czwartek, 24 kwietnia 2014

99



   „Cholernie niesprawiedliwe...” zacisnąłem usta, z całej siły starając się nie rozkleić, ale widok małej, białej trumny, powoli opuszczanej do ciemnego, zimnego dołu, potrafiłby rozmiękczyć każdego. Palce Perrie, splecione z moimi, pomagały mi nie zrobić z siebie kompletnego idioty. Czułem, że gdyby nie ona mógłbym się rozpłakać, niczym małe dziecko. Zwłaszcza patrząc na przyjaciółkę, stojącą z Louisem. Perrie spojrzała na mnie, uśmiechając się ze zrozumieniem. Niezmiennie jej obecność dodawała mi sił. Choć wiele przeszliśmy, nic się w tej dziedzinie nie zmieniło. Odetchnąłem głęboko, chcąc uspokoić rozlewające się w mojej piersi wzruszenie. Rozejrzałem się dookoła. Byłem więcej jak pewny, że nim się rozejdziemy do domów, w oczach większości zebranych pojawią się łzy. „A przecież nawet nie mieliśmy okazji dobrze jej poznać...
   Patrzyłem na Emmę i widziałem niesamowicie silną kobietę, skrzywdzoną przez życie tak bardzo, że chyba gorzej się nie da. Z jej oczu nieprzerwanie płynęły potoki łez. Nie zadawała sobie nawet trudu, by je ocierać. Słone krople skapywały, znikając wchłaniane w czarny sweterek. Wargi jej drżały, gdy żegnała się z ukochaną córką. „Żadna matka nie powinna stać nad grobem swojego dziecka” westchnąłem ciężko, wsłuchując się w spokojne słowa pastora. Przemawiał pięknie, ale to wszystko tylko mi uzmysłowiło, że ja nie potrafiłbym być taki silny, jak kobieta stojąca obok Kate. Nie w obliczu takiej tragedii. Przed oczami stanęły mi twarze moich sióstr, które kochałem nad życie i prawie odgryzłem sobie język, by zdławić jęk, próbujący wydostać się z moich ust. „Nie przeżyłbym takiej straty...” aż mnie zatrzęsło na taką myśl. Ścisnąłem mocniej dłoń Perrie, w jej obecności szukając ukojenia, spokoju. Uśmiechnęła się do mnie delikatnie, ocierając łzy.
   „To smutne...” Już dawno przestałem rozglądać się dookoła w poszukiwaniu obcych twarzy osób, które przyszły pożegnać dziewczynkę. Oprócz Emmy i naszej małej grupy nie było nikogo więcej. „No, była jeszcze Eleanor...” zmierzyłem dziewczynę morderczym spojrzeniem, choć nie mogła tego zobaczyć, wpatrzona w fotografię Lily. Najwyraźniej wzięła sobie do serca groźby Louisa i trzymała się trochę na uboczu. Nie próbowała nawet podejść do Kate, choć zauważyła z pewnością, że ta zdawała sobie sprawę z jej obecności. Nie potrafiłem znaleźć w sobie żadnych pozytywnych uczyć, gdy na nią patrzyłem, choć nie mogłem nie dojrzeć smutku, malującego się na jej twarzy. „Tylko czy był prawdziwy?
   Gdy tylko ujrzałem Eleanor nie mogłem przestać się zastanawiać nad tym, co zrobi Perrie. „Czy podejdzie do niej? Pogodzą się? A może będą udawać, że się nie znają?” Pytania jedno za drugim kołatały mi w głowie. Niby Perrie dała mi słowo, ale mimo wszystko... „Zdecydowanie miałem problem z zaufaniem” przyznałem, zerkając na stojącą u mojego boku dziewczynę. Ta jednak nie patrzyła na swoją byłą, najlepszą przyjaciółkę. Wzrok miała skupiony na drewnianej skrzyni, która już prawie cała zniknęła w ciemnym dole. Jakby całą sobą dawała znać, że jesteśmy tu dla Lily i nic więcej nie powinno być ważne.
   Gdy trumna spoczęła w grobie, chyba tylko na twarzy Kate nie było łez. Ale mogłem się założyć o wszystko, że biały opatrunek, skrywający jej oczy był całkiem przemoczony. Widziałem urywany oddech przyjaciółki i to jak co chwilę pociągała nosem. Stała na wprost mnie, otoczona opiekuńczym ramieniem Louisa. Cała w czerni, jak wszyscy – „no, może z wyjątkiem Alex” – a jednak wyróżniająca się na naszym tle. Mimo iż ledwo zdążyła poznać Lily, ta dziewczynka znaczyła dla niej więcej niż ktokolwiek zdawał sobie chyba sprawę. W końcu straciła ostatnią osobę ze swojej rodziny. Oczywiście miała jeszcze nas, ale mimo wszystko...
   Gdy pastor podszedł do Emmy, przez chwilę na jej twarzy pojawił się smutny uśmiech. Najlepszy dowód siły tej kobiety. Ktoś inny pogrążyłby się w rozpaczy, za nic mając ludzi dookoła. Po kilku słowach mężczyzna odszedł, pozostawiając dwóch innych, którzy czekali na znak, by zabrać się do pracy. Emma wyprostowała się dumnie i biorąc głęboki oddech, podeszła do grobu. Uśmiechnęła się do zdjęcia dziewczynki, stojącego w otoczeniu różowych kwiatów i biorąc jeden z nich wrzuciła go w ślad za białą trumną, by ostatni raz pożegnać córkę. Kate ściskała w dłoniach różę i wraz z Louisem podeszli do Emmy. Zdążyłem jeszcze zauważyć jak Danielle pociągnęła Liama, gdy poczułem szturchnięcie i Perrie dała mi znak, że my również powinniśmy pójść w ślady przyjaciół.
   Wrzuciłem do grobu różowy kwiat, wpatrując się w fotografię dziewczynki, którą widziałem dosłownie trzy razy przez kilka minut i którą ledwo rozpoznawałem w tej uśmiechniętej, radosnej twarzyczce, szczerzącej się do nas ze zdjęcia. Usłyszałem głośne pociągnięcie nosem tuż za sobą i niezbyt się zdziwiłem, widząc Nialla z zaczerwienionymi oczyma. Katie dzielnie mu towarzyszyła, ale nie dało się nie zauważyć, że obojgiem targały emocje. „Po prostu dzieci nie powinny tak umierać...” próbowałem się uśmiechnąć do przyjaciela, ale wątpię, by efekt końcowy był zadowalający. „To niesprawiedliwe...




   Miałam wrażenie, że życie kolejny raz nie podołało wyzwaniu. Dzieci nie powinny umierać. Nie powinny odchodzić w bólu, witając śmierć niczym ukochanego przyjaciela. Trzęsłam się od powstrzymywanego płaczu, choć jeszcze nie tak dawno myślałam, że wylałam już wszystkie łzy.
   Staliśmy z Louisem przy samochodzie, żegnając się z przyjaciółmi. Wciąż nie mogłam uwierzyć, że pojawili się tu wszyscy, by pożegnać dziewczynkę, którą ledwo znali lub jak w przypadku dziewczyn, nie miały okazji poznać. Dobrze wiedziałam, jak cenny jest dla nich czas wolny od pracy i jak pragną go spędzić z bliskimi. A mimo to zjawili się, sprawiając, że to smutne wydarzenie nie było przepełnione samotnością. „Tak postępuje rodzina...” uśmiechnęłam się, przytulając Danielle i Liama, a następnie Perrie. „A oni przecież są moją rodziną...” w końcu pozwoliłam sobie naprawdę w to uwierzyć. Cieszyłam się, że przyszli i wypełnili sobą ten dzień. Choć nie było nas znowu tak wielu, to z pewnością nie wyglądało to już tak smutno, jak gdyby tylko cztery osoby miały stać nad grobem...
   - Kate... – usłyszałam głos Zayna i po chwili znalazłam się w jego mocnym uścisku. Starałam się jakoś trzymać i pewnie to morze łez, które wylałam do tej pory, trochę mi w tym pomagało. Czułam jednak dotyk mokrych bandaży na mojej skórze. – Przykro mi, że nie miałyście więcej czasu... – usłyszałam ciche słowa przyjaciela. Pokiwałam głową, zaciskając usta i chowając twarz w jego koszuli. Nie musiałam nic mówić. „On wiedział...
   Po chwili zamieniłam pokrzepiające ramiona Zayna na ciepły uścisk przyjaciółki i jej chłopaka.
   - Musimy jechać odebrać wyniki – odezwała się Alex, a po jej głosie łatwo można było poznać, że wylała dziś sporo łez. – Widzimy się na lunchu, tak? – kiwnęłam głową, starając się wziąć w garść. – Może uda się wam namówić Emmę...
   - Spróbujemy – Lou stanął za mną i poczułam jego dłonie na ramionach, pocierające je tak, jakby chciał je rozgrzać. Od razu było mi lepiej. Sama jego obecność potrafiła zdziałać cuda. Czasami wydawało mi się, że miał w sobie jakieś nieskończone pokłady siły i tylko dlatego, że hojnie mnie nimi obdarowywał, udało mi się przetrwać wydarzenia ostatnich tygodni. „Z nim byłam silna...” – Jedźcie już do tego lekarza i po te wyniki. Tylko niech wam nie przyjdzie do głowy nie podzielić się z nami szczegółami odnośnie naszej chrześniaczki...
   - No, następny samozwańczy prorok się znalazł... – westchnęła Alex, popisując się swoimi teatralnymi zdolnościami. „To naprawdę będzie zabawne, jak te domysły chłopaków się sprawdzą...
   - Dobrze mówi... – ucieszył się Harry i pociągnął przyszłą mamę do samochodu, upewniając się wcześniej, że ich chwilowo nie potrzebujemy. Jeszcze przez jakiś czas mogłam słyszeć ich wesołe przekomarzanie się. „Tracimy ludzi, na których nam zależy, a życie płynie dalej...” westchnęłam, wtulając się w Louisa i pozwalając otoczyć się jego kojącemu zapachowi.
   Kilka minut później przyjaciele odjechali, a my nadal staliśmy w tym samym miejscu, czekając na Emmę. Słońce nieźle przygrzewało, jakby na przekór temu smutnemu wydarzeniu. „A może wręcz przeciwnie?” przeszło mi przez myśl i smutek momentalnie zagościł na mojej twarzy. „Może ono również przyszło się pożegnać?
   Gdy poczułam, że Louis cały się spiął, znałam powód tego zachowania. Miał on nawet imię. „Eleanor.” Odetchnęłam głęboko, ściskając dłonie narzeczonego. Wiedziałam, że w jego ramionach nic mi nie grozi. Obecność Marka również dodawała odwagi. „Gdyby nie oni, szybko wyszłoby na jaw, jak wielkim jestem tchórzem...
   - K-Kate, Lou... – dziewczyna stanęła przed nami. – Yyy... P-Przykro mi z powodu twojej straty. Wiem, że wiele dla Lily znaczyłaś i bardzo cieszyła się, że mogła cię poznać. Was poznać – dodała. Zastanawiałam się, czy wyciągnęła rękę, a może to do mnie powinien należeć ten gest. „Tylko czy naprawdę chciała to zrobić?
   - Dziękuję – powiedziałam cicho, siląc się na spokój. – Cieszę się, że przyszłaś. Emma na pewno bardzo się ucieszyła... – dodałam. „Czy mogło być bardziej niezręcznie?
   - Taaak... Ja... – „Niezręcznie, to zdecydowanie mało powiedziane.” – To ja już pójdę... – dodała. Dziś już w niczym nie przypominała dziewczyny, którą miałam w pamięci. Wydawała się taka... normalna. Jak ktoś, z kim można się zaprzyjaźnić, gdy ma się odwagę zostawić przeszłość za sobą. „Chyba nie byłam jeszcze na to gotowa. Może nigdy nie będę...” – I... Hmmm... J-Ja... Gratuluję zaręczyn... – ledwo dosłyszałam jej słowa. Odeszła, nim zdążyłam się odezwać. Louis najwyraźniej w ogóle nie miał takiego zamiaru. Dobre kilka minut zajęło mu porzucenie tej swojej spiętej postawy.
   - Można chyba powiedzieć, że to spotkanie nie należało do najgorszych – powiedziałam cicho, ściskając jego splecione na moim brzuchu dłonie. Pomruczał coś pod nosem, ale się nie odezwał. – Zważywszy na okoliczności...
   - Masz za miękkie serce, skarbie... - przytulił mnie mocniej, opierając brodę na moim ramieniu.
   Usłyszałam kroki Emmy, zmierzającej w naszą stronę, na kilka minut przed tym, nim się odezwała.
   - Dziękuję wam – powiedziała, zatrzymując się przed nami, by po chwili przytulić mnie z całej siły. Ta kobieta miała w sobie ogromne pokłady miłości. – Za wszystko...Lou... Nie wiem, jak dałabym radę... To wszystko... Dziękuję... – jej urywany oddech najlepiej świadczył o tym, że może i się trzymała, ale było jej niezwykle ciężko. Poczułam muśnięcie kciuka na policzku. Jakby ocierała łzy, choć wiedziałam, że żadnej tam nie było. Wszystkie zginęły w białym opatrunku... – Dzięki tobie... wam – poprawiła się szybko – była szczęśliwa. Tyle dla niej zrobiliście... – pociągnęła nosem cicho. Moje wargi drżały, jakby żyły własnym życiem. – Nie płacz, skarbie... – powiedziała, a ja jak na jakiś rozkaz, miałam ochotę znów się rozkleić. Objęła mnie mocno i po chwili usłyszałam jej głos przy uchu. – Roztaczasz woków siebie tyle dobra... Jak nikt zasługujesz na szczęście. Nie smuć się. Choć Bóg wie, jak bardzo pragnęłabym mieć swoje dziecko przy sobie, to jestem pewna, że Lily jest teraz w miejscu, gdzie już nie cierpi. Widocznie niebo potrzebowało mojej małej bohaterki... – miałam wrażenie, jakby na jej twarzy zagościł delikatny uśmiech, gdy mówiła o swojej córeczce. – Ona jest szczęśliwa. Teraz nasza kolej. Musimy żyć dalej...
   „Czy po takich słowach można jeszcze coś powiedzieć?” Płakałam, choć na mojej twarzy nie było widać łez. Wciąż rozmyślałam nad tym, że gdybyśmy tylko mieli więcej czasu...




   - Sądząc po tym, jak się szczerzysz nieprzerwanie od godziny, wnioskuję, że raczej chętnie pożegnałaś się z gipsem – nie mogłem oderwać wzroku od dziewczyny obok mnie. – Nie żebyś ostatnio i tak co chwilę go nie ściągała...
   - Poużerałbyś się z czymś takim przez tyle tygodni, to też byś był zadowolony. Chociaż czekaj. Ty i bez tego non stop świecisz uzębieniem.
   - Widzisz ten uśmiech? – zaprezentowałem dzieło mojego dentysty. – No i powiedz mi, jak mógłbym nie obdarowywać nim wszystkich dookoła? To byłoby okrutne z mojej strony.
   - Doprawdy wzrusza mnie ta twoja troska o innych – parsknęła.
   - Wiesz... – posłałem jej zalotne spojrzenie. Niestety nie było mi dane podzielić się z nią moją jakże błyskotliwą wypowiedzią, bo otoczył nas wianuszek nastolatek, ściskających w dłoniach telefony, błagając o zdjęcie i autograf. „I tyle, w sprawie spokojnego popołudnia...” westchnąłem, posyłając Alex przepraszające spojrzenie i skupiłem moją uwagę na fankach. – Co słychać?
   Z myślą, że muszę wykreślić kolejny lokal z listy tych, gdzie bezpiecznie można posiedzieć z przyjaciółmi, nie martwiąc się o milion zdjęć zrobionych otwarcie, czy też z ukrycia, wdałem się w rozmowę o niczym z dziewczynami. Uśmiechnąłem się zadowolony, gdy Alex postanowiła się do nas przyłączyć. Wywiązała się z tego całkiem ciekawa dyskusja, przerywana pozowaniem do kolejnych zdjęć i rozdawaniem autografów.
   - Widzę, że świetnie się bawicie. Możemy się przyłączyć? – usłyszałem nad sobą rozbawiony głos Louisa i aż jęknąłem w duchu z rozpaczy, wiedząc na co się zanosi. Dziewczyny teraz obskoczyły jego i oczywiście zanosiło się na kolejną sesję fotograficzną. „A ja tu z głodu umierałem...” miałem ochotę walić głowa w stół. „Normalnie zamieniam się w Horana.” Nie dało się ukryć, że Lou lepiej niż ja poradził sobie z piszczącymi fankami. „Nie żeby dwa metry w postaci Marka mu w tym nie pomogło.
   - A więc to prawda? Zaręczyliście się? O mój Boże! Patrz na ten pierścionek! Co ci się stało? Skąd te bandaże? Możemy zobaczyć pierścionek? A ja słyszałam, że miałaś operację na oczy? Będziesz widzieć, prawda? Kate? Kate! Zrobisz sobie z nami zdjęcie? Ta bluzka jest cudowna. Gdzie ją kupiłaś? Podobno zrobiłaś tatuaż. Pokażesz? – pytania sypały się jedno za drugim, wywołując rumieniec zawstydzenia na twarzy Kate. Byłem pozytywnie zaskoczony tym, jak nasze fanki odnosiły się do Kate. Miałem nadzieję, że Alex przyjmą równie dobrze i ominą nas niepotrzebne nieprzyjemności.
   Dziewczyny posłuchały Marka i dały nowo-przybyłym trochę przestrzeni, choć tylko do chwili, gdy Lou pomógł Kate zająć miejsce obok Alex. Z posadzeniem swojego tyłka miał już zdecydowanie większy problem. Wpierw musiał zaliczyć obowiązkową sesję fotograficzną. Żołądek chyba właśnie owinął mi się wokół kręgosłupa. Dopiero po dobrym kwadransie właściciel lokalu postanowił wkroczyć i przepraszając nas wylewnie, wyprowadził dziewczyny na zewnątrz. „I tak szybko tu już nie wrócę” obiecałem sobie, przyglądając się Alex i Kate. Wydawało się, że obie zniosły ten nalot rozentuzjazmowanych fanek całkiem nieźle.
   - Chyba już rozumiem, dlaczego nie rozstajesz się z Markiem, skarbie – Alex w końcu mogła przytulić przyjaciółkę. – Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie ruszyć mu z pomocą – zaśmiała się, uśmiechając z wdzięcznością do ochroniarza. – Mogłabym „niechcący” zdzielić jedną czy drugą kulami po głowie.
   - Kulami? – Lou przysunął się z krzesłem do swojej narzeczonej, ale z zaciekawieniem zerkał pod stół. – Jednak nie zdjęli ci gipsu?
   - Zdjęli – znów ten zadowolony uśmiech – ale jeszcze przez jakiś czas będę kuśtykać na tych szczudłach – powiedziała, po czym przeniosła spojrzenie na przyjaciółkę. – Emma nie dała się namówić?
   - Nie miała dziś ochoty na towarzystwo – Kate wzruszyła ramionami. Mimo iż opatrunki zasłaniały część twarzy, to z samego ułożenia ust można się było domyślić, że maluje się na niej ogromny smutek. – Obiecała jednak, że będzie w kontakcie. Zwłaszcza, że prawdopodobnie zostanie w Londynie...
   - Naprawdę? – spojrzałem na Louisa, wciąż żywo mając w pamięci jego plany. – Przyjęła tę ofertę pracy?
   - Zgodziła się pójść na rozmowę – puścił mi oczko, siląc się na poważny ton. „I wszystko jasne.” Zerknąłem na Kate. „Ona też już się domyśliła” wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
   - I dobrze – Alex postanowiła się wtrącić. – Po co miałaby wracać? Zresztą i tak nie bardzo miała do czego... Tutaj pochowała córkę. Z pewnością wolałaby zamieszkać w Londynie.
   - A propos zostania w Londynie – Lou sięgnął po menu. – Popytaj po znajomych, czy ktoś nie ma czegoś do wynajęcia...
   - A gdzie mieszkała do tej pory? – spytałem, robiąc w głowie przegląd osób, które mogłyby coś pomóc.
   - W szpitalu. Z Lily – powiedziała Kate cicho. – Zaprosiliśmy ją do nas, ale zgodziła się tylko na te kilka dni, by w spokoju załatwić pogrzeb i pozostałe sprawy... Może jutro uda się jej coś znaleźć? Zresztą skoro załatwiłeś jej pracę – ścisnęła dłoń Louisa, uśmiechając się do niego z wdzięcznością – to powinno być jej łatwiej z wynajęciem mieszkania. Prawda?
   - Prawda – potwierdziłem, ściągając na siebie spojrzenie kelnera i zastanawiając się jak szybko dostanę coś do jedzenia. „Jednak łażenie po lekarzach zaostrza apetyt.
   Złożyliśmy zamówienie i oddaliśmy się dyskusjom na zdecydowanie lżejsze tematy. Rozmowa o zbliżającej się imprezie urodzinowej Nialla skutecznie pomogła przywrócić uśmiech na twarzy Kate, a mi zapomnieć o głodzie. Przynajmniej do momentu, gdy jedzonko nie pojawiło się na stole.
   - A jak tam moja chrześniaczka? – Louis uśmiechnął się od ucha do ucha, słysząc jęk mojej dziewczyny. – Wszystko w porządku? Myślałem, że będziesz chwalił się wynikami, ledwo nas zauważysz. Jestem rozczarowany...
   - Chwilowo głód mu przetasował priorytety – parsknęła Alex. – I nie nakręcaj go z tą dziewczynką. Przecież jeszcze nic nie wiadomo...
   - Oj tam, nie znasz się – machnąłem ręką, na całe szczęście nie tą, w której trzymałem widelec.
   - Właśnie. Nie znasz się – na przyjaciela zawsze mogłem liczyć. – Zresztą nie wiem, czy wiesz, ale większość fanek wywróżyła mu córeczkę... – Lou oczywiście nie mógł się powstrzymać.
   - No tak, to teraz wszystko jasne – moje kochanie przewróciło oczami i zaczęło opowiadać przebieg spotkania z lekarzem.
   - Wiesz, Harry – odezwała się Kate, gdy już byliśmy najedzeni i spokojnie popijaliśmy herbatę. – Ja tam kibicuję ci z całego serca jeżeli chodzi o dziewczynkę, ale chyba powinieneś rozważyć możliwość, że to jednak może być chłopiec. Co wtedy?
   - Jak to co? – przyciągnąłem do siebie Alex, głośno cmokając ją w usta. – Wtedy popracujemy nad kolejnym bobasem.
   - Może i coś jest w tym stwierdzeniu o drużynie piłkarskiej – parsknął Lou, przypominając jedną z wcześniejszych rozmów z chłopakami.
   - Cóż... Nie mogę pozwolić, żeby takie zajebiste geny się zmarnowały, prawda?




   - Witamy po krótkiej przerwie – słowa kobiety dały nam znak, że znów byliśmy na antenie. – Za wami utwór z nowej płyty One Direction, a przed wami kolejna szansa, by dowiedzieć się czegoś ciekawego od tych przystojniaków.
   - Zdecydowanie dziś nam się poszczęściło – wtrąciła druga prowadząca, wachlując się dłonią. – Pięciu gorących facetów i my dwie...
   - Pomijając oczywiście te tłumy dziewczyn na zewnątrz...
   - Oj, czepiasz się szczegółów, Tutaj ich nie ma – Andrea machnęła ręką. – A jeszcze rano mówiłaś, że zaklepujesz sobie przynajmniej jednego i masz zamiar zabarykadować się z nim w gabinecie szefa...
   - Powiedzieć ci coś w sekrecie... Powinni ci przyznać tytuł Papli Roku – westchnęła Vicky, podczas gdy my nie mogliśmy przestać się śmiać. – Ale to i tak nieaktualne, bo podobno szef jeszcze nie poszedł do domu...
   - No i jak my to przeżyjemy? – parsknął Harry, puszczając im oczko. „Ten to zawsze potrafi się odnaleźć” pokręciłem głową z niedowierzaniem. Ja wolałbym raczej nie wdawać się z nimi w takie dyskusje.
   - Panowie... – Andrea zmierzyła nas rozbawionym spojrzeniem. – Debiutancka płyta. Sukces. Nowy album. Jeszcze większy sukces. Trasa promocyjna – wyliczała na palcach. – Olbrzymi światowy sukces. Ostatnimi czasy staliście się synonimem słowa sukces. Wszystko się wam udaje... Jak tak w ogóle można? Czy wasi koledzy po fachu nie boją się was wpuszczać do domów, byście nie przyćmili ich osiągnięć? No i przede wszystkim... Co dalej?
   - Wyobrażasz sobie? – Vicky musiała się wtrącić. – Żyjesz sobie szczęśliwie. Wpadają chłopaki z wizytą i... Bum! Matka ci mdleje z wrażenia. Córki piszczą jak szalone. Mąż wyskakuje przez okno z zazdrości, a po tym wszystkim się okazuje, że ledwo na ciebie spojrzeli i nagle jesteś w ciąży... – na te słowa odskoczyła z piskiem od konsolety, gdy Harry urządził zbiorowe moczenie wodą, którą chwilę wcześniej nabrał do ust.
   - Przepraszam... – wystękał, łapiąc oddech, podczas gdy Louis walił go po plecach.
   - Zapomniał dzisiaj błotników – Lou wzruszył ramionami.
   - Najwyraźniej Harry uznał, że przydałby nam się prysznic – Andrea ścierała krople z ramion, a plamy na jej bluzce najlepiej świadczyły o tym, że całkiem nieźle oberwała.
   - Naprawdę przepraszam – Hazz zaprezentował swój najbardziej niewinny uśmiech. – Poleciało nie tam gdzie powinno...
   - Nie da się ukryć – Vic wycierała chusteczką swój pokaźny dekolt, sprawiając, że naprawdę trudno było odwrócić wzrok. Niall śmiał się jak nienormalny. Zayn posłał mi porozumiewawcze spojrzenie. „Wiadomo...” westchnąłem, przestawiając się na tryb odpowiedzialny.
   - Wybaczcie dziewczyny. Wciąż jeszcze pracujemy nad jego zachowaniem się w towarzystwie – posłałem im najbardziej niewinne spojrzenie. – A wracając do waszego pytania... Co teraz? Teoretycznie mamy kilka tygodni wolnego, ale w praktyce oznacza to, że ostro wzięliśmy się do roboty i oczywiście szykujemy się do trasy. Musimy wszystko dopiąć na przysłowiowy ostatni guzik. Mamy nadzieję, że ona również okaże się sukcesem. Choć oczywiście wszystko w rekach fanów...
   - A skoro wszyscy wiedzą, że mamy najlepszych na świecie, więc to z pewnością będzie coś wielkiego – wtrącił Lou. – Już się nie możemy doczekać, by zaprezentować nowe piosenki. Wiadomo, że na żywo wszystko brzmi sto razy lepiej...
   - No i scena będzie niesamowita – Niall musiał podzielić się swoimi wrażeniami po tym, jak od kilku dni się nią zachwycał. – Wielka i... I nie mogę więcej powiedzieć – zaciął się. – Ale będzie super.
   - Co ty nie powiesz? – Andrea puściła mu oczko, a on oczywiście zaraz się zaczerwienił. – Czyli co? Żadnych wakacji w planach? Tylko ciężka praca?
   - Będziemy mieli trochę wolnego w okresie świątecznym – powiedziałem, przypominając sobie terminy. – Z pewnością spędzę ten czas z najbliższymi, ale jeszcze nie wiem, czy gdzieś pojedziemy, czy po prostu urządzimy sobie święta w rodzinnym domu.
   - Ja mam pewne plany wyjazdowe – spojrzeliśmy zdziwieni na Louisa. Tylko Harry wydawał się być w temacie. – Ale to jeszcze niespodzianka, więc nie mogę nic więcej powiedzieć.
   - Niespodzianka dla dziewczyny? – Vicky posłała mu zadziorny uśmiech. – A może powinnam powiedzieć... dla narzeczonej?
   - No właśnie? Jak to jest z tobą i Kate? – Andrea wydawała się dobrze znać odpowiedź. „I to tyle, jeżeli chodzi o skupienie się na sprawach zawodowych i nie rozmawianie na prywatne tematy...” westchnąłem. Miałem tylko nadzieję, że na tym się skończy. – Zdjęcia pierścionka, który pojawił się na jej palcu obiegły cały świat lotem błyskawicy, a fani, którzy podobno mieli okazje z wami porozmawiać, szczodrze dzielili się wrażeniami, okazując przy tym wielkie wsparcie...
   - Taaa... Fani potrafią – mruknął Zayn.
   - Nie robiłem z tego żadnej tajemnicy, prawda? Właściwie już na drugi dzień pojawiły się pierwsze zdjęcia... – Lou wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Jakiś czas temu zdobyłem się na odwagę, by zadać „to” pytanie i Kate powiedziała „tak”. Nie mógłbym być szczęśliwszy.
   - W takim razie gratulujemy wam obojgu – Vicky spojrzała na mnie i już wiedziałem na co się zanosi. – Liam? Zayn? Daliście się przegonić? Jesteście już całkiem długo w waszych związkach...
   - Nie uważam, że to wyścig... – powiedziałem z całym spokojem na jaki mogłem się zdobyć. – Jest nam z Danielle cudownie razem i gdy nadejdzie odpowiedni moment pewnie i ja zdobędę się na odwagę...
   - Ja właściwie mógłbym powiedzieć to samo – Zayn nie wydawał się zbyt chętny do rozmowy. – Gdy będziemy gotowi, by ruszyć z naszym związkiem dalej, zrobimy to.




   - Skarbie? – wpadłem go garderoby z komórką przy uchu. Uśmiechnąłem się od ucha do ucha, widząc narzeczoną, ubraną w jedną z moich koszul. „Ciekawe czy miała pod nią coś więcej?” nie wiem, czy to odezwało się to moje gorsze ja, czy też był to jeden z moich autorskich pomysłów, ale zdecydowanie chciałbym poznać odpowiedź na to pytanie. – Dzwoni Dani. Pyta, czy potrzebujesz pomocy. Mogą przyjechać z Liamem do nas i razem pojedziemy do Nialla...
   Obserwowałem jak Kate delikatnie dotykała karteczki przyczepionej do czarnego pokrowca, który skrywał w sobie jedną z bardziej eleganckich kreacji, by po chwili przesunąć go w lewo i sprawdzić kolejny. Odwróciła się w moją stronę, przygryzając wargę. Biały opatrunek skrywał jej niesamowite oczy. Dni od operacji niby mijały jak szalone, ale gdy sprawdzałem datę konsultacji z lekarzem, wydawało się, że jednocześnie czas ciągnie się niemiłosiernie. Brakowało mi możliwości spojrzenia w głębię jej tęczówek, w której skrywały się wszystkie pytania i odpowiedzi... Mimo tego, iż byłem pozbawiony tak niezawodnego źródła informacji o uczuciach mojej narzeczonej, doskonale wiedziałem, co teraz chodziło jej po głowie. Z jednej strony nie czuła się wystarczająco pewnie, a z drugiej nie chciała znów prosić o pomoc. Patrzyłem jak bierze głęboki wdech i powoli wypuszcza powietrze z płuc, prostując się dumnie. „Ja już znałem odpowiedź...
   - Powinnam sobie poradzić – uśmiechnęła się nieśmiało. – Zresztą Louise już mnie uczesała i umalowała... Dam radę się ubrać. Przynajmniej taką mam nadzieję... – ostatnie zdanie powiedziała już ciszej. – Ale dziękuję.
   - Słyszałaś? – rzuciłem do słuchawki. – Zresztą nie wiem czy wiesz, ale ona ma osobistego doradcę, w mojej nie do końca skromnej osobie i obawiam się, że ku mojemu zazdrosnemu niezadowoleniu, będzie wyglądała oszałamiająco. Może niech Liam przekaże Horanowi, by ostrzegł swoich gości, bo nie ręczę za siebie... – pozwoliłem Danielle ponabijać się chwilę ze mnie i zakończyłem rozmowę. W tym czasie moje kochanie najwyraźniej na coś się już zdecydowało, bo jeden pokrowiec został odwieszony na bok. – Potrzebujesz mojej pomocy, skarbie?
   - Czy jedne z tych butów są czerwone? Nie mogę sobie przypomnieć... – jedną dłonią gładziła wzorek na czarnozielonych balerinach, a drugą dotykała sznureczków na tych, których najwyraźniej poszukiwała.
   - Te ze sznurkami są czerwone – powiedziałem, opierając się o framugę i zastanawiając się, czy przeżyję kreacje, do której miały pasować te buty. Przed oczami przewijały mi się obrazy mojej narzeczonej w niezwykle seksownych, czerwonych sukienkach. Poruszenie w spodniach doskonale podsumowało moje uczucia.
   - W takim razie bardzo ci dziękuję, mój doradco od kolorów – uśmiechnęła się, przyciskając do piersi czerwone buciki. – Teraz już sobie poradzę...
   - Szkoda... – westchnąłem, podchodząc bliżej. – Miałem nadzieje, że będę mógł ci pomóc się ubrać lub... – nachyliłem się, by szepnąć jej coś na ucho – rozebrać... – Pisnęła, gdy uszczypnąłem ją w pośladek, odsuwając się. „Goły pośladek!” zauważyło moje gorsze ja, oblizując się lubieżnie. „Tak, tak... Zwalaj na mnie wszystko, zboczeńcu...” – Twoja strata – uciekłem z garderoby, doprowadzić się do porządku. Pod prysznicem.




   - Nareszcie jesteście! Niall nie mógł się was doczekać – odwróciłem się na pięcie, słysząc Katie, witającą kolejnych gości. Na widok Katy moje usta ułożyły się w wielce wymowną literę „O”, jak „o kurwa”. „To zaszalała...” Przyglądałem jej się uważnie, podchodząc do nich. Wzrok Louisa nie wróżył nic dobrego. Mark stał za nimi i śmiał się pod nosem.
   - Horan... – „To się chyba nazywa żółta kartka” parsknąłem, rozbawiony. „Zazdrosny idiota. Nic dodać, nic ująć.” Na szczęście moja siostrzyczka nic sobie nie robiła z tych zabójczych spojrzeń Louisa. „Nie żeby mogła je dojrzeć, choć i tak byłem pewien, że o nich wiedziała...
   - Niall! – rzuciła mi się w ramiona, gdy tylko przed nią stanąłem. – Wszystkiego najlepszego, braciszku – zauważyłem jak Louis mało dyskretnie sprawdza, czy sukienka jej się przypadkiem za bardzo nie podniosła. Sądząc po tym, że wciąż żyłem, upiekło mi się.
   - Ślicznie wyglądasz, Katy – powiedziałem jak najbardziej szczerze i z pełną świadomością tego, że obok stała moja dziewczyna. – Porywam cię na chwilę, bo po prostu musisz kogoś poznać...
   - Niall – wiedziałem, że Louisowi raczej się to nie spodoba, ale w końcu rodzina jest najważniejsza. Cmoknąłem Katie, która dziś zgodziła się pełnić niewdzięczną rolę gospodyni tego bałaganu i dałem znać, że za moment wrócę.
   - Lou, kocham cię, stary, jak niechcianego brata, więc zachowuj się – przewróciłem oczami, uśmiechając się szeroko. Katy chichotała pod nosem. – Zaraz ci oddam narzeczoną. Przynajmniej będziesz miał chwilę, by zorganizować wam coś do picia.
   - Będę tam – wskazał na Alex i Harry'ego siedzących na piętrze i obserwujących parkiet. – I lepiej dla ciebie, żeby moje kochanie wróciło do mnie szybko i w nienaruszonym stanie...
   - Tak, tak... – mruczałem pod nosem, prowadząc dziewczynę w stronę, gdzie ostatnio widziałem brata z jego narzeczoną. – On się ostatnio zrobił strasznie zazdrosny – powiedziałem, gdy już byliśmy poza zasięgiem słuchu przyjaciela. - Jak ty z nim wytrzymujesz?
   - Zupełnie mi to nie przeszkadza – zaśmiała się. – Louis po prostu lubi sobie powarczeć czasami. Gdzie mnie ciągniesz?
   - Zaraz się dowiesz – pomachałem bratu, który właśnie zamierzał ruszyć na parkiet. Po jego minie poznałem, że nie tylko ja byłem pod wrażeniem. – To jest właśnie Katy – powiedziałem, gdy stanęliśmy przed nimi. – Katy, chciałbym żebyś poznała mojego brata Grega i jego narzeczoną Denise.
   - Miło mi was poznać...
   - Nam tym bardziej miło – Greg uścisnął jej dłoń, a Denise, nie rozdrabniając się, porwała dziewczynę w ramiona. – Nie mogliśmy się doczekać, by się dowiedzieć, kogo Niall adoptował do rodziny. Wiecznie o tobie opowiadał, gdy dzwonił do domu – „Chyba mogłem się spodziewać porcji zawstydzania...” – Choć ostatnio konkurujesz z pewną blondynką...
   - Och, zamknij się – jęknąłem, poszukując wzrokiem Katie. Jakby wyczuła, że na nią patrzę, bo posłała mi przez salę buziaka. Po chwili jednak, odwróciła się witając kolejnych gości. – Nie narób mi wstydu. Ja o was same miłe rzeczy mówiłem. Chyba nie chcesz, żeby nam taka siostra koło nosa przeszła...
   - Jesteście okropni – zaśmiała się Denise i ujęła Katy pod ramię, ciągnąc do stolika. – Kate, co robisz pod koniec marca?
   - Właściwie to nie wiem... Jeżeli dobrze pamiętam, to chłopcy będą wtedy koncertować po Anglii... – usłyszałem ostrożną odpowiedź. – Nie znam jeszcze dokładnego planu...
   - Chcieliśmy was z Louisem zaprosić na nasz ślub – wtrącił się Greg, siadając naprzeciwko dziewczyn. Wcisnąłem się obok niego. – Mama nie może się już doczekać, by cię poznać.
   - Ale przecież... – w przygryzionej wardze rozpoznałem zakłopotanie. Gdyby nie opatrunki, zasłaniające oczy, dojrzałbym jeszcze więcej.
   - Należysz teraz do rodziny, prawda? – powiedziałem, ściskając jej dłoń. – Musisz się zgodzić. Lou nie ma tu nic do gadania. To sprawa rodzinna. Zresztą za tobą pójdzie wszędzie... – dodałem zgodnie z prawdą.


   - Widzieliście Katie? – zapytałem przyjaciół, rozglądając się w poszukiwaniu mojej dziewczyny.
   - A co? Znowu ci uciekła? – parsknął Zayn, szczerząc się jak nienormalny. „Najlepszy dowód na to, że ten pan nie miał trudności ze zlokalizowaniem baru...
   - Kto komu uciekł? – Scott pojawił się wraz z Amy i z tacą zastawioną drinkami.
   - Horan dziewczynę zgubił – Josh sięgnął po piwo. – Znowu.
   - Nie zgubiłem. Tylko chwilowo nie mogę zlokalizować...
   - Katie? – Amy wyglądała jakby nie wiedziała, o czym toczy się rozmowa. – Widziałam ją przed chwilą na schodach. Niosła czyjeś kule... – „Alex” zerknąłem w stronę stolika przyjaciół i uśmiechnąłem się, widząc znajomą blondynkę.
   - Czekaj, czekaj... – D chwycił mnie za ramie, gdy chciałem odejść. – Ta twoja Katie, to ta sama laska, którą po całym Londynie goniłeś?
   - Nie goniłem jej po całym Londynie – oburzyłem się, co tylko rozśmieszyło przyjaciół.
   - Zayn mówił coś innego – „Josh, ty zdrajco!” – Podobno w największym korku, zostawił samochód na środku ulicy i za nią pobiegł!
   - Ale numer! – D był pod wrażeniem. – Stary, w życiu bym się nie spodziewał, że jednak ją odnajdziesz... Super! – objął mnie ramieniem. – A teraz powinniśmy ją tu zaprosić i opowiedzieć jej wszystkie kompromitujące sytuacje z tobą w roli głównej...
   - Boże... – jęknąłem na samą myśl o takich pogaduszkach. – A miałem cię za przyjaciela...
   - Właśnie od tego są przyjaciele – Scott poparł kumpla. – Katy się nasze opowieści bardzo podobały.
   - Zabijcie mnie...
   - Chociaż nie mogła uwierzyć, że jeździłeś nago na rowerze, śpiewając piosenki Biebera – Scott pastwił się dalej. – Uwierzyła dopiero, gdy pościliśmy jej nagranie.
   - Tam są drzwi! – wskazałem w jakimś mało sprecyzowanym kierunku, ciesząc się, że przyjaciele polubili Katy na tyle, by zdradzić jej nasze największe tajemnice. „Choć akurat tą jedną mogli sobie darować...


   Wodziłem wzrokiem za Katie, która najwyraźniej porzuciła mnie dla Danielle, by teraz z nią szaleć na parkiecie. Wyglądała obłędnie w czarnej, krótkiej sukience i wysokich szpilkach. Gdy tak na nią patrzyłem, miałem ochotę zakończyć imprezę i zabrać ją do domu. „I może jeszcze kilka rzeczy chodziło mi po głowie...” Przyssałem się do piwa, mając nadzieję, że trochę ostudzi moje gorące myśli.
   - Ślinisz się, stary – Harry oparł się o ścianę obok. „Nieee...” jęknąłem, wiedząc na co się zanosi. – Mówiłem ci, że faceci nie są stworzeni do życia w celibacie...
   - Och, zamknij się... – zamknąłem oczy, wzdychając. Znając go, nie trudno było się domyślić, że dopiero się rozkręcał. – Nie każdy jest taki szybki, jak ty.
   - Ma się ten dar – wypiął dumnie klatę. – Ale serio, Niall. Na co ty czekasz? Aż ci ją ktoś sprzątnie sprzed nosa? Dziewczyna jest gorąca jak pochodnia. A te jej buty... Mniam... – zamruczał. Posłałem mu mordercze spojrzenie, co tylko skwitował głośnym śmiechem. Westchnąłem zrezygnowany. „Z takimi nie wygrasz...” – Horan, kurwa mać! Bierz się za nią! – trzepnął mnie w łeb i zabrał moje piwo. – Ja naprawdę wszystko rozumiem i może ta wasza nieśmiałość byłaby nawet słodka... – wsunął mi coś do kieszeni i prawdę mówiąc bałem się sprawdzić co to takiego. – Ruszaj, ogierze. Sięgnij w końcu po to, na co oboje macie ochotę. Jakie ona jeszcze ma ci znaki dawać? Pomachać majtkami? – pchnął mnie tak, że prawie zaliczyłem glebę. Uratowałem się tylko dzięki tańczącym znajomym, na których wylądowałem. Ruszyłem w stronę mojej dziewczyny.
   - Ja chyba oszalałem. Słucham Stylesa. Chyba właśnie w piekle powiało chłodem... – mruczałem pod nosem, zastanawiając się nad słowami przyjaciela.
   - W końcu, Niall! – Danielle przywitała mnie wielkim uśmiechem. – Ile można ściany podpierać? Na swojej imprezie powinieneś być królem parkietu.
   - Ja i moje umiejętności taneczne nie do końca się dogadujemy – powiedziałem, wpatrując się w Katie. „Naprawdę zamierzam posłuchać Stylesa?” – Mogę cię porwać na chwilę – miałem wrażenie, że moja twarz przypominała dorodnego buraka i wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co mi chodziło po głowie. Rumieniec Katie sprawił, że zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco. Skinęła głową i pociągnąłem ją w stronę biura, które udostępnił mi dziś właściciel lokalu. „Nie wierzę...” jęknąłem, gdy mijając Harry'ego, zauważyłem jego uniesione kciuki i rozbawione spojrzenie. „Wcale nie zamierzam zrobić nic z tego, co ten zboczeniec insynuuje” otworzyłem dźwiękoszczelne drzwi i zamknąłem je za nami na zamek. „Tylko żeby nikt nam nie przeszkodził w rozmowie...” Oparłem się o nie ciężko, przyglądając się, jak moja dziewczyna omiata wzrokiem pomieszczenie. „Po prostu chcę porozmawiać chwilę w spokoju...” W końcu spojrzała na mnie z delikatnym uśmiechem. – Katie... J-Ja... – „Zabiję Stylesa” obiecałem sobie. „Nigdy więcej się do niego nie odezwę.” Właśnie robiłem z siebie debila przed dziewczyną, na której mi zależało. – Może... – postanowiłem się poddać i, mimo iż czekało mnie za to kilka tygodni niewybrednych żartów, to nie mogłem tego zrobić. „Przecież to nie byłem ja...” – To jed... – gorące usta przerwały mi w pół słowa. Spojrzałem zaskoczony na Katie, której rumieniec tylko się pogłębił. „No, jeżeli ona może, to chyba ja też” postanowiłem i tym razem to ja zainicjowałem pocałunek.
   Nim się obejrzałem przyciskałem ją do drzwi, wpijając się w jej usta, jakby od tego zależało moje życie. Pozwoliłem dłoniom błądzić po jej ciele, wszędzie, gdzie tylko mogłem sięgnąć, a i tak było mi mało. Chciałem pieścić nogi w tych szpilkach, które były więcej niż nieprzyzwoite. „Boże...” jęknąłem, gdy poczułem nieśmiałe dłonie pod koszulką. Przyssałem się do jej szyi, ściskając za pośladki i przyciągając do mnie.
   - Niall! – pisnęła, gdy zawędrowałem pod jej sukienkę. Pociągnęła mnie za włosy, odciągając od swojej skóry. Spojrzałem jej w oczy i ujrzałem w nich taki sam ogień, jaki płonął we mnie. – To szaleństwo... – szepnęła, po czym przyciągnęła mnie do pocałunku, a jej palce zaczęły nerwową walkę z guzikami koszuli. Moje dłonie pieściły gładkie pośladki okryte skąpą koronką. Pociągnąłem dziewczynę na kanapę stojącą pod ścianą. Objęła mnie kolanami, szarpiąc się z opornym paskiem. – Ała! – jęknęła mi prosto w usta, podskakując. Sięgnęła mi do kieszeni i po chwili czerwieniłem się jak idiota, gdy zauważyłem w jej dłoni pakiet prezerwatyw. „Czy on zwariował?
   - Harry – powiedziałem jakby to wszystko wyjaśniało. I może jednak tak było, bo wspomniany „prezent” wylądował obok nas na kanapie, a my wróciliśmy to przerwanych czynności, nic sobie nie robiąc z imprezy, która odbywała się za ścianą. „Lub dwoma.




   - Josh! Z drogi – Danielle wyglądała jak ktoś, z kim lepiej nie zadzierać. – Co to znaczy, że te toalety są chwilowo nieczynne? Wiesz jaka kolejka zrobiła się na górze?
   - Domyślam się, biorąc pod uwagę ilość osób, które tam odesłałem – powiedział, odważnie blokując drzwi. – Siła wyższa...
   - Jaka siła wyższa? – jęknęła, przebierając nogami. – Pokażę ci siłę wyższą, jak ci nasikam do butów.
   - Horan właśnie odbiera ostatni prezent urodzinowy – postanowiłem przyjść z pomocą. W końcu to był niejako mój pomysł. „Dodajmy, że jak zawsze genialny.
   - O czym ty... – muzyka na chwilę ucichła, a my mogliśmy całkiem wyraźnie usłyszeć wykrzyczane imię naszego solenizanta. – Nie wierzę... – uśmiechnęła się Dani, by po chwili rechotać już na całego. – Jesteście nienormalni...
   - My? – oburzył się Josh. – Przecież to nie my...
   - Kurwa! Katieee!
   - Chyba można powiedzieć, że prezent mu się spodobał – powiedziałem, śmiejąc się na całego. – Myślicie, że facet ma monitoring w biurze? – spojrzeli na mnie jak na debila. – No co? Dla Horana przecież. Na pamiątkę.
   - Nie wierzę, że oni naprawdę to zrobili – wysapała Danielle, rozglądając się, czy przypadkiem nikt nie podsłuchuje. Pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy, że czasami zachowywała się jak Payne.
   - Ja też – przyznałem. – Chciałem tylko trochę go podrażnić, ale najwidoczniej przypadkiem odkryłem, czego im brakowało...
   - Co to za zebranie urządzacie bez nas? – Liam objął swoją dziewczynę, a Zayn stanął obok, lekko się chwiejąc i obaj wpatrywali się w naszą wesołą kompanię zaciekawieni.
   - Pilnujemy cnoty Horana – powiedziałem, siląc się na poważny ton, ale widząc ich miny, musiałem skapitulować. – A właściwie to tego, by w końcu ją stracił.
   - Idioci – jęknął Liam, kręcąc głową. „O ile zakład, że nie uwierzył w ani jedno nasze słowo?” Choć jedno trzeba mu przyznać, refleks miał i potrafił się odnaleźć w każdej sytuacji. Gdy po chwili drzwi się otworzyły i pojawił się w nich Niall, wyglądający na porządnie... wymęczonego, Payne przypominał kogoś, kto właśnie przechodził zawał. Szybko złapał przyjaciela za fraki i pociągnął go do męskiej toalety, gdzie pewnie oprócz pogadanki w swoim stylu, doprowadzi go do porządku. Spojrzałem na Danielle.
   - Chciałaś do kibelka – posłałem jej wymowne spojrzenie. – Sprawdź przy okazji, czy ktoś tam nie potrzebuje pomocy... – wpuściliśmy ją do środka, dalej pilnie strzegąc drzwi. Zauważyłem, że Zayna najwyraźniej wmurowało w parkiet. – Co tam, Malik? Gdzie twoja piękna pani?
   - W Liverpoolu – powiedział po chwili, a jego głos zdradzał, że myślami był daleko stąd. – Co wyście zrobili Niallowi?
   - Ja tylko pilnowałem drzwi! – Josh od razu wykazał się odwagą, rozkładając ręce.
   - Ja tylko zatroszczyłem się o gumki – poruszyłem komicznie brwiami. – Zresztą nie będę ich już potrzebował w najbliższym czasie – popatrzył na mnie z niedowierzaniem. – No i może jeszcze szepnąłem mu co nieco o tym, jaka to ona jest gorąca...
   - Kto jest gorący, Styles?
   - Oczywiście, że ty, Motylku – przyciągnąłem ją do siebie, udzielając najwidoczniej poprawnej odpowiedzi, bo przy okazji zebrałem zasłużonego całusa. – Jesteś taka gorąca, że normalnie guma się pali – puściłem jej oczko. „Mina w momencie, w którym załapała? Bezcenna...
   - Idiota – mruknęła, kręcąc głową i śmiejąc się pod nosem.
   - Ale twój idiota – suszyłem zęby z tej radości, jaka mnie przepełniała. „Nie powiem, kilka piw też mogło tu mieć swój udział.
   - Dlaczego przenieśliście imprezę pod drzwi? – Louis obejmował w pasie Kate. Ta dwójka przez cały wieczór była nierozłączna i biada temu, kto byłby na tyle głupi, by podejść do nich i poprosić dziewczynę do tańca. Biorąc pod uwagę jej kieckę i poziom zazdrości Lou, musiałby to być samobójca.
   - Bo to tylko dla wybranych – Josh parsknął śmiechem, a ja nie mogłem się nie przyłączyć. Uciszyło nas dopiero pojawienie się solenizanta. Szczerzył się jak nienormalny, a jego twarz kolorem przypominała poparzenie któregoś tam stopnia.
   - Co tam? – wcisnął mi coś w dłonie. – Dobrze się bawicie? – zapytał, klepiąc Zayna po plecach i zniknął w morzu ludzi.
   - Bo ci uwierzę! – krzyknąłem za nim, gdy zapoznałem się z tym, co mi zostawił. A raczej z tym, czego i ile brakowało. – Nie mogę z tego wariata – śmiałem się na całego, przytulając do siebie Alex, a miny przyjaciół jeszcze mnie nakręcały.




   Wnętrze samochodu raz po raz rozświetlały mijane latarnie oraz światła pojazdów, jadących z naprzeciwka. Londyn nocą robił równie wielkie wrażenie jak za dnia. Nie tylko w obrębie centrum. Choć może tylko ja tak to odbierałem...
   Dzisiejszego dnia Mark robił za szofera i głównie dzięki temu trochę szumiało mi w głowie. W ciszy tuliłem do siebie dziewczynę, rozkoszując się relaksującą jazdą. Zauważyłem, że dłonie dziewczyny delikatnie gładzą zaproszenie, które leżało na jej kolanach. Uśmiechnąłem się, wiedząc, że Denise i Greg zamówili je specjalnie dla Kate i dzięki temu moja narzeczona mogła zapoznać się z treścią kartki samodzielnie.
   - Pojedziemy na ślub jeśli masz ochotę – powiedziałem, przerywając milczenie i nawiązując do wcześniejszej rozmowy. – Z tego co pamiętam nie kłóci się to z żadnymi terminami...
   - Zayn mówił, że nikt oprócz Nialla miał nie lecieć, żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania i żeby fani nie zepsuli ślubu...
   - Z fanami to akurat różnie może być – zerknąłem na kartkę. – Doskonale wiedzą, że Niall tam będzie, więc możemy mieć tylko nadzieję, że ochrona dopilnuje, by nie zakłócano porządku. A co do naszej obecności tam, w sensie całego zespołu, to cóż... Nie jesteśmy dla Grega żadną rodziną. To po pierwsze. Po drugie, rzeczywiście cała nasza piątka tam, zdecydowanie mogłaby narobić nie lada zamieszania, a w końcu to powinien być dzień Denise i Grega – wyliczałem. – Ale skoro Horanowie twierdzą, że należysz do ich rodziny, to jak najbardziej musisz tam być.
   - Przecież Niall tylko tak żartuje z tą siostrą... – uśmiechnęła się nieśmiało, wsuwając swoją dłoń w moją.
   - Na początku też tak myślałem. Zresztą nie tylko ja. Ale teraz nie byłbym tego taki pewien, kochanie – oparłem policzek w jej włosach. – Czy gdyby to miał być tylko taki żart, to opowiedziałby im o tobie tyle? Zrobili zaproszenie specjalnie dla ciebie. Myślę, że powinnaś się raczej przyzwyczajać do myśli, że masz irlandzką rodzinę, która z pewnością nie może się doczekać, by cię poznać. Zresztą słyszałaś Horana – pieściłem kciukiem wnętrze jej dłoni. – Jeśli cię nie przywiozę, utnie mi jaja, a przecież wiesz jak bardzo jestem do nich przywiązany. A że wszystko co moje jest także i twoje, więc powinnaś się troszczyć o nasze klejnoty rodowe – parsknięcie Marka przypomniało mi, że mamy publiczność.
   - Skoro tak stawiasz sprawę, to wydaje się, że nie mam wyjścia – zaśmiała się i mimo iż nie mogłem tego dojrzeć, byłem pewien, że oblała się rumieńcem. – Nie wiem, czy wiesz, ale ja też jestem do nich przywiązana – uniosła głowę, by szepnąć mi do ucha. „I Styles śmie mnie nazywać zboczeńcem” zassałem głośno powietrze. „Jak tu nie być, gdy staje mi na samą myśl o niej w moich ramionach?
   - Daleko jeszcze? – warknąłem, tylko rozbawiając tym towarzystwo. Miarowe oddechy powoli pozwoliły mi ochłonąć, ale tak było tylko do chwili, w której poczułem drobną dłoń na moim udzie. „Zdecydowanie zbyt blisko...


   Z pełną premedytacją zatrzymałem się u podnóża schodów. „By podziwiać widoki...” zamruczało moje gorsze ja, zajmując miejsca w pierwszym rzędzie. Ale czy mogłem się z nim nie zgodzić, mając przed sobą takie zjawisko? Byłem w stanie podwyższonej gotowości przez większość wieczoru, więc chyba naszedł czas, by ten żołnierz mógł odpocząć. „Ale najpierw czeka go jeszcze ostatnie zadanie dziś” pożerałem wzrokiem zgrabne nogi Kate, osłonięte ciemnymi pończochami. Pieściłem je wzrokiem od delikatnych kostek, przez kształtne łydki i uda, aż dotarłem do tego boskiego tyłeczka, skrytego koronkową sukienką. Niby wiedziałem, że jest tam jakaś podszewka, ale moja wyobraźnia najwyraźniej nie brała tej informacji pod uwagę, uznając ją za niezbyt ważną.
   - Lou? – w tym momencie, gdyby było to możliwe, dojrzałbym pytanie w oczach Kate, niestety przepaska skutecznie chroniła je przed moim wzrokiem. Było ono jednak doskonale słyszalne w jej głosie. „Ale nie słyszałem w nim strachu. Już nie...” uśmiechnąłem się, rejestrując kolejną zmianę, jaka zaszła w mojej narzeczonej. „Była bezpieczna i wiedziała o tym.” – Coś się stało?
   - Nieee... – poprawiłem spodnie, nieprzyjemnie ocierające się o mojego nabrzmiałego przyjaciela. „Spokojnie, żołnierzu.” – Podziwiam widoki...
   - Jesteś niemożliwy – zaśmiała się. Nim się odwróciła i skręciła do sypialni, zdążyłem jeszcze zauważyć rumieniec na jej policzkach. „Jakżeby inaczej...
   - Przynajmniej nie używasz takich epitetów jak Alex wobec Harry'ego – powiedziałem, wspinając się po schodach. – Czy wspominałem ci, że wyglądasz nieprzyzwoicie gorąco w tej sukience? – nie odrywałem od niej wzroku, opierając się o framugę. Usiadła na kanapie, zdjęła buty i próbowała rozmasować obolałe palce.
   - Ostatnio mówisz tak o każdej, którą zakładam...
   - Co ja poradzę, że przy tobie odkryłem moją miłość do sukienek – podszedłem do niej i klękając na dywanie, sięgnąłem po jej stopy. – Pozwól, że ci pomogę...
   - Mmm... Jak dobrze... – zamruczała, opierając się wygodnie. „Bardzo dobrze...” prawie oblizałem się z zadowolenia. „Ach ta moja przebiegłość...” masowałem bolącą stopę powoli kierując się wyżej. I jeszcze wyżej... Aż dotarłem do koronki zwieńczającej pończochę i moje palce musnęły nagie udo. – Lou! – pisnęła zaciskając nogi i przy okazji więżąc jedną z moich dłoni bardzo blisko bram do raju. „Poeta się znalazł...
   - No przecież pomagam ci się rozebrać, kochanie – z każdą minutą robiło mi się goręcej. – Tyle razy pytałaś, czy nie poszło ci oczko, że postanowiłem to dokładnie sprawdzić...
   - Ach tak?
   - Nie inaczej – potwierdziłem, jak najbardziej niewinnym tonem. – Chyba nie posądzałaś mnie o żadne nieprzyzwoite rzeczy? Co ci też chodzi po głowie?
   - Nie mogę ci powiedzieć – uśmiechała się przygryzając wargę. „Boże, to niezmiennie rozpala mnie do białości...” jęknąłem, czując rewolucję w spodniach.
   - A to dlaczego? – wydukałem, zmienionym z pożądania głosem, zajęty powolnym zsuwaniem pończochy. Brakowało mi widoku jej oczu zasnutych mgłą podniecenia. Białe opatrunki, choć oczywiście niezbędne, skrywały to, co tak kochałem. Oczy pełne uczuć, w których mogłem czytać jak z otwartej księgi i które zawsze porywały mnie w swoją głębię. Odłożyłem drugą pończochę na bok i uniosłem się lekko, by złożyć pocałunek na białej opasce. „Kolejny dzień bliżej...” odliczałem w myślach jak każdego wieczoru.
   - Bo to same nieprzyzwoite myśli – wyszeptała i z wrażenia chyba zabrakło mi powietrza w płucach. „Przydałaby się instrukcja oddychania.” – Nie chcę cię zgorszyć...
   - Za późno... – powiedziałem prosto w jej usta, by następnie nakryć jej wargi moimi. Smakowała... „Jak niebo...” rozległo się w mojej głowie i zabijcie mnie, ale nie mam pojęcia, która „ja” to powiedziało.


123 komentarze:

  1. Oj, dałam się wam teraz naczekać na rozdział... Przepraszam, że tyle to trwało, ale czas ostatnio zdecydowanie nie jest po mojej stronie... Dziękuję wszystkim za wyrozumiałość.

    Już chyba nie wypada mi pisać, że niedużo zostało do końca, więc krótko: to był PRZEDOSTATNI rozdział. Mam nadzieję, że się wam podobał, choć wiem, że za wiele się w nim nie działo. To po prostu kolejny z tych podsumowujących rozdziałów.

    Strój Kate z pogrzebu:
    http://instagram.com/p/nLb762ndVc/#

    Kreacja na imprezę urodzinową Nialla:
    http://instagram.com/p/nLcBtgndVl/#

    Jak wam się podobają?

    Znów nawaliłam... Przepraszam was bardzo, że nie odpowiedziałam na komentarze pod ostatnim rozdziałem. Ostatnio korzystam z internetu głównie w komórce i naprawdę nie jestem w stanie napisać na niej nic dłuższego, a nie chciałam odpowiadać tylko na te krótkie komentarze, bo to raczej byłoby nie fair...
    Dodaję rozdział, bo po prostu już jest gotowy, a i tak długo czekaliście. Podobno będę miała wolny weekend (hurra). Jeśli okaże się to prawdą, to w sobotę odpowiem na komentarze pod poprzednim rozdziałem. Jeszcze raz przepraszam...

    No bo przecież ja nie potrafię krótko... Z całego serca dziękuję wam za te wszystkie przemiłe słowa i komplementy. Cieszę się, że moja pisanina przypadła wam do gustu i jakoś ze mną wytrzymujecie :)
    Czwartek już prawie za nami, wiec życzę wam wszystkim wspaniałego weekendu i obyście znaleźli w nim czas dla siebie :)

    Całuję xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozdział jest genialny jak zawsze, długo na niego czekałam ale było warto :) szkoda, że następny będzie tym ostatnim, świetnie piszesz i ja będę za twoją pisaniną bardzo tęsknić, więc mam nadzieję,że niedługo zaczniesz coś nowego :) pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i mam nadzieję, że choć trochę wynagrodził długie czekanie :)
      Wszystko kiedyś się kończy i wierz mi, nie tylko ty będziesz tęsknić...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  2. Na samym początku, myślę że najważniejsza rzecz. Nie przejmuj się, że tak późno dodałaś rozdział! Własne życie ważniejsze niż blog. Nadal tak uważam, nawet jeśli zawsze nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. ;)
    Tak dużo Niall'a było. Zdecydowanie mi się podobał rozdział. Niall i Katie... wreszcie nieśmiałość na trochę zniknęła.
    Lou i Kate są zawsze tacy słodcy razem. A zazdrość chłopaka tylko sprawia, że chcę mi się śmiać. Zdecydowanie wpadł jak śliwka w kompot. :D
    Nie wiem co wiecej napisać. Jestem ostatnio okropna w pisaniu komentarzy...
    Smutno, że został tylko jeden rozdział, ale i tak z niecierpliowścią czekam na to jak się skończy to opowiadanie.
    Całuję i życzę udanego odpoczynku w wolny weekend. ♥
    Patricia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za przemiłe słowa i wyrozumiałość. Z tym przejmowaniem, to niestety nie jest tak łatwo... A może to ja jestem beznadziejnym przypadkiem? Niby wiem, że zrozumiecie, iż miałam inne obowiązki, ale i tak źle mi z tym, że musicie czekać...
      Rzeczywiście było sporo Nialla. Musiałam mu trochę wynagrodzić, to długie czekanie na miłość ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  3. Przedostatni rozdział ?! Nieeee ! Bosh kocham to opowiadanie i nie uwierze ci, że to już koniec. Nie, po prostu NIE ! Za bardzo się zakochałam :'( Ale piszesz bosko dziewczyno szacun normalnie. Więc nie muszę pisać, że rozdział BOSKI ! Życzę na ostatni rozdział weny. Ale się rozpisałam dobra kończę.
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec zbliża się nieubłaganie... Tak bywa niestety. Dziękuję ci za miłe słowa i komplementy. Cieszę się, że moja pisanina ci się podoba :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  4. Jestem Twoją wielką fanką naprawdę! Masz ogromny talent i bardzo kocham czytać Twoje opowiadanie. Jestem od niego uzależniona. Dzisiaj co 5 minut patrzyłam czy może dodałaś nowy rozdział i normalnie miałam ochotę piszczeć jak zobaczyłam, że jest.
    Nie wyobrażam sobie dnia, kiedy dodasz ostatni rozdział. Teraz nie wyobrażam sobie tygodnia, żebym nie czekała na nowy rozdział. Na ten czekałam aż 18 dni. I było warto.
    Na koniec chciałam Ci podziękować za to, że poświęcasz swój czas i zrywasz noce, żeby pisać.
    Pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci, moja kochana fanko ;) Dziękuję za te wszystkie miłe słowa i komplementy. Wiesz, jak sprawić, bym uśmiechała się od ucha do ucha :)
      Cieszę się, że wciąż czekasz na kolejne rozdziały :) Mam nadzieję, że ten ostatni przypadnie ci do gustu...
      No i przede wszystkim dziękuję za zrozumienie... Cieszę się, że są czytelnicy, którzy rozumieją, że prowadzenie bloga wymaga trochę czasu i poświęceń :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  5. Kocham to opowiadanie! Naśmiałam się dzisiaj. Zresztą jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że opowiadanie ci się podoba i że wywołuje u ciebie tyle emocji :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  6. Rozdział per-fect! :) super piszesz, ie mogę się doczekać następnego, ale szkoda, że to będzie ostatni! Mam nadzieję, że przewidujesz jakąś część drugą.
    Spodziewam się, że w następnym rozdziale okaże się, że Kate widzi, Alex się dowie, że urodzi dziewczynkę i ogólnie będzie cud-miód =)
    Czekam z niecierpliwością na nexxxt :*

    Zapraszam też do mnie:
    onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie, to od rozdziału 45, to już jest druga część :) Początkowo opowiadanie miało się zakończyć na właśnie tylu rozdziałach. Trzeciej serii raczej nie będzie, ale zastanawiam się nad kilkoma dodatkami...
      Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i mam nadzieję, że kolejny również przypadnie ci do gustu :)
      Lubię szczęśliwe zakończenia, więc całkiem możliwe, że dobrze zgadujesz...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  7. OMG! Podczas imprezy tak walnęłam ręką w czoło, że mi ślad został. Później płakałam ze śmiechu (w sumie cały czas płakałam ze śmiechu) i wydawałam dzikie dźwięki zabijanego wieloryba XD a teraz umieram bo nie chcę żeby się skończyło :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaserwowanie mi niezłej porcji śmiechu :D "Dzikie dźwięki zabijanego wieloryba"? Czy mogę podkraść ci ten tekst?
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam xx

      Usuń
  8. piękny rozdział, teraz dopiero czuję ogromną ciekawość co do ostatniego rozdziału jak wszystko się potoczy ale wiem że warto czekać, więc moja droga ty odpocznij, zrelaksuj się i naładuj baterie - i oby wizja wolnego weekendu była prawdziwa.
    Cudownie piszesz o uczuciach, relacjach i całej reszcie, czytanie twojego opowiadania to czysta przyjemność, choć tak bardzo zżyłam się z tymi bohaterami że smutno będzie mi się z nimi rozstać, ale wszystko kiedyś ma swój koniec prawda?. jedno jest pewne na długo to opowiadanie będzie w mojej pamięci ...
    odnośnie rozdziału, Louis i Kate nic dodać nic ująć poprostu pięknie się czyta o miłość silniejszej niż wszystko, mam nadzieję że i Zayna i Perrie losy ułożą się podobnie, ze oboje po układają sobie wszystko tak by móc przejść do kolejnego etapu - ruszyć dalej... bardzo im tego życzę
    nasz drogi Niall i jego gorąca dziewczyna to było świetne, prezent urodzinowy genialny - do tej pory uśmiech nie schodzi mi z twarzy
    hmmm Alex i Harry oni są zajebiści w każdym calu, ich docinki i czułe gesty sprawiają że sama chciała bym tak jak oni :-)
    Liam i Daniell są z sobą i dla siebie każdego dnia, umieją się odnaleźć w całym zwariowanym świecie na dodatek zawsze służą pomocą każdemu kto by jej potrzebował...
    śmierć małej Lily była przeżyciem dla nich wszystkich ale największą dla jej matki, bólu matki chowającej własne dziecko nie da się opisać żadnymi słowami..
    po każdym twoim rozdziale rozmyślam co będzie działo się w następnym (pewnie nie tylko ja tak mam ale większość osób czytających twoje opowiadanie) ;-) mam nadzieję że ostatni rozdział będzie jednym wielkim Happy Endem ale to ty jesteś twórcą i wiem że jakkolwiek postanowiłaś zakończyć ta historie będzie to właściwe...
    dziękuje za te 99 rozdziałów, za emocje które one we mnie wywoływały i za twój czas poświęcony na ich pisanie... Nata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci, kochana, za te wszystkie przemiłe słowa i komplementy. I oczywiście za ogromną wyrozumiałość. Cieszę się, że mam takich czytelników jak ty :)
      Jestem przeszczęśliwa, że moje opowiadanie przypadło ci do gustu i że udało mi się przelać w nie tak wiele emocji, ale nie tylko. Zawsze cieszę się, gdy ktoś dojrzy w nim coś więcej, bo nie chciałam, by to było tylko kolejne opowiadanie o przystojniakach z 1D.
      Od pierwszego rozdziału starałam się pisać o zwykłej/niezwykłej codzienności i wpleść w nią losy bohaterów. Cieszę się, że wykreowane przeze mnie postacie sprawiły, że je polubiłaś :)
      Śmierć Lily była takim kontrastem, ukazującym nam, że nawet szczęśliwe zakończenia mogą być zabarwione smutkiem i rozpaczą. Samo życie... Nic nie możemy na to poradzić. Musimy przecież żyć dalej...
      Uwielbiam szczęśliwe zakończenia, więc jest wielka szansa, że ostatni rozdział będzie właśnie takim jednym wielkim happy endem :) Zresztą mam nadzieję, że niedługo będziecie się mogli o tym przekonać.
      Dziękuję ci za cudowny komentarz i za to, że czytasz moje opowiadanie.
      Całuję xx

      Usuń
  9. Jezu co to oznacza PRZEDOSTATNI co dalej ? Błagam nie moze byc końca to opowidanie jest jedynym które wielbie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wszystko kiedyś się kończy i nie inaczej będzie z tą historią... Aczkolwiek zastanawiam się nad napisaniem kilku dodatków. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  10. Świetny rozdział. Dlaczego on jest przedostatnim? Jak ja to przeżyje, jak zakończysz to opowiadanie? Uwielbiam je czytać i mordka mi się cieszy, gdy zobaczę, że dodałaś nowy rozdział. Eh.. Szkoda, że to prawie koniec. Początek był dość smutny i mi chwilowo się to udzieliło, ale już końcówka zdecydowanie poprawiła mi humor. Zdecydowanie było warto czekać na ten rozdział. Z niecierpliwością, ale i ze smutkiem czekam na następny. Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i bardzo się cieszę, że rozdział ci się spodobał i że ta moja pisanina sprawia ci tyle radości :)
      Rzeczywiście było trochę smutnych chwil w tym rozdziale, ale w końcu życie to nie tylko momenty szczęścia i radość... Mam jednak nadzieję, że dalsza część rozdziału zrównoważyła te mniej wesołe wydarzenia.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  11. Jejku, nie mogę uwierzyć, że to już przedostatni rozdział ; ___ ; naprawdę pokochałam ten blog, mimo że znalazłam go niedawno <3 bardzo mi się podoba twój styl pisania itp. :33 rozdział jak zawsze, supermegazajebiaścieświetny, po prostu PER-FECT :)) mam nadzieję, że zdecydujesz się jednak napisać drugą część tej zajebistej historii :) najbardziej w Twoim blogu podoba mi się to, że nie jest taki jak inne, że zwykłe, normalne dziewczyny spotkają któregoś z chłopców i od razu się zakochują, happy end, blablabla. Twój blog jest wyrwany z codzienności i nudy,pisany z uczuciem, w każdym rozdziale odczuwało się to samo, co bohater i to jest piękne <333 kocham ten blog i kocham Ciebie, za to, co tworzysz i jak tworzysz <3
    - lubię_cię xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chwilami nie mogę uwierzyć, że to już prawie koniec. Kiedy to zleciało? Dziękuję ci za przemiłe słowa i bardzo się cieszę, że moja pisanina przypadła ci do gustu :) Co do kolejnej części, to raczej jej nie będzie. Już raz dałam się namówić na kolejny sezon (po 44 rozdziale) i myślę, że to wystarczy. Aczkolwiek zastanawiam się nad napisaniem kilku dodatków, ale to głównie będzie od was zależało. Wspomnę o tym pod ostatnim rozdziałem.
      Dziękuję ci. Za to, że znalazłaś w moim opowiadaniu coś więcej. Że potrafiłaś to dojrzeć. Zdaję sobie sprawę, że wielu czytelników nie czyta miedzy wierszami i dlatego ogromną radość sprawiają mi ci, którzy potrafią dojrzeć ukryte dno, jakieś przesłanie...
      Całuję xx

      Usuń
    2. Matko, nawet nie wiesz, jaka podjarana byłam, że odpisałaś xD To ja Ci dziękuję, że piszesz :')) . Potrafiłaś wydobyć że mnie prawdziwe uczucia - strach, smutek i niepochamowaną radość. Co do drugiej części, oczywiście nie zmuszam :)) a na dodatki będę czekać z niecierpliwością, jak pewnie wszyscy, chociaż smutno mi, że blog ma już swój koniec. Ale jak to mówią, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy, nieprawdaż? Mam tylko nadzieję, że całkowicie nie porzucisz pisania, bo naprawdę kocham Twoją twórczość <3 ( i Ciebie teeeeż :D )
      Również całuję i pozdrawiam :33 xoxo
      -lubię_cię xD

      Usuń
    3. Pisanie zdecydowanie nie zamierzam porzucać. Jest to jedna z niewielu pasji, które towarzyszą mi od dawien dawna i sprawiają wiele radości. Inne przychodziły i odchodziły, a pisanie zawsze było ze mną i mam nadzieję, że zawsze będzie.
      Ja również się cieszę, że napisałaś :) Czasami tak sobie myślę, że nikt nie czyta tych moich odpowiedzi i pewnie nie zrobiłoby nikomu różnicy, gdyby ich nie było... Fajnie wiedzieć, że jest ktoś, kto to robi :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    4. No i prawidłowo : D hahaha, no jak bym mogła nie czytać odpowiedzi mojej ulubionej autorki <3 no i oczywiście chciałabym poczytać jakieś Twoje inne opowiadanie, czy coś w tym stylu :)) <3
      - lubię_cię xD

      Usuń
  12. Przedostatni rzdział? Jak to przecież ja tego nie przeżyje,chyba chcesz doprowadzić mnie do wczesnej śmierci ;( A co do rozdziału to WOW.Na początku zalałam się łzami,a poźniej nie mogłam przestać się śmiać.Jak po tym blogu nie będziesz pisać kolejnego równie wspaniałego to Cię znajde i sama będę kazała Ci pisać!Liczę na fajerwerki w ostatnim rozdziale...A właśnie co z dzieckiem Harrego i Alex?Co z operacją Kate?Jak ty możesz teraz to kończyć.Przez Ciebie nawet nie myśle normalnie,a co dopiero pisać sensowne zdania!Kocham i pozdrawiam Beata xx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że nie będzie tak źle i jakoś razem przeżyjemy zakończenie tej historii... Cieszę się, że moja pisanina ci się podoba i że wciąż jeszcze nie masz jej dość :) Czy będzie kolejny blog? Prawdę mówiąc na razie o tym nie myślę. Będę się zastanawiać, gdy już definitywnie zakończę ten i chwilę odsapnę.
      Fajerwerki w ostatnim rozdziale? Czemu nie? Pomyślę o tym ;) No i mam nadzieję, że w kolejnym rozdziale znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  13. Katie i Niall.... mniammmm! Ja się chyba załamię, jak ty skończysz to opowiadanie :( Świetny rozdział, a jeszcze lepszy prze to, że było tak dużo Niall'a :) A te teksty, których używasz..... powinnaś za nie dostać normalnie Nobla, albo coś tam innego :) Powodzenia przy następnym rozdziale, na który czekam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle i jakoś razem przebrniemy przez ostatni rozdział...
      Cieszę się, że moja pisanina ci się podoba i że śmieszą cię moje czasami niezbyt mądre teksty :)
      Było sporo Nialla, to prawda. Musiałam mu w końcu jakoś wynagrodzić te jego długie czekanie na miłość ;)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam xx

      Usuń
  14. Napisalabym cos dlugiego ale nie mam weny. Albo przez to "przedostatni" albo przez tak wspanialy rozdzial.. Świetny rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  15. Nie mow ze nawaliła bo ja kocham ten blog i opowiadanie rak mocno ze nawet nie zdajesz sobie sprawy!! Uuuu niall?? Haha nie spodziewała bym sie tego po nim!! Hahaha Harry i Josa to zabujcze polaczenie!! Jejku tak bardzo chce zeby katy widziała !!! I teraz mnie zdolwoalas i zasmuciła bo nie chce zebu to sie kończyło!! To jedyne opowiadanie o Lou ktore czytam i szczeze mówiąc sram wg cie jak pojawia sie nowy rozdila hahah :D hmm tez stawiam ze to bedzie dziewczynka albo i chłopiec o dziewczynka i juz mamy 2 zawodników do drużyny! Hahah kocham twoje teksty!! :***a teraz tak na poważnie BŁAGAM BŁAGAM BŁAGAM. Nie kończ tego opowiadania ja sie chyba załamie wtedy bo to jest moje ulubione nawet taki Dark czy Cold to przy twoim nic !! Nie obrażający tamtych opowiadań oczywiscie bo je bardzo lubie i czytam :)) hmm nie wiem co jeszcze napisac wienc dodam ze smutno mi z powodu pogrzebu :(( no dóbr a czekam na WIELE nowych rozdziałów !! Kc <3 sooo do następnego! KISSES xx :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i komplementy. Bardzo się cieszę, że moja pisanina ci się podoba :)
      Niall i jego wymarzony (może) prezent urodzinowy... Harry wie, co dobre (podobno), a Josh zawsze chętnie wesprze przyjaciela w potrzebie ;) A co będzie z Katy? Miejmy nadzieję, że kolejny rozdział odpowie na to pytanie...
      Naprawdę nie chcę nikogo smucić, czy dołować... Wszystko kiedyś ma swój koniec i ta historia nie jest tu wyjątkiem. Choć przyznam ci się, że ostatnio chodzi mi po głowie kilka dodatków do tego opowiadania... Przemyśle temat i z pewnością wspomnę o nim pod ostatnim rozdziałem.
      Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za wszystkie piękne słowa. Sprawiłaś mi nimi wiele radości. Gdy zakładałam tego bloga, nawet przez chwilę nie pomyślałam, że ktoś kiedyś będzie cieszył się na nowe rozdziały, czy też czekał na nie z niecierpliwością...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  16. Przedostatni?! PRZEDOSTATNI?! P-R-Z-E-D-O-S-T-A-T-N-I rozdział mojego jednego z ulubionych blogów?! Nie!!!
    Będzie ślub Kate i Lou??? A Niall i Katie??? To nie jest koniec, to dopiero początek!!!!!!111
    Do następnego!!

    PS nie przejmuj się tym kiedy dodałaś rozdział, bo po pierwsze twoje życie jest ważniejsze od bloga, a po drugie wynagradzasz to tym, jakie jest boskie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedostatni... Jak wszystko, i to opowiadanie musi się kiedyś skończyć. Dziękuję za miłe słowa :)
      Ślub Kate i Louisa? Niall i Katie? Pozostali? Cóż... miejmy nadzieję, że ostatni rozdział odpowie na wiele pytań. Ale czy na wszystkie? Rozmyślam jeszcze nad napisaniem kilku dodatków i może wtedy... Ale to w sumie jeszcze nic pewnego i raczej zależy bardziej od was. Szczegóły wkrótce ;)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  17. ej wiesz że ja się popłakałam kiedy przeczytałam że to przedostatni rozdział? jak mame kocham przysiegam że dalej mi łzy spływają ;-;/@luvmy1D_5SOS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku... Twoje łzy, to chyba jeden z najpiękniejszych komplementów jakie mogłabym dostać... Cieszę się, że moja pisanina sprawia ci taką przyjemność, iż nie chcesz się z nią rozstawać :)
      Dziękuje i pozdrawiam xx

      Usuń
  18. Jupi ja jej :3 nowy rozdział dzięki dzięki i jeszcze raz dzięki ze go wstawiłaś jesteś wspaniała :) a co mi tam jeszcze raz jedno wielkie DZIĘKI
    Xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że sprawiłam ci tyle radości dodaniem tego rozdziału :) Mam nadzieję, że ci się spodobał...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  19. Moje życie bez twojej "pisaniny" (potocznie nazywanej tlenem którym oddycham) straci sęs. Nie moge nie chce uwiezyc że to ma być koniec.
    Czy planujesz jakies nowe opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle, gdy to opowiadanie dobiegnie końca... Choć samej trudno mi chwilami uwierzyć, że został już tylko jeden rozdział.
      Czy planuję kolejne opowiadanie. To z pewnością. Nawet teraz pracuję nad kilkoma. Ale pewnie pytasz o to, czy będę zakładać kolejnego bloga. Tego jeszcze nie wiem. Będę się nad tym zastanawiać, gdy już definitywnie pożegnam się z tym.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  20. jak to przedostatni rozdział :(
    niee chce się żegnać z tym ff ;/
    wszystko wpsaniale jest :)
    sorki że krótki komentarz ale spać mi sie troszkę chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie chcę się żegnać, więc uznajmy, iż to nie będzie pożegnanie...
      Cieszę się, że opowiadanie ci się podoba :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  21. Jejku, strasznie szkoda, że to już przedostatni rozdział. Ale jesteś jedną z niewielu bloggerek - jedyną, którą "znam" ja - która dorobi(ła) się 100 rozdziałów! Tututuru! Gratulacje :D
    Pod równą seteczką napiszę Ci więcej ;)
    Akcja Harry'ego względem Nialla - istny geniusz zła 3:) Bosko! :)

    Chciałam Ci zwrócić uwagę tylko na jeden fakt. "Pozwoliłem dłonią błądzić po jej ciele, wszędzie, gdzie tylko mogłem sięgnąć, a i tak było mi mało."
    Powinno być "Pozwolilem DŁONIOM ...". Ogólnie ludzie popełniają błędy i piszą "om" zamiast "ą", ale za bardzo też nie można pisać zawsze "ą" , gdy wymawia się "om", bo to zła metoda. Mniejsza, w każdym bądź razie powinno być "dłoniom" przez "om" właśnie ;)

    Pozdrawiam, Kate, życzę wszystkiego co najlepsze :)
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilami trudno mi uwierzyć w to, że to już prawie 100 rozdziałów. Kiedy to zleciało? Ale bardzo się cieszę, że nie zamęczyłam was za bardzo i wciąż jeszcze macie siłę, by czytać ;)
      No i Harry... On to potrafi ;)
      Dziękuję za przemiłe słowa i wskazanie błędu. Już poprawiony.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  22. Oni wszyscy są tacy kochani <3 Poprostu kocham bohaterow, których stworzyła :) Są niezwykli, każdy ma inną osobowość. Są porostu wspaniali. Jak to przedostatni rozdział O.O ? Nieeee...eeeeeee :) Pozdrawiam i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pokochałaś wykreowanych przeze mnie bohaterów :) Zwłaszcza, że i ja ich uwielbiam. Starałam się dopracować ich w każdym szczególe i teraz czuję się jak dumna 'matka' ;)
      Dziękuję i pozdrawiam xx

      Usuń
  23. Rozdział genialny :D
    Jak to przedostatni !!! Ja nie jestem jeszcze na to gotowa ;cccc
    Wiesz ryczałam na początku tego rozdziału ale później wkradał sie już uśmieszek a na koniec, szczególnie po akcji z Horanem śmiałam sie jak głupia ;)
    Życzę weny oraz czasu
    Pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie gotowa? Przecież starałam się was przygotować na to, że koniec już blisko ;) Ale cóż... ja wcale nie czuję się na to jakoś super przygotowana, więc wiem, o co chodzi ;)
      Życie jest pełne emocji... Smutek, łzy, a następnie radości i uśmiechu... Trochę jak w tym rozdziale.
      Akcja z Horanem? Cóż... Harry potrafi ;)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam xx

      Usuń
  24. Cudoooowny rozdzial :)
    Co kurka?? Że to byl P-R-Z-E-D-O-S-T-A-T-N-I ????
    Dlaczego mi to robisz???
    Dobra tak poza tym to tyle ci powiem ze od momentu rozmowy Harrego z Niallem nie moge przestac sie smiac. No ja cie pierdziele.... jak mozna byc tak zboczonym jak Harry???
    Jeszcze raz rozdzial cudowny i mimo ze mam swiadomosc ze wraz z nastepnym rozdzialem ta historia sie konczy to czekam az dodasz ten 100 rozdzial :)
    Pozdrawiam:) weny ♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że rozdział ci się spodobał :) Wszystko kiedyś się kończy, więc i na tę historię przyszedł czas...
      Harry... O tak, on jest niesamowity z tym swoim specyficznym podejściem do życia ;) A ile z tego dobrego wynika?
      Dziękuję za miłe słowa i bardzo się cieszę, że nadal masz chęć czytać tą moją pisaninę :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  25. cudowny rozdział :D i ta akcja z Niall'em i Katie hahaha xd szkoda, że już kończysz tą historię, tak bardzo się z nią związałam, że nie wiem co ja teraz będę robić ;/ przedostatni rozdział ? nie wierze ;/ mam nadzieję, że będziesz pisać kolejnego tak wspaniałego bloga <3 tak coś czułam, że będzie równe 100 rozdziałów ale jakoś nie dopuszczałam do siebie tej myśli a tu no proszę, jak trafiłam ;/ a więc czekam na ten SETNY rozdział i mam nadzieję, że dużo się w nim wydarzy :D będę bardzo, bardzo, bardzo tęsknić za tym opowiadaniem no ale wszystko ma swój koniec ;/ cudownie mi się czytało tego bloga <3
    Pozdrawiam i życzę dużo weny ! xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiłe słowa.. Bardzo się cieszę, że moje opowiadanie ci się spodobało i nie odstraszyła cię nawet liczba rozdziałów :)
      Tak to już bywa, że wszystko kiedyś się kończy, więc i na tę historię przyszedł czas... Muszę przyznać, że sama dziwnie się z tym czuję. Czy będzie kolejny blog, tego jeszcze nie wiem. Będę się nad tym zastanawiać, gdy już pożegnam się z tym.
      Czy dużo się wydarzy w kolejnym rozdziale? Mam nadzieję. Jak na razie plan mam. Teraz muszę tylko znaleźć czas, by to wszystko napisać.
      Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  26. Super rozdział :P Na początku chcę napisać, abyś nie przejmowała się tym, że nie dodajesz na czas i "komentarzami"... Nie warto.
    Szkoda, że jest to przedostatni rozdział. :[ Przywiązałam się do tego opowiadania :] Założysz nowego bloga ? :) Masz we mnie pewną czytelniczkę :D
    Nie mam pojęcia co jeszcze mogę tutaj napisać...
    Do napisania,
    Hit Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) A co do tego dodawania na czas... To niby wiem, że nie powinnam się przejmować, zwłaszcza, że nigdy nie obiecywałam rozdziałów co tydzień, ale tak jakoś się złożyło i czasami sama nie potrafię nabrać zdrowego dystansu...
      Jeszcze nie podjęłam decyzji co do nowego bloga. Będę się nad tym zastanawiać, gdy już definitywnie zakończę tę historię.
      Dziękuję za miłe słowa :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  27. Nie bd sie rozpisywala, bo nie wiem co napisac ;D poprostu uwielbiam cie i kocham twoj blog <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i bardzo się cieszę, że moje opowiadanie ci się spodobało :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  28. jejcia, nie wierze że to przedostatni rozdział... widzisz jednak doleciałaś do tej setki :) cudo *__*
    niestety nie wszystko moze być cudowne. córeczka Emmy nie żyje, a to najgorsze co może spotkać matkę. umrzeć przed swoim dzieckiem. zgadzam sie w stu procentach z chłopakami.
    jestem pod wrażeniem hmm odwagi Eleanor ? jeszcze śmiała sie podejść, a był tam i Lou. ale pogratulowała itd, może sie zmieni, może dzięki Lily zmieniła sie ?
    taak, ja też nie mogę sie doczekac zaręczyn Danielle i Liama, oraz Zayna i Perrie. rzeczywiście ten drugi ma nadal problem z zaufaniem, ale stara sie i to mnie cieszy.
    ojj Harry, Ty naprawde potrafisz przyjśc i powiedzieć coś w odpowiednim momencie :D ale bardzo dobrze , bardzo dobrze :D
    hmm Josh, naprawde pilnowałes drzwi, taki z Ciebie przyjaciel ? :D
    taak, z każdym dniem coraz bliżej zdjęcia bandaży, i coraz bliżej do szczęscia wszystkich. również i dzieci :)
    cudowna sukienka
    całuski xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście udało się osiągnąć okrągłą liczbę rozdziałów :) a raczej dopiero się uda wraz z kolejnym ;) Samej trudno mi uwierzyć, że to już koniec... Kiedy to zleciało?
      Nie wszystko może być cudownie... Masz rację. Życie to nie tylko chwile szczęścia przeplatane radością. Zdarzają się też trudne i smutne momenty i trzeba umieć sobie z nimi poradzić. W końcu trzeba żyć dalej...
      Eleanor wykorzystała najlepszy/najgorszy moment na swoje zawoalowane przeprosiny... W końcu mogła być raczej pewna, iż Louis nie urządzi żadnych scen na pogrzebie. Ale czy to wszystko oznacza, że się zmieniła? Całkiem możliwe...
      Kolejne zaręczyny, to by był całkiem fajny pomysł na ostatni rozdział, jak myślisz? No, ale zobaczymy, jak to wszystko się potoczy...
      Harry potrafi ;) Bez dwóch zdań. W końcu sam o sobie mówi 'mistrz' ;)
      Louis odlicza dni, do zdjęcia opatrunków przed Kate. Czy w końcu będą mogli tak naprawdę spojrzeć sobie w oczy? To by był prawdziwy happy end nieprawdaż?
      Cieszę się, że strój Kate ci się spodobał :)
      Całuję xx

      Usuń
    2. no ja tych dni też nie moge sie doczekac :) xx
      K.CL

      Usuń
  29. Więc wow .... Horan na serio ??:) to pierwsza myśl po przeczytaniu rozdziału druga to Oooooooo Harry <333
    Dzięki za wstawienie rozdziału kocham i chce abyś wiedziała ze aktualnie kocham 2 osoby ciebie za ukazanie mi tego dzieła :) i Harrego po prostu za bycie Harrym. xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, czy Horan tak na serio? W końcu nawet Harry tak jakby do końca nie uwierzył ;) A może po prostu uczeń przerósł mistrza?
      Dziękuję za miłe słowa i za to, iż czytasz te moje wypociny. A Harry'ego i ja kocham za... no właśnie... za bycie Harrym :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  30. Niall! Hahahaha, o boziu no nie mogę! On jest cudowny i tyle! :)))
    Harry! <3 Kolejna perełka rozdziału, no ja po prostu... Ach!!!!
    I oczywiście Kate z Louisem. Niezły zazdrośnik się z niego zrobił, chociaż właściwie on zawsze taki był :)
    Uwielbiam Cię kobieto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i bardzo się cieszę, że wykreowane przeze mnie postacie przypadły ci do gustu :) Sama ich uwielbiam i wręcz nie mogę uwierzyć, że to już prawie koniec mojej przygody z nimi...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  31. To jest tak bardzo genialne! :D
    Ogromna szkoda, że zaraz koniec tego wspaniałego opowiadania :)
    Uwielbiam każdego bohatera, każdy jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że opowiadanie ci się podoba i że moi bohaterowie przypadli ci do gustu :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  32. Było warto czekać na rozdział :D To takie cudowne, że wszystko się ułożyło, a Katie i Horan rozwalają system hahaha Harry i Alex jak zwykle kochani. Styles i jego teksty są po prostu booooskie <3
    Lou i Kate brak mi słów, kocham ich (ogolnie wszystkich) i będzie mi się ciężko pożegnać z tym opowiadaniem. Dziwnie będzie, kiedy nie będę mogła już czytać nowego rozdziału o ich życiu.
    Bardzo związałam się z Tb i opowiadaniem, będę bardzoo tęsknić. Twój blog jest jednym z najlepszych, które czytałam (jest ich mnóstwo). Mam nadzieje, że nie długo wymyślisz dla nas coś nowego i się z nami nie rozstaniesz.
    Kocham i powodzenia xx <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja pisanina ci się podoba i że ten rozdział był wart długiego czekania :) Dziękuję za przemiłe słowa...
      Było sporo Nialla, ale w końcu musiałam mu jakoś wynagrodzić te jego długie poszukiwanie miłości, zwanej Katie ;)
      Teksty Harry'ego, to chyba najlepsze co mam do wymyślania. On i Alex i nic mi więcej nie trzeba, by szczerzyć się od ucha do ucha :D
      Doskonale cię rozumiem, bo i ja dziwnie się czuję z tym, że niedługo będę musiała pożegnać się z tą historią i jej bohaterami...
      To niesamowite uczucie czytać, że komuś będzie brakować kolejnych rozdziałów... Jejku, aż trudno w to uwierzyć :)
      Co do nowego bloga, to będę się nad nim zastanawiać, gdy już definitywnie pożegnam się z tym. Na razie wciąż żyję tym opowiadaniem...
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam xx

      Usuń
  33. Super rozdział. Jesteś genialna. Tak się o wszystko starasz, o to aby każdy nieumyślny błąd był poprawiony czego niektóre blogerki nie zdają sobie sprawy. Robisz to tak porządnie jakbyś pisała książkę złożoną ze stu rozdziałów i Bóg wie ilu stron, która powinnaś wydać.
    Masz po prostu talent. Spokojnie zawsze warto czekać na rozdziały na twoim blogu. Komentarze poczekają, wyśpij się najpierw.Przejdę do rozdziału.
    Biedna Lily, tak wcześnie musiała odejść. To cudownie ze przed śmiercią spotkała ludzi którzy wnieśli do jej życia radość.
    Fanki są czasem denerwujące, ale są nieustające w swoim entuzjazmie. Główny temat: potomek Hazzy. Wszyscy wróżą dziewczynkę, wiesz ja sądzę że to będzie chłopiec.
    Wywiad z chłopakami. Zawsze musi być zabawny. Sprawy zaręczyn omówione, sprawy zawodowe i prywatne tez cóż więcej dodać.
    pomoc w dobieraniu stroju dla Kate musi być fajne Lou. Tylko ze ty przy tym masz czarne myśli, cóż poradzić ze później musisz iść pod prysznic.
    Impreza urodzinowa Nialla musi być wielka. Kate i Lou na ślubie u brata Nialla to super Kate musi się zgodzić.
    Znowu się z niego nabijają biedny.
    Harry zainicjował to co i tak by się wydarzyło, TYLKO PÓŹNIEJ.
    Widać ze Katie to niezłe ziółko, tak jak Harry i jego kumple.
    Impreza pod drzwiami. przysłuchiwanie się dźwięką zza drzwi. Pilnowanie żeby Niall stracił w końcu cnotę. Już po prostu ze śmiechu nie mogłam wytrzymać.
    Czemu oni nabijają się ze szczęścia Horana, to sprawiedliwe ze i w końcu mu się udało złapać jego miłość i szczęście.
    Lou i Kate tez mieli swoje zboczone chwile w tym rozdziale.
    Bardzo podobały mi się stroje Kate z tego rozdziału.
    Dziękuje ci za ten rozdział, za to ze jest dłuższy, chyba tak jak również mój komentarz pod nim.
    Przykro mi ze to PRZEDOSTATNI ROZDZIAŁ TEGO OPOWIADANIA. ale ciesze się ze masz chyba w zanadrzy kilka dodatków.
    Dziękuje,
    Kocham, Bożena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci z całego serca za te wszystkie przemiłe słowa i komplementy, no i przede wszystkim za ogromne zrozumienie... Czasami naprawdę wiele bym dała, by większość czytelników podchodziło do mojej pisaniny tak jak ty. Ale niektórzy chyba wciąż myślą, że rozdziały pisze się w pięć minut, a odpowiedzi na komentarze, to już w ogóle same się tworzą... Strasznie się cieszę, że ktoś potrafi docenić pracę włożoną przeze mnie, by wszystko było dopięte na ostatni guzik.
      No i rozdział... Szczerzę się jak głupia do monitora, czytając twój komentarz :D Cieszę się, że rozdział ci się spodobał i pomimo smutnego początku, wywołał tyle śmiechu i radości :) Zwłaszcza pewien Harry maczał w tym palce ;) Ale ile dobrego zrobił przy okazji? Niall pewnie będzie mu dozgonnie wdzięczny, a i Katie pewnie się do niego przyłączy...
      Cieszę się również, że stroje ci się spodobały. Trochę się nad nimi namęczyłam tym razem, ale chciałam, by wszystko było dopracowane perfekcyjnie. Choć do perfekcji to raczej im daleko ;)
      Wszystko kiedyś się kończy, ale prawdą jest, że mam w głowie kilka pomysłów na dodatki. Wciąż nie wiem, czy na pewno powstaną, bo to w sumie zależy od was... Ale o tym wspomnę dopiero pod ostatnim rozdziałem. O ile nie zapomnę ;)
      Dziękuję za cudowny komentarz :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  34. Hej:)
    Na początku chciałabym wyrazić swój sprzeciw:
    NIE! NIE! NIE! NIE! NIE! NIE! NIE! NIE CHCE KOŃCA! NIE! NIE! NIE!
    Masz szczęście, że nie kończysz swojej przygody z pisaniem, bo jakby tak było to choćby nie wiem co pojechałabym do Anglii (i tak kiedyś pojadę) i wybiła bym Ci ten pomysł z głowy. Jesteś tego świadoma? Mam nadzieje, że tak! Za dobrze piszesz, nie przeżyje bez twoich twórczości! Nie usuwasz tego opowiadania, będę do nie go wracać bardzo chętnie. Strasznie się przywiązałam, nie tylko do twojego opowiadanie i jego bohaterów których w genialny sposób wykreowałaś, ale także do Ciebie, do twoich słów, kiedy zwracałaś się do każdego z nas z osobna, odpowiadając na nasze komentarze, chociaż nie musiałaś tego robić. Cieszyłaś się z nowych czytelników (i nadal będziesz to robić), nawet jeśli byli anonimowi, bez podpisu. Dziękuje Ci również za twoje dobre rady (ty wiesz o co mi chodzi) , nie zapomnę ich. Sory zebrało mi się na sentymenty i jeszcze mi łza poleciała. Widzisz co ze mną zrobiłaś?! Jeszcze ostatni rozdział a ja już się rozpisuje, chyba jestem świadoma, że nie starczy mi jednego komentarza na pożegnania, przede wszystkim z tym opowiadaniem, dlatego teraz zaczęłam, a potem skończę :( .
    Przejdę w końcu do (niestety przedostatniego) cudownego rozdziału:
    Masz racje jest podsumowujący, ale i tak piękny, W końcu zaznają spokoju :).
    Strasznie smutno ze względu na śmierć Emilii, wiem co przezywają ci wszyscy nad jej grobem :(. Widać, że ta tragedia dotknęła wszystkich, nawet El. Nawet on się zmieniła przez te wszystkie rozdziały :).
    Żarty Harrego w następnym akapicie spowodowały na mojej twarzy uśmiech, on i jego docinki czy żarty zawsze to będą robić. Choć nie zaprzeczę również się zmienił i to bardzo, prawie tak jak Lou, ale to potem. Harry dzięki Alex wydoroślał, stał się poważny kiedy trzeba, zazdrosny, choć nie tak jak Louis, również smutny. Doskonale pamiętam, jak Alex została, on wyjechał, to miał być koniec, a jednak nie był, bo nic nie jest w stanie zniszczyć ich miłości.
    Przechodząc do Louisa, on zmienił się najbardziej. Stał się czujny, zazdrosny, kochający, troskliwy. Miłość go zmieniła nie do poznania, zaręczył się z Katy, wydoroślał. Nie wiem jak to opisać, sam dobrowolnie z miłości, tak bardzo się zmienił i przy okazji pokazał Katy jak można się cieszyć życiem, dał jej nowe możliwości, mimo ryzyka, które ze sobą niosą, wiele razy dawał jej nadzieje i siłę, na to, że wszytko będzie dobrze i jest, udało im się pokonali wszystkie przeszkody razem z przyjaciółmi, zyskując przy tym nowych.
    Niall zyskał nową siostrę, którą jak sądzę na zawsze wpisze do rodziny. Zyskał tez dziewczynę, za która się uganiał bardzo długo, ale dzięki pomocy Katy i chłopakom odnalazł i zatrzymał przy sobie, mimo początkowych problemów. Również się zmienił i na swoich urodzinach zrobił 'coś' ze swoją dziewczyną, z lekką pomocą Harrego :). On na zawsze pozostanie naszym kochanym Irlandczykiem, nieśmiałym i wypowiadającym niektóre słowa w nie właściwych momentach, ale również się zmienił, dojrzał.
    Zayn, on kompletnie uległ zmianie. Rozterki uczuciowe, jak i tragedie, totalnie go zmieniły. Uczucia umią porządnie wpędzić kogoś na przysłowiowe manowce. Zayna to spotkało i długo trwało nim z nich wyszedł, ale teraz już wszystko dobrze, jest 'bratem' Kate i chłopakiem Perrie. Ciesze się, że wszytko się dobrze skończyło w tej można by powiedzieć sztuce 'Romeo i Julia'. Bardzo mu kibicowałam, jak wszystkim zresztą :).
    Liam on niezmiennie zostanie Daddy Direction, ale te wydarzenia również się na nim odbiły. Mało ale jednak. Rozłąka nie jest miła i może poróżnić, ale on razem z Dani świetnie sobie poradzili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie inne postacie świetnie to wszytko dopełniały, nawet ten drań, był niezbędny do opowiedzenia historii, przerażającej historii Katy.
      Te wszystkie postacie, które wykreowałaś... zrobiłaś to ŚWIETNIE! Piszesz tak, że nie sposób się nie wciągnąć, kiedy znalazłam to opowiadanie, było już prawie jak dobrze pamiętam 40 rozdziałów, a mimo to w miarę jak zaczęłam czytać wciągało mnie i nie chciało puścić. Twoje opowiadanie jest jak bardzo dobra książka, figuruje na mojej liście jako druga zaraz po zmierzchu i egzekwo z Akademiom Wampirów, którą aktualnie czytam, razem z twoim opowiadaniem. Z całego serca kibicuje ci i jeśli kiedykolwiek pojawi się książka twojego autorstwa na 1000% ją kupie!
      Przepraszam, że mój komentarz jest wogule bez ładu i składu, za dużo emocji w tej chwili we mnie siedzi. Masz świadomość, że moja klawiatura jest mokra, tak? Kurczę, nie chce końca, nie pogodziłam się z tym jeszcze i pewnie jeszcze długo nie pogodzę. Jednego jestem pewna, bardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuje, ze to, że piszesz, za to, że znalazłam twój blog, za to, że poświęcasz temu swój wolny czas, którego masz niewiele, za wszystko, co związane z tym opowiadaniem i twoimi radami, których mi udzielałaś i których nie zapomnę!
      Kocham i stokrotnie dziękuje!
      Marzena ze Śląska

      Usuń
    2. Dziękuję ci, kochanie, za to, że jak zawsze obdarzyłaś mnie wspaniałym komentarzem, zawierającym mnóstwo pięknych i przemiłych słów. Cieszę się, że moja pisanina nadal ci się podoba i mam nadzieję, że jeszcze długo się to nie zmieni... To zdanie znaczyłoby, że będzie kolejny blog, ale na razie nie mogę nic obiecać. Chcę na spokojnie (o ile tak się da) pożegnać się z tą historią i wykreowanymi przeze mnie bohaterami, których pokochałam, niczym prawdziwych. Potem zdecydowanie przerwa na nadrobienie zaległości na uczelni (koniec roku i te sprawy) i wtedy podejmę decyzję, czy publikować kolejne z moich opowiadań w internecie... Mam wrażenie,że wraz z końcem tej historii, przyjdzie mi się pożegnać również z czytelnikami... I smutno mi się robi na samą myśl. Nie będzie kolejnych rozdziałów, ani waszych komentarzy i nie będę miała komu odpisywać ;(
      Ale na wszystko przychodzi czas i historia Kate dobiegła końca...
      Widzisz? Nie tylko tobie zebrało się na sentymenty :)

      Po tych 99 rozdziałach okazuje się, że to opowiadanie jest głównie o zmianach... Kate, Louis, Alex, Harry... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, doszłabym pewnie nawet do tych epizodycznych postaci, które miały szansę poznać Kate. Wierzę, że i na nie miała wpływ...
      Jak to w życiu, tak i u mnie nie mogło zabraknąć tragedii... Szczęśliwe zakończenia smakują lepiej, gdy są zabawione smutkiem i poświęceniem. Śmierć Lily to takie bolesne świadectwo tego, że w życiu nie ma tylko happy endów. A może są? W końcu dla niej nie ma już bólu i cierpienia. Czy to nie jest taki mały happy end?
      I trzeba żyć dalej. Otrzeć łzy, zacisnąć zęby i nie poddawać się. Żyć...
      I o tym właśnie była ta historia. Patrz, jakie mi podsumowanie wyszło ;) Chyba nie pod tym rozdziałem, co trzeba ;)
      Cieszę się, że moi bohaterowie wciągnęli cię w swój świat i że razem z nimi odczuwałaś emocje oraz przeżywałaś przygody. Śmiałaś się z niezdarnego Harry'ego, płakałaś nad Kate, gdy poznawałaś kolejne fragmenty jej przeszłości... Zostało już tak niewiele, że boję się pisać, by za szybko się z wami nie pożegnać ;)

      Dziękuję ci za to, że gdy tu trafiłaś, postanowiłaś dać szansę mojej pisaninie i zostałaś. Zawsze sprawiałaś mi wiele radości swoimi słowami, a zwłaszcza tym, że w twoich komentarzach pozwalałaś mi cię poznać :)
      I teraz i ja się popłakałam... Może więc zakończę w tym momencie. Zresztą i tak mam wrażenie, że to wszystko jest bez większego ładu i składu. Może powinnam to przeredagować i wkleić jako moją 'mowę' pożegnalną pod ostatnim rozdziałem?
      Jeszcze raz dziękuję, że mogłam cie poznać (pewnie napiszę to jeszcze przynajmniej raz). Dziękuję za wszystkie przemiłe słowa oraz za to, że jesteś i czytasz...
      Całuję xx

      Usuń
  35. Wiesz co Kate od pewnego czasu po przeczytaniu każdego kolejnego rozdziału zastanawiam się co jeszcze mogłabym Ci napisać. Jak pochwalić jeszcze raz Twój przeogromny talent. Niby zawsze przyjdzie mi do głowy kilkanaście oklepanych już komplementów, ale wydaje mi się, że to jest za mało. Nie wystarcza to, aby w pełni docenić i podziękować za tak piękną i wzruszającą historię, którą pozwalasz nam czytać. Jako czytelniczka mogę być jedyne przeszczęśliwa, że dane jest mi to czytać. Dla mnie jesteś geniuszem. Masz w sobie ogromną wrażliwość. To widać. To jak piszesz przyciąga ludzi. A oni zostają. Pochłaniają każdy wyraz, zdanie, które napiszesz. I wcale im się nie dziwię. Sama też tak wsiąkłam że już nie wyobrażam sobie jak zabraknie mi tego opowiadania... Zdaje sobie sprawę, że to już niedługo koniec. A przynajmniej mam nadzieję, że będzie szczęśliwy. No i tak skrycie liczę, że napiszesz te dalsze epizody :) No a w przyszłości, że będziemy się cieszyć z kolejnych historii pisanych przez Ciebie :) oh. Piszę bez ładu i składu. Wybacz ;) Ale mam nadzieję, że zrozumiesz tą moją pisaninę.

    Co do rozdziału. Tak bardzo smutno, źle mi było czytając opis pogrzebu malutkiej. Wręcz poczuć można smutek bohaterów. To cholernie niesprawiedliwe jak powiedział Zayn...
    Spotkanie z fankami ;) Widać, że sprawia to Chłopakom wiele radości ;) Lou i Harry i ich rozmowa o dzidziusiu :) I to jak mają nadzieję, że to dziewczynka. Ahhh takie słodkie :)
    hahaha ! wywiad i reakcja Harrego na słowo "ciąża" ;D MISTRZOSTWO :D
    Impreza urodzinowa Nialla :) Katie, która robiła za gospodynię :) Czyżby już się przyzwyczajała na stałe? ;) Jestem jak najbardziej za ! Rady wujka Harrego ;D Aż się śmiałam do siebie. Ale przyznam, że Irlandczyk mnie troszkę zaskoczył. Odważył się w końcu. A nasi Lou i Kate są uroczy i kochani jak zawsze.

    Tym razem miało być krótko, ale chyba mi nie wyszło ;) Czekam na kolejny. Ale Ty Kochana nie przejmuj się złośliwymi komentarzami i ciągłymi pytaniami "Kiedy będzie rozdział?" tylko pisz sobie spokojnie. Kiedy będzie, to będzie. Poczekamy. Każdy ma swoje życie i nie tylko samym blogiem żyje.

    Udanego tygodnia !
    Całusy i uściski xx
    ~Madzieeekk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci, kochana, za te wszystkie przemiłe słowa i komplementy... Cieszę się, że pewnego dnia trafiłaś do mnie i postanowiłaś zostać na dłużej :) Dzięki temu mogę czytać twoje wspaniałe komentarze i szczerzyć się jak idiotka, czytając te wszystkie peany pod moim adresem ;)
      Pamiętam jak dziś mój strach, gdy dodawałam pierwszy rozdział. A potem drugi i kolejne... W życiu bym się nie spodziewała, że będzie mi dane dodać ich aż sto, a przede wszystkim, że będzie ktoś je czytał. A już takich komentarzy, jak twoje, to już zupełnie nie brałam pod uwagę... Dziękuję za twoją ogromną wyrozumiałość oraz że nadal ze mną jesteś i czytasz :)

      W tym rozdziale, jak w życiu, nie może być tylko szczęśliwych zakończeń. Każda radość niesie za sobą smutek i niejedną tragedię... Po prostu samo życie. Może i jest niesprawiedliwe, zwłaszcza, gdy za przykład weźmiemy śmierć Lily, ale może, jak powiedziała Emma, ktoś tam na górze po prostu potrzebował kolejnego odważnego aniołka...
      Mam jednak wielką nadzieję, że dalsza część rozdziału wywołała skrajnie przeciwne emocje i uśmiechnęłaś się więcej niż jeden raz ;) W końcu Harry popisywał się tam swoimi genialnymi pomysłami i śmiem twierdzić (bo jakże by nie), że nawet mu tam co nieco wyszło ;)
      Mam nadzieję, że następny rozdział również przypadnie ci do gustu i nie rozczaruje cię takie, a nie inne zakończenie tej historii...
      A co do tych dodatków... Wciąż jeszcze nad nimi rozmyślam. Kilka osób nie daje mi spokoju i ciągle o nich gada, ale zobaczymy jak to wyjdzie. W sumie decyzję pozostawię chyba czytelnikom, bo w końcu dla siebie napisać mogę wszystko...
      Jeszcze raz dziękuję za komentarz, każde miłe słowo i po prostu za to, że jesteś...
      Całuję xx

      Usuń
    2. Nie masz za co dziękować :) Sama szczera prawda :) No i oczywiście będę dalej z Tobą nawet po zakończeniu tej historii. Będę czekać na kolejne ;) Tak łatwo Ci nie odpuścimy, żebyś o nas zapomniała ;) I my się nie damy zapomnieć ;)
      ~Madzieeekk

      Usuń
  36. boski ;) zapraszam do mnie http://forbidden-tlumaczenie-harry-styles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. że co prosze ?! jaki przedostatni rozdzial a nie mogłabys tego kontynoować np z pesprektywy doroslych dzieci 1d?rodział jak zwykle boski
    całusy z zajebistego RIO 8 majakoncert 1d na ktorym będę ja !aaa!
    aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano. Przedostatni. W końcu z wszystkim się kiedyś trzeba pożegnać...
      Dziękuję za podsunięcie pomysłu na kontynuację. Muszę przyznać, że całkiem oryginalny ;)
      Wszystkiego dobrego...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  38. Cześć kochanie!
    Po pierwsze, przepraszam cię, że jestem spóźniona, ale ugh… przez kilka ostatnich dni byłam pozbawiona laptopa, no a jak już go dostałam z powrotem to zupełnie wyczyszczonego i wciąż jeszcze zostało mi kilka programów do zainstalowania i ogarnięcie moich wszystkich danych, które przed naprawą musiałam przenieść na dysk brata i teraz to trzeba wszystko przegrywać na lapka i no po prostu trochę mam z tym roboty…
    No, ale do rzeczy.
    Jezu, pierwsza scena, po prostu się przy niej poryczałam. To takie niesprawiedliwe. Ne wiem co jeszcze powiedzieć, bo ty świetnie ujęłaś wszystkie uczucia w tej scenie.
    Dobrze, że cała reszta rozdziału była tak wspaniale pozytywna :) Dużo śmiechu, żartów, przekomarzania się i ogólnie to co w nich najbardziej lubię :D
    Alex i Harry –ten duet jest niezawodny i zawsze można liczyć na porządną porcję śmiechu za ich sprawą ;D
    Wywiad w radiu był genialny! I dużą rolę odegrały tu prezenterki ;p
    Kreacja Kate jest naprawdę prześliczna i nie ma co się dziwić reakcji chłopaków ;)
    Impreza Horana :D haha i znów płakałam, ale tym razem ze śmiechu. Genialnie to wszystko opisałaś! Wciąż, gdy tylko sobie to przypominam, nie mogę powstrzymać się od śmiechu ;p

    CYTATY ROZDZIAŁU:
    „Miałam wrażenie, że życie kolejny raz nie podołało wyzwaniu. Dzieci nie powinny umierać. Nie powinny odchodzić w bólu, witając śmierć niczym ukochanego przyjaciela.”
    „Tracimy ludzi, na których nam zależy, a życie płynie dalej...”
    „Ona jest szczęśliwa. Teraz nasza kolej. Musimy żyć dalej...”
    (Wszystkie te trzy cytaty są takie prawdziwe i takie smutne, ale też ten ostatni daje nadzieję i przypomina, że mimo wszystko nie można się poddawać)

    „- Jak to co? – przyciągnąłem do siebie Alex, głośno cmokając ją w usta. – Wtedy popracujemy nad kolejnym bobasem.
    - Może i coś jest w tym stwierdzeniu o drużynie piłkarskiej – parsknął Lou, przypominając jedną z wcześniejszych rozmów z chłopakami.
    - Cóż... Nie mogę pozwolić, żeby takie zajebiste geny się zmarnowały, prawda?” (ach, ta wrodzona skromność, jestem pełna podziwu ;D)

    „uciekłem z garderoby, doprowadzić się do porządku. Pod prysznicem.” (Czyżby to był zimny prysznic? XD)

    „Najlepszy dowód na to, że ten pan nie miał trudności ze zlokalizowaniem baru...” (ma się te umiejętności orientacji w terenie ;)

    „– Jesteście nienormalni...
    - My? – oburzył się Josh. – Przecież to nie my...
    - Kurwa! Katieee!
    - Chyba można powiedzieć, że prezent mu się spodobał – powiedziałem, śmiejąc się na całego. – Myślicie, że facet ma monitoring w biurze? – spojrzeli na mnie jak na debila. – No co? Dla Horana przecież. Na pamiątkę.” (Taaa jasne Styles, już każdy cię dobrze zna ;p)

    „– Co tam, Malik? Gdzie twoja piękna pani?
    - W Liverpoolu – powiedział po chwili, a jego głos zdradzał, że myślami był daleko stąd. – Co wyście zrobili Niallowi?” (haha rozwaliło mnie to ostatnie zdanie XD)


    „- Kto jest gorący, Styles?
    - Oczywiście, że ty, Motylku – przyciągnąłem ją do siebie, udzielając najwidoczniej poprawnej odpowiedzi, bo przy okazji zebrałem zasłużonego całusa.” (haha Styles ma dobry refleks ;p )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc mówisz, że to przedostatni rozdział. W sumie trochę tak myślałam, że pewnie będziesz chciała skończyć na setce, ale z drugiej strony miałam jeszcze nadzieję, że może chociaż kilka więcej będzie… No, ale cóż wszystko kiedyś się kończy, a zwłaszcza to co dobre. Tylko proszę cie, jeśli jeszcze kiedyś będziesz coś pisać to koniecznie daj mi znać, bo przeczytam z największą przyjemnością :)
      Tradycyjnie pomęczę cię jeszcze tym co tam u mnie ;p Tylko w sumie nawet nie wiem za bardzo co napisać… Święta minęły, poobijałam się trochę, wybawiłam na imprezie z przyjaciółmi no i trzeba było wrócić do szkoły. Na szczęście nie na długo, bo od czwartku dłuuugi weekend majowy :D Strasznie nie chce mi się uczyć ostatnimi czasy i próbuje się jakoś motywować, ale słabo mi to wychodzi ;p To chyba sprawa wiosny, która już na dobre zagościła i przez większość czasu jest cudownie ciepło i jest już tak jasno i dzięki temu ogólnie wydaje mi się, że mam jakoś więcej czasu, chociaż to absolutnie nie prawda XD
      Dobra, koniec gadki o niczym, bo naprawdę pisze same nic nie wnoszące bzdury ;p
      Pozdrawiam cię i całuję serdecznie oraz oczywiście czekam z niecierpliwością na następny rozdział :) ♥
      xoxo

      Usuń
    2. Naprawdę nie musisz mnie, kochanie, przepraszać... Ja doskonale rozumiem brak czasu, a już tym bardziej złośliwość rzeczy martwych, zwłaszcza laptopów ;)

      Po takim, a nie innym początku rozdziału, reszta po prostu musiała być bardziej pozytywna. I komu, jak nie Harry'emu, miałabym powierzyć misję rozśmieszania czytelników? On się ostatnimi czasy świetnie do tego nadaje. Zresztą od początku tej historii raczej nieźle mu szło robienie za klauna ;) Choć może tak właśnie objawiał się jego geniusz? Kto tam zrozumie Stylesa? To trzeba by chyba być Alex. Wszyscy inni są bez szans.
      Cieszę się, że kreacja Kate ci się spodobała :) Trochę się nad nią napracowałam, by wszystko było idealnie (albo prawie).
      No i jak zwykle świetnie się bawiłam, czytając wybrane przez ciebie fragmenty, opatrzone twoimi komentarzami. Uwielbiam tę część!
      Udało mi się dobić do setki! A raczej dopiero mi się to uda. o ile żadnego kataklizmu po drodze nie będzie ;)
      Dałabyś wiarę? Gdy założyłam tego bloga, nic takiego nie przyszło mi na myśl. A tu proszę... Tylu czytelników i wśród nich tyle wspaniałych osób... Co ja zrobię po zakończeniu opowiadania, gdy już nie będę miała komu odpisywać na komentarze?

      Przyznam się, że tego wolnego, to ci zazdroszczę. I jeszcze ten majowy weekend... Oj, chciałabym, chciała...
      Ale cieszę się bardzo, że pogoda dopisuje i że masz możliwość trochę się poobijać. W końcu młodość od tego jest, by się bawić :) W granicach przyzwoitości oczywiście ;)
      Wiosna wiosną, a nauka i chęć do niej, to coś, co niestety każdy z nas musi jakoś pogodzić. Choć przyznam się bez bicia, że i mi nie najlepiej to wychodzi ;) Nawet gdy deszcz ułatwia mi sprawę, to niestety na mnie to nie do końca działa tak, jak powinno. Wtedy zamiast nauki, to dobra książka, kocyk i herbatka... Wiec może nie powinnam zwalać na wiosnę za to moje lenistwo? Hmmm...
      Jeszcze raz z całego serca dziękuję ci za to, że jesteś i czytasz oraz że zostawiasz takie wspaniałe komentarze, które niezmiennie sprawiają, że się uśmiecham :)
      Całuję xx

      Usuń
  39. Hej Kochana!
    Tak ciężko uwierzyć, że to opowiadanie już dobiega do końca... Tyle czasu trwało, że się strasznie przywiązałam i przyzwyczaiłam do tego wszystkiego. Czuję, że potem będzie tak... pusto. Cóż, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że wszystko ma swój początek i koniec.
    Lili... Kochana, mała Lili... No i jak tu powstrzymać łzy, jeśli odchodzi taka niewinna osóbka? Tak bardzo chciałam, żeby znalazł się dawca. Choćby i w ostatniej chwili...
    Katie i Niall! Jezu... To było epickie :) I wszystko dzięki Harremu. Ten wie, jak złączyć ludzi :3 Aż mam ochote go za to uściskać. I okazuje się, że nasz niewinny Horanek już nie jest taki niczego nieświadomy, że tak to ujmę :)
    Wręcz poczułam tę ulgę Alex, gdy jej nareszcie zdjęli gips. Tyle czasu się męczyć... I tak się dziwię, że to wytrzymała. Oczywiście to w dużej mierze zasługa Harrego, nie da się ukryć.
    Eleanor. Zmieniła się... Przynajmniej nie jest już taka pewna siebie i zadufana w stosunku do Kate, a to już coś.
    Ogólnie rozśmieszył mnie wywiad chłopaków. Fajnie się to czytało i jakoś tak oderwało na chwilę od całej reszty historii, która nieprzerwanie zbliża się ku końcowi.
    Impreza Nialla także była świetnym pomysłem. Podobało mi się wszystko, co się podczas niej działo.
    Wybacz, że jest to wszystko takie nieskładne, niechronologiczne i tak dalej. Tak jakoś wyszło. Wiesz, życie w ciągłym biegu, brak jakiegokolwiek wolnego czasu... No tak wyszło.
    Szczerze mówiąc, nie wiem jak wytrzymam bez Twojej pisaniny...
    Mam ogromną nadzieję, że będziesz opisywała kolejną równie wspaniałą i urzekającą historię.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego, ciągłego uśmiechu na twarzy, więcej wolnego czasu i do kolejnego! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci, kochanie, za ten wspaniały komentarz i za to, że mimo tych wszystkich obowiązków i wiecznego braku czasu, nadal ze mną jesteś i znajdujesz chwilę na moje opowiadanie...
      Wszystko kiedyś się kończy... Chwilami sama nie mogę uwierzyć, że został jeszcze jeden rozdział. I tyle. Co ja pocznę bez naszych 'komentarzowych' rozmów?
      Mimo iż starałam się by w rozdziale przeważały pozytywne emocje, to - jak w życiu - nie ma całkowicie szczęśliwych zakończeń. Śmierć Lily jest tym smutnym elementem, który sprawia, że doceniamy bardziej, gdy dobro do nas przychodzi...
      Harry potrafi ;) Cóż... Może doktor Styles teraz udziela porad natury łóżkowej? Choć w sumie Niall i Katie raczej poradzili sobie bez łózka ;) To zdecydowanie będą pamiętne urodziny Horana ;)
      Eleanor. Tak odmieniona... Może to za sprawą Emmy i Lily, z którymi wydaje się, że się zbliżyła, a może za sprawą pierścionka na palcu Kate, który w końcu otworzył jej oczy...
      Wywiad miał być śmieszny. Właściwie był on tylko takim przerywnikiem, świadczącym o upływie kolejnych dni...
      I kolejny przeskok w czasie. Urodziny Nialla. Ostatnie rozdziały trochę bawię się kalendarzem i już nie opisuję każdego dnia po kolei.
      Czeka nas jeszcze jeden przeskok w czasie i wtedy okaże się, co skrywają opatrunki Kate...

      Jeszcze raz dziękuję ci za komentarz i za wszystkie miłe słowa... Co do kolejnej historii, to jeszcze staram się o tym nie myśleć. Najpierw chcę skończyć tą i troszkę odpocząć od goniących mnie terminów. No i jakoś nadrobić zaległości na uczelni...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  40. Hej kochana :) normalnie łamiesz mi serce tym ze jest to przedostatni rozdział ;( jak sobie pomyśle to aż mnie brzuch boli ... Plis musi być druga cześć :) pozdrawiam Cię gorąco i udanego tygodnia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie, to była druga część. Początkowo opowiadanie miało mieć 45 rozdziałów :) Trzeciej już raczej nie będzie. Choć rozważam napisanie kilku osobnych dodatków, tak już po zakończeniu tego opowiadania...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  41. Hej :) nie moge uwierzyć że to już przedostatni rozdział :( to opowiadanie jest cudowne :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilami i ja nie mogę w to uwierzyć :) Kiedy to zleciało?
      Cieszę się, że moje opowiadanie ci się podoba :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  42. Nie no jestem beznadziejna... Przepraszam Cię, że tyle musisz czekać na mój komentarz... Jak zobaczyłam, że już odpowiedziałaś na komentarze to zrobiło mi się tak głupio...Strasznie Cię przepraszam, ale widząc niesamowicie imponującą długość rozdziału nie mogłam znaleźć jakiegoś wolnego czasu, by przeczytać te niezwykłe dzieło. Choć w sumie mam wrażenie, że sama chciałam przedłużyć sobie czas do tego rozdziału. Wiedząc, że zbliżamy się nieubłaganie do końca, jakoś staram się sobie przedłużyć ten koniec :) Jednak żałuję, że nie przeczytałam go szybciej, bo był wprost genialny! Jak zawsze zresztą. To jest tak cudowne, że ile bym nie czekała aż coś dodasz to i tak wiem, że się nie zawiodę. Oczekiwanie na Twoje rozdziały tylko podsyca atmosferę i przyznam się szczerze, że im dłużej czekam tym bardziej się cieszę, gdy wchodzę na Twój blog i zabieram się do czytania :)
    Po raz kolejny zafundowałaś mi niezwykle zróżnicowaną dawkę emocji i nie jestem wstanie chyba opisać swoich stanów emocjonalnych przy tym rozdziale, ale spróbuję :)
    Początek spowodował, że moje oczy nie wytrzymały i po moich policzkach spłynęło kilka łez... Niezwykle oddałaś atmosferę pogrzebu Lily i ukazałaś to jak bardzo była ona ważną osobą. Pięknie. Postawa matki dziewczynki jest po prostu godna podziwu. Niezwykle zaimponowała mi swoim zachowaniem. Nikt w takiej sytuacji nie miałby jej za złe morza łez, ale ona wolała wypłakać się za pewne w domu i osamotnieniu. Nie dziwię jej się. Jest jednak coś gorszego niż śmierć w tak młodym wieku.. Jest to śmierć i pogrzeb swojej własnej córki... Przepięknie ukazałaś miłość Emily do córki i ogromnie się cieszę, że poświęciłaś część tego rozdziału właśnie dla niej i jej córki :)
    Spotkanie Eleanor z Kate i Louisem sprawiło, że przez moment miałam gęsią skórkę. Czułam, że dziewczyna nareszcie lekko zmądrzała i zachowa się nareszcie tak jak powinna w tej sytuacji, ale miałam taki lekki moment zawahania i myślałam, że coś jeszcze się wydarzy. Jednak jej słowa utwierdziły mnie w przekonaniu, że nareszcie wszystko układa się tak jak powinno i nieustannie zbliżamy się do końca...
    Mimo smutku na początku i faktu, że moje oczy lekko się spociły to po niedługim czasie miałam ogromnego banana na twarzy :)
    To wszystko oczywiście zasługa naszej zakręconej dwójki. Harry i Alex jak zawsze stawiają na powagę w konwersacjach i śmiałam się jak głupia przy ich przekomarzaniu. Twoje dialogi są po prostu mistrzowskie. Oddają dosłownie wszystko i zawsze mam wrażenie, że siedzę obok nich i słucham ich wprost do swojego ucha :)
    Czekam z niecierpliwością też aż poznamy płeć małej chrześniaczki ;p Nie powiem, ale ja też jestem za dziewczynką. Choć w mam też cichutką nadzieje, że urodzą się bliźniaki i wszyscy będą zadowoleni :D haha
    Jejku jak ja kocham czytać momenty z Louisem i Kate! <3 Uwielbiam tę parę i chyba nigdy nie przestanę. Sprawiłaś, że mimo iż to fikcyjne postacie, to już na dobre zamieszkały w mojej głowie i nigdy z niej nie uciekną! Są po prostu niesamowici. Uwielbiam czytać o tym jak Louis walczy ze swoim zboczonym ja i coraz częściej przegrywa tę bitwę. I to jak wywołuje na policzkach Kate te przepiękne rumieńce! Po prostu cudo! Mogłabym o nich czytać w nieskończoność :)
    Wywiad chłopaków był przekomiczny i jak zawsze pokazałaś nam swoje niezwykłe poczucie humoru. To niesamowite, ale ukazujesz charaktery chłopaków w dokładnie taki sposób w jaki ja ich sobie wyobrażam na prawdę :)
    Urodzinki Horanka przejdą do historii i nawet nie mówię o tym, że relacja Blondyna z Katie wpłynęła na nowy poziom ;p Wspaniale, że Kate nareszcie poznała część swojej irlandzkiej rodzinki i podenerwowała trochę Louisa i wystawiła na próbę jego cierpliwość swoją zabójczą kreacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykle pokazujesz stosunki między wszystkimi bohaterami i mimo tego, że opowiadanie kręci się w głównej mierze w okół Kate to Tobie cudownie udaje się zachować tę wspaniałą równowagę i harmonię. Pokazujesz nam wszystkich bohaterów i dla każdego znajdujesz chwilę. Dziękuje Ci za to, bo dużo autorów niestety o tym zapomina :) To pokazuje jednak, że Ty nie jesteś zwykłą autorką a wyjątkową pisarką :)
      Czekam zatem na ten ostatni rozdział i myślałam, że będę smucić się z jego powodu, ale dalej mam uśmiech na twarzy, bo wiem, że tak musi być i jedyne co mi pozostanie to liczyć na to, że zrealizujesz swój plan co do jakiś dodatków do opowiadania :D
      Trzymaj się kochana i niech wena będzie z Tobą! <3
      Całuski! :**

      Usuń
    2. Dziękuję ci, kochanie, za ten cudowny komentarz i te wszystkie przemiłe słowa oraz komplementy. Naprawdę nie musisz się tłumaczyć jakimś spóźnieniem, bo przecież ja dopiero niedawno dodałam rozdział. Jako że ostatnio nawaliłam z komentarzami, tym razem postanowiłam zrobić to w pierwszy wolny dzień, by móc potem na spokojnie skupić się już tylko na pisaniu... Tak więc to, że już odpowiedziałam na większość komentarzy, to jedynie mój chwilowy zryw ;) Ostatnio naprawdę czas mnie nie rozpieszcza. Zresztą pewnie zauważyłaś, jako jedna z wiernych czytelniczek... Jak ja to robiłam, że kiedyś dawałam redę dodawać rozdziały co kilka dni? Przecież zawsze miałam sporo obowiązków? Cóż... Może kiedyś poznam tę tajemnicę ;)

      Cieszę się niezmiernie, że rozdział ci się spodobał i że udało mi się wlać w niego te wszystkie emocje, które mną targały. A jeszcze bardziej się cieszę, że mogłaś je poczuć. To niesamowite uczucie wiedzieć, że są czytelnicy, którzy naprawdę potrafią czytać, a nie tylko 'odbębniają' kolejne rozdziały, specjalnie się nad nimi nie zastanawiając...
      Życie to te lepsze, ale i te gorsze chwile... Śmierć Lily jest jednym z tych momentów, z których ciężko się otrząsnąć. Ale przecież trzeba żyć dalej... Masz rację co do tego, że Emma jest niesamowicie silną kobietą. Przeżyć taką tragedię z podniesionym czołem... Niewielu by tego dokonało.
      Może to właśnie Emma i Lily miały taki wpływ na Eleanor? Być może dziewczyna w końcu ujrzała, co naprawdę się liczy w życiu... Miejmy przynajmniej taką nadzieję.
      Alex i Harry to moja dwójka do zadań specjalnych. Jak nikomu innemu wychodzi im poprawianie humoru wszystkim dookoła ;) A że w związku z bobasem mają wyśmienity humor, to zarażają nim innych ;)
      Cieszę się jak głupia, czytając o tym, jak Kate i Louis sprawili, że polubiłaś ich jak prawdziwych przyjaciół. Uwielbiam o nich pisać, tym bardziej, ze mam dla kogo ;) Choć Alex i Harry skradli wiele serc, to cieszę się, że niektóre są wystarczająco pojemne, by pomieścić pozostałych bohaterów ;) Uwielbiam wszystkie wykreowane przeze mnie postacie. Co ja zrobię, gdy już naprawdę będę musiała się z nimi pożegnać?
      Co do Nialla, to on z pewnością nigdy nie zapomni tych konkretnych urodzin. Nie żeby Harry mu dał zapomnieć o swoim udziale w 'rozpakowywaniu' ostatniego z prezentów ;)
      Jeszcze raz z całego serca ci dziękuję za wszystkie piękne słowa i za to, że pomimo pewnie wielu obowiązków i bardziej ważnych rzeczy, wciąż znajdujesz dla mnie czas. Cieszę się, że mój sposób pisania przypadł ci do gustu :)
      Całuję xx

      Usuń
  43. Boski! Kocham tego bloga! Wstawiaj szybko next'a bo nie wytrzymam! :D
    http://1dfansfiction.blogspot.com/ - wpadniesz do mnie ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podoba ci się moje opowiadanie :) A co do kolejnego rozdziału, to ukaże się, gdy tylko będzie gotowy. Jako ktoś, kto prowadzi bloga pewnie doskonale wiesz ile trwa napisanie tak długiego rozdziału i dopracowanie go do perfekcji...
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  44. Oh my God ! Ten blog jest cudowny! Zdecydowanie najlepszy jaki przeczytałam, a uwierz mi przeczytałam mnóstwo. To opowiadanie wywołuje tyle emocji. Nie mogę się nadziwić jak ty to robisz. Zawsze gdy czytam rozdział wszystko co się w nim dzieje przeżywam wraz z bohaterami. Do tej pory gdy ktoś kieruje do mnie słowa "Widzę cię" przez chwilę czuję strach.
    Nie wiem, po prostu nie mam pojęcia jak ktoś może mieć tak wielki talent. Mogłabyś mi go troszkę użyczyć ;) ?

    Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką historią. Ona jest taka.. inna. Oczywiście pozytywnie inna ;). Strasznie zżyłam się z tym opowiadaniem i trudno mi się pogodzić z myślą, że niedługo je zakończysz. No ale cóż " Wszystko co dobre kiedyś się kończy" co nie?

    Z niecierpliwością czekam na nexta ;D
    Pozdrawiam xx



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci z całego serca za te wszystkie przemiłe słowa i komplementy, a przede wszystkim za to, że widząc tyle rozdziałów nie uciekłaś z krzykiem, a zostałaś, by poznać tę historię. Cieszę się, że mogłaś poczuć emocje, które starałam się zawrzeć w kolejnych rozdziałach. One od początku były najważniejszym elementem mojego opowiadania i zawsze z radością czytam, że nie przeszły niezauważone :)
      Naprawdę jestem przeszczęśliwa, że udało mi się "porwać" cię w świat moich bohaterów i ich problemów :D
      Historia Kate miała być inna niż większość fanfiction, a przynajmniej starałam się, by była inna. Chciałam by moi bohaterowie byli niesamowitymi jednostkami, choć oczywiście jednych mogliście poznać bardziej, niż innych.
      Ostatnio staram się oswoić z myślą, że do napisania pozostał mi już tylko jeden rozdział. Dziwne uczucie...
      Jeszcze raz dziękuję za twój wspaniały komentarz.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  45. Wspaniałe, wspaniałe, wspaniałe...Po prostu brak słów.
    Jak czytam każdy rozdział płacze, ciesze się razem z bohaterami.
    To opowiadanie pokazało mi, że zwracałam uwagę na rzeczy mało ważne a te najważniejsze pomijałam. Dzięki niemu nie patrze na wygląd, ale na błahe szczegóły, które tak naprawdę nie są tak jak wcześniej uważałam błahe, lecz pierwszorzędne.
    Dziękuję ci z to, że dzięki niemu umiem zamknąć oczy i wsłuchać się w otaczający mnie świat.

    Jeszcze raz dziękuję :*

    Nie mogę się już doczekać 100 rozdziału i mam nadzieję, że będzie jak najszybciej :*

    Całuje i życzę dużo weny :*** Patrycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że opowiadanie ci się podoba i wywołuje u ciebie tyle przeróżnych emocji :) Sprawiłaś mi ogromną radość swoimi słowami. To, że moja pisanina pomogła ci dojrzeć te mniejsze rzeczy, to coś niesamowitego. Oznacza, że udało mi się coś dobrego i naprawdę wspaniale się czuję z tą myślą :)
      Setny rozdział już się pisze...
      Dziękuję za przemiłe słowa i pozdrawiam xx

      Usuń
  46. Kiedy bd następny rozdział ?? ;* ; (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie potrafię powiedzieć. Mam na razie cztery akapity, ale jeszcze sporo do napisania...
      Mam nadzieję, że uda mi się dodać rozdział w tym tygodniu, ale na 100% nie mogę obiecać.

      Usuń
  47. Hey.

    W końcu znalazłam czas aby skomentować 99 rozdział Twojego opowiadania. Ciekawe kiedy to minęło?

    Nie mogę znieść faktu,że Lily przegrała walkę z chorobą. Cieszę się,że przed śmiercią poznała chłopaków,którzy wnieśli w jej życie trochę radości oraz Katy. Nie mogę sobie wyobrazić co czuje rodzic chowając swoje własne dziecko...

    Mówiłam Ci już,że momenty gdzie pojawia się Eleanor powodują u mnie złość i zawsze zastanawiam się czego ona znów chce. Przy najmniej raz zachowała się jak powinna. W tym rozdziale poznała El z innej strony,tej ludzkiej. Zdziwiło mnie,że pogratulowała zaręczyn Kate. Coś dziwnego,aż nie mogę uwierzyć,że to się wydarzyło.

    Biedny Harry był głodny,a fanki cały czas mu przeszkadzały. Taka karma. Mówiłam już,że kocham potyczki słowne Alex i Harry'ego ? Jeśli nie to teraz mówię....Ja też liczę,że będzie córeczka. Przynajmniej z tym zgadzam się z Haroldem.

    Kate i Louis jak zawsze słodcy i zakochani w sobie po uszy. Jestem ciekawa czy opiszesz ich ślub? Cieszę się,że znów pojawił się zazdrosny i napalony Louis. Nie masz pojęcia jak mi Louis'a w takiej postaci brakowało. Boże, co ja piszę !?

    Niall i Katie no tego to ja się nie spodziewałam. Nie powiem,zaskoczyłaś mnie,ale bardzo pozytywnie. Myślałam,że oni będą tylko gadać i jeść,a tu proszę.

    Najsłodszym momentem tego rozdziału według mnie było poznanie przez rodzinę Horan'ów Katy. I to,że 'przyjęli ja do swojej rodziny'.

    Jest mi smutno,ponieważ NAJLEPSZE opowiadanie jakie czytam bądź czytałam się kończy. Nie mogę uwierzyć,że ta piękna,wzruszająca historia dobiega końca.
    Twoją historię czytałam kilkanaście razy i za każdym razem się wzruszałam bądź śmiałam się jak głupia do monitora. Nie mogę uwierzyć,że jak za pierwszym razem trafiłam tutaj to najnormalniej w świecie wyłączyłam kartę,gdyż wygląd mi się nie spodobał. Na szczęście za którymś razem postanowiłam przeczytać jeden rozdział i się zakochałam.

    Wiesz o tym,że ja Cię po prostu kocham,wielbię i Bóg wie co jeszcze. Masz wspaniały talent i życzę Ci z całego serca,abyś wydała swoją książkę,którą ja bardzo chętnie kupię i przeczytam.

    Więcej napiszę pod ostatnim rozdziałem,którego nie mogę się doczekać.

    P.S. Mam nadzieję,że połapiesz się w mojej pisaninie.

    Ściskam i Całuję
    Kasia xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci, kochanie, za ten jakże wspaniały komentarz i te wszystkie przemiłe słowa, którymi mnie obdarzasz. Cieszę się, że nadal znajdujesz czas na te moje wypociny :)
      Widzę, że nie tylko ja się zastanawiam, kiedy zleciało te niemal 100 rozdziałów? Gdy patrzę na datę przy pierwszym, to wydaje się to tak dawno temu, a zarazem mam wrażenie, że minęło tak niewiele czasu...
      Eleanor zaskoczyła w tym rozdziale... Cóż, może w końcu i ona zdała sobie sprawę, że czas iść dalej ze swoim życiem... A może to, iż najwyraźniej zaprzyjaźniła się z Emmą i Lily miało wpływ na jej zachowanie?
      Biedna Alex... Najwyraźniej jest osamotniona w swoim 'zdrowym' podejściu do tematu. Wszyscy dookoła wróżą jej dziewczynkę. Harry musi być wniebowzięty ;)
      Ślub w setnym rozdziale? Hmmm... Obiecałam sobie, że z niczym się nie wygadam... Może mi się uda ;)
      Niall i jego miłość braterska... Najwyraźniej ten pan już dawno 'adoptował' Kate do rodziny, skoro cała jego irlandzka familia została o tym poinformowana jeszcze przed poznaniem dziewczyny ;) Tylko pozazdrościć Kate takiego brata ;)
      Mi też smutno... A potem się cieszę :) Mam takie dziwne huśtawki nastrojów, gdy myślę o końcu tej historii. Smutno mi, bo wraz z nią stracę kontakt z wieloma osobami, z którymi mogłam sobie porozmawiać o kolejnych rozdziałach. Ale cieszę się, bo nigdy nie sądziłam, że moja pisanina komuś się spodoba, a tu tyle osób ją czyta! Niesamowite!
      Pewnie nie ty jedna 'uciekłaś z krzykiem' na sam widok mojego bloga ;) Od razu widać moje umiejętności informatyczne. Na początku miałam zamiar wszystko zmienić, ale potem doszłam do wniosku, że nie chcę tu wymyślnego tła, odwracającego uwagę od tego, co naprawdę jest ważne. Może i jest u mnie szaro i buro, ale przynajmniej wszystko jest bardziej moje...
      Jeszcze raz dziękuję ci za te wszystkie piękne słowa i komplementy.
      Całuję xx

      Usuń
  48. Przeczytalam cale opowiadanie w 3 dni :) jest cudowne! wiesz kiedy bedzie 100 rozdzial? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trzy dni? Wow... To jest nie lada osiągnięcie! Cieszę się, że moja pisanina spodobała ci się na tyle, że zaliczyłaś taki maraton czytania :)
      Co do setnego rozdziału, to wciąż nad nim pracuję. Zostały mi jeszcze dwa akapity do napisania i potem dzień na sprawdzania... Mam nadzieję, że rozdział się pojawi w przeciągu kilku dni.
      Pozdrawiam xx

      Usuń
    2. Jak zaczęłam to nie mogłam skończyć :D Na pewno warto poczekać na ostatni rozdział :) Mam pytanie, będziesz pisała kolejne opowiadanie ? ;)

      Usuń
    3. Cieszę się bardzo, że opowiadanie tak cię wciągnęło :) Co do ostatniego rozdziału, to mam nadzieję, że będzie warto...
      A odnośnie kolejnego opowiadania, to z pewnością będę pisać. Nie wiem po prostu, czy będę publikować. Na razie wciąż jeszcze żyję tym blogiem. Potem planuje krótki odpoczynek od blogowania, bo trzeba zaliczyć semestr na uczelni, a potem zobaczymy...

      Usuń
  49. Rozdział jak zwykle super. Bardzo ociągałam się z jego przeczytaniem, gdyż miałam nadzieję, że jak go nie przeczytam, to nie pojawi się 100 czyli ostatni, ale nic co dobre nie może trwać wiecznie.
    No i końcu nasz blondasek zaliczył, w 99 rozdziale, lepiej późno niż wcale :), no ale jak zwykle Doktor Styles maczał w tym swoje palce.
    * Mam pytanie czy 100 będzie ostatnim rozdziałem, czy też przewidujesz Epilog?
    * Zamierzasz jeszcze coś publikować? Chętnie przeczytałabym w Twoim wykonaniu opowiadanie o Zaynie, historie typu "kto się czubi ten się lubi, czyli pomiędzy nienawiścią a miłością jest tylko jeden krok".

    Zaczęło do mnie dochodzić, że to prawie już koniec, co ja będę czytać, na co będę czekać z takim utęsknieniem?

    P.S. Muszę tu uzewnętrznić swoje uczucia względem teledysku do "You and I". To moja ulubiona piosenka z tej płyty. Po pierwszym przesłuchaniu MM nastawiła właśnie na nią repeat. To świetna piosenka aby zrobić teledysk o nieszczęśliwej miłości, albo o tym jak walczy się aby to miłość wygrała pojawiające się przeciwności. To była wymarzona piosenka to tego, a tu co? Spacer po molo. No zawiodłam się.
    Kończę, bo za bardzo się uniosłam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) Bałam się, że te ostatnie mogą nie przypaść wam do gustu, bo są w sumie jednym wielkim zakończeniem, rozciągniętym na kilka rozdziałów...
      Trochę przetrzymałam Nialla, ale dokładnie tak jak napisałaś, lepiej późno niż wcale ;)
      Co do twojego pytania... Nie przewiduję epilogu, bo i prologu przecież nie było, a one powinny iść w parze. Kolejny rozdział będzie ostatnim, choć pewna osoby całkiem mocno namawiają mnie do napisania kilku dodatków, więc może się na nie skuszę w wolnej chwili...
      Z nowym blogiem jeszcze nie wiem jak będzie... Pracuję nad kilkoma historiami, ale na razie jedyne co planuję, to krótki odpoczynek od blogowania, bo muszę zaliczyć jakoś ten semestr, więc pora wziąć się do roboty. Ale później, całkiem możliwe, że coś się pojawi :)
      Opowiadanie o Zaynie? Nie da się ukryć, że chętnie bym coś dobrego z nim w roli głównej przeczytała, ale jakoś nie znalazłam nic ciekawego. Może rzeczywiście powinnam sama coś wymyślić?

      Co do "You and I", to piosenka mi również bardzo się podoba. Od jakiegoś czasu staram się za bardzo nie marudzić na temat teledysków, bo w sumie nie są złe, ale zauważyłam to ich unikanie jakichkolwiek nawiązań do romansów. Tylko w pierwszych ich wideoklipach pojawiały się dziewczyny i wydawało się to nikomu nie przeszkadzać, a teraz mam wrażenie, że ktoś się tam boi, iż mogłaby wybuchnąć jakaś zbiorowa histeria ;) Jak w "Little things" - nasi panowie i powłóczyste spojrzenia w kamerę. Może w końcu im się to znudzi i zobaczymy coś innego? Mogą nawet obsadzić Zayna w żeńskiej roli, ale fajnie byłoby zobaczyć miłość na ekranie ;)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam xx

      Usuń
  50. Cudny :*
    Kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :) A kiedy następny? Wczoraj w nocy udało mi się go napisać do końca. Mam nadzieję, że dziś dam radę go sprawdzić i poprawić, wiec powinnam go dodać w miarę szybko.

      Usuń
  51. A tak z innej beczki i z czystej ciekawości: gdzie pracujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję w firmie ochroniarskiej, ale że żaden ze mnie ochroniarz, siedzę na monitoringu :)

      Usuń
  52. Nie mogę się już doczekać tego naaajlepszego zakończenia bloga jakie pewnie może być :) zapraszam do siebie, dopiero zaczynamy :) http://i-need-your-closeness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy będzie to najlepsze zakończenie, ale mam nadzieję, że was nie rozczaruje... Ale to się dopiero okaże :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  53. Rozdział boski *o*
    Z resztą jak zawsze.. Oh.. ten Lou i jego myśli!
    TERAZ SPAM PRZEPRASZAM ALE NIE ZNALAZŁAM ZAKŁADKI
    ,,Powiedz dokąd iść, gdy wokół tylko mrok
    Kiedy nie mam już nic
    Powiedz jak mam żyć, gdy dawno już umarłam
    I nie potrafię dziś śnić
    Pomóż mi,,
    Zapraszam na moje nowe opowiadanie! xd
    Adres: http://opowiadanie-o-1d-1616.blogspot.com/
    Zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=L3QLbYlQSdQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział ci się spodobał :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń
  54. Zostałaś nominowana do Liebster Award szczegóły na http://my-very-hard-love.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za nominację. Strasznie się cieszę, że wśród tylu blogów postanowiłaś wyróżnić mojego :)

      Usuń
  55. Zaczęłam czytać ten blog całkiem nie dawno i..... JESTEM POD WRAŻENIEM!!!!! Trochę mi szkoda że tak szybko przeczytałam AŻ 99 rozdziałów! Przeczytałam już miliony blogów i ten na prawdę zadowolona z ciebie :) może dzięki tobie sama zaczną pisać taki blog...~Tori Vega~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za te wszystkie przemiłe słowa i że w ogóle chciało ci się czytać te wszystkie rozdziały... Bardzo się cieszę, że moja pisanina przypadła ci do gustu :)
      Co do pisania, to ja zawsze wszystkich do tego zachęcam... To dobry sposób, by przelać troski na papier i nie tylko :)
      Pozdrawiam xx

      Usuń