazdy są mega skomplikowane :D] bardzo mi przypomina tego psychola. A co najlepsze, to jest mój były wychowawca XD Taki jakiś podejrzany mi się wydaje ;D Chyba zaczynam szukać tego faceta w swoim środowisku ;D hahaha jeszcze komuś krzywde zrobię ;D
    Czas ju skończyć, bo zanudze Cię jak nigdy dotąd... Ciekawe, czy jeszcze nie śpisz czytając to...
    Podsumowując, rozdział świetny ♥
    Przepraszam, że to jest takie jakie jest, ale nie mam już siły... Jest mega gorąco... Ledwo można wytrzymać...
    Kocham i ściskam bardzo mocno ♥

    http://dwaswiaty-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie powinnam się cieszyć, ale dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam zawalone dni i na nic nie mam czasu... Od razu lżej się robi, gdy ma się tą świadomość, że gdzieś tam ktoś też się męczy...
      Cieszę się, że podobają ci się szpitalne pocałunki Harry'ego i Alex. I to w dodatku przy jakże romantycznych dźwiękach pikającej aparatury ;)
      Nieszczęśliwe zakończenie całkiem udanej randki... Na szczęście nic jej się nie stało poważnego. Źle jej pilnują? Hmmm... Pewnie Louis właśnie tym się tak zadręcza. Może gdyby jej nie puścił... Chociaż z drugiej strony, ktoś mógłby zepchnąć ich oboje...
      Zayn i jego przemyślenia... Rzeczywiście powinien zająć się Perrie, a przynajmniej spróbować nie myśleć tyle o Kate. Może kolejny rozdział przyniesie jakieś zmiany? Zobaczymy...
      No i ostatnia perspektywa... To było wyzwanie. Do ostatniej chwili wahałam się, czy jednak jej nie zmienić. Ale teraz, czytając wasze komentarze, cieszę się, że udało mi się dobrze ubrać w słowa te wszystkie myśli i to całe przerażenie...
      Co do czasu tych wydarzeń, to jesteś w takiej samej sytuacji jak chłopcy. Oni też składają wspomnienia Kate w całość zastanawiając się, jak je ułożyć chronologicznie. Ale chyba nic się nie stanie jeśli powiem, że masz rację, to wydarzyło się przed wspomnieniem z piwnicy...
      Dziękuję ci za wszystkie miłe słowa i za to, że wciąż znajdujesz czas, by czytać te moje wypociny...
      Całuję xx

      Usuń
  44. Hej ;)
    Już od dłuższego czasu czytam Twojego bloga, ale dopiero dzisiaj postanowiłam go skomentować.... Ogólnie nigdy niczego nie komentuje, nie zadaje pytań na blogach itp.( jakoś nie jest to w moim stylu), ale dzisiaj postanowiłam zrobić wyjątek :)
    Przechodząc do rzeczy.... Muszę przyznać, że naprawdę bardzo dobrze piszesz.... Twój blog wyróżnia się na tle innych, gdyż nie jest to żadne przewidywalne opowiadanie, ani tym bardziej jaki tandetny romans....Piszesz realistycznie, chociaż nie wiem czym to słowo pasuje żęby określić to, co mam na myśli. Chodzi mi o to, że rzeczy przez Ciebie opisywaie mogłyby się wydarzyć... Ogólnie masz taki Swój styl, który mi bardzo pasuje. Dobrze sie czyta Twoje opowiadanie, nie brakuje tu śmiesznych anegdotek, wzruszających momentów, ani smutnych chwil....
    Podoba mi się to, że trzymasz się pewnych faktów i zasad, ale także to, że ustaliłaś sobie wcześniej jak to wszytsko ma wyglądać i skupulatnie starasz sie tego trzymać... Widać także, że opowiadanie jest przemyślane, a nie po prostu napisane tak o "od niechcenia"...
    Trafiłam na Twój blog zupełnie przypadkiem, przy wyszukiwaniu zupełnie czegoś innego, po czym postanowiłam przeczytać fragment...Musze się przyznać, że naprawdę opisywana przez Ciebie historia wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie :>
    Przyznam szczerze, że nie jestem też wielka fanką chłopaków. Nie chodzi mi, żę ich nie lubie.... Są ok, po prostu słucham innej muzyki... Dlatego ździwiłam się, że opowiadanie tak bardzo mi się spodobało, co dowodzi tego, że naprawdę jest dobre, a tym masz się czym chwalić.
    Czytając zadawane Tobie pytania i odpowiedzi, stwierdzam, żę bardzo dobrym pomysłem jest to, żę odpowiadasz na pytania z perspektywy bohaterów. Duży plus dla Ciebie za to xD
    Naprawdę masz talent do pisania i kto wiem, może kiedys spełenisz swoje marzenie i zrobisz coś w kierunku wydania książki, lub publikacji jakiś opowiadania, artykułów... Jeśli jest to twoje marzenie bądź cel, to życzę Ci tego :)
    Czytając opowiadanie nie raz usmicham się sama do siebie, gdy wyobrażąm sobie opisywana sytuację :) Jest to bardzo fajne, gdy we własnej wyobraźni można na swój sposób "odtworzyć" zdarzenie,a nawet cała historię...
    Życzę Ci, aby wena twórcza Cię nie opuszczała i aby pisanie było częścia Towjego życia tak długo, jak tylko będziesz tego chciała :)
    To taki mój komentarz, abyś wiedziała, że jestem i czytam z zapartym tchem :))
    Wiem, że opowiadaniu poświęcasz sporo czasu (chociaż z tego, co zdążyłam się zorientować to wolnego czasu masz bardzo mało), dlatego naprawdę doceniam to, co robisz. Każdy powinien, to zrozumieć i docenić :)
    pozdrawiam i życzę samych dobrych pomysłów ;p
    Może jeszcze kiedy pokuszę się i napiszę swoje skromne zdanie, zobaczymy :**

    Anonim '93

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za ten komentarz. To naprawdę wiele dla mnie znaczy, że postanowiłaś go napisać, zwłaszcza, że nie jest to twoim zwyczajem... Sprawiłaś mi nim dużo radości. Cieszę się, że moje opowiadanie przypadło ci do gustu i poświęcasz mu swój czas...
      Dziękuję ci również za te wszystkie przemiłe słowa i komplementy - czy to pod moim adresem, czy odnośnie bloga... To niesamowite uczucie wiedzieć, że moja pisanina się komuś podoba.
      Może już taka jestem (czasami myślę, że to wada), ale zawsze staram się wkładać serce we wszystko co robię. Dlatego, gdy już odważyłam się założyć bloga, podeszłam do tego na poważnie i od pierwszego rozdziału starałam się robić wszystko jak najlepiej. Gdy ktoś to docenia... Naprawdę nie mogę prosić o więcej.
      Założyłam aska na prośbę czytelniczek i mimo iż czasami pytania sprawiają, że nie wierzę w to, co przeczytałam, to staram się podchodzić do nich szczerze i z dystansem... A pytania do bohaterów? Te dialogi, które często tworze, to po prostu świetny pomysł, by uniknąć niektórych odpowiedzi ;) Cieszę się, że ci się podobają :)
      To naprawdę niesamowite, że moja pisanina sprawia ci radość :) Zawsze chciałam słowami wzbudzać emocje. Jestem przeszczęśliwa, gdy mi się to udaje. Nie chciałam jednak, by ta historia była zlepkiem tragicznych wydarzeń i dramatów w każdym rozdziale. W końcu w życiu są i radosne chwile...
      Rzeczywiście prowadzenie bloga zabiera mi zdecydowanie więcej czasu niż początkowo myślałam... Na szczęście zdążyłam to pokochać i przywiązać się do was, więc wciąż sprawia mi to dużo radości :) Aczkolwiek chciałabym, by niektóre osoby zrozumiały, że robię co mogę i nie stały nade mną z batem ;)
      Jeszcze raz dziękuję ci z całego serca za te miłe słowa i cudowny komentarz, który sprawił, że się wręcz popłakałam. Ale to były dobre łzy...
      Całuję xx

      Usuń
  45. Cześć<3
    Choć blog czytam już od dawna, jest to mój pierwszy komentarz na nim.
    Czemu?
    Po prostu brakło mi słów, aby opisać to co chcę, albo próbuję zawrzeć. Każdy twój rozdział jest dopasowany do perfekcji, wszystko dopięte na ostatni guzik. Jednym słowem rewelacja.
    Oczywiście rozdział był fantastyczny, najbardziej podoba mi się para Alex i Harry *_* Oni są dla siebie stworzeni, innej opcji nie widzę. Po prostu muszą być razem, koniec i kropka.
    Sprawa "dyrektora" masakra, kto wgl dał mu prawo na kontakt z młodzieżą? Toć powinni go wykastrować, poćwiartować i spalić żywcem. Jak Boga kocham, nienawidzę tego typa. Ugh-.-.
    Szczerze dobrze, że Louis przygarnął pod swoje skrzydła Kate, bo przecież mógł ją bezczelnie olać, i mieć wszystko w dupie. A niee. Każde cierpienie przeżywa z nią, Następna para, która musi być razem na wieki, i nic ani nikt nie zaburzy tej miłości. Jednak mieć takiego chłopaka, i przyjaciół to skarb.
    Co do Zayna. To nie męcz tego biedaka ;c Przecież on tyle wycierpiał. Niech znajdzie sobie, jakąś osobę do towarzystwa. Kto wie, może wyjdzie z tego miłość?
    Ostatnio zastanawiałam się, jak skończy się cała historia. Rozważałam różne końce, które opowiadały mniej więcej, że Kate przejdzie operację, będzie na nowo poznawała swoje otoczenie, zdecydują się na dziecko, potem ślub i Happy End. Jednak stwierdziłam, że znając Ciebie nie będzie tak kolorowo, a po drodze spotka ich jeszcze jakieś nieszczęście. Chociaż, dobrze by było gdyby nie.
    Hmm.. Nie zastanawiałaś się może, nad wydaniem książki? Bo byłoby cudownie mieć twoje dzieło na półce w swojej bibliotece. W sumie, fajnie też by było, gdyby jakieś wydawnictwo zainteresowało się wydaniem np. tego opowiadania, bo zasługuje. Tak link się zgubi w świecie Internetu, a jednak książka pozostanie książką. Wiedź, że jeżeli wyszła by książka z pod twojej ręki, nie ważna o jakiej tematyce, to na pewno pojawi się na mojej półce.
    Oczywiście, nie muszę pisać, że z niecierpliwością czekam na nowy rozdział. :)

    Oddana Czytelniczka: Kunegunda <3 :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kunegunda? Wiesz, że to było moje ulubione "nietypowe" imię, jak byłam mała? Zawsze marudziłam mamie, że dała mi taki "normalne" imię...
      Dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa pod moim adresem. A także pod adresem opowiadania. To naprawdę niesamowite wiedzieć, że komuś podoba się to, co piszę. Mam nadzieję, że nie zmieni się to w najbliższym czasie. Cieszę się, że postanowiłaś zostawić po sobie komentarz tym razem... Dziękuję :)
      Kolejna fanka Harry'ego i Alex? No cóż... Zobaczymy, czy ich przyjaźń przerodzi się w miłość...
      TEN człowiek zdecydowanie nie powinien być dopuszczony do dzieci. Ale, jak w prawdziwym świecie, potwory zawsze się znajdą i najczęściej poznajemy ich prawdziwe oblicze zdecydowanie za późno...
      Louis podjął w tamtym momencie decyzję o zaopiekowaniu się Kate... Z czasem okazało się to być początkiem czegoś pięknego. Ale ta decyzja sprawiła coś jeszcze. Kate wciąż żyje. Jest zdrowa i szczęśliwa. Oby i te zbierające się właśnie nad ich głowami chmury również udało się Louisowi przegonić...
      Wiem, że trochę męczę Zayna... Co mogę powiedzieć? Już niedługo ;) Może w kolejnym rozdziale coś się stanie, co pozwoli mu trzeźwo spojrzeć na swoje uczucia?
      Jak się zakończy ta historia? Gdybym ja to wiedziała... Tak naprawdę to wiem, ale pilnie strzegę tej tajemnicy ;) Aczkolwiek twoje zakończenie bardzo mi się podoba :)
      Czy ja się nie zastanawiałam? Być autorem książki, którą ktoś mógłby kupić w księgarni... Marzenie. nawet jeśli nikt tak naprawdę by jej nie kupił, to sam fakt, że ona by była... Coś niesamowitego :) Może kiedyś się uda... W końcu marzenia się spełniają :)
      Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za te wszystkie przemiłe słowa...
      Całuję xx

      Usuń
  46. Jestem w szoku...
    Myślałam, że napiszę wesoły komentarz, ale tak się nie stanie, bo po prostu odjęło mi mowę.
    To, jakim psychopatą jest ten facet nie mieści mi się w ogóle w głowie. Kiedyś oglądałam film o psychopacie, ale nawet ten psychopata z filmu nie był ta psychiczny.
    Po prostu miałam tą ostatnią scenę przed oczami, a moje oczy wyglądały jak spodki.
    Było mi jej żal, kiedy tak uciekała cały czas się o coś potykając. To nie było sprawiedliwe, a ten psychopata pokazał, że jest słaby.
    Ona jest niewidoma, więc jest dla niego łatwą zdobyczą. Bierze się za słabszych od siebie, bo wie, że jest górą, ale z osobami na równi jemu byłoby trudniej, więc jego celem są słabsi fizycznie oraz psychicznie. Jednym słowem: żałosne.
    Pomimo, że on jest potworem można go w pewien sposób usprawiedliwić, co nie oznacza, że trzeba mu wybaczać i na to wszystko pozwalać.
    Popatrz on pewnie doświadczył czegoś podobnego. Takie zdarzenie spieprzyło mu psychikę, wszystko się wryło w pamięć, a on… Zwariował.
    Tak wiem, jestem dziwna, bo bronię potwora, ale taka jestem. To zabawne, że bronię takich ludzi i staram się wytłumaczyć jakoś ich zachowanie, a w prawdziwym świecie jestem egoistyczną suką, która widzi w większości ludziach sukinsynów.
    Potrafię nawet obronić gwałciciela i znienawidzić osoby, która zabije bezbronną żabę. Jakiś czas temu koledzy z mojej klasy rzucali w żaby kamieniami. Gdybym ich nie odpychała zginęłoby ich więcej niż tylko jedna, która dostała głazem w głowę i znalazł się na dnie stawu. Miałam ochotę ich zabić i dla nich nie było żadnego wytłumaczenia, bo oni wiedzieli, co robili. Chcieli się zabawić. Szkoda, że ta ich zabawa została zapłacona życiem bezbronnego stworzenia, które być może miało rodzinę, żabie sprawy do załatwienia czy coś takiego.
    Gwałciciel to osoba chora umysłowo. On nie wie, co robi. Nie może przestać. Wszyscy go osądzają, ale skąd mogą wiedzieć, dlaczego on tak robi? Dlaczego nikt mu nie współczuje? Dlaczego znęcają się nad takimi ludźmi? Przecież to nie jest ich wina, a tych, przez, których tacy się stali.
    Dziwne mam spojrzenie na świat prawda?
    Pozdrawiam Mila z the—end-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę ci się przyznać, że rzeczywiście trochę zadziwia mnie twoje postrzeganie świata... O ile dobrze jest nie osądzać wszystkich pochopnie, to akurat nie popieram "brania w obronę" gwałcicieli i innych podobnych zwyrodnialców. Może masz rację, że stali się tacy przez traumatyczne wydarzenia z przeszłości i jest to wina tych, którzy do nich doprowadzili... Ale czy to ma znaczenie, gdy ginie kolejna osoba lub zostaje zgwałcone niewinne dziecko? Łatwo jest tłumaczyć, a nawet starać się zrozumieć, gdy w żaden sposób nas to nie dotyka... Jestem pewna, że zmieniłby ci się światopogląd, gdyby coś strasznego przydarzyło się komuś w twoim otoczeniu. Wtedy jest trudniej... Inaczej...
      Może to prawda, że gwałciciel to chora umysłowo osoba, ale w takim razie, czy chory umysł potrafiłby wymyślić tak misterny plan, jak czasami jest wprowadzany w życie? Zimna kalkulacja, planowanie, kolejne kroki, by osiągnąć cel... To nie jest działanie kogoś, kto nie panuje nad swoją "chorobą"... Ale ani ja, ani ty nie jesteśmy psychologami, więc to tylko takie nasze gadanie...
      A odnośnie twojej niemiłej "przygody" z żabami, to znam wielu ludzi, którzy myślą tak jak ty. Po prostu czasami łatwiej jest kochać zwierzęta niż ludzi... Właściwie nie czasami, a zawsze. Nie rozumiem takiej szczeniackiej zabawy, bo dla tych chłopaków pewnie był to rodzaj chorej gry, ale dobrze zrobiłaś. Nikt nie powinien odbierać życia drugiej istocie, a już tym bardziej dla rozrywki...
      Dziękuję ci za ten komentarz i za to, że wciąż znajdujesz czas na to moje opowiadanie :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Jakżeby mogła nie znaleźć na dalsze czytanie czasu?! Bez tego bloga nie byłoby życia :) To już jest moje kolejne uzależnienie, z którym nie chcę się rozstawać przez jeszcze baaaaaardzo długi czas :)
      Pozdrawiam i lecę czytać nowy rozdział ;d
      Już z tymi wszystkimi blogami to ja nie wyrabiam ;d Aby nadrabiam i nadrabiam te rozdziały u każdego :)

      Usuń
  47. Hej.
    Dziękuję za odpowiedź na komentarz pod poprzednim rozdziałem. Tak to dzięki Tobie polubiłam 1D. Od momentu w którym znalazłam Twojego bloga i rozpoczęłam czytania ta piątka chłopaków stała mi się bliższa. Nawet ich piosenki, które do tamtej pory jakoś do mnie nie przemawiały, teraz stały się bliższe memu sercu.
    A co do rozdziału to kolejny raz nie wiem co napisać. Po prostu nigdy nie wiem jakim słowem opisać moje wrażenie po przeczytaniu rozdziału.Jedyne co przychodzi mi do głowy to niesamowity.
    Ostatnio czytałam rozdział w obecności mojej mamy, która widząc mimikę mojej twarzy od rozbawienia po przerażenie i obawę kończąc powiedziała, że przydałby mi się psychiatra :D A tak poważnie mówiąc znaczy się pisząc to cholernie się cieszę że jakimś cudem trafiłam na Twojego bloga. To takie moje małe uzależnienie od którego nie chcę się uniezależniać xd
    Pozdrawiam,
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo się cieszę, że tego wrześniowego dnia podjęłam decyzję, by mój wymyślony zespół zastąpić chłopakami z One Direction :) Wprawdzie musiałam poprawić kilka pierwszych rozdziałów, ale było warto.
      Ja sama nie jestem jakąś zwariowaną fanką 1D, ale doceniam ich pracę i naprawdę podobają mi się ich piosenki. Jedne bardziej drugie mniej, ale niezmiennie przypominają mi, że marzenia się spełniają...
      Cieszę się, ze rozdział ci się spodobał :) Uwielbiam dowiadywać się, że moje słowa potrafią wzbudzić w czytelniku emocje... W końcu o to chodzi w tym opowiadaniu. Między innymi ;)
      Ci rodzice, to coś nad wyraz chętnie wysłaliby nas do psychiatry ;) Dobrze, że tylko w gadaniu tak łatwo im to przychodzi ;)
      A jak ja się cieszę! Jakiś cud cię do mnie sprowadził i teraz mogę się uśmiechać, czytając twoje słowa :)
      Dziękuję i pozdrawiam xx

      Usuń
  48. Twój blog jest cudowny! < 3 potrafisz każde zdanie, każdy dialog tak cudownie napisać że gdy to czytam..czuję się jak bym była Kate aww..i Alex podczas tego pocałunku! Kocha twój blog..on jest inspiracją mojego życia :) Dziękuję Ci za to ♥ xx

    zapraszam :)
    http://foralittlewhileinsidemyarmsbaby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podoba ci się moje opowiadanie :) I dziękuję za te miłe słowa...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  49. Hej. Twoje opowiadanie jest... Takie inne ! Piszesz zupełnie inaczej, od innych i to jest właśnie twój plus. Kto pisze o niewidomej dziewczynie ? nikt.. I właśnie dlatego twoje opowiadanie tak bardzo różni się od reszty. Jestem ciekawa, co będzie dalej, kiedy dodasz nowy rozdział ? Czekamy :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Witaj Kate :)

    Co za rozdział! Wooow! Świetny, świetny, świetny!

    Harry i Alex... I niech mi tylko ktoś powie, że oni do siebie nie pasują! Są cudowni! I ten ich pocałunek.. Ach.. Można się rozmarzyć. :)
    Biedna Kate.. Na każdym kroku spotyka ją nieszczęście. Jak nie jakiś mebel, to znowu upadek ze schodów.. Ale nie do końca zrozumiałam jedną rzecz... Prze kogo ona została zepchnięta? Przez tego dyrektora, czy przypadkowego dzieciaka? Po tej ostatniej scenie ciarki trzymają mnie do tej pory.. Jak można być takim niewyżytym chamem?! Gdybym tylko mogła, to ustawiłabym go pod ścianą.. "tą ścianą"... Ii.. Kończyć nie muszę...
    I mam jeszcze jedno pytanie.. Te elementy historyjki np. jak te wspomniane ostatnio przeze mnie są urywkami z przeszłości Kate..?

    O jejku.. Ale się nakręciłam.. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału..

    Pozdrawiam serdecznie, buziaki! xx
    @Scream_PL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) I dziękuję ci bardzo za te miłe słowa... To cudowne uczucie wiedzieć, że komuś podoba się to moje opowiadanie i naprawdę czeka na dalszą część tej historii...
      Harry i Alex... Może i rzeczywiście pasują do siebie... Kto wie? Czasami miłość zaczyna się od przyjaźni... Ale czy i tym razem?
      Myślę, że o ile bolesne "spotkania" z meblami są czymś, do czego osoba niewidoma po prostu musi przywyknąć, to ten upadek ze schodów już nie jest czymś normalnym... Została zepchnięta przez "jakiegoś dzieciaka" - tak określił to Louis, jednak chyba nie tylko on podejrzewa, że tak jak w przypadku pamiętnego czarnego volkswagena, tak i tym razem, zamieszany w to był dyrektor... To zdecydowanie nie był przypadek.
      Ta ostatnia scena właśnie takie miała zadanie... Wywołać dreszcze, nawet obrzydzenie, ale przede wszystkim ukazać przerażenie niewidomej dziewczyny, uwięzionej w pułapce...
      Zazwyczaj sny Kate, były jej wspomnieniami z przeszłości... A czy tak będzie i tym razem? Zobaczymy...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  51. Nie będę pisać zbyt dużo, bo nie chcę zabierać Ci czasu na odpisywanie tak beznadziejnej osobie.
    Powiem tylko tyle, że rozdział jest świetny jak każdy. Co prawda przeczytałam jak zawsze z opóźnieniem, ale to nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tak o sobie myślisz? Jestem pewna, że słowo "beznadziejna" zupełnie do ciebie nie pasuje. Każdy człowiek jest wartościowy. I to jest w tym piękne. I pamiętaj, pierwszą osobą, którą powinnaś pokochać, jesteś ty...
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i że wciąż znajdujesz czas na to moje opowiadanie :)
      Całuję xx

      Usuń
  52. Jejjciuu.. Kocham Ciebie i Twojego bloga. To jest coś magicznego. Zawsze jak czytam Twoje opowiadania czuję się jakbym była tam z nimi, jakbym była nimi. Od początku do końca czuję dreszczyk emocji, ponieważ nie wiem co się wydarzy, nie wiem na co mam się przygotować. Jesteś nieprzewidywalna a to jest bardzo oryginalne :D
    I chcę Cię przeprosić, ponieważ nie komentuje Twojego bloga bo [ za co ooooogromnie przepraszam :( ] nie chcę mi się :( . Ale za to codzienne wchodzę i patrzę czy nie ma nowego rozdziału a jak jest to po prostu od razu poprawia mi się humor. A to wszystko dzięki Tobie ;***

    No ii.. Przy okazji chciałam Cię zaprosić do mnie. Główna bohhaterka,Veronica, tak naprawdę przypomina mnie , tylko że ja nadal mieszkam z mamą . No więc to tyle. Bardzo zapraszam .
    Blog jest tu : http://zyjemy-chociaz-nie-zawsze-jest-latwo.blogspot.com/

    i tu: http://just-life--po-prostu-zyj.blog.pl

    Pozdrawiam Wwerrciaa;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie przemiłe słowa... Bardzo się cieszę, że moje opowiadanie przypadło ci do gustu :) No i że podoba ci się mój sposób pisania...
      Ja naprawdę rozumiem, co to znaczy "nie chcę mi się" :) Też jestem leniem i te słowa w cudzysłowie powtarzam sobie wiele razy każdego dnia. Dziękuję, że się przemogłaś i napisałaś ten komentarz...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  53. Cudowny! Czekam na kolejną dawkę wydarzeń! <3

    Zapraszam do mnie na rozdział pierwszy : http://bemyinspiraation.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  54. super rozdział, nie mogę doczekać się następnego. x3

    mam nadzieję, że zerkniesz: http://dogs-and-one-direction.blogspot.com/

    http://hue-hue-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cieszę się, że przypadł ci do gustu :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  55. nie wiem, co mam myśleć o tym rozdziale. jest świetny, to prawda (zresztą jak zawsze), ale jest mi tak cholernie szkoda Kate! nie umiem, po prostu nie potrafię wyobrazić sobie tego, jak okropnie musiała się czuć, gdy tylko przebywała w towarzystwie tego całego nieszczęsnego dyrektora. na szczęście teraz ma Louisa. zresztą nie tylko jego, bo cała reszta zespołu i ich otoczenie, a także Alex, okazali się wspaniali.
    Kate i Louis są cudowni. jak czytam o nich, to jak głupie dziecko szczerzę się do ekranu laptopa. też bym chciała takiego troskliwego chłopaka! a gdyby jeszcze miał wygląd Lou? o Boże, lepiej niech nie myślę o tym.
    miałam fangirling, bo Hazza i Alex. nie tylko on ją pocałował, bo ona jego też!
    to jest n-i-e-w-i-a-r-y-g-o-d-n-e, jak Kate działa na Malika. Zayn się rozpływa, gdy tylko ją widzi. to są dopiero męczarnie! ona go torturuje swoim wyglądem i najprawdopodobniej w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. jestem zazdrosna :)

    pozdrawiam xo
    @anitka_1D

    http://welcome-in-tomlinsons-house.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście ten rozdział jest trochę inny... Bo mimo iż do tej pory pojawiały się już wspomnienia Kate, to jak już wspominałam, to najgorsze było przed nami... A to jest właśnie pierwsza odsłona tego najgorszego...
      Nie było łatwo napisać tą ostatnią perspektywę tak, by ukazać to przerażenie... Czytając wasze komentarze wiem, że się udało i nie mogę być szczęśliwsza i bardziej dumna...
      Kto by nie chciał takiego Lou na co dzień? Pierwsza bym stała w kolejne, gdyby dało się go gdzieś dostać ;)
      Ty też kibicujesz Harry'emu i Alex? Jejku, oni naprawdę mają tu wiele wielbicielek ;)
      Męczę Malika, ale nic nie mogę na to poradzić... On tak idealnie się do tego nadaje, a ja najwidoczniej mam predyspozycje do torturowania ludzi ;) Ale mam nadzieje, że to już długo nie potrwa...
      Dziękuję ci za ten cudowny komentarz i miłe słowa...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  56. Znowu nie potrafiłam się ogarnąć :)
    Rozdział przerażający, oczywiście ostatni fragment, sam "wypadek" KAte też.
    Ty chyba lubisz znęcać się nad Malikiem. Współczuje mu :)
    Pozdrawiam i zaczynam czytać 62 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że się nad nim znęcam i nad Louisem też mi się zdarza ;) Ale już niedługo...
      Rozdział miał trochę przerazić, zwłaszcza jego końcówka... Trochę inne emocje i inne spojrzenie na przeszłość Kate...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  57. Ledwo oddycham o___o
    Koniec rozdziału jest przerażający.. Wiem, że to tylko Twoja wyobraźnia i szczerze mówiąc to jeszcze bardziej mnie paraliżuje...
    To jest aż nazbyt realistyczne.. Czytałam to wstrzymując oddech i teraz próbuję dojść do siebie..
    Podejrzewam, że to był sen Kate, tak więc lecę czytać co działo się dalej ;)

    @enough_strong__

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... Miało być przerażająco... Może to i sen Kate, ale najgorsze jest to, że tak naprawdę są to jej wspomnienia...

      Usuń