poniedziałek, 23 grudnia 2013

86





   - No, w końcu... – jęknął Niall, potęgując tylko mój uporczywy ból głowy. Założyłem bluzę, rozglądając się po salonie wciąż jeszcze zaspanymi oczyma. Prawdę mówiąc zdziwiło mnie to, że byłem ostatni. Zazwyczaj to Zayn miał największe problemy ze wstawaniem i wyszykowaniem się. „A tu proszę... Niespodzianka...”  – Ile można na ciebie czekać?
   - Piękno wymaga czasu, nie wiesz? – usiadłem obok Louisa, szczerząc się do blondyna z nadzieją, że już się zamknie i da mi w spokoju celebrować mój ból głowy.
   - Którego najwyraźniej nie miałeś wystarczająco – przyjaciel nie mógł sobie odmówić tego, by ostatnie słowo należało do niego. – Wyglądasz jak gówno.
   - I tak się czuję, więc może przejdźmy do rzeczy, bym mógł w spokoju leczyć moją biedną głowę... – mruknąłem, z wdzięcznością odbierając od Lou kubek z kawą.
   - Co się dzieje? – zainteresował się Paul.
   - Wszystko w porządku – westchnąłem, masując skronie. – Po prostu za wcześnie jak dla mnie...
   - Nie czekamy na Alex? – odezwał się Liam, patrząc mi prosto w oczy. – Myślałem...
   - Pomaga Kate się wyszykować – Lou ubiegł mnie z odpowiedzią.
   - Alex uważa, że to nie może być jej ciotka... – odezwałem się wiedząc, że i tak muszę powiedzieć to, co udało mi się wczoraj dowiedzieć od zdenerwowanej dziewczyny. – Podobno jednego roku poruszyła niebo i ziemię, by znaleźć jakiegoś krewnego Kate, ale oprócz tego kolesia, który... – zaciąłem się. – No wiecie... Tego wujka-psychola... – zerknąłem na Louisa, który zaciskał pięści na oparciu krzesła. – Ale on odsiaduje wyrok. Prawdopodobnie... W każdym bądź razie nie znalazła nikogo innego.
   - To właściwie logiczne – odezwał się Liam. – Oddali małe dziecko pod opiekę starszej kobiecie, więc chyba nie mieli innych możliwości, co nie?
   - Niekoniecznie – odezwał się Paul. – To była babcia Kate. I brat jej ojca. Właściwie najbliższa rodzina. Mogli już dalej nie szukać. Ciężka sprawa. Osobiście uważam, że powinniśmy być ostrożni...
   - Dokładnie – wtrącił Zayn. – Dlaczego akurat teraz się baba zainteresowała? Zobaczyła Kate i Louisa na zdjęciach w kilku gazetach i nagle sobie o niej przypominała? I czego takiego od niej chce, że aż przyleciała za nami do Hiszpanii? Coś mi tu śmierdzi... – założył ręce na piersi i spojrzał na Lou. – A fakt, że pojawiła się w towarzystwie twojej byłej sprawia, że tym bardziej jej nie ufam...
   - Ja też nie. I nie podoba mi się to, że nie chciała nam nic powiedzieć – Niall zrobił przerwę w jedzeniu, wyrazić swoje zdanie. – Co to znaczy, że powie dopiero Katy? Nie możemy jej pozwolić rozmawiać z nią sam na sam! Bóg wie, co jej powie – uderzył pięścią w stół dla podkreślenia swoich słów.
   - Na pewno na to nie pozwolę – od razu powiedział Louis. – Jeżeli jest spokrewniona z Kate, to chyba da się to jakoś sprawdzić... – oczy wszystkich spoczęły na Paulu.
   - Można to zrobić – odezwał się menadżer. – Ale wydaje mi się, że nim podejmiemy jakąkolwiek decyzję, powinniście powiedzieć Kate...
   - Co powiedzieć? – jak na znak, głowy wszystkich odwróciły się w stronę, z której dobiegł nas głos. „O wilku mowa...




   Rewelacje, które przekazali mi chłopcy, skutecznie odwróciły moje myśli od tego, co miało się dzisiaj wydarzyć. Wprost nie mogłam uwierzyć w to, czego się dowiedziałam. Miałam wrażenie, że jestem w jakimś szoku i wciąż nie mogę się z niego otrząsnąć. Czułam się jak pod wodą... Jakby wszystkie moje ruchy były dziwnie spowolnione, a otaczające mnie dźwięki przytłumione. Ledwo zarejestrowałam moment kiedy Paul orzekł, iż na nas już czas. Jak przez mgłę pamiętam zbiorowe uściski i życzenia powodzenia. I słowa Zayna... Choć może to była Alex? „Wszystko będzie dobrze...” Odetchnęłam głęboko i próbowałam choć trochę wrócić do rzeczywistości.
   Siedzieliśmy w samochodzie, który wiózł nas na lotnisko. Normalnie bym się tym stresowała, ale najnowszy news skutecznie pomógł mi zapomnieć o moim strachu przed lataniem.
   - Myślałem, że nie możesz lecieć z nami... – próbowałam skupić się na głosie mojego chłopaka, który przez cały czas troskliwie obejmował mnie ramieniem i w którego silny tors się wtulałam. „On był moją spokojną przystanią podczas sztormu...” Wspaniałomyślnie pozwolił mi przemyśleć wszystko na spokojnie. Jakby wiedział, że przecież odezwę się do niego, gdy będę gotowa na tę rozmowę. „Ale czy kiedykolwiek będę?
   - Bo nie mogę – odpowiedział menadżer. – Mamy nagranie dla telewizji za jakieś półtorej godziny i w związku z tym, że ciebie nie będzie, muszę się tam pojawić i to jakoś załatwić. Zresztą bałbym się ich puścić samych – parsknął rozbawiony. – Chcę was tylko bezpiecznie wsadzić w samolot, by się nie denerwować, że skończycie gdzieś na Alasce...
   - Nie. Alaska odpada – Lou stwierdził poważnym tonem. – Nie wzięliśmy ciepłych ciuchów. Ale tak wylądować na Bali... Jak ci się podoba ten pomysł, skarbie?
   - Ja wam dam wakacje – mężczyzna chyba próbował być groźny, ale zdecydowanie mu to nie wyszło. Na razie możesz tylko pomarzyć. Przynajmniej dopóki nie zakończymy trasy promocyjnej...
   - Nie ma lekko... – Louis westchnął teatralnie. – Lecimy tylko z Adamem? – wydawał się tym szczerze zaskoczony. – Nie obraź się stary, ale serio? Tylko z nim?
   - Nie tylko... – Paul wydawał się być dzisiaj w bardzo dobrym humorze. „Czy to ta Hiszpania tak na niego działa?” – Ktoś będzie na was czekał na lotnisku. Poza tym na miejscu załatwiłem wam kierowcę. Odbierze was z lotniska i zawiezie na spotkanie, a potem gdzie tak zechcecie... O ile oczywiście będziecie mieli czas, bo z pewnością trochę wam zejdzie w tej klinice. Tylko bez szaleństw. Wieczorem widzę was z powrotem.
   - Słyszysz, kochanie? – Lou przyciągnął mnie mocniej do siebie. – Nici z twoich zakupowych planów...
   - O nie... – uśmiechnęłam się. – Jak ja to przeżyję?
   - Gdybym cię nie znał, może bym uwierzył – parsknął Paul. – Postarajcie się wrócić o przyzwoitej godzinie...
   - A ile trwa lot? – postanowiłam się w końcu przyłączyć do rozmowy. A przynajmniej spróbować.
   - Nieco ponad dwie godziny. Powinniście być po jedenastej  już na miejscu. Akurat zdążycie na spotkanie o dwunastej – mężczyzna jak zwykle miał wszystko doskonale zaplanowane i dopięte na ostatni guzik.
   - Wszystko w porządku, skarbie? – usłyszałam przepełniony troską głos Louisa. „Tak... Nie... Gdybym ja to wiedziała...” Próbowałam uśmiechem przykryć ten huragan myśli w mojej głowie.
   - Tyle, to jakoś wytrzymam, prawda? – odpowiedziałam, specjalnie nawiązując do mojego strachu przed lataniem, zamiast do tych wszystkich innych rzeczy, które akurat robiły mi niezły mętlik w głowie. Czułam się chora i już sama nie wiem, z jakiego powodu.
   Kilkanaście minut później maszerowaliśmy ręka w rękę, prowadzeni przez Paula i Adama. W porównaniu z tym, co czekało na nas na lotnisku, gdy przylecieliśmy do Madrytu, dzisiaj było cicho i spokojnie. Choć oczywiście na lotniskach chyba nigdy nie jest całkiem cicho... „Zresztą co ja tam wiem...” Próbowałam nie zwracać uwagi na otaczające mnie dźwięki, a skupić się na moim chłopaku i kojącym dotyku. Uśmiechnęłam się, gdy jakieś dziewczynki rozpoznały Louisa i dosłownie zmusiły ojca, by w ich imieniu poprosił o wspólne zdjęcie i autograf. Byłam zdumiona, gdy i mnie chciały mieć na tej fotografii. Wciąż niezmiennie dziwił mnie fakt, że budziłam takie zainteresowanie. Przecież nie byłam nikim szczególnym...
   - Zostawiam cie na trochę, Mała, a ty w kieckach zaczynasz paradować? – usłyszałam znajomy głos, gdy tylko wyszliśmy z budynku.
   - Mark! – ucieszyłam się i po chwili mocno go przytuliłam. Dopiero słysząc jego jęk przypomniałam sobie o jego ranach i o tym, że może to nie był najlepszy pomysł rzucać się mu na szyję. Odsunęłam się szybko i stanęłam obok Louisa. – Przepraszam! Jejku... Nic ci nie zrobiłam? Przepraszam...
   - Co takie maleństwo jak ty mogłoby mi zrobić? – zaśmiał się, obejmując mnie ramieniem, a ja wyjątkowo postanowiłam zignorować to odniesienie do mojego wzrostu. – Tęskniłaś?
   - No jasne – zapewniłam go szybko. – Co ty tu robisz? Nie powinieneś odpoczywać?
   - Dość miałem już tego całego wylegiwania się, więc postanowiłem pomęczyć cię trochę moją osobą...
   - Naprawdę? – nie mogłam w to uwierzyć. – Ale przecież... Jak się czujesz? Lekarz się na to zgodził?
   - Biorąc pod uwagę fakt, że jestem tu bardziej dla towarzystwa, to nie sprzeciwiał się zbytnio – Mark wydawał się zadowolony z takiego obrotu spraw. Ja byłam bardziej niż szczęśliwa, że wrócił. – Poza tym ktoś musi zadbać o to, byś się już więcej nie potykała. Plus kasa mi się przyda, a za siedzenie w domu wcale tak dobrze nie płacą...
   - Przenieście z łaski swojej tę rozmowę na pokład – przerwał nam Paul, popychając lekko do przodu. – Zaraz musicie wylecieć...
   Siedząc w wygodnym fotelu i z całej siły ściskając dłoń Louisa zastanawiałam się, czy to wszystko było tylko kolejnym dobrze zaplanowanym dziełem Paula. Niespodzianka w postaci Marka zdecydowanie poprawiła mi humor i na jakiś czas wyparła wszystko inne z mojej głowy. Dopiero, gdy Adam zaczął relacjonować mu ostatnie dni, zepchnięte na bok myśli, uderzyły ponownie. „Ciotka... Jak to w ogóle możliwe?” Odkąd usłyszałam tę rewelację zastanawiałam się, czy ta kobieta mówiła prawdę. Wszyscy podchodzili do tego bardzo sceptycznie, ale co jeśli ona nie kłamie... „Cudownie byłoby mieć rodzinę...” westchnęłam. „Już masz rodzinę, głupia” moja podświadomość jak zwykle uraczyła mnie wyszukanym komplementem, ale jak zawsze mówiła prawdę. Mam Louisa. I Alex. I Zayna. Nialla, Harry’ego i Danielle z Liamem. „Mam całkiem sporą rodzinę...” Podniosłam się z miejsca i usiadłam na kolanach Louisa, wtulając się w jego silny tors. Zachwycałam się jego zapachem, który był po prostu idealny. Pachniał nim... Domem... Bezpieczeństwem... Miłością... „Wszystkim, czego potrzebowałam do wszczęcia...
   - Skarbie? – poczułam jego usta na skroni. Jego palce delikatnie zakładały mi włosy za ucho.
   - Cieszę się, że cię mam... – wyszeptałam, mocno obejmując go ramionami.
   - Ja też się cieszę... – powiedział i tak po prostu pozwalał mi się tulić. – Mówiłem już, że pięknie wyglądasz w tej sukience?
   - Tylko jakiś milion razy – zaśmiałam się głośno.
   - Aaa... To dobrze... – jego wargi musnęły moje. – Pięknie wyglądasz...




   Zurych przywitał nas słoneczną pogodą. Jednak nie cieszyliśmy się nią zbytnio stojąc przed budynkiem szpitala uniwersyteckiego, czy też może kliniki... „Jak zwał tak zwał.” Przed nami piętrzył się ogromny gmach i na samą myśl, że za kilka minut spotkamy się z tym znanym specjalistą, od którego w końcu dowiemy się prawdy, robiłem w gacie ze strachu. Spokój Kate tylko bardziej mnie przerażał. Choć może powinienem powiedzieć pozorny spokój... Dużo dzisiaj spadło na głowę mojej dziewczyny. Jakby sama ta konsultacja nie była wystarczającym powodem do zdenerwowania, mieliśmy jeszcze na dokładkę podróż samolotem i obcą kobietę, która podawała się za jej ciotkę. „Ile jeszcze?” westchnąłem, pieszcząc kciukiem wnętrze jej dłoni. Kate była chorobliwie blada. I sam już nie byłem pewien, czy to jeszcze pozostałość z tego jej strachu przed lataniem, czy też obawa przed tym, czego zaraz się dowiemy.
   - Gotowa? – delikatnie skinienie głową musiało mi wystarczyć za odpowiedź. Przytuliłem ją do siebie mocno, delikatnie muskając jej usta moimi. – Wszystko będzie dobrze – powiedziałem cicho. – Czegokolwiek się dowiemy... Wszystko będzie dobrze... Kocham cię, maleńka...
   - Ja też cię kocham – odpowiedziała drżącym głosem. Ponownie splotłem nasze palce razem i ruszyliśmy w stronę głównego wejścia.
   Człowiek, którego Paul załatwił, by odebrał nas z lotniska, od razu zaprowadził nas w głąb korytarza, gdzie znajdowały się windy. Po chwili znajdowaliśmy się na dziesiątym pietrze. Na nasz widok kobieta za biurkiem zerwała się z fotela i podeszła do nas z profesjonalnym uśmiechem przyklejonym do twarzy.
   - Dzień dobry. Witamy w Zurychu – odezwała się na szczęście po angielsku. – Doktor Weller już na państwa czeka. Proszę za mną...
   Bez zbędnych wstępów otworzyła jedne z drzwi i zaprosiła nas do środka. Mark i Adam rozsiedli się na fotelach przed gabinetem. Wnętrze zaskoczyło mnie swoim ciepłem. Za pięknym i zdecydowanie zabytkowym biurkiem siedział mężczyzna około czterdziestki, który na nasz widok szybko zakończył rozmowę telefoniczną i skupił się w całości na nas. Nie uszło mojej uwadze, że jego wzrok spoczął na dłużej na Kate. Nie podobał mi się ten jego uśmiech. „Wcale mi się nie podobał...” przyciągnąłem dziewczynę do siebie. „Zazdrosny idiota” parsknęło moje drugie ja i wiedziałem, że gdyby mogło, trzepnęło by mnie w łeb.
   - Witam – mężczyzna podniósł się z miejsca i ruszył w naszą stronę. – Jestem Daniel Weller. Miło mi w końcu osobiście was poznać. Kate... Louis... – uścisnął nam dłonie i kazał się rozgościć. Nim zasiadł na swoim miejscu, pojawiła się sekretarka z tacą zastawioną napojami. Czułem, że jeszcze trochę i zaraz będą musieli położyć mnie w tym szpitalu. Naprawdę niewiele brakowało, bym rozchorował się z tych nerwów. „Jeżeli ja tak świrowałem, to aż strach pomyśleć, co działo się w głowie mojej dziewczyny...” Gdy facet rozłożył przed sobą dość grubą teczkę, praktycznie wstrzymałem oddech. Kate odwróciła się w moją stronę z pytaniem wymalowanym na twarzy. „Musisz się uspokoić, kretynie” szeptało moje drugie ja. „Dla niej...” Wziąłem głęboki oddech i pieściłem kciukiem wnętrze jej drobnej dłoni. Pomagało. Mi na pewno.
   - Dziękujemy, że tak szybko zechciał się pan z nami spotkać – powiedziałem, przypominając sobie o jakiś podstawach dobrego wychowania. „Mama byłaby z ciebie dumna.
   - Nie ukrywam, że zainteresował mnie przypadek Kate... – mężczyzna wpatrywał się w dziewczynę uważnie. „Można powiedzieć, że zaglądała jej głęboko w oczy...” – Jeszcze nie miałem do czynienia z taką sytuacją. Twoje oczy wydają się działać prawidłowo i z wyników, które otrzymałem dowiedziałem się, że są całkowicie zdrowe. Oczywiście pomijając fakt, iż nie widzisz. Prześledziłem wszystko, co wysłał mi twój lekarz i zaintrygowały mnie twoje wyniki. Ja też uważam, że jest szansa na odzyskanie wzroku. Przynajmniej częściowe, by nie być zbytnim optymistą i nie obiecywać gruszek na wierzbie. Jednak chciałbym zrobić ci jeszcze kilka badań. Jeżeli oczywiście się zgodzisz... Aczkolwiek już teraz mogę wam powiedzieć, że z całą pewnością kwalifikujesz się do operacji.
   - Naprawdę uważa pan, że mogę znów widzieć? – Kate odezwała się drżącym głosem.
   - Są na to całkiem spore szanse – powiedział, uśmiechając się do niej przyjaźnie. Podobało mi się to, że nie ignorował jej, mimo iż nie mogła go zobaczyć. – Jednak nie będę cię oszukiwał. Może się okazać, że nic nie osiągniemy – przerwał i kontynuował poważnym tonem. – Może się też zdarzyć, że będzie gorzej.
   - Jak to gorzej? – w mojej głowie rozdzwoniły się dzwony alarmowe, a serce na chwilę zamarło. – Co to znaczy gorzej?
   - Bardziej ślepa już nie będę, Lou... – Kate próbowała mnie uspokoić, uśmiechając się do mnie, ale wcale mnie nie pocieszało to, że grała dzielną, gdy ja rozpadałem się na kawałki.
   - Jak gorzej? – zapytałem ponownie, ściskając dłoń mojej dziewczyny i przenosząc wzrok na lekarza. „Nie może być gorzej...
   - Nie ma stuprocentowych szans, że operacja się uda – facet mówił, patrząc mi w oczy. – I jak każdy taki zabieg niesie za sobą ryzyko powikłań...
   - Jak to? – teraz już byłem kłębkiem nerwów. Ściskałem dłoń Kate, ale sam już nie wiem, kto kogo tu wspierał. „Jesteś pieprzonym mięczakiem, Tomlinson...
   - Nie zrozumcie mnie źle, szanse na powodzenie są dosyć wysokie...
   - To znaczy jakie? – zapytała się dziewczyna cicho.
   - Opierając się tylko na wynikach, które otrzymałem z Londynu szacowałbym, że masz siedem procent szans na całkowite odzyskanie wzroku. To całkiem sporo zważywszy czas, jaki minął od wypadku...
   - Siedem procent to sporo? – zdziwiłem się. Zupełnie nie tak to sobie wyobrażałem.
   - To naprawdę dobry wynik – zapewnił mężczyzna. – Pacjenci, którzy przez tyle lat byli niewidomi, zazwyczaj nie mają żadnych szans na całkowite przywrócenie wzroku... – spojrzał mi w oczy i kontynuował. – Dwadzieścia procent szans, że uda nam się przywrócić wzrok w jedynym oku tylko częściowo. Jakieś czterdzieści procent szans, że w obu oczach odzyskasz widzenie tylko częściowo. No i niestety pięćdziesiąt procent szans, że nic się nie zmieni... – Liczyłem w głowie te wszystkie procenty, przeklinając moje zdolności matematyczne. Choćbym nie wiem jak bardzo się starał nie wychodziło mi sto...
   - A pozostałe dziesięć procent? – zapytałem, choć z góry wiedziałem, że odpowiedź mi się nie spodoba.
   - Ryzyko powikłań... – usłyszałem po chwili. – Może się okazać, że nic nie uda nam się osiągnąć, a coś uszkodzimy przy okazji i oko nie będzie już wyglądać tak zdrowo, jak w tym momencie – „To jeszcze nic takiego...” próbowałem się przekonać o prawdziwości tych słów, ale prawda była taka, że ja kochałem oczy Kate. Uwielbiałem te wesołe ogniki, które w nich gościły. Mogłem godzinami przeglądać się w jej oczach. Mogłem odczytać z nich miłość, gdy kochaliśmy się spokojnie... – Musicie zrozumieć, że to nie jest tylko operacja oka. Będziemy musieli zajrzeć głębiej. Siatkówka jest dobrze unerwiona, ale ewidentnie nie tak, jak powinna być. Źrenice reagują na światło i to znaczy, że mózg rejestruje dane z oka. To poważna operacja. Jeden konkretny przypadek. Nie jest to żaden rutynowy zabieg. Powinniście wiedzieć, że tak naprawdę to większa jest szansa, że nic się nie zmieni, niż że stanie się coś złego...
   - Dziesięć do pięćdziesięciu, tak? – wolałem się upewnić. I wciąż próbowałem uporządkować wszystkie informacje.
   - Nie... – spojrzałem na niego zdziwiony. „Jak to nie? Przecież dopiero co powiedział...” – Raczej z osiem...
   - Jak to osiem? Przed chwilą powiedział pan... Co znaczą te dwa brakujące procenty? – Z chwilą, gdy zadałem to pytanie, domyśliłem się odpowiedzi. „To nie może być prawda...” strach chwycił mnie za gardło.
   - Zawsze istnieje ryzyko, że pacjent nie przeżyje operacji...
   - Nie... – wyszeptałem, ściskając mocniej dłoń Kate. „Dwa procent, że mogę ją stracić?” zatrzęsło mną z przerażenia. – Nie ma w ogóle takiej możliwości... – szepnałem.
   - Lou...
   - Nie, skarbie – wstałem, przyciągając ją do siebie. Lekarz patrzył na mnie ze zrozumieniem. – Nie mogę cię stracić. Nie stracę! To w ogóle nie wchodzi w grę. Nie potrzebujemy tej operacji. Nie będziemy ryzykować... – musiałem stąd wyjść. – Ja... Przepraszam, że zajęliśmy pana czas, doktorze, ale...
   - Louis... – Kate ujęła moją twarz w dłonie. – Nie stracisz mnie... Tylko rozmawiamy, tak? Konsultujemy się...
   - Nie mogę cię stracić... – powtórzyłem sam nie wiem, który już raz, tuląc ją do siebie z całych sił.
   - Rozumiem twoją reakcję, młody człowieku... – mężczyzna podszedł do nas z wyrozumiałym uśmiechem na ustach. – To nigdy nie jest łatwa decyzja, ale nikt jej za was nie podejmie. Zastanówcie się nad tym wszystkim na spokojnie. Mamy czas... – sięgnął po kalendarz. – Najwcześniejszy termin mógłby być i tak dopiero za jakieś trzy, cztery tygodnie. Może później. I to o ile wyniki badań by na to pozwoliły...
   Przerażony tuliłem do siebie moją ukochaną i wiedziałem, że ja już podjąłem decyzję. Nikt nie byłby w stanie przekonać mnie do zmiany zdania. Nie, jeśli miałbym zapłacić taką cenę. „Po prostu nie!
   - Zadzwonimy do pana, gdy już podejmiemy decyzję... – odezwała się Kate, posyłając mu delikatny uśmiech i głaszcząc mnie uspokajająco po plecach. „Nie!” Miałem chęć się wydrzeć na całe gardło. „Nie będzie żadnej operacji! Nie mogę ryzykować, że ją stracę! Po moim trupie!
   - Dobrze... – lekarz sięgnął po telefon. – Leno, sprawdź, czy Luca jest gotowy. Jeśli tak, niech po nas przyjdzie – odłożył słuchawkę i spojrzał na nas, nadal uśmiechając się przyjaźnie. – Mój asystent zaraz do nas dołączy i będziemy mogli przeprowadzić brakujące badania. Już nie mogę się doczekać, by zajrzeć w te piękne oczy...




   - Kocham nic nie robić... – westchnąłem zadowolony, wyciągając się na leżaku pod parasolem. Przez chwilę wahałem się, czy dać się wyciągnąć Liamowi na plażę, ale skoro wszyscy, to wszyscy... Poza tym leniuchować mogę gdziekolwiek. „Byle był internet” poprawiłem się w myślach, zerkając na wyświetlacz. „Dlaczego jeszcze nie odpisała?
   - Nie tylko ty... – Alex zajmowała miejsce obok, troskliwie umieszczona na nim przez Harry’ego i Liama. – Choć nie powiem, chętnie zanurzyłabym się w wodzie.
   - Lepiej nie, bo rekiny przyciągniesz – Styles przysiadł na jej leżaku, podając jej drinka, którego zdążył już z Zaynem zorganizować. „Wyczarowali je tak szybko?” zdziwiłem się odbierając od Malika moje piwo. Alex parsknęła śmiechem na ten komentarz Harry’ego, a ja oczywiście nic nie kumałem z tej ich wymiany zdań.
   - Czy wy musicie się porozumiewać szyfrem? – spojrzałem na nich, ale Styles tylko się szczerzył jak głupi i najwyraźniej nie miał zamiaru nic mi wytłumaczyć. Zerknąłem na Zayna unosząc brwi w niemym pytaniu. Śmiał się pod nosem, więc najwyraźniej zrozumiał żart.
   - Okres – powiedział bezgłośnie. „Okres?” zdziwiłem się. „I co z tego, że maaa...
   - Aaa... – roześmiałem się głośno. – Już kumam... Dobre...
   - Boże, ale ty masz zapłon – parsknął Harry. – Czasami naprawdę mam wrażenie, że ten blond to ci już mózg uszkodził...
   - Spadaj – rzuciłem w niego kapslem. – Mądry się znalazł...
   - Na pewno nikt nie da się skusić? – Liam stanął przed nami z deską przy boku. „Las rąk...” – Wasza strata – powiedział i popędził do wody, ku rozczarowaniu kilku dziewczynek, które właśnie zmierzały w naszą stronę.
   - Że też jeszcze nie zleciały się tu wszystkie dzieciaki sprzed hotelu – zdziwiła się Alex, gdy pożegnaliśmy się z małymi fankami.
   - Plaża tylko dla gości hotelowych – wyjaśnił krótko Zayn, popijając piwo.
   - Całkiem dobra rzecz – wtrącił Styles, wyciągając przed siebie nogi i ryjąc stopami w piasku. – Żadnych paparazzi...
   - Jakby kiedykolwiek ci to przeszkadzało – parsknąłem, przyglądając się w zdumieniu Alex, której najwyraźniej było za gorąco. Ściągnęła bluzkę, a ja w końcu zrozumiałem, gdzie ona miała ten tatuaż i nie wiedzieć czemu poczułem ciepło na policzkach.
   - Horan... – usłyszałem groźną nutę w głosie Harry’ego. – Dobrze ci radzę, przenieś ten wzrok gdzieś indziej...
   - Co? – spojrzałem na niego zdziwiony, a widząc jego minę, zarumieniłem się jeszcze bardziej. – Sorry... Po prostu nie wiedziałem... No... Mówiliście... No wiecie... Nie wiedziałem, że...
   - Że mam tatuaż na cycku? – podpowiedziała Alex, ale wcale mi tym nie pomogła. Miałem ochotę zapaść się pod ziemie. „Ewentualnie pod piasek...” Zayn o mało się nie udusił, krztusząc się piwem, gdy usłyszał jej słowa.
   - No właśnie... – mruknąłem pod nosem. – To ja chyba pójdę zepchnąć kilka razy Payne’a z tej deski – powiedziałem, zrywając się z leżaka. Zayn od razu wykorzystał wolne miejsce. Spojrzałem na telefon w mojej dłoni. „Hmmm...” – Alex, czy mogłabyś... – zauważyłem wesoły błysk w oku Stylesa. – Nie dawać im go nawet dotknąć pod żadnym pozorem...
   - Jasne – wyciągnęła rękę i po chwili wrzuciła komórkę do swojej torby. Oddalając się od nich zdążyłem jeszcze usłyszeć, błagania Harry’ego i jej odpowiedź. „Będzie dobrze...” uśmiechnąłem się, wbiegając z rozpędu do wody i przy okazji podtapiając zaskoczonego Liama.




   - No daj miii... – jęczał Styles, ale na szczęście dla Horana nie robiło to na dziewczynie żadnego wrażenia. – Przecież słyszysz, że co chwilę coś mu tam pika. Chcę tylko zerknąć, bo może to coś ważnego...
   - Jasne – Alex przewróciła oczyma i dalej sączyła drinka.
   - Może to Louis? – trzeba przyznać, że wytrwały był...
   - Tak. Jasne...
   - No nie bądź taka... – jęczał jak małe dziecko. „Chyba to nie ten rodzaj jęków, który na nią działa” zaśmiałem się pod nosem. „Boże, o czym ja myślę?
   - Dlaczego takie miejsce na tatuaż? – postanowiłem zająć myśli Harry’ego czymś innym, a widząc jego morderczy wzrok, mogłem śmiało stwierdzić, że odniosłem sukces. – Raczej bolesne...
   - Nie da się ukryć... – posłała mi rozbawione spojrzenie i wzruszyła ramionami. – Po prostu noszę bliskie mi osoby przy sercu. No i musiałam wybrać miejsce, które dałoby się łatwo zakryć. W szkole nie mogłam mieć tatuaży. Wywaliliby mnie, a nie mogłam sobie na to pozwolić.
   - W szkole? – zdziwił się Harry. – Ile miałaś lat, gdy go sobie zrobiłaś?
   - Pierwszego na szesnaste urodziny. Potem z biegiem czasu trochę go powiększyłam...
   - Motylki, tak? – upewniłem się. Znad brzegu jej stroju kąpielowego ledwo wystawał kawałek ciemnego skrzydełka. A przynajmniej obstawiałem, że to było to. – To ile tam ich masz?
   - Pięć – szybko padła odpowiedź, chociaż ku mojemu zdziwieniu nie z tych ust, z których się jej spodziewałem. – No co? Pięć.
   - Wierzę ci – zaśmiałem się pod nosem. Zerknąłem na Alex. – Tak jak Kate upamiętniłaś coś nimi?
   - Osoby, które wniosły w moje życie swoje barwy – powiedziała jak najbardziej poważnym tonem, patrząc Stylesowi głęboko w oczy. Można się było domyślić, że ta dziewczyna nie miała łatwego życia i pewnie każdy taki kolorowy promyk, był dla niej niezwykle cenny. „W końcu najgłośniej śmieją się ci, którzy cierpią najbardziej...” – Które pokolorowały mój świat...
   - I tyle musi ci wystarczyć, Malik, bo z pewnością ich nie zobaczysz – oznajmił przyjaciel, gdy już oderwał swoje usta od jej warg.
   - A właśnie miałem prosić o prezentację – parsknąłem rozbawiony groźnym tonem w głosie Stylesa.
   - Zapomnij.




   Spojrzeliśmy z Liamem po sobie, zauważając skupione twarze przyjaciół. Na leżakach toczyła się raczej poważna rozmowa.
   - Jak myślicie, o co może chodzić? – usłyszałem pytanie Harry’ego, gdy już byliśmy wystarczająco blisko. – O pieniądze? Pięć minut sławy?
   - Może... – Alex wzruszyła ramionami. – Wciąż nie wierzę, że to jest jej prawdziwa ciotka. Ale jeżeli tak, to mam nadzieję, że nie narobi kłopotów. Kate już tyle przeszła...
   Bez słowa usiadłem obok Zayna, sięgając po ręcznik.
   - Ja nie wiem ile oni jeszcze będą musieli wycierpieć, by móc w końcu spokojnie żyć... – odezwał się Liam, siadając na desce i sprawnie łapiąc ręcznik, który mu rzuciłem. – Choć poczekałbym z tym całym zamartwianiem się, aż Paul coś znajdzie... Może sprawa sama się rozwiąże?
   - Myślisz? – sięgnąłem po piwo Zayna, biorąc łyka. „Albo z pieć.” – W sumie może i masz rację... Zresztą na razie to ja bardziej martwię się o te jej oczy... Dlaczego jeszcze do nas nie zadzwonili?
   - Przyjadą, to wszystko nam opowiedzą – powiedziała Alex, oddając mi telefon. Zerknałem na wyświetlacz i moje serce zabiło szybciej na widok kilku czekających na mnie wiadomości. Przezornie zerknąłem na Harry’ego, ale był zbyt zajęty obmacywaniem swojej dziewczyny, więc postanowiłem zaryzykować. Przesunąłem palcem po wyświetlaczu i zotworzyłem pierwszą wiadomość. Dołączone do niej było zdjęcie.

   „Właśnie obejrzałam wczorajszy program. Też chcę się przejechać takim samochodem :(”

   I kolejną...

   „Jak mogłeś odpaść tak szybko? Czy gitarzysta nie powinien mieć zręcznych palców?”

   Zaśmiałem się głośno, ściągając na siebie spojrzenia przyjaciół.
   - Co cię tak bawi? – Zayn próbował zajrzeć mi przez ramię.
   - Katie uważa, że powinienem mieć zręczne palce – poruszałem komicznie brwiami.
   - Boże, o czym wy tam rozmawiacie? – Liam zadał to pytanie, ale raczej nie oczekiwał odpowiedzi, bo z powrotem zagłebił się w dyskusję z Alex i Harrym.

   „Domyłeś się już?”

   Poniżej było kolejne zdjęcie z wczorajszego nagrania, na którym obrzucaliśmy się kolorowym proszkiem.

   „Pracuje nad tym. Właśnie odpoczywamy na plaży ;)”

   Wysłałem wiadomość. Zerknąłem na prawie pustą butelkę w dłoni Zayna.
   - Idę po piwo – podniosłem się, zakładając czapeczkę na głowę. – Komuś coś przynieść? – „Mogłem się tego spodziewać” pomyślałem, gdy zewsząd posypały się zamówienia. – Ale wiecie, że mam tylko dwie ręce?
   Doczłapałem do baru i wyrecytowałem całą listę zachcianek. Czekając na drinki zerknąłem na telefon. Dosłownie w tym samym momencie rozświetlił się, obwieszczając nadejście nowej wiadomości.

   „A myślałam, że trochę potrwa nim zobaczę cię bez koszulki ;)”

   Do wiadomości było dołączone moje zdjęcie zrobione... dzisiaj? Przed chwilą? Już miałem odpisać, gdy barman postawił przede mną moje zamówienie. „No i co teraz?” zerknąłem na pełną tacę, dumając jak się z tym wszystkim zabrać na raz.
   - Może ci pomóc? – obok mnie pojawiła się dziewczyna w czerwonym kostiumie. – W zamian przedstawisz mnie swoim przystojnym kolegom...
   - Nie ma sprawy – z chęcią przyjąłem jej pomoc. – Ale wiesz, że oni wszyscy są już zajęci?
   Nic nie odpowiedziała, tylko wzruszyła ramionami. Wzięła trzy szklanki, a ja wszystkie piwa i pomaszerowaliśmy ku leżakom. Nie wiem na co liczyła, ale po kilku minutach wdzięczenia się do każdego po kolei w końcu się poddała i zmyła tak szybko, że ledwo to zarejestrowałem, zajęty odpisywaniem Katie.
   - Wiecie, że nasze zdjęcia z plaży są już w internecie? – pokazałem przyjaciołom fotkę, którą przysłała mi dziewczyna.
   - Jesteś blady jak ściana – zaśmiał się Zayn.
   - Nie każdego rodzice tarzali w sadzy, gdy się urodził – szturchnąłem go w bok i zerknałem na wiadomość, która właśnie się pojawiła.

   „Przyjaciółka? A może rozwijasz stosunki międzynarodowe ;P”

   - Boże, jak oni to robią? – pokazałem im zdjęcie z dziewczyną w czerwonym stroju, zrobione przy barze.
   - Fani potrafią... – parsknął Harry, ale czujne rozejrzał się dookoła. Alex sięgnęła po bluzkę i wydawała się nie być zbytnio uradowana tym, że najwyraźniej gdzieś czai się sprytny paparazzi.
   - Zazdrosna ta twoja dziewczyna, Horan – Zayn wbił mi łokieć w żebra, zerkając na ostatnie zdanie.
   - No co ty? Niby o kogo? – zdziwiłem się. – Chyba nie o tą...
   - Co się tak dziwisz? – zaśmiał się Styles. – Całkiem niezła sztuka z niej była...
   - Trochę nachalna, ale niech ci będzie – podsumował Liam.
   - Mi? – Harry wyszczerzył zęby w uśmiechu i klepnął Alex w nagie udo. – Ja już mam swoją sztukę...
   - Boże, Styles... – dziewczyna przewróciła oczami. – Nie mogę pozbyć się wrażenia, że głupieję podczas każdej rozmowy z tobą...
   - To zamiast rozmawiać możemy porobić coś innego – nachylił się nad nią i zawisł dosłownie milimetry od jej ust. Jeszcze trochę i mi zrobi się gorąco. – Albo możemy wrócić do pokoju i „porozmawiać” sobie inaczej...
   - My tu jesteśmy, zboczuchy! – Liam, rzucił w nich kostką lodu ze swojego drinka. „Boże, wcale nie widziałem, gdzie wpadła!




   Siedziałem na parapecie okna, starając się nie zwracać uwagi na wrzeszczący tłum na dole. Zaciągnąłem się papierosem, obserwując przyjaciół. Mimo iż było już późno, nikt nie kwapił się z pójściem spać. Czekaliśmy. Na Kate i Louisa. Na Paula. I na gości... „Też mi goście” prychnąłem pod nosem, gotując się ze złości na samą myśl o Eleanor. „Coś ty znowu wymyśliła?
   - Boże, oddałabym cnotę za dobrą kawę... – jęknęła Alex, przeciągając się na kanapie.
   - Z tą cnotą, to już chyba trochę nieaktualne, skarbie – parsknął Harry, ale jak na dobrego chłopaka przystało podszedł do barku sprawdzić, czy jest kawa. Jego reakcja, to było nic w porównaniu z miną Liama, który chyba nadal nie wierzył, że właśnie usłyszał to, co usłyszał. Zaśmiałem się pod nosem, gasząc fajkę i zeskakując z parapetu.
   - Spadaj, Styles! – ryknął Niall, odsuwając telefon poza zasięg rąk przyjaciela. – Kurwa, no... No, przestań... Jezu... Alex, proszę cię, weź go ode mnie!
   - Niby jak ja mam to zrobić?
   - Nie wiem, ale proszę, zrób z nim coś...
   - Daj mu spokój, Styles. Chodź tutaj, a coś ci zrobię...
   - Obiecujesz?
   - Boże... – jęknął Liam. Trząsłem się ze śmiechu, bardziej z jego reakcji, niż z tej rozmowy naszej najnowszej pary.
   Moje rozbawienie zniknęło w ułamku sekundy, gdy otworzyły się drzwi i ujrzałem w nich menadżera, a zaraz za nim Kate i Louisa oraz...
   - Mark? – zdziwiła się Alex. Ochroniarz postawił jakieś torby na podłodze i podszedł uściskać dziewczynę i przywitać się z nami. Uścisnąłem mu dłoń, praktycznie nie odrywając wzroku od Kate. Wyglądała na wymęczoną i właściwie zasypiała na stojąco. Jedyne kolory znajdowały się na jej sukience. Była wręcz chorobliwie blada. Louis nie prezentował się wcale lepiej. „Co oni tam robili w tej Szwajcarii?” Lou uśmiechnął się do nas przepraszająco i skierował się prosto w stronę sypialni, cicho zamykając za sobą drzwi. Momentalnie wzrok wszystkich spoczął na Marku. W powietrzu czuć było napięcie.
   - Ja nic nie wiem – powiedział cicho ochroniarz. – Nie byłem z nimi w środku, ale chyba nie poszło za dobrze...
   - To znaczy? – Niall wpatrywał się w niego prawie nie mrugając.
   - Wyszli od lekarza roztrzęsieni – mruknął, jakby nie był pewien, czy w ogóle wolno mu cokolwiek powiedzieć. Zerknął na Paula, a ten kiwnął głową przyzwalająco. – Właściwie to Lou wydawał się być w gorszym stanie niż Kate...
   - No, ale mówili coś? – dopytywała się Alex.
   - Zapytałem, czy są jakieś szanse na odzyskanie wzroku, a Louis warknął, że nie będzie żadnej operacji. Powiedział to takim tonem, że odechciało mi się dalszych pytań.
   - Ale... – zaczął Liam.
   - Ja naprawdę nic więcej nie mogę... – Mark rozłożył ręce jakby się tłumaczył, że to nie jego wina. – Sam chciałbym wiedzieć, czego się...
   Głośne pukanie do drzwi przywitał wręcz z ulgą. Szkoda tylko, że nie wiedział, kto znajdował się za drzwiami. Gdyby zdawał sobie z tego sprawę, wcale nie cieszyłby się tak bardzo. Nikt nie kwapił się, by otworzyć. Ostatecznie Paul wziął na siebie ten jakże przykry obowiązek.
   - Dobry wieczór – usłyszałem ten sam kobiecy głos, co wczoraj.
   - Witaj, Paul – „Eleanor...” w mojej głowie jej imię brzmiało niczym najgorsze przekleństwo. Miałem nadzieję, że Kate była naprawdę bardzo zmęczona i momentalnie zasnęła. Chciałem, by ominęła ją ta rozmowa. „Jeżeli ta kobieta jest oszustką, to lepiej nie dopuszczać jej w pobliże naszego elfa...” Przyglądaliśmy się nowoprzybyłym i twarze każdego z nas raczej nie wyglądały przyjaźnie. Kobieta rozejrzała się dookoła, uśmiechając się nerwowo. „Pewnie w poszukiwaniu Kate...” Ostatecznie utkwiła spojrzenie w najstarszym z nas.
   - Czy mogę porozmawiać z Katherine?
   - Dziś to niestety niemożliwe – odezwała się Alex. – Była bardzo zmęczona i właściwie już śpi...
   - Dlaczego to robicie? – miałem wrażenie, że kobieta była szczerze załamana tą odpowiedzią. „Co tylko świadczy o tym, że świetna z niej aktorka...” El stała pół metra za nią, przezornie milcząc. Choć rozglądała się z zaciekawieniem. – Nie macie prawa... Jestem jej ciotką...
   - Och, czyżby – słowa Paula wlały we mnie nadzieję, iż przez te kilka godzin znalazł coś, co zdemaskuje kobietę i będziemy mogli usunąć ją z życia Kate jeszcze zanim tak naprawdę się w nim znalazła. – To interesujące...

88 komentarzy:

  1. I kolejny rozdział za nami... Mam nadzieję, że choć trochę się wam spodoba i może odpowie na jakieś pytania... A może wręcz przeciwnie - sprawi, że będzie ich więcej?

    Dziękuję wam z całego serca za wszystkie przemiłe słowa pod ostatnim rozdziałem. Bardzo się cieszę, że znajdujecie czas na czytanie mojego opowiadania :)

    Strój Kate z pobytu w Zurychu:
    http://instagram.com/p/iRbIZCndXK/#



    Z całego serca chciałabym Wam życzyć nadziei,
    własnego skrawka nieba,
    zadumy nad płomieniem świecy,
    filiżanki dobrej, pachnącej kawy,
    piękna poezji, muzyki,
    pogodnych świąt zimowych,
    odpoczynku, zwolnienia oddechu,
    nabrania dystansu do tego co wokół,
    chwil roziskrzonych kolędą,
    śmiechem i wspomnieniami...

    ❤ Merry Christmas and a Happy New Year ❤

    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział jest niesamowity, tak myślałam że zrobisz nam niespodziankę na święta, nawet nie wiesz jak się cieszę. Wracając do rozdziału, szczerze to myślałam, że ta wizyta pójdzie dobrze i Kate będzie miała szansę na odzyskanie wzroku, a tu jednak Lou się nie zgadza. No cóż, czekam na kolejne rozdziały. Wesołych Świąt! M.xx

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :) No i że udało mi się go dodać przed świętami, bo potem, to różnie by mogło być...
      Co do tej wizyty w Szwajcarii, to Kate ma szanse na odzyskanie wzroku. Nawet całkiem spore zważywszy, że tyle lat żyła w przekonaniu, że nie jest to możliwe... Tylko czy warto ryzykować?
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    3. Ja myślę, że Lou by nie ryzykował, chociaż warto próbować. Za bardzo żyję tym opowiadaniem, powinnaś wydać jakąś książkę x

      Usuń
  2. Zdecydowanie nie tego spodziewałam się po tej wizycie u lekarza. A reakcja Lou... nawet nie wiem jakiego słowa tu użyć. Niby rozumiem, że nie chce stracić dziewczyny, ukochanej dziewczyny, ale tak szybko się poddał gdy wcześniej tak bardzo chciał przywrócić jej wzrok? Coś mi się wydaję że ta dwójkę czeka jakaś długa rozmowa. Ale to pewnie dopiero jak przyjdą wyniki tych całych nowych badań.
    Horan jak zwykle cały czas z telefonem. W sumie to za dużo od tego prawdziwego Horana się nie różni, bo on się chyba też z telefonem nie rozstaje. No ale ma wytłumaczenie. Obaj chyba mają... :D
    Harry i Alex - zdecydowanie uwielbiam czytać rozmowy tej dwójki. Czasami przypominają mi rozmowy jakie słyszę dookoła siebie w klasie albo nawet sama prowadzę. Chodź nie wiem czy powinnam to tu pisać..
    Alex i jej motylki zrobiły furorę. :D Zawstydzony Horan był taki słodki. Ciesze się, że opisałaś to akurat z jego punktu widzenia. Ten nasz niedomyślny Irlandczyk.
    Ta cała ciotka coraz bardziej mnie ciekawi. Miałam taką wielką nadzieję, że coś się wyjaśni w tym rozdziale a tu taki zawód i jeszcze trzeba czekać. Dobrze, że przynajmniej są święta i będzie czym zająć myśli.
    Tobie też wesołych świąt! Lepszego szefa, uśmiechu na ustach, wizyty w Polsce, bo z tego co czytałam na Twoim asku to wciąż nie udaje Ci się wybrać ;) No i udanego Mikołaja i duuużo szczęścia. I weny, ale to niech będzie na końcu.
    Pozdrawiam i całuje.
    Patricia x.


    http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... można chyba tłumaczyć zachowanie Louisa pierwszym szokiem... Może inaczej do tego podejdzie, gdy przemyśli sprawę? A może jednak nie zmieni zdania? W końcu wcześniej myślał, że to tylko jakaś rutynowa operacja i nie brał wcale pod uwagę tego, że niesie za sobą jakiekolwiek ryzyko. Tak właściwie, to nie wiem, czy ktokolwiek z nich brał to pod uwagę...
      Horan jak na razie jest bardzo zajęty poznawaniem Katie za pomocą telefonu, a Harry - poznawaniem Alex za pomocą... hmmm... może nie będę wdawać się w szczegóły ;) W każdym razie teksty tej dwójki są jak najbardziej z życia wzięte, więc kto wie, może akurat podsłuchiwałam ciebie i twoich znajomych ;)
      Wiele osób liczyło, że coś się wyjaśni w sprawie domniemanej ciotki Kate... A tu figa ;) Może was jeszcze trochę przetrzymam? Zobaczymy...
      Dziękuję za cudowny komentarz i wszystkie miłe słowa :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  3. Świety.. Boże oby Paul coś znalazł ze to nie jest ciotka kate :)
    Tobie też życzę wesołych Świąt i pijanego sylwestra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz? Cóż... mam nadzieję, że w kolejnym rozdziale się dowiemy, czego dogrzebał się Paul...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  4. BOŻENONIEMOGĘ.
    To w ogóle nie brzmiało, jakby to było paparazzi na plaży. Ani trochę. To zdecydowanie brzmiało, jakby Katie tam była i sama mu cykała te zdjęcia. Taka zabawa w kotka i myszkę. BŁAAAAAAAAAGAAAAAAAAM, NIECH TAK BĘDZIE! OBIECUJĘ, ŻE JUŻ SIĘ NIE BĘDĘ Z TOBĄ DROCZYĆ, MĘCZYĆ (do następnego rozdziału. no przecież dłużej niż tydzień nie wytrzymam) TYLKO NIECH TAK BĘDZIE! JA JUŻ DŁUŻEJ NIE POCIĄGNĘ W TEJ NIEPEWNOŚCI, UMRĘ TU ZARAZ!
    Wdech.
    Wydech.
    Wdech.
    Wydech.
    Okej, już dobrze, już powróciłam do normalności (jeśli takie coś jest w ogóle możliwe w moim przypadku).
    Przestraszyłaś mnie tą operacją. Szczerze mówiąc na miejscu Louisa zachowałabym się tak samo - kocha ją taką jaką jest i nie chce zgadzać się na operację, która mogłaby ją zabić. Całkowicie ją rozumiem. Ale z drugiej strony to powinna być decyzja Kate, a nie Louisa. Albo wspólna, tak w stosunku 51%-49% ;)
    Hahaha, i zauważyłam złotą myśl Alexa tutaj ;P Tak sobie pomyślałam, że moje odwiedziny miałyby jeden, wielki, dodatkowy plus - miałabym złote myśli do opowiadań na przyszłe 10 lat ;)
    Tak się podjarałam tymi zdjęciami na plaży i wiadomościami, że cały pozostały rozdział mi uciekł. Naprawdę, gdybyś mnie teraz widziała, to byś sama nie uwierzyła... Jeszcze żaden rozdział nie zadziałał na mnie tak jak ten. Chociaż może nie trzęsę się z podekscytowania, tylko z zimna? Hmm... Na wszelki wypadek podkręcę kaloryfer ;)

    Nie będę tu ci składać życzeń.
    Bo masz je dostać! Może dzisiaj..? :(
    A jak nie, to osobiście się spakuję i nadam pocztą. I skopię po drodze każdemu dupę, kto będzie tylko dotykał mojej paczki, w ramach zadośćuczynienia za te dwie :( Głupie głupki :(

    Love ya <3
    K.
    Xx(x)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecanki cacanki ;P I tak ci nie wierzę, nawet gdybyś mi to z milion razy obiecała... Katie jako paparazzi? To by miał Horan niespodziankę ;) I choć bardzo go lubię, to chyba jednak trochę cię pomęczę :P Zemsta jest słodka ;>
      Te twoje wdechy i wydechy bardzo przypominają mi pewien kawał o blondynce... I chichram się z tego od pół godziny :D
      Wiele osób pragnie tej operacji, bo święcie wierzą, że będzie szczęśliwe zakończenie. Ale gdyby tak spojrzeć na sprawę poważniej... Może to są tylko 2% , ale czasami to jest aż 2%...
      Normalnie nie wierzę, że tak na ciebie podziałało te kilka wiadomości z Niallem ;) A może Katie jest zwykłym 'stalkerem'? Siedzi w domu przed laptopem i na bieżąco ogląda przeróżne zdjęcia? I wyszłoby na to, że chłopacy jednak dobrze ostrzegali blondyna ;)
      Na paczkę wciąż czekam, ale pocieszam się tym, że ty na swoją też :D Marne pocieszenie przyznam. Zwłaszcza odkąd powiedziałaś mi co zawierają koperty...
      Twój komentarz przypomniał mi, że miałam coś skomentować... Co to było takiego? Hmmm...
      Całuję xx

      Usuń
  5. Naprawdę super boski rozdział :)) Zbytnio nie zdziwiła mnie reakcja Lou na operacje Kate, a powrót Marka od razu wywolał u mnie uśmiech. Mam nadzieje, że to nie jest ciotka Kate i wszystko się ułoży... Aga xX

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Prawdę mówiąc jesteś jedną z kilku osób, które nie uważają, że Louis przesadza... Fajnie :) A sprawa z tą kobietą? Cóż... miejmy nadzieję, że Paul coś znalazł...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  6. Siedzę i myślę jak skomentować ten rozdział...
    Kompletnie nie wiem... Jest rewelacyjny, to pewne!
    Bardzo mnie cieszy, że u Alex i Harry'ego jest tak miło...♥ Ach, coś cudownego. ;)
    Ta dziewczyna Nialla...? Co jest...? Jej smsy skojarzyły mi się z tymi, co Els wysyłała Louisowi w pierwszych rozdziałach. Jakieś takie... No takie, nie wiem jak to określić.. Fałszywe, jadowate? xd Nie wiem, ale coś tu jest nie tak.;/
    Wątek z operacją... Rewelacyjny! Ja bym dała tą operację i śmierć Kate.. ; o Tak wiem, jestem bezlitosna, a Katy, nawet jeśli pojawi się operacja, przeżyje.;D
    Widać, że Louisowi cholernie zależy na jego małym efie... Wspaniale oddajesz tą miłość, troskę między nimi...
    Cioteczka... Ach... Ja ją już lubię. :D Chociaż te słowa Paula na koniec... On wie coś czego my nie wiemy, czy tylko tak ubrał słowa, żebyśmy wszystkie włosy z głowy wyrwali?
    Także... Ach, Kate, co Ty ze mną dziewczyno robisz...? Uwielbiam Cie, mam nadzieję,że o tym wiesz. ;d♥

    Wesołych Świąt, spełnienia wszystkich marzeń i byś dalej była tak fantastyczną osobą, jak ja Cie sobie wyobrażam. :)
    Pozdrawiam ciepło;);*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam taki piękny komentarz (no, powiedzmy...) i oczywiście musiał mi się skasować przed samiuśkim dodaniem... Jak ja nie lubię Bloggera...
      Cieszę się, że mimo wszystko rozdział ci się spodobał i dziękuję ci za te wszystkie miłe słowa :)
      Zastanawiam się dlaczego tak odebrałaś te wiadomości Katie... Zdecydowanie nie chciałam by zabrzmiały jak te złośliwości Eleanor. Może po prostu wyszłam z wprawy, bo sama nie lubię pisać sms-ów ;) Chyba będę musiała jeszcze raz spojrzeć na ten fragment...
      Rzeczywiście jesteś 'bezlitosna' ;) Mam uśmiercić Kate? Hmmm... Choć może to nie byłby taki zły pomysł... Mogłabym wykorzystać epilog, który już mam napisany, a którego nie użyłam w 45 rozdziale, bo zdecydowałam się zacząć drugi sezon...
      Tajemnicza ciotka, czy nie ciotka? Może jeszcze potrzymam was w niepewności...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Blogger- zmora ludzkości. ;))
      Mi się rozdziały zawsze podobają!
      Nie wiem, ale jakieś takie dziwne mi się wydały.. ; o Możliwe, że nic takiego w nich nie ma, a ja je opacznie zrozumiałam. ;)
      Śmierć Kate byłaby taka jednak nie spodziewana, bo zwarzywszy na charakter Twojej historii, to dobro triumfuje, co byś Elfowi nie robiła i tak wszystko będzie okej, więc..
      No to czekam na następny. ;)) x

      Usuń
    3. Jakiś czas temu zastanawiałam się dlaczego wszyscy przenoszą się na tumblra. Cóż, teraz już wiem.
      Wiem, że w moim opowiadaniu zawsze ostatecznie dobro triumfuje. Właściwie nie wiem, czy chcę to zmieniać. Życie za oknem jest wystarczająco szare i nie zawsze sprawiedliwe... Ale zobaczymy, co mnie natchnie w trakcie pisania. Ze mną to różnie bywa...

      Usuń
  7. No kurcze,kurcze znowu w takim moomencieeeeee. Naprawde ty wiesz kiedy skączyć. Rozdział wspaniały (jak całe twoje opowiadanie). Ciekawa jestem co będzie z tom ciotkom, jest za prostym puzlem w tej pokręconej układane życia Kate. Życze dpokojnych i radosnych świąt. Ania ♥♡★

    OdpowiedzUsuń
  8. hahah kocham <3
    licZĘ, ŻE Paul coś znalazł

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooooooo! XD Rozdział jak zawsze cudowny! Mam nadzieje, że Kate przekona Louisa na tą operacje czy coś tam ^^ Sprawa z ciotką Kate mi śmierdzi! Eleonor maczał w tym palce! Biedny Niall! XD Przerpaszam, że rzadko komentuje i moje komentarze są krótkie, ale nie potrafie tak sie rozpisywać ;c
    ŻYCZE CI ZDROWYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT+ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU I WENT <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te miłe słowa i bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :)
      Myślisz, że Kate przekona Louisa? Przecież ona od początku uważała, że operacja jest zbędna. Czyżby miała zmienić zdanie?
      Tajemnicza ciotka Kate... Może ta cała sprawa nie byłaby taka straszna, gdyby nie fakt, że pojawiła się wraz z Eleanor? Zobaczymy...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  10. To jest interesujące!! Na serio!!
    Napisałabym komentarz bardzo, bardzo długi, ale mi palce nie chcą już dziś pracować :(
    Przepraszam :*

    Ale tak w ogóle to

    Szczęścia, zdrowia, powodzenia w dniu Bożego Narodzenia. Beczkę piwa, wiadra wódki by odgonić wszystkie smutki, sto całusów na dodatek by smaczniejszy był opłatek!

    Happy New Year!! <3

    Pozdrawiam
    Pieernicek :D

    Ps. Dzieje się dzieje. :D Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jeszcze udaje mi się ciebie zainteresować moim opowiadaniem :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  11. KURDE NO dlaczego tam komplikujesz ona musi odzysakć wzrok no <333333 Ogólnie rozdzial cudo Lou strasznie mnie wzruszyl gdy dowiedział sie o tych 2 % a ta ciotka też nie jestem przekonana do niej <3 Życze wgl ci WSZYSTKIEGO DOBREGO I WESOŁYCH ŚWIĄT <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle wszystko moja wina ;) No ale ktoś musi komplikować, czyż nie? Zresztą inaczej mielibyśmy epilog w kolejnym rozdziale...
      Zobaczymy, czy Lou i Kate będą w stanie zaryzykować te 2%. A może nie warto?
      No i może w końcu Paul powie, czego się dowiedział o tej ciotce/nie ciotce...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  12. Jeeejku jak ja kocham takie świąteczne prezenty. Tak się cieszę, że dodałaś ten rozdział jeszcze przed świętami. Szczerze to sama osobiście już rzygam tą świąteczną gorączką i z chęcią przeniosłabym się w okres po świąteczny, ale pomińmy moje zrzędzenie i skupmy się na Twojej cudownej twórczości ;)
    Kocham Cię za każdą postać w tym opowiadaniu i za każdy opis zawierający masę ukrytych emocji! Przeżywałam ten rozdział zapartym tchem. Czekałam z coraz bardziej rosnącą niecierpliwością na tą ich wizytę Zurychu i nie rozczarowałaś mnie jej przebiegiem. Spodziewałam się, że wywołasz nią jeszcze więcej pytań w mojej głowie, ale za to Cię właśnie uwielbiam. To niesamowite, że jest jakaś szansa na odzyskanie wzorku przez Kate to nadaje tylko całości niezwykłego smaka i chce wiedzieć co będzie dalej! Jak zaczęli liczyć te wszystkie prawdopodobieństwa to mimo, że jestem na rozszerzonej matmie to ze stresu się pogubiłam... Jejku to smutne. Wcale się nie dziwie, że Louis się boi. To musi być cholernie ciężka decyzja. Jak o tym myślę to przypomina mi się mój dziadek który też nie wiedział czy zgodzić się na operację... Mam tylko nadzieje, że przemyślą wszystkie za i przeciw i podejmą właściwą decyzję. Kate musi poważnie się zastanowić, ale tak jak mówiła bardziej ślepa być nie może prawda... tylko najważniejsze żeby żyła.. Mam nadzieje, ze aż tak brutalnego zakończenia nie szykujesz ;p
    Co do naszego kochanego Blondasa i jego bratniej duszy to strasznie mnie zastanawiają te jej fotki, które mu wysłała. Czyżby nasza piękność była na wakacjach i to tam gdzie Niall? :D Chyba nasz Horanek by skakał ze szczęścia... No ale znając Ciebie to mogłaś mieć zupełnie inny pomysł ;)
    Ta cała tajemnicza ciotka Kate niepokoi mnie tak samo jak resztę. Coś mi tu śmierdzi tylko jeszcze sama dokładnie nie wiem co :p Gdyby pojawiła się jakoś stopniowo, zadzwoniła i może gdyby zrobiła to bez El to byłabym w stanie jej uwierzyć.. Niestety po tych wszystkich wydarzeniach ciężko mi uwierzyć w dobroć Eleanor i jej czyste intencje. Oby tylko Kate na tym nie ucierpiała.
    Jedyne co mi pozostaje to rozmyślanie i próbowanie samej dojść do odpowiedzi dopóki nie dodasz kolejnego rozdziału. Mam nadzieje, ze szybko Ci się uda go napisać! ;)

    To tak na koniec walnę Ci jakieś oklepane życzonka ;p
    Kochana życzę Ci spełnienia Twoich najskrytszych marzeń, żebyś zawsze kroczyła przez życie z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy, abyś potrafiła odnaleźć w tej codziennie bieganinie zwanej życiem chwilę odpoczynku i wytchnienia przy kojącej muzyce, abyś miała czas na czytanie wielu książek, żeby nigdy nie opuszczała Cię wena, abyś nigdy nie chorowała i aby udało Ci się wydać tę wymarzoną książkę i stała się ona bestsellerem. Trzymaj się kochana! <3
    Całuski ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne rozdziały z pewnością przyniosą ze sobą jakieś ważne decyzje... Sprawa operacji Kate, to tylko jedna z tych rzeczy, które naprawdę trzeba poważnie przemyśleć... Niby to tylko 2%, które przerażają Louisa, ale to aż 2%, które mogą oznaczać, że może stracić osobę, którą kocha. Czy można mu się dziwić? Każdemu się wydaje, że to takie nic... że powinna się zgodzić... Ale co jeśli coś pójdzie nie tak? Kto będzie żył z tą decyzją i jej skutkami? Chociaż z drugiej strony, czy decyzja nie powinna należeć do Kate? Tylko czy zrobi to, czego naprawdę pragnie, czy to, co jej si wydaje, że uszczęśliwi Louisa i pozostałych?
      Zakończenie? Już jeden pogrzeb opisałam... Mogłabym nawet wykorzystać ten epilog, który miał pojawić się w 45 rozdziale, nim podjęłam decyzję o pisaniu drugiego sezonu... Ale wszystko przed nami. Nie uprzedzajmy faktów...
      Ty też myślisz, że Katie gdzieś tam jest i obserwuje Nialla z ukrycia? Haha :) Ale by było! Tylko tak do końca to nie wiem, czy on by się ucieszył z takiej informacji... Może na początku, ale potem dotarło by do niego, że nie była z nim szczera... Choć może...
      Tajemnicza ciotka Kate... A może wcale nie ciotka? Co takiego dowiedział się Paul? Już dwa rozdziały trzymam was w niepewności... Może do trzech razy sztuka? I masz rację - pojawienie się jej w towarzystwie Eleanor zdecydowanie działa na jej niekorzyść...
      Dziękuję ci z całego serca za ten cudowny komentarz i te piękne życzenia...
      Całuję xx

      Usuń
  13. Boże Louis!!! 2% a ten już nie, nie, NIE!!! Czemu?! Ona musi odzyskać wzrok!!! I co jest takie interesujące??? Ja chcę wiedzieć!!!! Muszą się zgodzić na tą operację i Kate musi odzyskać wzrok! To byłoby taaakie cudoowne<33 Mam nadzieję , że następny rozdział pojawi się w najbliższym czasie! :***
    Życzę Ci wymarzonych świąt, najlepszych w Twoim życiu!
    Nana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam nadzieję, że na kolejny rozdział nie będzie trzeba długo czekać...
      Co to jest 2%, prawda? Cóż... gdy można stracić ukochaną osobę, wydaje się to całkiem sporo... Co innego, gdy operacja jest niezbędna, ale w tym wypadku Kate wspaniale sobie radzi. Czy warto ryzykować nawet jeśli to tylko/aż 2%? Miejmy nadzieję, że przekonamy się w najbliższym czasie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  14. Jak zwykle super rozdział. Zaskoczyłaś mnie reakcją Lou chociaż z drugiej strony go rozumiem. Nie wiem jak bym zareagowała na wiadomość jaką przekazano Kate i Lou. Szkoda by było zniszczenia pieknych oczy Kate a jeszcze bardziej jej cennego życia. Strój Kate jest genialny i kolorowyNiech te złe kobiety się odczepia od naszej pięknej rodzinny. Niall ma zajęcie: esemesowaniem ze swoja miłością.. Chciałabym zeby sie w końcu spotkli na żywo. Zboczone uwagi Harrego kierowane do Alexs rozbrajają mnie cheba bardziej niż chłopców. Zresztą cheba tak samo jak ich szyfrowane rozmowy. Paul jest bardzo zorganizowany. Taki powinnien być i dobrze ze taki właśnie jest. Czuwa nad naszymi chłopakami i ich tawarzyszkami. Życze Ci spokojnych, wesołych, rodzinnych, spędzonym w gronie rodziny i przyjaciół świąt. Jednocześnie dziekuje Ci ze dałaś nam taki wspaniały prezent w poztaci rozdziału i to jeszcze w tym przedświątecznym czasie. Dziękuje ze znajdujesz dla nas czas.
    Jeszcze raz życze wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku.
    Twoje opowiadanie jak i ty jest super.
    Kocham, Bożena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i że udało mi się ciebie czymś zaskoczyć... Prawdę mówiąc mnie zaskoczyło wiele komentarzy pod tym rozdziałem. Chyba sporo osób za bardzo wierzy w to, że nic nie zrobię Kate, bo chcą operacji w ogóle nie biorąc pod uwagę tych dwóch przerażających procentów... Cóż... Louis nie chce jej stracić, ale decyzja nie należy tylko do niego...
      Cieszę się, że strój Kate ci się spodobał :) Muszę powiedzieć, że nie tak łatwo znaleźć sukienkę do kolan, a już znalezienie takiej za kolana graniczy z cudem. Chyba muszę jej szybko kolana wyleczyć ;)
      Na razie nie umiem powiedzieć, kiedy Niall spotka swoją Katie i czy w ogóle ją spotka, ani czy to tak naprawdę 'jego' Katie... Póki co jest szczęśliwy i nie martwi się niczym. A może powinien?
      Harry i Alex to moja para do zadań specjalnych ;) Zawsze świetnie się bawię opisując tą dwójkę...
      Dziękuję za cudowne życzenia i za wszystkie miłe słowa :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  15. fnedddfueil KOCHAM TWOJE TEKSTY!!!! KOCHAM TE FF! I ZNÓW ZABIJĘ CIĘ ZA ZAKOŃCZENIE! :) xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) Gdybym umierała za każdym razem, gdy padają te słowa... Może lepiej nie ;)
      Cieszę się, że moje opowiadanie ci się podoba :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  16. Hej:)
    Dziękuje Ci za te piękne źyczenia i również życze Ci tego co napisałaś i wszystkiego co sobie życzesz, spełnienia marzeń i wszystkiego najlepszego!
    Powiem Ci szczeże, że w zgełku świątecznych przygotowań ledwi znajduje czas na odech, ale również przepraszam, że dopiero teraz komentuje ten rozdział, ale jak napiasłam powyże ni mam czasu, od dwuch dni haruje. Ale lubi ten czas przedświąteczny i świąteczny, rodznna atmosfera, chwila radości i śmiechu. Mam już nawet prezenty pod choinką :)!
    Ciesze się, że mój komentarz pod poprzednim rozdziałem wywołał na twojej tważy uśmiech, twoja odpowiedź na niego równierz wywołała(i zawsze wywołuje) na mojej twarzy uśmiech i uczucie radości! Cóż zawsze spędzam nad komentarzami na twoim blogu dość dużo czasu, ale sprawia mi to tylko i wywołcznie przyjmność tak jak czytanie twojego cudownego opowiadania! Dziękuje za słowa, które mi napisłaś z całego serca. Nawet nie wiesz ile czasem pomagają mi twoj rady!
    Teraz przechodzę do rozdziału. Pewnie i tak czegoś zapomniałam napisać, może mi się później przypmni, al skreloza nie boli(dlatego też napisałam sobie na karteczce i to przykleiłam na lodówkę co mam jutr zrobić).
    Oj Horan, Horan jak się wypiło się ma kaca. J również ciesze się, że Mark wrócił, ale i tak uważam, że jeszcze powinien opoczywać!
    Biedna Kate tyle w życiu przeszła, jeszcze teraz ta ciotka! Sama nie wiem co o tej sprawi myśleć. Z niecierpliwością czekam na to, aż się ta sprawa rozwiąże!
    Nie dziwie się, że Lou tak zareagował. Strasznie będe się bała (i pewnie nie tylko ja) gdy już dojdzie do tej operacji. Ale Lou pewnie nie zgodzi się na tę operację, ja też bym się nie zgodzila na jego miejscu.
    Fajnie sobie czasem tak poleniuchować. Zazdroszcze tej całej grupie tego szczególnie, że to na plaży i można się poopalać. Jeszcze podczas takiego opoczynku w grupie i można sobie tochę pożartować, i też poważnie porozmawiać.
    Te żarty Harrego i Alex są mega słodkie! Świetnie się z sobą dogadują! Mam nadzieje, że kiedy już w końcu To się stanie( w końcu się ze sobą zejdziemy) to też się tak dobrze będziemy dogadywać jak oni! Są oni moimi ulubionymi bohaterami tego opowiadnie! A potem ta ciotka i znów takie zakączenie! Jak ty to robisz?! Znów nie moge się doczekać kolejnego rozdziału!
    Dziękuje Ci serdecnie za niego!
    J ide spać, bo juto trzeba znowu charować i skończyć te wszyskie przygotowania!
    Jeszze raz życze Ci wesołych i pogodnych świąt!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Przepraszam za moje liczne błędy. Śpieszyłam się i jeszcze do tego byłam zmęczona. Za to, że jest krótszy również Cię bardzo przepraszam.święta pochłoneły mnie, a teraz się tak denerwuje, że musz mieć jakie kolwiek zajęcie bo nie wytrzymam.
      Marzena ze Śląska

      Usuń
    2. Naprawdę nie musisz za nic przepraszać. Ja doskonale rozumiem, co to znaczy nie mieć czasu. A już zwłaszcza w przedświątecznym okresie... Cieszę się, że mimo tego znalazłaś czas na moje opowiadanie :)
      Strasznie się cieszę, że wymieniamy się tymi uśmiechami :) Czasami myślę, że nikt nie czyta tych moich odpowiedzi na komentarze... Cudowne uczucie wiedzieć, że jest inaczej...
      Masz rację co do Marka - powinien odpoczywać, ale sam powiedział, że przyjechał bardziej dla towarzystwa ;) Może ma w planach się oszczędzać...
      Ciotka, czy nie ciotka? Pewnie wszyscy nad tym gdybają... Oprócz Paula, bo on wydaje się znać prawdę. Może przestanę was dręczyć i pozwolę mu ją ujawnić w kolejnym rozdziale ;)
      Okazało się, że operacja Kate jest możliwa, ale czy zaryzykują te kilka procent, że coś może pójść nie tak? Z pewnością czeka ich poważna rozmowa...
      Cieszę się, że Harry i Alex przypadli ci do gustu. To niesamowite uczucie, gdy wykreowany przeze mnie bohater się komuś podoba :) Ja też ich uwielbiam i lubię pisać akapity z nimi, bo zawsze się wtedy dobrze bawię :)
      Dziękuję za cudowny komentarz i za wszystkie przemiłe słowa...
      Całuję xx

      Usuń
  17. Świetny rozdział. Zawstydzony Horanek i rozmowy Alex i Harry'ego są boskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  18. Rozdział jest wspaniały. Rozmowy Harrrego i Alex są świetne, a teraz zamierzam się bawić w detektywa i będę dowodzić czy ona jest jej ciocią.

    Wesołych Świąt, spełnienie marzeń, udanego sylwestra i spotkania idoli. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tam twoje detektywistyczne wnioskowanie? Jest ciocią, czy oszustką?
      Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  19. cudowny rozdział, jak każdy :)
    hahaha kocham tr rozmwy Hazzy i Alex xd
    hmm... ciekawe co z tą ciotką...
    Lou..awww.. to było słodki jak bał się że straci Kate...
    i powrót Marka do tego :p

    nie mogę się doczekać następnego :)

    iiii.... WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Dziękuję za miłe słowa...
      Co z ciotką? A może z "ciotką"? Cóż... Mam nadzieję, że dowiemy się czegoś w kolejnym rozdziale...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  20. Cześć Kate ! ♥

    Kurczę nie spodziewałam się tego po tych konsultacjach..
    Ale dzięki temu widać jak Lou bardzo kocha Kate. Boi się, że mógłby ją stracić. To naprawdę prawdziwa miłość ! Ale jestem ciekawa czy Kate uda się przekonać Lou na podejście do operacji, ale coś czuję, że Louis nie podejmie takiego ryzyka..

    Tak się cieszę, że Mark wrócił. Brakowało go! :> Widać, że Kate czuję się odrobinę lepiej, gdy ma przy sobie Marka (:

    Niall, Niall.. Cieszę się niezmiernie, że jest szczęśliwy. Widać ile radości sprawia mu pisanie z Katie :>
    Tak sobie przypomniałam właśnie scenę, gdy Horanek odkrył w końcu, gdzie to Alex ma te tatuaże, hahah ! ♥

    Powtórzę się, ale cóż.. Uwielbiam Alex, Harrego, ich rozmowy z podtekstami i w ogóle ich ♥ awrr!

    Już nie mogę się doczekać na to, jak wyjaśni się ta cała sytuacja z "ciotką" Kate. Coś czuję, że Paul ma coś na nią.. Tylko ciekawe co.. :>

    Życzę Ci zdrowych, spokojnych świąt! Aby spełniły się wszystkie Twoje marzenia, przede wszystkim te najskrytsze, dużo miłości, radości, szczęścia, zdrowia i wszystkiego czego sobie tylko zapragniesz. Życzę Ci również dużo, dużo weny, abyś mogła pisać dla nas jak najwięcej tak pięknych historii jak ta ! ♥ ♥

    Pozdrawiam cieplutko, w te nieśnieżne wigilijne popołudnie.. ♥
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam pokazać, że ta operacja to nie takie "chop siup" jak mawiała moja babcia... Wiele osób zapomina o tym, że nie ma tu czarodziejskiej różdżki, a przywrócenie wzroku, to dość poważna sprawa po tak długim czasie. A może po prostu liczą na moje dobre serce? Już raz miałam uśmiercić Kate... Podejście drugie? Zdecydowanie Kate i Louisa czeka poważna rozmowa, a co z niej wyniknie? Zobaczymy...
      Porobiło się nerwowo i Paul miał nosa sprowadzając Marka. Wprawdzie jeszcze nie jest całkiem zdrowy, ale skoro jest przy Kate bardziej dla towarzystwa...
      Zakochany Niall... A może raczej zauroczony... Nie ma co - fajny obrazek :)
      Ciotka, czy nie ciotka? Oto jest pytanie... Jak na razie nikt się nawet nie domyśla prawdy... Może jeszcze potrzymam was w niepewności?
      Dziękuję za miłe słowa i cudowne życzenia :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  21. omg..jakie emocje !!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam! :*

    Chłopcy mogą być nieogarnięci, z mnóstwem szalonych pomysłów w głowie, ale kiedy chodzi o kogoś z nich i podejrzanie wyglądającą sytuację, ogarniają się i zaczynają myśleć trzeźwo. Strasznie podoba mi się to, jak bardzo przejęli się "ciotką" Kate i ponowną wizytą Eleanor. Podeszli do tego niezwykle poważnie, nie uwierzyli od razu, tylko pozwolili sobie na przemyślenia.

    Bardzo dobrze, że lekarz wprost powiedział im o wszystkim, a nie tylko zamydlał im oczy mówiąc, że się uda i nie będzie żadnych komplikacji. To ważne, by pacjent zdawał sobie z tego sprawę i mógł na spokojnie się nad wszystkim zastanowić. Jednak uważam, że Louis trochę przesadził. Rozumiem, że ten pesymistyczny szczegół go zaniepokoił, ale w każdej operacji takowe rzeczy się pojawiają. Zdaję sobie sprawę z tego, że boi się, że Kate może nie przeżyć, ale powinien także wziąć pod uwagę, że dla dziewczyny to ważny krok w nową/lepszą przyszłość. Gdyby znowu widziała, dosłownie wszystko by się zmieniło. Nawet gdyby częściowo odzyskała wzrok. Może ta malutka cząstka, ułatwiła by jej ujrzenie koloru oczu Louisa? Jego uśmiechu, ciała. Louis powinien na spokojnie, na trzeźwo i bez nerwów porozmawiać z Kate.

    Był Niam! Słodki Jezu, Niall z Liamem w wodzie, prawie nadzy, wśród fal. Mmmm... Dziękuję za to! :* Dobrze, że Alex była obok by Harry przypadkiem znowu nie zabrał telefonu Nialla. Nie wiem, czy mi się dobrze wydaje, ale mam wrażenie, że Katie jest tam z nimi. Gdzieś obok i to właśnie dlatego wysłała mu te wszystkie zdjęcia. To byłoby cudowne, gdyby okazało się prawdziwe. Szczerze im kibicuję.

    No i Paul, detektyw do spraw specjalnych, wiedzących wszystko o wszystkich. Wspaniale, że wtargnął w to wszystko i możliwe, że dzięki niemu wszystko się wyjaśni.

    Przepraszam, Kaś, że ten komentarz jest taki... beznadziejny. Że z całą pewnością nic w nim nie jest spójne, oraz, że prawdopodobnie nic z niego nie zrozumiesz.

    Całuję i wszystkiego dobrego życzę! :*

    matrioszkaa! X




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci, kochana, za te wszystkie wspaniałe słowa i za ten cudny komentarz :) Chwilami naprawdę cię podziwiam, że znajdujesz czas, by je pisać. Pamiętam jak ja u ciebie dawałam ciała i najczęściej dodawałam te kilka słów od siebie dosłownie w ostatnim momencie... Zdecydowanie jesteś bardziej zorganizowana niż ja :) Może zdradzisz mi jak ty to robisz?
      Chciałam w tym opowiadaniu pokazać przyjaźń chłopców taką, jak ją sobie wyobrażam w mojej głowie i bardzo się cieszę, że ty też tak to odbierasz... Może i są nierozgarniętymi wariatami, ale za sobą i swoimi najbliższymi skoczyliby w ogień. Potrafią poważnie podejść do problemu, by po chwili znów się wygłupiać...
      Myślę, że te szczere słowa uderzyły w Louisa i jak to on, w gorącej wodzie kąpany, od razu podjął decyzję. Jednak ta ostateczna nie należy do niego. Może jak ochłonie i to przemyśli, zmieni zdanie. Zdecydowanie szykuje się poważna rozmowa...
      No był Niam, bo od czasu do czasu sama mam na niego zapotrzebowanie ;) To tylko i wyłącznie twoja wina. Zaraziłaś mnie nimi ;)
      Czy Katie jest w Hiszpanii i bawi się w paparazziego? Jesteś już kolejną osoba, która tak myśli... Nie wierzysz w magię internetu, gdzie zdjęcia całego świata można znaleźć prawie natychmiast po zrobieniu? Bo jeżeli ona tam jest, to tak do końca nie jestem pewna, czy Niall by się ucieszył. W pierwszym momencie pewnie tak, ale po namyśle... Cóż... Mam o czym rozmyślać najwyraźniej ;)
      Całe szczęście, że jest Paul... I że jest lepiej zorganizowany ode mnie ;) Pewnie wykonał kilka telefonów i zna odpowiedź. Może niedługo się dowiemy, czy ta kobieta naprawdę jest ciotką Kate...
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam xx

      Usuń
  23. Po pierwsze przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale bieganina i przygotowania przedświąteczne tak mnie pochłonęły, że właściwie nie wiem kiedy minął ten czas i jakim cudem jest już środa… ;p No, ale teraz wreszcie na spokojnie usiadłam na łóżku, naprzeciwko pięknie świecącej się choinki z talerzem pierniczków upieczonych przez brata i mandarynek i zajęłam się moją ulubioną lekturą – Twoim blogiem :)
    Czy ten rozdział odpowiedział na jakieś pytania czy też ich więcej stworzył? Chyba jednak po przeczytaniu w mojej głowie jest jeszcze więcej zagadek do rozwikłania. Czy to naprawdę ciotka Kate? Dlaczego pojawiła się dopiero teraz? Dlaczego jest z El? O co chodzi El? Co chce osiągnąć? Czego chce „ciotka” Kate? Czy Louis i Kate zdecydują się na operację? Czy ona się powiedzie? Czy Paul się czegoś dowiedział?
    Ciekawi mnie też jak to będzie z Niallem i jego księżniczką. Czy będzie z tego coś więcej? Czy może tylko przyjaźń? Ale za to wspaniała przyjaźń :)
    No i jeszcze mnóstwo pytań co do tematu nieporuszonego w tym rozdziale, czyli „Co z Zaynem i Pers?”
    Tak więc trochę tego jest, ale to dobrze, bo to znaczy, że jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które musisz wyjaśnić, więc nie możesz tak szybko kończyć ;)
    W tym rozdziale faktycznie dużo się zwaliło na głowę Kate i Lou. Dobrze, że pojawił się chociaż mały promyczek w postaci Marka :) Szczerze mnie zaskoczyłaś, bo nie spodziewałam się go i była to przemiła niespodzianka :D Stęskniłam się za nim tak samo jak Kate ;)
    Co do operacji to z jednej strony chciałabym, żeby spróbowali, bo uważam, że Kate zasługuje na odzyskanie wzroku i byłoby to naprawdę niesamowite, ale z drugiej strony rozumiem Lou. Szczerze powiedziawszy to nie wiem, czy moja reakcja nie byłaby dokładnie taka sama jak jego. Trochę to egoistyczne, bo co jeśli Kate chce spróbować? Nie pozwoli jej? Teoretycznie nie może, bo Kate jest dorosła i może sama o sobie decydować, ale chyba każdy wie, że ona zrobi wszystko dla Lou i jeśli tylko on tak będzie chciał to zapewne zrezygnuje z tej szansy nawet jeśli chciałaby spróbować. Naprawdę nie wiem co powinni zrobić…Nienawidzę podejmowania tego typu decyzji, choć wiadomo, że są one często nieuniknione.
    Eh no dobra, przejdźmy to tej bardziej optymistycznej części, czyli reszty towarzystwa leniuchującego na plaży :D
    Po raz kolejny pokazałaś jak wspaniałą są paczką przyjaciół. Ich wygłupy, żarty i docinki, ale również to jak martwią się o Kate i Lou, to wszystko przedstawia ich przepiękną przyjaźń i naprawdę aż zazdrość bierze jak to się czyta ;D Ale co najlepsze w Twoim opowiadaniu, dokładnie tak wyobrażam sobie chłopaków w prawdziwym życiu. Jako bandę postrzelonych, kochających i wspierających się przyjaciół ;)

    CYTATY ROZDZIAŁU (a spróbujmy zrobić z tego tradycję, czemu nie XD zobaczymy jak mi to wyjdzie ;p ):
    „- Dziękujemy, że tak szybko zechciał się pan z nami spotkać – powiedziałem, przypominając sobie o jakiś podstawach dobrego wychowania. „Mama byłaby z ciebie dumna.””
    (awww nasz kochany mama’s boy ;D)

    „Poza tym leniuchować mogę gdziekolwiek. „Byle był internet” poprawiłem się w myślach” (hehe to tak jak ja, jak jest Internet to idę ;p)

    „ - Choć nie powiem, chętnie zanurzyłabym się w wodzie.
    - Lepiej nie, bo rekiny przyciągniesz „ (hahahaHarry XD ach te jego żarty i jeszcze zapłon Horana XD)

    „– Sorry... Po prostu nie wiedziałem... No... Mówiliście... No wiecie... Nie wiedziałem, że...
    - Że mam tatuaż na cycku” (Alex i jej bezpośredniość ;p biedny, wstydliwy blondasek ;D)

    „Boże, Styles... – dziewczyna przewróciła oczami. – Nie mogę pozbyć się wrażenia, że głupieję podczas każdej rozmowy z tobą...” (ta ich miłość to jest wręcz nie do opisania ;)

    Dzisiaj mi jakiś taki dziwny wyszedł ten komentarz, chociaż może mi się tylko tak wydaje ;p Może to też dlatego, że dziś piszę na laptopie a od dłuższego czasu pisałam tylko i wyłącznie na stacjonarnym i cóż, przyzwyczaiłam się już do wygody dwóch monitorów- na jednym rozdział, na drugim plik Word i piszemy komentarz! ;D A teraz trzeba to było ogarnąć na jednym ekranie, więc trochę dziwnie mi się pisało… ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się teraz czuję cudownie. Jest mi cieplutko, mam same pyszności, ciemność za oknem i choinka dodaje klimatu świąt no i do tego dobra lektura – po prostu czego chcieć więcej? Typowy, leniwy, przytulny, zimowy wieczór ;) Trochę tylko brakuje śniegu za oknem, ale jakoś ujdzie w tłumie ;p
      Nałaziłam się dzisiaj z tatą prawie przez cały dzień po rynku, oglądaliśmy szopki w kościołach, byliśmy też przy żywej szopce i nawet na Wawel i nad Wisłę zawędrowaliśmy ;p Więc teraz mam taki idealny spokojny wieczór na odpoczynek po tej wyprawie ;)
      Dziękuję Ci serdecznie za cudowne życzenia i Tobie też życzę wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, dużo radości, spokoju, odpoczynku od codziennego biegu, tej cudownej atmosfery świątecznej i wszystkiego czego sobie tylko życzysz! ❤ (zdecydowanie Twoje życzenia były piękniejsze, ale u mnie nie ma co liczyć na kreatywność, bo kompletnie nie nadaję się do składania oryginalnych życzeń, mogę się przyznać bez bicia, że jestem w tym beznadziejna ;p )
      Dobra, kończmy już, bo dzisiaj jakoś mi tak rozlaźle idzie (a może zawsze tak pisze, tylko dopiero dziś to zauważyłam? O.o), ale to przez ten ogarniający mnie nastrój lenistwa, który niestety będę musiała co prędzej przerwać, bo trzeba by zacząć ogarniać co nieco do szkoły…;D
      Jeszcze raz życzę Ci wszystkiego co najlepsze i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział (może będzie coś o Zaynie i Perrie? :D).
      Pozdrawiam serdecznie!
      xoxo

      Usuń
    2. Naprawdę nie musisz mnie przepraszać... Zawsze sprawiasz mi ogromną radość swoimi słowami i przecież nie ma znaczenia, kiedy je napiszesz. Ja się cieszę, że w ogóle znajdujesz czas :) Dziękuję... za te wszystkie przemiłe słowa i komplementy...
      Pierniczki? Domowej roboty? I to jeszcze zrobione przez kogoś? Może wypożyczysz mi brata na trochę? Obiecuję oddać w stanie nienaruszonym ;)
      Jeżeli po przeczytaniu tego rozdziału w twojej głowie kłębi się multum pytań, to tylko znaczy, że udało mi się go dobrze napisać :) I teraz pozostało mi tylko zająć się pisaniem odpowiedzi na te wszystkie pytania ;)
      Operacja Kate... Te wszystkie procenty namieszały trochę w głowie Lou... Ale jestem pewna, że gdy trochę ochłonie zda sobie sprawę, że decyzja nie należy tylko do niego. Powinien poważnie porozmawiać z Kate i dowiedzieć się, czego ona pragnie...
      Cieszę się, że podoba ci się sposób w jaki kreuję postacie :) Ja ich właśnie tak widzę w mojej głowie. Zwariowani, czasami niedojrzali, ale gdy ktoś z bliskich im osób ma problem, od razu stają na wysokości zadania i zrobią wszystko, by temu zaradzić. A gdy jest po wszystkich, znów są bandą dzieciaków ;)
      Zdecydowanie mają serca na odpowiednich miejscach...
      "Cytaty rozdziału" - zdecydowanie podoba mi się ten twój nowy zwyczaj :) Dzięki temu mogę się dowiedzieć, które teksty ci się spodobały, a uwielbiam wiedzieć wszystko ;)
      Zayn i Perrie? Może już niedługo coś się wyjaśni...
      Jeszcze raz dziękuję za przemiłe słowa i za cudowne życzenia :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    3. Kogo jak kogo, ale bata nie pożyczam! XD I tak muszę się już nim dzielić z jego dziewczyną...
      Chociaż w sumie, Tobie mogłabym na trochę go wypożyczyć jeśli oddasz w nienaruszonym stanie... ;D

      Usuń
    4. Brata nie pożyczasz? Ja mojego jednego oddam ci za darmo, jak chcesz ;) Tylko on niestety raczej do niczego się nie nadaje - nie gotuje, nie piecze, ma dwie lewe ręce do wszystkiego i dwie lewe nogi, wiec nawet do tańca się nie nadaje... Ale mu zrobiłam antyreklamę ;)
      Oczywiście, że oddałabym twojego w nienaruszonym stanie. Upiekłby mi trochę pyszności i byłby wolny ;)

      Usuń
    5. Coś w stylu wymiany? Ty mojego, a ja twojego? Hmm... po takiej "reklamie" to nie wiem czy się zdecyduję... ;p Wiesz, mój gotuje, piecze, no i jest moim ukochanym starszym braciszkiem ;D Może ten twój chociaż ładny jest? Bo mój to przystojniak ;)

      Usuń
    6. Co cię miałam okłamywać - wolałam prawdę prosto z mostu wyłożyć ;) Osobiście mojego brata nie polecam osobom, które lubię ;)

      Usuń
    7. haha nie ma to jak kochająca siostra XD Mój jest super jako brat i przyjaciel, ale jako chłopak jest naprawdę do bani, więc też nie polecam tym, których lubię ;) Serio, nie chciałabym być jego dziewczyną...

      Usuń
    8. Chłopaka w nim nie szukam - jedynie kucharza, ewentualnie cukiernika i to też tylko na gościnne występy ;) Potem oddałabym w stanie nienaruszonym ;)

      Usuń
    9. Pod tymi względami polecam ;) To teraz tylko ustalić termin wypożyczenia ;p

      Usuń
  24. ta glupia kurwa napewno cos knuje.. ja tez mam nadzieje że Paul cos na
    nią znalazł. chyba jeszcze nigdy tego gościa nie pochwaliłam.. moze
    jest bardzo zajęty pracą, ale jest dla wszystkich dobry i stara sie
    pomóc jak najlepiej. bez niego chłopcy by sobie napewno nie poradzili, bo
    nikt nie jest aż tak wyrozumiały jak Paul :D no więc, ja mam takie same
    przeczucie jak reszta
    własnie tego sie obiecałam, że bedzie jakies 'ale'.. teraz czy
    Louisa da sie w razie czego przekonac do operacji Kate. chyba nikogo nie
    dziwi jego reakcja
    Ty wiesz, że ja równiez dowiedziałam sie teraz ,gdzie są te motylki
    Alex ? :D znaczy, tak sie domyślałam gdzie ale pewnosci nie miałam haha
    :D ojj, Harry, teraz to sie nie dziwie że one tak Cie pociągaja :p

    Tobie równiez życze udanych Świąt , w gronie rodzinnym, zaliczeniu
    egzaminów, duzo zdrówka, szczęścia, miłości ,spełnienia marzeń i
    weny na dalsze rozdziały, choc napewno jej nie zabraknie :)
    całuski xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paul zdecydowanie jest najbardziej zajętym człowiekiem jakiego "znam", ale trzeba mu przyznać, że robi wszystko co w jego mocy, by chłopcy i ich bliscy byli bezpieczni i nie musieli się martwić o nic poza tym, co konieczne... Może już niedługo dowiemy się, czego się dowiedział? Oby...
      Tak operacja i to po tylu latach, to nie bułka z masłem... Pierwsza reakcja Louisa była łatwa do przewidzenia. Czy zmieni zdanie, gdy ochłonie i wszystko przemyśli na spokojnie? Zresztą ostateczna decyzja nie powinna należeć do niego...
      Haha :) Naprawdę dopiero teraz? A przecież Harry tak ochoczo się z nimi zawsze witał... Myślałam, że był strasznie oczywisty ;)
      Dziękuję za miłe słowa i za życzenia...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. A wiadomo co strzeli jemu do tego kochanego lba ? :) no byl troche oczywisty ale jeszcze mogl myslec o innym miejscu xD
      Oj za duzo pytan za duzo.. jestem niecierpliwa osoba ;) xx

      Klaudia CityLondon

      Usuń
  25. Super rozdział :) Nie mogę doczekać się następnego :)
    Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cieszę się, że ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  26. Hej ;) Bardzo podoba mi się twoje opowiadanie i to jak piszesz ;D Jesteś genialna ;D! Piszesz tak pięknie i z tyloma emocjami *.* Dałabyś mi może parę wskazówek?;D dopiero zaczynam ;) Byłabym bardzo wdzięczna ;) --->http://ognistokrwisci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo za te słowa. Cieszę się, że moje opowiadanie ci się podoba, a także że udało mi się przelać emocje w tą historię... Właśnie to od początku miało być najważniejsze w tej mojej pisaninie...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Bardzo dziękuje za te komentarze. Napisałam tutaj, bo nie mam twittera ani aska, także przepraszam możesz usunąć ten kom jeśli uważasz go za spam ;) Jeszcze raz chciałabym bardzo podziękować, bo na takie kom liczyłam.Oczywiście, że nie wzięłam je za krytykę, wręcz przeciwnie. Cieszę się, że poświęciłaś trochę czasu ze swojego życia. Dałaś mi dużo do myślenia ;)) Twoje rady są naprawdę bardzo cenne teraz widzę, że popełniam wiele błędów, aż mi głupio z tego powodu...Nie posiadam takiej wyobraźni jak ty i takiego talentu do przelewania swoich myśli na kartkę... Ale wezmę się do roboty ;) Jeszcze raz bardzo dziękuje i gorąco pozdrawiam ;)

      Usuń
    3. Po pierwsze i najważniejsze - naprawdę nie powinno ci być głupio. Jak już napisałam w komentarzu u ciebie, jeżeli kochasz pisać i sprawia ci to radość, to nie powinnaś oglądać się na innych tylko robić to, co lubisz. Inna sprawa, to pracować nad sobą. Nikt nie rodzi się genialnym pisarzem. Potrzeba wiele pracy i wytrwałości. Po prostu pracuj nad swoimi umiejętnościami, bo na tym to w sumie polega... I zawsze sprawdzaj rozdział przed dodaniem. Na spokojnie... Bez pośpiechu...
      Wymyśliłaś swoje opowiadanie, więc z pewnością wyobraźni ci nie brakuje :) Masz chęci do pracy, więc najważniejsze jest. Teraz tylko pisz i przelej 'na papier' tą historię... Powodzenia...

      Usuń
  27. Musisz to robic nie? Zawsze kończyć w takim momencie?
    Nie powiem jestem ciekawa czy Paul coś wynalazł na te "ciotkę" Kate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy mi te zakończenia jakoś tak same się robią ;)

      Usuń
  28. Na początku, chcę Cię Kate bardzo przeprosić, że nie skomentowałam ostatniego rozdziału, ale nie miałam na nic czasu, teraz nadrabiam zaległości. Wracając do rozdziału, to znów nie zabrakło w nim cudownych, śmiesznych dialogów, ale i kolejnych niespodzianek i dramatów. Nie ma to jak prześmieszny dialog na początek rozdziału ,,Prawdę mówiąc zdziwiło
    mnie to, że byłem ostatni. Zazwyczaj to Zayn miał największe problemy ze wstawaniem i wyszykowaniem się. „A tu proszę... Niespodzianka...” – Ile można na ciebie czekać? Piękno wymaga czasu, nie wiesz? – usiadłem obok Louisa, szczerząc się
    do blondyna z nadzieją, że już się zamknie i da mi w spokoju celebrować mój ból głowy. Którego najwyraźniej nie miałeś wystarczająco – przyjaciel nie mógł sobie odmówić tego, by ostatnie słowo należało do niego"- przyprawiło mnie to o atak śmiechu. Ah, ten Narry :D Podobnie jak bohaterowie, zastanawiam się czy ta kobieta jest prawdziwą ciotką Kate..., bo towarzystwo Eleanor nie poprawia domniemanej ciotce wizerunku. Taaaak, Mark powraca-ach jak ja uwielbiam tego sympatycznego ochroniarza <3 I przechodzimy do sceny, która przyprawiłą mnie o płacz, praktycznie czułam się jak Louis, nieeee! Kate musi żyć!!! Naprawdę nie wiem, co ja bym zrobiła w podobnej sytuacji.... Kolejny raz kolejny to powiem- uwielbiam diologi i przekomarzania się, Alex i jej tatuaże w centrum zainteresowania <3 Hahahaha coraz bardziej przekonuję się, że Niall i Katie są dla siebie stworzeni <3 UUUUuu konfrontacja z rzekomą ciotką, nie mogę się doczekać dalszego przebiegu tej rozmowy...Po prostu wspaniały rozdział <3 Dziękuję <3 Mimo, żespóźnione to składam Ci życzenia Wesołych Świąt, spełnienia marzeń i szczęśliwych chwil w życiu :D Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie musisz przepraszać, a już nigdy za brak czasu. Wierz mi, ja mogłabym napisać doktorat z organizacji dnia, a i tak nigdy nie starczam i czasu na wszystko, co bym chciała...
      Cieszę się, ze mimo wszystko znalazłaś chwilę na to, by zajrzeć na mojego bloga :) I fakt, ze udało mi się ciebie rozbawić niektórymi fragmentami, to dla mnie ogromny komplement. W końcu nie tylko dramatami człowiek żyje...
      Masz rację co do tego, że towarzystwo Eleanor raczej nie sprzyja wizerunkowi domniemanej ciotki... Ale jak na razie, by poznać prawdę, trzeba jeszcze poczekać...
      Kate i Louisa czeka poważna rozmowa, bo przecież to raczej nie do chłopaka powinno należeć ostatnie zdanie...
      Cieszę się, że Alex i Harry przypadli ci do gustu :) A na to, czy Katie jest rzeczywiście stworzona dla Nialla, będzie trzeba jeszcze chwile poczekać...
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam zz

      Usuń
  29. Hola!
    Na początek: przepraszam, przepraszam, przepraszam! Zawaliłam. Tyle czasu mnie tu nie było :( Ale mam nadzieję, że mi wybaczysz, bo nadrobiłam i baaaaaaaaaaardzo mi się podoba, jak zresztą każdy rozdział, który napiszesz, to już chyba oczywiste :))
    Jestem totalnie szczęśliwa (Boże, jak to głupio brzmi...), że Alex i Harry'emu się wreszcie udało. Tak, mówię to ja, nie jestem naćpana, pijana, ani nie mam przystawionego pistoletu do głowy. Ale oni są tacy słodcy :)) A Niall zawstydzony ;p
    Teraz Niall, więc... Awww, oby się szybko zobaczyli z Katie, bo Zayn go zamęczy!
    Co do Zayn'a... Och, proszę. Pozwól im się wreszcie pogodzić z Perrie! Nie mogę czytać, jak on tak o niej myśli, a nic nie robi :(
    Lou i Kate... Mmm, widzę, że posłuchałaś mojej dobrej rady :D Niech tylko teraz Loui się przekona i oby operacja się udała!
    A ta ciotka... W ogóle mi się to wszystko nie podoba... Więc lepiej niech ona szybko znika z ich życia :D :)
    Liam... cóż, Liam to Liam, ciągle super zakochany w swojej Dani :) Jak najbardziej na tak :D
    Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę dużo inspiracji, siły i cierpliwości :)
    uwannasaygoodnight.blogspot.com --> nowy post, zgodnie z Twoimi zastrzeżeniami, mam nadzieję, że sprostałam Twym oczekiwaniom, miłej lektury :)
    PS. Mam do Ciebie mały romans :D Jeśli byłabyś tak miła i mogła podać mi jakiś kontakt do siebie, mail, facebook, czy cokolwiek to byłabym zobowiązana :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie nie wierzę, że widzę twoją ikonkę obok komentarza :) Myślałam, ze już dawno zanudziłam cię moją pisaniną... Cieszę się, że jednak nie.
      Alex i Harry, to ostatnio ulubiona para większości czytelników :) A ja mogę się świetnie bawić, pisząc ich dialogi ;)
      Ciężkie jest życie gwiazdy... Trasa po Europie i po prostu nie ma czasu, by wrócić do Anglii... Oby tylko Katie chciało się czekać na Horanka.
      Dobrej rady? Cóż... zawsze słucham dobrych rad. Jednak co do operacji, to raczej decyzja nie należy do Louisa. Zdecydowanie powinien poważnie porozmawiać z Kate...
      Ciotka, czy raczej oszustka? Myślę, że niedługo się dowiemy...
      A co do tych namiarów na mnie to podam ci maila, bo pozostałe rzeczy masz na blogu po prawej stronie...
      katestylees@hotmail.com
      Dziękuję za komentarz :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  30. Nie dawno (właściwie dwa dni temu), zaczęłam czytać twojego bloga. Muszę już na samym początku przyznać, że zakochałam się w tej powieści. Piszesz ciekawie , przede wszystkim nie przewidywanie, tak że wątpię, ze ktoś by się do myślił o co chodzi w tym blogu gdyby nie czytal od 1 rozdzialu. Kiedy czytalam różne rozdzialy usmiechalam się do ekranu jak glupia, ale w nie których momentach poleciały mi łzy. Podoba mi się ti , ze nie piszesz tego opowiadania tak na "żeby było" , lecz widać , ze piszesz to z sercem. Doskonale odpisujesz postacie i ich uczucia. W większości kiedy czytałam przenosilam się do tej krainy w ktorej oni występują i obserwuje co oni robią. Sumujac jest to od dzisiaj moje ulubione opowiadanie.
    Teraz coś do rozdziału, najbardziej moją uwagę zajęła scena kiedy Lou mowi ze nie chce jej stracic. Muszę przyznać, ze myślałam , ze bedzie chciał by spróbowała odzyskac wzrok, nawet jeżeli są te 2% szansy na śmierć. Przypominając sobie kiedy odpisujesz jak niall pisze z Katie, , muszę przyznac ze tekst "nie sądziłam ze tak szybko zobaczę cię bez koszulki" rozwalił mnie do końca xd
    Bym się bardziej rozpisala , ale niestety estem na telefonie. Pozdrawiam, czekam na nastepnu rozdział i przepraszam za błędy
    Natalia xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam nową czytelniczkę :) Dziękuję ci z całego serca, że postanowiłaś poświecić swój czas na moje opowiadanie... Mam nadzieję, ze nie zawiodłam w żadnym rozdziale.
      Cieszę się, że spodobała ci się ta historia, bo wiele ona dla mnie znaczy. I wiele radości sprawiają mi twoje przemiłe słowa i komplementy... Dziękuję :)
      Rzeczywiście moje opowiadanie trzeba przeczytać od początku, by naprawdę poznać bohaterów. Starałam się wykreować ich jak najlepiej i mam nadzieję, że mi się to udało. To, że udało mi się ubrać w słowa przeróżne emocje, to coś, na czym najbardziej mi zależało. Nigdy nie chciałam, by opowieść o Kate była tylko zlepkiem kolejnych dramatów... Chciałam opisywać życie, w którym oprócz smutnych chwil, są też te śmieszne, czy te wzruszające... Cieszę się, że widzisz ogrom włożonej przeze mnie pracy... Zawsze miło, gdy ktoś to zauważy, a nie tylko żąda kolejnego rozdziału...
      Lou jak zawsze jest w gorącej wodzie kąpany i być może, gdy ochłonie, porozmawia z Kate na temat operacji... W końcu to raczej do niej powinna należeć ostateczna decyzja...
      Jeszcze raz dziękuję za wszystkie miłe słowa i cieszę się, że opowiadanie ci się spodobało :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  31. To będzie trudne ,ale...
    Więc kocham czytać twojego bloga ,oszczędziłam sobie komentowania tamtych rozdziałów ,bo czytałam na telefonie...w nocy przeważnie. Teraz jestem na laptopie i usiłuję napisać jakiś czytelny komentarz. Zakochałam się po prostu. Mam nadzieję ,że jakimś cudem Kate odzyska wzrok ,Eleanor wyniesie się z ich życia ,Niall będzie szczęśliwy z Katie i wgl Happy End. Boże ,brak mi słów ,to jest cudowne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te przemiłe słowa i bardzo się cieszę, że moja opowiadanie przypadło ci do gustu :)
      Jak będzie wyglądać zakończenie? By się przekonać niestety jeszcze trochę trzeba będzie poczekać...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  32. Na początku chciałabym Cię przeprosić za to, że dopiero teraz komentuję. Ale doba nie chce się wydłużyć niestety.

    A co do rozdziału to jak zawsze jest wspaniały. Ta rozmowa na początku, też mi nie pasuje ta kobieta. To nagłe ujawnienie się jakiegoś związku jest dziwne. Bo nikt nie przypomina sobie tak nagle, że ma rodzinę. I jeszcze Eleanor miesza się w to. Nie chcę krakać ale to może nie być za dobre dla Kate, wywęszyłam tu jakiś spisek.

    Biedna Kate, namieszało jej w głowie to nagłe pojawienie się osoby podającej się ze jej ciotkę. Sama nie wiedziałabym co zrobić w takiej sytuacji. Na szczęście ma ona Louis 'a przy sobie. No i Mark, cieszę się, że powrócił. Mam nadzieję, że szybko dojdzie do zdrowia i będzie mógł wrócić do pracy bez żadnych przeszkód.

    I ta rozmowa z lekarzem, jest nadzieja na choćby częściowe odzyskanie wzroku ale te 2 procent, to mnie przeraża. Związałam się jakoś z tym opowiadaniem i nie chcę żeby Kate się coś stało. Bardzo cieszyło by mnie to gdyby chociaż częściowo udało się dziewczynie odzyskać wzrok, żeby mogła zobaczyć Louis 'a, Liam 'a, Zayn 'a i resztę.

    A Horan chyba wpadł po uszy, bo ktoś zajmuje jego głowę tak bardzo, że on nie potrafi myśleć. A te dogryzki Hazzy genialne "Blond Ci mózg wyżarł" :D

    Harry i Zayn to wspaniali kumple, te pogaduszki o tatuażu Alex. I ten wzrok Loczka, zazdrosny jest chłopak i to bardzo. Mam nadzieję, że coś z tego będzie. Bo ich rozmowy są bardzo fajne.

    No i ta baba znowu przylazła razem z El, cały czas nie daje mi to spokoju. Coś tu nie jest tak, boję się, że jest to kobieta specjalnie przez Elkę podstawiona żeby pozbyć się Kate z życia Louis 'a i zająć jej miejsce.

    Pozdrawiam i weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę nie wiem, dlaczego wy mnie przepraszacie. Zupełnie niepotrzebnie. Przecież ja doskonale wiem, jak to jest nie mieć na nic czasu. Non stop się z tym borykam. Cieszę się, że mimo wszystko znajdujesz chwilę na czytanie mojego opowiadania. Dziękuję ci z całego serca za te wszystkie miłe słowa...
      Co do rozdziału, to kto wie, być może już w kolejnym wyjaśni się tajemnica tej kobiety, podającej się za ciotkę Kate? Tylko, czy prawda nie okaże się jeszcze gorsza od domysłów?
      Operacja... Myślisz, że Kate będzie próbowała przekonać Louisa? A może jednak nie warto ryzykować? W końcu są razem szczęśliwi. Czasami lepiej nie prosić o więcej...
      Niall i jego Katie... Jak na razie wygląda na to, że ta dwójka świetnie się rozumie, ale czy będzie z tego miłość? Zobaczymy...
      Jeszcze raz dziękuję za komentarz :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  33. Jedno wielkie WOW... To już któryś rozdział z kolei, w którym pierwsze miejsce zajmuje Niall i jego komórka : ) oczywiście na przodzie znajduje się również Harry i Alex. Ich rozmowy są po prostu genialne, aż miło się czyta, a co dopiero gdyby można było ich posłuchać : ) W sumie to nie wiem co mam napisać, chyba końcem roku skończyły mi się pomysły.
    Tak zastanawiam się czy dobrze pamiętam, że 1D i Little Minx miały być w tym samym czasie właśnie w Madrycie, prawda? Czyli wypadałoby, że przyszła pora aby Zayn porozmawiał z Pers. To może być interesujące. Choć na pierwszym miejscu najbardziej wyczekiwanych momentów w tym opowiadaniu pozostaje spotkanie Nialla i Katie : )
    Mam nadzieję, że nie planujesz uśmiercenia Kate w tym opowiadaniu, bo szczerze to trochę zaniepokoiłam się tym, że operacja może zakończyć się jej śmiercią. Mam takie Noworoczne życzenie, chce szczęśliwe zakończenie z dużą ilością dzieci : )
    Na samym końcu, życzę Ci samym szczęśliwych dni w 2014 roku oraz spełnienia najskrytszych marzeń, jak również nieskończonej wyobraźni i pomysłowości na kolejne rozdziały (w końcu do 1000 rozdziału jeszcze trochę zostało : ) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te cudowne życzenia i za to, że nadal znajdujesz czas, by czytać moje opowiadanie...
      Niall i ten jego telefon... Aż szkoda, że nie jestem fanem sms-ów, bo może ciut lepiej by mi to wychodziło ;)
      Za to nadal świetnie się bawię, pisząc o Alex i Harrym :)
      Jedno, wielkie WOW! Jesteś jedyną osobą, która pamięta, że Little Mix i 1D miało spotkać się na trasie w jednym mieście. Tylko, że nie w Madrycie, a w Lizbonie. A Portugalię chłopcy mają w terminarzu zaraz po Hiszpanii ;)
      Szczęśliwe zakończenie z dużą ilością dzieci? Wiesz, że to można na wiele sposobów zinterpretować? Na przykład sprezentujemy każdej parze po jednym i już będzie dużo dzieci ;) Odnośnie zakończenia milczę niczym głaz i mam nadzieję, że w tym milczeniu wytrwam.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  34. To moj pierwszy komentarz, bo czytam Twoj blog od nie dawna i to jest pierwszy raz gdy czekam na nastepny rozdzial. Ogolnie mowiac baaardzo podoba mi sie ta strona.. Twoje opowiadanie jest ciekawe, czasami zagatkowe a przede wszystkim orginalne!!!
    Mam nadzieje ze jezeli Kate podda sie operacji to wresxcze odzyska wzrok, albo przynajmniej nie zaszkodzi jej... Kibicuje "zarlokom":)... Fajnie by bylo gdybys pisala czesciej o Pers I Zaynie ale bez tego tez jest cudownie*.*! Pozdrawiam, LenaMalik^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie witam nową czytelniczkę :) Cieszę się bardzo, że moja opowiadanie ci się spodobało i dziękuje, iż znalazłaś czas, by je przeczytać :) Wiem, że ilość rozdziałów potrafi zniechęcić... Dziękuję za miłe słowa...
      Operacja na razie stoi pod znakiem zapytania, ale myślę, że Kate i Louisa czeka poważna rozmowa, gdy już chłopak ochłonie...
      Kibicujesz 'żarłokom'? Fajnie to brzmi. Hmmm... Może wykorzystam ten tekst?
      Zayn miał już swoje pięć minut kilka razy i wtedy dużo osób narzekało: więcej Harry'ego, więcej Nialla... Nigdy nie zadowolę wszystkich, ale kto wie, może niedługo nadejdzie kolejne pięć minut Malika ;)
      Dziękuję za komentarz :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Mozesz wykorzystac.. hihihi:). Ja tez Cie pozdrawiam xoxo.

      Usuń
  35. Dodasz dzisiaj rozdział czy zamierzasz nas jeszcze pomęczyć? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sprawdzam ostatni akapit :) Tylko, że za pół godziny kończę pracę i prawdopodobnie dodam dopiero jak dojadę do domu... Ale na pewno dzisiaj :)

      Usuń
    2. Super!
      LenaMalik*.*

      Usuń
  36. Nominowałam cię do Liebster award :D Więcej info tutaj love-story-of-two-people-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń