wtorek, 16 kwietnia 2013

52



   Siedziałam w garderobie i kolejny raz się zastanawiałam, czy powinnam z nimi jechać. „Przecież mogłabym zostać w domu...” dumałam, ściskając w dłoniach nowe dżinsy. Mark z pewnością posiedziałby ze mną. Nie muszą mnie zawsze ze sobą zabierać...
   - Mogę wejść? – usłyszałam głos Louisa dobiegający od strony drzwi. – Jeszcze nie gotowa? – usiadł obok mnie. – Co się dzieje, skarbie?
   - Może powinnam zostać dziś w domu... – powiedziałam cicho.
   - Dlaczego? Nie chcesz jechać? – zapytał, obejmując mnie ramieniem. Przytuliłam się do tego silnego ciała, które za każdym razem przypominało mi, że jestem bezpieczna. – O co chodzi? Źle się czujesz? – usłyszałam troskę w jego głosie i już wiedziałam, że nie będzie tak łatwo się wymigać. „Zawsze możesz się przyznać, że jesteś tchórzem...” Na takie podpowiedzi zawsze mogłam liczyć. Moje sumienie było na posterunku.
   - Nic mi nie jest – uśmiechnęłam się uspokajająco. – Po prostu pomyślałam sobie, że nie będę przeszkadzać... – przygryzłam wargę, zastanawiając się, co by tu jeszcze powiedzieć.
   - Na pewno o to chodzi? – „Raczej mi nie uwierzył...” Wzruszyłam ramionami. – A nie przypadkiem o to, że Harry się wygadał, iż sporo fanek czeka na nas pod studiem? – „Przyłapana...” Wiedziałam, że rumieniec na moich policzkach powiedział mu prawdę. – Kochanie... Przecież już byłaś z nami podczas nagrania dla telewizji. Tym razem będzie podobnie. A dziewczynami się nie przejmuj. Przecież rozmawialiśmy już na ten temat... Oczywiście możesz zostać w domu, jeżeli bardzo tego chcesz...
   - Ostatnio nie wiedziały kim jestem... – powiedziałam z nosem wtulonym w jego koszulkę. „Czy można uzależnić się od zapachu drugiego człowieka?
   - A teraz wiedzą i zobaczysz, że wcale nie będzie gorzej – zapewnił mnie Lou. – Nigdy nie miałem zamiaru cię ukrywać, skarbie. Jestem z ciebie dumny i mam zamiar pokazać cię światu. Chcę trąbić na prawo i lewo o tym, jaka jesteś cudowna i jak bardzo cię kocham... – „Czy można coś powiedzieć po takim wyznaniu?” Pozostało mi tylko się ubrać...
   - Ja też cię kocham – uniosłam głowę, by jego usta odszukały moje. „Jak to jest, że w jego ramionach wszystko wydaje się prostsze?” Wzięłam głęboki oddech. – Nie wiem w co powinnam się ubrać...
   - Nie wierzę – zaśmiał się. – Skarbie, we wszystkim wyglądasz pięknie... – zapewnił mnie, kolejny raz sprawiając, że na moich policzkach zakwitł rumieniec.
   - Byłoby łatwiej, gdybym wiedziała jakiego koloru są te rzeczy – wskazałam ręką przed siebie. Louis odstąpił mi sporo miejsca w garderobie... Coś, co na początku wydawało mi się śmieszne, gdyż ciuchy, które posiadałam zmieściłyby się w jednej szufladzie. Jednak po zakupowym szaleństwie Danielle, było tego zdecydowanie więcej. I wcale nie ułatwiało to zadania...
   - Rozumiem... – wstał i zrobił krok w stronę mojej części szafy. – A jak radziłaś sobie wcześniej? – zapytał, przesuwając wieszaki. – Jeszcze przed spotkaniem z nami?
   - Znałam swoje rzeczy na pamięć – uśmiechnęłam się. – Poznawałam je jak tylko ich dotknęłam. Tych też się nauczę – zapewniłam go szybko. – Po prostu na razie... Nie chciałabym wyglądać jak klaun...
   - Nic się nie martw – czułam, że się uśmiecha. – Chcesz założyć te dżinsy? – skinęłam głową. – To może czarna koszulka i siwa marynarka? Co myślisz?
   - Będzie pasować do tych butów? – wyprostowałam nogi w kolanach pokazując, co mam na stopach.
   - Będzie idealnie – zapewnił mnie, podając wspomniane rzeczy. – Zresztą sama się przekonasz. Przebierz się, a ja pójdę wygonić Harry’ego z kuchni. Myślę, że powinniśmy zacząć zamykać lodówkę na kłódkę, albo coś w tym stylu... – skierował się do drzwi. – Myślałem, że to tylko Niall będzie nas objadał i nawet potrafiłbym się z tym pogodzić, ale teraz jestem naprawdę przerażony... – zaśmiał się. – Zejdź do nas jak będziesz gotowa. Niedługo będziemy musieli jechać.
   - Dobrze... – wciąż nie ruszałam się z miejsca.
   - I nie martw się...
   Bałam się tego dnia... Czułam, że coś się wydarzy. Sama nie wiem skąd we mnie ta obawa, ale przepełniała mnie taka pewność, jak jeszcze nigdy. Szybko ubrałam to, co naszykował mi Lou. I kolejny raz ucieszyłam się, że poodcinał mi metki i nie musiałam się martwić, że którąś przegapię. Spędził nad tym zadaniem sporo czasu. Szkoda, że nie wykorzystałam go, by poznać choć część tych rzeczy. Badałam palcami strukturę materiału, próbując zapamiętać ten zestaw, by następnym razem już rozpoznać go bez problemu. „Wśród tylu innych...” westchnęłam, wychodząc z garderoby.
   W sypialni panowała niczym nie zmącona cisza. Ze stolika przy kanapie zabrałam mój nowy identyfikator i biorąc kolejny głęboki wdech, zawiesiłam go na szyi. Już na schodach wyraźnie słyszałam wesołe przekomarzanie się chłopaków. Ich wygłupom towarzyszył kobiecy śmiech. Ucieszyłam się rozpoznając w nim Lou. „Ona na pewno mi powie, czy naprawdę mogę wyjść tak ubrana...
   - Mała! – zawołał Harry, gdy tylko pojawiłam się w kuchni. – Powiedz coś swojemu facetowi, bo strasznie pazerny się zrobił ostatnio.
   - Naprawdę? – zaśmiałam się. – Nie zauważyłam...
   - Chciałem się tylko poczęstować...
   - Wyglądasz prześlicznie, Kate – Lou przytuliła mnie na powitanie. – Ten żakiet leży na tobie idealnie. Szkoda, że jesteś taka drobna, bo chętnie bym go przymierzyła...
   - Dziękuję... – uśmiechnęłam się. Kamień spadł mi z serca. Skoro ona tak mówi, to znaczy, że nie jest źle... – Danielle go wybrała...
   - I zdecydowanie wiedziała, co robi...
   - Wy tu o ciuchach, a ja chcę wiedzieć, dlaczego nie mogę zjeść tego deseru z literką „H” na górze... – marudził Harry. – Przecież, to oczywiste, że jest dla mnie...
   - Widzę, że zdążyłeś dokładnie zbadać zawartość lodówki – parsknął Louis. – Mówię ci, skarbie, oni mnie powoli przerażają...
   - Oczywiście, że jest dla ciebie – uśmiechnęłam się szeroko, słysząc jęk mojego chłopaka. – Ale jak zjesz teraz, to nie będziesz miał wieczorem...
   - Wolę teraz – słyszałam, że otwiera lodówkę. – U Liama to mam raczej zamiar zaliczyć barek...
   - Lou, może ty masz ochotę? – zapytałam naszego gościa.
   - Bardzo bym chciała, ale znowu jestem na diecie... – westchnęła. – A od samego patrzenia czuję, że przybrałam na wadze... Usiądź – pociągnęła mnie w stronę stołka. – Skoro już tu jestem, to koniecznie muszę cię uczesać...
   - Nie trzeba... – próbowałam protestować, ale miała silne, męskie wsparcie. – No dobrze...
   - Może powinnyśmy przenieść się gdzieś, gdzie jest lustro – zaproponowała Lou. – Mogłabyś...
   - Nie trzeba – posłałam jej nieśmiały uśmiech. – Jestem pewna, że wszystko, co stworzysz będzie idealne – zapewniłam ją, gdy zdałam sobie sprawę, że dotarł do niej sens jej wcześniejszej wypowiedzi.
   Przez chwilę panowała krępująca cisza, ale szybko została przegoniona przez śmiech chłopaków. Uwielbiałam słuchać tego ich całego przedrzeźniania się. Zupełnie jak ja i Alex. „Kiedyś...


   - Za minutę wchodzimy! – rozległ się głos producenta. Zerknąłem jeszcze szybko w stronę Kate. Siedziała między Markiem i Paulem w pierwszym rzędzie i uśmiechała się nieśmiało. „Boże, wygląda zjawiskowo...” Przepełniała mnie duma. „I to wcale nie dlatego, że ja dobrałem jej strój...” Czułem się jakbym właśnie zgarnął główną nagrodę. Od wyjścia z domu radziła sobie cudownie. Nie spanikowała, gdy wysiedliśmy z samochodu i ze wszystkich stron rozległy się nawoływania fanów. Nie uciekła, gdy Paul zaproponował, by zajęła z nim miejsce na widowni. A teraz siedziała między tymi dwoma dryblasami i nie widziałem na jej twarzy żadnego śladu strachu. Wiedziałem, że nie jest dobrą aktorką. Z jej oczu można czytać jak z otwartej księgi... Poczułem łokieć Harry'ego wbijający mi się w żebra. „Auć...” posłałem mu pytające spojrzenie, a on tylko kiwnął głową w stronę prowadzącego. Dopiero teraz dotarło do mnie, że producent odlicza czas do wejścia na antenę. „Przerwa reklamowa dobiegła końca...” westchnąłem.
   - Jesteśmy z powrotem, a z nami oczywiście One Direction! – Mimo, iż widownia w studiu nie była jakoś strasznie liczna i tak głośne krzyki wypełniły pomieszczenie. – Muszę wrócić do tego, o czym rozmawialiśmy przed przerwą. Wasza trasa koncertowa okazała się ogromnym, światowym sukcesem. Teraz powinniście odcinać kupony i zająć się promowaniem nowej płyty oraz przygotowaniami do kolejnej trasy, a już na pewno odpoczywać i spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi... – facet nawet nie zaglądał do leżących przed nim notatek. – A wy co? Dodatkowe koncerty dla fanów, którzy nie załapali się na poprzednie? Kto tak robi?
   - Najwyraźniej my – zaśmiał się Niall, a fanki na widowni razem z nim.
   - Wiemy, jak szybko wyprzedała się trasa – zaczął Liam. – Wiele osób pisało do nas, że zdobycie biletów wręcz graniczyło z cudem... Myślę, że nie tylko ich zaskoczył fakt, że stało się to tak ekspresowo... – rozłożył ręce.
   - Postanowiliśmy więc, że dołożymy kilka koncertów i połączymy je z promocją nowego albumu – odezwałem się. – To będzie takie pożegnanie z Up All Night. No i okazja, by jeszcze kilka osób mogło nas posłuchać.
   - Kosztem waszego wolnego czasu... – dodał prowadzący.
   - To naprawdę żadne wielkie poświęcenie z naszej strony – Zayn wychylił się do przodu, by spojrzeć na mężczyznę. – Uwielbiamy występy na żywo i cieszymy się tak samo jak nasi fani, że będzie kilka dodatkowych.
   - Czyli podsumowując – facet w końcu zerknął w kartki leżące przed nim. – Mini trasa koncertowa, premiera nowej płyty i kolejne występy, połączone z jej promocją?
   - Tak, w skrócie to by się zgadzało – potwierdził Harry. Kolejne piski towarzyszyły słynnemu poprawianiu fryzury. „Głupek...” zaśmiałem się wiedząc, że zrobił to specjalnie.
   Poopowiadaliśmy jeszcze trochę o naszych planach na nadchodzące miesiące. Głównie pozwalaliśmy mówić Liamowi, bo jako jedyny zawsze wszystko ogarniał. My odzywaliśmy się tylko wtedy, gdy musiał nabrać powietrza.
   - A teraz część na którą wasi fani czekają pewnie z niecierpliwością – prowadzący posłał firmowy uśmiech w stronę widowni, a ja pozwoliłem sobie szybko zerknąć w stronę mojej cudownej dziewczyny. „Wciąż się uśmiecha...” odetchnąłem zadowolony. – Pytania... – Jedna z asystentek  wwiozła ogromną, szklaną wazę wypełnioną białymi karteczkami i postawiła ją obok mężczyzny. – Daliśmy możliwość gościom w studio, a także fanom zgromadzonym przed budynkiem, by wymyślili je dla was. Gotowi?
   Jak zawsze chórem i bardzo entuzjastycznie oznajmiliśmy naszą radość. Trochę się spiąłem, bo fanki czasami są nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo z czym wyskoczą.
   - Do Zayna – posłał mu uprzejmy uśmiech. – Czy to prawda, że wpadłeś pod samochód? Czy to jeden z chłopców cię potrącił? Jak się czujesz? – przeczytał i odłożył karteczkę na bok. – To zdecydowanie więcej niż jedno pytanie – zaśmiał się. – Muszę przyznać, że bardzo dużo osób się o to pytało. Martwią się o ciebie...
   - Są kochani... – przyjaciel uśmiechnął się do widowni, a ja kolejny raz przypomniałem sobie, ile mu zawdzięczam. I od razu spojrzałem na Kate. „Ona też pamiętała...” – Rzeczywiście potrącił mnie samochód, ale na szczęście nic poważnego mi się nie stało... Trochę stłuczeń. Jeszcze tego samego dnia byłem w domu. I chociaż można kwestionować umiejętności co po niektórych... – spojrzał wymownie na Harry'ego. – To jednak nie oni mnie potrącili...
   I kolejne pytania... Muszę przyznać, że prowadzący był naprawdę dobry. Wywiad nie był nudny jak flaki z olejem, jego komentarze dowcipne i przede wszystkim trafne, a widownia zdecydowanie bawiła się co najmniej tak dobrze, jak my. Nawet, gdy wylosował niezbyt ciekawe pytanie, potrafił je tak przerobić, że wywiązywała się z tego interesująca dyskusja.
   - Kolejna ciekawska pannica – zaśmiał się mężczyzna, czytając wylosowaną karteczkę. – Ręce do góry, który z was jest zajęty... – wyszczerzyłem zęby w uśmiechu i uniosłem dłoń. – Gdy rozmawialiśmy ostatnim razem, wyglądało to dokładnie tak samo.
   - No popatrz, jaki zbieg okoliczności – parsknął Harry.
   - Ale czy rzeczywiście nic się u was nie zmieniło? – prowadzący doskonale wiedział do czego zmierzał. I ja też zdawałem sobie z tego sprawę. – Panowie?
   - Myślę, że to już przestało być tajemnicą, że zmiany zaszły w moim życiu – odezwałem się, a widząc, że nie ma zamiaru mi przerywać, kontynuowałem. – Zakochałem się w cudownej dziewczynie...
   - Czy to dla niej zakończyłeś swój poprzedni związek? – zapytał prowadzący, a ja zastanawiałem się, czy właśnie wylosował to pytanie, czy jest po prostu ciekawski.
   - Nie – powiedziałem. – Nie wyszło nam z Eleanor i postanowiliśmy się rozstać. Gdy wyznałem Kate, że ją kocham, byłem wolnym człowiekiem... – cichy szmer wypełnił studio.
   - Kate, tak? – powtórzył mężczyzna, uśmiechając się w moją stronę. – Piękne imię...
   - Tak jak i ona – kolejny raz wzrok powędrował w stronę, gdzie siedział mój skarb. Wiedziałem, że kamery właśnie teraz ją pokazują. Uśmiechała się nieśmiało, a cudowny rumieniec pokrywał jej policzki. – Jest cudowną osobą.
   - Na pewno – zgodził się ze mną. – W internecie huczy, że ostatnio spędzała z wami sporo czasu... Gdyby każdy z was miał opisać ją tylko jednym słowem, to jak by ono brzmiało? Może zaczniemy od końca... Zayn?
   - Tylko jednym? – upewnił się i zauważyłem, że zerka na Kate. – Niesamowita...
   - Odważna – odezwał się Liam też nie odrywając od niej wzroku.
   - Pełna życia – Harry wyszczerzył zęby w uśmiechu.
   - To dwa słowa – wtrącił prowadzący.
   - Hazz jak zwykle musi naginać zasady – zaśmiałem się.
   - No niech wam będzie – westchnął i zamyślił się na chwilę. – Zabawna. Może być?
   - Lou? – odezwał się prowadzący. – Albo może najpierw zapytamy Nialla?
   - Hmmm... Właśnie się zastanawiam jak jednym słowem określić kogoś, kto niesamowicie gotuje... Ale zamiast kombinować, może pozostanę przy słowie... utalentowana.
   - Lou? A co ty nam powiesz?
   - Jednym słowem? – upewniłem się. – To proste – spojrzałem w te niesamowite oczy, które „patrzyły” prosto na mnie. – Moja... – jedno wielkie, cudowne „awww” rozległo się na widowni.
   - Aż mnie zęby bolą od tej słodyczy... – zaśmiał się Harry, zarzucając mi ramię na szyję. – Zabiłeś tym stwierdzeniem...
   - Cóż... Trafnie to określił – przyznał Niall. – Lepiej nie mógł tego powiedzieć... Chociaż muszę ci przypomnieć o jednym drobnym fakcie – puścił do mnie oczko. – Może i ona jest twoją dziewczyną, ale nie zapomnij, że to ja pierwszy jej się oświadczyłem...


   - A ty gdzie uciekasz? – Lou objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Oparłam się plecami o jego silne ciało. – Koniecznie musisz ze mną zatańczyć...
   - Z przyjemnością, ale teraz muszę do łazienki. Zaraz wrócę – powiedziałam cicho, by nikt więcej nie usłyszał.
   - Zaprowadzę cię...
   - Może ja to zrobię – odezwała się Perrie. – Też muszę skorzystać... – posłałam jej nieśmiały uśmiech i po chwili poczułam jej zimne palce na moim łokciu. Wciąż trochę mnie onieśmielała, ale przez cały wieczór była dla mnie prawie tak miła, jak Danielle i chyba po prostu sobie ubzdurałam jej wcześniejszą niechęć... – Idź pierwsza – powiedziała, otwierając przede mną drzwi.
   Całe szczęście, że Louis zdążył mi już opisać pomieszczenie, bo w przeciwnym razie pewnie zaliczyłabym więcej niż jedno twarde spotkanie. Apartament Liama i Danielle był zdecydowanie mniejszy niż dom Lou, ale i tak, dla kogoś takiego jak ja, wydawał się ogromny. Gdy tylko wyszłam z łazienki, znów poczułam zimne palce Perrie...
   - A ty? – zapytałam pamiętając, co powiedziała wcześniej.
   - Chciałam po prostu z tobą porozmawiać – powiedziała cicho. – I przeprosić za to, że zachowywałam się jak ostatnia...
   - Nic się nie stało – przerwałam jej. „A więc jednak coś było na rzeczy...
   - Byłam zła na Zayna, że nic mi o tobie nie opowiedział – kontynuowała. – Gdy cię zobaczyłam, wyobrażałam sobie niestworzone rzeczy i tylko bardziej się nakręcałam. A on zachował się dokładnie tak, jak to ma w zwyczaju – westchnęła. – Sam od siebie dużo nie mówi. Nie zadałam mu po prostu odpowiednich pytań...
   - Byłaś na pewno bardzo zajęta – zastanawiałam się, co powinnam odpowiedzieć po tym jej tłumaczeniu. – Zayn opowiadał, że byłaś w trasie ze swoim zespołem...
   - Tak... – powiedziała. – Ale to marna wymówka... – westchnęła. – Zasypywałam go bzdurnymi plotkami, a nie zapytałam nawet co u niego...
   - Z pewnością nie narzekał i cieszył się, że może cię usłyszeć – uśmiechnęłam się. – Jest z ciebie bardzo dumy. Opowiadał mi o twojej muzyce i nawet... – moją wypowiedź przerwało donośne pukanie do drzwi. Chyba jednak nie było wystarczająco głośne, skoro nikt z osób bawiących się na balkonie go nie usłyszał.
   - Pójdę otworzyć – odezwała się Perrie i stukanie jej obcasów stopniowo oddalało się ode mnie. Zastanawiałam się, co powinnam zrobić... Zaczekać na nią, czy wrócić do reszty? Czy skończyłyśmy już naszą wymianę zdań? – Co tu robisz? – usłyszałam nerwowy szept. – Nie powinnaś chyba tu przychodzić...
   - Byłam w okolicy i nie mogłam nie przyjść w odwiedziny – „Znam ten głos!” Pamiętam, kiedy słyszałam go ostatni raz. „Niedobrze...” Stałam jak wrośnięta w podłogę. Bałam się poruszyć, by nie zwrócić na siebie uwagi. Może jeszcze jest szansa, by nowoprzybyła dziewczyna mnie nie zauważyła. – Kogóż my tu mamy? – usłyszałam jej lodowaty głos i poczułam jak dreszcz strachu przebiega mi po plecach. „Za późno...” – Impreza beze mnie? Nie ładnie...
   - Zawołam Danielle – powiedziała Perrie i znów mogłam wsłuchiwać się w stukanie jej obcasów. „Nie odchodź!” wołałam w głowie. Na zewnątrz stałam jak wmurowana i bałam się nawet oddychać.
   - A więc to ty jesteś nową zabawką Louisa – usłyszałam głos, którego właścicielki naprawdę nie chciałam nigdy więcej spotkać. – Wiesz kim jestem?
   - Eleanor – powiedziałam cicho. „Boże, Lou, gdzie jesteś?
   - A więc potrafisz mówić – parsknęła. Zastanawiałam się, czy zawsze tak mówi, czy też specjalnie na tę okazję, wkłada tyle jadu w swoją wypowiedź. – Uroczo... – obeszła mnie dookoła pewnie taksując wzrokiem i raczej rozbawiło ją to, co ujrzała. – Wyglądasz jakbyś się z przedszkola urwała...
   - Co tu robisz, Eleanor? – usłyszałam głos Harry’ego i po chwili stał, obejmując mnie ramieniem. – Nikt cię tu nie zapraszał...
   - Od kiedy to potrzebuję zaproszenia, by odwiedzić przyjaciół? – powiedziała słodkim głosem. „Do obrzydzenia słodkim...” – A ty nie panoszysz się tu za bardzo? Czyżby to była też twoja zabawka? Wciąż się wszystkim dzielicie? Jak uroczo...
   - Myślę, że powinnaś już sobie pójść – powiedział, przytulając mnie do siebie. – Gdybyś była tu mile widziana, wierz mi, dostałabyś zaproszenie. To, że tak się nie stało, powinno dać ci do myślenia...
   - Jaki ty się elokwentny ostatnio zrobiłeś – parsknęła. – Chciałam tylko na własne oczy zobaczyć, kogo tym razem Louis ma zamiar przelecieć i wyrzucić...
   - Wystarczy – warknął Harry i wypuszczając mnie z bezpiecznych objęć, zbliżył się do Eleanor. – Wychodzisz. W tej chwili.
   - Nie szarp mnie! – krzyknęła. – Ona ma prawo wiedzieć, że tylko się nią bawicie. A potem zostanie sama i ze złamanym sercem, bo coś mi się wydaję, że jest na tyle głupia, by go pokochać...
   - Zamknij się – warknął Harry.
   - Nie możesz...
   - To patrz – usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i dźwięk przekręcanego zamka. Wciąż stałam w miejscu i próbowałam zrozumieć, co tu właśnie się stało... – Wszystko w porządku, Mała? – Harry stanął przede mną i pogładził mnie po ramieniu. – Nie przejmuj się nią. Ostatnio naprawdę jej odbija...
   - To co mówiła... – zaczęłam, ale sama nie wiedziałam po co się odzywam. „To nie może być prawda. Ja znam Louisa.” – Cieszę się, że przyszedłeś. Dobrze, że to ciebie Perrie zawołała...
   - Co? – wydawał się naprawdę zdziwiony. – Akurat szedłem po kolejne piwo... – dodał.
   - Myślałam... – „Co tu się dzieje?” – Zresztą nieważne...
   - Kate! – usłyszałam zdenerwowany głos Lou prawie w tym samym momencie, w którym zamknął mnie w swoich ramionach. – Perrie mi właśnie powiedziała... Gdzie ona jest?
   - Tam gdzie powinna być – powiedział Harry, otwierając lodówkę. – Za drzwiami...
   - Nic ci nie jest? Wszystko w porządku? Skarbie... – ujął mnie pod brodę, by w mojej twarzy móc znaleźć odpowiedzi na zadane przez siebie pytania, bo ja wciąż nie potrafiłam zmusić się do żadnej reakcji. – Powiedz coś, proszę...
   - Coś... – wyszeptałam.
   - Masz, co chciałeś – zaśmiał się Harry. – Komuś jeszcze piwo?
   - Nie... – gdy usłyszałam odpowiedź Liama, zdałam sobie sprawę, że mamy większą publikę.  – Kate...
   - Nic się nie stało – uśmiechnęłam się uspokajająco. – Harry przyszedł i...
   - Wywaliłem ją za drzwi – zaśmiał się. – Szkoda, że nie widzieliście jej miny... Dlaczego nikt nie nagrywa tych najlepszych akcji? – marudził.
   - Kochanie... – Lou chyba nie był do końca przekonany moimi zapewnieniami.
   - Wróćmy do zabawy – delikatnie położyłam dłoń na jego policzku. – Jeszcze nie tak dawno mnie pan zapraszał do tańca, panie Tomlinson...

   - Twoje ciasto jak zwykle zrobiło furorę – zaśmiał się Lou, próbując przegonić ciszę panującą w samochodzie. – Jak Niall się rozpędził, to myślałem, że je pożre razem z blachą...
   - Cieszę się, że mu smakowało – powiedziałam cicho. – Oby się tylko nie pochorował z przejedzenia...
   - To mu raczej nie grozi. Ma żołądek bez dna...
   I to by było na tyle. Kolejna próba zakończyła się na wymianie kilku zdawkowych zdań. Nie mogłam wyrzucić z głowy niespodziewanego spotkania z byłą dziewczyną Louisa. W głowie wciąż na nowo odtwarzałam sobie jej słowa i już sama nie wiem ile razy zapewniałam samą siebie, że w nie nie wierzę... „Znam go i to nie o tym człowieku, którego znam ona mówiła...” mniej więcej to wciąż sobie powtarzałam. Domyśliłam się, że Harry powtórzył wszystkim to, co zdążył usłyszeć z ust Eleanor. Czułam, że poważna rozmowa wisi w powietrzu, ale bałam się zacząć. Ostatecznie przecież nie wiedziałam, co powiedzieć...
   Wsłuchiwałam się w spokojny oddech mojego chłopaka. „Chciałam tylko na własne oczy zobaczyć, kogo tym razem Louis ma zamiar przelecieć i wyrzucić...” jej głos wciąż rozbrzmiewał w mojej głowie. Miałam ochotę wyć do Księżyca, że to nieprawda. Ale zamiast to zrobić, milczałam pozwalając, by jej przepełnione jadem słowa mąciły mój spokój. „Ona ma prawo wiedzieć, że tylko się nią bawicie...” To nie może być prawda. Przecież ja ich dobrze znam. Dlaczego w takim razie powiedziała to wszystko? Po co? „A potem zostanie sama i ze złamanym sercem, bo coś mi się wydaję, że jest na tyle głupia, by go pokochać...” To już się stało. Kocham go całym sercem i... „Alex, dlaczego cie tu nie ma?” Z jednej strony byłam święcie przekonana, że to nie mogła być prawda, ale z drugiej strony... Przecież sama nie raz się zastanawiałam, co też on we mnie widzi... „Czyżby to była też twoja zabawka? Wciąż się wszystkim dzielicie?” Czułam się jakby ktoś włożył mi głowę do pralki i włączył wirowanie na pełną moc. Jej głos co chwilę rozbrzmiewał w mojej głowie i miałam wrażenie, że kurczę się pod tymi wszystkimi słowami, którymi we mnie celowała. I trzeba jej przyznać, że wiedziała, co powiedzieć, by namieszać mi w głowie... „A gdzie twoja wcześniejsza pewność?” usłyszałam moje drugie ja. „Nie wiem... Naprawdę nie wiem.
   - Dlaczego milczysz, kochanie? – spokojny głos Louisa zakończył tortury, którym się poddawałam. – Widzę, że cię to gnębi... Dlaczego nie chcesz ze mną porozmawiać?
   - Myślałam, że to ty nie chcesz poruszać tego tematu... – powiedziałam cicho, odwracając się w jego stronę. – Wiem, że to nieprawda...
   - Co jest nieprawdą?
   - To wszystko, co powiedziała Eleanor...
   - Wiesz? – wydawał się zdziwiony. – To w takim razie czym się tak martwisz?
   - Po prostu nie mogę wyrzucić jej słów z głowy... – wzruszyłam ramionami. – Przez chwilę naprawdę się bałam i zamiast biec do ciebie, zawołać cię, zrobić cokolwiek, ja stałam i nie mogłam się ruszyć... Nie podobało mi się to uczucie...
   - Nie powinienem puszczać cię samej... – usłyszałam w jego głosie nutkę poczucia winy.
   - Nie możesz wiecznie trzymać mnie za rękę, Lou – powiedziałam i zaraz poczułam jego silną dłoń ujmującą moją. – Zrobiła nam niespodziankę... – dokończyłam cicho.
   - To prawda... – westchnął. – Liam strasznie przeżywa, że zniszczyła taki wspaniały wieczór...
   - Cały on... – uśmiechnęłam się. – Ale naprawdę nie było tak źle. Wspaniale się bawiłam... Szkoda, że Danielle nie może z nami pojechać...
   - To cudownie, że się zaprzyjaźniłyście – powiedział. – Widziałem, że zapisała ci swój numer w telefonie...
   - Tak – cieszyłam się z perspektywy przyszłych rozmów. – Jest cudowna...
   - I wcale bym się na twoim miejscu nie martwił tym, że nie może jechać – odezwał się po chwili. – Jestem pewien, że odwiedzi nas nie jeden raz podczas tej trasy...
   - Tak myślisz?
   - Jestem o tym przekonany...


   Byłem wściekły. Na Eleanor. Na siebie. Na Perrie. Na wszystko. Nie tak miał wyglądać ten wieczór. Wiedziałem, że Els coś kombinuje, ale takie zachowanie, to było za wiele, nawet jak na nią. „Do czego ona zmierza?” kolejny raz zadałem sobie to pytanie. Pogasiłem światła i skierowałem się do sypialni. Nie mogłem uwierzyć, że nie dotrzymałem słowa. Obiecałem Kate, że będzie bezpieczna, że już nikt jej nie skrzywdzi... „Co za kretyn ze mnie!
   - Alarm włączony, światła pogaszone – już od progu zdawałem relację. – Jesteś pewna, że na nic nie masz ochoty? – pokręciła przecząco głową. Siedziała na łóżku zaciskając dłonie na kapie. – Mówiłem już, że pięknie dziś pani wygląda? – uklęknąłem, opierając dłonie tak, że znajdowała się między nimi. „W moim potrzasku...
   - Tylko jakieś dwa, może trzy razy – uśmiechnęła się nieśmiało i jak zwykle oblała się rumieńcem.
   - To zdecydowanie za mało – próbowałem przywrócić uśmiech na tą piękną twarz. – O czym ja myślałem?
   - Nie wiem. Ale wydaje mi się, że zna pan odpowiedź...
   - Rozpraszał mnie taki jeden, mały elf – pochyliłem się, by skraść jej całusa. – Naprawdę ślicznie wyglądasz, skarbie – zapewniłem ją. – Nie rozumiem dlaczego się tak martwisz ciuchami, skoro za każdym razem ubierasz się idealnie.
   - Z twoją pomocą – wyciągnęła dłoń i położyła ją delikatnie na moim policzku. – Jesteś moim osobistym doradcą do spraw kolorów.
   - Zaszczytny tytuł – uśmiechnąłem się i kolejny raz musnąłem te cudowne wargi. – Zmęczona?
   - Nawet nie...
   - Co powiesz na kąpiel? – zaproponowałem i moja zboczona wyobraźnia od razu podsunęła mi kilka gorących obrazów.
   - Z przyjemnością... – wbiła we mnie to swoje niesamowite „spojrzenie” i znów miałem wrażenie, że nagle zabrakło tlenu.
   Podniosłem się i pociągnąłem ją w stronę łazienki. Wypuściłem z objęć tylko na moment. Dosłownie na tyle, ile zajęło mi odkręcenie wody i wlanie płynu do kąpieli. A i tak zrobiłem to w iście rekordowym czasie. I znów mogłem trzymać ją w objęciach i smakować te słodkie usta.
   - Róże... – powiedziała cicho, uśmiechając się.
   - Wszystko dla mojej pani – pochyliłem się skradając kolejnego buziaka. Chwyciłem ją w pasie i posadziłem na kamiennym blacie. Miejsce między jej nogami było wprost idealne dla mnie. „Co ty nie powiesz...” uśmiechnąłem się do tego mojego wrednego ja. Delikatnie przesunąłem dłonią po lewej nodze, by po chwili rozległ się stukot sandałka upadającego na podłogę. To samo powtórzyłem z drugą nogą. Przez chwilę pieściłem te drobne stópki, kolejny raz zachwycając się czerwonym lakierem na paznokciach. „Chyba właśnie odkryłem swój nowy fetysz” zaśmiałem się.
   Gdy znów spojrzałem na jej twarz była zarumieniona i błądził na niej delikatny uśmiech. Przygryziona warga sprawiła, że moje ciało płonęło, ale mówiła też, że nie tylko moje... Pochyliłem się, by kolejny raz posmakować tych ust, ale tym razem był to już inny pocałunek. Wciąż delikatny niczym muśnięcie skrzydeł motyla, ale rozpalający mnie do czerwoności. I tym razem to nie ja zmieniłem zasady gry... Poczułem jak drobne paluszki wplątują się w moje włosy przyciągając mnie bliżej. To było to na co czekałem. Sunąłem dłońmi po jej udach ciągnąc za sobą sukienkę, która po chwili dołączyła do czarnych sandałków. Na widok koronkowego stanika, który praktycznie nic nie zasłaniał, dosłownie serce mi stanęło. „I nie tylko...” Wyjątkowo musiałem się zgodzić z tym stwierdzeniem.
   - Lou... – jej cichy szept sprawił, że oderwałem na chwilę wzrok od tych cudnych piersi, ale w mojej głowie zdecydowanie posunąłem się już o wiele dalej. Spojrzałem w jej oczy i ujrzałem w nich takie samo pragnienie, jakie i mnie wypełniało. Pieściłem ustami jej ucho, skroń, szyję... Językiem malowałem ścieżkę, smakując tej jedwabistej skóry... Kolejny raz sunąłem dłońmi po jej udach, pośladkach... Przy malej pomocy z jej strony, udało mi się sprawić, by czarne legginsy powiększyły listę ubrań walających się po podłodze.
   Gdy poczułem jak jej drobne palce nieśmiało wsuwają się pod moja koszulkę, miałem ochotę wyć z radości. Zastanawiałem się właśnie, czy powinienem jej pomóc, ale poradziła sobie doskonale i po chwili stałem przed nią, drżąc na całym ciele, a ona muskała moją pozbawioną okrycia pierś opuszkami palców. Ostrożnie... Nieśmiało... „Cudownie... Tak!” Wpiłem się w jej usta, nie mogąc dłużej znieść widoku tych białych ząbków, maltretujących dolną wargę. „Teraz moja kolej” zaśmiałem się w duchu i przygryzłem ją delikatnie. Pieściłem dłońmi jej plecy zastanawiając się, czy mogę... Objęła mnie nogami, przyciągając bliżej. Mogłem... Myślałem, że nic nie jest w stanie oderwać mnie od tych słodkich warg, ale gdy koronkowy stanik uwolnił te cudne piersi, nie mogłem się oprzeć. Musiałem ich posmakować i przekonać się... Głośny dźwięk telefonu sprawił, że odezwały się we mnie instynkty mordercy. „Kurwa!!!
   - Nie wierzę... – jęknąłem, opierając głowę na ramieniu Kate i mocno przytulając ją do siebie. – Takie rzeczy po prostu się nie dzieją...
   - Odbierz... – szepnęła i miałem wrażenie, że zachichotała.
   - Ciebie to bawi? – mruknąłem z ustami przy jej szyi.
   - Trochę... – pociągnęła mnie za włosy i pocałowała delikatnie. Sięgnąłem po komórkę i nie patrząc nawet kto dzwoni, odebrałem.
   - Zabiję każdego, kto ośmieli się tu przyjść, zadzwonić, czy choćby pomyśleć o zrobieniu jednej z tych rzeczy przez następne dwanaście godzin – warknąłem. – Nie ważne co masz do powiedzenia. O ile właśnie nie wykrwawiasz się na śmierć, to nie jestem zainteresowany...
   - Lou! – Kate rozszerzyła oczy, zaszokowana moim zachowaniem.
   - Przepraszam... – usłyszałem cichy głos w słuchawce i po chwili trzask zakończonego połączenia. Odłożyłem telefon obok umywalki.
   - Kto to był?
   - Ktoś, kto już nigdy więcej nie zadzwoni nie w porę – uśmiechnąłem się czując, że wciąż delikatnie gładzi mnie po plecach. – Obiecałem ci kąpiel... – przypomniałem, stawiając ją na nogach i ciągnąc w stronę wanny, wciąż nie wypuszczając z objęć. „Nastrój diabli wzięli...” skrzywiłem się w duchu. – Chyba musimy się jeszcze czegoś pozbyć – mruknąłem, przygryzając delikatnie jej ucho. Czułem, że drży w moich ramionach. Pozwoliłem dłoniom zsunąć ostatni skrawek materiału i oto miałem ją przed sobą w całej okazałości. „Idealne dzieło Stwórcy...” zachwycałem się jej ciałem jak zaczarowany, pomagając jej wejść do wanny. Zakręciłem wodę i przyjrzałem się temu cudownemu widokowi, częściowo skrytemu pod pachnącą pianą.
   - Lou... – powiedziała cicho i znów przygryzła wargę. To, w połączeniu z tym słodkim rumieńcem, doprowadzało mnie do szaleństwa. Już miałem zapytać, o co chodzi, gdy wyciągnęła do mnie dłoń. Ująłem ją ostrożnie, a kiedy poczułem delikatnie ciągnięcie, jestem prawie pewien, że rozbierałem się co najmniej z prędkością światła. Tak ochoczo wskoczyłem do wanny, że przy okazji znaczna część wody znalazła się poza nią. Jej śmiech był czymś cudownym i mógłbym się w niego wsłuchiwać godzinami...


   Siedziałam na kanapie, opierając brodę o kolana i mocno obejmowałam nogi ramionami. „W końcu się udało” powtarzałam w myślach, trzęsąc się jak galareta. „Teraz wszystko będzie dobrze...” Pani T. zabierze mnie do Alex, a ona już się wszystkim zajmie. Ona zawsze wszystko potrafi załatwić. Z nią będę bezpieczna. „I wszytko będzie dobrze...” W domu bibliotekarki rozbrzmiewała muzyka. Wiedziałam, że kobieta wypełniała nią ciszę po zmarłym mężu. Uspokajało ją to, ale na mnie zdecydowanie nie miało to takiego wpływu.
   - Kate? – usłyszałam zdenerwowany głos pani T. „Nic dziwnego, że się denerwuje” pomyślałam, drżąc ze strachu. „Postawiłam ją przed trudnym zadaniem.” – Napijesz się herbaty...
   - Nie... – pokręciłam głową dla wzmocnienia moich słów. – Musimy jechać. Jak najszybciej. Proszę...
   - Zadzwoniłam do szkoły – w pierwszej chwili jakbym nie zrozumiała jej słów. Nie chciałam dopuścić do siebie ich znaczenia. – Dyrektor powiedział, że zaraz tu będzie i po rozmowie z tobą, sam zdecyduje, czy mogę cię zawieźć...
   - Nieee!!! – iście zwierzęcy jęk wydobył się z mojego gardła, gdy dotarło do mnie to, co przed chwilą powiedziała. Zerwałam się na równe nogi i nie słuchając tego, co do mnie mówi, próbowałam znaleźć wyjście z tego domu. – Nie! On nie może tu przyjechać! Nie! Muszę stąd wyjść!
   - Kate, on jest po to, by ci pomóc – próbowała mnie uspokoić, ale na to już było za późno. – Jeżeli nie podoba ci się w naszej szkole, może cię przenieść, albo... – przerwało jej gwałtowne pukanie do drzwi.
   - Nieee!!! – zawyłam, uczepiając się jej ręki. „Nie może otworzyć tych drzwi...” – Dlaczego pani to zrobiła? Zaufałam pani! Jak mogłaś mi to zrobić... – powoli mój krzyk zamieniał się w łkanie. Łzy strumieniem spływały po moich policzkach.
   - Kate... – usłyszałam jego ciepły głos, ale już wiedziałam, co się pod nim kryje. Odwróciłam się gwałtownie w jego stronę. – Uspokój się dziecko. Porozmawiajmy i jakoś rozwiążmy twój problem... – zbliżał się do mnie powoli, jak drapieżnik osaczający bezbronną ofiarę. „Boże, co robić?” trzęsłam się ze strachu. „Alex, gdzie jesteś?” – Pojedziemy do ośrodka i wszystko przedyskutujemy. Na pewno znajdziemy rozwiązanie. Nie ważne, co cię gryzie...
   - Nigdzie nie jadę... – szepnęłam. – Nie z tobą... Nie mogę... – z każdym jego krokiem ja robiłam jeden w tył. „Może uda mi się uciec przez okno?” myśli goniły jak rwąca rzeka, a ja wciąż nie wiedziałam, gdzie jest wyjście. Kolejny krok w tył i... runęłam jak długa na podłodze, przeklinając w myślach pufę, która mnie podcięła. Gdy poczułam jak jego ręce zakleszczają się na moich ramionach, prawie łamiąc mi kości, już wiedziałam, że to koniec. Szarpnął mnie do góry niczym szmacianą lalkę.
   - Jeszcze jedno słowo, a obetnę ci język – warknął mi do ucha, zaciskając dłonie jeszcze mocniej. – Wrócimy teraz do ośrodka i porozmawiamy na spokojnie – odezwał się tym swoim przyjaznym głosem. – Idź spać, Tereso. Bardzo dobrze, że zadzwoniłaś...

   - Taka jesteś sprytna? – warknął, ledwo otworzył drzwi. Nie miałam pojęcia, gdzie jestem. To na pewno nie był jego gabinet. – Mnie chciałaś przechytrzyć? Mnie? – szarpał mną jakbym nic nie ważyła. Zastanawiałam się czy już złamał mi tą rękę, czy jeszcze wszystko przede mną. Ból był nie do zniesienia. – A taki byłem dla ciebie dobry – poczułam, że się spiął i po chwili cios w twarz powalił mnie na podłogę. – Tak mi się odpłacasz? – znów poderwał mnie do góry. Byłam przygotowana na kolejne uderzenie, ale tym razem pchnął mnie z całej siły do tyłu. Przewróciłam się o jakiś mebel i wylądowałam na kolanach.
   - Nie ukryjesz tego, że mnie pobijesz... – powiedziałam drżącym głosem. Ostatnie próby bycia odważną... – Wszyscy się dowiedzą. Zobaczą mnie. Domyślą się, co się stało... Pani T. się domyśli... – szukałam ratunku w słowach.
   - Jak niby mieliby cię zobaczyć, skoro pojedziesz na dwa tygodnie w odwiedziny do przyjaciółki – wysyczał przez zęby. „Boże, nie! Nie, nie, nie...” serce zaczęło pracować nienaturalnie szybko. – A jeśli nie masz nikogo, to wymyślę coś innego, ty mała dziwko...
   - Nie może pan – próbowałam się podnieść, ale od razu zareagował, znów rzucając mnie do tyłu. Tym razem odbiłam się od komody, przysuwając ją z hałasem po podłodze. „Nie może tego zrobić...” powtarzałam w głowie, ale sama już w to nie wierzyłam. Usłyszałam świszczący dźwięk i zanim zdążyłam zastanowić się co to było, poczułam na głowie pierwsze uderzenia. Bicie skórzanym pasem już przerabiałam... „Nie wspominaj przeszłości! Przeżyj!” dobre rady mojej podświadomości. „Tylko powiedz mi jak?” Kolejne uderzenia wybiły mi z głowy wszystkie myśli. Metaliczny smak krwi wcale nie jest taki zły. „Można się przyzwyczaić...

   Który to już raz straciłam przytomność? Chyba nie byłam w stanie już tego policzyć. Nie nadawałam się już do niczego. „Czy można zabić w człowieku wolę walki?” zastanawiałam się, leżąc na zimnym betonie. Polubiłam tą piwnicę. W niej byłam bezpieczna. To poza nią czaiło się zło. Ona próbowała pomóc... Ostrzegała o każdym jego przyjściu. Wcześniej nie doceniałam skrzypiących drzwi i podłóg. Kiedyś myślałam ze złością, że to one stoją mi na przeszkodzie, by się gdzieś wymknąć po zmroku. Teraz dziękowałam im, bo ostrzegały mnie... Zawsze. Niestety...
   - Na górę – warknął, a ja niczym dobrze wytresowany piesek od razu chciałam się podnieść i iść. „Przecież pan woła...” Ale nie tym razem. Tym razem nie mogłam i wiedziałam, jaka będzie za to kara. „To jego wina” pomyślałam, zwijając się z bólu przy najmniejszym ruchu. – Na górę! – krzyknął, a ja trzęsłam się ze strachu. Jego kroki na schodach... – Tak ze mną pogrywasz? A myślałem, że jesteś mądrzejsza... – zaśmiał się tym swoim śmiechem szaleńca. I znów usłyszałam świst pasa, gdy zamachnął się nim w powietrzu...

   - Usłyszę jedno twoje słowo i stanie się wszystko to, o czym rozmawialiśmy – warknął, ściskając mi ramię. Obezwładniający ból przetoczył się przez moje ciało. „W końcu ją złamał...” – Rozumiesz? – zacisnął palce jeszcze mocniej. Pokiwałam szybko głową. „Proszę, przestań. Błagam...
   - Dzień dobry – rozległ się sympatyczny kobiecy głos i uścisk zniknął. – Jestem doktor Punter... – poczułam ukłucie i po chwili cały ból jakby odpłynął. Miałam ochotę całować ją po stopach. – Jak to się stało?
   - Nie chce nic powiedzieć – odezwał się znów tym swoim zakłamanym głosem. – Urwała się z ośrodka, nie zostawiając żadnej wiadomości. Po prawie dwóch tygodniach zadzwoniła po pomoc. Tak ją znalazłem...
   - Jest pan jej prawnym opiekunem?
   - Tak – powiedział, głaszcząc mnie troskliwie po włosach. „Nie dotykaj mnie!” Wszystko we mnie krzyczało. – Jest pod opieką państwa.
   - Została dotkliwie pobita – usłyszałam dziwny szelest. – Ma kilka złamań, ale to akurat najmniejszy problem. Jest młoda, wiec szybko się zrosną...
   - Coś gorszego? – „Jak można tak dobrze grać?” nie rozumiałam, jak to możliwe, że nikt tego nie widzi. „Ocknijcie się ludzie! To on!” z oczu ciekły mi łzy. „Alex...” – Boże, chyba jej nie...
   - Nie! Nie... – powiedziała szybko kobieta. – Badania nic takiego nie stwierdziły. Martwi mnie ten obrzęk... Urazy głowy są zawsze niepokojące. Potrzymamy cię tu trochę... – poczułam jej delikatne palce na czole. „I chwała bogu...” nie panowałam już nad łzami. Tylko, że tym razem, były to najprawdziwsze łzy radości... – Może jak dojdzie do siebie, dowiemy się co się stało – dodała ciszej i pogrążyła się w rozmowie z diabłem...

   Siedziałam w samochodzie i sama nie wiedziałam, czy nie lepiej by było z niego wyskoczyć i może liczyć na cud w postaci jakiejś ciężarówki nadjeżdżającej z drugiej strony. „I koniec...
   - Sprytnie rozegrałaś to całe milczenie... – usłyszałam ten znienawidzony przeze mnie głos. – Widzisz, jak chcesz, to potrafisz coś mądrego wymyślić... – zaśmiał się, a ja skręcałam się z nienawiści do tego człowieka. – Żebyśmy się dobrze zrozumieli... – warknął. – Zabieram ci wszystkie twoje przywileje za ten twój mały wybryk. Bezwzględny zakaz dzwonienia, żadnego szwendania się po ośrodku, żadnej biblioteki – wyliczał. – Chodzisz tylko na zajęcia. Podczas każdej przerwy na lunch meldujesz się u mnie w gabinecie – zadrżałam na samą myśl o tym. – Z nikim nie rozmawiasz. Jedno złamanie którejkolwiek z tych zasad, a twoja mała przyjaciółka już nigdy nie zaśpiewa... – zaśmiał się, a ja ledwo powstrzymywałam wymioty na samą myśl, że może przeze mnie skrzywdzić Lily. – Zrozumiałaś? – wycedził przez zęby. Pokiwałam głową zastanawiając się, kiedy zabił we mnie ducha walki. To nie byłam ja... „A może byłam?” – Bardzo dobrze... – powiedział zadowolony. Poczułam jego palce na policzku i po prostu zamarłam. „Nie!” krzyczałam, ale już dawno nie słyszałam swojego głosu. – Wcale nie musi być tak nieprzyjemnie, Kate. Wszystko zależy od ciebie...

112 komentarzy:

  1. Sama nie wiem jak to możliwe, ale udało się i to mimo problemów z laptopem... Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał i udało mi się waz czym zaskoczyć. A jeżeli nie, to postaram się w następnym ;)

    Muszę się wam przyznać, że nie dość, iż płacą mi za to, że pilnuję Sary od czasu do czasu, to jeszcze korzystam na tym w inny sposób ;) Praktycznie nie muszę się nią zajmować, bo przez cały czas tworzy nowe stroje dla Kate ;) Mam nadzieję, że się wam podobają.

    Strój na wywiad w telewizji: http://instagram.com/p/YLN6XdHdRn/#

    Strój na imprezę u Liama i Danielle: http://instagram.com/p/YLOIdAndR0/#

    Dziękuję wam za podpowiedzi, które pisaliście na Twitterze. Przez chwilę miałam najprawdziwszą pustkę w głowie i byłam jak Harry. Też chciałam nagiąć zasady ;) Dzięki wam się udało...
    A przy okazji... Pamiętacie tajemnicze pudełko z prezentami od Alex? I nie mam tu na myśli tego pudełeczka, które wręczyła Kate ;) Jak myślicie, co jest w środku? Pewnie już nie raz się wygadałam ;) Cała ja.

    Chyba nie będę się więcej rozpisywać. Ostatnio zrobiłam to aż za bardzo... Dziękuję z całego serca za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem i ten ogrom miłych słów. Czytanie ich naprawdę poprawia mi humor :)

    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaskoczyć to mało powiedziane... o__o
      to co Kate przeżywała przez tego huja *przepraszam, ale taka prawda* to jakieś nieporozumienie..
      płakać mi się chce jak to czytam :"(
      "Czy można złamać ducha walki?" Niestety tak... ;/

      jak się pozbieram to zacznę dalej czytać ;____;
      @enough_strong__

      Usuń
    2. Uśmiecham się, widząc twoje kolejne komentarze... Idziesz jak burza, kochana ;) Cieszę się, że opowiadanie cię wciągnęło. Mam wielką nadzieję, że nie zmieni się to do końca...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  2. oritjvmriyhitruyhbnirutyv *.*
    odebrałaś mi zdolność racjonalnego myślenia.... to że urwałaś w takim momencie nawet mnie nie zdziwiło, ale sama końcówka... cud, miód i orzeszki :3 jestem po prostu zachwycona całym rozdziałem, ale najbardziej chyba jednym fragmentem:
    "- Zabiję każdego, kto ośmieli się tu przyjść, zadzwonić, czy choćby pomyśleć o zrobieniu jednej z tych rzeczy przez następne dwanaście godzin – warknąłem. – Nie ważne co masz do powiedzenia. O ile właśnie nie wykrwawiasz się na śmierć, to nie jestem zainteresowany...
    - Lou! – Kate rozszerzyła oczy, zaszokowana moim zachowaniem.
    - Przepraszam... – usłyszałem cichy głos w słuchawce i po chwili trzask zakończonego połączenia. Odłożyłem telefon obok umywalki."
    to mnie rozwaliło xD

    a to " - Lou? A co ty nam powiesz?
    - Jednym słowem? – upewniłem się. – To proste – spojrzałem w te niesamowite oczy, które „patrzyły” prosto na mnie. – Moja... – jedno wielkie, cudowne „awww” rozległo się na widowni.
    - Aż mnie zęby bolą od tej słodyczy... – zaśmiał się Harry, zarzucając mi ramię na szyję. – Zabiłeś tym stwierdzeniem...
    - Cóż... Trafnie to określił – przyznał Niall. – Lepiej nie mógł tego powiedzieć... Chociaż muszę ci przypomnieć o jednym drobnym fakcie – puścił do mnie oczko. – Może i ona jest twoją dziewczyną, ale nie zapomnij, że to ja pierwszy jej się oświadczyłem..." było wręcz uroczo rozbrajające <3

    żałuj że nie widziałaś mojej miny ja zobaczyłam nowy rozdział, pomyślałabyś że się czegoś naćpałam albo coś :D
    jak zwykle życzę duuuuuuuuuuuużo weny i już nie mogę doczekać się kolejnego :*
    ~misia8848 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie wspaniałe słowa :) Bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał... I nawet nie wyobrażasz sobie jak żałuję, że nie mogłam zobaczyć tej miny ;) Może kiedyś będę miała okazję ;) Ale to niesamowite, że moje pisanie sprawia ci tyle radości. Dziękuję...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  3. O jezuuu ! To znowu jaaa ! Ta co Cię tak kocha ! Ostatnio nie skomentowałam ostatniego rozdziału, ale to tylko dlatego, że nie uśmiechało mi się pisanie mojej jakże dziwnej wypowiedzi na telefonie... Nie umiałam się powstrzymać żeby zaczekać aż przyjdę do domuu ! Bo przy takim opowiadaniu nie da się czekać ! To jest jak narkotyk ! Ale na szczęście nie szkodliwy mam nadzieję ! W końcu trzeba czytać, no nie ? Dobra, dobra... Wracając do rozdziału ! Już nie mogę się doczekać, aż pojadą w tą trasę ! Ciekawe jak się zachowa Kate... Przełamuje się coraz bardziej, a mi się to bardzo podoba ;) To, że Eleonor jest wredną jędzą (żeby nie wyrazić się nadzwyczaj niewybredny wredny sposób) to wiedziałam od dawna, jeszcze bardziej upewniłaś mnie w tym przekonaniu ! Louis... Jaki on jest wspaniały... Normalnie same pozytywy... Opiekuńczy, wrażliwy, a zresztą... Długo by tak wymieniać ;) Perrie... Hmmm. Powiem szczerze, że chciałabym zobaczyć ją w bardziej rozbudowanej wersji... W sensie nawet jako przyjaciółkę Kate ! Normalnie czekałam tylko jak ktoś przerwie naszym gołąbkom ! To nieodłączna część tego opowiadania xD Przerywane sceny erotyczne ! Ale błagam nie trzymaj nas w takim napięciu :D Nie, nie jestem zboczona xD
    Ciąg dalszy opowieści o przeszłości Kate... Teraz chyba już wiem wszystko... Dobra skończyłam... Wybacz, że tak chaotycznie, ale tak się właśnie kończy dwugodzinne odrabianie zadania z matmy (doprawdy kocham funkcję kwadratową) <3 Rzuca się człowiekowi na psychikę ;) Podobno ludzie którzy używają dużo wykrzykników są psychiczni :D Jestem psychiczna, ale kocham Ciebie i Twoje opowiadanie <3 Czekam z niecierpliwością na kolejną część ! Nie karz nam długo czekać ! Proszę ! Jeszcze raz Cię kocham ! Hhheuheuehue <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłaś się doczekać, by przeczytać rozdział? To najpiękniejszy komplement jaki można sobie wyobrazić :) Dziękuję... Cieszę się, że wciąż ci się podoba ta moja pisanina. I dziękuję z całego serca za te wszystkie miłe słowa :)
      Wracając do rozdziału... Trasa już niebawem. A właściwie można powiedzieć, że jutro wyjazd ;) W tym rozdziale mamy niedzielę, a przecież w poniedziałek ruszają ;) Więc wszystko przed nami...
      Eleanor i jej siejące mętlik w głowie słowa... Musiała się pojawić, przecież nie darowałaby sobie możliwości zepsucia wieczoru co po niektórym ;) Tylko co teraz?
      O zaletach głównych bohaterów mogłabym napisać osobne opowiadanie, ale nie w tym rzecz ;) Cieszę się, że podoba ci się sposób w jaki ich wykreowałam. A co do Perrie, to będzie się jeszcze pojawiać, a jak rozwinie się jej znajomość z Kate, to się dopiero okaże...
      Przerywane sceny erotyczne... Fajnie to brzmi ;) Naprawdę nic nie poradzę na to, że dobrze się bawię dręcząc Louisa ;)
      Kolejne fragmenty układanki pod tytułem "przeszłość Kate"... Zdradzę tylko, że jeszcze wiele ich brakuje, by ułożyć obrazek...

      Uwielbiam matematykę! A już funkcje kwadratowe, to w ogóle. Ale może nie powinnam się przyznawać. Wyjdę na większą wariatkę niż jestem w rzeczywistości ;) I też cię kocham :) Ach, te wyznania miłości...
      Całuję xx

      Usuń
    2. Jak możesz tak dręczyć Louisa ! To wręcz nie ludzkie ! A ja umieram z niedoczekania się, czy coś ;) Wyznania miłości w takim przypadku to normalne ;) A tak poza tym matematyka jest zarąbista ! Moja mała miłość <3 A ty tak w ogóle to jaki rocznik jesteś ??

      Usuń
    3. Nieludzkie? Hmmm... No wiem... Ale po prostu potrzebuję czasu, by napisać taką scenkę. Nigdy wcześniej nic takiego nie pisałam i uczę się wraz z kolejnymi rozdziałami...
      Mój rocznik? 1993

      Usuń
  4. Oh jejku, jejku. Zaskoczenie? TO BYŁ SZOK. Kiedy tylko Kate miała to złe przeczucie, mnie też tknęło i jakoś od razu moje mysli pokierowały się w stronę El. ja nie rozumiem jak można być taką osobą, nawet jeżeli to tylko (albo aż) opowiadanie. Dzięki bogu za sympatię Harrego do alkocholu, a może twojej wyobraźni za to że El nie dała rady zrobić nic więcej. Myślę że wtedy, ręce zaciśnięe w pięści by nie straczyły. No cóż. Kontynuując to końcówka była po prostu niesamowita. Ten niepokój przechodzący moje ciało był nie do opisania i choc wiedziałam że na razie Kate jest bezpieczna koło Lou to i tak poruszało mnie to ile musiała przejść. Niczym sobie na to nie zasłóżyła. I kurczę. Może to nieistotne ale kto do niego dzwonił? KTO DZWONIŁ DO LOU? To pytanie będzie mnie nrtować przez przynajmneij kolejnekilka dni!
    W każdym razie idę dalej nad tym dumać w moim łóżku, bo nie dość że za tydzień mam egzaminy gimnazjalne to nauczycielom nie przeszkadza robić nam "krótkich sprawdzainów" trwających całą lekcję. Nie ważne.
    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też nurtuje to pytanie kto do niego dzwonił

      Usuń
    2. właśnie kto dzwonił do Louisa?... kochanie powiedz nam ;*

      Usuń
    3. Cudny rozdział, no ale..... KTO DZWONIŁ ? mam takie przypuszczenia, że mogła to być mama Lou, no ale nic nie wiadomo. Mam nadzieję, że ujawnisz nam tą tajemnicę kochana : ) czekam na next xx.
      Ann. ♥

      Usuń
    4. Dziękuję ci za ten wspaniały komentarz :) Strasznie się ciesze, że spodobał ci się ten rozdział... Szok? To nawet więcej niż zaskoczenie :) Chyba odtańczę mój taniec radości ;)
      Pojawienie się Eleanor wniosło pewien powiew strachu... Może dlatego te wspomnienia? Kto to wie... Oprócz mnie, oczywiście :D Myślę, że coś okaże się w kolejnym rozdziale. Grunt, że Harry pokazał jej drzwi ;)
      Życzę ci powodzenia na egzaminach i nie daj się nauczycielom. Każdy głupi potrafi zarządzić sprawdzian, ale mądry go napisze ;)

      Kto ośmielił się zadzwonić w TAKIM momencie? Wiem, że chciałybyście wiedzieć, ale na tą informację też niestety trzeba poczekać ;) Podpowiedź pierwsza: nie była to mama Louisa ;)

      Całuję xx

      Usuń
    5. I już wiadomo, że dzwonił Liam...

      Usuń
  5. No, więc tak... Pierwsza część rozdziału była taka cudowna, że jedyne co nasuwa mi się na myśl, to "awwwwww". Dziękuję Ci za to, bo dzisiejszy dzień nie należał do najlepszych, a dzięki Tobie i 'takiej jednej' Kate G zdecydowanie się poprawił :)
    I jeszcze ten cudowny prezent w postaci Harry'ego używającego moich słów :) Ach! Ach! Ach! Dziękuję Ci za to z całego serca :)
    Co prawda później pojawiła się Els, która nieco zepsuła cały ten sielankowy nastrój, ale oczywiście pojawił się Harry, który uratował całą sytuację :) Wybacz, ale będę się teraz nad nim rozpływać, bo włożyłaś w jego usta moje słowa ;p
    Drugą częścią rozdziału zaparłaś mi dech w piersiach. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Dobrze wiesz, że kocham Twoje opowiadanie, ale zawsze najbardziej poruszają mnie fragmenty ujawniające coś z przeszłości Kate. Nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić przez co ona przeszła, a mimo to dalej jest się w stanie uśmiechać.
    Mam nadzieję, że już nigdy nie poczujesz pustki w głowie i nie będziesz musiała naginać zasad jak Harry (czytaj: jak ja - przepraszam musiałam to napisać, bo już nie wytrzymuję i zaczęłam skakać z radości).
    Całuję :*
    Natalia
    P.S. Jak zawsze zapomniałam dodać najbardziej oczywistą rzecz... Rozdział jest cudowny i z niecierpliwością czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) I bardzo dziękuję za pomoc. Twoje łamanie zasad wykorzystałam z największą przyjemnością. I to tak idealnie pasowało do Harry'ego...
      Strasznie mi miło, że mogłam choć troszkę rozjaśnić ciężki dzień. To cudowny komplement dla tej mojej pisaniny :)
      Eleanor musiała się pokazać... Nie chciałam byście o niej zapomnieli ;) Kto wie, kiedy znów postanowi namącić?
      Wspomnienia Kate, to takie elementy układanki, którą składamy w całość. Trafnie Zayn to określił (choć ja to napisałam)... Mamy już sporo puzzli, ale jeszcze wciąż nie możemy ułożyć obrazka... Może w końcu Kate postanowi opowiedzieć o wszystkim Louisowi? Tylko czy on odważy się zapytać? Trochę tchórz z niego, jeżeli chodzi o ten temat ;) Ale wrażliwy...
      Jak to dobrze, że jest Twitter :) Wystarczy zadać pytanie i pojawiają se genialne pomysły ;) Jak ja żyłam przed jego odkryciem?
      Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa :)
      Całuję xx

      Usuń
  6. O JENY ! booooskie ! jestem psychofanką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  7. Świetny rozdział. Uwielbiam. I jeszcze "niezapowiedziana wizyta" Eleanor. Cieszę się, że Perrie przeprosiła Kate i coraz bardziej się zaprzyjaźniają. Tak poza tym to z niecierpliwością czekam na Alex. Nie tylko Hazz za nią tęskni. Mam z nim coś wspólnego ;) Ciekawe kto ZNOWU przeszkodził Kate i Louisowi. Czekam na NN.
    Wika .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i bardzo się ciesze, że rozdział ci się spodobał :)
      Rzeczywiście Perrie postanowiła się w końcu zachować jak należy. Za to Eleanor - wręcz przeciwnie. Alex na pewno jeszcze się pojawi... Już całkiem niedługo.
      A kto im znów przeszkodził? Pewnie zaraz się okaże na Twitterze ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  8. omg omg omg genialne jezus to jest genialne kiedy następny ? ????? matko boska nie mogę się doczekać .Kocham twoję opowiadanie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny standardowo - najpóźniej za tydzień od tego ;) Ale może uda się wcześniej...
      Cieszę się, że opowiadanie ci się podoba i dziękuję za miłe słowa :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  9. haha zawsze rozwala mnie kiedy ktoś przerywa Kate i Lou XD
    Myslę, że może Perrie zostanie tak samo dobrą przyjaciółką Kate jak Danielle :)
    Els... uh, jak ona tak może?
    Ogólnie to trochę szkoda,że ona jest takim czarnym charakterem w tym opowiadaniu, bo ją lubię, ale trudno. To nie zmienia faktu,że kocham to opowiadanie i przecież to że jest taka tu nie znaczy, że jest tak naprawdę ;)
    A ta retrospekcja... to jest przerażające... on jest naprawdę potworem!
    szczerze powiedziawszy zaskoczyła mnie ta retrospekcja, wiedziałam, że szykuje się coś z El, ale tego się nie spodziewałam, więc pozytywnie mnie zaskoczyłaś :)
    Co do strojów to są genialne =D
    Dobra to jeszcze tak ogólnie: kocham cię i to opowiadanie, czekam na następny rozdział a teraz spadam, bo jutro do szkoły nie wstanę, a poza tym jak sie mama przebudzi i zobaczy, że nie śpię to mnie zabije (co ja poradzę, że kładąc się spać coś mnie naszło, żeby sprawdzić czy jest kolejny rozdział, a jak zobaczyłam, że jest to nie mogłam się powstzrymać, żeby nie przeczytać XD)
    No to buziaczki kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że ktoś przerywa Louisowi w spełnieniu marzeń stało się już tradycją ;) Trzymaj kciuki, może w końcu mu się poszczęści...
      Czy sprawdzą się twoje przypuszczenia co do Perrie, to się dopiero okaże. Pierwszy krok w dobrym kierunku już zrobiła...
      Ja też lubię Eleanor, ale na potrzeby opowiadania... Mam nadzieję, że nigdy się nie dowie, kogo z niej zrobiłam ;)
      Urywki wspomnień Kate, to już taki mój sposób, by zdradzić wam jej przeszłość. Czy tym razem też opowie to Louisowi? A ten facet... Masz rację, to prawdziwy potwór.
      Cieszę się, że udało mi się ciebie zaskoczyć :) No i że spodobały ci się stroje Kate. Przekażę Sarze :) Na pewno się ucieszy...
      Nie ma to jak siedzenie po nocach... Skąd ja znam to ukrywanie się przed mamą ;) Dobrze, że już nie muszę się tym martwić ;) Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i dziękuję za wszystkie miłe słowa :)
      Całuję xx

      Usuń
  10. O kurde, zgwalcil ja? :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to pytanie nie mogę jeszcze odpowiedzieć, ale niedługo się wszystkiego dowiesz.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  11. Aaaa ! tak, tak, tak, tak, tak nowy rozdział ooo tak, jest, w końcu, na reszcie, jezu jak ja się cieszę ;D hahaha ;) No kochanie kiedy t mnie w końcu przestaniesz zadziwiać ? Wiedziałam że ta Eleonor wróci, grrr... Mam nadzieję że Perrie polubi Katy no bo jak można nie kochać tego elfa? Ja nie wiem co jest w tym pudełku od Alex jak pisałaś coś w jakimś rozdziale to mogłam to przeczyć, albo coś ;) a właśnie kiedy Alex się pojawi??? świetnie Harold zmienia się w Nialla ;D jaki pewny że deser z literką H jest dla niego, łakomczuch jeden ;) Aww kocham ten moment : "- Myślę, że to już przestało być tajemnicą, że zmiany zaszły w moim życiu – odezwałem się, a widząc, że nie ma zamiaru mi przerywać, kontynuowałem. – Zakochałem się w cudownej dziewczynie...
    - Czy to dla niej zakończyłeś swój poprzedni związek? – zapytał prowadzący, a ja zastanawiałem się, czy właśnie wylosował to pytanie, czy jest po prostu ciekawski.
    - Nie – powiedziałem. – Nie wyszło nam z Eleanor i postanowiliśmy się rozstać. Gdy wyznałem Kate, że ją kocham, byłem wolnym człowiekiem... – cichy szmer wypełnił studio.
    - Kate, tak? – powtórzył mężczyzna, uśmiechając się w moją stronę. – Piękne imię...
    - Tak jak i ona – kolejny raz wzrok powędrował w stronę, gdzie siedział mój skarb. Wiedziałem, że kamery właśnie teraz ją pokazują. Uśmiechała się nieśmiało, a cudowny rumieniec pokrywał jej policzki. – Jest cudowną osobą.
    - Na pewno – zgodził się ze mną. – W internecie huczy, że ostatnio spędzała z wami sporo czasu... Gdyby każdy z was miał opisać ją tylko jednym słowem, to jak by ono brzmiało? Może zaczniemy od końca... Zayn?
    - Tylko jednym? – upewnił się i zauważyłem, że zerka na Kate. – Niesamowita...
    - Odważna – odezwał się Liam też nie odrywając od niej wzroku.
    - Pełna życia – Harry wyszczerzył zęby w uśmiechu.
    - To dwa słowa – wtrącił prowadzący.
    - Hazz jak zwykle musi naginać zasady – zaśmiałem się.
    - No niech wam będzie – westchnął i zamyślił się na chwilę. – Zabawna. Może być?
    - Lou? – odezwał się prowadzący. – Albo może najpierw zapytamy Nialla?
    - Hmmm... Właśnie się zastanawiam jak jednym słowem określić kogoś, kto niesamowicie gotuje... Ale zamiast kombinować, może pozostanę przy słowie... utalentowana.
    - Lou? A co ty nam powiesz?
    - Jednym słowem? – upewniłem się. – To proste – spojrzałem w te niesamowite oczy, które „patrzyły” prosto na mnie. – Moja... – jedno wielkie, cudowne „awww” rozległo się na widowni.
    - Aż mnie zęby bolą od tej słodyczy... – zaśmiał się Harry, zarzucając mi ramię na szyję. – Zabiłeś tym stwierdzeniem...
    - Cóż... Trafnie to określił – przyznał Niall. – Lepiej nie mógł tego powiedzieć... Chociaż muszę ci przypomnieć o jednym drobnym fakcie – puścił do mnie oczko. – Może i ona jest twoją dziewczyną, ale nie zapomnij, że to ja pierwszy jej się oświadczyłem..."
    Kocham cię ;) i niech lepiej Louis zainwestuje w kłódkę do tej lodówki bo za niedługo codziennie będzie na zakupy chodził ;D No i znowu ktoś im przerwał w takiej scenie... czemu? no czemu?"- Zabiję każdego, kto ośmieli się tu przyjść, zadzwonić, czy choćby pomyśleć o zrobieniu jednej z tych rzeczy przez następne dwanaście godzin – warknąłem. – Nie ważne co masz do powiedzenia. O ile właśnie nie wykrwawiasz się na śmierć, to nie jestem zainteresowany..." och Louis aż tak się napaliłeś na Katy? Nie no nie zanudzam cię już bo zapewne mi się komentarz nie zmieści w jednym, grr ;D
    A więc tak kocham cię xx Kiedy następny rozdział? Mam nadzieję że cię już główka nie boli ;*
    A więc do później żonko <3
    Pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z góry przepraszam za błędy i za zjedzone literki, ale po prostu emocje mnie poniosły po tym rozdziale który czytam już 5 czy 7 raz ;DDD

      Usuń
    2. Tyle radości... Rozpieszczasz mnie, kochanie :) Mam nadzieję, że jeszcze kilka razy uda mi się ciebie zadziwić, bo w przeciwnym razie źle to by wróżyło naszemu związkowi ;)
      Uwielbiam jak dzielisz się ze mną fragmentami, które ci się spodobały... A jeszcze bardziej się cieszę, gdy wybierasz te, które są moimi ulubionymi :)
      To cudownie, że rozdział ci się spodobał :) Czytałaś go tyle razy? WOW!
      Kolejny rozdział, standardowo, najpóźniej za tydzień od tego, ale przecież doskonale wiesz, że postaram się szybciej. Nie lubię niczego zostawiać na ostatnią chwilę.
      Z głową lepiej... Fajnie to zabrzmiało ;) Ale to chyba nie były nerwy na szefa, a raczej zawirowania pogodowe... Więc teraz boli mnie co chwilę, ale tabletki pomagają...
      W kartonie od Alex było coś, co mogło się potłuc. Harry bał się, że to upuści ;) To nic takiego... Po prostu będzie dotyczyło mojej prośby pod kolejnym rozdziałem :)
      I pamiętaj kochanie, ze nigdy mnie nie zanudzasz <3
      Całuję xx

      Usuń
    3. Awww jak ja się kocham <3 jeju ty nawet nie wiesz jak ;* lubie cię rozpieszczać ;D jesteś w końcu MOJĄ żoną, podkreślam jeszcze raz MOJĄ żoną <3 <3 <3 nie mów że moje ulubione fragmenty są także twoimi ulubionymi fragmentami ;D jesteśmy dla siebie stworzone ;D Mmm już chce wiedzieć co to za prośba będzie pod kolejnym rozdziałem... ubóstwiam się kochanie ty moje <3
      Miło wiedzieć że moje komentarze cię nie zanudzają to jest na serio bardzo miłe ;DDD
      Kocham cię xoxo

      Usuń
    4. Czytam słowa od mojej żonki i uśmiecham się od ucha do ucha :) Kochanie, ty to wiesz jak poprawić mi humor... I za to cię kocham :) Między innymi za to...
      Buziaczki xx

      Usuń
    5. A za co jeszcze mnie kochasz? ;* hmm ? powiesz mi skarbie? <3

      Usuń
    6. zawsze mamy twittera i prywatne wiadomości na nim, no bo ja chcę wiedzieć za co mnie kochasz ;D

      Usuń
  12. o.O
    Nie wiem co napisać. Dosłownie odebrało mi mowę. Na serio. Czy może zacząć od Elanor, czy tego faceta? No to zacznę od Elki, bo chcąc, czy nie chcąc, po tym co przeczytałam przy końcówce, to był pikuś.
    Więc... moja pamięć, która i tak ledwo, co chodzi zapamiętała 2 momenty. Noooo może trzy. Takie najważniejsze...
    Jeżeli chodzi o kąpiel Lou i Katy to nie wiem czy się udała...Ale chyba tak, albo sobie przypomniała ten moment i dobraa.... nie będę nic pisać, bo nie wiem xd Tylko ty to wiesz dokładnie, heuhe :)
    Elenor mnie wkurzyła. Spieprzyła cały wieczór... Jeszcze ty myśli Katy... Mam nadzieję, że biedulka nie będzie się za długo przejmować słowami tamtej jędzy, bo zapewne ona zrobiła to celowo...
    W ogóle rozdział jest cudny :) Gdybym teraz na kompa przez przypadek nie weszła, to chyba dzisiaj wcale bym tego rozdziału nie przeczytała xd Pogoda w Polsce jest taka piękna, że ja dosłownie już w krótkim rękawku biegam hehe :) Mam nadzieję, że tak będzie długooo
    No, ale wracając do rozdziału. on jest po prostu świetny. Z rozdziału na rozdział coraz bardziej mnie zaskakujesz. Ale naprawdę. Boże... te wspomnienia Katy... Mimo, że ona z dnia na dzień czuje się coraz lepiej, bo przecież to po niej widać, ale kurcze zrobiło mi się jeszcze bardziej przykro niż było dotychczas. Biedulka... dużo przeszła.. Nie wiem jak można być takim świrem, jakim jest ten facet. Mam nadzieję, że go złapią i zakatrupią na miejscu...
    Spać mi się zachciało... No, niestety muszę już iść ;( Postanowiłam zmienić swój tryb życia... Na razie słabo mi to wychodzi. Więc czekają mnie rolki, zadania domowe, nauka ( kto wymyślił sprawdziany i kartkówki!?) i dużo innych rzeczy, które ZAMIERZAM zrobić, ale wyjdzie, to co zawsze...
    I przeklęty projekt na anglika. To znaczy nie jest on przeklęty, bo tematyka łatwa, czyli zespoły... Oczywiście bez żadnych oporów wybrałam 1D, ale słuchając tego, co dziewczyny z B mówią ( ja chodzę na A) to bym im przywaliła, gdyby nie koleżanka... Wszystkie zrobiły o One Direction. I jeszcze wybrzydzały, że kurde, a Louis to taki, a Harry to taki. Teraz muszę się czymś wykazać i napisać to, czego te '' faneczki'' by nie napisały. Pani sobie poczyta xd
    No to pozdrawiam :)
    Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie, że rozdział ci się spodobał i że kolejny raz udało mi się ciebie zaskoczyć :) Dziękuję bardzo za te wszystkie miłe słowa i za to, że znalazłaś chwilę na moje opowiadanie przy tak napiętym grafiku. Wiem, że szkoła może wykończyć ;) Projekt z angielskiego brzmi fajnie. Może po wszystkim się pochwalisz? Przeczytałabym z największą przyjemnością :) Naprawdę :)
      Ostatnio trochę "zaniedbałam" Louisa i Katy, więc w tym rozdziale zdecydowanie dominowali. Ale żeby nie było tak słodko, to musiałam trochę gorzkim doprawić ;) Eleanor znów pokazała, że coś jej chodzi po głowie, ale póki co, nikt nie wie co... A przeszłość Kate? Kolejne elementy układanki, ale wielu puzzli wciąż brakuje...
      To cudownie, że zima postanowiła już odpuścić :) Oby tak zostało. A teraz tylko słoneczko :) Może powinnam sprawić sobie rolki? Albo rower. Hmmm... Muszę pomyśleć nad czymś, co nie znudzi mi się po tygodniu...
      Powodzenia z projektem. Życzę samych słonecznych dni :)
      Całuję xx

      Usuń
    2. ja mam rolki xd Od razu, gdy zrobiło się ciepło wyjechałam na ulicę ( u mnie nie ma problemu z samochodami, bo mieszkam w takim miejscu, gdzie samochody prawie wcale nie przejeżdżają) i jak zwykle musiało skończyć się upadkiem xd Uratowała mnie brama, której się przytrzymałamxd Jeżeli chodzi o projekt to już skończyłam xd Znając życie znowu pani sobie go zatrzyma... Ja się tam nawet ciesze. Nie lubię pokazywać rzeczy zrobione przeze mnie. Po prostu jakoś się wstydzę xd Dzisiaj, gdy na infie pan odtworzył moją prezentację i inni oglądali to ja wrzeszczałam żeby to wyłączył. Jak zwykle nie posłuchał xd

      Usuń
    3. Przesadnie skromna, czy raczej niezbyt pewna siebie? A myślałam, że jesteś otwartą na wszystką wariatką ;) W dobrym tego słowa znaczeniu, oczywiście...
      Ja sama jeszcze nie wiem, co by było lepsze - rolki czy rower? Niby w Anglii nie ma problemu ze ścieżkami rowerowymi, więc miałabym gdzie jeździć i na jednym i na drugim... Pytanie tylko, czy wygospodarowałabym trochę czasu, by to robić... I z całą pewnością nie chciałabym zderzenia z ziemią ;) Uważaj na siebie :)

      Usuń
  13. Jak zawsze rozdział wspaniały . Z tym przerywaniem w trakcie tych mometnów Lou i kate to już nie mogę :D
    Tak się śmieje za każdym razem . Jestem ciekawa kto wtedy dzwonił do Lou . Jeśli to nie tajemnica to powiesz ?
    Wcześniej pisałaś rozdziały co 5 dni ,a teraz będziesz już pisać co 6 ?
    Nie mogę się doczekać nowego rozdziału !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Nie możesz z tym, że wiecznie im ktoś przerywa? Pomyśl jak Louis się czuje ;) Kto ośmielił się przerwać tym razem? Zdradzę w następnym rozdziale. O ile, ktoś nie zgadnie wcześniej... na Twitterze padła już jedna podpowiedź. Nie był to nikt z rodziny Louisa ;) Co dalej, zobaczymy...
      Naprawdę? Co pięć dni? Nawet nie zauważyłam... Zawsze planowałam rozdziały najpóźniej co tydzień, ale gdy miałam już je napisane, to wstawiałam wcześniej. I wciąż tak robię... Ostatnio chyba jestem przemęczona i chyba stąd ten dzień więcej.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Zagadka rozwiązana. Dzwonił Liam :)

      Usuń
  14. Co ja mogę powiedzieć... Hm... No nie mam słów... A dlaczego.? A dlatego, że ja nadal siedzę w 51 i tej akcji "Harry-Louise" :). Chyba się uzależniłam od tej sceny, słowo daję. Sekundy bez niej wytrzymać nie mogę... :). Ehhh, chyba niepotrzebnie ją pisałaś, bo na niczym innym skupić się nie mogę.
    Ale rozdział przeczytałam, żeby nie było. I... cóż, zrobiłabym z Eleanor dokładnie to samo co i Harry. Albo i więcej, to rytualne wyrzucanie przez balkon nadal przecież wisi w powietrzu... :).
    A ten wywiad.?
    Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww <- tyle mam do powiedzenia :). Naprawdę, naprawdę słodziutki. A Hazza to się musiał oczywiście wyłamać. Zasady to go nie obowiązują, czy jak.? :)
    A końcówka... Cóż, to straszne. Jak dla mnie to zbyt wiele jak na jedną osobę i jestem pełna podziwu dla Kate, że znalazła w sobie siłę, by zacząć żyć w miarę normalnie. Moja mała bohaterka :).
    Ahhh, to chyba koniec. Najkrótszy komentarz jaki w życiu napisałam. Ale to Twoja wina ;). Trudno pisać i czytać jednocześnie, prawda.? ;). Więc właśnie... :).

    Także ten... Pisz kolejne rozdziały, bo ja nadal liczę na powrót nieśmiałej fanki. :)

    Pozdrawiam xx

    http://boy-from-bakery.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak długo będziesz w tamtym rozdziale? niepotrzebnie? Nie sądzę ;)
      Pamiętam o rytualnym wyrzuceniu Eleanor przez okno... Chyba przy współpracy z Harrym planowałaś to zrobić ;)
      Czy nieśmiała fanka jeszcze się pojawi? Wciąż się nad tym zastanawiam ;)
      Cieszę się, że mimo iż wciąż myślami jesteś przy Louise, to jednak dałaś radę przeczytać rozdział ;) Dziękuję za te wszystkie miłe słowa.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. No pomyśl... Czy ja planuję cokolwiek zrobić bez współpracy Harry'ego...? Daj spokój, to nie byłabym ja ;). No tak, rozdział dałam radę przeczytać, ale to było bardziej na zasadzie: "jeden akapit tego, tamta scena, drugi akapit tego, tamta scena, itd, itd.". Cud, że w ogóle coś zrozumiałam... Ale zrozumiałam, żeby nie było :).

      Ehhh, i jak ja mam znaleźć czas na pisanie, skoro ciągle siedzę w Twoim opowiadaniu i nieustannie czytam tą scenę...? :). Ty na mnie chyba jakiś urok rzuciłaś... ;)

      Usuń
    3. To może ja jednak powinnam porzucić wszelkie plany dotyczące nieśmiałej fanki? Jeszcze mi utkniesz przed monitorem ;)

      Usuń
    4. Masz plany.? MASZ PLANY CO DO NIEŚMIAŁEJ FANKI.?! O jaaaaaaaaaaaaa.! Jest nadzieja, jest nadzieja.! :). I absolutnie ich nie porzucaj, zwariowałaś.? Chcesz żebym umarła z tęsknoty...? Już lepsze zawieszenie przed komputerem ;)

      Usuń
  15. JEjuś....Jej wspomnienia. Nieźle to rozegrałas, podoba mi się. teraz tylko jak się obudzi w nocy z krzykiem a z czasem powie wszystko Lou. nawet nie wiesz jak się ciesze że nadal piszesz. Kiedy minęło 4 dni od twojego wcześniejszego napisania to już sprawdzałam co 10 minut czy aby nic nie napisałaś. Otwarcie przyznaje ze uzależniłam się od tej historii. Ale jakos mi to nie przeszkadza. Fajnie że odkrywasz co raz częściej rąbek historii Kate. Jeden wielki dupek z tego jej "prawnego opiekuna". Dobrze ż eteraz jest bezpieczna i to z Tommo. Czekam na c.d. Pozdrawiam Xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i dziękuję za te wszystkie miłe słowa... Wspomnienia Kate, to wciąż niedokończona układanka, ale w końcu opowie wszystko Louisowi... Mam przynajmniej taką nadzieję... Zresztą być może niedługo sama się przekonasz :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. mam nadzieje że właśnie tak będzie. Już nie moge się tego doczekac. Jestem tylko ciekawa jaka jest jej histori do konca bo tyle co sie domyslam to wiesz...nie wiadomo czy mam racje. wiec...czekam z niecierpliwoscia az to sie wydarzy..ale jak naarzie to czekam na c.d. ;d Pozdrawiam Xx

      Usuń
  16. No i nie wiem co mam napisać. Odebrało mi mowę ;D To przez Ciebie, tak świetnie piszesz! *-*
    Muszę przyznać, że jak tylko po szkole weszłam na bloggera i zobaczyłam nowy rozdział na Twoim blogu, zaczęłam się cieszyć jak idiotka :D Zjadłam obiad i od razu pochłonełam się w lekturze <3
    Początek jak zwykle świetny. Gdy chłopcy podczas wywiadu opisywali Kate, pomyślałam o Tobie i tym blogu *.* Jesteś utalentowana, blog jest niesamowity! ♥
    Końcówka mnie trochę zdziwiła bo nie spodziewałam się kolejnej części układanki, przeszłości Kate.Ale i tak bosko ;*
    Co tu więcej pisać...
    Niesamowite opowiadanie (chyba pisałam już to z 69 razy) bosko piszesz ( o tym też już wspomniałam) i wgl Kocham Cie i tego bloga! ♥
    PS. Czekam na next ♥
    Twoja wierna czytelniczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie przemiłe słowa pod moim adresem :) Cieszę się niezmiernie, że opowiadanie ci się podoba...
      Zaskoczyły cię kolejne przebłyski wspomnieć Kate? To chyba dobrze? Przynajmniej taką mam nadzieję ;) Uwielbiam zaskakiwać od czasu do czasu...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  17. Na początek zacznę od tego, że rozdział komentuje na tel, więc jeśli coś by było nie jasnego, to przepraszam! ;*

    Ty już wiesz, jak ja bym opisała Kate. Dla mnie jest ona zdecydowanie urocza, chociaż w 100% zgadzam się z każdą z opinii chłopaków. Najlepiej odpowiedział Louis. Chociaż odpowiedź Nialla na jego wyznanie, była wprost genialna! Nie jedna dziewczyna, z pewnością chciałaby coś takiego usłyszeć z ust tego cudownego Irlandczyka :D cieszę się, że Kate tak dobrze czuje się przy nich, a w szczególności przy Paulie i Marku, którzy jak sama napisałaś do najmniejszych nie należą :)
    trochę nie fajna sytuacja wynikła z Eleanor. Jednak muszę ci się przyznać, że miałam nadzieję, że ona znowu wróci, bo coś za słodko było w ostatnich rozdziałach ;) no i dobrze, że w porę pojawił się Harry.
    Louis nie powinien być zły na Perrie, w końcu to ona po niego poszła, co prawda mogła iść razem z Kate, ale mimo wszystko poinformowała go o przyjściu El ;) zaskoczyło mnie wspomnienie przeszłości Kate. Widać, że przeszła przez prawdziwe piekło. Grunt, że wyszła z niego i stała się silna.

    Czekam na kolejne rozdziały, a co za tym idzie niespodzianki, które dla nas przygotowałaś! Ściskam i mocno cię Kaś całuję!
    Matrioszkaa! xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiennie zadziwia mnie fakt, że można napisać taki długi komentarz na telefonie... Mi pewnie zajęło by to pół dnia ;)
      Gdy wymyśliłam sobie tą scenkę z wywiadem, miałam milion pomysłów w głowie. Gdy zaczęłam ją pisać, nagle wszystkie słówka wyparowały. I jedyne co przychodziło mi do głowy, to dobra i zdolna... Nie myślałam, że tak ciężko jest opisać kogoś złożonego, jednym słowem... Ale od czego jest Twitter? Jedno pytanie i od razu milion pomysłów :)
      Trochę jest tej słodyczy, ale uwielbiam przetykać ją gorzkimi sytuacjami... A Eleanor już dawno nie było. Jeszcze byście o niej zapomnieli ;)
      Przeszłość Kate znów odkrywa kolejne elementy układanki, wciąż jednak kilku brakuje...
      A co do złości Louisa na Perrie... Nie sądzisz, że coś długo jej zeszło na tym informowaniu go? Nic nie insynuuję - tylko pytam ;) No i szła po Danielle...
      Mam nadzieję, że jeszcze kilka razy uda mi się ciebie zaskoczyć ;) Może nawet więcej niż kilka...
      Całuję xx

      Usuń
  18. no to rozdział zajebiaszty xD ale jak zawsze ;) nie to że przesadzam bo pewnie i tak bardzoooooo dużo osób się ze mną zgodzi ;) masz talent dziewczyno i to duży. Może kiedyś książkę napiszesz? z miłą chęcią bym przeczytała ;) już nie mogę się doczekać kolejnego
    Dżela ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa... Cieszę się bardzo, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  19. I co ja mam Ci wariacie kochany napisać ? To, że rozdział wspaniały, cudowny,zajebisty, boski ,itp przecież ty to wiesz i zdajesz sobie z tego sprawę :) Ty mnie chyba nigdy nie znudzisz , ani nie zawiedziesz :))) Kocham Cię i to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie cudowne słowa i cieszę się, że opowiadanie wciżż ci się podoba :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Nie podoba mi się bo je kocham :) chyba muszę iść na odwyk bo uzależniłam się od Ciebie i tego bloga :))

      Usuń
  20. Kolejny rozdział i kolejne braki w mojej głowie, aby napisać coś sensownego w komentarzu.. Oo przepraszam.. kolejny genialny rozdział...
    Nie żartuję.. już naprawdę nie wiem co mogę tu wystukać na klawiaturze... :)Mój zasób pozytywnych przymiotników z postu na post coraz bardziej się zmniejsza, co nie ułatwia mi nie używania tych samych określeń..

    " - Jednym słowem? – upewniłem się. – To proste – spojrzałem w te niesamowite oczy, które „patrzyły” prosto na mnie. – Moja... – jedno wielkie, cudowne „awww” rozległo się na widowni." Bożee.. ile dziewczyn marzy o czymś takim.. Chyba ze mną na czele.. :) Coś cudownego.. Już całkiem się rozkleiłam.. i te niesforne, utopijne myśli.. Ugh.. Precz, przeklęte!...

    Ooo.. i ten dyrektor... Wrrr.. gdybym mogła to bym go pod ścianą ustawiła ii.. Chyba kończyć nie muszę... Zdfecydowanie trafnie go określiłaś.. Istny diabeł.. Do potęgi n-tej...

    No ale nie będę dłużej pisać moich bzdet... :)
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału.. :)

    Wszystkiego dobrego, Kate :)
    @Scream_PL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wciąż jeszcze masz ochotę czytać tą moją pisaninę :) Dziękuję za wszystkie miłe słowa...
      By usłyszeć takie słowa... Z tobą na czele? Niech ci będzie, ale wiedz, że stoją zaraz za tobą ;)
      Kolejne elementy układanki jaką jest przeszłość Kate zostały odkryte. Ale wciąż jest ich za mało, by ułożyć obrazek...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  21. Super rozdział mam nadzieje że niedługo dodasz następny ....W twoim opowiadaniu jest bardzo orginalna i wciągająca fabuła , która bardzo mi sięspodobała ...Tak jak mówiłam wcześniej czekam z niecierpliwością na next.....
    Anonim♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, ze opowiadanie przypadło ci do gustu...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  22. ochhh , jak ja tego człowieka nienawidze co jej to zrobił!! jak ja bym takiego dorwała to sam by po łbie pasem dostał kilka razy..a nawet nie kilka tylko jeszcze więcej...
    ale przejdźmy dalej ;) chociaż nie! bo jeszcze tak Eleanor zakatrupić! za te słowa co do niej powiedziała "niczym z przedszkola.." a ty to co kurwa , z marsa jestes?! Boże, co za kobieta z niej... ale na szczeście Perrie zmieniła sie dla Kate , poszła do Louisa.. ale i na szczęście był Harry, i wyrzuicł ją na zbity pysk tak jak obiecał..
    haha, Niall, jak zawsze myślący o jedzeniu Kate :)trafne określenia panowie !
    aww, te momenty Louisa i Kate... wywołuje u mnie palpitacje serca :) gorąco...
    ale kto dzwonił do niego ?, ciekawe xD
    obyś nadal miała tak wspaniałą wenę i pomysły ... chociaż nie musze Ci tego życzyć bo ty juz to masz xx, więc życze, aby Twój laptop był w pełni sprawny :)
    całuski xx

    Klaudia CityLondon


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. genialne rysunki, stroje xx idealne dla naszej Kate :)

      K.CL

      Usuń
    2. Myślę, że znalazło by się wiele chętnych, by rozszarpać tego człowieka. Z naszą piątką na czele...
      Pojawienie się Eleanor miało wam o niej przypomnieć ;) W końcu dawno o niej nie było słychać...
      Chłopcy, jak to oni... Wciąż pełni uroku i trochę zwariowani, ale zawsze gotowi stanąć w obronie...
      No i kolejny raz ktoś ośmielił się przerwać tą chwilę Louisa i Kate. Nic dziwnego, że chłopak nie wytrzymał ;) Skoro już zdradziłam na Twitterze, to mogę i tu powiedzieć... Liam był tym, na którym skończyła się cierpliwość Lou ;)
      Cieszę się, że podobają ci się obrazki :) Przekażę Sarze... Ucieszy się :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    3. aa myslałam nad Zaynem, że to on dzwonił, a to jednak on , oj biedactwo moje, pewnie sie Liaś bardziej zmartwił...
      pozdrów ją :) i siebie tez :D xx

      K.CL

      Usuń
    4. Dziękujemy obie :) Trzymaj się ciepło :)

      Usuń
    5. wy również :)

      K.CL

      Usuń
  23. No zaskoczyłaś mnie, już chciałam na ciebie krzyczeć że urwałaś mi tą cudowną akcję w wannie, ale to co napisałaś później chyba to wynagradza. No w końcu dowiedzieliśmy się coś więcej o tym co działo się Kate no nie powiem kazałaś nam dłuuugo czekać już zaczynałam wątpić, że kiedyś to zdradzisz ;P Ale wiem, że u ciebie trzeba być bardzo cierpliwym...
    Eleanor w tym rozdziale kompletnie się nie spodziewałam, w ogóle nie sądziłam, że się pojawi a tu proszę niespodzianka :)
    Ach no i nie wolno zapomnieć o wywiadzie i słowach Louisa, albo powinnam powiedzieć słowie, on jest taki słodki *__* normalnie marzenie taki chłopak ;P
    Co mi jeszcze pozostaje dodać czekam na następny i zapraszam do komentowania i do mnie, bo wiesz że ja kocham twoje opinie i te dobre i złe ważne że są szczere, to tak jest to twojego poprzedniego wpisu ;)
    Pozdrawiam <3
    http://pretend-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałaś na mnie krzyczeć? Za akcje w wannie? W wannie nie było żadnej akcji... Grzecznie się umyli i poszli spać ;) Jak to ujął Louis... Nastrój diabli wzięli ;)
      Do mnie zawsze trzeba być bardzo cierpliwym. Moja mama mówiła, że nawet anielska cierpliwość nie wystarczy ;) Kolejne elementy układanki pod tytułem "przeszłość Kate" odkryte. Niestety, to wciąż za mało, by ułożyć obrazek...
      Niespodziewane pojawienie się Eleanor? Coś tak czułam, że powoli o niej zapominacie, a do tego nie mogłam dopuścić ;)
      Marzy mi się taki chłopak, nie powiem że nie... Ale raczej nikt prawdziwy nie jest w stanie konkurować z moją wyobraźnią ;) I to chyba jest dość smutne...
      Cieszę się, że opowiadanie wciąż ci się podoba i że znajdujesz czas ,by czytać... Dziękuję za wszystkie miłe słowa :) Odzyskałam już mój laptop, wiec teraz powoli wracam do komentowania. Strasznie dużo zaległości mi się nazbierało...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  24. No siemanerooooo!
    Ja nie byc zaden anonim, ja byc osoba ktora ciagle uprzykrza Ci zycie i uwielba to robic... Wiesz juz? Taak, Anka Tomlinson aka czy jak to tam @chocolate_tommo. Znowu na telefonie, tym razem mam kare na komputer to wiesz... :D
    Mam takie czysto praktyczne pytanie... Ile kosztuje porzadna strzelba? Bo mam zamiar kogos ukatrupic... Zastrzelic, udusic, pocwiartowac, zakopac, odkopac, sklonowac, pobic, podpalic, wrzucic do rzeki, wyjac z rzeki i zakopac znowu. Takiego jednego gnojka... Debila, potwora, psychopate... No po prostu nie mam okreslenia na niego... Jak on mogl TAK potraktowac Kate?! Co ona mu zrobila?! No kurcze blade noo! Ostrzegam lojalnie, jak go spotkam to nie recze za siebie. Zrobie mu takie tortury, ze mu sie wszystkiego odechce...
    No i co ja Ci tu mam jeszcze napisac? Powtorze sie jak powiem ze rozdzial jest boski. Kazdy jest, ale co mi tam... ROZDZIAL BOSKI!!! Jestes naptawde swietna w tym co robisz, jak babcie drapcie!
    I wiesz co ci powiem? Ale jak ci powiem, to sie nie fochniesz? Na pewno? To ci powiem... No boo jak zaczelam czytac to opowiadanie to myslalam, ze Ty naprawde jestes niewidoma... No po prostu tak bardzo dobrze oddawalas postac Kate, tak dokladnie bylo to wszystko opisane... Wczulas sie w bohaterke tak bardzo ze odnioslam takie wrazenie... Oczywiscie przepraszam jesli Cie to urazilo w jakikolwiek sposob... Nie chcialam Cie obrazic :)
    I Ty nie masz mnie juz dosyc? No bo ja Cie tak męcze i męcze... I jakby ci to nie mam zamiaru przestac, a przynajmniej w najblizszym czasie, soo strzez sieeeee! *tu pojawic sie powinien moj zlowieszczy smiech*
    Kooocham Cie xoxoxo
    Twoja oddana Katenator,
    @chocolate_tommo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki długi komentarz na telefonie? Ja naprawdę nie wiem, jak ty to robisz. Mi zajęłoby to pewnie pół dnia, a potem prawdopodobnie byłby jakiś błąd, gdy próbowałabym go wysłać ;)
      Przeszłość Kate i kolejne bestialstwa, których dopuścił się człowiek, który powinien się nią opiekować... Pomogę w kopaniu, jakby co ;)
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) I dziękuję z całego serca za wszystkie cudowne słowa... Wiesz, jak sprawić mi radość :)
      Dlaczego miałabym się obrazić? Cieszę się, że udało mi się tak dobrze oddać postać Kate. Twoje słowa, to cudowny komplement :) Dziękuję.
      Co to pytania pod koniec... To nie, jeszcze nie mam cię dosyć ;) I to się raczej nie zmieni w najbliższym czasie :)
      Całuję xx

      Usuń
  25. Na początek chcę bardzo przeprosić za to, że nie skomentowałam poprzedniego rozdziału. Wiem jak bardzo lubisz (każdy lubi), gdy jest dużo komentarzy. Miłych i czasem tych z wytkniętymi błędami, ale miło jest je dostawać. Miałam skomentować wczoraj, ale nie miałam w ogóle czasu i teraz też nie mam go za bardzo. Szkoła to pożeracz czasu.
    No, ale przejdźmy do rozdziału! ;d
    Początek - świetny.
    Środek - zajebisty.
    Końcówka - wkurwiająca i zajebista.
    No ja to bym zabiła tego faceta. Powolnie, jak najwolniej się da. Najpierw przypięłabym go do krzesła i zaczęła wyrywać paznokcie. Potem polałabym to kwasem siarkowym i wszystko byłoby kręcone kamerą.
    Jego krzyk byłby muzyką dla moich uszu.
    Kiedy kwas wyżarłby mu już rany zaczęłabym rozcinać mu powieki, język, wargi, dziąsła i policzki. Kiedy byłby już porozcinany znów poleję to kwasem, a następnie zacznę przypalać mu głowę. Potem łańcuchami zrobię piękne znaczki na jego plecach oraz brzuchu, a nogi odetnę jakimś tępym nożem. Powolnie. Bardzo powolnie.
    I na koniec włożyłabym mu do ust kilo papryczki chili. <3
    Boże to byłoby piękne. No, co? Zasłużył sobie. Aktor pierdolony.
    No to chyba tyle... A może coś jeszcze napisać? No dobra, ale nwm, co...
    Oj nic już nie piszę xd
    Pozdrawiam Mila z the--end-of-love.blogspot.com/ i za błędy przepraszam . ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz przepraszać. Naprawdę... Ja doskonale rozumiem, że czasami nie ma czasu, albo po prostu się nie chce. Zresztą po kolejnej awarii laptopa, którą sama mu załatwiłam upuszczając go na podłogę, mam takie zaległości w komentowaniu, że nie mogę z nich wyjść.
      Z drugiej strony... Oczywiście, że miło jest dostawać komentarze, ale uważam, że lepiej jest mieć ich mniej, a szczere, niż Bóg wie ile, ale nie wnoszące nic konkretnego... Tak więc nie patrzę na ilość. Znam blogi, gdzie pod każdym rozdziałem jest ponad sto komentarzy, ale praktycznie wszystkie wyglądają podobnie. Kilka słów i najczęściej link z zaproszeniem na bloga... Uważam, że jeżeli czytelnik szanuje autora i naprawdę chce mu coś przekazać, to napisze więcej niż: "Super. Kiedy next?" Tak więc bez obaw. Nic się nie stało, że nie skomentowałaś ostatnio. Ważne, że teraz powiedziałaś to, co myślisz :)
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał... Mam nadzieję, że uspokoiłaś już nerwy i nie szykujesz łopaty ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  26. Kolejny element układanki o przeszłości Kate. Ta dziewczyna naprawdę tyle przeżyła a nadal potrafi się uśmiechać. Smutne. Dobrze,że znalazła swoją bezpieczną przystań, czyli Louisa. Mam nadzieję, że przynajmniej on jej nie zawiedzie.
    Tak w ogóle to sama się sobie dziwię, ale czekam i czekam i czekam na ten moment aż oni w końcu TO zrobią i szlag mnie bierze jak zawsze im ktoś przewszkodzi. Ludzie są okrutni.Jak można przerwać zawsze w takim momencie? Ha ha.
    A i jeszcze chciałam powiedzieć, że bardzo mi się podoba ten rozdział. Jest tak samo GENIALNY jak poprzednie.
    Życzę ogromu weny i pozdrawiam.♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezpieczna przystań... Ładnie to napisałaś. Ale czy naprawdę jest bezpieczna? Czasami łatwo coś przeoczyć... To, że Louis zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo, to nie ulega wątpliwości, ale czasami mały błąd, może kosztować wiele... Miejmy jednak nadzieję, że SupermLou panuje nad wszystkim :)
      Rzeczywiście ludzie nie mają umiaru... W tym wypadku są lepsi niż najlepsza antykoncepcja ;) No, ale może po ostatnim wybuchu Louisa, trochę się uspokoją z tym przeszkadzaniem...
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i dziękuję za wspaniałe słowa :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  27. Mrr, a zapowiadało się tak ładnie...
    Czytałam ten rozdział w częściach, najpierw kawałek przedwczoraj, potem dziś na lekcji, a teraz dokończyłam. I na tej informatyce skończyłam na tym cudownym ICH momencie i cholernie się nie mogłam doczekać, żeby czytać dalej!
    A TU TAKIE ROZCZAROWANIE!!!!!!!!!!!!!!!
    Znaczy fajnie, że znów odkryłaś nam kawałek historii Kate, chociaż szczerze mówiąc nie wszystko z niej rozumiem, ale pewnie przyjdzie z czasem :)
    Bilet zamówiony on-line, wysiadam w Birmingham, mam nadzieję, że będziesz czekać na lotnisku, bo mam ochotę jeszcze spędzić z Tobą trochę czasu, zanim brutalnie zabiję.
    To tak dla przypomnienia.
    Pozdrawiam :)
    @Anniie_Poland
    youbringmesadness.blogspot.com -> nowy rozdział :)
    uwannasaygoodnight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak czytanie na raty... Praktykuję to regularnie, zwłaszcza z podręcznikami ;)
      Przykro mi, że cię rozczarowałam. Ty sobie pomyśl jak Louis musiał się czuć ;)
      Była już najwyższa pora, by poznać jeszcze kawałek przeszłości Kate... Teraz pozostała już tylko ta najgorsza jej część.
      Z tym wyjazdem po ciebie do Birmingham, to się jeszcze zastanowię... Skoro mam tego nie przeżyć ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  28. O Boże. Nie wiem od czego zacząć. Tyle się działo, że szok. Uffff... Ale zaczynając od początku to strasznie, strasznie się cieszę, że wkońcu było więcej Kate i Louisa<3333333 Heh. Louis i ten jego opis Kate ,,Moja" ;D Naprawdę trafne stwierdzenie xd

    Ta Eleanor ma chyba coś z głową. Wpadać do chaty w środku imprezy i gada takie rzeczy? Biedna Kate takich rzeczy jej nagadała, że szok. Harry wkońcu się na coś przydał xd Myślałam, że ona ją za chwilę uderzy. Dobrze, że Harry się zjawił, bo Perrie coś długo nie przychodziła z Louisem. Mam nadzieję, że Eleanor się już nie zjawi, bo nagadała takich głupot mojej Kate, że myślałam, że Kate naprawdę w to uwierzyła. Przecież Louis by tak nie mógł. Gołym okiem widać, że naprawdę ją kocha. Jak jeszcze raz się zjawi to obiecuje, że sama wyrzucę ją z domu za szmaty ;d A jak już o niej wspominam to pamiętasz, że w jednym komentarzu pisałaś, że jak w opowiadaniu pojawi Eleanor to prawdopodobnie będziesz wiedzieć kiedy nastąpi tą moja długo wyczekiwania scena Kate i Louisa i kazałaś mi się wtedy o nią spytać. Więc pytam się: Kiedy to zastąpi? Mam nadzieję, że już z następnym rozdziale. (Ewentualne w 54:D)
    Dlaczego ktoś im ciągle przeszkadza? Nie dziwię się, że Louis tak zareagował. Znowu ,, nastrój diabli wziął " Powiedz kim jest ten ktoś, kto znowu im przeszkodził? Zabije tego kogoś. Naprawdę. Nie dożyje jutrzejszego dnia ;D Jeszcze mnie pamiętam xd Błachachachacha...

    Tym wspomnieniem Kate mnie rozwaliłaś. Ten dyrektor... on... on ją bił i... O boże... Kate była z nim 2 tygodnie?! O boże... To wszystko przez niego. Te straszne blizny na plecach... O boże... Mogła krzyknąć w tym szpitalu, że to wszystko on, a nie tak bez słowa przytakiwać. O boże... Ale przynajmniej wiadomo, że jej nie zgwałcił. No bo tego nie zrobił nie? O boże... Muszę sobie wszystko poskładać. Napisałaś historię Kate w kilku częściach i już się trochę pogubiłam. Na początku znalazła tą dziewczynę. Potem uciekła z gabinetu dyrektora gdy się do niej dobierał. I teraz jest właśnie ten fragment co teraz napisałaś? O tym, że po tym jak uciekła poszła do tej pani, a ona (nieświadoma wszystkiego) powiadomiła dyrektora. On zabrał Kate do siebie i przetrzymywał ją w piwnicy przez 2 tygodnie? A potem poszli do lekarze i Kate znowu wróciła do tego ośrodka. A potem udało jej się jakoś uciec i znowu poszła do tamtej pani. (I dalej zbytnio nie pamiętam tego fragmentu bo to już było dawni;d). I nie pamiętam czy ta pani zawiózła Kate to Alex, czy Kate sama tam jakiś doszła i weszła przez to okno do łazienki. I dalej już znam całą historię. Dobrze myślę? To jest ta cała historia Kate, czy brakuje jeszcze jakiś fragmentów? Starałam się przypomnieć wszystkie fragmenty z życia Kate które napisałaś, ale nie wiem czy o wszystkich pamiętałam. Będę bardzo wdzięczna jak powiesz mi gdzie się pomyliłam lub czego nie napisałam. Tylko dlaczego ten dupek jej to robił? Po co? Dlaczego? Ale wracając do życia Kate to jeśli wszystko prawda to zagadka rozwiązana. Ale to chyba nie oznacza końca opowiadania nie? No raczej nie bo dopiero zaczęłaś pisać drugą część. Nie przeżyłabym gdybyś teraz to zakończyła. Nie mogę żyć bez tego opowiadania. No ale co ja plete, pewnie jeszcze masz wiele pomysłów na to opowiadanie i tak szybko go nie zakończysz.
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Kiedy go dodasz?
    Ps. Znowu przepraszam za długość komentarza ale chyba nie umiem pisać krótszych:D
    Ps2 Zapomniałabym się spytać jeszcze o jedno;D O jakie pudełko chodziło ci w komentarzu pod rozdziałem? Ja pamiętam tylko jedno. To co Alex dała Kate ;D To pudełko z prezerwatywami xd Ale innego nie pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za ten cudowny komentarz i naprawdę nie musisz przepraszać za jego długość, bo to czysta przyjemność czytać twoje słowa :)
      Obiecałam, że w końcu będzie więcej Kate i Louisa i musiałam dotrzymać słowa. A to jeszcze nie koniec...
      Miałam takie wrażenie, że powoli zapominacie o Eleanor, wiec musiałam wam o niej przypomnieć ;) A ocenę jej zachowania zostawiam wam...
      Dlaczego ciągle ktoś im przeszkadza? To jest dobre pytanie, ale sama nie wiem jak brzmi odpowiedź ;) Tym razem padło na Liama, ale bądź dla niego wyrozumiała. On naprawdę chciał dobrze :)
      Rzeczywiście już mniej więcej wiem, kiedy będzie ta wyczekiwana przez ciebie (i nie tylko) scena... Jeszcze nie zaczęłam pisać nowego rozdziału, więc nie wiem ile mi to zajmie... Ale myślę, że stanie się to jeszcze przed wyjazdem z Londynu. Czyli już praktycznie dużo czasu im nie zostało ;) A wręcz baaardzo mało ;D
      Kolejny element układanki pod tytułem wspomnienia Kate za nami... Specjalnie wplatałam je niezbyt chronologicznie, by bardziej rzucało się w oczy to, jaka jest silna... Mam nadzieję, że odpowiem na wszystkie twoje pytania. Gdybym coś pominęła, daj mi znać. Najpierw o tym, co było w tym rozdziale... Trzymał Kate dwa tygodnie, ale jej blizny na plecach nie powstały od bicia pasem. Gdyby tak było, już w szpitalu założyli by jej szwy. Bił ją do nieprzytomności, ale pas nie rozrywa skóry. Ten element układanki, wciąż jeszcze jest nieodkryty. Ona się bała, że dyrektor spełni swoje groźby i nie dość, że znów skrzywdzi ją, to jeszcze jej przyjaciółkę. Zakazał jej mówić, wiec przestała. Na dobre... Jak długo nie mówiła, tego też jeszcze nie wiemy. I nie, nie zgwałcił jej. Pewnie wiedział, że zrobią jej badania...
      Mniej więcej wszystko się zgadza z tym twoim podsumowaniem... Początek ok, do momentu jak wróciła ze szpitala do ośrodka. Potem jest fragment, którego nie znamy, aż do momentu, gdy znów błaga kobietę o pomoc. Tym razem jednak jest zakrwawiona... Pani T. zawozi ją tam, gdzie Kate jej kazała. Ale nie do Alex, bo bała się, że kobieta znowu w końcu powie dyrektorowi prawdę. C=Nie ufała jej tak do końca. Poprosiła ją, by ta zawiozła ją w miejsce, z którego potrafiła odnaleźć drogę do Alex i ostatni odcinek przeszła pieszo. Od chwili jak wpadła do łazienki już raczej wszystko jasne...
      Czyli zagadka wciąż jeszcze nie rozwiązana... Nie wiemy jak powstały rany na plecach, oraz dlaczego Lily nie żyje i jak zginęła, a także kilka innych rzeczy... Tak wiec piszę dalej ;) Bez obaw...
      A dlaczego on to zrobił? A kto zrozumie psychikę mordercy? Może pociągała go władza jaką miał nad słabszymi? Jest potworem. Katem, pedofilem i mordercą... I jak na razie wszystko uchodzi mu na sucho. Ale życie nie zawsze jest sprawiedliwe...
      Co do tajemniczego pudełka... Chyba w rozdziale 41 była o nim mowa. Prezenty od Alex, które zapakowane w kartonie, niósł Harry. Nigdy nie zostały odpakowane. Wszystko przed nami ;) Co tam jest? Wiadomo, że tego nie kupiła...
      Mam nadzieję, że rozwiałam wszystkie twoje wątpliwości. Jeszcze raz dziękuję ci za miłe słowa i bardzo się cieszę, że opowiadanie wciąż ci się podoba :)
      Całuję xx

      Usuń
    2. Ups... Ja też się rozpisałam ;)

      Usuń
    3. Jak to Lily nie żyje?! Jak? Gdzie? Kiedy? Dlaczego? Jak ona mógł? I on jeszcze jest na wolności? Musisz coś z tym zrobić. Tylko ty to możesz...:D Kiedy o tym wspominałaś? A wydawało mi się, że dokładnie czytam rozdziały...
      Jak już wiem kto dzwonił do Louisa to nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie. Po co Liam do niego dzwonił? Mam nadzieję, że to była ważna sprawa, bo szkoda by było gdyby znaleziono takie ciacho w rowie przy moim domu...XD
      Teraz już sobie przypominam to pudełko od Alex. I jestem strasznie ciekawa co w nim jest. Zupełnie o nim zapomniałam. I napisałaś, że już nie raz się wygadałaś. Kiedy? (Chyba na prawdę muszę zacząć wszystko dokładniej czytać)
      Moja długo wyczekiwana scena będzie jeszcze w Londynie? Więc jeśli w tym rozdziale była niedziela, a oni wyjeżdżają w poniedziałek, to znaczy, że ona będzie już (może) w następnym rozdziale:) Teraz jestem szczęśliwa (choć nie wiem czy to prawda) to pomyśl jak będę się zachowywać gdy już to napiszesz:D Lepiej żeby nikt mnie wtedy nie widział...xd
      Zapomniałabym jeszcze o jednej sprawie. Dla mnie nigdy twoja odpowiedź nie jest za długa. Mogłabyś napisać nawet taka długa jak cały rozdział, a mnie i tak by nie znudziła:D
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    4. Lily nie żyje... A to jak, gdzie i kiedy, to jeszcze trzeba trochę poczekać... Na razie wspomniałam tylko o tym jak Kate znalazła Lily w łazience. I teraz, że on groził Kate, że skrzywdzi Lily. Wcześniej Alex opowiadała, że jakaś dziewczynka w ośrodku spadła ze schodów i zginęła...
      Myślę, że można wybaczyć Liamowi... Martwił się, o Kate (przez tą całą wizytę Eleanor) i chciał się tylko upewnić, że wszystko w porządku... Widocznie, gdy wychodziła od niego nie była za radosna... Być może w kolejnym rozdziale coś się o tym dowiesz ;)
      Pudełko od Alex... Jestem gadułą i na pewno się wygadałam... Ale sama nie wiem, czy tu, czy może na Twitterze lub GG... Pod kolejnym rozdziałem będzie pytanie/prośba odnośnie tego pudełka (a raczej zawartości) ;)
      Nieźle kombinujesz ;) Widzę, że czekasz na ten moment nie mniej niż Louis ;)
      Cieszę się, że nie przynudzam w odpowiedziach ;)
      Trzymaj się ciepło :)

      Usuń
  29. .. ja się w ogóle dziwię, że ona jeszcze normalnie funkcjonuje. a przecież nie wiem jeszcze wszystkiego. takie coś ją spotkało i co? teraz normalnie się zachowuje, ma chłopaka, przyjaciół - otwiera się na ludzi i wciąż zadziwia, serio? chyba użyłam dobrego słowa ODWAŻNA - w tedy na twitterze. Apropo tego, nie wiesz jak się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że mój pomysł wykorzystałaś. Skakałam po pokoju z "bananem" na buzi! Aż się przyjaciółce pochwaliłam, ona była ze mnie dumna.. Dziękuję Ci moja droga, nawet nie wiesz ile radości mi sprawiłaś!
    Nowy rozdział cóż, znów wiele emocji.. Pogodzenie się Perrie i Kate ( Kocham je obie ), załagodzenie sytuacji, ten cuudowny opis chłopców, impreza, El i TO WSPOMNIENIE. Mieszanka wybuchowa, ale ty lubisz takie tworzyć, prawda? Ja się cieszę, że tak jest. Teraz to już całkowicie na szpilkach czekam na nowy rozdział, i choć mam w tym tygodniu egzaminy gimnazjalne to oj nawet będę skłonna iść później spać, żeby przeczytać nowy rozdział. Ciekawe co się będzie działo..
    Mam pytanie, będzie może perspektywa Perrie? Powiem Ci, że ubóstwiam jak piszesz oczami Zayna, kiedy jest z nim ona, chodzi o nie..
    No nic, pozostaje mi tylko czekać na następną część.
    Życzę dużo weny i wolego czasu,Ściskam mocno-Klaudia ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siła i wola życie niektórych jest wręcz niesamowita... Czasami ci, którzy wyglądają na niepokonanych, tak naprawdę są słabi. Kate jest niesamowita, tego nie da się ukryć. Ma waleczne serce i może w końcu los rozdał jej dobre karty... Zobaczymy...
      Zdecydowanie słowo odważna idealnie do niej pasuje. Cieszę się, że sprawiłam ci przyjemność wykorzystując twój pomysł :) Dziękuję za niego. Ja jestem dumna, że w ogóle chce wam się czytać te moje twitty...
      Czy ja lubię mieszanki wybuchowe? Oczywiście! Ostatnie rozdziały były raczej sielankowe, więc musiałam sprawić, by nikt nie zasnął podczas czytania ;) No i odniosłam wrażenie, że wiele osób zapomniało o Eleanor, więc pozwoliłam jej się przypomnieć ;)
      Nie wiem, czy będzie perspektywa Perrie... Nie planowałam czegoś takiego. Ostatnio kilka osób usilnie mnie namawia, bym napisała coś z jej perspektywy, a także Alex, Danielle, Els, Marka i... dyrektora... Od razu mówię, że nie mam tego w planie, ale sam pomysł mnie zainteresował, więc może po zakończeniu opowiadania dodam kilka krótkich bonusów... Ale, że często zmieniam zdanie, to nie będę się zarzekać ;)
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i dziękuję za wszystkie cudowne słowa...
      Całuję xx

      Usuń
  30. Muszę Cię przeprosić,że nie komentowałam lecz miałam zepsuty komputer ;\ ale nadrobię to ;D Obiecuję ;D


    O Matko Święta to było boskie ♥
    Dziewczyno jesteś niesamowita.
    Nie mogłam po prostu oderwać się od komputera,choć mama prosiła mnie o to chyba z milion razy.
    Oddała bym wszystko za taki dar pisania.
    To w jaki sposób tworzysz jest nieziemski i perfekcyjny.Dziękuję Ci za to.;)
    Wiem,że wiele osób Cię męczy o to aby choćby kawałek rozdziału pisany był z perspektywy innych bohaterów nie tylko Zayn'a ; Niall'a ; Louis'a ; Harrego ; Liam'a i Kate. Ja jestem otwarta na jakiekolwiek nowe pomysły ;)
    Wiele bym dała,żeby Alex była częściej w rozdziałach.Dwa czy też try rozdziały temu,dałam pomysł odnośnie porwania Alex.Kurde bardzo bym chciała przeczytać coś pod tym przykładem.
    Nie ważne co,błagam żeby było więcej pomiędzy postacią Alex i Harrego.Jestem naprawdę ciekawa uczucia pomiędzy nimi.Oczywiście nie zapominając o pani sąsiadce ;D Na pewno stęskniła się za Harrym ;)
    Nie będę więcej zanudzać Cię swoimi pomysłami,Ty sama wiesz co robisz ;) I to jest jak najbardziej odpowiednie.
    Życzę Ci wiele,wiele sukcesów i tyle samo weny ;)
    Pozdrawiam xx :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zepsuty komputer, to tragedia, która i mnie ostatnio dopadła :)
      Cieszę się, że opowiadanie wciąż ci się podoba i dziękuję za wszystkie cudowne słowa :)
      Fajnie, że podobają ci się moje pomysły, ale zdradzę ci w tajemnicy, że czasami te prośby czytelników sprawiają, że wpadają mi do głowy kolejne pomysły... Lubię je, choć nie wszystkie mogę spełnić...
      Postać Alex mam dosyć skrupulatnie zaplanowaną. Nie znaczy to oczywiście, że nie robię zmian, ale główny zarys pozostaje bez zmian. To co ją czeka i jak potoczy się jej przyjaźń z Harrym jeszcze przed nami...
      Mam nadzieję, że moje pomysły również przypadną ci do gustu :)
      Dziękuję za miłe słowa
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za wyjawienie sekretu ;)
      Pewnie,że przypadną mi do gustu! Jesteś cudowna! Kurde już sama nie wiem jakimi słowami mam obdarzyć Twoją osobę i sposób w jaki piszesz!
      Jesteś niesamowicie miła. Odpowiadasz na pytania w tak wręcz wyrafinowany ostrożny i delikatny sposób.Jesteś skromna w tym co robisz,w tym jak odpowiadasz.To jest cudowne.
      Twój blog jest na prawdę dopracowany w każdym detalu.Czyta się go z takim zainteresowaniem,że nawet gdyby tsunami było nie oderwało by mnie od komputera..
      Kurde jesteś nieziemska i koniec!♥
      Xxx


      Usuń
    3. Jesteś kochana... Dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa pod moim adresem. naprawdę nie wiem, co powinnam powiedzieć/napisać... Jest mi strasznie miło, że tak mnie postrzegasz... Boziu, zaraz się poryczę... Głęboki wdech. Za późno... Wyję jak bóbr. Cała ja...
      Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie i wygląd bloga. Bałam się, że nie przypadnie wam do gustu i wyjdzie na jaw mój brak umiejętności, jeżeli idzie o sprawy techniczne...
      Pięć po północy... Dziękuję, że sprawiłaś, iż niedziela zaczęła się z uśmiechem na ustach (co z tego, że przez łzy) ;) To będzie cudowny dzień :) Tobie również życzę takiego :)

      Usuń
    4. Dziękuję dzień jest jak najbardziej udany;)Może dzięki Twojemu odpisaniu na moje komentarze? Zapewne tak ;)
      Jeśli mogłabym Cię prosić o założenie ask'a. Miała bym po prostu częstszy kontakt z Twoją osobą jak blogiem i jego bohaterami ;)
      Jaki brak umiejętności?! Ty chyba niepoważna jesteś! Dziewczyno zrobiłaś coś nieziemskiego z tym blogiem.Dojrzałość pisania,ujęcia słów i cała reszta jest doskonała! I ani mi się waż jeszcze raz tak mówić!
      Już sama nie wiem,jak mam wyrazić jaką darzę Cię sympatią więc powiem tak: Jeśli wydasz książkę jako pierwsza ją kupię.Obiecuję Ci to ;)

      Usuń
    5. Założyć aska? Jejku, nawet nie wiem, jak to się robi i co to takiego, ale mogę się dowiedzieć :)
      I znów rozpieszczasz mnie wspaniałymi słowami... Wiedziałam, że ten dzień będzie udany :) Nawet deszcz odpuścił :)

      Usuń
    6. Okazało się to być łatwiejsze niż myślałam :)

      http://ask.fm/KateStylees

      Usuń
    7. Ja rozpieszczam? Być może ale to szczera prawda.Tylko i wyłącznie ;)
      No dziękujemy za aska ;)
      W końcu częstszy kontakt ;)
      Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;D Jeśli bym mogła to proooszę dodaj go max do jutra,ponieważ mam we wtorek egzamin i choć z uśmiechem na niego wejdę ;)

      Usuń
    8. Postaram się dodać nowy rozdział jutro :) Jest już prawie skończony, ale jeszcze musi przejść moje poprawki...

      Usuń
    9. Widzisz co przez zbyt długie czekanie musiałam zrobić?:D
      Przeczytałam rozdziały od początku.I z rozdziału na rozdział,coraz bardziej się w nim zakochuje.
      To jest niesamowite jak czytając wtapiasz się tło.Jesteś Kate,która kocha Lou.Następnie Alex,która jest kochana i prze urocza.To jest cudowne.
      Musisz wrócić do Polski wydać książkę,żebym mogła ją kupić a Ty dać mi swój autograf.;)
      Uwielbiam Cię normalnie ♥
      Xxx

      Usuń
  31. Nareszcie udaje mi się skomentować rozdział. Tym razem moje "wewnętrzne oko zawiodło", ale nic straconego, może następnym razem zgadnę datę ;)
    Początek rozdziału pachnie sielanką. I bardzo dobrze, to uwielbiam. Wywiad był po prostu świetny, to co chłopcy mówili o Kate spowodowało, że się rozczuliłam. Słowa prosto z serca mają wielką moc...
    Potem impreza. Odniosłam wrażenie, że Perrie po tym, czego się dowiedziała na koncercie, polubiła Kate, z czego się bardzo cieszę. A Elf jak zwykle próbował wytłumaczyć czymś jej poprzednie zachowania. Cała ona...
    Spodziewałam się wizyty Els, ale nie aż tak szybko. I chociaż dalej nie do końca podoba mi się, że jest tutaj czarnym charakterem, bo nie umiem sobie jej wyobrazić w takim wcieleniu (za co wielkie chapeau bas dla Ciebie), to miałam ochotę jej wyjechać w brzuch z obcasa. Nie pojmuję takich zachowań...
    Nie rozumiem wściekłości Louisa na Perrie. Chyba była bardziej impulsywna niż uzasadniona... Potem mu raczej przeszło ;) Kolejna próba dotarcia do raju, kolejna nieudana... Z tego robi się już prawie komedia. Zawsze ktoś wie kiedy przyjechać, zadzwonić wejść... Na miejscu Liama byłabym solidnie wystraszona, bo to, z tego co liczyłam, już piąte (?) przerwanie. Może u Louisa nie do trzech razy sztuka, a do pięciu?
    I to chyba wszystko, co mam do napisania. Przepraszam, że z tego komentarza wyszła taka miernota. Czekam na rozdział 53. Pozdrawiam, Skwarek xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej twoje wewnętrzne oko było zajęte czymś innym, albo po prostu nie potrafi przewidzieć uszkodzeń laptopa wynikłych z mojej głupoty ;) Można mu to wybaczyć...
      Nie samym dramatem człowiek żyje, a ja uwielbiam te spokojne momenty, gdzie życie po prostu się toczy i jedyne co muszę zrobić, to jakoś znośnie to opisać...
      Perrie i jej zmiana w zachowaniu... Prawdopodobnie w końcu wyciągnęła z Zayna potrzebne informacje :)
      Miałam wrażenie, że powoli zapominacie o Eleanor, więc pozwoliłam jej o sobie przypomnieć ;) Ja nie ukrywam, że osobiście też bardzo lubię Els, ale na potrzeby opowiadania... Mam nadzieję, że rozumiesz.
      Co do złości Louisa, to była chyba bardziej ogólna... A może chodziło mu o to, ze Perrie zostawiła Kate z Eleanor, gdy poszła go szukać i zbytnio się nie spieszyła... A może o to, ze w ogóle otworzyła te drzwi... A może o to, że w ogóle poszła z nią do tej łazienki... W przeciwnym razie, to on by poszedł i możliwe, że byłoby inaczej...
      Do pięciu razy sztuka? Hmmm... W sumie to jeszcze chyba Zayn im ani razu nie przeszkodził...
      Cieszę się, że wciąż czytasz te moje opowiadanie... Dziękuję :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  32. Hey.
    Na samym początku chciałam Cię przeprosić,że dopiero teraz komentuje,choć rozdział został przeczytany we wtorek. :)Nie mogłam jakoś się zebrać do napisania komentarza.
    Dziś wyjątkowo zacznę od końca. Wspomnienia Kate. To jest coś niezwykłego.One wywołują u mnie skrajne emocje od ciarek na ciele do płaczu. Przyznam się bez bicia,że czytając rozkleiłam się totalnie jak nigdy dotąd. Co ta dziewczyna musiała przeżyć,aby spotkać naszego kochanego Louis'a. Nawet nie masz pojęcia jakby chciała,aby tego (przepraszam za wyrażenie) gnoja złapali,aby nasza Katy odzyskała spokój.
    Eleanor! No co ona tam robił? Po co przylazła? Cały strach jaki odczuwała Katy to i ja go czułam. Bałam się,że EL jej coś zrobi.Modliłam się,aby któryś z chłopaków przyszedł i po prostu wywalił Eleanor za drzwi. Na całe szczęście Harry pojawił się we właściwym czasie i miejscu. Należą mu się bardzo duże podziękowania. Przestraszyły mnie myśli Katy nad słowami El. Proszę Cię z całego serca nie psuj relacji na linii Katy i Lou.Bo ja tego nie przeżyję.
    I jak zwykle nie doczekałam się mojej długo oczekiwanej sytuacji. Niech on wyłącza telefon.
    Jestem strasznie dumna z elfa,że pokonuje swój strach i coraz pewniej uczestniczy w wywiadach i różnych spotkaniach. Jestem strasznie dumna. No cóż rozdział jak zawsze dostarczył mi wiele emocji. I po raz tysięczny mówię Ci,że Cie kocham i twoje opowiadanie również. CUDOWNY ROZDZIAŁ !

    P.S. Przepraszam,że mój komentarz nie ma najmniejszego sensu. I już tradycyjnie kiedy można spodziewać się kolejnego?

    Ściskam
    Kasia xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam!
      Stroje Katy są wspaniałe. Nic dziwnego,że Lou nie może od niej wzroku oderwać i ledwo panuje nad swoim ciałem.

      Ściskam
      Kasia xx

      Usuń
    2. Naprawdę nie musisz przepraszać... Dziękuję ci z całego serca, że znajdujesz czas na mojego bloga i na pisanie komentarzy. Zawsze sprawiasz mi nimi ogromną radość, a twojej ikonki to już wręcz wyczekuję :) Wspominałam, że jest cudowna?
      Kolejne fragmenty przeszłości Kate odkryte i najgorsze jest to, że to jeszcze nie koniec... Cieszę się, że udało mi się opisać to tak, by włożyć w słowa emocje, które czułam. A jeszcze bardziej się cieszę, że je odebrałaś... To niesamowite, że słowo pisane ma taką moc. Chciałoby się wierzyć, że sprawiedliwości stanie się zadość... Ale czy jest sprawiedliwa kara, za coś takiego?
      Miałam wrażenie, że wiele osób zapomniało o Eleanor i postanowiłam o niej przypomnieć... Zdecydowanie dała Kate do myślenia, ale wydaje mi się, że Louis poradzi sobie z przegonieniem złych myśli... Ale rzeczywiście lepiej niech wyłączy telefon ;)
      Cieszę się, że podobają ci się stroje Kate :) Żadna ze mnie stylistka, ale moja mała pomocnica jakoś potrafi zrozumieć to, co jej czytam i tworzy te obrazki... Sama nie wiem jak ona to robi, bo czasami ja sama nie wiem, co mówię ;) A co do opanowania Louisa i strojów Kate, to dzięki za pomysł ;) napisałaś jedno zdanie, a ja będę z tego miała co najmniej rozdział :) Dziękuję.
      Kiedy kolejny? Tradycyjnie już powiem, że najpóźniej za tydzień od tego (wtorek). Ale postaram się napisać go przez weekend i może będzie wcześniej :)
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa.
      Całuję xx

      Usuń
  33. Żądam następnego rozdziału już
    Podziwiam cię za to jak ładnie piszesz i jaką wspaniałą postać stworzyłaś czy piszesz jeszcze jakiś blog lub skończyłas pisać jeżeli tak to podaj mi do niego link proszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już? Już się pisze... Może pokonam swoje lenistwo i skończę go przed wtorkiem? Zobaczymy...
      To jest mój pierwszy i jedyny blog. Mimo iż pomysłów miałabym na dziesięć następnych, to ten jeden zajmuje mi dużo czasu i nie porwałabym się na kolejny ;)

      Usuń
  34. Właściwie nie wiem od czego powinnam zacząć ten komentarz. Komentarz, który pojawia się tutaj stanowczo zbyt późno. Nie wiem jak to się stało, a właściwie wiem, ale wstyd się do tego przyznać. Nawet przez ten ekran mojego laptopa, gdy mnie nie widzisz jestem cała czerwona i zakłopotana. Ogólnie rzecz biorąc w miarę możliwości i czasu zawsze staram się czytać blogi moich czytelników. Nie chodzi tutaj o jakieś zobowiązanie- skoro oni komentują mojego bloga to ja też powinnam. Nie. Chodzi tutaj o zwykłą ciekawość i chęć poznania jakiejś nowej historii oraz czasami osoby, która ją piszę i której również podoba się to co ja piszę. Gdy zaczęłam czytać twojego bloga, jednym haustem przeczytałam połowę rozdziałów, aż nie zastała mnie noc. Pamiętam wtedy jakie uczucia mną targały jak wiele miałam Ci do powiedzenia, napisania, zapytania. Do tej pory, mam notatki zapisane w komputerze, na których miałam opierać swój komentarz. Mówię całkowicie poważnie! Jednak byłam na tyle głupia, że stwierdziłam wtedy, że powstrzymam się jeszcze od wydania opinii. Nie dla tego, że wątpiłam w twoje opowiadanie i to czy mi się będzie podobało, na późniejszym etapie. Co to, to nie! Chodziło o to, że chciałam przeczytać wszystko do końca. Przeczytać każdy rozdział, zebrać jeszcze więcej notatek i przekazać Ci jak bardzo polubiłam twoją twórczość. Ale niestety, potem natłok obowiązków, którymi tutaj nie chcę się wykręcać , oraz lenistwo spowodował, że moje plany zostały zrujnowane. Zaległości zrobiły się większe i dopiero teraz ( za co powinnaś mnie znienawidzić) komentuję. Przeczytałam wszystko i nie wiem czy mam się cieszyć, że jestem na bieżąco, czy płakać że nie mogę wciąż czytać więcej, klikać następny rozdział i zagłębiać się w dalszą część historii. Chyba wybieram to pierwsze, dlatego że w końcu mogę skomentować i powiedzieć to co od dawna siedzi w mojej głowie. Pewnie teraz patrzysz na ten komentarz z zażenowaniem. Myślisz sobie, że się wykręcam, tłumaczę, że dopiero teraz zostawiam coś po sobie. To trochę prawda, ale wydaje mi się, że w tym przypadku powinnam napisać Ci choć parę zdać na ten temat, tym bardziej, że już kiedyś mówiłam, że czytam twojego bloga. To była prawda, ale Ty z racji tego, że nie było mnie tutaj, mogłaś stwierdzić, że to słowa bez pokrycia. Dlatego te parę słów wyjaśnienia, były niezbędne. Przechodząc dalej. Gdy czytałam pierwsze rozdział, ogarnął mnie chwilowy smutek. Dziewczyna siedząca nad chłodnym brzegiem morza, z książką dłoni z smutnymi oczami. Nikt mi nie powie, że obraz tej sceny w mojej głowie jest przyjemny, nie jest przyjemny nawet teraz, po takim czasie, gdy wiem już co zdarzyło się dalej. I dziękuję Bogu, że ktoś zesłał Lou Katy. A może powinnam napisać, że to Katy została zesłana Lou? Sama już nie wiem, co jest poprawne. Nie potrafię sobie wyobrazić, co by się stało gdyby chłopcy jej nie odnaleźli. Ta myśl znajduje się w mojej głowie i nie znam na nią odpowiedzi. Nie chcę jej znać. Chcę się skupić na tym co dobre- na nich. Na nich i na całej reszcie. Właściwie mam do Ciebie pytanie, cholera czy ty masz z nimi jakiś kontakt? Pytam dlatego, że gdy czytam twojego bloga, postacie są wykreowane tak fantastycznie, naturalnie, realistycznie, że śmiem wątpić, że są wymyślone. Chłopcy zachowują się tak jak sobie to czasami wyobrażam, mają podobne zachowania, wygłupy, komentarze. Nie wiem jak Ty to robisz, że tak bardzo ich czuję. Do tej pory pamiętam ( o zgrozo pewnie pomyślisz „kiedy to było?”) jak Niall i Harry wybrali się po podpaski dla Katy. Pamiętam ten moment z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że opisałaś to wszystko w tak bardzo autentyczny sposób- ich zakłopotanie, zawstydzenie. Do tej pory śmieje się gdy przypomnę sobie Nialla w tej sytuacji. No właśnie śmiech! Ja się śmiałam! Rzadko mi się to zdarza przy czytaniu opowiadań. Radość, znacznie łatwiej przyjąć człowiekowi niż smutek, ale paradoksalnie ciężej ją wywołać, zwłaszcza przez formę pisemną. Tobie się to udało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy twoim opowiadaniu śmiałam się wiele razy. Niektóre dialogi wprost mnie rozwalały. Jeden, mam nawet w swoich notatkach, które teraz wydają mi się naprawdę zbyt małe.
      „- Lou nie obraź się – zaczął Harry – ale mam ochotę ją teraz wyrzucić przez balkon...
      - Potrzebujesz pomocy? – zapytałem rozglądając się bezradnie dookoła.”
      Może teraz nie brzmi to zbyt zabawnie, ale gdy człowiek jest wciągnięty w wir wydarzeń wszystko nabiera innego sensu. Muszę się do czegoś przyznać. Pomyślisz, że jestem wariatką, ale właściwie co mam do stracenia? Gdy oglądałam wywiady z udziałem chłopców, w mojej głowie pojawiła się myśl „Ciekawe gdzie jest teraz Katy?” Potem dopiero zorientowałam się, że nie ma żadnej Katy i cholera to było naprawdę przerażające, bo ja przez chwilę byłam przekonana, że ona gdzieś tam siedzi z Markiem na kanapie a Louis tylko czeka, żeby się z nią zobaczyć! Jestem wariatką? Co do wariatki, przypomniała mi się Alex. Ochh ta dziewczyna.. Nie dziwię się, że chłopcy także za nią szaleją. Jej pozytywna energia rozprzestrzenia się tak szybko niczym, wielki pożar w Londynie w 1666. Tak czy inaczej, ona jest świetna! Wszyscy są świetni. Liam, który jest odpowiedzialny, taktowny, opiekuńczy i taki jaki wydaje mi się, że jest. Harry- ochh Harry kochany zboczony głupek z brązową czupryną, którą tak uwielbiam. Niall- jego beztroskość, nieopanowany apetyt, wewnętrzne ciepło, potrafią rozbić napięcie i zmienić nawet najgorszą sytuację z złej w dobrą. Zayn- dobroduszny, bad-boy. Tajemnicza, męska, dumna, troskliwa duszyczka. Louis-wesoły promyk, którego serce jest tak bardzo oddane Katy. Uwielbiam ich wszystkich. Uwielbiam Danielle. Uwielbiam Marka. I zaczynam lubić Perrie. Nie chcę się na nią gniewać. Po części ją rozumiem. No bo co zrobiłaby każda inna dziewczyna na jej miejscu? Przyjeżdża do swojego chłopaka i dowiaduje się, że przez tyle czasu żył on pod jednym dachem z jakąś dziewczyną, o której nawet jej nie wspomniał. Do tego ta dziewczyna, jest piękna, naturalnie dobra i miła. Potem jeszcze Blondynka dowiaduje się, że jej chłopak kocha tą dziewczynę. Jak mogła się poczuć? Nie chcę jej tłumaczyć, jej słowa nie były zawsze w porządku, wypowiedziane w złości i gniewie nie brzmiały dobrze, ale próbuję zrozumieć jej ból. Cieszę się, że jednak Zayn jej nie zostawił. Chociaż szczerze mówiąc, nie jestem na 100% przekonana, że on jest pewien swoich uczuć do niej. Katy wciąż siedzi w jego głowie i sercu. Pytanie jak głęboko? Nie ulega wątpliwości, że ona nigdy nie zostawi Louisa. Ich miłość z każdym dniem jest coraz silniejsza, z wielkim uśmiechem patrzę na to co się miedzy nimi dzieje, ale czuje że jeszcze wiele przed nimi. Sama jej przeszłość- straszna , okropna, bolesna przeszłość- jest wielką barierą, którą muszą pokonać. Nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć. Po tym wszystkim, moich słowach chyba już wiesz, jak bardzo lubię twojego bloga? Słowa w każdym rozdziale są przemyślane i na swoim miejscu. Czyta się lekko i miło. Jestem złakniona więcej. Ciekawa następnych rozdziałów i tego co się wydarzy. Cieszę się, że teraz mogę już z czystym sumieniem czekać na informacje o kolejnych rozdziałach!
      Ściskam Cię mocno! x

      ~Eirene

      Usuń
    2. PS- komentarz wyszedł trochę zbyt długi, wiec musiałam go niestety skrócić. Mimo to musiałam go podzielić na dwie części. Mam nadzieje, że się nie gniewasz i jakoś się połapałaś w tej paplaninie :))

      Usuń
    3. Po takim cudownym komentarzu i tych wszystkich pięknych słowach, ja naprawdę nie wiem co powiedzieć (napisać)... Dziękuję ci z całego serca za to, że znalazłaś czas na moje opowiadanie. Wiem, że nie jest łatwo nadrobić tak wielu rozdziałów. I cieszę się, że mimo natłoku codziennych spraw uznałaś, iż warto na nie poświecić swój czas. I naprawdę nie musisz się tłumaczyć, bo ja doskonale rozumiem, co to znaczy za krótka doba ;) Jest tyle ważnych rzeczy, które nas zajmują... Jakieś wymyślone historie schodzą na dalszy plan. I tak jest dobrze... Tak powinno być :)
      Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie... Opinia kogoś, kogo twórczość podziwiam, zawsze ma ogromne znaczenie :) Teraz siedzę i szczerzę się do komputera jak głupia :D Ale to cudowne zakończenie niezwykle udanego dnia :) Dziękuje...
      Emocje... To było coś, co chciałam sprawdzić... Taki mój mały cel. Gdy zakładałam tego bloga, chciałam się dowiedzieć, czy potrafię moją pisaniną wzbudzać w ludziach uczucia. I to nie za pomocą wielkich tragedii i zwrotów akcji w każdym rozdziale, ale opisując codzienne życie i normalnych ludzi... Śmiech, łzy, szczęście, smutek, złość... Emocje towarzyszące nam na co dzień. I za każdym razem, gdy czytam w komentarzach, że ktoś się popłakał, a ktoś inny śmiał się jak wariat, to mam ochotę skakać z radości...
      Cieszę się też, że polubiłaś wykreowanych przeze mnie bohaterów i wierz mi, nie jesteś sama w tych twoich myślach... Ja też często łapię się na tym, że zastanawiam się, co robi Kate, czy Alex... Ale może to normalne, że te postacie żyją w mojej głowie. W końcu wciąż tworzą w niej kolejne rozdziały. Ja je potem tylko spisuję...
      Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za te wszystkie piękne słowa :)
      Całuję xx

      Usuń
  35. heeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej!
    mam do Ciebie taką minimini prośbę...
    mogłabyś wpaść? http://country-life-1d.blogspot.com/
    wiesz, dopiero zaczynam i baaaaaaaaaaaardzo zależy mi na Twojej opinii :)
    kocham xoxoxo
    Twoja oddana Katenator,
    @chocolate_tommo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się zajrzeć w najbliższym czasie :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  36. Końcówka opowiadania przerażająca :) Ale cały rozdział - cudowny.
    Ta Per wydawała mi się podejrzana już w poprzednim rozdziale. Założę się, że to ona poinformowała El o imprezie.

    No i mam pytanie, kogo Louis tak potraktował przez telefon. Aż jest mi go żal, chyba poszło mu w kości. Osobiście obstawiam Nialla, pewnie był głodny :)

    Świetnym podsumowaniem tego rozdziału jest ten fragment:
    "- Lou? A co ty nam powiesz?
    - Jednym słowem? – upewniłem się. – To proste – spojrzałem w te niesamowite oczy, które „patrzyły” prosto na mnie. – Moja... – jedno wielkie, cudowne „awww” rozległo się na widowni".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci, że znajdujesz czas by czytać...
      Pozdrawiam xx

      Usuń