środa, 26 września 2012

02



- Niall, nie zauważyłeś, że Zayn ostatnio jest jakiś inny? – zapytałem naiwnie sądząc, że zdążę usłyszeć odpowiedź zanim zapcha sobie usta śniadaniem.
- Nie, nie wydaje mi się. A co? Jest? – powiedział starając się nie stracić cennego jedzenia, które w siebie władował.
- Sam nie wiem. Tak jakoś...
- Cześć wam – Liam dosiadł się i zaczął nalewać sobie soku. – Co tam?
- Louis sądzi, ze Zayn jest dziwny. – podsumował moje głębokie przemyślenia Niall. – W sensie bardziej niż zazwyczaj.
- Może coś w tym jest. Coś zamyślony jest ostatnio. Może chodzi o Perrie? – poparł mnie Liam.
- E tam. Przesadzacie. Wszystko jest w porządku. A już z nią zwłaszcza. Pół nocy wisiał z nią na telefonie.
- Powiedział Niall, próbując uratować pomidora nim dotknie podłogi – przedrzeźniałem przyjaciela. – Nie mów z pełną gębą – śmiałem się już na całego widząc piękną plamę na czystej koszulce.
- Ale na podłogę nie spadł – sprostował Niall śmiejąc się ze swojej niezdarności. – Czyli jednak miałem ubrać tą niebieską, a tak się rano zastanawiałem. Dajcie jakąś ścierkę może da się uratować koszulkę.
- Za tobą – powiedziałem wciąż się śmiejąc.
Niall przechylił się lekko na krześle, by sięgnąć i w tym momencie... Trzask!  Niall na podłodze, reszta kanapki w jakimś wymyślnym wzorze rozsypana na bluzce, a krzesło w kawałkach.
- Nic ci nie jest? – Liam zapytał zrywając się z miejsca i chcąc biec przyjacielowi na ratunek.
- Nie. Mam ścierkę! – odrzekł ze zwycięstwem w głosie unosząc rękę ze zdobyczą do góry.
Tego już było dla mnie za wiele. Śmiałem się tak, że aż mnie brzuch rozbolał. Oni mi wtórowali. Gdy patrzyłem jak Niall próbuje się podnieść z podłogi i pierwsze co robi, to trafia dłonią w kanapkę leżącą obok, skutkiem czego znów ląduje na plecach, aż musiałem usiąść na posadce, tak się śmiałem.
- To chyba zasada trzech sekund już tu nie obowiązuje – śmiałem się nadal. – Ale za to poślizg pierwsza klasa.
Niall podnosił się powoli zanosząc się ze śmiechu. Liam opierał się o stół, a drugą ręką trzymał się za brzuch i starał się opanować. A ja już myślałem, że zaraz umrę, bo właśnie w tym momencie zobaczyłem Harry’ego, który z dziwnym uśmiechem na ustach próbował ogarnąć co tu się dzieje. Jego wyraz twarzy – bezcenny.
- Co wyrabiacie? Spać się nie da.
- Nowy rodzaj budzika – wydyszałem podnosząc się z podłogi. – I w dodatku działa – dodałem widząc, że nawet Zayn zawitał w kuchni. Choć on jeszcze chyba nie całkiem się obudził.

Dziś mamy grafik napięty maksymalnie jak się da. „Nic dziwnego, że się wszędzie spóźniamy się o te kilka minut” pomyślałem. „No dobra, może kilkanaście” dodałem bardziej uczciwie. Wizyta w redakcji jakiejś gazety, to ostatni punkt dziś na liście. Było fajnie. My się wygłupialiśmy, a oni cykali nam zdjęcia. Zjedliśmy lody z pięcioma fankami, które wygrały w konkursie spotkanie z nami. Śmiechu było co niemiara. Tak jak lubię. Dziewczyny były sympatycznie i strasznie nieśmiałe na początku. Za to redaktorka była rewelacyjna. Wygłupiała się na równi z nami i już po chwili wszyscy zanosili się od śmiechu. Zdecydowanie ten dzień należy zaliczyć do udanych. A żeby już było idealnie – pogoda też dopisywała. I kto to mówił, że w Anglii na wybrzeżu nie może być pięknie?
- Chłopaki, co robimy z tak pięknie rozpoczętym dniem? – zapytałem wchodząc do salonu. – Przydałoby się go zakończyć jeszcze lepiej.
- Możemy coś zjeść.
- Może film?
- Idę zapalić.
- Imprezka.
Wszystkie odpowiedzi padły jednocześnie. Spojrzeliśmy po sobie i znów wybuchnęliśmy śmiechem. Skończyło się na tym, że zamówimy coś do jedzenia. W międzyczasie Liam spróbuje zadzwonić do Danielle. A potem seans filmowy. „Pełen relaks” pomyślałem i zapatrzyłem się na niespotykane zjawisko. A mianowicie Niall zgubił żelki. „Nie może być!” zaśmiałem się w duchu i już chowałem rozpoczętą paczkę do kieszeni. Będzie można się pośmiać, gdy zaczną się poszukiwania.
- Gdzie Zayn? – zapytał Liam siadając obok mnie.
- Nie mam pojęcia. Dalej pali? – powiedziałem. – Długo coś...
Wyszliśmy na taras. Zayn stał wpatrzony gdzieś w dal, zamyślony, z dogasającym papierosem. I z dziwnym wyrazem twarzy.
- Zayn tu Ziemia! – krzyknąłem wskakując mu na barana. – Odbiór.
- Złaź idioto! O mało zawału nie dostałem! – krzyknął i rzeczywiście tak wyglądał. – Chcesz mnie zabić?
- Co z tobą? – zapytał spokojnie Liam. – Ostatnio jakiś dziwny jesteś. Coś się stało?
- Nie. Po prostu się zamyśliłem – powiedział i powędrował wzrokiem w stronę plaży. Nie uszło to naszej uwadze i my też tam spojrzeliśmy.
- O! Znów ta dziewczyna – krótko dodał Liam.
- Jaka? – spytałem. – Znacie ją?
Oparłem się o barierkę i przyjrzałem się dokładniej mrużąc oczy od słońca. Na plaży pod drzewem siedziała dziewczyna z książką na kolanach. A może to szkicownik. Nie widać. Wpatrywała się w przestrzeń przed sobą, a palcami wodziła po papierze.
- Co to za laska? – spytał Harry, który nie wiadomo kiedy dołączył do nas.
- Nie mam pojęcia – mruknął Zayn. – Ona tam po prostu siedzi każdego dnia i czyta.
- Nie wygląda żeby czytała – powiedziałem. – Raczej się zamyśliła, albo po prostu obserwuje fale. Co w tym dziwnego?
- Chodzi o to, że ona tam siedzi codziennie. W tym samym miejscu. Praktycznie się nie rusza. Sama. A potem znika.
- Znika? – zapytałem zastanawiając się czy rzeczywiście wszystko z nim dobrze. – W sensie: idzie sobie?
- Po prostu znika. W jednej chwili wychodzę na fajkę i jest, a po chwili już jej nie ma. – powiedział Zayn. – Wiem jak to brzmi. Wierz mi. Chodzi o to, że nigdy nie widziałem, by z kimś rozmawiała ani nawet by się podniosła i poszła sobie. Gdy we wtorek wstaliśmy przed siódmą ona już tam była.
- Interesujące... – powiedziałem patrząc na dziewczynę. Wiatr sprawiał, że jej kucyk powiewał jak chorągiewka. – Trzeba to sprawdzić. – powiedziałem i już mnie nie było. Zjechałem windą do holu i skierowałem się do wyjścia. Zatrzymałem się w połowie drogi widząc niewielki tłumek przed hotelem. „Musi być inne wyjście” pomyślałem.
- Przepraszam – zapytałem mijającego mnie pracownika – jest inne wyjście na zewnątrz, na plaże?
- Oczywiście, proszę pana, przy restauracji. Mogę wskazać – zaofiarował się.
- Nie trzeba. Wiem gdzie to. Dziękuję.
Chwilę później już kierowałem się w stronę dziewczyny. Obejrzałem się za siebie. Chłopaki tylko gapili się na mnie i czekali na rozwój wydarzeń. Pomachałem im, a potem spojrzałem na nią. Kasztanowe włosy spięte w kucyka powiewały na wietrze. Siedziała po turecku z książką rozłożoną na kolanach. I głaskała ją. „Głaskała?” pomyślałem. „Co mi chodzi po głowie?” Uśmiechnąłem się do siebie, ale muszę przyznać, że tak to wyglądało. Siedziała zamyślona wpatrzona w horyzont. W pewnym momencie drgnęła. „Pewnie mnie usłyszała i zaraz się obróci. Ciekawe jak wygląda?” Nic takiego się jednak nie stało. Wciąż patrzyła na morze i muskała palcami kartki. Podszedłem bliżej. „A więc to jednak szkicownik” pomyślałem widząc czyste kartki. „Tylko gdzie ma ołówek? Rysuje palcami” zaśmiałem się w duchu.
- Cześć. – powiedziałem. Czasami moja elokwencja samego mnie zaskakuje. – Jestem Louis. – dodałem wyciągając o niej rękę.
- Hej – powiedziała cicho odwracając twarz w moją stronę – jestem Kate.
Stałem jak idiota z wyciągniętą dłonią, ale ona najwyraźniej nie zamierzała podać swojej. Opuściłem więc rękę. Jej oczy. Najpiękniejsze oczy jakie widziałem. Nie wiem dlaczego. Magnetyzowały, aż dreszcz przebiegł mi po ciele. I znów spojrzała na morze. Podążyłem wzrokiem po falach. „Nic szczególnego” pomyślałem.
- Rysujesz? – zapytałem siadając obok niej. Czy mi się tylko zdawało, czy jej ciało się napięło. Wyglądała jak ktoś, kto w każdej chwili gotowy jest zerwać się do ucieczki.
- Nie. Dlaczego pytasz? – zdziwiła się.
- A to nie rysownik – wskazałem głową. Choć teraz z bliska już nie byłem taki pewny i w dodatku widząc jej zaskoczenie.
- To – dotknęła delikatnie kartki – to książka.
- Dopiero masz zamiar ją napisać? – zażartowałem śmiejąc się z własnego pomysłu.
- Chciałabym. Niestety ktoś już mnie ubiegł. – powiedziała uśmiechając się delikatnie.
Jej uśmiech. A może to jednak nie był uśmiech. Ledwie uniosła kącik ust, a ja nie mogłem oderwać od nich wzroku. Zaraz pomyśli, że jestem jakimś zboczeńcem, ale co mogłem zrobić? Najwyraźniej miałem jakieś problemy z myśleniem. Z wielkim trudem skierowałem wzrok na białe karty papieru. Nic na nich nie było.
- To jest książka? – zapytałem nic nie rozumiejąc. – Przecież to są czyste kartki.
- Tak to jest książka.  I to rewelacyjna, muszę dodać – powiedziała cicho. „O matko, znów ten uśmiech”. A może tylko mi się zdawało.
- Jak się ją czyta skoro nie ma w niej liter? – zapytałem, bo już nic z tego nie rozumiałem.
- Palcami...
Odruchowo dotknąłem kartki. Były grubsze niż w normalnych książkach, a kiedy poczułem pod palcami różne nierówności – zrozumiałem. „Jaki ja jestem tępy?”
- Przepraszam – powiedziałem cicho. – Nie wiedziałem... Znaczy... Nie domyśliłem się...
Z tej mojej głupoty tak się zaplątałem, że nawet zdania nie mogłem sklecić. Gapiłem się tylko na nią z otwartymi ustami i próbowałem jakoś to ogarnąć. „Zacznij od siebie” pomyślałem.
- Nic nie szkodzi. Skąd mogłeś wiedzieć? – powiedziała cicho. I w tym momencie jej palce musnęły moje, a mnie przeszedł taki dreszcz jakby mi ktoś je włożył do kontaktu. Zabrałem dłoń. „Co tu się dzieje?”
- Yyy... – zacząłem. – To ja...
- To na razie, Louis. – powiedziała cicho ukazując mi drogę ucieczki. A ja, król wśród kretynów – przynajmniej w tej chwili – podniosłem się i odszedłem mówiąc tylko chicho:
- Na razie...

Powlokłem się do hotelu. Przed windą zatrzymały mnie jakieś fanki prosząc o autograf i wspólne zdjęcie. Uśmiechałem się i robiłem głupie miny do aparatu, a w głowie zastanawiałem się czy właśnie wyprano mi mózg, bo jakoś tak dziwnie się czułem. Wsiadłem do windy i pojechałem na swoje piętro. Gdy wchodziłem do apartamentu wszyscy siedzieli już w salonie i czekali na mnie z niecierpliwością wymalowaną na twarzy. Zayn chyba nawet nie mrugał, a przynajmniej tak to wyglądało. Stałem tylko i gapiłem się na nich zastanawiając się co powiedzieć. Na samą myśl o niej wzdłuż kręgosłupa przechodził mnie dreszcz.
- No! – Harry nie wytrzymał. Zabrzmiało to jak wystrzał z armaty. Aż podskoczyłem. Zayn również.
- No co? – zapytałem próbując się skupić.
- No gadałeś z nią. O czym? Kto to? Ładna? – ciągnął Harry.
- Nie wiem – powiedziałem. Sam nie wiem, na które pytanie mu chciałem odpowiedzieć.
- Louis, obudź się. Co z tobą? – Liam zbliżył się do mnie. – Dobrze się czujesz?
- Nie... Tak. Dobrze. – plątałem się w zeznaniach. „O czym to ja miałem...”
Harry się niecierpliwił.
- Nie wiesz czy ładna?
- No właśnie, nie wiem. Jakoś... – próbowałem coś z siebie wydusić by dali mi spokój. – Ma na imię Kate. I czyta... – męczyłem się niemiłosiernie. – Czytała książkę. Jakąś dobrą podobno. – „Uff, udało się”
- No, ale wiesz dlaczego tam siedzi całymi dniami – teraz Zayn postanowił mnie pomęczyć.
- Nie wiem – westchnąłem – zapomniałem zapytać.
- Zapomniałeś? Po to tam pobiegłeś – torturował mnie dalej.
- Tak... – i znów się wyłączyłem. Te oczy. I usta. Kolejny dreszcz. – Chyba mam gorączkę. Coś dziwnie się czuję.
- A zachowujesz się jeszcze dziwniej – dodał Harry.
- Taaak – powiedziałem i skierowałem się do swojego pokoju. – Chyba się położę wcześniej. – dodałem.
Mijając drzwi na taras nie mogłem się powstrzymać, by nie spojrzeć na nią jeszcze raz. Ale jej tam nie było. Plaża była pusta. Jakby nigdy nikogo tam nie było... Spojrzałem na chłopaków. Harry i Niall już zajęli się wybieraniem filmu, ale Liam i Zayn wciąż nie spuszczali ze mnie wzroku. Oczy jednego wyrażały troskę, natomiast drugiego... ciekawość? Zamknąłem drzwi i oparłem się o nie całym ciałem. „Co się ze mną dzieje?” pomyślałem. Z trudem oderwałem się od drzwi i skierowałem do łóżka. Usiadłem na brzegu i zacząłem zsuwać buty rozsypując przy tym piasek. Tylko ja tego nie widziałem. Nic nie widziałem. Opadłem do tyłu i popatrzyłem w sufit, ale jego też nie widziałem...
- Te oczy... – szepnąłem. Zasnąłem.

24 komentarze:

  1. Ciekawie się zaczyna. Podoba mi się sposób w jaki piszesz. Czekam na wiecej :) Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie dziwne... ale to dobrze, lubię takie opowiadania :D
    + świetne ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne... Mam nadzieje, że to dobrze ;) Zawsze byłam trochę inna. Ale ciekawa jestem co cię najbardziej zadziwiło? Mam nadzieję,że ciąg dalszy też ci się spodoba. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Perspektywa Louisa! Uwielbiam go! A więc miałam racje? Tak juz zostanie? Kurcze strasznie fajny pomysł i zmusza mnie do zastanowienia sie chwile kto teraz opowiada. Juz nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału? Dzięki temu ze przeskakujesz z postaci na postać będę mogła ujrzeć świat ich oczami. A Kate... Kurcze jak mi sie szkoda Louisa zrobiło, ale jego poczucie humoru i tak miażdży :) Końcówka niesamowita. "Te oczy..." - teraz rozumiem o co chodzi z tłem na blogu. Chyba ;) Umieram z ciekawości. Dlaczego ona tam siedzi codziennie? Kończę juz. Moze w kolejnym rozdziale sie dowiem
    Ania Horan ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że zdążyłaś się już przekonać ;) Taki miałam zamysł od początku. I też uwielbiam Louisa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział :) Po prostu zakochałam się w twoim blogu po kilku rozdziałach :) Fajnie, że Louis ją poznał, uwielbiam go :)

    http://one-direction-opowiadanie-i-inne.blog.pl/

    http://one-1d-magic-hogwart.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam do niego słabość :) To dzięki niemu pokochałam One Direction...

      Usuń
  6. Ojej < 3 Niesamowite , gratuluję inwencji twórczej ! Chyba w życiu bym nie wpadła na taki pomysł .. Jesteś niezwykła , i dziękuję , że zaczęłaś pisać to opowiadanie . Jak weszłam na tego bloga , to jakoś tak mi się ni chciało czytać , dużo rozdziałów , długie i wgl .. ale się przemogłam i doszłam do wniosku , że cię kocham ♥ Pędzę czytać kolejne !

    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny rozdział przeczytany, a moja ciekawosć wzrosła przynajmniej o 100%. I ogólnie to myslałam że bardziej podobać mi się nie będzie, a tu proszę - LOUIS ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej...

      Usuń
  8. super jestem jeszcze bardziej ciekawa niż wcześniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak już ci zostanie ;)

      Usuń
  9. Już kocham to opowiadanie ^^ Lou zakochał się w niewidomej dziewczynie... Idę czytać kolejny chapter.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja teraz też czuję się jakby mi mózg wyprało, nie martw się Lou xd
    Już mogę powiedzieć, że Twoje opowiadanie należy do moich ulubionych ^.^
    Niewidoma dziewczyna.. Coraz bardziej mnie zaskakujesz :D

    @enough_strong__

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te miłe słowa. Mam nadzieję, że nie zawiedziesz się, czytając kolejne rozdziały... I może nawet uda mi się jeszcze kilka razy cię zaskoczyć ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  11. Jestem pod wrażeniem i fajnie ze odpisujesz na kazdy komentaz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się odpisywać, choć czasami zdarzyło mi się dać ciała.
      Cieszę się, że moja pisanina ci się podoba :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  12. Łał! Lubię tego typu opowiadania :) Czytam dalej :)
    Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i moje ci się spodoba :) Życzę przyjemnej lektury...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  13. Koleżanka poleciła mi to opowiadanie i po tych dwóch rozdziałach już wiem, że warto było tutaj zajrzeć ;)

    Zabieram się za dalsze czytanie :)
    @Real_Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie zmienisz zdania w trakcie czytania :)
      Serdeczne pozdrowienia dla koleżanki.
      Pozdrawiam xx

      Usuń