niedziela, 18 sierpnia 2013

70




   „Dałem dupy... Bez dwóch zdań” westchnąłem, przygnieciony natłokiem myśli, które wypełniały mi głowę i za nic nie chciały zostawić w spokoju. „Jak mogłem tak się zapomnieć?” Zadawałem sobie to pytanie od kilku godzin. Odpowiedź była całkiem prosta i właśnie leżała wtulona w mój bok. Uśmiechnąłem się, gdy spojrzałem na spokojną twarz dziewczyny. „Sprawiasz, że mi odbija, maleńka” powiedziałem do niej w myślach. „I co teraz?” westchnąłem, powracając do moich rozważań. „Czy można sobie wymarzyć gorszy moment na powiększenie rodziny?” pytałem sam siebie. „Nie sądzę, stary...” odezwało się moje drugie ja sprawiając, że aż się skrzywiłem. „Zamknij się! Gdzie byłeś wcześniej, co? Jak trzeba, to nie możesz się odezwać...” Jestem prawie pewien, że kłótnie ze swoim wewnętrznym głosem, nie stawiają mnie na czele osób całkiem normalnych. „To nie ja się pchałem bez gumki...” rozległo się w mojej głowie. „Zdecydowanie mi odbija.
   Kate uśmiechnęła się do swoich snów i przytuliła się ciut mocniej, mrucząc coś niewyraźnie pod nosem. „Mógłbym na nią patrzeć latami i nigdy by mi się to nie znudziło...” Przeniosłem w końcu spojrzenie na sufit i dalej użalałem się nad sobą i swoją głupotą. „Czy ja jestem gotowy, by zostać ojcem?” Zobowiązania wobec zespołu mówiły, że to nie jest najlepszy czas. Wizja tego pieprzonego psychopaty, też nie wróżyła najlepiej. „Zdecydowanie jesteśmy na to za młodzi. Co ja wiem o byciu dorosłym i odpowiedzialnym?” westchnąłem, bawiąc się pasemkiem włosów Kate. Przed oczami stanęła mi scena rodem jak ze Shreka, gdy dzieci dosłownie właziły mu na głowę. „Marudzisz jak baba. Nie bądź takim mięczakiem...” Pomocne rady od mojego „lepszego” ja. Zerknąłem na śpiącą dziewczynę i momentalnie poczułem się lepiej. Przerażające zielone potworki, zastąpił obraz uśmiechniętej Kate z zaokrąglonym brzuszkiem. Ta wizja zdecydowanie bardziej mi się podobała. „To w końcu nie koniec świata...” powiedziałem sam do siebie, w głowie wciąż oglądając rodzinną scenkę ze mną w jednej z ról. „Nie bylibyśmy pierwsi, ani ostatni, którzy tak szybko zostali rodzicami...” uśmiechnąłem się czując, że olbrzymi ciężar jakby trochę zelżał. „No i przecież to Kate...” spojrzałem na jej spokojną twarz. „Mam zamiar spędzić z nią resztę życia, więc dlaczego tak panikuję?” przejechałem kciukiem po jej rozciągniętych w delikatnym uśmiechu ustach „Stało się i trzeba sobie jakoś z tym poradzić...
   Zerknąłem na budzik i widząc, jak niewiele czasu zostało, by zaczął dzwonić, cały mój spokój prysnął niczym bańka mydlana. „Jak ona zareaguje? Czy będzie na mnie zła? Miałaby do tego pełne prawo, bo w końcu to ja powinienem pamiętać...” Czułem, że jeszcze chwila i zacznę panikować. Zdawałem sobie sprawę z tego, że przecież nie każdy brak zabezpieczenia oznacza od razu ciążę, ale mimo wszystko... Przecież nie mogę zignorować tego, co się stało i czekać na jakiś znak od niebios. „Choć naprawdę bym chciał...” zamknąłem zmęczone oczy. „Tchórz.” Rozległo się zawodzenie budzika. „A żebyś, kurde, wiedział, że nim jestem...” Wyciągnąłem rękę, by uciszyć hałaśliwe urządzenie. „Boże, co robić?” Moje serce chyba właśnie przestało bić.
   - Kochanie? – usłyszałem zdezorientowany głos Kate. – Wszystko w porządku?
   - Tak – uśmiechnąłem się i nie zważając na poranne oddechy, przyciągnąłem ją do pocałunku.
   - Musimy wstać – powiedziała, gdy już uwolniłem jej usta.
   - Wiem... – westchnąłem teatralnie, choć dzisiaj wcale chyba nie musiałem udawać. „Po prostu z nią o tym porozmawiaj, kretynie. Dopóki jesteście sami...
   - Na pewno wszystko w porządku? – jej palce delikatnie badały moją twarz. Uwielbiałem, gdy tak robiła, choć zawsze wtedy „widziała” więcej. – Wydajesz się niespokojny...
   - Wszystko dobrze, skarbie – powiedziałem, serwując sobie mentalnego kopniaka w tyłek. – Chyba po prostu jestem zmęczony... Kto to widział wstawać o takiej nieludzkiej porze?
   - Mogłabym pojechać z Markiem, a ty miałbyś jeszcze kilka godzin na sen... – uśmiechnęła się, wyplątując z mojego uścisku i wstając z łóżka.
   - Nie ma takiej opcji – podniosłem się, nie spuszczając z niej wzroku. Cieszyłem się jak głupi, że już się mnie nie wstydziła. Choć dorodny rumieniec na jej policzkach mógłby świadczyć coś innego, to jednak widziałem różnicę. – I tak nie mogłem spać...
   - Nie chcesz mówić, to nie mów... – wbiła we mnie swoje niesamowite „spojrzenie”. – Ale jeśli coś cię męczy, to może powinniśmy razem spróbować to rozwiązać... – posłała mi uśmiech wypełniony czułością i poszła do łazienki. Mogłem podziwiać jej nagie ciało do momentu, gdy nie zniknęła za drzwiami. A wtedy w głowie znów pojawił mi się obraz jej pięknego ciała z ciążowym brzuszkiem. „Tchórz...” usłyszałem moje drugie ja. „No przecież, kurwa, wiem...” westchnąłem i powlokłem się do łazienki.


   Siedziałem na łóżku i bezmyślnie gapiłem się w dywan. Czas mijał nieubłaganie. Jeszcze chwila i przyjedzie Mark. Stracę szansę na rozmowę sam na sam aż do późnego popołudnia. „Dlaczego to jest takie trudne?
   - Mogę tak iść? – usłyszałem to jakże często zadawane przez moją dziewczynę pytanie. Spojrzałem na nią i jak zwykle, mogłem się tylko zachwycać. „To takie niesprawiedliwe, że nie może zobaczyć, jaka jest piękna...
   - Wyglądasz prześlicznie – powiedziałem jak najbardziej szczerze.W zielonej tunice i swoich ulubionych legginsach z powodzeniem mogłaby paradować po wybiegu. – Zawsze wyglądasz pięknie...
   - Dziękuję – jej rumieniec był odpowiedzią na wszelkie komplementy. – Ale ja się pytam, czy wszystko pasuje? – to pytanie też bardzo często padało.
   - Jest idealnie... – patrzyłem jak zakłada sandałki. – Danielle naprawdę powinna pomyśleć o zmianie zawodu...
   - Ona mówi, że to opcja awaryjna. Ewentualnie na później – sięgnęła po torebkę. – Jestem gotowa – podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach. – A teraz, albo mi powiesz, co cię gryzie, albo nigdzie nie idę.
   - Co? – zajęło mi chwilę, nim pojąłem znaczenie jej słów. – Ubrałaś się tak ladnie, by zostać w domu? Toż to marnotrawstwo...
   - Powiedzmy, że jest to jedna z opcji – uśmiechnęła się, kładąc swoją dłoń na moim policzku. – Po prostu to powiedz, Lou... To nie może być nic tak strasznego, jak ci się wydaje...
   - A jeżeli jest? – szukałem w jej oczach zapewnienia, że będzie dobrze... że mi nie ucieknie przerażona... „No, mów, głąbie!” Zacisnąłem powieki, by nie widzieć jej rozczarowania moją osobą... – W-wczoraj było...
   - Wspaniale? – usłyszałem wesoły głos i poczułem jak jej palce pieszczą moją twarz. „Jak ja mam to powiedzieć, by dalej było wspaniale?
   - T-tak... I... J-ja... I... – motałem się, a w pokoju jakby nagle skończyło się powietrze.
   - W ten sposób daleko nie zajdziemy, kochanie – poczułem jej wargi na moich, gdy obdarzyła mnie delikatnym pocałunkiem. – Weź głęboki oddech – otworzyłem oczy i zrobiłem jak kazała – i po prostu to powiedz...
   - Zapomniałem o zabezpieczeniu – wypaliłem wraz z wydechem i zastygłem w oczekiwaniu na jej reakcję. Ale wyraz jej twarzy nie zmienił się ani trochę. Wciąż gościł na niej czuły uśmiech, a w oczach migotały wesołe ogniki. „Boże, dlaczego nic nie mówisz?” czułem, że zaraz się uduszę. Nie byłem w stanie normalnie oddychać. „Może nie zrozumiała?” – Kate... Ja... Zapomniałem o prezerwatywie...
   - Wiem.
   - Wiesz? – Czy mogła powiedzieć coś, co bardziej by mnie zdziwiło? „Nie sądzę” moje drugie ja nie omieszkało dodać swoich dwóch groszy.
   - Oczywiście, że wiem – uśmiechnęła się i oblała cudownym rumieńcem. – Trochę nas wczoraj poniosło...
   - To prawda... – czułem, że nic nie rozumiałem z tej rozmowy. „O czym my w ogóle rozmawiamy?” – J-ja... To nie tak, że nie chcę mieć dzieci... Bo chcę. I to bardzo. Po prostu myślałem, że to stanie się za kilka lat, gdy się sobą nacieszymy. Ale chcę żebyś wiedziała, że jeżeli będziesz w ciąży, to będę najszczęśliwszym facetem na ziemi... – paplałem jak nakręcony, widząc jej zdziwienie. „No w końcu jakaś reakcja, na którą byłem przygotowany...” – Jesteś po prostu taka gorąca, że czasami mój mózg zaczyna wariować i nie myślę wtedy racjonalnie. Ja przecież miałem... – jej drobne palce na moich ustach przerwały ten chaotyczny słowotok.
   - Chciałbyś kiedyś mieć ze mną dzieci? – zapytała i wydawała się tym autentycznie zdumiona. – Naprawdę?
   - Oczywiście, że tak – odpowiedziałem bez wahania. – Chciałbym mieć dużą rodzinę. Ale jeżeli nie będziesz chciała, to moż... – znów nie dała mi dokończyć. Szeroko otwartymi oczami obserwowałem jak zmienia się wyraz jej twarzy. Początkowe zdumienie przeszło w najprawdziwsze szczęście, a w jej oczach widziałem czystą i niczym nie zmąconą miłość.
   - O Boże... – szepnęła, uśmiechając się szeroko, a po policzkach zaczęły spływać pierwsze łzy. A za nimi kolejne. – Nigdy nie myślałam... Nie sądziłam, że ktoś taki jak ja... Louis... Tak bardzo cię kocham...
   - Ja też cię kocham. Proszę, nie płacz, maleńka... – tuliłem do siebie dziewczynę, głaszcząc ją po plecach i udzie. Czasami zastanawiałem się, kto jej nawciskał takich głupot do głowy, że uważała, iż nie jest wystarczająco dobra... Dla mnie była idealna. W moim ciele rozlało się przyjemne ciepło. Jak zawsze, gdy ona mówiła lub robiła coś takiego, że moje serce prawie wyskakiwało z piersi z tej całej miłości do niej. „Niestety znów uciekliśmy od tematu...” westchnąłem. Uniosłem jej głowę tak, by móc patrzeć w te niesamowite oczy. – Co to znaczy, że wiesz? Wiedziałaś, że zapomniałem o zabezpieczeniu?
   - Raczej trudno było nie poczuć – posłała mi radosne „spojrzenie” i oblała się rumieńcem aż po sam dekolt. – To było niesamowite...
   - Rzeczywiście. Było niesamowite – mimowolnie się uśmiechnąłem z tej całej dumy, która mnie teraz rozpierała. – Ale mogło też sprawić, że zaszłaś w ciążę...
   - Raczej nie – pokręciła głową i jeszcze bardziej się zarumieniła.
   - Skąd ta pewność? Przecież... – umilkłem, widząc, że czegoś szuka w torebce. Po chwili podała mi w połowie pusty listek tabletek. – Czy to jest to, co myślę, że to jest? – „Normalnie brawa mi się należą za tą jakże inteligentną wypowiedź...” Kate pokiwała głową, przygryzając wargę. – Skąd? Od kiedy je bierzesz?
   - Od początku tego opakowania – powiedziała cicho. Zerknąłem jeszcze raz na przedmiot w mojej dłoni i miałem ochotę się roześmiać na głos. „Głupi to ma szczęście.” Zdecydowanie to powiedzenie idealnie pasowało w tej sytuacji.
   - Dlaczego nic nie mówiłaś? – oddałem jej tabletki. – I właściwie skąd je masz?
   - Od Danielle... – przygryzła wargę zastanawiając się, co dalej powiedzieć. – Nie chciałam, żebyś pomyślał, że jestem jakaś...
   - Jaka? Mądra? Odpowiedzialna? Myśląca zapobiegawczo? – dokończyłem za nią. – Czyli wszystko to, czego mi brakuje, gdy jestem obok ciebie...




   „Gorącooo...” jęknęłam, ubierając się ostrożnie. Nie dość, że słońce prażyło dziś jak szalone sprawiając, że na zewnątrz były prawdziwie afrykańskie upały, to jeszcze moje plecy po zabiegu były tak gorące, że pewnie bez problemu można by na nich usmażyć jajko. „Normalnie zaraz się roztopię...” zapięłam pasek, tym razem zdecydowanie luźniej niż poprzednio, by jeszcze bardziej nie podrażniać skóry.
   - Skarbie... – usłyszałam głos Louisa wraz z cichym pukaniem. – Mogę wejść? Nie żebym już nie widział cię nago, ale...
   - Louis! – poczułam ciepło jeszcze na policzkach i szybko wciągnęłam go do środka. – Nie wszyscy muszą wiedzieć, że...
   - Nikogo tam nie ma – powiedział szybko, skradając mi całusa. – Mark czeka przed gabinetem, a lekarz wraz z Paulem próbują ustalić kolejny termin... – Gotowa?
   - Tak – uśmiechnęłam się, przewieszając torebkę przez ramię. – Gotowa.
   - Bardzo boli? – splótł nasze palce razem. W jego głosie słychać było wielką troskę. To wszystko sprawiało, że moje serce wyrywało się do niego.
   - Chyba tak jak ostatnio... – ścisnęłam jego dłoń. – Da się wytrzymać...
   - Ty moja dzielna dziewczyno – przyciągnął mnie do kolejnego pocałunku. I nagle rozległ się śmiech Danielle. Sięgnęłam szybko po telefon. – Co...
   - Tak? – odezwałam się, przykładając słuchawkę do ucha. – Cześć, Dani...
   - Cześć, Mała – jęknęłam w duchu, słysząc to określenie. „I ona też...” – Wyszliście już od lekarza?
   - Właśnie wychodzimy...
   - To super! – ucieszyła się i prawdopodobnie przekazała to Liamowi. – Przyjedźcie do nas. Chłopaki sobie pojadą razem na ten wywiad, czy co oni tam mają, a ja zabieram cię do biblioteki i na lunch.
   - Ale... – nie byłam pewna, czy to najlepszy pomysł, choć niewątpliwie ta propozycja bardzo mnie kusiła. No i nie padło znienawidzone przez mnie słowo na „z”.
   - No, chyba, że macie inne plany... – dodała szybko przyjaciółka.
   - Chyba nie mamy...
   - Co się dzieje? – usłyszałam szept Louisa.
   - Danielle chce mnie zabrać do biblioteki... – uśmiechnęłam się. To była wręcz idealna propozycja dla mnie.
   - A ty? Chcesz jechać? – ujął moją twarz w dłonie. – Dasz radę? Jest strasznie gorąco, a te twoje rozpalone plecy raczej nie będą pomagały...
   - Poradzę sobie, tylko nie wiem, czy powinnam... – przygryzłam wargę, zastanawiając się, czy nie lepiej by było, gdybym po prostu zamknęła się w domu i nie narażała nikogo niepotrzebnie.
   - Daj mi ją – powiedział i wyjął mi telefon z dłoni, przełączając na głośnik. Słuchałam jak Danielle powtarza swoje zaproszenie i oczywiście nie zapomina o Marku. – Dobra, to przekaże to Paulowi i niedługo u was jesteśmy – uśmiechnęłam się, słysząc te słowa. Po chwili oddał mi komórkę. – Nie musisz zamykać się w domu, skarbie. Choć Bóg jeden wie, że sam najchętniej bym cię w nim zamknął. Ale wiem, że nie byłabyś szczęśliwa. I coś czuję, że ta biblioteka to coś, czego wcale nie chcesz przegapić...


   Kolejny raz Louis miał rację.Zdecydowanie nie byłabym tak szczęśliwa, jak teraz, gdybym została w domu. Siedziałam z Danielle, Markiem i Adamem w restauracji. W tle cicho rozbrzmiewała muzyka, a ja uśmiechałam się, słuchając, jak to panowie ochroniarze o mało nie zostali wyrzuceni z biblioteki. I to przez uroczą staruszkę, która podobno była jeszcze mniejsza niż ja. „Dobrze wiedzieć, że nie jestem osamotnionym przypadkiem...
   - Kto to widział... – nabijała się Danielle. – Takie dwa potężne chłopy, a wystraszyli się starszej pani.
   - Ona była przerażająca – bronił się Mark. – Miała taki wzrok bazyliszka. Mówię ci, gdybym spojrzał w jej oczy, to teraz byłbym kolejną rzeźbą w tym mauzoleum...
   - Dokładnie – poparł go Adam. – To była walka na śmierć i życie i przy niej byliśmy po prostu nieuzbrojeni....
   - Taką to mamy ochronę, Kate – parsknęła przyjaciółka. – Nieuzbrojoną...
   - Ale przynajmniej fajne kawały opowiadali – zaśmiałam się na wspomnienie ich przerzucania się dowcipami.
   - Babci się nie podobały... – burknął Mark.
   - Myślę, że raczej wasz głośny śmiech jej przeszkadzał – powiedziałam. – Mi tam wydała się bardzo miła...
   - Bo jej nie widziałaś... Yyy... Sorry... – Adam wciąż jeszcze stresował się moją niepełnosprawnością. „Zupełnie jak Mark na samym początku...
   - Nie ma sprawy – posłałam mu uspokajający uśmiech. – Fakt, nie widziałam jej, ale była bardzo sympatyczna. Opowiadała o swoich wnukach i nawet okazało się, że jedna z dziewczynek jest fanką chłopaków. No i przede wszystkim...
   - Powiedziała, że możesz przychodzić kiedy zechcesz i wypożyczać książki, o jakich tylko zamarzysz – Danielle dokończyła za mnie.
   - Dokładnie. To niesamowite ile tam tego jest... – przypomniałam sobie, jak kobieta mnie oprowadzała po obiekcie. – I że to wszystko jest za darmo...
   - Musimy tylko im donieść ksero twojej książeczki – przypomniała Dan.
   - Jutro poproszę Lou...
   Przez następne pół godziny pochłanialiśmy pyszności, które w końcu trafiły na nasz stół i zaśmiewaliśmy się do upadłego z kolejnych kawałów opowiadanych przez Adama. Udało nam się nawet przekonać kilka fanek, które podeszły do nas, prosząc o wspólne zdjęcia, by nie udostępniały ich, dopóki nie wyjdziemy. „Danielle i jej dar przekonywania...” Porozmawiałyśmy z nimi chwilę o szkole i wciąż jeszcze trwających wakacjach i o tym, że bardzo się cieszą, że nas poznały. „Czy kiedykolwiek choć przez chwilę pomyślałam, że poznanie mnie sprawi komuś radość? Czy to nie dziwne?
   - Kate, a podobno ty skończyłaś niedawno szkołę z wynikami godnymi geniusza – odezwała się Dan, gdy kelnerka sprzątnęła ze stołu, by podać kawę i deser.
   - Raczej nie z aż takimi, ale rzeczywiście nauka już za mną – uśmiechnęłam się. – Szkoda... Lubiłam się uczyć... Zawsze to była jakaś odmiana w tym moim nudnym życiu...
   - Teraz raczej nie możesz narzekać na nudę – wtrącił się Mark.
   - Ale przecież możesz studiować, jeśli chcesz – powiedziała przyjaciółka i zaczęła rozwijać przede mną milion możliwości, jakie dają dziś uczelnie. Próbowałam nie zapalać się za bardzo do jej kolejnego pomysłu, choć nie powiem, że fajnie byłoby móc go kiedyś zrealizować.
   - Nigdy o tym nie myślałam... – przyznałam prawie uczciwie. Kiedyś, dawno temu, myślałam, że mogłabym być nauczycielką lub pisać bajki dla dzieci, ale codzienność szybko sprowadziła mnie na ziemię. – Ośrodek, w którym mieszkałam, nie dawał takich możliwości. Zresztą sama nie wiem...
   - Ale przecież nie zaszkodzi się dowiedzieć! – Danielle już zapaliła się do tego pomysłu. – Mogłabyś zostać nauczycielką, pisarką, może nawet lekarzem...
   - Tak, chirurgiem – panowie o mało nie pospadali z krzeseł, słysząc moje słowa, tak się śmiali. – Po każdej nieudanej operacji mogłabym mówić, że nie widzę problemu...
   - Myślałam raczej o psychiatrze lub jakimś terapeucie... – powiedziała Dani. – Ale skoro marzy ci sie chirurgia...
   - Ale niespodzianka! – zamarłam, słysząc ten głos, którego właścicielki miałam nadzieję nigdy nie spotkać. – No kto by pomyślał, że tak na siebie wpadniemy... Mogę się dosiąść? Moi znajomi spóźnią się kilka minut...
   - Witaj, El... – Danielle była ostrożna, ja chciałam po prostu uciec, albo najlepiej zapaść się pod ziemię. Poczułam dłoń przyjaciółki ściskającą moją. Dodawała mi otuchy, dokładnie wiedząc, co działo się teraz w mojej głowie. „A działo się wiele...” – Rzeczywiście niespodzianka... Co u ciebie?
   - Wszystko wspaniale... – jej przesłodzony głos przerażał mnie jeszcze bardziej, niż ten wypełniony jadem, który pamiętałam z poprzedniego naszego spotkania. – Dziękuję, że pytasz. Korzystam z ostatnich dni wakacji, trochę podróżuję, odwiedzam znajomych... Takie tam... A co u was? Na jak długo przyjechaliście do Londynu, Kate?
   - Liam mówił, że coś koło dwóch tygodni... – odpowiedziała Dani za mnie. Czułam na sobie wzrok dziewczyny i choć dzieliła nas szerokość stołu, to miałam wrażenie, że zaciska pięści z całej siły tak, że aż jej kości strzelają.
   - Czyżbyś robiła za jej tłumacza? – zaśmiała się Eleanor. – Nie dość, że jest ślepa, to jeszcze zapomina języka w gębie? Normalnie zero kultury...
   - Uważaj na słowa... – odezwał się Mark.
   - A ty nie zapominaj, że jesteś tu tylko ochroniarzem... – dodała lodowatym tonem. – A ja nie z tobą rozmawiam...
   - Co ty wyprawiasz, El? Myślę, że powinnaś już iść i zaczekać na znajomych przy innym stoliku...
   - Och, Danielle, ja tylko chciałam na własne oczy zobaczyć tą małą naciągaczkę... – mówiła to słodkim głosem, ale miałam wrażenie, że każde słowo tnie jak sztylet. – Życie z pieniędzmi Louisa ewidentnie ci służy, Kate. Chyba cię nie doceniłam...
   - Ona nie jest żadną naciągaczką – w głosie Dan było słychać złość. – Przestań wygadywać takie głupoty! Nie jesteś pierwszą i nie ostatnią dziewczyną, która nie może przeboleć, że chłopak ją rzucił, ale nie musisz się tak zachowywać!
   - Nikt mnie nie rzucił – warknęła, by zaraz dodać fałszywie miłym tonem. – Śliczne kolczyki, Kate. Nowe? I łańcuszek do kompletu... No, no... Louis naprawdę na tobie nie oszczędza. Nowe ciuchy... Normalnie nowa ty – zaśmiała się, a mi włosy zjeżyły się na karku. „Prawda boli...” odezwał się głos w mojej głowie, raniąc jeszcze bardziej. – Tylko pamiętaj, nowości szybko powszednieją...
   - Idź stąd, El – Danielle podniosła odrobinę głos. – Albo sama wstaniesz, albo panowie ci pomogą...
   - Z największą przyjemnością – dodał Mark.
   - Widzę, że źle ci służy przebywanie z plebsem, Dan. Na szczęście są już moi znajomi, więc mogę się pożegnać – podniosła się, jednak na moje nieszczęście, to nie był jeszcze koniec przedstawienia. – Do zobaczenia, Kate. Myślę, że wcześniej niż się spodziewasz... – usłyszałam jej słowa głośno i wyraźnie, mimo iż zdecydowanie ściszyła głos, by nie dotarło to do pozostałych.




   - Normalnie mogłabym zabić tą idiotkę! – Danielle już od drzwi obwieściła swój nie najlepszy humor, przypieczętowując wypowiedź rzuceniem torebki przez pół pokoju. „Wojowniczy nastrój...” obserwowałem jak nerwowo zrzuca buty, które normalnie traktowała z olbrzymią troską.
   - Byłaś z Kate, prawda? – upewniłem się, bo przecież to nie o dziewczynie Louisa musiała mówić.
   - Tak – posłała mi delikatny uśmiech. – Właśnie ją odwieźliśmy. Lou bardzo się stęsknił...
   - Jak zawsze, gdy nie widzi jej dłużej niż pięć minut – parsknąłem, przypominając sobie dzisiejsze zachowanie przyjaciela. – To o jaką idiotkę chodzi?
   - Eleanor! – prawie wypluła to imię. – Wiesz co ta kretynka zrobiła? Wiesz? Ja ci zaraz powiem, co! Kate przez nią nie odezwała się ani słowem. Dopiero w domu, gdy Lou o coś ją zapytał. Mam nadzieję, że wyciągnie z niej wszystko i poprawi jej humor, bo naprawdę czasami przeraża mnie to, jakie ona ma mniemanie o sobie.
   - El? – upewniłem się, bo trochę się pogubiłem w tym słowotoku.
   - Kate! – dziewczyna przewróciła oczami i opadła mi z jękiem na kolana. – Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
   - Staram się, skarbie, ale wyrzucasz słowa z prędkością karabinu maszynowego i już sam nie wiem, które zdanie było o Kate, a które o Eleanor... – otoczyłem ją ramionami w pasie. – Wolniej i od początku. Co zrobiła El?
   - Dosiadła się do nas na chwilę, bo niby jej znajomi się spóźniali i zaczęła wygadywać głupoty, jakoby Kate była naciągaczką. Dasz wiarę?!? I to powiedziała ona, osoba, która gdyby mogła, to puściłaby Louisa z torbami. Zauważyła te kilka drobiazgów, co Kate od niego dostała i oczywiście nie omieszkała jej tego wypomnieć. Co za tępa strzała... – „Kreatywność w wykonaniu Danielle...” uśmiechnąłem się pod nosem.
   - Niedobrze... – mogłem sobie doskonale wyobrazić reakcję Kate. Dziewczyna niechętnie przyjmowała od nas cokolwiek. A tu zjawia się ta... ta... idiotka i rzuca jej prosto w twarz rzeczami, które dostała od Lou.
   - Właśnie – Dan poprawiła się na moich kolanach. – Nie chcieliśmy robić zamieszania, bo lokal był pełny, ale powinniśmy ją wyrzucić na zbity pysk, gdy tylko się dosiadła...
   - Następnym razem nie miej oporów – powiedziałem. – Trochę zamieszania jeszcze nikomu nie zaszkodziło...
   - Jesteś kochany... – oparła głowę na moim ramieniu. – A jak twój dzień? Jak wywiad?
   - Było całkiem spokojnie zważywszy na to, że nie było Zayna i Harry’ego, a Louis był tylko ciałem... – powiedziałem, jednak sprawa z Kate nie dawała mi spokoju. – Wiesz kochanie... Myślę, że powinnaś zadzwonić do Lou i mu to wszystko opowiedzieć. Wiesz... Jak było naprawdę. Kate na pewno nie powie wszystkiego, nawet jeżeli uda mu się coś z niej wyciągnąć. A lepiej żeby wiedział...
   - Miałam nadzieję, że to powiesz – obdarzyła mnie szerokim uśmiechem i rozejrzała się w poszukiwaniu telefonu. Jako że jej torebka leżała na drugim końcu salonu łaskawie pożyczyłem jej mój...




   Miałem déjà vu. Sprawdzałem drzwi i okna na dole, byśmy mogli spać spokojnie. Uruchomiłem alarm. Wszystko tak, jak wczoraj. Jedyną różnicą było to, że wczoraj byłem niespokojny, a dziś byłem po prostu wściekły. Po rozmowie z Danielle, Liamowi zajęło ładną chwilę, by mnie uspokoić na tyle, bym nie pojechał ukręcić łba tej żmii. I prawdę mówiąc zadziałało to tylko w pewnym stopniu. Wciąż miałem ochotę zadzwonić do Eleanor i powiedzieć jej co o tym wszystkim myślę. „Bez cenzury.” Jednak wiedziałem, że nie powinienem dawać jej żadnej broni do ręki.
   Zauważyłem, że Kate była markotna po powrocie. Zawsze, gdy spędzała dzień z Dan, po prostu tryskała energią i dobrym humorem. Dziś było inaczej i wiedziałem, że muszę to z niej wyciągnąć. Wiedząc, co się święci, uciekła do wanny. Jednak ja miałem czas. Mogłem zaczekać. Zwłaszcza, że teraz już nie muszę nic z niej wyciągać, a jedynie sprawić, by ze mną o tym porozmawiała...
   Wdrapałem się po schodach, usilnie próbując wymyślić, co powinienem powiedzieć. Jak powinienem to powiedzieć. Drzwi do łazienki byłby uchylone. Zapukałem.
   - Kate? Mogę wejść? – zapytałem, uśmiechając się pod nosem, bo przed oczami od razu stanął mi widok dziewczyny w wannie. Gdy odpowiedziała mi cisza, pchnąłem drzwi. – Skarbie? – łazienka była pusta, ale wciąż jeszcze zaparowana po niedawnym korzystaniu z niej. Rozejrzałem się dookoła. Nic. Wiedziałem, gdzie najpierw szukać, choć nie powiem... przez moment serce mi zadrżało, że może odeszła... „Obiecała...” musiałem sobie przypomnieć. Drzwi do gabinetu były otwarte. – Kate? – zauważyłem dziewczynę, siedzącą na naszym ulubionym miejscu. Podszedłem bliżej. Znów miała na sobie swoją koszulkę do spania ze spranym napisem. „Tym razem rzeczywiście się zgadza...” odezwało się moje drugie ja i nie mogłem się nie uśmiechnąć. Jednak zaraz przypomniałem sobie, że nie mam za wiele powodów do śmiechu. – Skarbie? – wsunąłem się za nią, otaczając ją ramionami. „Normalnie déjà vu...” – Możemy porozmawiać?
   - Danielle dzwoniła, tak? – westchnęła. Oparła się o mój tors i od razu miałem ochotę odetchnąć z ulgą, że mnie nie odtrącała. Poczułem też jak rozpalone są jej plecy i od razu poprawiłem ją sobie w ramionach, przytulając ją bokiem.
   - Tak – powiedziałem równie cicho, co ona. – Martwią się z Liamem...
   - Niepotrzebnie... – bawiła się palcami.
   - Chyba jednak nie całkiem... – przejechałem kciukiem po widocznym śladzie łez. – Wiesz, że nic co powiedziała El nie jest prawdą? – czekałem potwierdzenie, ale nie doczekałem się go. – Wiesz o tym, prawda? – Westchnęła...
   - Miała trochę racji... – powiedziała cicho. Oparła głowę o mój obojczyk i palcami bawiła się guzikami mojej kozuli. – Wszystko co mam, dostałam od ciebie, Liama i Danielle, czy chłopaków...
   - I podarowaliśmy ci to wszystko z miłości – wtrąciłem szybko. Ta rozmowa bardzo przypominała mi jedną z poprzednich. – Kochanie... – ująłem jej brodę, by móc spojrzeć w twarz. – Nic, co ona powiedziała nie jest prawdą. Nie wiem, co chce osiągnąć takim zachowaniem i prawdę mówiąc nie obchodzi mnie to. Ciebie też nie powinno. Rozmawialiśmy już o ubraniach, pamiętasz? – skinęła głową. – Nic się nie zmieniło... Czy ja naprawdę mam przynieść słownik i przeczytać ci znaczenie słowa naciągaczka? Jeśli już, to ona powinna tak o sobie mówić... – ująłem w palce złote serduszko. – Dałem ci ten wisiorek, bo chciałem ci coś podarować. Z miłości. Chciałem byś miała coś, co będzie ci poprzypominać o tym, jak bardzo cię kocham... Jestem przeszczęśliwy, gdy widzę, że go nosisz – założyłem jej kilka kosmyków za ucho i zapatrzyłem się w małe, złote kółka. – Nie byłem tam z wami, ale mogę się założyć, że El miała więcej złota na jednym palcu, niż ty na całym ciele. I zaręczam ci, że nic z tego nie kupiła sama. Nie możesz się przejmować słowami takiej osoby. Powiedziała to, bo z jakiegoś powodu chciała cię zranić. Nas zranić. Może po prostu była zazdrosna, bo z tymi skromnymi drobiazgami wyglądałaś bardziej elegancko niż ona? Pewnie gdybym podarował ci kolię z brylantami, to padłaby na miejscu. Hmmm... Może powinienem to zrobić? – próbowałem żartować. – Co mam jeszcze powiedzieć, byś nie zamartwiała się takimi głupstwami? Nie warto słuchać ludzi, którym sprawia przyjemność ranienie innych...
   - Wiem... – westchnęła. – Po prostu boli, gdy ktoś mówi ci coś takiego prosto w twarz i to przy przyjaciołach... – wtuliła się we mnie. – No i ona trochę mnie przeraża...
   - Nie tylko ciebie – zaśmiałem się. Pocałowałem jej skroń i w końcu mogłem zauważyć pierwszy delikatny uśmiech. – To powiesz mi o tej przyjemniejszej części dnia? Jak było w bibliotece? Sądząc po tej tonie książek, które przyniosłaś, musiało być ciekawie...
   - Było – jej twarz rozjaśnił teraz szeroki uśmiech, a w oczach pojawiła się radość. Opowiadała ze szczegółami każdą minutę i muszę przyznać, że gdy w końcu skończyła miałem ochotę błagać, by zaczęła od początku. „I to mówię ja, książkowy analfabeta, który nawet z GPS-em nie odnalazłby drogi do biblioteki...” W ogóle samo czytanie książek wywołuje u mnie reakcje alergiczną. Jednak widziałem, że jej sprawia to ogromną przyjemność i wcale mi nie przeszkadzało to, że w naszym związku, to ona będzie tą inteligentniejszą. I piękniejszą. I zdolniejszą. I... „Po prostu jest od ciebie lepsza pod każdym względem” podsumowało moje drugie ja i zdecydowanie musiałem się z nim zgodzić. – Lou?
   - Hmmm?
   - Ale z ta kolią to żartowałeś, prawda? – uśmiechnąłem się pod nosem. – Nie ma żadnej kolii...
   - Jeszcze nie ma...
   - To dobrze – powiedziała. – I niech nie będzie – ścisnęła w dłoni serduszko. – Bo ja nie mam zamiaru ściągać tego łańcuszka na rzecz nawet najpiękniejszego naszyjnika...
   - No, ale... – dźwięk telefonu przerwał moją wypowiedź, a zamierzałem trochę się z nią podroczyć. Skradłem jej całusa i odebrałem, przełączając na głośnik. – Cześć, Harry. Co tam?
   - Wszystko dobrze – powiedział i wydawał się czymś rozbawiony. – Jest Kate?
   - Cześć, Harry... – uśmiechnęła się i oparła głowę na moim obojczyku.
   - Jak bardzo będziesz mnie kochać, jeśli przywiozę ci tą twoją okropną przyjaciółkę do Londynu?
   - Bardzo! – zapewniła go szybko, chwytając moją rękę i przybliżając ją do siebie. Jakby posiadanie bliżej komórki miało coś zmienić. – Kiedy? Lekarz naprawdę się zgodził? Co powiedział?
   - Bardziej niż Louisa?
   - Nie przeginaj, stary... – wtrąciłem się.
   - Bardziej się nie da – zapewniła go Kate, a mi zrobiło się błogo na te słowa. Uśmiechnąłem się, przepełniony radością.
   - Założę się, stary, że wyglądasz teraz jak idiota i suszysz zęby – zaśmiał się Styles.
   - Jak ty dobrze mnie znasz...
   - Harry... – ponagliła go Kate. – Co powiedział lekarz? Kiedy Alex będzie mogła wyjść ze szpitala?
   - No... Jakby to powiedzieć... – przyjaciel zdawał się specjalnie przeciągać. – Tak jakby... już ją porwałem...
   - Co zrobiłeś? – zapytaliśmy oboje.
   - Ona jest teraz z tobą? – dopytywała się Kate. – Ale co na to lekarz? Czy to nie za szybko?
   - Trochę szybko, to fakt – powiedział. – Ale któż mógłby się oprzeć mojemu urokowi osobistemu? Poprosiłem i się zgodził.
   - Tak po prostu? – byłem zdziwiony.
   - Tak prosto, to nie było, ale ostatecznie pozwolił mi ją zabrać...
   - Mogę z nią porozmawiać? – Kate praktycznie przyciskała moje przedramię do piersi. „Nie możesz narzekać...
   - Śpi... – Harry trochę ostudził jej entuzjazm. – Dali jej coś na sen, żeby łatwiej zniosła podróż. Podobno powinno działać aż do rana... Długo... Jakaś końska dawka, co nie?
   - Do rana? – poczułem jej palce na policzku. – Czy będziemy mogli...
   - Będziemy – uśmiechnąłem się. – Teraz nasza kolej powpraszać się trochę do Stylesa.
   - Jaka wasza kolej? – parsknął Harry. – Zamknę dom na cztery spusty i nikogo nie wpuszczę. No, może ciebie, Mała. W ramach wyjątku. Ale spróbujcie mi się tu zjawić o jakiejś nieprzyzwoitej godzinie, to naprawdę nie otworzę wam drzwi.
   - Nie wiem, czy pamiętasz, ale mam klucze – przypomniałem mu.
   - Kurdę – jęknął. – Muszę zmienić zamki. To mnie oduczy dawania kluczy komu popadnie...
   - A jak Alex się czuje? – dopytywała się Kate.
   - Całkiem nieźle i skromnie powiem, że to zasługa specjalnej kuracji genialnego doktora Stylesa – wygłupiał się nadal. „Choć może...” – Dobra, będę kończył, bo zaraz komórka mi padnie. Dzwonię tylko po to, bo mnie prosiła. Żebyś się niepotrzebnie nie martwiła, gdy nie odezwie się tak jak byłyście umówione. To do jutra, „zakochańce”.

83 komentarze:

  1. I nowy rozdział już za wami... Wiem, że za wiele się w nim nie dzieje, ale mam nadzieję, że nie jest najgorszy i że znaleźliście to wszystko, co próbowałam przekazać... Co sądzicie o zachowaniu Eleanor? Chwilami to i mnie przeraża ;)

    Strój Kate z tego rozdziału:
    http://instagram.com/p/dKIjZwndVf/#

    Dziękuję wam za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem. Ostatnio stosuję je jak aspirynę – jako lek na wszystkie dolegliwości ;)

    Serdecznie zapraszam was do udziału w konkursie, który został ogłoszony w ostatnim numerze „Mystery”. W gazetce zapomniałyśmy wspomnieć, że jedną z nagród (tą rzeczową) jest płyta dvd „One Direction – Up All Night – The Live Tour”.

    Jeszcze raz dziękuję wam za wszystko i życzę udanego tygodnia. Cieszmy się latem, póki możemy :)

    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże jak ja cię kocham :) Mój chłopka powiedział , że zamiast jakiegoś opowiadania to czytam jakieś porno albo porady bo po ostatnim twoim rozdziale wzięłam kilka pomysłów :P :) Akcja w szpitalu nono kochana jak tak dalej pójdzie to oni zapomną się kiedyś chyba przy wszystkich hahaha wariaci :P Nasze gołąbki <3 Rozmowa o dzieciach i chwili zapomnienia oczywiście wyłam na tym :)Prawie jak bym oglądała " Szkołę uczuć " tam też zawsze płacze ... i u Ciebie też . Jak kiedyś cię spotkam to chyba na rękach będę nosić :) Zawsze jak mam doła to zaglądam tutaj i mi lepiej choć najlepsze są rozmowy z tobą taka terapia :) Nom jest 02;04 a ja czytam stare rozdziały :)

      Usuń
    2. Hmmm... Doktor Stylees - porady łóżkowe ;) Mi pasuje, a i twój chłopak powinien być zadowolony ;) Ucałuj go ode mnie ;D
      Rzeczywiście po tej akcji w szpitalu, to może nie być im łatwo, ale kto tam wie... Może teraz kolej poprzeszkadzać Stylesowi? Na pierwszy ogień powinnam wysłać mu Louisa ;)
      Co to jest ta szkoła uczuć? Już kolejny raz o tym słyszę. Chyba muszę się w końcu sama o tym przekonać.
      Z tym noszeniem na rękach, to nie wiem, czy wyjdzie ;) Wprawdzie mam nadzieję, że kiedyś cie spotkam, ale może się okazać, że jestem za ciężka ;)
      Nawet nie wiesz ile radości sprawiają mi twoje słowa... Moje opowiadanie jako lekarstwo na doła? Best Compliment Ever!
      Całuję xx

      Usuń
  2. Rozdział bardzo mi się podobał, pokazuje prawdziwe emocje :) Eleanor.. jej zachowanie jest wstrętne.
    Tobie też życzę udanego tygodnia ;) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znowu będę się po kolei rozpisywać żeby się nie pogubić. Tak więc
    1. Te rozmyślania Louisa. I kłótnie dwóch osobowości w nim. To jest przezabawne. Kate mnie zadziwia. Wyczuła, że Tomlinsona coś gryzie. Ona to ma wyczucie.
    2. Reakcja Kate na słowa chłopaka jest bardzo fajna. Ona go tak bardzo kocha.
    3. Dan ma takie super wyczucie kiedy zadzwonić. To miłe, że tak się opiekuje naszą Kate.
    4. Ci ochroniarze są po prostu genialni. Babci się wystraszyć. Ale przynajmniej było zabawnie. Kurcze, co tak El kombinuje. Coraz mniej ją lubię. Coś mi się wydaje, że jest zamieszana w tą sprawę z oprawcą Kate i Alex.
    5. Alex wyszła ze szpitala, to super. Mam nadzieję, że Hazza będzie się nią dobrze opiekował.
    Kurcze, po raz kolejny bardzo trudno jest mi skomentować rozdział ponieważ jestem pod takim wrażeniem, że nie wiem co napisać.
    Zapraszam Cię na http://pomimoboluszczesciewzyciu.blogspot.com/ i http://imaginy-1direction.blogspot.com/. Jeżeli oczywiście będziesz miała czas.
    Nie wiem jak wytrzymam te siedem dni do kolejnego rozdziału, którego już nie mogę się doczekać. Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugie ja Louisa, to jest coś, co wymyśliłam jeszcze nim zaczęłam pisać... Zresztą z moim dyskutuję dokładnie tak samo ;)
      Kate jest bardzo wyczulona na bodźce z otoczenia, a gdy chłopak, który zazwyczaj tryska energia markotnieje, to wiadomo, że coś jest na rzeczy...
      Cieszę się, że Kate i Louis przypadli ci do gustu. I że potrafisz zauważyć tą magię między nimi...
      Co do El, to póki co nie mogę nic zdradzić, ale wszystko już niebawem... No, może nie aż tak szybko ;)
      Harry zdecydowanie zrobi wszystko co w jego mocy, a zacznie już w kolejnym rozdziale ;)
      Dziękuję ci za miłe słowa i bardzo się ciesze, że opowiadanie ci się podoba :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  4. KOCHAM CIĘ!!!!!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział. Ale Eleonor jest wstretna! Musiała dokuczyc Kate... Ale zaskoczyłas mnie tą akcja z tabletkami ;D hahahah. Louis też sie zdziwił XD Czekan na next. Ps. : pierwszy komentarz. Jupi ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) No i że udało mi się ciebie zaskoczyć. Mam nadzieję, że jeszcze kilka razy mi się ta sztuka uda ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  6. Hey.

    Zacznę dziś od środka.Eleanor jak ona mnie denerwuje. No co za idiotka. Wiesz ten rozdział,a raczej akapit w którym się pojawiła dał mi dużo do myślenia.Może to Eleanor współpracuje z tym gnojem (przepraszam za słownictwo,ale inaczej nie potrafię) i nawet mi to pasuje,ponieważ to El była na tym przyjęciu,kiedy Kate usłyszała 'Widzę Cię...',a potem w łazience znalazła karteczkę z tym samym napisem,a jak dobrze pamiętam była wtedy z Perrie,a jej twarz mówiła sama za siebie.Przecież nie mogła przeczytać kartki,którą Kate trzymał w dłoni i coś mi się wydaje,że widziała tam znajomą twarz. Matko! Jak tak dalej pójdzie to zostanę detektywem...To są tylko moje domysły...Ja Cię proszę niech ten cały Dyrektor i Eleanor zapłacą w końcu za to co zrobili elfowi.

    Louis i te jego rozmowy ze sobą. Biedak się wystraszył,ale na szczęście Katy jest bardzo,a to bardzo odpowiedzialna.I dzięki niej nie będzie małego Tomlinson'a. Szczerze powiedziawszy ja tam ucieszyłabym się z takiego obrotu sprawy. No cóż poczekam,może coś tam wymyślisz.

    Kate i ta jej miłość do książek. Ciekawe czy Louis kiedykolwiek będzie zazdrosny o książki? Prawdę mówiąc to z nim nic nigdy nie wiadomo. Cieszę się,że pani z biblioteki tak chętnie oprowadziła Katy i że była dla niej miła. Mówiłam Ci już,ze uwielbiam kiedy dziewczyny spędzają razem czas? Uwielbiam Danielle.Ona zawsze potrafi wyciągnąć Kate z domu.
    Współczuje Katy,te jej plecy muszą jej nieźle przeszkadzać,ale jestem pewna,że dzięki temu będzie mogła założyć sukienkę z dekoltem na plecach. Nie mogę się doczekać reakcji Louis'a.

    A więc Harry w końcu dopiął swego i wiezie Alex do Londynu. Nareszcie! Ciekawe co tam będzie się dziać po ostatniej sytuacji w szpitalu i czy ktoś się o tym dowie. Fajnie,że Alex będzie na miejscu,przynajmniej Katy będzie mogła z nią pobyć trochę dłużej niż ostatnio.

    Danielle jest na prawdę oddaną przyjaciółką,tylko pozazdrościć Katy. Cieszy mnie jej reakcja.Duma aż mnie rozpiera. Żałuje tylko,że nie wyrzucili Eleanor na zbyty pysk.Zdecydowanie sobie na to zasłużyła.

    Rozdział jak zawsze przecudowny. Dziś czytając uśmiechałam się jak głupia,ale nie powiem moment z El spowodował,że się bałam.

    Strój Kate rewelacyjny. Choć jak już pewnie wiesz a wręcz nie mogę się doczekać kiedy te wszystkie siniaki zniknął z nóg Katy,ponieważ chciałabym ją 'zobaczyć' w bardzo krótkiej sukience.Zastanawiam się tylko na jednym czy bardziej czekam na reakcje Louis'a czy na Kate w sukience? Mam nadzieję,że wkrótce się przekonam.

    I cóż mogę Ci powiedzieć,że mnie nie ROZCZAROWAŁAŚ i śmie twierdzić,że warto jest czekać na każdy rozdział Twojego autorstwa.

    P.S. Kocham Cię ♥

    Ściskam i Całuję
    Kasia xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ty mój detektywie... Rzeczywiście twoje rozmyślania wydają się całkiem prawdopodobne... A jak było naprawdę? O ile sami zainteresowanie nam nie powiedzą, to pozostaje tylko czekać na rozwój wydarzeń ;)
      Louis się wprawdzie zamartwiał, ale myślę, że bardziej o reakcję Kate, niż o to, że mógłby zostać ojcem... Może to i lepiej, że na razie nie ma dzidziusia, bo wizja tego psychopaty wciąż przecież nad nimi wisi...
      Przelewam na Kate moją miłość do książek i coś czuję, że podszepnęłaś mi fajny pomysł z tą zazdrością ;)
      Danielle jak zawsze potrafi dokonać niemożliwego, a jej pomysły są zawsze trafione w dziesiątkę ;)
      Alex w Londynie. U Harry'ego w domu. Nie powiem, że się nie boję. Ja jestem przerażona ;)
      Kate w krótkiej sukience? Sama na to czekam, bo powoli mi się kończą możliwości, jeżeli chodzi o różnorodność garderoby ;)
      Dziękuję ci za miłe słowa, którymi jak zawsze mnie obsypujesz i bardzo się cieszę, że wciąż podoba ci się moja pisanina.
      Całuję xx

      Usuń
  7. KOchaniee ;*

    Oczywiście rozdział jest cudzowny ;) Trochę szkoda, że jeszcze nie zostaną rodzicami... No ale mówi się trudno i idzie się dalej prawda? Hahah :D

    Ten charakterek Danielle ♥ Po prostu ją kochamm... Ciekawa jestem czy w rzeczywistości też taka jest ;p

    Eleanor... co by tu dużo mówić... mam tylko nadzieję, że ona taka nie jest bo szczerze mówiąc 'w realu' ją lubię ;p

    Louis... no cóż... nasze małe, kochane dziecko... xD tchórz... xD CO ta miłość robi z człowiekiem? No właśnie...

    Liam... Musi on mieć anielską cierpliwość do swojej dziewczyny... No ale kocha się pomimo nie za coś...

    Alex i Harry... Macie mi być tam grzeczni! A teraz szczególna prośba do Hazzy ---> Daj Alex odpocząć po podróży jak się obudzi ;p

    No i jeszcze Kate... Kochanie trochę więcej pewności siebie... słuchaj Louis'a bo dobrze gada ;*

    Jeśli chodzi o rozdział całościowo to jak zawsze wyszło super :) Nawet jeśli sie nic nie dzieję, nie ma zwrotów akcji to i tak potrafisz zainteresować i zaskoczyć ;)


    No więc nie będę Ci już tu dłużej przynudzała... Życzę Ci duuuużooo wennnyyy, wolnego czasu, wypoczynku i przedewszstkim miłości takiej jak Kate i Lou... < nie wiem co mnie naszło na życzenia >

    Całuję Hanikkk xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Dziękuję ci z całego serca za te wszystkie przemiłe słowa...
      Najwyraźniej jeszcze nie czas na małego Tomlinsonka :) Może to i lepiej... W końcu widmo tego psychopaty, to nie jest najlepsze dla nerwów Kate...
      Co do Danielle, to ja też jestem tego ciekawa... Sądząc po jej filmikach w internecie, to jest to całkiem możliwe ;)
      El na pewno taka nie jest. Spotkałam ją raz w Londynie na zakupach i wydawała się bardzo miła i miała anielską cierpliwość do otaczających ją dziewczynek. No, ale w każdej historii potrzebny jest czarny charakter.
      Alex i Harry mają być grzeczni? Mam nadzieję, że będą ;) Choć trochę...
      Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa... Tobie również życzę wszystkiego, o czym tylko marzysz...
      Całuję xx

      Usuń
  8. O jejku nawet nie wiesz jakiego banana miałam na twarzy gdy zobaczyłam napis 'Rozdział 70.' <3 Tak się cieszę, ze znalazłaś czas i go napisałaś. Wyszedł ci jak zawsze rewelacyjnie i ciągle nie mogę się nadziwić co do twoje talentu. Jest ogromny i nie przesadzam! Mówię prawdę. Twoje dialogi są niezwykle cudowne, a opisy sprawiają, ze się rozpływam :-)
    Jejku kocham Louisa bijącego się ze swoimi myślami <3 Pomińmy fakt, że jaram się jego osobą 24/7 ale w tym opowiadaniu zawsze urzeka moje serce. Przez ciebie chyba nigdy nie znajdę chłopaka, bo moje wymagania rosną z każdym twoim kolejnym słowem. On jest taki eofowebowe *.* Tak się martwi i troszczy o Kate <3 Zazdroszczę jej.
    A Eleanor no wkurwiła mnie (przepraszam za słownictwo, ale sama rozumiesz)! Mimo, że uwielbiam ją i Louisa w realnym świecie to tu tak stworzyłaś jej postać, że normalnie jej nienawidzę! Ale za to cię kocham. Tworzysz takie charaktery, że twoje opowiadanie nabiera autentyczności i realizmu.
    Nie dziwię się też Dan. Też bym się wkurzyła, ale znając mnie to nic by mnie nie powstrzymało przed wywaleniem jej stamtąd, ale to ja :P
    No i nareszcie nasza kolorowa Alex wkracza do Londynu i to za sprawą zjawiskowego Dr.Stylesa :D Jejku mam nadzieje, że oni będą razem i w końcu dojdzie do czegoś między nimi w tym jego wielkim domu (tak moje zboczone ja, wychodzi na światło dzienne, ale to przez późną godzinę. Musisz mi wybaczyć xd).
    No i nasza Kate <3 Tak uwielbiam jej perspektywę jest taka inna. Jej opisy są zupełnie inne. Przez fakt, że jest niewidoma zwracasz uwagę na inne szczegóły i to jest niezwykłe. Nie wiem jak ty to robisz, ale potraktuj to jako komplement - ty chyba na prawdę jak piszesz jej perspektywę to stajesz się niewidoma :)

    Jejku tyle emocji w tym rozdziale, że ach! Denerwowałam się, śmiałam, bałam i wszystko naraz! Jesteś niesamowita.
    Uwielbiam to opowiadanie i nawet nie wiesz jak cholernie się cieszę, ze na nie trafiłam.
    Wydaj je jako książkę, a przylecę do ciebie po autograf <3
    Kocham cię <33 Trzymaj się słońce i nie poddawaj! :*
    Czekam z niecierpliwością na kolejny cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku... Dziękuję ci z całego serca za te przemiłe słowa i komplementy. Cieszę się niezmiernie, że moje opowiadanie ci się spodobało na tyle, że poświęciłaś na nie swój czas :)
      Louis jako wzór chłopaka... Hmmm... Czy można już klonować ludzi? Może byśmy się załapały na kopię Tomlinsona ;)
      Mimo iż lubię El w prawdziwym świecie, bo wydaje się być bardzo silną, a przy tym sympatyczną osobą, to moja historia potrzebowała czarnego charakteru. Padło na nią. Na szczęście raczej nigdy się o tym nie dowie ;)
      I ty i ja na miejscu Danielle, pokazałybyśmy El drzwi z drugiej strony. Na szczęście Dan wie jakim skandalem by to groziło... Ale może byłoby warto...
      Alex w Londynie. Gdyby była zdrowa, to od razu powiedziałabym, że będzie się działo, a tak? Wszystko się dopiero okaże...
      Czyżbyś miała chrapkę na kolejne wiadome sceny między nimi? Cóż... Póki noga w gipsie, to raczej się nie da... No, chyba że Styles popisze się pomysłowością ;)
      Tak bardzo się ciesze, że podobają ci się perspektywy Kate. Nie ukrywam, że są one największym wyzwaniem. Dlatego uznanie w twoich oczach cieszy podwójnie :)
      Jeszcze raz dziękuję za cudowny komentarz i mam nadzieję, że kolejne rozdziały przyniosą równie wiele emocji...
      Całuję xx

      Usuń
  9. Omg 0.0
    Gdybyś mnie teraz zobaczyła xdxd
    GAPIĘ się w ekran i myslę jak mam wszystko ubrać w słowa ;P
    Kurde nwm! Haha moje patrzałki są wielkie jak pięc złoty!
    Haha co Ty ze mną zrobiłaś!
    Wiesz co? Żałuję jedynie, że nigdy wcześniej tu nie wpadałam!
    Opowiadanie po prostu cudeńko!
    Kurna Eleanor troszeczkę taka wredna suka! Ale i tak lb jej postać :)
    Mmmm :* Hazzuś też niczego sobie!
    A Lou to nie wspomnę *.*

    Zapraszam do sb
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    PS NADAL MAM PODJARKĘ XDX

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te wszystkie miłe słowa. Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :)
      Ja też lubię Eleanor. No, ale opowiadanie potrzebowało czarnych charakterów...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Znowu nie będę się rozpisywać, przyzwyczajaj się :D Rozdział boski, a Eleanor jest okropna ( użyłabym niecenzuralnych słów, ale staram się ograniczać). W każdym razie rozdział jest super, czekam na kolejny <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się podoba :)
      Zachowanie Els rzeczywiście nie jest za ciekawe, a może będzie jeszcze gorsze ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  11. Ja pierdziele,jak ja czekalam na rozdzial xx...
    Zachowanie Eleanor? Mam ja gleboko w d, strasznie mnie wkurwia, juz nawet nie jako osoba w opowiadaniu xd wczesniej to tak srednio lubilam, a rzez Ciebie wszystko sie zmienilo,ale moja przyjaciolka jest Ci wdzieczna xD
    Mnie bardziej interesuje zachowanie Louisa od samego poczatku :) najpierw mysli o dzieciach, a pozniej tak pieknie stara sie pocieszyc Kate... Chyba wszystkie jestesmy mu bardzo wdzieczne xx
    Droga Kate... Rzeczywiscie bedziesz pelnila role tego bardziej madrego rodzica ,wiecznie myslacego o czyms :D ale waszych dzieci to doczekac sie nie moge :)
    Wracajac do Eleanor.. przeraza mnie mysl ze pomaga temu bydlakowi..
    Kiedy pojawi sie Zayn i Perrie? Stesknilam sie :) i chce wiedziec czy juz ona cos mu powiedziala i odwrotnie..
    Pozdrawiam xx

    Klaudia CityLondon

    P.s moze chcecie dziewczyny uszyc mi wszystkie te ubrania co dla Kate ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze czekan na rozdział, a on, skubany, nie chcę się sam napisać ;)
      Wprawdzie zachowanie Eleanor w opowiadaniu jest skandaliczne, ale nie sądziłam, że moje pisanie przeniesie te wrażenia na rzeczywistość... Czyżby twoja przyjaciółka była wielbicielką Larry'ego?
      Louis... Mam wrażenie, że ten jego wewnętrzny głos jest strasznie inteligentny. Choć z pewnością zboczony ;) Choćby nie wiem ile kłócił się sam ze sobą, to na końcu i tak potrafi powiedzieć coś takiego, że kolana miękną. A biedna Kate aż się popłakała...
      Kolejna osoba, która życzy im wczesnego rodzicielstwa? Może to i dobrze, że Kate nie jest w ciąży, bo przecież psychopata wciąż jest na wolności...
      Rzeczywiście zaniedbałam trochę perspektywę Zayna, wysyłając go z Perrie na dwa dni do Bradford, ale kto wie, co przyniesie ich powrót...
      Przydałaby się taka krawcowa, co nie? Cieszę się, że podobają ci się kreacje Kate, bo to jakiś tam mój mały sukces ;) W końcu ostatnio sama je robię...
      Dziękuję za to, że wciąż ze mną jesteś i czytasz te moje wypociny...
      Całuję xx

      Usuń
    2. chyba kolejny raz musze Ci udowodnic że TO NIE SĄ WYPOCINY !! <3
      zgadzam sie co do Louisa ;D strasznie fajnie gdy tak mówi chlopak do swojej ukochanej :)
      tak zgadłas, jest fanka Larrego, i choc nie jest Directioners jak ja to lubi takie opowiadania czytac (w sensie o Larrym itd ;D)
      ojj.. powrót mówisz? no to czekam na ten powrót, juz wiadomo że cos przyniesie ;)
      oj, znalazloby sie krawcową ;D i jestes wielka , chyba wszystko potrafisz xx

      K.CL

      Usuń
  12. Dzisiaj przekonałam się jakie powroty z urlopów mogą być długie. Podczas podróży powrotnej, zawzięcie marzyłam o tym, by usiąść w własnym pokoju, z kubkiem gorącej herbaty w ręce . Wydawać by się mogło, że to taka prozaiczna czynność, nic nadzwyczajnego, a jednak!
    Nadal przeraża mnie fakt ile rzeczy mam do zrobienia. Po tak długim wyjeździe, muszę wrócić do rzeczywistości i dopiero teraz widzę ile obowiązków przede mną, pomijając już nawet sprawy internetowe, których jest tyle, że głowa mała. Chociaż, szczerze mówiąc te ‘internetowe’ jeżeli są to jakiekolwiek obowiązki, to zdecydowanie należą one do miłych! Co innego moje walizki, które leżą nierozpakowane pod drzwiami. ;)
    Jednak, jedną z pierwszych rzeczy jakie zrobiłam po włączeniu mojego laptopa, było wejście na twojego bloga!
    Wierzyć się nie chce ile czasu minęło, dla mnie to było zaledwie parę dni! Czas jednak, zawsze leci szybko wtedy, gdy miło się spędza czas. Człowiek na chwile się wyrwie, a gdy wraca nie może uwierzyć jak wiele mogło się zmienić w świecie. Czasami naprawdę boję się gdzieś 'uciekać', nie wiadomo co może człowieka zastać po powrocie.
    U Ciebie zastałam dużo uśmiechu!^^
    Ochh naprawdę, dzisiaj rozdziały dosłownie płynęły mi szybko przed oczami, niczym niebieskie kutry po błękitnym Bałtyku! Te porównanie zawdzięczam temu, ze chyba wciąż udziela mi się ten nadmorski klimat!
    W każdym razie, wszystko zleciało tak szybko. Zwłaszcza czytanie twoich rozdziałów!
    Przechodząc do treści. Nie wiem, od czego zacząć. Może od tego, że naprawdę uwielbiam twoje poczucie humoru. Czasami szczerzę się jak głupia, gdy czytam dialogi między bohaterami. Tyle pozytywnej energii jest między i wersami, że chce się czytać dalej!
    Pytasz o zachowaniu Eleanor. Dla mnie wciąż jest ona w kolaboracji z tym bydlakiem! Pisałam Ci już kiedyś o moich domysłach, wciąż to podtrzymuje. Tym bardziej, że w jednym z poprzednich rozdziałów było coś o dyktafonie. Przybiłam sobie wtedy mentalną piątkę, bo taki sam scenariusz miałam w głowie. Brunetka ukryta na gali pomiędzy tłumem ludzi, ukradkiem skradająca się do biednej Katy na tyle blisko, by usłyszała jak z małego urządzenia wylatują słowa, ostre jak noże. Widzę tą satysfakcje na ustach El i sama zaczynam się tego bać. Nie mam pojęcia co ta dziewczyna chce osiągnąć. Zemsta nie zawsze jest słodka i ona może być tego doskonałym przykładem. Nie chcę wiedzieć co zrobi Louis, gdy się dowie o współpracy tej dwójki. Mimo wszystko nie przekreślam jej. Wierzę, że kiedyś zrozumie swoje błędy. Oby nie było za późno….
    Teraz muszę trochę ponarzekać, ale spokojnie nie musisz się bać! Po prostu trochę brakuje mi Zayna. Mam świadomość tego, że nie można opisać wszystkiego i wszystkich. Sama coś o tym, wiem. Nieustannie ubolewam nad faktem, że sama nie mogę rozwinąć każdej z postaci. Dlatego nie mam do Ciebie o to pretensji. Jednakże muszę przyznać, że trochę tęsknie za Malikiem. Mam wrażenie, że po tym wszystkich ukrył się w cieniu, schował , ukrył w sobie. Wciąż zastanawia mnie, czy kiedykolwiek Katy dowie się o tym co się stało? I jak na to zareaguje? A może w ogóle się nie dowie? Kto wie co dla nas szykujesz!

    Przepraszam, że ten komentarz jest taki niespójny, prawdopodobnie a nawet na pewno są w nim wersy, które mówią o bzdurach. Wstęp to jakiś bezsensowny słowotok, paplanina zmęczonego podróżą człowieka. Jednak nie chciałam odkładać, komentowania na potem. Chciałam jak najszybciej tutaj coś po sobie zostawić, żebyś czasem nie pomyślała że zapomniałam o Tobie. Poza tym, nie stęskniłam się tylko za Malikiem ale za internetowym światem również ;)

    PS- Miałam się odnieść również do poprzednich rozdziałów, ale chyba nie ma co sięgać aż tak bardzo do przeszłości. Choć dla mnie wciąż jeszcze żywej! Tym bardziej, że długość tego komentarza i tak pewnie już przekracza ogólnie przyjętą normę. Poza tym nie chcę zamęczyć Cię na śmierć!

    Ściskam Cię ciepło! Xx

    ~Eirene

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam zdecydowanie inaczej z tymi powrotami... Zawsze tak szybko mija mi wtedy czas, że mam ochotę usiąść i się rozpłakać.
      Ja na szczęście z walizkami też nie mam tak źle, bo w innym wypadku pewnie stałyby do upadłego, czekając na rozpakowanie. Zazwyczaj włóczę się z plecakiem, więc nie mam w nim dużo rzeczy...
      Jejku, twoje słowa to po prostu miód na moje chore serce... No, może nie miód, bo go nie znoszę i zamiast chorego serca gości u mnie przeziębienie, ale od razu mi lepiej. Jesteś kochana... Nie mogę uwierzyć, że zaraz po powrocie znalazłaś czas na moje wypociny...
      Podoba ci się moje poczucie humoru? Oj, kochana... Gdy przyjadę do Opola, to dam ci jego próbkę i obyś nie żałowała :)
      Szczerzę się jak głupia, czytając twoje słowa i kolega zaczyna się na mnie podejrzliwie przyglądać...
      Pytam o El, bo jestem strasznie ciekawa, czy za tymi wszystkimi słowami, jaka to ona jest okropna, jest coś więcej... I u ciebie oczywiście jest, bo jakżeby inaczej ;) Czasami myślę, że czytasz mi w myślach, bo wszystko zgadujesz, a czasami nie ;) Jak będzie tym razem? Przecież El miała sposobność, zwłaszcza, że kto wie, czy nie tańczyła obok Lou i Kate...
      Przyznam się bez bicia, że specjalnie wysłałam Zayn na kilka dni do Bradford. Dodam, że z Perrie. Możliwe, że z czymś wyskoczą po przyjeździe do Londynu ;)
      Nie przepraszaj mnie za ten wspaniały komentarz :) A już ten wstęp podobał mi się najbardziej. To tak miedzy nami podróżnikami... Mam nadzieję, że powoli wracasz do szarej/kolorowej codzienności, ale wciąż naładowana pozytywnie po urlopie :) Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział u ciebie...
      Całuję xx

      Usuń
  13. Boooooski¡!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekałam z niecierpliwością na ten rozdział i czekam z niecierpliwością na następny. Powinnaś zacząć pisać książkę. :) Rozdział genialny jak zawsze. Pozdrawiam twoja psychofanka xd @_Clary_Fray :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :)
      Mam nadzieję, że kolejne również przypadną ci do gustu...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  15. Jednym słowem ---swietne .

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże rozdział jest rewelacyjny.Jedyne co mnie niepokoi to ta El.Kocham jej osobę więc dziwne,kiedy w opowiadaniu odgrywa rolę zimnej suki..przepraszam za wyrażenie..
    Ale tak już jest.Nie lubię Perrie a w Twoim opowiadaniu ją pokochałam.
    Mam nadzieję,że wszystko potoczy się jak najlepiej i Kate przestanie myśleć w ten sposób o sobie..Przecież to stek bzdur! Lou kocha Kate a El pierdzieli głupoty!
    Oczywiście jak dla mnie mało scen pomiędzy Harrym i Alex.Więcej więcej więcej :D
    HALEX ♥
    Jestem wręcz pochłonięta tym opowiadaniem i wiesz co ja zamierzam zrobić? Zaczynam czytać od początku :D
    Boże sama nie mogę wyobrazić sobie,że jakiekolwiek opowiadanie znalazło miejsce w moim sercu.To na prawdę piękne..
    Cóż nie będę Cię zanudzać swoimi głupkowatymi monologami więc w skrócie powiem,że rozdział jest rewelacyjny!
    Życzę Ci dużo weny xx
    pozdrawiam i całuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Ufff... Kamień spadł mi z serca, bo trochę się obawiałam reakcji.
      Doskonale cie rozumiem, jeżeli chodzi o El, bo ja sama uważam, że jest sympatyczna i bardzo silna w rzeczywistości. Ale każda opowieść potrzebuje czarnego charakteru...
      Cieszę się, że polubiłaś Perrie. Dziewczyna zdecydowanie nie miała ciekawego startu w moim opowiadaniu, ale ostatnio bardzo się zmieniła :)
      Kate zdecydowanie nie powinna uwierzyć w siebie i Louisa. Choć takie słowa, jakie było dane jej usłyszeć, to z pewnością nie jest łatwa sytuacja...
      Mało Harry'ego i Alex? Kto wie, może w kolejnym rozdziale uda mi się to naprawić ;)
      Dziękuję ci za te wszystkie przepiękne słowa. Sprawiłaś mi nimi wiele radości. Wciąż trudno mi uwierzyć, że moja pisanina komuś się może podobać na tyle, by ją przeczytał, a co dopiero więcej niż raz! Dziękuję.
      Całuję xx

      Usuń
  17. Zamartwianie się Louisa, było bardzo zabawne. Danielle i jej rozsądek, dlatego w tym opowiadaniu tak doskonale pasuje do Liama.
    Czasami zastanawiam się ile Kate będzie jeszcze cierpieć przez tego psychola.
    Jak ja nie lubię Eleanor, ale gdyby nie ona opowiadanie pewnie byłoby za słodkie, musi być ktoś kto namiesza.
    Payne'owie i ich możliwość czytania sobie w myślach. :P
    Alex i Harry nadchodzą, będzie ciekawie. :D

    Byle do niedzieli. :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Masz racje, gdyby nie Eleanor, to byłoby aż za słodko... A tak mamy przynajmniej pewne zawirowania i możemy wyczekiwać, co też dziewczyna teraz wymyśli...
      Harry i Alex nadchodzą? Mam nadzieję, że rzeczywiście będzie ciekawie ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  18. Kocham twój blog. Jest wspaniały! Jeden z moich ulubionych ;* czekam na next ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie mi miło, że podoba ci się moja pisanina :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  19. I po coś cholero brała te tabletki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Powinna myśleć przyszłościowo ;)

      Usuń
  20. Kurcze, prawie się popłakałam przy reakcji Kate na słowa, że Louis chciałby mieć z nią kiedyś dzieci. Mogłam sobie wyobrazić jak bardzo szczęśliwa jest i to dzięki niemu. Piękne uczucie <3
    Co do Eleanor to po prostu... brak mi słów. Ugh, jak ona może być taka podła w stosunku do Kate. Dla Kate powinno się być tylko i wyłącznie przemiłym i ją uwielbiać!
    Jestem ciekawa jak będzie wyglądało spotkanie Harry, Alex, Louis i Kate. Czy wyjdzie na jaw co wydarzyło się w szpitalu albo coś w tym stylu ; >
    I mam nadzieję, że będzie dużo Nialla! Stęskniłam się za nim!
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, uczucie między Kate i Louisem jest wyjątkowe i jeśli ono nie wyleczy dziewczyny z tych jej wszystkich wątpliwości, to już nie wiem, co miałoby pomóc...
      Postać El jest jaka jest i inna na razie nie będzie... A czy za jej zachowaniem kryje się coś więcej, to się dopiero okaże...
      Kolejny rozdział już się piszę i kto wie, może będzie coś z tego nad czym się zastanawiasz...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  21. Uwielbiam twoje opowiadanie ojej <33 El to taka debilka ughhh :/ Fajnie by było jakby Kate odzyskała wzrok nawet miałam taki sen : Pyt do cb ile jeszcze przewidujesz rozdziałów ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie potrafię powiedzieć ile jeszcze rozdziałów do końca. Wprawdzie mam zaplanowane całe opowiadanie, ale podczas pisania różnie to bywa...
      Ciesze się, że podoba ci się ta moja pisanina...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  22. Louis powinien ukręcić łeb Eleanor. To taka wredna jędza. Nienawidzę jej ! A rozdział boski *.* Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      A co będzie z Eleanor, to się dopiero okaże...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  23. Przepraszam cię bardzo, że dwóch poprzednich rozdziałów nie skomentowałam, ale byłam na wakacjach i byłam tylko z telefonu, a jak czytałam to miałaś już z 130 coś komentarzy czy coś koło tego...ale wiesz: zaskoczyłaś mnie we wszystkich trzech. Cieszę się, że na razie nic nie zrobiłaś Kate, ale spróbuj to zmienić to radzę ci nie wychodzić z domu bez ochrony! A co do Alex i Harrego: serio zrobili TO na szpitalnym łóżku?! Mam nadzieję, że pielęgniarki zdążą zmienić pościel zanim ja tam trafię po zawale który dodasz następny. Bo wiem, że szykujesz jakąś bombę. Napewno xD
    Mam nadzieję, że nic nie zrobisz nikomu :D
    Kocham cię ;** Zebrało mi się na miłosne wyznania. Kończę zanim napiszę coś złego xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie musisz mnie przepraszać, bo ja doskonale rozumiem, co to znaczy pisać z telefonu... Ja prawie nigdy tego nie robię, bo jedno zdanie pisałabym pewnie z godzinę ;)
      Cieszę się jak głupia, że udało mi się ciebie zaskoczyć :) W końcu po tylu rozdziałach, to już nie jest takie proste...
      Czy Harry i Alex zrobili TO? Czyli co? Bo nie poszli na całość jeśli o to chodzi...
      Będzie bomba? Hmmm... Czyżbyś bawiła się w czytanie mi w myślach? Zobaczymy...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  24. Jesteś NIESAMOWITA! Z niecierpliwością czekam na moment Harry&Alex uuu ;D Kate, Kate, Kate, zaskakuje mnie za każdym razem, chyba tak samo jak Lou xd Jestem niemal pewna że El maczała palce w wypadku Zayn'a, Alex ... Życzę miłego dnia/wieczoru <3 Lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za miłe słowa. Bardzo się cieszę, że moja pisanina ci się podoba :) No i zawsze wzdycham z ulgą, gdy udaje mi się was jeszcze czymś zaskoczyć. W końcu po tylu rozdziałach, to nie takie proste...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  25. Pokochałam Eleanor przez to, że piszę o niej opowiadanie. I naprawdę trudno mi czytać fragmenty, gdy jest nie miła. To dziwne, wiem, jednak wkręciłam się w jej miłą, skromną i uroczą naturę. Więc może zwyczajnie pominę ten wątek, u Ciebie, dobrze? Mam nadzieje, że nie będziesz miała mi tego za złe.

    Zapobiegawcze myślenie Kate, powinno zostać nagrodzone, przynajmniej Oscarem. Gdyby nie tabletki, mielibyśmy do czynienia z baby Tomlinsonem. Cóż to byłby za uroczy widok. A jeszcze jakby dzidziuś miał błękitne ślepka, to już w ogóle, byłoby wspaniale :)

    Danielle z ochroniarzami, to wspaniali ludzie. Nie tylko umieją rozśmieszyć, ale także wesprzeć i obronić. Żeby poznać takich ludzi to trzeba mieć nie małe szczęści i Kate je poznała!

    Liam z Danielle tworzą taką udaną parę, że aż szkoda, że w rzeczywistości się im posapało :(

    Mam nadzieje, że czujesz się już lepiej, a jeśli nie, to wracam nam szybko do zdrowia! Całuję i pozdrawiam, matrioszkaa! xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się domyśliłam już na samym początku, że twoje odczucia będą stricte odmienne, niż większości osób tutaj... Ja osobiście myślę, że El jest bardzo miłą i silną osobą w rzeczywistości, ale cóż poradzić. Opowiadanie potrzebowało czarnych charakterów...
      Zdecydowanie Kate pokazała, że myśli za nich oboje... A może to Danielle? W końcu ślepia nie jest i widzi co jej metamorfozy robią z Louisem ;)
      Według mnie w ogóle trzeba mieć dużo szczęścia, by na swojej drodze spotkać dobrych ludzi... Szkoda, że tak często tego nie doceniamy.
      Liam i Danielle... Ostatnio coraz rzadziej myślę o nich, jak o parze... Wciąż uwielbiam Danielle, ale Sophie również wydaje się sympatyczna... Cóż... Życie, to ciągłe zmiany...
      O moim zdrowiu może lepiej nie będę wspominać, bo musiałabym trochę pomarudzić... Też mam nadzieję, ze w końcu poczuję się lepiej.
      Całuję xx

      Usuń
  26. JA.CIĘ.PO.PROSTU.UWIELBIAM. !!!

    OdpowiedzUsuń
  27. ... To do jutra, „zakochańce”.No nie jak mogłaś na tym skończyć ja się dopiero rozkręcałam a ty tak szybko skończyłaś, jak mogłaś mi to zrobić ); ,ale na szczęście mogę przeczytać jeszcze raz co pewnie teraz zrobię(musisz poczekać zanim przeczytam to trochę potrwa ;) )...po pewnym czasie.. (ale uwierz to nie trwało zbyt długo)
    Wojna Louisa z samym sobą była zabawna uśmiałam się,"wcale, że nie ty się nie znasz była strasznie poważna", cicho tam w głowie ja chyba wiem lepiej "tak, bo ci u wierze"och już się zamknij, nie słuchaj mnie tylko MNIE.
    Shrek zawsze na czasie, nawet w godzinie kryzysu wewnętrznego;)
    Kate nie tak łatwo przechytrzyć dopiero wstała a już coś czuje, że się święci kochana jest!I jeszcze się o niego martwi ow jakie to słodkie.
    Kontrola ubrań Kate i jest gotowa.A teraz poważna rozmowa na temat co się nie zgadzało poprzedniej nocy podejście pierwszeii AKCJA!
    Louis powoli uda się...dobra ale przynajmniej jej się podobało, dobra jeszcze raz!!
    Podejście drugie ii AKCJA!
    Yy dobra chyba coś jest nie tak powtórz bo nie zrozumiała. Reakcja Louisa: co jak ty możesz o tym wiedzieć przecież to ja zapomniałem a nie ty nie mogłaś o tym wiedzieć!!
    Dobra a teraz wracamy do teraźniejszości nom to co z tą nocą było nie tak bo według mnie wszystko już spoko.
    Co!!jak to nie mogłaś zajść w ciąże!!
    Tak kochana Kate i jej tableteczki sprytnie to sobie Daniell zaplanowała, przezorny zawsze ubezpieczony co nie.I nie będzie wyobrażeń Louisa );
    Tak ubierająca się Kate i szczery do bólu Louis to jak gaz rozweselający. Daniell jak zwykle w porę.
    O szkoda jednak, że nie na zakupy, tak ale przecież nie chcemy wprowadzić Louisa w stan przed zawałowy, co nie.Tak biblioteka ukochane miejsce Kate i teraz Louis zamiast gorących nocy będziesz miał nieciekawą lekturę do opanowania.
    Dziewczyna o złotym sercu która lubi się uczyć łał mój ideał człowieka dobra to w takim razie ide się pouczyć...
    Po powrocie z tak miłej wycieczki musiał nastąpić jakiś nie miły incydent i do tego przyda nam się Eleanor.Wybacz ale to co ona mówi jest nie dorzeczne i nie będę tego komentować (chyba, że lubisz dużo ilości cenzury w komentarzach więc przepraszam, ale pomysł całkiem niezły już dawno nie było Eleanor w rozdziale to taka odmiana(:a zważywszy na jej słowa pożegnania to będzie częstym gościem w przyszłych rozdziałach)
    Żaden chłopak nie zrozumie dziewczyn chyba, że jest naszym kochanym Liasiem chociaż nie obyło się bez małego nie zrozumienia.Tak każdy chyba chciałby mieć takich przyjaciół jak ta para. " Co za tępa strzała..." moja koleżanka tak zawsze mówi, rozwaliłaś mnie tą wypowiedzią
    Hm.. Louis mówiący co myśli o Eleanor i to jeszcze bez cenzury kusząca perspektywa dobra, ale teraz nie o tym. Ucieczka do wanny przed nie ciekawą rozmową (muszę to kiedyś wypróbować ), ale Louisowi nie przeszkodzą nawet drzwi, a co najważniejsze golizna Kate.. tak, a mogło być tak pięknie dobra wracamy do rzeczywistości...
    Ciekawi mnie jaki był napis na jej koszulce do spania (chyba muszę przeczytać twoje opowiadanie od nowa, ale to będzie czysta przyjemność ) O nie i od tej chwili nie mogłam powstrzymać beczu, ale co tam jestem babą mogę. Dlaczego Kate jest taka doskonała ja się pytam? Tak Kate słuchaj Louisa wszyscy cię kochamy i oddalibyśmy ci wszystko co mamy, ale znając ciebie to byś odmówiła i nie przyjeła nic.Jeśli Eleanor ma paść na widok Kate w kolii to sama jej to zafunduje (już zbieram pieniądze) dobra, koniec beczu czas się uśmiechnąć. "...ona będzie tą inteligentniejszą. I piękniejszą. I zdolniejszą. ‘’Louis nie przejmuj się w końcu nie wszyscy są doskonali... właściwie to tylko Kate jest doskonała pod każdym względem można przez nią wpaść w kompleksy( tak jeszcze tego mi brakuje ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CD... (tak mój powalający komentarz się nie zmieścił)

      Witaj Harry, czy ty musisz zawsze przeszkadzać w takich słodkich momentach (tak bo jak by wyglądał rozdział bez drugiego kochasia) dobra, ale chociaż masz dobre wiadomości (już się nie mogę doczekać następnego rozdziału, ale się będzie działo z Alex i Harrym przecież on ją zamęczy biedula, albo ona zamęczy jego jak kto woli co nie? :*)(coś dużo tych nawiasów (zdecydowanie za dużo)) Wiele pytań a on chce się dowiedzieć jak bardzo go kocha ( a kopnoł cię ktoś kiedyś w dupe! Nie? to chcesz tego doświadczyć czy wolisz odpowiedzieć?). Tak, nie ma to jak nie zapowiedziane porwanie i to dzięki urokowi osobistemu ( hm ciekawe co tam u jego ulubionej pielęgniarki?) Oj nie wiem czy wejście do domu Harrego będzie takie proste jeśli zamknie się z Alex w jednym pokoju to mogą nie wychodzić przez kilka dni jak dobrze pójdzie (chociaż Kate pewnie by ich ubłagała) doktor Styles wie co dobre dla pacjentki, tak wiemy jakie ma metody uzdrawiania (kto nie chciałby takiego doktora.. ach znowu się rozmarzyłam)..

      I wracamy do początku dlaczego taki krótki.
      Ale ten komentarz mi chaotyczny wyszedł (podziwiam cie że tu dotrwałaś jeśli w ogóle dotarłaś(: ).
      Mogę być twoją młodszą siostrą (ale dziwna propozycja co nie?) ? Dobra daje ci czas do zastanowienia, nie naciska( zgódz się, plose!)
      Opss.. trochę się rozpisałam, ale to chyba dobrze (ale chyba tylko dla mnie bo o niczym nie zapomniałam).
      A teraz troszkę wazelinki: ten rozdział mnie zaskoczył miało być nudno, ale coś ci nie wyszło bo twój "nudny rozdział" tak mnie wciągnoł, że nie mogłam się oderwać od czytania.
      Całuje, ściskam i pozdrawiam: Meggi :)

      Ps. Prawie bym zapomniała życzę szybkiego powrotu do zdrowia i chęci i weny do napisania następnego rozdziału liczę na Harrego i Alex w akcji:)

      Usuń
    2. Wiem, że jestem zła, bo zawsze kończę nie tam, gdzie powinnam... Ale przynajmniej zawszę zostawiam wskazówkę, czego można się spodziewać w kolejnym rozdziale ;)
      Walka z naszym drugim lepszym/gorszym ja to co, z czym każdy człowiek musi się borykać... Grunt, to podejść to tego z humorem ;)
      Chaos w głowie Louisa... Czy on kiedyś przeprowadzi poważną rozmowę, bez uprzedniego zahaczenia o milion innych tematów? I ostatecznie chciał tego dzidziusia, czy nie? Wydawał się zawiedziony przez moment... A może po prostu był w szoku ;)
      Danielle zrobiła mu wielką (chyba) przysługę. Ale w końcu to przez jej metamorfozy chłopak traci głowę ;)
      Miłość Kate do książek nie podlega wątpliwością, a jej miłość do nauki... Cóż, czyż nie jest tak, że często pragniemy tego, czego nie możemy mieć?
      Coś miałam wrażenie, że zapomnieliście o El, więc pozwoliłam jej o sobie przypomnieć.
      Czyżbyśmy miały wspólną koleżankę? Moja też używa łuczniczych określeń ;)
      Znalazłaś napis? jeśli nie, to proszę: "Jestem dziewicą, ale to bardzo stara koszulka..." Oczywiście dostała ją od Alex ;)
      Masz rację, można wpaść w kompleksy porównując się do Kate, ale czy tak naprawdę ktoś chciałby żyć jej życiem? Może racje miał ten, który powiedział, że najwyraźniej Bóg stara się wynagrodzić jej wszelkie zło, które ją spotkało... Nie jest doskonała, ale ma doskonale czyste serce...
      Doktor Styles zawsze potrafi trafić w odpowiedni moment. No, ale przynajmniej tym razem miał ważny powód ;)
      Sama jestem ciekawa jak przebiegnie wizyta u Alex i Harry'ego. A może pocałują klamkę? Po Stylesie wszystkiego się można spodziewać. Mam tylko nadzieję, że nie zapomni o obrażeniach Alex...
      Moją młodszą siostrą? Hmmm... Jeśli mam być szczera, to zawsze się cieszyłam, że nie mam siostry ;) Jestem okropna, wiem ;) Chociaż jak się bardziej zastanowić... Chyba muszę to przemyśleć ;)
      Dziękuję ci z całego serca za ten wspaniały komentarz, który zdecydowanie poprawił mi humor z rana :) Ja miałabym nie dotrwać w jego przeczytaniu? Kochana, ja go przeczytałam kilka razy! Zastanawiam się tylko dlaczego za każdym kolejnym razem wydawał mi się zabawniejszy... Hmmm...
      Dziękuję za miłe słowa i cieszę się bardzo, że nawet moje "nudniejsze" rozdziały ci się podobają :)
      Całuję xx

      Usuń
  28. Zajebiste . Nic dodać , nic ująć .
    Hahahaha .. Świetna była ta rozmowa Lou i Katy . Ach , ta Danielle , co by było gdyby nie jej wspaniałomyślność ;D Słodkie było to , że Lou chce mieć dzieci z Katy . Razem są .. no nie wiem .. no świetni , słodcy , śmieszni , dopasowani , no kurwa .. po prostu idealni <3
    Kurwa jak ja nienawidzę Eleanor ! No kurwa , tylko zajebać sukę .. Wzburzyłam się ! Jak można tak powiedzieć do Katy ! Szkoda , że odeszła od tego stolika ze swojej woli , bo chciałabym poczytać jak Mark i Adam ją wyprowadzają .. i takie tam moje marzenia , żeby taki tam mały wpierdol ;>
    Ależ ta Dani zła .. Dobrze , że Liam zawsze ogarnięty . Dobrali się ;)
    Katy jak zwykle musiała się obwinić , że to wszystko jej wina .. dobrze , że Lou jest taki kochany i wszystko już jest dobrze . Marzeniem jest mieć takiego chłopaka .. Gdyby jeszcze mogła go zobaczyć ;p Biedactwo z niej .
    I na koniec nasz kochany Harold .. Jak można go nie kochać . Ja pierdole . Jestem naaaapraaawdę baardzo ciekawa co oni będą robić u niego w domu ;> Ach .. podjarałam się ;D Mam nadzieję , że będzie jakaś gorąca scena z Halex w następnym ;]
    Cały rozdział taki spokojny , ale i tak świetny .
    Kocham to opowiadanie . Kocham Ciebie . <3

    Czekam na następny !

    xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za miłe słowa. Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :)
      No i domyślność, albo po prostu pomoc Danielle stała się przyczyną nie powiększenia rodzinki Tomlinsona... Sama nie wiem, czy ostatecznie Louis nie jest zawiedziony ;)
      Oj, marzy ci się rozróba w miejscu publicznym.. Wiesz co by się potem działo w prasie? Dziennikarze mieliby używanie...
      Kate i Lou razem są po prostu nie do pokonania... Oby tylko w tej ostatecznej rozgrywce z tym psychopatą również zwyciężyli...
      Gorąca scena z Harrym i Alex w następnym rozdziale? Przecież dopiero była! Jak będę tyle takich scen pisać, to umrę z przegrzania ;)
      Całuję xx

      Usuń
  29. Dobra. Chipsy są, wiadro herbaty jest. Tylko brakuje mi czegoś słodkiego, czekoladowego... Rzuć mi jakimś żelkiem, powinno wystarczyć! Dobra. (tak, tak, znowu jedzenie. Mówiłam kiedyś, że jestem podobna do Nialla?)

    A nie mówiłam, że Kate to poczuła? Kurde, mogłabym to pisać za Ciebie, normalnie ;D
    Ale Louis był przesłodki, jak tak się plątał. Jeszcze go sobie wyobraziłam, że ze stresu męczy rowek koszulki, albo wyłamuje sobie palce, patrząc w ziemię. I jeszcze szura jedną nóżką po podłodze. I to jąkanie. Och, mam słabość do jąkania. Może to dlatego, że sama jestem jąkałom? Jak to dobrze, że takich rzeczy nie widać (słychać) w internecie... Ale nie bój się, jąkam sie tylko jak szybko mówię albo mam akurat jakiś stresujący okres. Albo jak się czymś bardzo przejmuję – jak się spotkamy to słowa nie zrozumiesz ;)W każdym razie.
    Louis słodziak. I jeszcze w tej mojej wizji. Aaaach... Gdyby nie tylko ta moja psychika, która mechanicznie sprawia, że nie podobają mi się zajęcia faceci, to on już by nie był twój. Tylko mój. Forever. A z tą psychiką to serio! Wiesz, że dzisiaj już nie działają na mnie foty Liama? Może nawet za kilka dni będę potrafiła usunąć je z telefonu! (no dobra, przenieść na komputer w jakiś bezpieczny folder, może się jeszcze przydadzą.)
    Boże, Kate, dlaczego nie powiedziałaś Louisowi o tabletkach?! Moglibyście tak się fajnie wcześniej bawić, a nie tylko gumki, gumki, gumki... Czuję, że teraz Tommo ci nie da spokoju, Mała ;)

    Współczuję Katie tych laserów. Słyszałam, że cholerstwo bardzo boli. W sumie sama mam bliznę, której kiedyś chciałam się pozbyć, ale dzisiaj ją uwielbiam. Tak, mówię o tym półksiężycu na brzuchu ;)

    Kate i Dan. Uwielbiam je razem w akcji. I jeszcze Mark – proszę pozdrów go od polskiej blondynki, która się zakochała w jego bohaterze... TYLKO NIE ZAPOMNIJ! Jeszcze trochę i będę prosić o autograf ze zdjęciem ;D Niech się boi, ja jako fanka potrafię się zachowywać gorzej niż niektóre 12-latki...
    Akcja ze staruszką – cudo. Miałam to przed oczami. I nieźle się uśmiałam.
    Przyznam się szczerze. Moja wyobraźnia zaszalała przy jednym fragmencie. W restauracji. Już mi ciśnienie skoczyło. A ja naiwna myślałam, że wykorzystasz właśnie mój pomysł, wiesz – restauracja, kelnerki... ;P A tu tak mnie zawiodłaś. Oj, nieładnie, Kasiu, nieładnie... Ale chyba jestem w stanie Ci to wybaczyć. 1... 2... 3... Już, wybaczone ;)
    El? Serio? Znowu ona? Czy ta wredota musi psuć każdą miłą chwilę w tym opowiadaniu? (już miałam użyć słowa „sielanka”, ale w porę się powstrzymałam :P )
    „Do zobaczenia, Kate. Myślę, że wcześniej niż się spodziewasz.” W tym momencie autentycznie przeszedł mnie dreszcz. Serio. Ona jest tutaj taka... creepy (wolę dźwięk tego słowa niż pospolitego, polskiego „przerażająca”). Brrr. Na bank coś kombinuje z tym zboczeńcem. Śmierdzi mi tu nim na kilometr. (detective mode on ;D )

    Podobno zaczęłaś przeze mnie inaczej patrzeć na Liama... POKAŻ TO! Chcę zobaczyć twoją wersję tego Liama. A nie taki kochany chłopak ciągle ;P

    Oh, Harry. Marry me. Now. Here. Just do it. And keep making me laugh till I die. Please.
    Uwielbiam go u Ciebie. Tak bardzo, że aż boli. Niall będzie zazdrosny :< Powiem mu, że to Twoja wina :P

    Na koniec mam jedno, proste zdanie: GDZIE SEKS?! NO JA SIĘ PYTAM, GDZIE W TYM ROZDZIALE SEKS?! Albo jakaś hot scenka. Jedna, malutka scenka. Taka dla mnie. No Kaś, myślałam, że się lubimy :(
    Tamto ci wybaczyłam, ale nie wiem, czy to jestem w stanie...

    Ale i tak wielkie love <3
    Buziaki,
    Kate <3 Kate
    (tak, ja też to polubiłam i mam zamiar tak się już zawsze podpisywać)

    @katie093

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jeden komentarz mi wyszedł, chyba jestem chora...

      Usuń
    2. Wykańczasz mnie z tym jedzeniem... Gdzie moje żelki? Nie będę gorsza. I mam meliskę ;)
      Mogłabyś pisać za mnie? Hmmm... W sumie dawno nie miałam wakacji...
      Nie ma to jak bujna wyobraźnia... Wystarczy twój barwny opis i już rozpływam się na "widok" Louisa, który jest tak słodki, że to aż powinno być karalne. Najlepiej domowym aresztem u mnie ;)
      Już widzę jak Kate spala się ze wstydu, mówiąc Louisowi o tych tabletkach ;) A swoją drogą, dobrze że nie doszło do samospalenia, gdy Danielle jej je dawała ;)
      Rzeczywiście usuwanie blizn to żadna przyjemność, ale Kate ewidentnie ma wysoki próg bólu...
      Mark mi już powoli zaczyna gwiazdorzyć ;) Jak mu przeczytałam kilka pytań na asku związanych z jego osobą, to szczerzył się jak głupi...
      No przecież ja nie mogę za każdym razem wykorzystywać twoich pomysłów, bo już nie byłoby żadnej niespodzianki... Ale kto wie, co się jeszcze wydarzy...
      Bawisz się w detektywa? Hmmm... Ja nic nie zdradzę. Sama się w końcu przekonasz, czy nie minęłaś się z powołaniem ;)
      Mam ci pokazać innego Liama? Kochana, bo jak ja ci pokażę, to będziesz miała wysoko zawieszoną poprzeczkę przed swoim nowym opowiadaniem ;)
      Serio? Harry? Hmmm... Nie żebym była skarżypytą, ale... Niall!!! A Katie coś ten teges do Harry'ego!!!
      Seksu ci się zachciało? Po poprzednim rozdziale jeszcze ci mało? Ja jeszcze nie doszłam do siebie po poprzedniej scenie Harry''ego i Alex, a wierz mi, w mojej głowie ona była jeszcze gorętsza...
      Być może coś będzie w kolejnym rozdziale. Tak specjalnie dla ciebie ;)
      Dziękuję ci za wszystkie przemiłe słowa i za to, że po prostu jesteś...
      Kate ❤ Kate
      Całuję xx

      Usuń
  30. Jeżeli masz dobre serce, to pomóż. Proszę, wejdź tutaj: http://ratowanieswiata.blogspot.com/2013/08/1943-uratujmy-wieczorynke-promocja.html i podpisz petycję. Tam znajdziesz więcej informacji na temat sprawy itp., proszę też o reklamy – np. na swoim blogu, FanPage czy gdziekolwiek indziej. Wierzę w Ciebie! Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcą znieść Wieczorynkę? O kurcze... A ja zawsze myślałam, że ona jest nietykalna...

      Usuń
  31. Nominuję cię do Liebster Award :D Więcej na : http://one-direction-story-by-kelsey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci z całego serca za ta nominację ❤ To naprawdę ogromny zaszczyt, że wśród tylu blogów, wybrałaś mojego.
      Niestety kompletny brak czasu nie pozwoli mi tym razem wziąć udziału w tej zabawie. Wciąż jeszcze pamiętam ile to mi zajęło czasu poprzednim razem...
      Całuję xx

      Usuń
    2. Nie ma sprawy. A tak wgl. to chciałabym Cię jeszcze zaprosić do czytania mojego drugiego bloga . Co prawda jest dopiero epilog , ale mam nadzieję , że się spodoba. A tak wgl. to masz talent dziewczyno . Normalnie się zakochałam w twoich opowiadaniach. I muszę przyznać , że dają mi one inspirację . <33

      Usuń
    3. Chyba w opowiadaniu, bo o ile nie włamałaś się do mnie do domu, to raczej nie mogłaś przeczytać nic więcej ;)
      Cieszę się, że moja pisanina na coś ci się przydaje... Inspiracji w sumie warto szukać wszędzie.

      Usuń
  32. Rozdział cudowny ! Tak się cieszę jak pojawia się nowy post że na twarzy mam uśmiech na 5 metrów ! Chciałabym napisać coś długiego i coś dzięki czemu usmiechnelabys się ale wszystko zostało napisane :-)

    Mam pytania-Czy Ty w rzeczywistości też nie lubisz El, ja ją osobiście kocham :-), Zapewne wiesz już o zareczynach Pez i Mr. Malika ? Jaka była Twoja reakcja, ja przyznam szczerze że byłam zdziwiona i smutna na początku ale później cieszyłam się , Co sądzisz o Sophie Smith ? Wydaje się być miła dziewczyna i życzę jej oraz Liamowi szczęścia . (PRZYznam też że przyzwyczaiłam się do Dan i szkoda że nie są razem,ale cóż)

    Pozdrawiam i przepraszam za kłopot z pytaniami !

    Ps. Pisałas że po powrocie Zayna z Bradford będzie niespodzianka ... coś czuje że będzie miało to coś wspólnego z rzeczywistością np. Zareczyny :-D
    Ale tylko moje gdybanie :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za miłe słowa. Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał :) I wierz mi, twój komentarz sprawił, że się uśmiecham :)

      Ależ ja lubię El! Spotkałam ja raz w Londynie i muszę powiedzieć, że wydaje się przemiła. no i zdecydowanie jest silną osobą, skoro znosi to, co ją spotyka od niektórych "fanek" Louisa, czy też Harry'ego. Po prostu moja historia potrzebowała czarnych charakterów, a że głównym bohaterem jest Lou, to padło na nią...

      Zaręczyny Perrie i Zayna... Chyba też byłam trochę zdziwiona. Uważam, że 20 lat, to trochę za szybko. No ale cóż, oni prowadzą szalone życie i pewnie perspektywy się zmieniają. Jakoś specjalnie się tym nie przejęłam, bo to w sumie tylko i wyłącznie ich sprawa. Ja mam tylko nadzieję, że to nic nie zmieni jeżeli chodzi o zespół i ich muzykę. Reszta mnie nie interesuje...

      Wszyscy wiedzą, że ja uwielbiam Danielle. Trąbię o tym na prawo i lewo. Ale do miłości nie można nikogo zmusić. Liam i Sophie. Dla mnie brzmi to równie dobrze, co Liam i Danielle. Życie nie stoi w miejscu, wiec dlaczego on by miał... Widziałam ich razem podczas premiery filmu i ona naprawdę wydaje się miła i jest śliczna. A zresztą, to on ma ją kochać, a nie ja ;)

      Twoje pytania to żaden kłopot :) A co do tej niespodzianki i twoich przeczuć... Może już niedługo się przekonasz...

      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Bardzo dziękuje za odpowiedź . I naprawdę cieszę się że na Twojej twarzy pojawił się uśmiech :-D Nawet nie masz pojęcia jak Ci zazdroszczę tego że widziałas Eleanor :-D! Ja niestety ciągle siedzę w Polsce i nie zachodzi się na to żeby to się zmieniło :'(

      Masz rację najważniejsze jest ich szczęście :-;-) ;-);-);-);-)
      A pro po byłaś w Londynie na premierze ..??o_O Jak tak to zazdroszczę , bo ja nawet na film w Polsce chyba nie pójdę . Wiesz moze do kiedy można kupować bilety ? Pozdrawiam :-)

      Usuń
    3. Prawdę mówiąc kompletnie nie orientuje się, jak to wygląda w Polsce z tymi biletami. Musiałabyś chyba sprawdzić repertuar kin. Myślę, że póki będą chętni, to kina będą grały...

      Nie byłam na premierze, ale widziałam nagrania z niej i dlatego tak napisałam... Wyglądali ładnie razem :)

      Usuń
  33. Świetby rozdzial jak zawsze,nic dodac , nic ując
    :*) ale mam małe pytanko , czy po skończeniu tego opowiadania masz zamiar założyć nowe ? :) było by Suuuper!! Naprawde! :) kocham te twoje opowiadanie jest takie emocjonalne i ... magiczne . To w jaki sposób piszesz i ukazujesz emocje bohaterów jest cholernie wciągające. Masz talent radze Ci go nie zmarnowac,byla by z ciebie niezła pisareczka.. :) przemyśl to. :)

    Całuski Anonimek -Patty Tommo
    (Ps. Przepraszam za błedy ale pisze szybko z telefonu)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się podoba i dziękuję za wszystkie miłe słowa :)
      Prawdę mówiąc nie zastanawiam się na razie nad kolejnym blogiem. Mam kilka zaczętych opowiadań, które mogłabym udostępnić, ale na razie skupiam się na tym. Cokolwiek postanowię, najpierw zrobię sobie małe wakacje :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  34. To chyba mój ulubiony rozdział! <333
    Nie wiem jak mam dziękować Ci za publikowanie tak świetnego opowiadania.. genialnie piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) I to ja ci dziękuję... że znajdujesz czas na tą moją pisaninę...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  35. Witaj Katee :*
    Rozdział bardzo .. romantyczny- to chyba dobre określenie ;)
    Taki troskliwy Louis bardzo mi się podoba ;)
    Wydaję mi się, że Harry bardzo pauje do Alex.. jest barwną postacią, nietuzinkową.. Zresztą jak chyba każdy w opowiadaniu ..
    Dziękuję Ci za stworzenie czegoś, co w tak przyjemny sposób odewie mnie od codzienności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za miłe słowa... Cieszę się, że wciąż znajdujesz chwilę na to moje opowiadanie :)
      Chyba nie ma dla autora piękniejszych słów, niż gdy ktoś chwali stworzonych przez niego bohaterów...
      Dziękuję :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  36. Dziękuję za miłe słowa pod poprzednim komentarzem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję... za cudowny komentarz :)

      Usuń
  37. Super rozdział. Normalnie w pale się nie mieści ze masz aż taki talent do pisania opowiadań. Louis sie stresuje jak jej prawde powiedzieć, a ona tak go zaskakuje. No po poprostu super. Nie zapomniałaś też dodać dramoturgi Elenor. Ten rozdział jest poprostu bombo. Mam nadzieja ze zdajesz sobie sprawę z tego jak fajnie piszesz i z tego jak bardzo cie kocham.
    Kocham i pozdrawiam Bożenka!
    P.S.
    Przepraszam ze nie komentowałam ostatnich rozdziałów ale nie miałam za bardzo czasu. Jeszcze raz to powiem:kocham cie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Dziękuję za wszystkie przemiłe słowa i za to, że przy braku czasu mimo wszystko znajdujesz chwilę na moje opowiadanie :)
      Nie przepraszaj, naprawdę nie trzeba... Ja doskonale rozumiem, co to znaczy nie mieć wolnej chwili...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  38. I jest 7 dziesiątka :) Louis i te jego rozmowy ze swoim drugim ja <3 Ale na szczęście Kate i Danielle myślą zapobiegawczo ;) Ta Eleanor t o jędza... Hahahahaha Mark i Adam przestraszyli się starszej pani :) I ta rozmowa telefoniczna Harry'ego z Louis'em i Kate -mistrzostwo <3 Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń